Dodaj do ulubionych

RED.JERZY URBAN O P.MARCIENKIEWICZU

10.10.05, 15:08
Premier Marcinkiewicz - Buzek braci Kaczyńskich - ucielesnia wszystko, czego
nie lubię: ministrant i sportowiec, konserwatysta i klerykał, dzieciorób,
wróg gejów, antykomunista i belfer. Uczucia niechęci bedę wyrażał z
niezadowoleniem, bo bez przykrości, z jaka j.....m np. bliskiego mi
rodowodem politycznym Millera. W tym rozumieniu władza prawicy do dla "NIE"
wyzwolenie od samoograniczeń w krytyce i składności w dokładaniu.
Zespół "NIE" pilnowac się jednak musi, żeby nie popadać w anachronizm, nie
stawać sie maszynką do rozpylania zeszłorocznych sniegów." No, to całkiem
mądre! (Prawda,p.Turowski?).
Obserwuj wątek
    • joannabarska Re: RED.JERZY URBAN O P.MARCIENKIEWICZU 10.10.05, 15:10
      Marcinkiewicz nie Marcienkiewicz. Pardon, ale trzeba sie dopiero przyzwyczajac.
      • robertw18 A CO Z P. TUSKIEM? 10.10.05, 15:43
        P. Urban niewątpliwie będzie popierał p. Tuska, bo zarabia naprawdę wiele, a
        15% podatku, to niewiele.
        Toteż jego wypowiedź jest dość stronnicza
        Zobaczmy czy można ją nieco zmienić zastępując per analogiam niektóre wyrażenia.
        "Prezydent Tusk - Buzek Kohla i Merkel - ucielesnia wszystko, czego
        nie lubię: świeżo puślubiony katolicko wiekowy żonkoś i zajadły piłkarz,
        konserwatysta słuchający biskupa gdańskiego, dzieciorób,
        uśmiechający się do kobiet i stający w ich obronie (p. Gilowska) chwilowo,
        antykomunista i autor słownika dla dzieci pozwalającego przejść z polskiego na
        kaszubski. "
        Dalszy ciąg to już chyba wyraz potrzeb p. Barskiej, żeby nasyciś się soczystym
        językiem:
        Uczucia niechęci bedę wyrażał z niezadowoleniem, bo bez przykrości, z jaka
        j.....m np. bliskiego mi rodowodem politycznym Millera. W tym rozumieniu władza
        prawicy do dla "NIE" wyzwolenie od samoograniczeń w krytyce i składności w
        dokładaniu. Zespół "NIE" pilnowac się jednak musi, żeby nie popadać w
        anachronizm, nie stawać sie maszynką do rozpylania zeszłorocznych sniegów."
        Pozdr.

        PS. Poniżej wyimek przytoczony za Przedmówczynią.
        "Premier Marcinkiewicz - Buzek braci Kaczyńskich - ucielesnia wszystko, czego
        nie lubię: ministrant i sportowiec, konserwatysta i klerykał, dzieciorób,
        wróg gejów, antykomunista i belfer. Uczucia niechęci bedę wyrażał z
        niezadowoleniem, bo bez przykrości, z jaka j.....m np. bliskiego mi
        rodowodem politycznym Millera. W tym rozumieniu władza prawicy do dla "NIE"
        wyzwolenie od samoograniczeń w krytyce i składności w dokładaniu.
        Zespół "NIE" pilnowac się jednak musi, żeby nie popadać w anachronizm, nie
        stawać sie maszynką do rozpylania zeszłorocznych sniegów."
        • joannabarska Re: A CO Z P. TUSKIEM? 10.10.05, 15:59
          To wzięłam żywcem z czołowki poniedzialkowego (dzisiejszego)numeru
          tygodnika "NIE". Moja jest tylko uwaga koncowa. Co ma Tusk do rzeczy? Urban
          pisze o premierze, albo - kandydacie na takiego.
          • irish76 Re: A CO Z P. TUSKIEM? 10.10.05, 17:23
            no wlasnie tak zasmierdzialo tym brukowcem
            lepiej nie bierz tego do rak bo mozesz dostac grypy ptasiej
      • turawski Och Joanno znów mnie kokietujesz? 10.10.05, 16:01
        Czy to wypada.... ;-)

        A może nie trzeba się przyzwyczajać do nazwiska Marcinkiewicz? Może będzie
        tylko "zderzakiem", który po pierwszej stłuczce odpadnie?

        Acha, ponieważ jak przeczytałem nie masz ( tak jak i ja) nic przeciwko
        konwencji zwracania sie na forum bez posrednictwa form grzecznosciowych (pani,
        pan), tak też i czynię.

        Formułę "towarzyszka Barska" juz dawno porzuciłem... Jest zbyt ciasna i
        oględna.. ;-)



        joannabarska napisała:
        > Marcinkiewicz nie Marcienkiewicz. Pardon, ale trzeba sie dopiero
        > przyzwyczajac.
        • joannabarska A co? Nie wolno? 10.10.05, 16:56

          A nie wolno? Podobno kto się lubi, ten się czubi. Gdyby nie te
          lata...pozdrawiam. Brakowało tu jednak Ciebie, choc podejrzewam, że okresowo
          zmieniłes nick. Jeden nick wykorzystałeś bodaj raz tylko...W sumie - mało
          wazne. Nie mam czasu na dochodzenia...I nie widzę potrzeby...
          "Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się smutno, kiedy umrzesz". JULIAN TUWIM
          • joannabarska Re: A co? Nie wolno? 10.10.05, 16:57
            (P.) Turawski przepraszam, napisałam raz Turowski. Chyba wpływ kabareciku,
            który zniknął...
    • irish76 Re: RED.JERZY URBAN O P.MARCIENKIEWICZU 10.10.05, 17:22
      ale kogo obchodzi co mowi Urban?
      a posel Filipek co mowi? albo Lech Grobelny?
      • joannabarska Re: RED.JERZY URBAN O P.MARCIENKIEWICZU 10.10.05, 18:09
        Mnie np. "rishu 76" obchodzi, co mówi Urban, bo jego sądy bywały bardzo trafne.
        Gdybys czytywał(a) to bys wiedział(a), a nie pisał(a) od rzeczy.
    • mundex Marcinkiewicz o.k. 10.10.05, 17:42
      z powyższej charakterystyki wynika że ten Marcinkiewicz to całkiem konkretny i
      sympatyczny gość o zdecydowanych, klarownych zasadach. No może gdyby jeszcze
      ten klerykalizm zamienić na antysemityzm / w opinnii takich oszołomów jak Urban
      czy Michnik to ostatnie to komplement /. Jestem mile rozczarowany bo w
      telewizji p. Marcinkiewicz jak dotąd mnie nie zachwycił.
      • joannabarska Druga mlodosć tygodnika "NIE" wg.Urbana 10.10.05, 18:25





        NIE do wydymania

        Pierwszy numer dziennika cotygodniowego „NIE” ukazał się z datą 4 października
        1990 r. Obchodzimy więc 15. urodziny. To magiczny wiek. Współżycie z 15-latką
        (lub 15-latkiem) dowodzi dobrego gustu, choć jeszcze dzień wcześniej było
        przestępczą pedofilią. Dla tytułów prasowych powstałych w kapitalistycznej już
        Polsce 15 lat to zaś zgrzybiały wiek.

        Wydawanie „NIE” otwarłem krótkim artykułem:

        NIE – manifest programowy

        Wszczynamy nasze polityczne NIE. Będziemy szydzić z rzeczy poważnych i weselić
        się ze smutnych. Świętości nie szargane umierają z nudów. Pospieszmy je ratować.

        NIE ma być niedobre. W kraju, gdzie cokolwiek się robi – robi się źle,
        przyrządzanie dobrego czasopisma byłoby narodowym odszczepieństwem. Rozdyma nas
        patriotyzm i partactwem wyrazimy plemienną solidarność.

        Polacy chodzą obrażeni na wszystkich i wszystko. Damy dużo nowych, dobrych
        powodów do obrazy. Ludzie to kupią.

        JERZY URBAN

        Jest to jedyny, jaki znam, program wypełniony całkowicie i dosłownie.

        Z biegiem lat „NIE” stawało się tygodnikiem bardziej poważnym, niż zamierzałem,
        przeważały bowiem opisy zdarzeń i zjawisk smutnych. Rzeczywistość sprowadzała
        nas na ziemię – czyli miejsce, które przygnębia.

        „NIE” miewało znaczenie większe, niż to było widać. Gdy zaczęliśmy je wydawać,
        kler nie podlegał krytyce, papież stanowił tabu, „Solidarność” i cała nowa
        władza były nietykalne. Obalaliśmy te ograniczenia wpływając na śmiałość w
        obiegu myśli. Ogarniała ona pod wpływem płynącym z „NIE” nie tylko naszych
        Czytelników. Zachęcaliśmy swym istnieniem także inne gazety i czasopisma,
        stacje telewizyjne i radiowe do przekraczania samozakreślonych sobie po 1989 r.
        barier krytycyzmu. Pokazywaliśmy na przykładzie „NIE”, że nie trzeba się bać
        krytyki nowej władzy, nowych stosunków, nowych autorytetów i świętości. Swoim
        wzięciem na rynku zaświadczaliśmy zaś, że ludzie chcą kupować odwagę.

        Staramy się być rzetelni podając fakty, nie jesteśmy natomiast obiektywni.
        Robimy stronniczy tygodnik lewicowy. „NIE” stanowi najbardziej niezależne
        pismo, jakie widuję, bo nie uzależnione od polityków, partii, koterii, kierunku
        interesów właściciela od kredytów ani reklamodawców. „NIE” żyje prawie
        wyłącznie ze sprzedaży czasopisma Czytelnikom, nie zaś jego powierzchni
        sponsorom.

        Oceniono, że znacznie przyczyniliśmy się do zwycięstw lewicy w 1993 i 2001 r.
        oraz do dwukrotnej wygranej Kwaśniewskiego. Nie przyznaję się przy tym do
        współwiny za dzisiejszy upadek naszej formacji. Z początkiem 2002 r. podjęliśmy
        coraz ostrzejszą krytykę rządu Leszka Millera i nie nasza to wina, że
        poczynania naprawcze SLD okazały się zawsze spóźnione i połowiczne. Wśród moich
        błędów politycznych wskazałbym na pochopne poparcie rozłamu na lewicy
        dokonanego przez grupę Borowskiego. Co prawda skrócił on korzystnie życie rządu
        Millera, ale na tym sukcesie pożytki się skończyły.

        Nadchodzące rządy prawicy przyniosą, jak sądzę, rozmaite zło. Ściągną one
        trudności na ludzi, którzy osobiście korzystali na rządach lewicy i upokorzenia
        dla wszystkich wyznawców idei lewicowych. To dwie odrębne kategorie.

        Ufam, że tygodnikowi z „NIE” w tytule panowanie prawicy zapewni drugą młodość.
        Staniemy się bardziej niż dotychczas potrzebni i pożądani.

        Autor : Urban


    • Gość: fanjoasi Re: RED.JERZY URBAN O P.MARCIENKIEWICZU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 21:37
      to jest madre madroscia popluczyczyn po pzpr - to madrosc specyficzna - na
      czym polega jej specyfika? a poczytajcie uwaznie posty joannywyskrobarskiej to
      sie szybko zorientujecie
      • joannabarska Re: RED.JERZY URBAN O P.MARCIENKIEWICZU 12.10.05, 00:17
        Gość portalu: fanjoasi napisał(a):

        > to jest madre madroscia popluczyczyn po pzpr - to madrosc specyficzna - na
        > czym polega jej specyfika? a poczytajcie uwaznie posty joannywyskrobarskiej
        to
        > sie szybko zorientujecie

        ---Chodzi o zorientowanie sie, że urwales sie ze szpitala w Abramowicach? Kiedy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka