Dodaj do ulubionych

Sprawa o plagiat na UMCS

IP: *.lublin.mm.pl 26.05.05, 23:09
Zostawcie nam Tokara!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: crai Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: *.chello.pl 27.05.05, 00:26
      Mysle ze sprawa profesora T. jest nieco nadmuchana, ale poczekajmy an wyrok
      komisji miejmy nadizjee ze sprawiedliwy, bo jakos z wielkim smutkiem byloby nam
      zegnac jedne z najprzyjemniejszych egzaminów na prawie.
      • Gość: s Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: 217.17.32.* 27.05.05, 04:27
        Nie on jeden i nie ostatni . Przed publikowaniem prace profesorów należy
        sprawdzać na plagiacie obowiazkowo.
        • verbaveritatis Wyrok juz wydany...I to Lublin właśnie! 27.05.05, 08:53
          Plagiat czy nieplagiat? Sprawa jest bardzo wątpliwa i denna, jak widzę z samego
          tekstu w "GwL" ("Plagiat jest prawdopodobny" - cytuję). Sądzę, że przemawia tu
          i zazdrosc samych kolegów w togach czy bez. Właśnie leży przede mną
          interesująca ksiązka-podręcznik profesora T.: "Współczesne doktryny
          polityczne". Rzecz ciekawa, publikacja warta szerokiego rozpropagowania, bo
          wiedzy nigdy nie jest za wiele, co widac nawet tu, w opiniach. Ciekawe tez, ze
          to jest XIII (trzynaste!!!) wydanie tej pozycji! Kto sie moze pochwalic w
          Lublinie takim sukcesem na polu edytorskim? Pokażcie mi innego naukowca w
          naszym mieście, którego ksiązki miałyby choc zblizoną liczbę wydań! Pomijam
          fakt,ze profesor T. ma - nazwę to tak - kumpelski stosunek do studentów, jest
          powszechnie przez nich lubiany i ceniony, czego nie da sie powiedziec o wielu
          innych wykładowcach. Czyżby nie kolejny powód zazdrości? A co do plagiatu...Mój
          Boze, czy to rozprawa o roslince pnącej się dla celow naukowych we własnycm
          ogródku, którą mozna na własne oczy obserwowac przez 24 godziny i na tej
          podstawie (plus odpowiednie badania) tworzyć wielką pracę? Czy to odkrycie
          nowej planety w bezkresach Kosmosu? O wspólczesnych doktrynach politycznych
          pisze się od Bieguna do Bieguna. Nie od dzis zresztą. Co tu nowego mozna
          wymyślec poza...umiejętną popularyzacją zagadnienia? Nie dajmy sie zwariować! A
          co widzimy? Nawet w telegazecie TVP znalazłem kilka dni temu informację o
          plagiacie lubelskiego profesora. Moze miał rację odsunięty od władzy
          wiceminister, ktory mowił,że mozna dzis zabic kogos ,jak muchę, gazetą? Sprawa
          w toku, a wyrok juz wydany. To jest polskie piekło w lubelskiej odsłonie.
          • Gość: Genesis Re: plagiaryzm vs. poprzeczka polskiej tolerancji IP: 129.81.192.* 27.05.05, 16:34
            Jednym slowem - uwazasz "verba...", ze jezeli
            ktos popelni ot taki sobie, malutki, calkiem
            maly plagiacik to wlasciwie nic sie nie stalo.
            Mozna o tym zapomniec! Przykro to stwierdzic
            ale... sa kraje (np. USA, Kanada) gdzie nawet
            taki maciupenki, jednorazowy "plagiacik"
            wystarcza do tego, by wyleciec z uczelni!
            • verbaveritatis Re: plagiaryzm vs. poprzeczka polskiej tolerancji 27.05.05, 16:54
              Widzisz, nie jest to takie proste. Moj przyjaciel,prof.M. ,powiedział : "Piszę
              naukowy tekst, czytam potem i juz nie wiem sam, czy ta mysl w srodku to jest
              moja czy ja ją skądś zapozyczylem?" Nie ma pomyłek wówczas, jak sie samemu
              mało wie.Inny profesor poszedl do dziennikarza ze skargą na niego : "Pan bierze
              cytaty z moich prac i nie stawia cudzyslowów." Dziennikarz pokajał sie i potem
              duza czesc artykulu brzmiala tak: "Jak stwierdza profesor..." Dalej: "W tym
              miejscu warto dodac,ze profesor uwaza". Itd. Po słowie profesor - nazwisko. A
              ogolnie jestem oczywiscie przeciw plagiatom,ale plagiat plagiatowi nierówny...
              • khmara Re: plagiaryzm vs. poprzeczka polskiej tolerancji 27.05.05, 18:22
                Jeżeli prof. M. sam nie wie, czy myśl jest jego, czy zapożyczona, to znaczy, że
                tak w ogóle niewiele myśli. Jak taki niemyślący dużo czyta, to potem ma sałatkę
                w głowie. Ale nawet z sałatką w głowie przepisuje się od innych ŚWIADOMIE.
                Plagiat to plagiat. Kropka.
                • Gość: DDDD Re: plagiaryzm vs. poprzeczka polskiej tolerancji IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 30.05.05, 21:07
                  Nic nie wiem na temat prof. T. i jego sprawy (choc biorac pod uwage, ze zajmuje
                  sie komparystyka prawnicza, to sprawa jest nawet zabawna).

                  Chcialbym natomiast odniesc sie do wywodu w sprawie salatki w glowie i plagiatu,
                  ktory zawsze jest plagiatem. Droga khmaro, czy zdajesz sobie sprawe, ze zwykle
                  google wykazuja scisle podobienstwo Twojej mysli do mysli 39-ciu innych
                  internautów. A chodzi tylko o mysl wyrazona w jezyku polskim. Nie uwzgledniam tu
                  tlumaczen na hiszpanski czy suahili. Co Ty na to ? Bylas tego swiadoma, mysl
                  taka formulujac ?
                  Pozdrawiam z "niedaleka"
        • Gość: inka Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: 212.244.180.* 27.05.05, 09:08
          A może Gazeta Wyborcza znowu kłamie, tak jak w wielkiej aferze dotyczącej
          policji. Uważam, że tej gazecie nie można ufać. A może ktoś tutaj zapłacił
          profesonalnemu dziennikarzowi za profesjonalny artykuł napisany w profesjonalny
          sposób przez zlecającego. Mam nadzieję, bo wierzę w profesjonalne media, że
          moje przemyślenia są fałszem.
    • Gość: jw Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: *.autocom.pl 27.05.05, 09:32
      Osiągnięcia KRASP na polu zwalczania niewłaściwych zachowań w środowisku
      akademickim na
      www.nauka-edukacja.tubaza.pl/news.php?id=92
      tu należa także plagiaty a w szczególnosci plagiaty profesorskie - Niestety
      wladze KRASP się zmieniły a sprawozdania z osiągnięc na tym polu brak !
    • Gość: ali Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 01:16
      Presja na publikowanie jest tak absurdalna we współczesnej nauce (nie tylko w
      Polsce), że odkrycie od czasu do czasu plagiatu, tylko sprawę zaciemnia. Znam
      gości, którzy rocznie piszą po kilkanaście lub kilkadziesiąt artykułów, a co
      kilka lat książkę. (humanistyka). I są za to bardzo chwaleni, bo to ma niby
      świadczyć o ich rozwoju, przekłada się na punkty dla jednostek naukowych, a te
      z kolei na rankingi i forsę. Ja rozumiem, że ktoś nagle publikuje dużo po
      pięciu, 10 albo 20 latach badań i studiów, ale co roku? Cholera, czy można tak
      kilkanaście razy do roku ogłosic tekst cokolwiek warty naukowo? Według mnie,
      nie można. To w ogóle z nauką nie ma wiele wspólnego. To całkiem inna sztuka,
      sztuka przepisywania, kompilowania, przekładania i składania własnych i
      cudzych tekstów, a także sztuka maskowania i robienia wrażenia, ze tekst coś
      znaczy, kiedy nic nie znaczy. Na plagiacie łapie się tych, którzy sztuki
      maskowania nie opanowali w stopniu dostatecznym, albo po prostu już i nawet na
      nią nie mają czasu i sądzą, że i tak się nikt na tym nie połapie. Ale to
      właśnie sprawę zaciemnia, bo wytwarza się wrażenie, że inne prace są w
      porządku. Najgorsze, że samo środowisko naukowe zatraca, a może i już zatraciło
      instynkt (nos), który kiedyś pozwalał bezbłędnie rozpoznawać nawet po jednym
      tekście, na co kogo stać w nauce. Takie jest moje wrażenie, kiedy widzę coraz
      częściej, jaką estymą cieszą się utytułowane i obficie publikujące miernoty.
      To, co mówię nie dotyczy goscia, o którym napisała gazeta, bo akuratnie w jego
      przypadku czuję, że coś jest nie tak, ale nie wiem.
      • Gość: H Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 22:16
        Sporo prawdy w tym co piszesz.
        A co do prof. T., to też mam wrażenie, ze chcą mu zaszkodzic "na siłę". Te
        publikacje o których mowa mają chrakter podręcznikowy - a w takich siłą reczy
        wiele jest kompilowania i zapożyczeń. Wystarczy zresztą przejrzeć jakiekolwiek
        publikacje o podobnym charakterze pisane przez innych profesorów, kolegów prof.
        T. z Wydziału, by zobaczyc, jak mało w nich przypisów, odwołań i konkretnuch
        informacji bibliuograficznych - bo po prostu chrakter tych publikacji nie jest
        ściśle naukowy, a raczej dydaktyczny. Podejrzewam, ze każdemu z nich dałoby się
        zarzucić coś podobnego. Nie pamietam, zeby w jakiejkolwiek publikacji prof. T.
        chwalił się odkrywczością tego co pisze - bo to raczej popularyzator - w
        omawianych książkach w ogóle nie ma tzw. aparatu naukowego - bo są to po prostu
        książki popularne, w których aparatu zazwyczaj nie ma. To tak, jakby ciągać po
        sądach autora przewodnika po Polsce, ze nie wymienił dokładnie w przypisach z
        jakich pozycji zaczerpnął każdą datę powstania zabytku przytoczoną przez
        siebie. Absurd. Co innego, gdyby były to publikacje z rzeczywiscie naukowymi
        pretensjami. Zresztą nawet w pisanych przez prof. T. książkach o jego
        rodzinnych stronach: Gródkach i Turobinie - znacznie więcej jest danych o
        źródłach informacji, chociaż tamte książki też sa raczej "do czytania" i jako
        pozycje ściśle historyczne o regionalnym kontekście, a nie prawnicze, w
        zasadzie do dorobku prof. T. sie nie liczą.
        • janbezziemi Stare wraca na UMCS 28.05.05, 22:54
          A ja uwazam, ze to nie jest warte funta kłakow. Profesor jest super, rzadko
          takiego znależc na uczelni. Otwarty, szczery, a w swej stronie www. nie ukrywa
          dawnej przynaleznosci do partii rządzacej, w której on sam ,jak wiem od mamy,
          niczego nie robił. Cenię go za otwartosc i uczciwosc. Panie Profesorze,graba!
          Moze sprawdzimy "zapożyczenia" innych Pana kolegów? Ja cos widzę tu nie tak!
          • Gość: student pracujący Re: Stare wraca na UMCS IP: *.lublin.mm.pl 30.05.05, 12:29
            Profesor ma wspaniałą cechę - powiedziałbym równy gosć. A wiedzę ze swej
            dziedziny ma w małym palcu. Więcej takich jak on na uczelni, a i uczyłby sie
            człowiek z przyjemnoscią!!!
    • Gość: absolwent2004 Re: Sprawa o plagiat na UMCS IP: *.ghnet.pl 30.05.05, 19:26
      Tokar jaki jest kazdy widzi, ale szkoda by bylo, zeby najprzyjemniejsze
      egzaminy odpadly, bo wtedy to juz studentow wykoncza wariaty. Ten caly Wydzial
      to jest czeski film, ale wspominam go fajnie, a Tokar to swoja droga niezly
      gigant. Dodaje chlop kolorytu, chocby dlatego powinni go zrobic dziekanem, ale
      by sie Leszcz wkurzyl,hehe!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka