Gość: piKier
IP: *.lublin.mm.pl
08.01.05, 10:23
Radzę przeczytac ten tekst. Dla mnie okreslenie >przerażąjacy< jest
najbardziej delikatnym...
Rewers czerwonego serduszka
W najbliższą niedzielę po raz XIII "zagra" Wielka Orkiestra Świątecznej
Pomocy. Nie jest dziełem przypadku, że ta dziwna impreza budzi poważne
wątpliwości. Albowiem koszty tego "dobroczynnego" przedsięwzięcia bez
wątpienia przekraczają zebrane datki. Kto więc dopłaca do "sukcesu" Owsiaka?
Jak to się dzieje, że publiczna telewizja, dla której - jak można sądzić po
kierowanych do społeczeństwa nieustannych apelach o płacenie abonamentu -
ważny jest każdy grosz, tylko tej jednej niedzieli oddaje Wielkiej Orkiestrze
Świątecznej Pomocy kilka godzin swego programu? Niewielu z nas wie, jaki jest
koszt transmisji, przy obsłudze której pracują tysiące osób. Bardzo dużo
kosztuje również czas antenowy i reklamowy. Czy gdzieś jeszcze na świecie
telewizja publiczna wyłoży miliony dolarów, by pomóc komuś przeprowadzić
nawet charytatywną akcję, której koszt organizacji przekracza sumę wpływów?
Zbyt łatwo ulegamy sloganom, wedle których "to wszystko bezinteresownie, dla
chorych dzieci...". By zmienić zdanie na ten temat, wystarczy sprawdzić, ile
publicznych pieniędzy na organizację imprez pana Owsiaka wydają lokalne
samorządy, zwłaszcza te zdominowane przez lewicę.
Jerzy Owsiak jest niezwykle lubiany wśród uformowanych w komunistycznym
systemie polityków, którzy na stanowiskach ministerialnych skutecznie niszczą
polską służbę zdrowia, siejąc w niej prawdziwe spustoszenie. Wielka Orkiestra
Świątecznej Pomocy bez wątpienia jest dla nich najłatwiejszym sposobem
łatania dziur w budżecie zdrowia. Jak stwierdził kiedyś na łamach "Naszej
Polski" Wojciech Kwiatek, to właśnie "akcje w rodzaju Wielkiej Orkiestry
Świątecznej Pomocy pozwalają spać spokojnie czynnikom odpowiedzialnym za
katastrofalny stan służby zdrowia". W tym kontekście nie można zgodzić się z
głoszonym przy okazji tej niedzieli twierdzeniem, że prawdziwa postawa
obywatelska polega na koniecznym wspieraniu Orkiestry. Prawdziwa postawa
obywatelska polega na tym, że społeczeństwo powinno zażądać od władzy
respektowania zagwarantowanych w Konstytucji praw w dziedzinie ochrony
zdrowia i rozliczenia rządzących z powierzonych im na służbę zdrowia
pieniędzy, a nie wspierania ich nieudolności i nieodpowiedzialności społeczną
żebraniną. Nadto wypada się tylko dziwić, dlaczego słynne założenie pana
Owsiaka, że jego Orkiestra grać będzie "do końca świata", nie wywołuje lęku
wśród obywateli. Zakłada ono bowiem, że Polska nie jest w stanie funkcjonować
jako normalne i zdrowe państwo bez "wdowiego grosza".
Wielka demoralizacja
Ktoś kiedyś stwierdził, że poprzez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy Owsiak
prowadzi "największą w kraju lekcję wychowawczą". To oczywiste kłamstwo,
zważywszy na fakt, że z pieniędzy zebranych przez wolontariuszy Orkiestry
finansowany jest skrajnie demoralizujący młodzież Przystanek Woodstock, o
czym wielu z nas mogło się przekonać, oglądając film zarejestrowany przez TV
TRWAM.
Na łamach "Tygodnika Powszechnego" z 18 stycznia 2004 roku można było
przeczytać, że "Owsiaka najczęściej atakują konserwatywne środowiska
katolickie, oskarżając o moralny relatywizm". Owszem, istnieją poważne powody
do postawy sceptycyzmu wobec człowieka, który na początku stycznia odwołuje
się do wspaniałomyślności, a zaraz potem jest gotów publicznie twierdzić, że
pod względem obyczajów Polska to "zaścianek", że "Polacy są straszliwymi
rasistami", że "szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale
bardzo marginalne zjawisko" i że jedną z przyczyn obecności "faszystowskiego
bandytyzmu i idei ekstremistycznych" w Polsce jest Kościół, "który prawie
zupełnie nie przyciąga młodych ludzi" (wywiad z Arkadiuszem Zacheją ze
Stowarzyszenia "Muzyka Przeciwko Rasizmowi").
"Zagrać" miłosierdzie?
Modne jest tłumaczenie wszystkiego utartym sloganem, że "pieniądze zbieramy
nie dla Jurka, ale dla chorych dzieci". Z punktu widzenia naszej wiary każdy
dobry czyn, każdy gest dobroci w stosunku do drugiego człowieka ma ogromną
wartość, jeśli podjęty jest ze szczerej miłości do Boga i bliźniego. Nie
wątpię, że właśnie taka motywacja kieruje większością Polaków, co przewrotnie
wykorzystuje Owsiak. Wszystko, co stanowi osnowę Wielkiej Orkiestry
Świątecznej Pomocy - począwszy od "róbta, co chceta", a na Przystanku
Woodstock skończywszy - budzi kategoryczny sprzeciw. Co innego znaczy
miłosierdzie "czynić", a co innego to miłosierdzie "grać". Zwłaszcza na
podstawie rozmytej partytury...
Sebastian Karczewski