prawdamoimmieczem
22.10.05, 03:22
Siedemnaście mandatów w pięć minut i brak blokad na koła samochodów to skutki
akcji przeprowadzonej niedawno w miasteczku akademickim w Lublinie - pisze
„Kurier Lubelski”. Akcja ma na celu powstrzymanie plagi samochodów parkujących
na trawnikach.
Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin od dawna szykował kontrolę.
Koszty utrzymania trawników z roku na rok rosną. Największym obciążeniem dla
miasta jest rejon miasteczka akademickiego. „Co roku wydajemy kilkanaście
tysięcy złotych na odnowienie i obsianie trawą zajeżdżonych przez samochody
trawników” - mówi Katarzyna Ciastoch z Inspektoratu Zieleni Miejskiej WOŚ. W
ciągu ostatnich trzech lat patrole straży wypisały wokół UMCS i Akademii
Rolniczej aż 80 bloczków mandatów, czyli ponad tysiąc mandatów. Wszystkie za
parkowanie na trawniku.
Niedawno posiana trawa właśnie się zazieleniła. Trawniki w miasteczku
akademickim są oczkiem w głowie okolicznych mieszkańców. Ci często dopominają
się o interwencję.
Można karać za parkowanie na trawniku, można opracować plan zagospodarowania
przestrzennego i wyznaczyć odpowiednie strefy ruchu w mieście. Być może akcja
lubelskiego Urzędu Miasta przyniesie rezultaty, ale widać, że urzędnicy
podchodzą do sprawy jak kierowcy stawiający auta na trawnikach. Parkujący
pewnie sądzą, że tak łatwiej i wygodniej. Urzędnicy także stawiają na wygodę
i… narzucają zadania Straży Miejskiej, zamiast stosować przemyślaną politykę
transportową.