Gość: kościelny
IP: *.lublin.mm.pl
22.06.05, 12:40
LUDZIE NIE CHCĄ MIEĆ ZA PŁOTEM TELEWIZJI O. RYDZYKA
(Kurier Lubelski)
W bliźniaku przy al. Warszawskiej 50 ma powstać stacja nadawczo-odbiorcza TV
Trwam, kierowanej przez ojca Tadeusza Rydzyka, szefa Radia Maryja. Mieszkańcy
sąsiadujących z nim domków jednorodzinnych protestują. Boją się
promieniowania anten satelitarnych w tak gęstej i niskiej zabudowie. – Nikomu
nic nie grozi. To psychoza – uważa Arkadiusz Robaczewski, lubelski radny Ligi
Polskich Rodzin, związany z Radiem Maryja.
– Boimy się o siebie – mówi Helena Śliwińska, właścicielka jednego z
pobliskich domków. – Mamy małe dzieci. Kto zagwarantuje, że pole
elektromagnetyczne, które powstanie wokół stacji, nie będzie miało wpływu na
nasze zdrowie i życie?
Właściciele domków mają wielki żal do szefów TV Trwam. – To stacja katolicka,
dlaczego więc tak nas zlekceważono? – dziwią się.
– O tym, że będziemy mieli na osiedlu jej nadajnik, dowiedzieliśmy się pocztą
pantoflową.
Tylko dwie rodziny dostały oficjalne informacje o tym, że jedna część
bliźniaka przy al. Warszawskiej 50 zostanie zmieniona w stację nadawczo-
odbiorczą (w drugiej mieszkają ludzie). Jedno pismo dotarło właśnie do
właścicielki części bliźniaka sąsiadującej z TV Trwam przez ścianę. Drugie do
Teresy Fornalskiej, która będzie miała ją za płotem. Kobieta twierdzi, że już
odczuła na własnej skórze negatywne skutki takiego sąsiedztwa.
– Jedna antena już jest – mówi Fornalska. – Gdy ją sprawdzali, to w domu
oszalała cała elektronika. Mieliśmy fatalne samopoczucie. Chodziliśmy
rozdrażnieni, a mnie strasznie bolała głowa. Wyszłam do ludzi, którzy coś
przy niej robili i poprosiłam, żeby ją wyłączyli, bo dłużej tego nie
wytrzymam. To była jednak tylko jedna antena. Podłączyli ją tylko na chwilę,
a przecież będzie ich więcej. Słyszałam, że cztery.
Arkadiusz Robaczewski, związany z Ligą Polskich Rodzin i Radiem Maryja, uważa
te zarzuty za śmieszne. Jego zdaniem zachowanie mieszkańców to typowa
psychoza.
– Na budynku rzeczywiście stoi antena, ale to atrapa – tłumaczy Robaczewski. –
Talerz nie jest i nie był jeszcze podłączany, dlatego skargi na jej
szkodliwe działanie są niedorzeczne. Wszystko robimy zgodnie z prawem. To nie
my odpowiadamy za informowanie mieszkańców o budowie stacji nadawczej, ale
Urząd Miasta. Nie będzie żadnego szkodliwego promieniowania.
Mieszkańcy mają na ten temat zupełnie inne zdanie. JUŻ NAPISALI ODWOŁANIE DO
WOJEWODY,NA DECYZJĘ PREZYDENTA MIASTA,KTÓRY ZATWIERDZIŁ projekt lokalizacji
stacji nadawczo-odbiorczej TV Trwam w bezpośrednim sąsiedztwie budynków
mieszkalnych. Zapowiadają, że się nie poddadzą i będą walczyć o swoje. Do
końca