Dodaj do ulubionych

Pryska mit Polski A

25.10.05, 15:33
spytałem się na forum gorzowskim ile sie zarabia na kasie w Biedronce w
Gorzowie. I napisali mi że 800 zł brutto.

a ponoć miało być tak że za taką kasę to nikt nie chce w Polsce A pracować.
Przecież mają wyższy PKB.

wydaje się, że w Polsce A ludzie pensje mają mniej więcej takie same jak u
nas, tylko wyższe bezrobocie. No i wyższy PKB.
Obserwuj wątek
    • mali_bu Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 15:35
      Trzeba się było jeszcze zapytać jak długo zostają po godzinach w sklepie aby rozładować towar. Tu mogą być różnice na ich korzyść:)
      • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 15:42
        Nie zapytałeś tylko ile jest w Gorzowie Biedronek:) Zapewniam że nie jest to
        największy pracodawca w regionie, hehe. Nie dodałeś też, że te 800 to na 3/4
        etatu i że sieci handlowe normalizują zarobki na terenie całego kraju:) Jeśli
        na tej podstawie oceniasz cały rynek pracy... Ba, mój kolega z Poznania
        zarabiał w Empiku na 3/4 etatu - 600 netto, a pracował na 1,2. O pracę jest
        wszędzie ciężko, ale inna struktura rolnictwa (500 ha gospodarstwa to nic
        żadkiego), powoduje, że wielu pracuje na czarno w Polsce czy za granicą. Szara
        strefa jest ogromna. Pzdr
        • mali_bu Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 15:46
          Tymczasem wczoraj w regionalnej Trójce pokazywano problem wyludniania się opolskich wsi i miasteczek. Wszyscy młodzi albo już wyjechali albo przymierzają się do wyjazdu za pracą do Niemiec. Przyjeżdżają odwiedzić rodzinę i dzieci. Pozostaje tylko starsze pokolenie, które wegetuje na rentach i emeryturach.
          Problem ten sam co wszędzie.
        • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 15:55
          ale nie uważasz że to jest dziwne. Wcześniej pisałeś, że u Was są większe
          zarobki, dodatkowo można sobie wyjechać do Berlina, większy jest też PKB. To
          powinno powodować, że za takie psie pieniądze w markecie nikt nie będzie chciał
          pracować. A jednak ludzie chcą.
          • desi0 Kompleks Arona 25.10.05, 16:16
            Nie zmienisz poglądów większości Polaków na to, że "Polska A" jest na zachód od
            Wisły, a "Polska B" na wschód od niej i nie ma to wpływu na poziom bezrobocia w
            danymm regionie, wysokość PKB na jednego mieszkańca (choć ten wskaźnik jest
            najniższy na lubelszczyźnie w całej Unii Europejskiej), liczbę biedronek w
            danym mieście lub na łące nieopodal niego - choćbyś codziennie zaczynał nowy
            wątek na ten temat na naszym regionalnym forum.
            • aron2004 Re: Kompleks Arona 25.10.05, 16:37
              zgadza się że nie zmienię. Póki co większość mieszkańców Polski ma do głowy
              kładzione przez media o tym jak to ściana zachodnia ocieka złotem, a sciana
              wschodnia głoduje.

              A mało kto wybierze się na wycieczkę po PGRach pod Szczecinem i Gorzowem,
              do "Arizony".

              kolejna sprawa - zwykle w większości krajów jest tak, że regiony o największym
              bezrobociu są najbiedniejsze. Tak jest np. w Niemczech. U nas jest inaczej -
              ciekawe dlaczego? Może mamy tak wysokie zasiłki?

              no i dlaczego mieszkania w Polsce A są takie tanie, choćby w porównaniu z
              Lublinem, z którego ludzie uciekają.
            • Gość: dani Re: Kompleks Arona IP: *.acn.waw.pl 25.10.05, 16:41
              Przez wiele lat mieszkalem w tzw. Polsce A (Trojmiasto) ale nigdy nie
              usłyszałem że pochodzę z Polski B. Po powrocie do Lublina jak ktos usłyszał że
              mieszkałem w Trójmieście to nie mógł się nadziwić że wróciłem z tej lepszej
              części kraju do Lublina. Wydaje mi się że to częściej mieszkańcy wschodniej
              Polski uważają siebie za Polskę B niż mieszkańcy zachodniej za Polskę A. I
              jeszcze jedno znam wiele osób, które w ostatnich latach przyjechały do Lublina
              z tamtej części kraju i tu zostały gdyż twierdzą że żyje się tu lepiej.
              • Gość: VS Re: Kompleks Arona IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 25.10.05, 17:09
                Bez kitu,dobrze napisane.
              • Gość: mieszkaniec Re: Kompleks Arona IP: *.viknet.pl 25.10.05, 17:16
                Brawo! To właśnie wasza wina. To wy sami mówicie o sobie. Szczególnie Lublin i
                Białystok, w Rzeszowie jakoś tak na siebie nie mówią.
                • qqbek Re: Kompleks Arona 26.10.05, 09:12
                  Bo Rzeszów nie ma się czego wstydzić póki co...
                  Lublin zaś przy takim zarządzie niedługo będzie nazywany "Lublinem
                  k.Świdnika"... przejedźcie się milutcy do Świdnika raz na jakiś czas... ja sam
                  byłem zadziwiony... miasto wysprzątane, wszędzie kładą nowiutkie chodniki-
                  ładnie, porządnie i widać, że coś się tam dzieje.
                  A co do rzekomego mitu "Polski A i B" to powiem więcej- socjologowie już dawno
                  postulują wprowadzenie terminu Polski A, B i C... niektóre śmielsze propozycje
                  nawet "L" (do likwidacji;). Niektórzy zdają się nie odróżniać Polski C (którą
                  zdecydowanie jest Pomorze Zachodnie i Środkowe) od Polski A (np. okolice
                  Poznania w Wielkopolsce)...
                  ale co się będę rozpisywał... zaraz ktoś i tak wyjedzie z Koninem, jako dowodem
                  na biedę w Wielkopolsce :P
                  • aron2004 Rzeszów bogaty 26.10.05, 10:33
                    niby ten Rzeszów bogatszy, a jednak ceny mieszkań niższe niż w Lublinie.

                    Na zdrowy rozum to w Lublinie, który za przyczyną rządów Pruszkowskiego
                    dogorywa i ludzie z niego uciekają ceny mieszkań powinny spadać i to ostro.

                    Tymczasem w Rzeszowie który szybko się rozwija i ludzie z Lublina przyjeżdżają
                    tam za pracą i tak dalej ceny mieszkań są nadal niższe niż w Lublinie i to
                    sporo.

                    warto popatrzeć np. na stronę www.oferty.net. Może nie jest to do końca
                    miarodajne, ale np. mieszkanie w Rzeszowie z ceną powyżej 3000 zł za metr
                    trudno znaleźć. W Lublinie nie ma z tym problemu, a zdarzają się nawet ceny po
                    3500-4000 zł za metr. Oczywiście są też oferty poniżej 2000 zł, ale na
                    Bronowicach czy Tatarach.

                    ja tego nie rozumiem

                    wszędzie na świecie im lepszy poziom życia w mieście tym ceny mieszkań wyższe
                    bo jest popyt to i ceny rosną. Tymczasem w Polsce na odwrót! Biedny i
                    dogorywający Lublin z któego ludzie uciekają ma wyższe ceny mieszkań nie tylko
                    od bogatszego Rzeszowa, ale i od superbogatych miast Polski A takich jak
                    Wałbrzych, Bytom, Gorzów Wielkopolski . Mało tego, w dogorywającym Lublinie
                    ceny mieszkań ciągle rosną!

                    Mało tego, w Lublinie są droższe mieszkania niż np. w Łodzi, która ma o ileśtam
                    procent większy PKB, nowe inwestycje, a do tego jest milionowym miastem.

                    • Gość: aqq Re: Rzeszów bogaty IP: *.it-net.pl 26.10.05, 13:39
                      aron2004 napisał:

                      > niby ten Rzeszów bogatszy, a jednak ceny mieszkań niższe niż w Lublinie.

                      > warto popatrzeć np. na stronę www.oferty.net. Może nie jest to do końca
                      > miarodajne, ale np. mieszkanie w Rzeszowie z ceną powyżej 3000 zł za metr
                      > trudno znaleźć. W Lublinie nie ma z tym problemu, a zdarzają się nawet ceny po
                      > 3500-4000 zł za metr. Oczywiście są też oferty poniżej 2000 zł, ale na
                      > Bronowicach czy Tatarach.
                      >
                      > ja tego nie rozumiem
                      >

                      być może dlatego, że w Lubl. systematycznie podnosi się jakość komunikacji
                      miejskiej, dzięki rosnącemu udziałowi przwoźników prywatnych z nowoczesnym,
                      wysokostandardowym taborem ;)
                      • aron2004 Re: Rzeszów bogaty 26.10.05, 13:55
                        Gość portalu: aqq napisał(a):


                        > być może dlatego, że w Lubl. systematycznie podnosi się jakość komunikacji
                        > miejskiej, dzięki rosnącemu udziałowi przwoźników prywatnych z nowoczesnym,
                        > wysokostandardowym taborem ;)

                        o, właśnie :-)
                        • budrys77 Re: Rzeszów bogaty 26.10.05, 18:24
                          Aron, na miłość boską, zestawienie Bytomia, Wałbrzycha i Gorzowa w jednej lidze
                          to już lekka przesada:) Jakoś nie widzę u nas kominów i szybów wiertniczych:)
                          Ba, dziają nawet zakłady, które istniały "za komuny". Oczywiście z ograniczonym
                          zatrudnieniem, zmienioną nazwą etc - ale istnieją. Hmmm i które z powyższych
                          szanownych miast jest miastem wojewódzkim, siedzibą urzędów i insttucji
                          regionalnych?... Zgadnij.
                          Nie wiem czemu ceny mieszkań w Gorzowie są niższe niż w Lublinie, wiem tylko
                          tyle że rosną systematycznie.
                          Ps. wiem, że lubisz procenty, dlatego mam dla Ciebie newsa: gmina Babimost w
                          Lubuskiem, ma poziom bezrobocia spadające 5%, w drodze kolejne 250 iejsc
                          pracy:)
                          Ps. dzisiejsza Gazeta donosi, że poziom szarego rynku pracy to w Polsce około
                          MILION TRZYSTA TYSIĘCY osób. Czyli około połowa zarejestrowanych
                          tzw. "bezrobotnych". Pzdr
                          • aron2004 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 06:37
                            budrys77 napisał:

                            > Aron, na miłość boską, zestawienie Bytomia, Wałbrzycha i Gorzowa w jednej
                            lidze to już lekka przesada:)

                            dlaczego przesada? Bytom jest w woj. śląskim a Wałbrzych w dolnośląskim. Obydwa
                            te województwa mają wyższy PKB niż lubuskie

                            > Jakoś nie widzę u nas kominów i szybów wiertniczych:)
                            > Ba, dziają nawet zakłady, które istniały "za komuny". Oczywiście z
                            ograniczonym
                            > zatrudnieniem, zmienioną nazwą etc - ale istnieją. Hmmm i które z powyższych
                            > szanownych miast jest miastem wojewódzkim, siedzibą urzędów i insttucji
                            > regionalnych?... Zgadnij.
                            > Nie wiem czemu ceny mieszkań w Gorzowie są niższe niż w Lublinie

                            i ja też nie wiem. Na zdrowy rozum powinno być odwrotnie, no nie?
                            Powiedz znajomemu Niemcowi, że w Polsce ceny mieszkań w miastach biednych i
                            upadających są wyższe niż w miastach bogatych i rozwijających się. Będą mieli z
                            Ciebie ubaw

                            >tylko
                            > tyle że rosną systematycznie.

                            i w Lublinie ceny też rosną. Chyba nie myślisz że spadają?

                            > Ps. wiem, że lubisz procenty, dlatego mam dla Ciebie newsa: gmina Babimost w
                            > Lubuskiem, ma poziom bezrobocia spadające 5%, w drodze kolejne 250 iejsc
                            > pracy:)

                            a powiat strzelecko-drezdenecki 33% bezrobocie :-)


                            > Ps. dzisiejsza Gazeta donosi, że poziom szarego rynku pracy to w Polsce około
                            > MILION TRZYSTA TYSIĘCY osób. Czyli około połowa zarejestrowanych
                            > tzw. "bezrobotnych". Pzdr

                            oki, ale czy ten szary rynek pracy istnieje TYLKO NA ZACHODZIE?

                            bo jeżeli on istnieje też na wschodzie to znaczy że i u nas jest niższe
                            bezrobocie niż to pokazują statystyki. No chyba że w lubelskim wszyscy pracują
                            na biało.
                            • budrys77 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 11:50
                              Wiesz co, trudno z Tobą dyskutować, bo lubisz się droczyć i uogólniać. Babimost
                              5%- powiat StrzelcekoDrezdenecki 33%, PKB Dolnego Śląska i Lubuskiego etc...
                              Nawet Stany Zjednoczone mają miejsca gdzie diabeł mówi dobranoc, we Francji
                              widziałem taki chlew że nie pytaj, a Warszawa ma miejsca gdzie wojna zakończyła
                              się rok temu:) Piszesz namiętnie o PKB. Jeśli ktoś twierdzi, że Mazowieckie
                              jest booooooogate, to i owszem, ale tylko 15 km od Warszawy. No może jeszcze
                              Płock. Pozostałe 90% województwa klepie biedę, a dysproporce są gigantyczne.
                              Czy w Lublinie są chaty kryte strzechą? Zapewne nie, ale na Lubelszczyźnie na
                              pewno. Objeździłem Dolny Śląsk wzdłóż i wszerz i różnice między powiatami są
                              ogromne. To samo w Lubuskiem.
                              I na miłoś boską nie drąż tematu cen mieszkań, bo każdy rynek ma swoją
                              specyfikę. A może macie w Lublinie zamowę cenową, a może brak terenów
                              uzbrojonych, a może taki jest popyt, a może ..... Inny jest Poznań, Wrocław,
                              Olsztyn, Białystok, ba nawet w Koobrzegu (bieda dookoła że aż piszczy), ceny
                              mieszkań równają z Warszawskimi! Popytaj deweloperów i agencje obrotu
                              nieruchomościami. Mieszkam 650 km od Ciebie i po prostu nie wiem! Mogę Ci tylko
                              napisać jak jest w Lubuskiem czy Wielkopolsce.
                              Ps. Dla porównania podaj mi PKB Lublina i miasta z którymi można go zrównać:)
                              My równamy Gorzów z: Zieloną Górą, Olsztynem, Opolem etc. Porównywanie PKB
                              całego regionu do PKB miasta jest bzdurą.
                              Ps2. Choćbyś stanął na rzęsach i nie wiem co udawadniał, Lubelszczyzna i
                              Podkarpacie są najbiedniejszymi regionami Unii. Wiedzą o tym nawet w Brukseli.
                              Pzdr
                              • aron2004 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 11:59
                                oczywiście że na Lubelszczyźnie są chaty kryte strzechą. Średnio dwie na wieś w
                                tym 1% z nich jest zamieszkanych.

                                Zjeździłeś DOlny Śląsk wzdłuż i wszerz. A zjeździłeś Lubelszczyznę?

                                jaką mamy w Lublinie zmowę cenową mieszkań? czy to możliwe żeby wszyscy się
                                zmówili? szukasz jakichś dziwnych teorii spiskowych.

                                PKB Lublina jest o wiele niższy niż np. Gorzowa, Zielonej Góry, Bytomia, nie
                                mówiąc już o Wałbrzychu. Mimo to mieszkania w Lublinie są droższe. Pewnie
                                zmowa cenowa :-)

                                na całym świecie jest tak że ludzie przenoszą się tam, gdzie jest wyższy PKB i
                                w związku z tym drożeją tam mieszkania. U nas na odwrót :-)
                                • budrys77 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 12:05
                                  no to któryś z wcześniej przedstawionych powodów może być prawdziwy, a zmowy
                                  cenowej bym nie wykluczał z góry. Może to tylko brak terenów, może tak duży
                                  popyt, bo ludzie uciekają do Lublina z mniejszych miejscowości na
                                  Lubelszczyźnie???... A może Lublin jest dla wielu z Lubelszczyzny tym, czym dla
                                  wielu Lublinian jest Warszawa, Londyn. W końcu PKB w Lublinie jest większe niż
                                  w Chełmie:))))))))))
                                  • aron2004 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 12:11
                                    tak tak Gorzów się rozwija a w Lublinie tylko zmowy cenowe. A może to żydzi,
                                    masoni i cykliści? Albo Opus Dei?

                                    może brak terenów?

                                    a może duży popyt bo do Lublina ludzie uciekają z mniejszych miejscowości na
                                    Lubelszczyźnie? A po co mieliby uciekać do biednego Lublina jak mogą do
                                    superbogatego Gorzowa gdzie są na dodatek tańsze mieszkania???

                                    >A może Lublin jest dla wielu z Lubelszczyzny tym, czym dla
                                    > wielu Lublinian jest Warszawa, Londyn.

                                    no co ty? dla nich Gorzów jest tym czym dla warszawiaków Londyn

                                    > W końcu PKB w Lublinie jest większe niż
                                    > w Chełmie

                                    ale w Gorzowie jest jeszcze większy PKB. Nie lepiej od razu przenieść się do
                                    Gorzowa, tym bardziej że mieszkanie tańsze?
                                    • budrys77 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 16:35
                                      Kończę rozmowę z Tobą Aronie, bo widzę, żeś zakompleksiony. Wnioskuję również,
                                      żes młodego wieku, bo z umiejętnością myślenia abstrakcyjnego, raczej idzie Ci
                                      cięzko. Pozdrawiam
                                      • aron2004 Re: Rzeszów bogaty 27.10.05, 17:51
                                        no pewnie że jestem zakompleksiony bo mnie nie stać na mieszkanie w Gorzowie


                                        buhahahahahahahahaha
              • zigzaur Re: Kompleks Arona 27.10.05, 14:28
                Raz na Zamojszczyźnie rozmawiałem ze Szczecinianką.
                Oto jej wypowiedź:
                "Jak wspaniale macie rozwinięte rolnictwo! Każdy kawałek ziemi ma gospodarza,
                jest zadbany, uprawiony, ciągnie się z niego zysk. U nas wystarczy wyjechać poza
                rogatki aby zobaczyć ugory i nabzdyczonych pijaczków, mających żal do świata, że
                nie jeżdżą mercedesami."
          • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:10
            Drogi Aronie, możesz przewertować forum wzdłuż i wszerz szukając cytatu, ale
            NIGDZIE nie pisałem, że u nas są większe zarobki czy też że większy jest PKB.
            Powiedziałem tylko, że w związku z bliskością aglomeracji berlińskiej,
            ludziom "nie opłaca się" wielokrotnie podejmować pracy oferowanej przez PUP, a
            nawet wolą podejmować pracę na czarno (bo zarobią nie 750 a 1200 zł). Dyskusja
            ta wyniknęła z zarzutu o wysokim bezrobociu. Udowodniłem poprostu, że na
            terenach przy granicy z Niemcami, bezrobocie jest nadmuchane, a szara strefa
            przychodów gigantyczna. Twierdziłem również, że zarejestrowani w Polsce
            bezrobotni, pracują w Niemczech ale z opieki medycznej korzystają w rodzinnych
            miejscowościach. O PKB mówił ktoś inny, powołując się na roczniki statystyczne.
            Ja tylko wspomniałem o tym, że moja pensja jest powyżej średniej krajowej. I
            tyle.
            Pozdrawiam
            • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:12
              twierdzisz, że ludzie nie chcą na zachodzie Polski podejmować pracy za psie
              pieniądze ze względu na bliskość Berlina, a jednak w gorzowskiej Biedronce
              zarabia się 800 zł brutto. CZyli jednak ktoś chce tą niskopłatną pracę
              podejmować.
              • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:15
                bo gdyby nikt nie chciał pracować w Gorzowie za 800 zł brutto, to gorzowska
                Biedronka musiałaby podnieść pensje do 1000 zł brutto albo więcej. A jednak nie
                podniosła.
                • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:30
                  I znowu wsadzasz mi w usta, słów których nie powiedziałem:) Ani tym bardziej
                  nie jest w moim stylu mówić o "psich pieniądzach", bo każde pieniądze są dobre.
                  Wiesz, u nas na forum, jest w zwyczaju cytować czyjąś wypowiedź podczas
                  dyskusji, jeśli się z nią nie zgadzasz. W przeciwnym razie, Twój głos nie jest
                  traktowany zbyt poważnie.
                  Ps. Biedronka to również Twój pomysł na "analizę" rynku pracy.
                  Ps. Masz zarzuty - cytuj. Zasada prosta ale skuteczna. Mam nadzieję że i u Was
                  się przyjmie.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:43
                    stwierdziłeś, że w Gorzowie nikt nie chce pracować za 800 zł netto?

                    tak czy nie?

                    bo jak to nieprawda, to oznacza że Gorzów nie jest jednak taki bogaty, skoro
                    ludzie chcą pracować za takie pieniądze

                    • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:49
                      no i jeszcze zagadka z mieszkaniami

                      generalnie w Polsce mieszkania w Lublinie są droższe niż np. w Bytomiu czy w
                      Gorzowie. Mimo to Gorzów i Bytom są bogatsze od Lublina, to oczywiste. I mają
                      wyższy PKB.

                      natomiast w Niemczech generalnie mieszkania we Frankfurcie nad Menem są droższe
                      niż we Frankfurcie nad Odrą. Ale tu jest na odwrót - Frankfurt nad Menem jest
                      bogatszy niż ten nad Odrą.

                      w Niemczech jest odwrotnie niż w Polsce. Ciekawe dlaczego :-)
                      • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 20:09
                        Powiedziałem to, i tylko to:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=30860541&a=30930166
                        Może trochę na wyrost, że "nikt", bo w rzeczywistości znajdą się i tacy, którym
                        nawet 800 zł starczy. Większość stara się jednak kombinować - by przeżyć.
                        • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 20:13
                          aaa, co do rynku nieruchomości powiem tylko - nie wiem:) Powiedziałem Ci tylko
                          ile kosztuje metr w Gorzowie i tyle. Ba, mogę Ci nawet powiedzieć za ile
                          koleżanka kupiła mieszkanie w centrum Rzymu, jakieś 80 m2 100 metrów od
                          fontanny di trevi - 250.000 euro. Policz ile za metr:))))) Pozdrawiam
                          serdecznie
                          • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 20:15
                            budrys77 napisał:

                            > aaa, co do rynku nieruchomości powiem tylko - nie wiem:) Powiedziałem Ci
                            tylko ile kosztuje metr w Gorzowie i tyle. Ba, mogę Ci nawet powiedzieć za ile
                            > koleżanka kupiła mieszkanie w centrum Rzymu, jakieś 80 m2 100 metrów od
                            > fontanny di trevi - 250.000 euro. Policz ile za metr:))))) Pozdrawiam
                            > serdecznie

                            e to taniocha, choć drożej niż w Lublinie :-)
                          • Gość: przytomny2 Re: Pryska mit Polski A IP: *.roma2.infn.it 02.11.05, 19:36
                            Zgadza sie, w okolicy Via del Corso takie ceny moga funkcjonowac ale to
                            jest samo centrum turystyczne. Podobne ceny moga byc jescze w centrum
                            Mediolanu ale juz nie w Turynie (ktory sie od jakiegos czasu wyludnial
                            pomimo ,ze funkcjonuje tu Fiat) czy w Neapolu, ktory wykazuje podobne
                            tendencje.
                            Na peryferiach Rzymu (poza obwodnica) mozna za to juz kupic niezly
                            domek. Slyszlem natomiast o Polakach i to wcale nie krezusach, ktorzy
                            kupowali posesje na wsi w Toskanii za calkiewm rozsadne ceny. Nie
                            wspomne juz o znacznie biedniejszej kalabrii (na poludniu kraju) czy okolicach
                            Bari, gdzie i tak oplaca im sie wynajmowac sezonowo cudzoziemcow do prac w
                            polu.

                            przytomny2, Frascati (pochodze z Lublina)
        • Gość: mieszkaniec Re: Pryska mit Polski A IP: *.viknet.pl 25.10.05, 17:14
          Szara strefa jest wszędzie, zlitujcie się ludzie, lubuskie ma pkb podobne jak
          podlaskie (ok 17 000) czy warmińsko-mazurskie. Wiem ile zarabia się na
          zachodzie bo tu mieszkam - pielegniarka 1000 zł, robotnik 600-700 zł, sklep 700-
          900 zł, salowa - 500 zł, duzo zarabiaja natomiast lekarze - 7-10 000 zł.
          Bezrobocie wielkie, wysokie PKB to kwestia uprzemyslowienia.
          • sonnenkinder Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 18:37
            No wlasnie uprzemsylwoienia i wiekszych inwestycji firm zagranicznych. Handel
            wielkopowierzchniowy jest tak samo beznadziejnie oplacany w calym kraju. Ale na
            zachodzie jest wiecej firm, ktroe zatrudnaiaj specjalistow i przezto podnosza
            srednia (podobnie jak wawa ciagnie cale mazowsze). Nasza wschodnia bolaczka
            jest brak inwestycji w sfere produkcyjna, same centra handlowe nie zalatwiaja
            sprawy, choc oczywiscie sa potrzebne. Ale jak to zostalo juz pwoiedziane
            podzial na dwie Polski ma charakter mentalny i tkwi w ludziach.. Zakorzeniony
            stereotyp, ale mysle, ze to sie powoli zmieni.
            • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 18:46
              ale popatrz że na zachodzie to uprzemysłowienie i inwestycje firm zachodnich
              wiąże się z... wyższym bezrobociem
              • sonnenkinder Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 18:55
                Ale chetniej inwestuja tam, a nie u nas. Najlepszym przykladem jest Wroclaw.
                Nawet polskie firmy zaczynajac swoja "kariere" jako firmy lokalne teraz sa
                ogolnopolskimi (impel, eurobank, getin, lukas bank) Wiec tam byly lepsze
                warunki do rozwoju, ktore umozlwiily wybicie sie na Polske. Tam jest HP, Volvo,
                Whirlpool. U nas tereny po fabrykach to zdegradowane ruiny, a najchetnej
                inwestuja ruscy czy ukraincy, a oni szczegolnych standartow nie wprowadzaja
                (nowy lublin moze meic montowany ABS..smiech na sali:). To nie kwestja braku
                kilkukilku sklepow z chinszczyzna za ciezkie pieniadze, tylko brak inwestorow
                poza handlowych.
                • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:11
                  i zobacz, WRocław przy tylu inwestycjach ma TAKIE SAME BEZROBOCIE jak Lublin :-)

                  gdyby DU w Lublinie nie zdechło to pewnie mielibyśmy mniejsze bezrobocie niż
                  przeinwestowany Wrocław

                  • sonnenkinder Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:17
                    Przeinwestowany...mysle, ze w Polsce nie ma przeinwestowanych miejsc. Druga
                    sprawa to taka, ze pojawianie sie wiekszej ilosci firm produkcyjnych daje prace
                    ludziom z wyksztalceniem. Na kasie wmarkecie mozna siedziec i po przedszkolu, a
                    u nas siedza ludzie z mgr i to jest chore. Dlatego mimo, ze tam moze byc
                    podobne bezrobocie, sadze, ze latwiej jest znalezc prace majac jakies
                    wyksztalcenie.
                  • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:21
                    Aronie, argument o Wrocławiu jest prawie dobry ale nie do końca. Wrocław ma
                    600tyś obywateli, Lublin jest sporo mniejszy... Ja domyślam się co jest
                    bolączką Ziemi Lubelskiej - brak połączeń z unijnym systemem transportu
                    drogowego w postaci autostrad i dróg szybkiego ruchu. Nawet połączenia lotnicze
                    nie są zbyt rozwinięte. Gorzów nie ma aspiracji budowania drugiego Tempelhoff,
                    dlatego większość mieszkańców korzysta z lotnisk berlińskich. Nawet dojazd jest
                    darmowy, a Deutche Bahn już planuje inwestycje na linii kolejowej Berlin -
                    Gorzów - Gdańsk by stała się ekspresowa. PKP od 60 lat nie potrafiła jej
                    zelektryfikować, a najchętniej by ją zaorała. No i oczywiści korzystamy z
                    bliskości niemieckich autostrad, bo polskie powstają dosyć ślamazarnie.
                    Komunikacja to podstawa, a po wejściu Polski do strefy Schengen - nawet dowód
                    osobisty nie będzie potrzebny:) Pozdrawiam
                    • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 19:39
                      budrys77 napisał:

                      > Aronie, argument o Wrocławiu jest prawie dobry ale nie do końca. Wrocław ma
                      > 600tyś obywateli, Lublin jest sporo mniejszy...

                      a Strzelin jest jeszcze mniejszy niż Lublin, a ma większe bezrobocie niż
                      Wrocław.
                      • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 20:06
                        Cytuję:
                        >i zobacz, WRocław przy tylu inwestycjach ma TAKIE SAME BEZROBOCIE jak Lublin.

                        12% bezrobocia w mieście 350 tyś a 12% w mieście 600 tyś to nie te same
                        wartości. Dlatego też trudno nazwać Wrocław "przeinwestowanym". Prawdą jest
                        natomiast, że w procesie pozyskiwania inwestorów, Wrocław zdystansował nawet
                        Poznań czy Łódź.
                        W Niemczech "procentowo" bezrobocie jest niższe niż w Polsce, ale ilościowo to
                        około 4,5 miliona osób. Skoro tak lubisz procenty, to powiem Ci, że w
                        niektórych powiatach Brandenburgii, Saksonii, czy Meklemburgii Pomorze
                        Przednie, stopa bezrobocia sięga 40%. Bezrobocie, to nie tylko
                        specyfika "Polski A". W ogóle, widzę, że lubisz to określenie zachodnich
                        regionów Polski:) Przeczulenie czy co????
                        • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 20:14
                          budrys77 napisał:


                          > 12% bezrobocia w mieście 350 tyś a 12% w mieście 600 tyś to nie te same
                          > wartości.

                          oczywiście że nie. Ale np. Kraków który jest WIĘKSZY od Wrocławia, ma MNIEJSZE
                          bezrobocie
                          czy uważasz, że mniejsze miasta mają mniejsze bezrobocie? to porównaj
                          bezrobocie we Wrocławiu i np. w Strzelinie


                          >Dlatego też trudno nazwać Wrocław "przeinwestowanym". Prawdą jest
                          > natomiast, że w procesie pozyskiwania inwestorów, Wrocław zdystansował nawet
                          > Poznań czy Łódź.

                          tyle że w tych fabrykach pracują chyba krasnoludki, bo mimo tak ogromnych
                          inwestycji np. w Krakowie bezrobocie jest mniejsze

                          > W Niemczech "procentowo" bezrobocie jest niższe niż w Polsce, ale ilościowo
                          to około 4,5 miliona osób.

                          ale generalnie liczy się procentowo, dla jasności obrazu.

                          >?o tak lubisz procenty, to powiem Ci, że w
                          > niektórych powiatach Brandenburgii, Saksonii, czy Meklemburgii Pomorze
                          > Przednie, stopa bezrobocia sięga 40%.

                          no to widzę macie niezłe towarzystwo :-)

                          >Bezrobocie, to nie tylko
                          > specyfika "Polski A".

                          ale głównie.

                          > W ogóle, widzę, że lubisz to określenie zachodnich
                          > regionów Polski:) Przeczulenie czy co????

                          raczej tresura medialna :-)
                          • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 20:37
                            aaaaaa tresuj, tresuj:) Szczerze powiedziawszy nie wiem dlaczego w Krakowie
                            jest mniejsze. Może gigantyczny przemysł turystyczny w całym regionie???????
                            Balice to w końcu port Międzynarodowy, a ostatnio obiło mi się o uszy, że Praga
                            jest passe, a na falę wchodzi Kraków. Przynajmniej wśród anglojęzycznych
                            przedstawicieli "obywateli świata". Oj, Praga... ogólnie uwielbiam Czechy, a
                            najbardziej Skandynawię.... coś pięknego. Hej
                          • hubertkm Re: Pryska mit Polski A 25.10.05, 23:48
                            Porównania troche na silę, bo ani Wroclaw nie porownywalny z Lubliniem, ani
                            Lublin ze strzelinem - nie te wielkosci - w ogóle w Polsce jest na tyle niewiele
                            dużych miast, ze porównywanie jest niemal niemożliwe. Ale ja podam inny
                            przyklad: np. Opole Lubelksie i Lwówek Śląski - miasta o porównywalnej wielkosci
                            i randze - oba trochę poniżej 10 tys. i stolice powiatów. Róznica jest prosta -
                            we Lwówku Śląskim o godzinie 7-8 rano jest pusto - gdzeniegdzie przemyka się
                            jakis pijaczek a całe miasteczko, z masą ciekawych zabytków, wygląda straszliwie
                            - mało co jest jako tako utrzymane, na sporej częsci cudem jeszcze ocalałych
                            kamienic widac napisy "do rozbiórki". Dla porównania w Opolu Lubelskim o tej
                            samej godzinie rano ciężko zaparkować samochód, widac ogólny ruch w miasteczku a
                            coraz to kolejne budynki - zabykowe i nie - są odnawiane i normalnie
                            utrzymywane. Jeżeli w sobotę w Opolu jest pusto - to nie dlatego, ze ludzie
                            siedza w domach i nic nie robią - ale dlatego że sa w swoich sadach, malinach,
                            porzeczkach itd. Cos sie dzieje, coś robią - niezależnie od czynników
                            zewnętrznych jakos sobie radzą, chociaż wszystko muszą wywalczyć sami i nie jest
                            łatwo. Takie przyklady zdecydowanie przeczą temu, ze rzekomo ludzie we
                            wschodniej Polsce są obojętni i czekają na dary z niebios - jest w praktyce
                            odwrotnie - przecież nikt nie bronił ludziom ze Lwówka kilkanaście lat temu, gdy
                            mieli możliwosci zanim zbiednieli do reszty, kupować pod miastem ziemię i sadzić
                            sady, maliny itd. - tam nigdzie nie ma tego typu upraw. Wydawałoby się że takie
                            miasto jak Lwówek - z ciekawymi zabytkami i blisko granicy niemieckiej powinno
                            przyciągac turystów - a tak sie składa, ze to w Opolu, i okolicach które choć
                            też ma wiele ciekawych zabytków to jest niemal zupełnie nie znane, ludzie widzą
                            szansę w turystyce, pojawiają się hotele, gospodarstwa agroturystyczne itd.
                            Inna ciekawa sprawa: komunikacja - z Opola do Lublina dziennie wyjeżdża ok. 100
                            busów(!) nie licząc autobusów - ile wyjeżdża dziennie ze Lwówka do najbliższego
                            duzego miasta? Podejrzewam, że nawet nie 1/3 tego co z Opola do Lublina.
                            Krótko mówiąc mity i stereotypy to bzdura - najwięcej zależy od ludzi - a na
                            szczęscie u nas patologiczne bezrobocie i odrzucenie jest o wiel mniejsze niż na
                            zachodzie Polski, za to więskze jest narzekanie na swoje otoczenie - gdyby ci
                            ludzie zobaczyli jak jest w innych regionach Polski - zmieniliby zdanie. Jeden
                            mój koleżka narzekał na drogi na Lubelszczyźnie dopói nie pojechał do Ząbkowic
                            śląskich. Potem przestał.
                            O szarej strefie to już nawet nie będeę wspominał...
                            Pozdrawiam!
                            • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 00:01
                              z Lwówka Śląskiego do Jeleniej Góry jest 20 autobusów dziennie. I tak nieźle

                              mnie na przykład zawsze dziwiło że z Poznania do Kalisza jest ok. 15 autobusów
                              dziennie. BO na przykład z Lublina do Białej Podlaskiej jest ok. 50 autobusów i
                              busów dziennie. Tyle tylko że Lublin jest 2 razy mniejszy od Poznania a Kalisz
                              2 razy większy od Białej Podlaskiej. Też nie wiem dlaczego.
                              • hubertkm Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 09:24
                                W ogóle ilosć komunikacji autobusowej to szczególna cecha Lubelszczyzny -
                                nigdzie tyle nie ma. Kilka lat temu jak pojechałem do przyjaciółki w łodzkie na
                                kilka dni - to myślałem ze spokojnie pojeździmy sopbie po okolicahc i
                                pozwiedzamy autobusem czy busem. Na miejscu okazało sie, że nie dosć że mało
                                tego wszystkiego, to jeszcze ceny przeciętnie dwa razy droższe niż u nas (np.
                                jeżeli za odległość z Opola do Poniatowej parę lat temu usy brały 1-1,5 zł, to
                                za zbliżoną z Tomaszowa Mazowieckiego do Ujazdu (takie miesteczka z ładnym
                                kosciołem i dworem po drodze do Łodzi - nie mylić z Ujazdem w Kieleckim, tam
                                gdzie jest zamek Krzyżtopór) poniżej 3 zł nie było możliwosci pojechać.
                                Najzabawniejsze, ze Tomaszów Mazowiecki ma niewiele gorsze połączenia z Lublinem
                                (5 autobusów dziennie + jakieś busy - to wszystko na trasie Lublin-Łódź) niż z
                                Łodzią:-) - dletego nie dziwie się że całkiem sporo ludzi z Tomaszowa studiuje w
                                Lublinie - sam kojarzę kilkanaście osób, coraz częściej widuję rejestracje ETM
                                pod uczelniami - jak na miasto ponad 200 km od Lublina i bliskie dużych ośrodków
                                akademickich Warszawy i Łodzi to znacząca liczba.
                                Co do tej dysproporcji liczby komunikacji u nas i gdzie indziej - podejrzewam że
                                to moze wynikać z małego nasycenia Lubelszczyzny siecią kolei - gdzie indziej
                                było wiecej kolei, która przewozila większosc pasażerów. Tyle tylko, ze teraz
                                połączenia kolejowe niemal całkiem zanikly a autobusowe czy busy nie weszły w
                                takiej skali jak na Lubelszczyźnie. A inna sprawa, ze ci ludzie np. na Dolnym
                                Śląsku po prostu nie mają i tak dokąd jechać - bo w całej okolicy taka sama
                                bida. I to nie tylko moje spostrzeżenie - ludzie którzy mają tam rodziny też tak
                                mówią.
                                Za to Łódzkie powoli ale wyraźnie staje na nogi - jak pierwszy raz widziałem
                                Tomaszów Mazowiecki to aż nie mogłem wyjść ze zdumienia, ze miasto moze tak
                                wyglądac - przez zaledwie 2 lata zmieniło się to bardzo wyraźnie - powstało
                                sporo nowych przedsiębiorstw, rozbudowały się znacząco wytwórnie płytek
                                ceramicznych - widać, ze po wejściu do Unii zrobił się rzeczywisty ruch w
                                gospodarce - bo to wszystko zmienio sie głównie w ostatnim roku. Pojawiły się
                                nawet takie wydawałoby się normalne już u nas od ok. 10 lat rzeczy jak duze
                                stacje benzynowe i przydrożne zajazdy - jeszcze dwa lata temu tego po prostu nie
                                było.
                                Pozdr.
                                • Gość: marco-van-basten Re: Pryska mit Polski A IP: *.media4.pl 26.10.05, 10:46
                                  tak tak hehehhehe
                                  napiszcie coś jeszcze
                                • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 10:50
                                  ja ci proponuję porównać ile połączeń ma z Warszawą Tomaszów Lubelski a ile
                                  Tomaszów Mazowiecki ;-)

    • Gość: zenek Re: Pryska mit Polski A IP: *.centertel.pl 26.10.05, 10:38
      wiec podsumowujac (i odrzucajac te wszystkie bezsensowne porownania wielkosci,
      procentow itd) - co jest nie tak na lubelszczyznie?
      brak przemyslu- to mi przychodzi do glowy
      Lublin jako centrum akademickie nie znajduje przelozenia na miejsca pracy
      i tak ten narodek lubelski kisi sie we wlasnym sosie albo jedzie do innych
      miast. to chyba jest najwazniejsze.
      • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 10:48
        Gość portalu: zenek napisał(a):

        > wiec podsumowujac (i odrzucajac te wszystkie bezsensowne porownania
        wielkosci,
        > procentow itd) - co jest nie tak na lubelszczyznie?
        > brak przemyslu- to mi przychodzi do glowy
        > Lublin jako centrum akademickie nie znajduje przelozenia na miejsca pracy
        > i tak ten narodek lubelski kisi sie we wlasnym sosie albo jedzie do innych
        > miast. to chyba jest najwazniejsze.

        ale skoro ten narodek lubelski tak jedzie do innych miast to na logikę ceny
        mieszkań powinny spadać, a rosną. Dlaczego?
        • Gość: Gościnny Re: Pryska mit Polski A IP: *.vectra.pl / *.vectra.pl 26.10.05, 11:00
          Jak widać w tym Lublinie nie ma nic logicznego.
          Po co więc w nim życ?
          • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 11:01
            Gość portalu: Gościnny napisał(a):

            > Jak widać w tym Lublinie nie ma nic logicznego.
            > Po co więc w nim życ?

            dla świadomości, że twoim prezydentem jest Pruszkowski
            • Gość: Gościnny Re: Pryska mit Polski A IP: *.vectra.pl / *.vectra.pl 26.10.05, 11:03
              Chyba Twoim prezydentem jest Pruszkowski.
              Moim na pewno nie.
              • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 12:14
                Gość portalu: Gościnny napisał(a):

                > Chyba Twoim prezydentem jest Pruszkowski.
                > Moim na pewno nie.

                jeżeli nie mieszkasz w Lublinie, to jest to oczywiste
          • Gość: przytomny2 Re: Pryska mit Polski A IP: *.roma2.infn.it 02.11.05, 19:54
            A co jest takiego zabawnego w trywialnej logice zycia?
            Ja opuscilem Lublin chcac sie ...usamodzielnic
            ze 30 lat temu i do dzis nie moge sie otrzasnac
            z wrazenia,ze ... nie warto bylo. A mieszkalem
            przez dekade w W-wie, potem pod W-wa a przez 10%
            zycia na Zachodzie pracujac w centrach badawczych.
            Nie rozumie tych jalowych narzekan. W Lublinie,
            mimo biedy jest jakos inaczej, to chyba sprawa
            atmosfery, ktora jednym odpowiada a innym nie.
        • irish76 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 12:42
          ale wy sie podniecanie slupkami: to mniejsze, to wieksze, tamto rosnie, tamto
          spada...
          nie wiem czemu rosna- moze dlatego ze rosna wszedzie?
          ja nie chcialbym w Lublinie mieszkac nawet za darmo ani nawet zeby mi doplacali.
          natomiast pisalem co jest glownymi bolaczkami wg mnie: brak miejsc pracy.
          centrum akademickie a najwiekszy pracodowca to chyba Bogdanka czy CocaCola.
          Lipa i tyle. Lublin nie potrafi sobie znalezc miejsca i jest na etapie XIX
          wieku tyle ze wiekszy
          • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 13:36
            irish76 napisał:

            > ale wy sie podniecanie slupkami: to mniejsze, to wieksze, tamto rosnie, tamto
            > spada...
            > nie wiem czemu rosna- moze dlatego ze rosna wszedzie?

            no właśnie nie rosną wszędzie - jak w Bytomiu są mieszkania po 1000 zł za metr,
            w Łodzi po 1500 zł, to jakim cudem tam mogą rosnąć? Czy to znaczy że w Bytomiu
            były mieszkania po 800 zł za metr, a w Łodzi po 1000? I teraz urosły?


            przecież to niemożliwe żeby w Bytomiu w Polsce A były mieszkania po 800 zł za
            metr. Po tyle to w Hrubieszowie nie kupisz

          • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 26.10.05, 13:51
            irish76 napisał:


            > ja nie chcialbym w Lublinie mieszkac nawet za darmo ani nawet zeby mi
            doplacali
            >

            twoja wola.

            > natomiast pisalem co jest glownymi bolaczkami wg mnie: brak miejsc pracy.
            > centrum akademickie a najwiekszy pracodowca to chyba Bogdanka czy CocaCola.
            > Lipa i tyle.

            a jaki jest największy pracodawca we Wrocławiu?

            >Lublin nie potrafi sobie znalezc miejsca i jest na etapie XIX
            > wieku tyle ze wiekszy

            no, w porównaniu z Wałbrzychem, Bytomiem czy innymi miastami z Polski A to jest
            faktycznie XIX wiek.
            • petit7 Lublin to Polska B 26.10.05, 14:35
              Ale teraz przez jakiś rok do następnych wyborów będzie Polska A.
              Właśnie wybrano Marka Jurka na marszałka sejmu.
              Wam się napewno podoba.


              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24395
              • aron2004 Re: Lublin to Polska B 26.10.05, 14:44
                petit7 napisał:

                > Ale teraz przez jakiś rok do następnych wyborów będzie Polska A.
                > Właśnie wybrano Marka Jurka na marszałka sejmu.
                > Wam się napewno podoba.

                a wam się pewnie podobał Cimoszewicz :-)
              • halevi Re: Lublin to Polska B 26.10.05, 16:02
                Proszę o niezaśmiecanie wątków lokalnych, a najlepiej całego forum lubelskiego,
                wpisami na temat polityki krajowej.
                • budrys77 Re: Lublin to Polska B 26.10.05, 22:48
                  Jako że bardzo lubię Lublin, a często podróżuję po Europie, świecie etc., mam
                  także ogląd na to co potrzebują inwestorzy niemieccy, francuscy... stwierdzam:
                  problemem Lublina i Lubelszczyzny jest komunikacja z resztą Unii. I nie tylko
                  ta lotnicza czy kolejowa. Jedną z podstawowych zasad dobrego handlu jest
                  szybkie dostarczenie towaru zamawiającemu. Wyobraźmy sobie, że nasz kontrahent
                  jest mieszkańcem Bordeaux we Francji... Towar zamówiony, musi jak najszybciej
                  dotrzeć z Poznania, Wrocławia, czy Lublina do miejsca odbioru. Przyjmując, ze
                  ceny towaru są w tych miastach zbliżone, liczy się przede wszystkim czas
                  dostawy. W tym momencie dostawca z Lublina może dostać zawału, bo zanim
                  dojedzie do Poznania czy okolic Gorzowa, towar konkurenta będzie gdzieś koło
                  Aachen:)
                  • budrys77 Re: Lublin to Polska B 26.10.05, 22:50
                    A, nie cirpię określenia Polska "B", brrrr. Każdy region ma swoją specyfikę.
                    Nawet w Holandii i Francji widziałem gospodarstwa po uszy zatopione w oborniku:)
                  • aron2004 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 06:42
                    no ale to już wina tego że nie mamy dobrych autostrad. Naprawdę, jadąc z
                    Lublina na Zachód przejazd przez woj. lubelskie to najmniejszy problem.
                    Wyjeżdżasz z Lublina i po 45 min jazdy bez korków jesteś w Puławach. No czasami
                    na moście trochę się postoi jak TIRy się nie mogą minąć ale to najwyżej 5-10
                    minut. Dopiero potem zaczyna się bieda.

                    co do lotniska to ja od dawna jestem za lotniskiem
                    • j.laskowice Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 08:24
                      Tak to prawda ja z Wrocławia do Berlina jadę 3 godziny, do Pragi 4 godziny, nie
                      dużo dłużej do Wiednia.
                      Z Lublina to najwygodniej do Mińska lub Lwowa?
                      • aron2004 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 08:36
                        j.laskowice napisał:

                        > Tak to prawda ja z Wrocławia do Berlina jadę 3 godziny, do Pragi 4 godziny,
                        nie dużo dłużej do Wiednia.
                        > Z Lublina to najwygodniej do Mińska lub Lwowa?

                        do Lwowa i do Budapesztu. Z Lublina do Budapesztu jest 660 km - bliżej niż np.
                        do Szczecina.
                        • budrys77 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:00
                          Aronie, to, że swobodnie przejedziesz w promieniu 20 km wokół Lublina nie jest
                          niczym pocieszającym. Owszem, jako mieszkaniec tego miasta możesz być dumny,
                          ale gospodarka nie ogranicza się do obszaru powiatu lubelskiego. Czym innym by
                          było gdyby miejsca pracy w Lublinie tworzy kapitał ukraiński, produkujący na
                          rynki własne i rosyjski. Rynek blisko - nic tylko przwieźć choćby koleją.
                          Niestety Polska gospodarka obrócona jest na zachód, północ i południe. Kapitał
                          również napływa z tamtych stron. Jaki Niemiec czy Duńczyk, postawi fabrykę w
                          mieście, do którego trudno dojechać samochodem, trudno z niego przewieźć towar
                          czy komponenty do drugiej fabryki w Turynie, a o lotnisku nie wspominając. W
                          Gorzowie powstały nowe fabryki podwykonawcze Volkswagena i Renault, tylko dla
                          tego, że w ciągu jednego dnia, można dowieźć te elementy do fabryk w Niemczech,
                          Francji czy Poznaniu. To jest waśnie problem Lubelszczyzny i całej polskiej
                          gospodarki, tyle tylko, że niektóre regiony mają lepiej rozwiniętą sieć
                          komunikacyjną i wykorzystują to.
                          • aron2004 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:04
                            budrys77 napisał:

                            > Aronie, to, że swobodnie przejedziesz w promieniu 20 km wokół Lublina nie
                            jest niczym pocieszającym.

                            ja swobodnie przejadę z Lublina aż do granic Warszawy. Tam dopiero zaczynają
                            się problemy

                            > Owszem, jako mieszkaniec tego miasta możesz być dumny,
                            > ale gospodarka nie ogranicza się do obszaru powiatu lubelskiego. Czym innym
                            by było gdyby miejsca pracy w Lublinie tworzy kapitał ukraiński, produkujący
                            na rynki własne i rosyjski.

                            bo tworzy. W miejsce po byłym Daewoo weszły m.in. firmy ukraińskie i rosyjskie

                            >Rynek blisko - nic tylko przwieźć choćby koleją.
                            > Niestety Polska gospodarka obrócona jest na zachód, północ i południe.
                            >Kapitał również napływa z tamtych stron. Jaki Niemiec czy Duńczyk, postawi
                            >fabrykę w mieście, do którego trudno dojechać samochodem, trudno z niego
                            >przewieźć towar czy komponenty do drugiej fabryki w Turynie, a o lotnisku nie
                            >wspominając. W Gorzowie powstały nowe fabryki podwykonawcze Volkswagena i
                            >Renault, tylko dla tego, że w ciągu jednego dnia, można dowieźć te elementy
                            >do fabryk w Niemczech,

                            Gdyby w naszym kraju budowano autostrady to nie byłoby wielkiej różnicy czy
                            wieziesz towar z Lublina czy Gorzowa - raptem parę godzin jazdy. To nie jest
                            jakaś straszna różnica. No i gdyby benzyna nie była tak potwornie opodatkowana.

                            no to jak w Gorzowie powstało tyle nowych fabryk to dlaczego bezrobocie jest
                            wyższe niż w Lublinie? wiem, zafałszowana statystyka. Tak naprawdę w Gorzowie
                            jest 5% bezrobotnych a w Lublinie 30%.

                            a moim zdaniem to właśnie w naszych stronach jest totalnie zafałszowana
                            statystyka bezrobocia. Dlaczego? Ano dlatego że znam kilkadziesiąt rodzin gdzie
                            są starzy rodzice i dzieci. Dzieci pracują na gospodarce i oczywiście są
                            zarejestrowane w Urzędzie Pracy, bo ziemia stoi na rodziców, którzy mają renty.

                            > Francji czy Poznaniu. To jest waśnie problem Lubelszczyzny i całej polskiej
                            > gospodarki, tyle tylko, że niektóre regiony mają lepiej rozwiniętą sieć
                            > komunikacyjną i wykorzystują to.
                            • budrys77 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:18
                              >Gdyby w naszym kraju budowano autostrady to nie byłoby wielkiej różnicy czy
                              > wieziesz towar z Lublina czy Gorzowa - raptem parę godzin jazdy. To nie jest
                              > jakaś straszna różnica. No i gdyby benzyna nie była tak potwornie
                              opodatkowana.

                              Oooooooooooooooooooooo, nareszcie załapałeś dlaczego Luelszczyzna ciągnie się w
                              ogonie. Firmy z zachodniej Polski już na starcie mają przewagę w logistyce. Tak
                              zwana Polska A, ma tę przewagę, że wcześniej odczuwa poprawę na rynku
                              inwetycyjnym, bo mimo wszystko połączenia drogowe są tu lepsze.
                              Ty do Warszawy dojedziesz szybko osobowym, ale gdybyś miał w swojej firmie
                              wysłać 5 TIRów z częściami do wykonawcy pod Dreznem na wieczór???? Tu nie może
                              być spóźnień.
                              Po pierwsze: między Koninem a Warszawą drogi "brak". Po drugie: spróbuj
                              pojechać inną trasą, niż Lublin - Warszawa - Konin wielkim Tirem.
                              • aron2004 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:25
                                oczywiście że da się pojechać z Lublina do Drezna inaczej niż przez Warszawę.
                                Tylko niestety tam też dróg brak. Jeszcze z Lublina do Puław jedzie się od bidy
                                nieźle, nowy asfalt, szeroka droga, nie ma korków, czsami na moście może ale
                                krótko.

                                Natomiast za Klikawą ( ostatnia miejscowość w Polsce B) od razu widać że
                                wjeżdżamy do Polski A czyli w mazowieckie, droga się zwęża, zaczynają się
                                koleiny choć fakt że część drogi Klikawa - Radom już poprawili. Natomiast za
                                Radomiem do Piotrkowa niestety jest tragedia. Piotrków - Wrocław koleiny
                                głębokie na kilkanaście cm. Takie są niestety drogi w Polsce A. Ale to już nie
                                Polska B jest temu winna.

                                potem pod wrocławiem autostrada betonka - ech...

                              • Gość: przytomny2 Re: Lublin to Polska B IP: *.roma2.infn.it 02.11.05, 20:10
                                Z Lublina do Drezna akurat najlepiej omijac W-we i jechac przez Pulawy,
                                Radom, i Wroclaw. Najbardziej koszmarny jest wyjazd z W-wy w kierunku Poznania.
                                Okolice Lodzi tez nieszczegolne. W Sumie ta droga przez Radom jest w lepszym
                                stanie bo nie tak wyeksploatowana przez wielkie tiry wlasnie.
                            • desi0 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:24
                              aron2004 napisał:
                              > ja swobodnie przejadę z Lublina aż do granic Warszawy. Tam dopiero zaczynają
                              > się problemy

                              Zdrać mi proszę jak omijasz Garwolin i Kołbiel - bo w każdym z tych
                              miejscowości tracę conajmniej kwadrans.
                              • aron2004 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:26
                                desi0 napisał:


                                > Zdrać mi proszę jak omijasz Garwolin i Kołbiel - bo w każdym z tych
                                > miejscowości tracę conajmniej kwadrans.

                                człowieku to ty nigdy mapy na oczy nie widziałeś? Ja jeżdżę przez Dęblin -
                                Kozienice ewentualnie można pojechać przez Maciejowice - Wilgę.

                                Na trasie przez Kozienice to ja korka na oczy nie widziałem. Nawet Górę
                                Kalwarię da się bez problemu ominąć, choć objazd jest nieoznakowany ale na
                                mapie jest.

                                jak ja lubię tych co sami się pchają w korki...
                                • desi0 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:32
                                  Odpada - objechać Warszawę od południa to ja już wolę "17-stkę".
                                  • aron2004 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 12:35
                                    desi0 napisał:

                                    > Odpada - objechać Warszawę od południa to ja już wolę "17-stkę".

                                    to stój w korkach
                                  • Gość: przytomny2 Re: Lublin to Polska B IP: *.roma2.infn.it 02.11.05, 20:17
                                    A co ci przeszkadza od poludnia???
                                    Wjezdzasz kolo Wilanowa, jak chcesz na Prage to Mostem Lazienkowskim lub
                                    Siekierkowskim. Jak na zachod to Aleja Witosa i Marynarska az do Alei Krakowskiej.
                                    W sumie mniej stania niz przy pchaniu sie przez Prage i centrum.
                                    • desi0 Re: Lublin to Polska B 03.11.05, 09:59
                                      Moje doświadczenia co do przepychania się są inne - więc pozostaję przy swoim
                                      zdaniu.
                                • Gość: King Re: Lublin to Polska B IP: *.viknet.pl 27.10.05, 12:33
                                  Aron gratulacje za utrwalanie stereotypów. Myślę że w całej Polsce te
                                  określenia nie padły tyle razy co na tym forum w ciągu doby. Brak słów.
                                  • budrys77 Re: Lublin to Polska B 27.10.05, 16:42
                                    Tak Kingu, odnoszę wrażenie że Aron lubi się wręcz unosić przy wypowiadaniu
                                    tego określenia:)
                                    Ps. Pisząc o "betonce" pod Wrocławiem, wnoszę żeś dawno Lublina nie opuszczał.
                                    Ps2. Zaręczam, że Mazowieckie i Łódzkie do Polski A nikt nie zalicza. Według
                                    moich znajomych cywilizacja kończy się tuż przed Koninem, zgodnie z byłą
                                    granicą zaboru pruskiego.
                                    Ps3. można budować szeroki drogi, ale autostrady, czy trasy szybkiego ruchu,
                                    poszerzone pobocze nie zastąpi.
                                    • aron2004 Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 17:51
                                      Mazowieckie i Łódzkie to nie Polska A? WOW! jeszcze zaserwuj tekst, że Gorzów
                                      ma większy PKB niż Warszawa :-)
                                      • aron2004 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 17:52
                                        ileż to macie w Lubuskim dróg szybkiego ruchu i autostrad?
                                        • j.laskowice Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 19:41
                                          Mało jest takich miast jak Zielona Góra, gdzie tak dobrze jest rozwiązany
                                          system dróg (obwodnica całego miasta).
                                          A Lublin to wiecie...
                                          • aron2004 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 19:46
                                            j.laskowice napisał:

                                            > Mało jest takich miast jak Zielona Góra, gdzie tak dobrze jest rozwiązany
                                            > system dróg (obwodnica całego miasta).
                                            > A Lublin to wiecie...

                                            a jaką piękną obwodnicę ma Wrocław... albo Gorzów... pozazdrościć

                                            no to ile macie tych dróg ekspresowych w tej Waszej Polsce A czyli województwie
                                            lubuskim?
                                            • budrys77 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 20:21
                                              Nie zwykłem rozmawiać tego typu tonem Aron, bo w pyskówki się nie wdaję. Ale
                                              skoro jesteś taki dociekliwy to informuję:
                                              - trwa budowa odcinka autostrady A2 Nowy Tomyśl - Świecko, ponieważ
                                              obecna "dwójka" czyli szosa z dużymi poboczami nie spełnia swojej roli. Oddanie
                                              inwestcji w przeciągu 1 roku.
                                              - w końcowej fazie budowa A4 na południu województwa, na trasie Guben - Wrocław.
                                              - Kończą się przygotowania do budowy bezpłatnej S3 (dwupasmowa trasa szybkiego
                                              ruchu) na odcinku Szczecin - Gorzów - Zielona Góra - Legnica - Lubawka/Czechy.
                                              Obecnie trwają prace przy budowie zachodniej obwodnicy Gorzowa w pasie S3 (12
                                              km odcinek z kilometrowym mostem nad Wartą, do oddania w grudniu 2006), budowa
                                              obwodnicy Międzyrzecza, remont obwodnicy Zielonej Góry. Całość na 470 km
                                              odcinku ma być zakończona w ciągu 8 lat prz czym odcinek Szczecin - Legnica do
                                              około 2010 r.
                                              - zakończono modernizację trasy Berlin - Gorzów oraz Gorzów - Poznań.
                                              - w Berlinie zaczyna się budowa kolejnego lotniska, które ma na celu obsługę
                                              zachodnich województw Polski,
                                              - szykuje się remont i przebudowa linii kolejowej Berlin - Gorzów - Gdańsk, za
                                              pieniądze strykturalne Unii Europejskiej. Głównymi zainteresowanymi są Berlin,
                                              Brandenburgia oraz wojewoda Lubuski.

                                              Nawet jeśli te drogi "dopiero" powstają, to i tak bliższe położenie "starej"
                                              Unii oraz gęstsza sięc dróg i kolei, ułatwiam nam prowadzenie interesów.
                                              Co do bezrobocia, powolny spadek jest wynikiem inwestowania w wysokie
                                              technologie przemysłowe, które nie potrzebują siły ludzkich mięśni. Właśnie
                                              rozpoczęła się w Gorzowie budowa fabryki układów zcalonych, która przenosi się
                                              tu z Berlina. Zatrudniają wyłącznie inżynierów - elektroników, a nie chłopców
                                              po zawodówce w waciaku z antenką. Specjalista znajdzie pracę nawet w Lublinie
                                              mój drogi:) Jestem tego przykładem:)))))))))
                                              Na "ścianie wschodniej" rozdrobnione rolnictwo "wsysa" potencjalnych
                                              bezrobotnych, dlatego statystycznie wygląda lepiej. Niestety, charakter
                                              gospodarki rolnej powoduje, że wytwarzany jest niski PKB.
                                              • budrys77 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 20:39
                                                Aaaaa, Mazowsze to nie Warszawa, a Warszawa to nie Mazowsze. Ta, wysysa
                                                wszystko, równomiernie z całego kraju. Koncepcja ograniczenia liczby województw
                                                i "federalizacji" jest nad wyraz słuszna i znajduje coraz więcej zwolenników.
                                                A co do Polski "A", to mimo różnic w niej samej, na pewno trudno zaliczyć do
                                                niej Mazowsze i Łódzkie, ba, Świętokrzyskie. Jak już wspomniałem, u nas
                                                (Gorzów, Poznań), psychologiczna granica jest w okolicach Konina:) Ba, nawet
                                                Kalisz z Ostrowem Wlkp. idą na noże, bo Kalisz był w Kongresówce, a Ostrów w
                                                Wielkopolsce. W okresie PRL, komuniści by zapobiec zamieszkom, zwiększali
                                                dostawy kawy do Ostrowa Wlkp., a do Kalisza bimbru. Gdzieś o tym czytałem:)
                                                Sorrry ale ja tego nie ustalałem:)
                                              • Gość: H Re: Mazowieckie to Polska B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 20:51
                                                Z tym rolnictwem, to nie jest tak, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawac
                                                - paradoksalnie nie jest ono tak rozdorbnione, jak wynika ze statystyki,
                                                Budrysie - ogromna część najmniejszych gospodarstw są to gospodarstwa pozorne -
                                                starsi ludzie którzy mają dzieci w mieście, normalni przedsiębirocy, którzy
                                                siedzą na KRUSie (lecą na szaro, wiec nie przekraczają maksymalnej stawki
                                                podatku dla KRUSowców) a zeby móc się ubezpieczyc w KRUS wystarczy 1 ha
                                                przeliczeniowy (na Lubelszczyźie często jest to ok. 0,5 ha rzeczywistego:-),
                                                sporo ludzi którzy świeżo osiedlili się na wsi też kupowało wiecje niz tylko
                                                działkę budowlaną i pole jest dla nich tylko dodatkiem, którego zresztą sami nie
                                                uprawiaja. Chociaż średnia wielkosc gospodarstwa jest u na smalutka, to w
                                                praktyce "prawdziwe" gospodarstwa wcale nie są takie małe. A jeżeli ktoś ma
                                                nieduze gospodarstwo i musi z niego wyżyc, to uprawia je możliwie intensywnie i
                                                nowocześnie - sadząc warzywa, zajmując się uprawami ogrodniczymi, jak maliny,
                                                porzeczki itp., uprawia kwiaty (jak w okolicahc Końskowoli) czy zioła (jak pod
                                                Fajsławicami) - paradoksalnie w niektórych sytuacjach niewielkie gospodarstwa są
                                                "motorem postępu" by użyc dawnej retoryki:-) Warto też pamiętać, jak odbywa sie
                                                handel płodami rolnymi - w większości zupełnie na szaro, fakturkę pisze się na
                                                jedną skrzynkę jabłek, a sprzedaje całego stara - i mamy wirtualną statystyczną
                                                biedę. Nie zapominaj też o tym, drogi Budrysie, że ci ludzie żyjący na wsi przy
                                                niskich statystycznie dochodach mają ta przewagę nad bezrobotnymi w miastach, ze
                                                zawsze jakos się wyżywią. W celu poznania lubelskiego rolnictwa proponuje
                                                wycieczki krajoznawcze np.: do sadów na Powiślu, w rejon szklarniano-malinowy w
                                                okolicach Bobów i Granic na południe od Chodla (szczęka opada jak sie widzi
                                                kilkunastohektarowe gospodarstwa pod szkłem i chłodnie prawie w każdym
                                                gospodarstwie) albo w okolice Chełma by popatrzeć na zboża 9oczywiscie to w
                                                sezonie:-). Zawsze jak jadę do chełma dziwi mnie dlaczego w tamtejszych gminach
                                                średnie wielkosci gospodarstw to ok. 3 ha, skoro wszędzie widać pola o wielkosci
                                                kilkunastu hektarów pod jedną uprawą - emeryckie mikrogospodarstwa obniżają
                                                średnią.
                                                Na Dolnym Śląsku, gdzie ziemię maja podobną jak u nas pod względem jakosci, a
                                                rolnicwto jest ponoc produktywne i gospodarstwa duże, ciężko znaleźć na wsi dom
                                                w dobrym stanie i zadbane obejscie... Zadnych szczegółnie wyrafinowanych upraw
                                                też nie widać - samo zboże albo rzepak.
                                                Pozdr.
                                                • budrys77 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 21:05
                                                  I bardzo mnie to cieszy:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ciekawe
                                                  informacje. Niestety odległość robi swoje:))))
                                                  • aron2004 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 21:06
                                                    A Kraków to też Polska B w porównaniu z Gorzowem?

                                                    pewnie tak, co to tam jakiś Kraków.
                                              • aron2004 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 21:05
                                                ho ho no to plany macie piękne

                                                nawet linię kolejową przez Gorzów chcą wam budować ciekawe nie powiem a
                                                elektryfikacja będzie?

                                                a może będzie nawet więcej niż 1 pociąg do Warszawy? kto wie?

                                                no i to bzdura że u nas rolnictwo wsysa bezrobotnych. Jest dokładnie odwrotnie.
                                                Na gospodarce siedzą starsi rodzice co mają renty oczywiście ziemia stoi na
                                                nich a młodzi pracują na gospodarce i jednocześnie są zarejestrowani w Urzędzie
                                                Pracy.

                                                Gęstszą tą sieć dróg i kolei macie cholernie przez te Wasze lasy. Wystarczy
                                                spojrzeć na mapę jaka to gęsta u was sieć kolei. To znaczy na mapie fajnie to
                                                wygląda ale tak naprawdę to wiele linii jest rozkradzionych i dawno pojechały
                                                do Chin. na wsad do huty.

                                                No i fajnie że inwestujecie w nowe technologie. Brawo!
                                                • budrys77 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 21:07
                                                  To nie mój styl rozmowy Aron. Kończę zatem
                                                  • aron2004 Re: Mazowieckie to Polska B 27.10.05, 21:11
                                                    budrys77 napisał:

                                                    > To nie mój styl rozmowy Aron. Kończę zatem

                                                    no pewnie co będziesz rozmawiał z jakimś zakompleksieńcem z Lublina co go nie
                                                    stać na mieszkanie w Gorzowie
                              • Gość: przytomny2 Re: Lublin to Polska B IP: *.roma2.infn.it 02.11.05, 20:14
                                Garwolin ma ze dwa skrzyzowania ale przez Kolbiel sie nie jedzie tylko ja omija.
                                Jest tam jakies jedno rondo ale bez przesady z tymi 15 minutami. To juz bardziej
                                klopotliwy jest dojazd za zakretem ta dwupasmowka do W-wy,szczegolnie w
                                godzinach szczytu.
                        • Gość: przytomny2 Re: Lublin to Polska B IP: *.roma2.infn.it 02.11.05, 20:04
                          Z Lublina jest pewnie podobnie blisko jak z Wroclawia do Wiednia i Bratyslawy,
                          wiec bez przesady. Akurat do Minska Bialoruskiego jest dalej i klopotliwiej niz
                          z W-Wy ale blisko do Lwowa - a to ukrainskie okno na Zachod.Gdyby Lublin
                          potrafil to lepiej wykorzystac!!! Ale lepiej potrafi to wykorzystac Przemysl.
                          • aron2004 Re: Lublin to Polska B 02.11.05, 20:06
                            byłem w Przemyślu i nie wygląda mi na jakiś superbogaty w porównaniu z
                            Lublinem. Nędzy oczywiście nie ma, ale...
                            • desi0 Re: Lublin to Polska B 03.11.05, 10:09
                              Ale jest linia kolejowa (trzeba zmieniać podwozie jak wszędzie), ale nie należy
                              porównywać jej do linii z Lublina do Zamościa i dalej do Bełżca.
                              Swego czasu do Zamościa jechałem pociągiem osobowym ok 3,5 godzin, a z tego co
                              wiem to w dalszym ciągu od Rejowca jest tylko jedna nitka torów i to
                              nieelktryfikowana. Przejścia drogowe w Hrebennem i w Medyce to też inna skala.
                              A "ukraińskie okno na świat" otwiera się na okolice Krakowa i Górnego śląska
                              gdzie skupia się duża część przemysłu, a nie na Warszawę (na drodze do której
                              połozony jest Lublin).
                              • aron2004 Re: Lublin to Polska B 03.11.05, 11:53
                                ty jesteś widzę masochistą jak jeździsz pociągiem z Lublina do Zamościa :-)

                                bus jedzie 1 h 15 minut po co się tym pociągiem wlec?

                                przejście drogowe w Hrebennem jest jakie jest bo ktoś mądry zdecydował o
                                budowie przejść w Zwardoniu i Lubieszynie gdzie już dawno nie ma kontroli
                                celnej.
                                • desi0 Re: Lublin to Polska B 04.11.05, 19:00
                                  To, że jechałem ,w czasie gdy byłem w szkole średniej, na rajd pieszy po
                                  Roztoczu pociągiem nie niest chyba wyznacznikiem mojego masochizmu.
                                  jak wspomniałem było to wiele lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło.

                                  Ale jak nazwać mieszkańców Lwowa, którz wybrali by się pociągiem do Lublina
                                  zamiast do Krakowa lub Rzeszowa??
                                  • hubertkm Re: Lublin to Polska B 04.11.05, 19:20
                                    Oni jeżdżą autobusami:-) Albo swoimi samochodami.
                                    Co do kolei - brak odpowiednich połączeń miedzy dawną Galicją a Lubelszczyzną to
                                    pozostałosc rosyjskiej doktryny "pustki komunikacyjnej", ktora miala w razie
                                    wojny utrudnić austriakom prowadzenie walk na terenie królestwa. W 1914 okazało
                                    się jednak, ze zaszkodziło to bardziej Rosjanom, bo nie mogli dowozić koleją
                                    transportów dla swoich wojck w Galicji, gdy austriacy sie cofali. Za to po 1915,
                                    w trakcie okupacji, austriacy zbudowali na Lubelszczyźnie mniej więcej tyle samo
                                    kolei (np. linię do Rozwadowa), co Rosjanie przez całe swoje u nas panowanie. A
                                    wszystkie kolejne polskie rządy jakos nie miały nigdy specjalnego zamiaru
                                    rozwijać kolej na Lubelszczyźnie - i zostało jak jest. Dzięki czemu rozwinęła
                                    sie przedsiębiorczosć busiarzy - co jest w tej sytuacji niewątpliwie pozytywnym
                                    zjawiskiem w czasach upadku kolei:-)
                                    Pozdr.
                                    • aron2004 Re: Lublin to Polska B 04.11.05, 20:06
                                      ale ja uważam że nie ma co narzekać na połączenia Lublina z Galicją

                                      Lublin - Rzeszów
                                      1 pociąg ( mają być podobno 2 od grudnia)
                                      12 połączeń PKS
                                      14 połączeń busowych ( razem 27 połączeń dziennie)

                                      dla równowagi proponuję sprawdzić ile połączeń ma np. Poznań z Łodzią, Gorzowem
                                      albo Kaliszem

                                      Lublin - Kraków

                                      2 połączenia kolejowe
                                      3 połączenia PKS
                                      8 połączeń busowych

                                      razem 11 połączeń dziennie



                                  • aron2004 Re: Lublin to Polska B 04.11.05, 20:00
                                    ale po kiego jechać ze Lwowa do Lublina pociągiem jak są autobusy? Weź się
                                    zastanów człowieku.
                                    • hubertkm Re: Lublin to Polska B 04.11.05, 22:08
                                      Wiesz, ja zauważyłem w kontaktach z ludźmi z innych, bardziej "ukolejowanych"
                                      regionów Polski, że generalnie dla większosci ludzi pociąg jest głównym środkiem
                                      komunikacji publicznej - chociaz godziny odjazdów idiotyczne, stacje na
                                      zadupiach itd. - ale jednak pociąg jest dla wielu najpierw - bo ci ludzie tak
                                      sie przywyczaili. Nieraz sie spotykjałem z sytuacją, ze znajomi - zaweze z
                                      tamtej strony wisły - wybierali pociąg osobowy, mając autobus o porównywalnej
                                      cenie lub tańszy a niemal zawsze na krótkich dystansach szybszy. My na
                                      Lubelszczyźnie nie mamy takich obciązeń, bo zawsze była u nas rzadka siec
                                      kolejowa. Ja w swoim życiu jechałem pociągiem może z 5 razy (nie licząc metra tu
                                      i ówdzie), a sporo już zwiedziłem - i zawsze mnie dziwiło, ze ludzie najpierw
                                      myślą o pociągu, zanim w ogóle przyjdzie im do głowy, ze są inne środki
                                      lokomocji. Moze tak samo jest z kolegą, który chciałby jechać do Lwowa pociągiem?
                                      Pozdr.
    • hubertkm Re: Pryska mit Polski A 27.10.05, 19:11
      W dodadtku "Gazeta dla przedsiębiorczych" z wczoraj, na stronie 7 felieton prof
      Kidyby pt. "Bzdury o czarnej dziurze" (jakos nie mogę tego znaleźć w sieciowej
      wersji Gazety). Generalnie Kidyba polemizując z wynikami ostatniego rankingu
      Rzeczpospolitej, potwierdza to, co mówimy tu m.in. Aron i ja. Drobny przykład:
      "W ostatnim czasei miałem kilka rozmów na temat Lubelszczyzny z osobami będącymi
      u nas po raz pierwszy. Dziennikarz "Die Zeit" zadał mi pytanie, na czym polega
      trik Lubelszczyzny. To znaczy, jak to jest możliwe, zę region, który
      statystycznie jest najbiedniejszy w UE, tak wygląda? Duzo inwestycji
      budowlanych, zadbane domy, obejscia, gospodarstwa."
      Ciekawe, co? Niemiec zwraca na Lubelszczyźnie uwagę m.in. na istnienie tu tego,
      na brak czego narzekają miejscowi i o czego braku na Lubleszczyźnie przekonani
      są mieszkańcy innych regionów Polksi. Ciekawy paradoks, prawda? Człowiek z
      obcego kraju i bez obciązen zwraca uwagę na niezgodnosć rzeczywistości ze
      stereotypem - czego w żaden sposób nie potrafi zrozumieć i większość
      mieszkańców i większosc Polaków z innych regionów Polski.
      Ciekawe jest też stwierdzenia profesora o naszych sporych korzysciach z takiego
      sklasyfikowania: "Teoria nierównowagi rozoju Polski będzie siłą rzeczy problemem
      dla lepiej w tym momencie rozwijających się regionów, ale to one będą płacić za
      niezrównoważony rozwój. Może lepiej więc pomyśleć o tym, jak wyrównywać szanss."
      I to też szczera prawda - "Polska A" moze więcej stracić niż zyskac przez
      utrwalanie podziałów - ale to już nie nasz problem:-)
      I dobre słowo Kidyby na koniec bezposrednio po cytowanej wypowiedzi dziennikarza
      "Die Zeit", też bardzo zbieżne z wieloma wypowiedziami, nie tylko moimi czy
      Arona, na tym forum: "Takich rozmów mam coraz więcej. Dlatego zacząłem się
      baczniej przyglądać temu, czego na co dzień nie widzimy, do czego się
      przyzwyczailiśmy. Ostatnio przejeżdzałem przez województwo świętokrzyskie. To
      dopiero widok! Utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie udział w zebraniach
      publicznych, o których mowa we wspomnianym na początku rankingu, decyduje o tym,
      czy jest się w czarnej dziurze czy nie, ale wbijanie do głowy na okrągło bzdur.
      Róbmy razem wszystko, aby poczucie miejsca, gdzie żyjemy, dawało powody do
      satysfakcji. Do tego też potrzebna jest świadomosć wspólnoty naszej Małej Ojczyzny."
      • Gość: King Re: Pryska mit Polski A IP: *.viknet.pl 27.10.05, 20:51
        No jesli Gorzów to Polska A a Warszawa to Polska B to po prostu najlepiej
        milczeć, bo nie ma o czym mówić...
        • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 27.10.05, 21:04
          buuuuuuuuuu, Warszawa jest ponadklasowa:) Ją po prostu trzeba wykluczyć ze
          wszystkich porównań:) Warszawę i okolice oczywiście
          • Gość: % Re: Pryska mit Polski A IP: *.n.net.pl 27.10.05, 21:23
            Ostatnio byłem w okolicach Piły,takze chyba wlkp,jezeli to jest slynna
            wielkopolska gospodarnosc to ja dziekuje,poza pałacami pewnego senatora DNO
            • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 27.10.05, 22:22
              Parę tygodni temu byłem w okolicach Monachium, wolę nie opisywać co widziałem,
              dno. Jak już wspomniuałem wcześniej, nawet w Stanach (co też widziaem) są
              miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc a gnojówka pływa po głównej ulicy.
              Pozdrawiam serdecznie śliczny Lublin, i żegnam się ostatcznie, bo rozgorzała
              dyskusja o Jurku:) Trzymajcie się
    • Gość: Bolek Zachód górą! IP: *.rlan.pl / 81.219.156.* 28.10.05, 10:05
      Premier i marszałek rządu są z Gorzowa. a z Lublina jest portierka w Sejmie.
      • aron2004 Re: Zachód górą! 28.10.05, 10:10
        a Lublina jest Cugowski :-)
    • Gość: Roman A macie w Lublinie jakieś lotnisko? IP: *.rlan.pl / 81.219.156.* 28.10.05, 20:00
      A macie w Lublinie jakieś lotnisko?
      No właśnie.
    • Gość: Adaś z Wrocławia Pytanie do Pana Arona2004 IP: *.rlan.pl / 81.219.156.* 28.10.05, 21:10
      Powiedz mi p. Aron skąd idzie kultura?
      Wydaje mi się, że z Zachodu.
      Co do nas przychodzi ze Wschodu to wiemy....
      • Gość: King Re: Pytanie do Pana Arona2004 IP: *.viknet.pl 28.10.05, 22:12
        Ile połączeń lotniczych ma Warszawa a ile pseudo-port we Wrocławiu? Odpowiem:
        84 i 7. Co jest większym zaściankiem? Żałosne to jak ludziom z Wrocławia
        któremu naprawdę daleko jeszcze do Europy chwalą się czymś, co dużo lepiej jest
        rozwinięte w rzekomo prowincjonalnym Krakowie.
      • Gość: Olo-Górny Śląsk Re: Pytanie do Pana Arona2004 IP: 62.233.185.* 29.10.05, 00:41
        Gość portalu: Adaś z Wrocławia napisał(a):

        > Powiedz mi p. Aron skąd idzie kultura?
        > Wydaje mi się, że z Zachodu.
        > Co do nas przychodzi ze Wschodu to wiemy.

        A powiedz mi Adasiu skąd pochodzi Twoja rodzina?
        jak mniemam z z dalekich KRESÓW WSCHODNICH.
        I zapewne człowiek którego korzenie są w potocznym mniemaniu na dalekim,
        zacofanym wschodzie, a który wylądował w zlepce ludnosci na zachodzie poniża
        teraz ludzi, nawet ich nie znając, wysuwając jakieś pierońsko śmieszne, nawet
        dla dziecka, argumenty.
    • Gość: King Re: Pryska mit Polski A IP: *.viknet.pl 28.10.05, 22:19
      Mnie fascynuje kultura tybetańska, japońska i indyjska, i im lepiej je poznaję,
      tym bardziej dostrzega ich piękno. Natomiast coraz bardziej blada i pusta
      kultura Niemiec czy Holandii coraz bardziej mnie obrzydza. A z Rzeszowa
      pojutrze startują loty do Londynu i Frankfurtu. Czego nie mogą powiedzieć
      miasta takie jak Zielona Góra, Opole, Gorzow, Wałbrzych, Toruń, Łódź czy
      Kalisz. Nie polaryzuj! Miasto z którego możesz w 1.5 h dolecieć do Londynu albo
      Frankfurtu nad Menem nie jest już zaściankiem. To że Lublin nie ma lotniska to
      smutny fakt.
      • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 04:24
        hmmmmm, mi wystarczy że w godzinę dojadę do Berlina, by wsiąść w samolot do
        Sydney. Nie muszę mieć lotnika pod Gorzowem. Ba, miasto w którym mieszkam
        obrecnie (Gorzów), ma tego pełną świadomość i nie buduje portów lotniczych, by
        spełnić samozadowoleniu. W Berlinie, mam do jasnej ciasnej tyle połączeń, że
        Okęcie może być zamknięte od jutra. Nawet ceny są niższe!!!!!!
        • proud_of_carpatia Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 09:05
          >mi wystarczy że w godzinę dojadę do Berlina, by wsiąść w samolot do
          >Sydney.

          o lubimy sobie pokonfabłuowac:)))
          z deczko przegiąłeś budrysku. wyobrażasz sobie, że ciemnej gawiedzi ze wschodu
          naściemniasz o swojej godzinnej jeżdzie do berlina ? na schenefeld z górzówka
          dobrze musisz zapieprzac 2,5 go 3 godzin, nie zwajniając na pólmetrowych
          dziurach w ośnie:)

          poza tym do żadnego Sydney z Berlina nie dolecisz bezpośrednio.
          • Gość: King Re: Pryska mit Polski A IP: *.viknet.pl 29.10.05, 09:09
            Ciemna gawiedź przesiedleńcza. Pokazały już wyniki matur jakimi jesteście
            kretynami. Nie tylko matur. Jak to jest że największe debile w Polsce mieszkają
            w Szczecinie? To przez tych niepiśmiennych chłopów?
            • proud_of_carpatia Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 11:25
              Popieram w całej rozciągłości. Największe ciemniactwo czasowo pomieszkuje w
              Goleniowie.
        • tajnos.agentos Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 14:40
          budrys77 napisał:

          > hmmmmm, mi wystarczy że w godzinę dojadę do Berlina, by wsiąść w samolot do
          > Sydney. Nie muszę mieć lotnika pod Gorzowem. Ba, miasto w którym mieszkam
          > obrecnie (Gorzów), ma tego pełną świadomość i nie buduje portów lotniczych,
          by
          > spełnić samozadowoleniu. W Berlinie, mam do jasnej ciasnej tyle połączeń, że
          > Okęcie może być zamknięte od jutra. Nawet ceny są niższe!!!!!!

          ...I chyba właśnie dlatego t. zw. "Polska A" (czyli ta na lewo od Wisły), choć
          bezrobocie często przekracza tam 30% a oficjalne zarobki nie są dużo wyższe od
          krajowej średniej (nie tej z gazet), szczególnie na wsi, boi się polskiego
          ciemnogrodu zdecydowanie bardziej jak Zachodu i otwartości.
          • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 14:57
            włączyliście się do rozmowy na sam koniec i zrównaliście mnie z ziemią:)
            polecam lekturę wcześniejszych postów. Hmmm, napisałem jedynie, że dla wielu
            moich znajomych z Wielkopolski, psychologiczna granica cywilizacji jest gdzieś
            w okolicach Konina... nie Wisły (linia Gdańsk - Konin - Kalisz - Kraków).
            Możecie zadać pytanie na forum Poznań, a odpowiedź będzie raczej zbliżona do
            moich słów.
            A swoją drogą powtarzam: nie uznaję tak dziwnego podziału, bo i w tzw. Polsce A
            są miejsca z 40% bezrobocia ale są też miejsca, gdzie go poprostu nie ma
            (Babimost, Tarnowo Podgórne, Poznań...).
            Co do drogi do Berlina, to jeżdżę na Kostrzyn / Kietz i Seelow (najkrótsza
            droga dla gorzowian), a nie na Świecko:)
            Napisałem "mi wystarczy, że dojadę w godzinę", niestety, jadę 2-2,5. Powody
            różne, jak choćby jeszcze istniejące przejście graniczne i ograniczenia
            prędkości po niemieckiej stronie (gęstsze zaludnienie). Liczę na szybką
            przebudowę (planowaną), linii kolejowej Gorzów - Berlin, do standardów szybkiej
            kolei.
            Lublinowi lotnisko jest potrzebne, tak samo jak i Rzeszowowi. Napisałem, że
            Gorzów nie ma takich ambicji, ponieważ wywołano go do tablicy. Sama bliskość
            tak wielu portów lotniczych (Berlin, Poznań, Szczecin, Wrocław) uniemożliwia na
            dzień dzisiejszy plany inwetycyjne tego typu. Wystarczy szybkie i tanie
            skomunikowanie mojego miasta z wyżej wymienionymi.
            Pozdrawiam sympatyczny Lublin.
            • budrys77 Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 16:13
              a na koniec mała ciekawostka:
              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2991123.html
              Pozdrawiam jeszcze raz
              • hubertkm Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 19:28
                Nie wiem, dlaczego dostało się akurat Budrysowi, który mówił do rzeczy, a
                stosunkowo mało kolesiowi, który bzdurzył o tym że kultura idzie z zachodu. O
                wiekszą bzdurę trudno - ale jak się dziwić, skoro, jak wiemy z niedawnych
                wyników matur, "młodzieży chowanie" na zachodzie Polski wyraźnie słabsze.
                Jeszcze trochę i ten koleżka zacytuje niemieckich szowinistów, którzy uważali
                naród niemiecki za "kulturtaegerów", tak niezmiernie kulturalnych, ze aż
                mordującyhc całe narody.
                A warto pamietać, że np. we wczesnym średniowieczu kultura Niemiec była niczym
                przy kulturze Bizancjum i związanej z nim Rusi Kijowskiej. W poł. XIII wieku
                rezydencja Piastów we Wrocławiu była co najwyzej porównywalna - a na pewno nie
                wspanialsza niż rezydencja Daniela Halickiego w Chełmie. Przez większość
                średniowiecza największe miasta w Europie to były Konstantynopol i Nowogórd
                Wielki. Niemieckie mieścinki musiały do celów handlu z Nowogrdem zawrzeć zwiazek
                miedzy sobą - słynną Hanzę - pojedynczo nie były za bardzo w stanie z tak
                potężnym partnerem utrzymywać stosunków.
                Długo by mówić o różnych przykładach dominacji kulturowej wschodu ad zachodem -
                i niestety jeśli ktoś tak po prostu sobie rzuca hasło "kulturaidzie zawsze od
                zachodu" to znaczy że jest totalnie niedouczony.
                Pozdrawiam!
                • tajnos.agentos Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 21:02
                  A co ma "piernik do wiatraka", czyli "młodzieży chowanie" do spraw bardziej
                  przyziemnych? W końcu ze Wschodem zawsze głównie się napierniczaliśmy, ze
                  zmiennym szczęściem wzajemnie się rabując i przejmując niejako przy okazji
                  niektóre elementy tamtejszej kultury (np. bizantyjską biurokrację i pierogi); z
                  Zachodu natomiast (także od czasu do czasu się napierniczając ze zmiennym
                  szczęściem) przejęliśmy znacznie więcej - od religii i prawodawstwa przez
                  umiłowanie wolności do "Mac Donalda"... Polacy żyjący w zachodniej części kraju
                  niemal na codzień obcują z czechami, niemcami itd. w celach handlowo -
                  roboczych, to tam pchają się niemal wszystkie ważniejsze inwestycje
                  zagranicznego kapitału, co ciągnie także nasz rodzimy "byznes". Tam są po
                  prostu pieniądze, więc tamta część kraju, mimo problemów prężniej się rozwija i
                  to widać gołym okiem!
                  Pozdrawiam!
                  • Gość: H Re: Pryska mit Polski A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 21:37
                    "Młodzieży chowanie" ma to do rzeczy, że chodzi też o przekazanie podstawowej
                    choćby wiedzy o historii, kulturze, cywilizacji. A smutna dla nas, jako
                    przynależących do kultury zachodniej, prawda jest taka, ze w gruncie rzeczy
                    myślmy niewiele wnieśli - w porównaniu ze wschodem.
                    Jak już o religii mówisz - a gdzie się ta religia niby narodziła? Na zachodzie?
                    Zawsze wydawało mi się że Jezus był z Nazaretu a Paweł z Tarsu a nie np. z
                    Marsylii czy Kolonii. Myśmy przejęli tylko prymitywny zachodni odłam tej religii
                    - w wielu przypadkach skrajnie uproszczony w porównaniu ze wschodnim - kiedy
                    biskupi ze wschodu prowadzili na soborach we wczesnym średniowieczu poważne
                    duskusje teologiczne, to biskupi z zachodu się nudzili, bo nie wiedzieli o czym
                    jest mowa. Możnaby jeszcze wiele dodawać - np. jak wielki wpływ na Niemcy w X i
                    XI wiekumiała kultura bizantyjska - a my mielismy z Niemcami wtedy ścisłe
                    kontakty - chociaż chyba nawet ściślejsze z Rusią. Idąc dalej możnaby jeszcze
                    choćby wspomnieć jak wielki wpływ na rozówj włoskiego humanizmu miało przybycie
                    Greków z Konstantynopola, po zajęciu tego miasta pzez Turków w 1453 roku itd.
                    Zachodnie prawodawstwo? Super - możliwie najokrutniejsze kary w niemieckim
                    prawie miejskim i proces inkwizycyjny (wynalazek późnorzymski, rozwinięty we
                    włoskich i niemieckich miastach). Za to nasze prawo ziemskie było raczej mało
                    zachodnie. "Zachodnie" prawo wchodzi u nas w zasadzie dopiero z kodeksem
                    Napoleona - jak łatwo policzyć niecałe 200 lat temu.
                    Mniejsza już o wątki kulturowe - bo dużo byłoby tłumaczenia. Ale co do prężnego
                    rozwoju - to ja jakos nie widzę tego, gdy jestem np. na Dolnym Śląsku - gołym,
                    czy uzbrojonym okiem - nie widać tego. Widać zaniedbane miasteczka i zapyziałe
                    wioseczki z nieremontowanymi od stu lat budynkami i drogi, które poza A4 nie
                    mają porównania z drogami u nas. Może kiedy powstaną te wszystkie inwestycje, o
                    których tyle się mówi, to będzie tam inaczej, ale póki co, nie ma porównania.
                    Nauczmy się wreszcie doceniać to co mamy - bo mamy naprawdę dużo i jest to dobry
                    punkt wyjścia do prawdziwego dobrobytu - wcale nie gorszy niż w zachodniej
                    części Polski. Daliśmy sobie wmówić że jesteśmy gorsi - a właśnie golym okiem
                    widać że nie - pomimo całej skierowanej na zachód polityki rządów i nieudolności
                    naszych samorządów. Więc wyobraźcie sobie, co byłoby, gdybyśmy mieli odpowiedni
                    samorząd? I gdybyśmy docenili nasze położenie? Pora zaakceptować swój region, bo
                    nie jest wcale taki, jak się nam wmawia - i pora walczyć o to by był jeszcze
                    lepszy, a nie tylko narzekać jak to u nas źle, niedobrze i "największe
                    bezrobocie" - którego to nonsensu nie zamierzam po raz kolejny komentować.
                    Pozdrawiam!
              • tajnos.agentos Re: Pryska mit Polski A 29.10.05, 21:09
                Nie rozśmieszaj mnie, bo mam zajady! O superszybkich pociągach w Polsce
                słyszałem już parę razy: najpierw, we wczesnych latach '90 miała to być linia
                Paryż - Berlin - Warszawa - Moskwa we francuskiej technologii TGV; potem
                włoskie "Pendolino"... Wszystko było cacy do kolejnych wyborów, potem
                rozpływało się we mgle, gdyż na to potrzebna jest spora kasa, mądrzy ludzie
                oraz odpowiednie struktury. Żadnego z tych elementów nie jest w stanie
                dostarczyć ten rozkradziony, nieudolny oraz dogorywający moloch pod tytułem PKP.
        • Gość: kobus My mamy pod bokiem Warszawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 11:26
          Człowieku, puknij się w łepetynę. Co wy możecie mieć z Berlina, jaką możecie
          mieć rzeczywistą korzyść z tej bliskości? Lublin ma relatywnie blisko Warszawę,
          do której jedzie się nieco ponad 2 godziny, a od was - z Gorzowa czy Szczecina -
          kilka razy dłużej. A zaledwie dwie godziny jazdy oznacza nieskończenie lepsze
          możliwości szukania w Warszawie przykładowo uczelni czy miejsca pracy, daje to
          możliwość korzystania - niemal jak mieszkaniec stolicy - z warszawskich
          biliotek, czytelni, instytutów naukowych itd.
          Ty z Berlina możesz sobie, jak twierdzisz, polecieć do Sydney. No i co
          poleciałeś, skorzystałeś już z tej niebywałej możliwości, twoim zdaniem
          nieosiągalnej dla lublinian?
          • Gość: King Re: My mamy pod bokiem Warszawę IP: *.viknet.pl 30.10.05, 11:56
            Dziwi mnie postawa budrysa który złości się gdy słyszy o rzekomym podziale a
            sam używa owej terminologii. Jesli chcemy bawić się w podziały to może pod
            względem merytorycznym. Bo nie mów mi że np Wesoła (dzielnica Warszawy na prawo
            od Wisły) jest gorsza niż jakaś Rurzyca pod Szczecinem tylko dlatego że jest na
            prawo od Wisły. Sam chciałbym tam mieszkać, a z Warszawy bardziej tylko w
            Wilanowie. Pozdrawiam.
            • budrys77 Re: My mamy pod bokiem Warszawę 30.10.05, 13:06
              >Człowieku, puknij się w łepetynę. Co wy możecie mieć z Berlina, jaką możecie
              >mieć rzeczywistą korzyść z tej bliskości?

              Nie "możemy mieć", tylko mamy. Choćby - węzeł komunkiacyjny, uczelnie, imprezy
              kulturalne i nie tylko kulturalne;), miejsca pracy legalne i nielegalne,
              miejsce zakupów, miejsce zbytu dla naszych produktów i usług etc.
              Nasi piekarze otwierają tam sklepy, rzemieślnicy - firmy usługowe. Berlińczycy
              przyjeżdzają do naszych dentystów, kosmetyczek, fryzjerek, do sklepów i
              hurtowni, korzystają z bazy noclegowej i konferencyjnej, przenoszą firmy na
              polską stronę granicy, a Wy myślicie że tylko burdele u nas, czy co?
              Opłaca im się nawet przyjechać do gorzowskiej Castoramy!
              Ja wiem, że dla kogoś z głębi kraju trudno pojąć charakter pogranicza. Dla
              wielu z Was jest tylko Odra a za nią,... no właśnie - co? Dla mnie to poprostu
              sąsiedzi, tyle że mówią innym językiem i mają nieco inny punkt widzenia na
              świat. Są mimo wszystko bardziej otwarci i tolerancyjni, niż mogłoby się to
              wydawać. Nie wiem ilu z Was było w Berlinie ale ja w każdym razie znam Berlin
              lepiej niż Warszawę.

              >Lublin ma relatywnie blisko Warszawę, do której jedzie się nieco ponad 2
              >godziny, a od was - z Gorzowa czy Szczecina -
              >kilka razy dłużej. A zaledwie dwie godziny jazdy oznacza nieskończenie lepsze
              >możliwości szukania w Warszawie przykładowo uczelni czy miejsca pracy, daje to
              >możliwość korzystania - niemal jak mieszkaniec stolicy - z warszawskich
              >biliotek, czytelni, instytutów naukowych itd.
              Ooooooo, no właśnie. Właśnie dlatego, że wyprawa do Warszawy to 450 km, po
              polskich bezdrożach, a do Berlina 100km równym asfaltem, dzieje się tak, jak
              się dzieje. Granica nie jest ścianą, od której się odbija. Ty mieszkasz pod
              Warszawą, a my niekoniecznie, tyle tylko, że TRZEBA ZNAĆ języki obce... Dla
              mnie wyjazd do Berlina, to taka sama przejażdżka jak do Poznania, czy do
              Szczecina. Poprostu, żadne wielkie halo. Pogranicze.
              >Ty z Berlina możesz sobie, jak twierdzisz, polecieć do Sydney. No i co
              >poleciałeś, skorzystałeś już z tej niebywałej możliwości, twoim zdaniem
              >nieosiągalnej dla lublinian?
              Może nie do Sydney ale wszyscy mieszkańcy Ziemi Gorzowskiej korzystają z
              lotnisk Berlina jak Ty z Okęcia. Dlaczego??? Bo bliżej i taniej. Patriotyzm nie
              ma tu nic do rzeczy. A choćby przeloty do Wielkiej Brytanii, czy do Irlandii. W
              ciągu dnia masz taki wybór tanich linii, że niemal co godzina odlatuje jakiś
              samolot za 200 zł od osoby w tamtym kierunku. Ba, nawet dowiozą za darmo na
              lotnisko, prosto z Gorzowa! Hmmm, no chyba, że o lataniu samolotem, masz takie
              pojęcie, jak ja o lataniu na dywanie:))))))
              Nie można się obrażać na fakt, że każdy region ma swoją specyfikę. Dla
              Lubelszczyzny, metropolią "wysysającą" ludzi jest Warszawa, a dla zachodniego
              pogranicza Berlin i Poznań/Wrocław.
              W żadnym wątku nie pisałem, że Lublin jest beeee. Napisałem jedynie jakie
              pojęcie mają mieszkańcy Wielkopolski o tym "co za Koninem". Nie wierzycie - to
              załóżcie wątek na forum Poznań.
              Ps. o szybkim pociągu napisałem jako ciekawostka, bo sam w to nie wierzę:)
              Ps2. komunikacja, komunikacja i jeszcze raz komunikacja dla Lubelszczyzny to
              podstawa rozwoju
              Ps3. zapraszam do Poznania by przekaonać się że Niemcy nie tacy straszni:)
              • budrys77 Re: My mamy pod bokiem Warszawę 30.10.05, 13:33
                a co do bardziej "namacalnych" dowodów korzyści z lokalizacji Berlina tuż za
                miedzą, proszę bardzo:
                www.kssse.pl/index.php?news_id=46&news_table=kssse_os_news
                www.kssse.pl/index.php?page_id=10
                A na okrasę strony www z mapkami:
                www.kssse.pl
                www.viadrina.org.pl/mapa.php
                www.viadrina.org.pl/index.phpPozdrawiam
                • budrys77 Re: My mamy pod bokiem Warszawę 30.10.05, 13:38
                  www.viadrina.org.pl/index.php


              • Gość: kobus Re: My mamy pod bokiem Warszawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 15:51
                Chłopcze, gadasz jak dziecko, ile ty masz lat?
                By naprawdę korzystać powiedzmy z berlińskich bibliotek naukowych, trzeba po
                pierwsze mieć cel, a po drugie - dobrze znać język niemiecki, a z tym w
                Polsce, także na ścianie zachodniej, wciąż jest bardzo kiepsko.
                Kolejna sprawa: mówiąc coś o "wysysaniu" stawiasz na równi Wrocław czy Poznań z
                Warszawą. Z całym szacunkiem dla - notabene bardzo, bardzo różnych od siebie -
                Poznania i Wrocławia, ale jak można porównywać te miasta z Warszawą? Warszawa
                była, jest i zawsze będzie sercem i duszą tego kraju, czy się to tobie podoba,
                czy nie.
                Twierdzisz, że lepiej znasz Berlin od Warszawy. Tu po części masz rację,
                Warszawy nie znasz na pewno, bo gdybyś znał to miasto, jego znaczenie, jego
                zakres odziaływania, jego niesamowitą siłę przyciągania nie plótłbyś różnych
                głupstw. Co do twojej znajomości Berlina - nie chce mi się jej sprawdzać, ale
                sądzę, że ja osobiście lepiej znam Berlin niż ty.
                Następna sprawa: Lubelszczyzna twoim zdaniem nie ma wyczucia pogranicza; he,
                he, he - toż Lubelszczyzna leży na granicy z Ukrainą i Białorusią.
                Kolejna rzecz: stawiasz na równi Uniwersytet Viadrina we Frankfurcie nad Odrą z
                Uniwersytetem Warszawskim czy nawet UMCS? Człowieku, czy ty w ogóle masz
                jakąkolwiek skalę porównawczą? Ile wdziałów, ile kierunków ma UW czy UMSC a ile
                ma Viadrina, ilu studentów jest tu a tam, ile wydziałów ma prawo nadawania
                tytułów naukowych (naukowych, nie zawodowych), jakie są tradycje tych szkół?
                Co do lotniska: Lublin go nie ma. Ale to nie twoje zmartwienie. Wcześniej czy
                później towarzystwa lotnicze wymogą budowę takowego. Ty gdybyś rzeczywiście
                korzystał z transportu lotniczego, wiedziałbyś co nieco o rozkładach lotniczych
                i synchronizacji połączeń.
                Resume: zastanawia mnie skąd bierze się u niektórych mieszkańców tzw. Ziem
                Odzyskanych poczucie wyższości w stosunku do Polski wschodniej czy centralnej.
                Ludzie, wy jesteście Polską zachodnią jedynie w sensie geograficzym i w żadnym
                innym. Przez długie dziesięciolecia byliście skansem kulturowym, teraz istotnie
                wraz z interacją europejską wasze szanse ciut wzrosły, ale bez przesady.
                • budrys77 Re: My mamy pod bokiem Warszawę 30.10.05, 17:23
                  Kolejny ktoś udowadnia, że dla niego Polska kończy się na Warszawie, a Warszawa
                  to centrum i pępek narodu, a że Lublin w okolicach Wawy, to znaczy że zawsze
                  coś ze stołu spadnie... Typowe dla tamtych stron. Miasta w promieniu 200 km od
                  Warszawy są jej sypialniami i kuźniami taniej siły roboczej.
                  Życie kulturalne Berlina jest 100 razy bardziej barwne i bujne niż w
                  naszej "stolycy", a miasto żyje 24 h/dobę.
                  A czy polscy studenci są tylko na Viadrinie??? Widać, że w moich stronach
                  bywasz żadko, lub nawet przejazdem. Tak, Berlin znam lepiej od Warszawy i nawet
                  byłem w nim wcześniej niż w Warszawie, bo jeszcze za głębokiej komuny lat
                  80ych. I we wschodnim, i zachodnim. Teraz też jeżdżę tam częściej i chętniej
                  niż do polskiej "stolycy".
                  Widząc nadęcie i bufonowatość warszawiaków i "warszawiaków", wolę swobodny styl
                  życia w niemieckiej stolicy oraz jej tolerancję. Nikt nie zakazuje parady
                  gejów, ba, nadburmistrz sam jest gejem i idzie z partnerem w pierwszym szeregu!
                  Nawet skini i dresiarze nie są tak upierdliwi i widoczni, jak na warszawskich
                  salonach.
                  Widzę, że dla wielu z Was, hasło: Berlin, kojarzone jest od razu z poddaństwem
                  i faszystowską szarańczą. Trudno też porównać procesy zachodzące na wschodniej
                  i zachodniej granicy.
                  Lubelszczyzna, jest regionem przygranicznym ale Lublin na pewno nie. Na tym
                  kończę, bo byśmy mogli się zrozumieć, musiałbym zafundować Wam kilkumiesięczny
                  pobyt w moich stronach, albo ja musiałbym wyjechać do Was na podyplomówkę na
                  KUL. Pozdrawiam
                  • Gość: kobus Re: My mamy pod bokiem Warszawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 18:05
                    Kolego, nie unoś się. Rozumiem, że jesteś patriotą swego regionu i szukasz w
                    nim plusów, i bardzo dobrze. Zapewniam cię, że nikt (oczywiście z normalnych
                    ludzi) na Lubelszczyźnie nie ma żadnych fobii antyniemieckich, większość
                    mieszkańców naszego regionu odnosi się z sympatią do Niemców lub co najmniej
                    jest pod tym względem neutralna. Skąd w ogóle przyszła ci do głowy niechęć
                    lublinian do naszych zachodnich sąsiadów? Gdzieś o niej czytałeś i uwierzyłeś w
                    to?
                    Tereny położone w promieniu 200 km od Warszawy nie są - jak twierdzisz - kuźnią
                    taniej siły roboczej dla stolicy. Lublinianie, łodzianie, kielczanie,
                    radomianie, białostocczanie (mówiąc oczywiście skrótowo) pracują w Warszawie,
                    od placów budowy i domów opieki po redakcje gazet i wyższe uczelnie, ale skądże
                    na miłość boską przyszło ci do głowy, że za mniejszą stawkę niż mieszkańcy
                    stolicy? Przecież to jest nawet prawnie niemożliwe, wyobrażasz sobie na
                    przykład asystenta na uniwersytecie zarabiającego mniej od swego kolegi z tej
                    oto przyczyny, że jest zameldowany w Łomży, a nie na Mokotowie?
                    A o Viadrinie napisałem dlatego, że podałeś do niej link.

                    PS. Pisze się "rzadko", a nie "żadko".
                    • budrys77 Re: My mamy pod bokiem Warszawę 30.10.05, 19:00
                      Europejski Uniwersytet Viadrina a Euroregion Pro Europa Viadrina to nie to
                      samo. Na tym kończę, ostatecznie.
                      • Gość: kobus Re: My mamy pod bokiem Warszawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.05, 19:36
                        Chłopie, daj sobie spokój z tymi euroregionami. Euroregion - ładna, miła do
                        ucha i serca Europejczyka nazwa, ale w zasadzie nic się za nią nie kryje.
                        Takich euroregionów w Europie, także Środkowej i Wschodniej, jest dużo - i co z
                        tego? Wiesz, czemu one służą? Zwiększaniu biurokracji.
                        • hubertkm Re: My mamy pod bokiem Warszawę 30.10.05, 22:16
                          U nas też jest Euroregion:-)
                          Pomimo całej sympatii do Budrysa, ktry mówi generalnie z sensem - muszę jedno
                          zauważyc - widać niestety Budrysie, ze nie znasz Lubelszczyzny i myślisz jednak
                          dosć stereotypowo, tak jak dużo ludzi w Polsce - którzy mają wrażenie że na
                          wschód od nich nic już nie ma - a zapewniam Cię, ze jest wiele i to nieraz dużo
                          ciekawszego niz na zachód. Nasze położenie geograficzne jest bardzo korzystne -
                          tylko że niestety wielu tego nie rozumie, bo myśli że na Ukrainie nic nie ma -
                          a to kraj wielkich możliwosci - i m.in. Niemcy już to zauważyli. Lublin jest
                          miastem pogranicza w pozytywnym sensie - i staje się nim coraz bardziej od
                          kilku lat - świadczy o tym nie tylko ożywiony ruch graniczny mający źródła w
                          handlu czy przyjazdami Ukraińców do pracy u nas (a pracuje ich na
                          Lubelszczyźnie wielu), ale - co dużo bardziej moim zdaniem korzystne - również
                          to, jak bardzo w ostatnich latach wzrosła liczba Ukraińców studiujących w
                          Lublinie. Ludziom w Polsce - nawet w samym Lublinie często brakuje wiedzy o tym
                          jaksilnym ośrodkiem naukowym - i coraz bardziej miedzynarodowym - jest Lublin.
                          Warto pamiętać, ze dla Ukraińców zamieszkujących zachodnie części Ukrainy nasz
                          region jest mniej więcej czymś takim jak dla was Niemcy. I niestety - dla
                          Niemców wasze okolice są czymś podobnym jak dla większosci Polaków Ukraina. są
                          pewne paralele między Ukrainą a Polską - również jeżeli chodzi o zasobnosć
                          części państwa. Nie byłem we wschodniej Ukrainie, ale już w Tarnopolu robi sie
                          wyraźnie bogaciej niż w nadgranicznych obwodach - wiec nie mam powodu wątpić w
                          to, że wschdonia Ukraina jest wyraźnie bogatsza od zachodniej - jak mówią
                          ludzie którzy tam byli albo którzy stamtąd pochodzą. Mam wrażenie, ze pod
                          wieloma wzgledami podobnie jest z Polską. Kiedy wiosną byłem w odstępie kilku
                          tygodni na zachodniej Ukranie i na Dolnym Śląsku, nie mogłem się powstrzymać od
                          wrazenia, ze to strasznie podobne okolice - podobnie biedne, podobnie
                          zapuszczone wsie i miasteczka. Już zupełne podobieństwo było widoczne tam,
                          gdzie nocowalismy - na Ukrainie w dawnym lasztorze w Przemyślanach - i tam
                          wszystko wewnątrz - meble, ceramika i armatura w łazienkach, nacyznia i
                          sztućce - było polskie, z różnorakiej pomocy dla miejscowego księdza, zresztą
                          pochodzącego z Garbowa. We Lwówku Śląskim, było niemal tak samo - z tą różnicą,
                          że wszystko u księdza było niemieckie - też z różnych darów itp.:-)
                          Niesamowicie podone jest też wrazenie, gdy przejeżdża się przez granicę Polską
                          i Niemiecką - kiedy wjeżdżasz do Polski zaczna się normalny świat. Kiedy
                          wjeżdzasz ze Śląska do Saksoni - też:-) Tak sobie wtedy pomyślałem - jak tacy
                          Niecy jadą na Sląsk i widzą jak ten kraj wygląda, to co oni sobie myślą o
                          wschodniej Polsce? W ich stereotypowym myśleniu, na dodatek wzmocnionym przez
                          polskie media, jeśli sie z takimi zetkną, to wschód już naprawdę musi być
                          zaludniony przez białe niedźwiedzie - bo skoro tuż koło ich granicy tak jest,
                          to co musi być na wschoidzie? A na wschodzie jest zupełni einaczej - tylko mało
                          kto o tym wie, bo mało kto tu była. A ludzie ze wschdou Polski dają sobie
                          wcisnąć kit, jak to u nich źle...
                          Pozdrawiam i zachęcam do uważniejszego przyglądania się Polsce!
        • andrzejusa Re: Pryska mit Polski A 01.11.05, 19:02
          tez z gorzowa nie chodzi o te 800 zl tu czy tam chodzi o mentalnosc
          • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 02.11.05, 20:03
            andrzejusa napisał:

            > tez z gorzowa nie chodzi o te 800 zl tu czy tam chodzi o mentalnosc

            ano właśnie. Zachodniopomorskie i Lubuskie mają wskaźnik przestępstw na
            mieszkańca o 50% wyższy niż Lubelskie i Podkarpackie. To chyba o to chodzi z tą
            mentalnością?
    • proud_of_carpatia Re: Pryska mit Polski A 31.10.05, 08:11
      to wszystko szczera prawda. niech zyje "wrażenie" jako najobiektywniejsza
      metoda oceny rzeczywistości, precz z moralnie zgniłymi naukami zwłaszcza
      statysktyką.
      widac dobitnie na podstawie mapy prefrencji wyborczych skąd cywilizacja płynie.
      • Gość: King [...] IP: *.viknet.pl 31.10.05, 09:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • airlover . 31.10.05, 09:28
          Znamienne jest że ów szczecinianin opiera wszystko na badaniach PKB. Gdy
          powiesz mu że jego cudowna kraina ma 28% bezrobocia wyśmieje to, bo uzna że to
          nieprawdziwy wskaźnik (połowa z tych ludzi pracuje w Niemczech). Jednoczesnie
          nie może pojąć że z podobnych przyczyn wynika niskie PKB woj. lubelskiego.
          Wskaźniki takie jak głodujące dzieci (Pomorze Zachodnie na zaszczytnym drugim
          miejscu w UE) również świetnie ukazują prawdę o rzekomym bogactwie.
          • airlover Re: . 31.10.05, 09:31
            I jeszcze jedno - ów proud of carpatia (znowu wychodzą problemy z językiem
            angielskim) to ten sam gość co resovia power, admin rzesow itd. Znany jest też
            z logowania się pod nickiem podobnym do innych (np przestawia fotografick na
            fotoqrafick) i sugerowania np homoseksualizmu tej osobie. Jest ze szczecina.
            Zajmuje się głównie wyśmiewaniem wschodu kraju co możecie zobaczyć przeglądając
            archiwum jego postów. Jednak każdy inteligentny człowiek zna prawdę o jego
            zapuszczonym cywilizacyjnie regionie, po którym od razu widać że mieszkają tu
            potomkowie niepiśmiennych chłopów zza Buga. Nie przejmujcie się. Pozdro.
      • Gość: H Re: Pryska mit Polski A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 18:56
        Tak sobie przypomniałem coś a propos statystyki: kiedy kilka lat temu był spis
        rolny, statystycznie u mnie na wsi ujawnionych zostało tylko ok. 40% ciągników,
        bo w instrukcji do spisu było podane, ze ma to być liczba zarejestrowanych -
        więc ludzie podawali tylko te, które mają zarejestrowane - a normą jest u nas,
        ze każdy ma 2-3 traktory, z których zarejestrowany jest na ogół tylko jeden -
        resztą jeźdxi się tylko po polu. I potem w ministerstwie pewnie biadolili jak to
        mało traktorów na lubelskiej wsi i jak to ona słabo zmechanizowana...
        Tak wygląda statystyka - a kto wierzy ten trąba! - parafrazujac wieszcza:-)
        Pozdrawiam!
        • andrzejusa Re: Pryska mit Polski A 01.11.05, 19:20
          ludzie ja nie jestem zlosliwy ale zobaczcie gdzie wyladowal moj tekst ale
          wielki tekst z 1 11 05
    • Gość: kolega ze szczecin Bardzo Cię polubiłem chłopie IP: *.iscnet.pl 31.10.05, 10:09
      Pozostaje mi tylko wierzyc, że administratorzy i czytelnicy tego
      przesympatycznego forum, wybacza mi ten pozamerytoryczny, personalny wtręt.

      Od momentu, w którym na skutek własnej głupoty uszkodziłem sobie kończynę
      dolną, wszystkie możliwe lektury książkowe i kinematograficzne pochłaniam w
      trybie przyspieszonym, co w konsekwencji doprowadziło mnie na skraj znudzenia.
      Dzięki urządzeniu w gabinecie zony skomunikowałem się ze światem zewnętrznym i
      przyznac muszę, że Ciebie własnie sobie upodobałem, głownie z racji zawodowych.
      Bardzo Cię polubiłem multinickowy przyjacielu z miasta Rzeszów, Ciebie i
      jeszcze jednego niezrównoważonego osobnika z forum " zrób to ze zwierzęciem".

      Pozdrawiam serdecznie. Do usłyszenia.


      • Gość: King Re: Bardzo Cię polubiłem chłopie IP: *.viknet.pl 31.10.05, 12:46
        Miło mi. Powiem jedno. Nie mam w zwyczaju nienawidzić ani trzymać w sobie urazy
        do kogoś. Popełniłem trochę błędów - i w "forumowym" życiu i w tym prawdziwym.
        Jesteś jedną z osób które mi to uświadomiły, toteż za to szczerze dziękuję.
        Zamierzam w sobie to zmienić. Nie będę więcej tu pisać, bo zabiera mi to zbyt
        wiele czasu i nerwów (jeśli jesteś psychologiem to zapewne rozumiesz o co
        chodzi). I mimo wszystko zarówno do swojego rodzinnego miasta jak i do
        Szczecina mam wiele sympatii. Jestem młodym człowiekiem, może dlatego też zbyt
        emocjonalnie reaguję na takie głupstwa jak złośliwy wpis na forum. Postaram się
        to zmienić w życiu. Myślę że nie potrzebuję psychologa, korzystałem kilka razy
        z jego usług gdy w wyniku różnych problemów życiowych wpadłem w dość poważną
        depresję. Dlatego podziękuję za pomoc :) Poradzę sobie. Trzymaj się Kolego i
        wybacz jeśli Cię uraziłem.
      • andrzejusa Re: Bardzo Cię polubiłem chłopie 02.11.05, 20:31
        dajcie spokoj wy tu o polsce a i b ja cos tam wrzucam a tu kicha niema mnie i
        co mysle forum b ten gosciu od cenzury b ale on mnie nawet nie wywala to co
        jest wszedzie klawiaturuje a tu nie b czy co
    • Gość: VS Re: Pryska mit Polski A IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 03.11.05, 11:56
      Ostatnio w "Polityce" ukazał się artykuł mówiący o dwóch Polskach(w związku z
      wynikami wyborów")Autor/autorka ze zdumieniem odkrył porównując wskaźniki
      przeżywalności niemowląt,gęstości sieci dróg,bezrobocia,ilosci samochodów na
      mieszkańca w województwach na wschodzie(Lubelskie i Podkarpackie) z
      województwami na zachodzie(Zachodniopomorskie i Lubuskie),że w województwach
      wschodnich wskaźniki te są o wiele lepsze!Wiec gdzie jest ta przysłowiowa Polska
      "A" pytam się??
      • Gość: polityka Re: Pryska mit Polski A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 12:20
        Gość portalu: VS napisał(a):

        > Ostatnio w "Polityce" ukazał się artykuł mówiący o dwóch Polskach(w związku z
        > wynikami wyborów")Autor/autorka ze zdumieniem odkrył porównując wskaźniki
        > przeżywalności niemowląt,gęstości sieci dróg,bezrobocia,ilosci samochodów na
        > mieszkańca w województwach na wschodzie(Lubelskie i Podkarpackie) z
        > województwami na zachodzie(Zachodniopomorskie i Lubuskie),że w województwach
        > wschodnich wskaźniki te są o wiele lepsze!Wiec gdzie jest ta przysłowiowa Polsk
        > a
        > "A" pytam się??

        Jak mogłeś przeczytać w/w artykule chodzi tutaj o mentalność.
        • aron2004 Re: Pryska mit Polski A 03.11.05, 12:29
          Gość portalu: polityka napisał(a):


          > Jak mogłeś przeczytać w/w artykule chodzi tutaj o mentalność.

          dokładnie. W Polsce Zachodniej jest o 50% przestępstw na mieszkańca więcej niż
          we wschodniej. To jest ta mentalność.
          • Gość: polityka Re: Pryska mit Polski A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 12:39
            Chodzi raczej o mentalność rodem z filmu "U Pana Boga za piecem" :-)
            • fire.show Re: Pryska mit Polski A 03.11.05, 13:35
              Chodzi o to że lepsza Polska to ta która głosowała na jedynie slusznego
              kandydata.
              • Gość: H O "mentalności" słów kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 17:30
                Nasunęła mi sie taka mała dygresja w związku ze stwierdzeniami o "mentalności" -
                cokolwiek by to miało znaczyć. Panuje opinia, ze na zachodzie Polski ludzie są
                zaradni i przedsiębiorczy, zaś na wschodzie czekają tylko na pomoc. Wystarczy
                sie przyjrzeć - i pokaże nam się, że większej bzdury, to chyba nie można już
                wymyślić. My we wschodniej Polsce od ponad 150 lat nie mamy państwa, które by o
                nas dbało. Zróbmy takie małe porównanie:
                1. Rządy zaborcze – u nas rząd carski wygarniał z Królestwa Kongresowego miliony
                rubli czystego zysku rocznie – na co zwracali uwagę ówcześni polscy publicyści –
                nie dając w zamian niemal nić – żadnych inwestycji drogowych, nie budowano
                szkół, niemal nie budowano budynków użyteczności publicznej (w całym królestwie
                wybudowano wtedy dwa sądy: w Lublinie i Piotrkowie). Rządowi zupełnie nie
                zależało na nas – nawet budowa kolei przekazana została w prywatne ręce – stad
                taka marna jakość dworców i stacji w dawnym Królestwie – przedsiębiorcy
                warszawscy, którzy przechwycili ten biznes starali się wszystko zrobić najtaniej
                jak sie dało. Większość tego, co powstało, powstało z prywatnej inicjatywy
                obywateli, np. właściciel dóbr opolskich Kazimierz Wydrychiewicz sypał pierwsze
                wały przeciwpowodziowe nad Wisła (które nota bene wytrzymały ostatnie wielkie
                powodzie – chociaż nowsze wały puściły:-). Telefony do Opola Lubelskiego
                doprowadzili właściciele okolicznych dóbr, Kleniewscy, kolejkę wąskotorową od
                Nałęczowa do Opola zbudowała spółka okolicznych ziemian, która wybudowała w
                Opolu zamknięta w tym roku cukrownię (a żeby było ciekawiej najbardziej
                dochodową w holdingu „Polski Cukier”...) itd. itd. Dla porównania np. w
                Poznańskiem – rząd pruski gnębił tak jak rosyjski, ale przynajmniej budował
                drogi, koleje, dworce, finansował budownictwo mieszkaniowe (wspierając
                spółdzielczość) itd.
                2. Przed wojną: Poznań i okolice ze wzgl. na targi były zawsze promowane,
                podobnie jak górniczy Śląsk – o sporej autonomii. Ile zbudowano na Śląsku w
                tamtych czasach? Ogromne ilości – wspaniałe gmachy w Katowicach, całe wielkie
                dzielnice – ze wzgl. propagandowych, by pokazać, ze sie w Polsce dobrze ślązakom
                żyje i by pokazywać uprzemysowiony Górny Śląsk jako pokazowy region, podobnie
                jak targowy Poznań. Rząd finansował też bardzo mocno osadnictwo legionistów na
                Wołyniu i innych Kresach, dawało ogromne ulgi tym, którzy chcieliby się tam
                osiedlić – a dla nas tradycyjnie nic nie było! Nawet w planach COP najmniej
                inwestycji miało powstać w Lubelskiem – bo miał być to rejon rolniczy – dający
                żywność pozostałym.
                3. Po wojnie: kasa leciała najpierw na stolicę, potem na ziemie odzyskane, a
                cały czas przede wszystkim na górniczy Śląsk i rolniczą Wielkopolskę. U nas w
                latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych bardzo ciężko było kupić jakikolwiek
                sprzęt rolniczy – PGRy i zwykli rolnicy w Wielkopolsce opływali we wszystek
                możliwy sprzęt. Niedawno kupowaliśmy traktor – niemal wszystkie 360tki, które
                oglądaliśmy u różnych ludzi, były najpierw rejestrowane w okolicach Poznania lub
                Bydgoszczy – tam to wszytko szło! Jak mój ojciec zamarzył sobie w poł. lat
                osiemdziesiątych nabyć kultywator, to nie dało sie u nas – niezależnie jakimi
                drogami – po prostu nie było! Musiał pojechać do Kalisza, tam kupić części i sam
                złożyć w domu..
                A propos przemysłu – mało gdzie było po wojnie tak mało inwestycji jak u nas –
                nawet z projektowanych inwestycji COPu na Podkarpaciu zbudowano niemal wszystko,
                a u nas zaledwie parę: Łożyska w Kraśniku (zaczęte już przed wojną, zresztą) czy
                FSC – bo warto pamiętać, ze Świdnik to nie była nowa inwestycja, ale kontynuacja
                LWS i dawniej zakładów Plage i Laśkiewicz. Nawet w takich prozaicznych rzeczach
                jak ciuchy czy zabawki zawsze lepiej zaopatrzone były sklepy na zachodzie Polski
                niż u nas – moi znajomi, których dzieciństwo przypadało na poł. lat
                osiemdziesiątych jak moje, mieli dużo więcej zabawek niż u nas można było znaleźć.
                Rozwój Lubelszczyzny wręcz blokowano – jak w przypadku dwupasmowej drogi do
                Lubartowa, której zbudowano tylko kilka kilometrów pod Ciecierzynem, a resztę
                zablokował pewien aparatczyk ze Śląska, z ekipy Gierka, który przewożony pewnego
                razu tamtędy ze zdziwieniem zapytał: „A po co wam taka droga?” – i budowa
                stanęła... Zauważcie – jakie myślenie – od wielu już lat uważa się obywateli
                wschodniej Polski za coś gorszego, drugą kategorię – „Po co nam taka droga?” –
                przecież możecie jeździć furmankami – aż dziwne ze nie dodał pan sekretarz...
                Zauważcie ze ani u nas, ani w Białymstoku nie zbudowano wtedy lotniska, choć
                miasta podobnej wielkości w Polsce zachodniej lotniska otrzymały.
                Co do zaradności: kiedy pod koniec lat 50tych zaczynano budowę LSM, miasto nie
                wyrabiało sie z uzbrojeniem terenu – wtedy prezes spółdzielni Stanisław Kukuryka
                (z pochodzenia zwykły chłop z podlubelskich Zemborzyc – żeby nie było
                nieporozumień, ze może z zachodniej Polski) wymyślił, ze spółdzielnia uzbroi
                teren zamiast miasta, na poczet przyszłych różnorakich należności dla miasta –
                potem ten sposób w latach 60tych rozpowszechniano oficjalnie po Polsce.
                To samo teraz – normalne dla każdego jest ze daje się wielkie pieniądze
                górnikom, że buduje się obwodnice na krajówkach w Wielkopolsce czy na Śląsku
                (pamiętajcie, ze nie chodzi tu akurat o działania samorządów, bo drogi krajowe
                nie od samorządów zależą). Do tego dochodzi uprzywilejowanie – niejako
                automatyczne zachodnich rejonów Polski dla inwestycji zagranicznych, bo bliżej
                do Niemiec i Czech.
                I konkluzja:
                Jeżeli pomimo ponad 150 lat takich działań, systematycznego olewania nas przez
                kolejne, swoje i obce, rządy my żyjemy na podobnym poziomie jak i inni, albo
                nawet lepiej, to świadczy to zdecydowanie o zaradności mieszkańców wschodniej
                Polski, a nie o jej braku! To u nas zostało po wojnie dużo prywatnej drobnej
                działalności – warsztacików itp., u nas zostało najwięcej normalnego prywatnego
                rolnictwa i dlatego my lepiej przeżyliśmy wstrząsy ok. 1990 roku niż zachodnia
                Polska, gdzie w wielu całych miejscowościach świat sie po prostu zawalił – i ci
                „przedsiębiorczy” i „zaradni” ludzie za cholerę nie potrafili sobie z tym
                poradzić – i nie potrafią do dziś! Jeżeli teraz tam bezrobocie spada powoli, to
                nie jest to zasługa zaradnych ludzi, ale zagranicznych inwestycji, świadomie i
                podświadomie kierowanych przez rząd i jego przybudówki do tych sprawa (PAIZ czy
                jak się to tam nazywa). Państwo w każdy możliwy sposób ułatwia inwestowanie tam
                – choćby przez budowanie tam dróg. A my i tak żyjemy, i tak mamy się nieźle,
                chociaż nikt nam nic na tacy nie przynosi – a mimo to mamy opinię
                „niezaradnych”! Brakuje tu symetrii – prawda?
                Najbardziej zaradni są w Polsce ludzie w Wielkopolsce (ale nie całej) i u nas –
                taka jest prawda i widać to dobrze, gdy się przez Polskę jedzie. U nas i w
                Wielkopolsce mija się po drodze masę rozmaitych małych czy nieco większych
                interesików, masę różnych działalności, szyldów, warsztacików, sklepików,
                składów budowlanych itp. itd. a dla porównania na Dolnym Śląsku nie ma nic(!)
                takiego. Mijasz zapuszczone miasteczka i zrujnowane wioski, których „zaradni”
                mieszkańcy – posiadacze dużo większych gospodarstw rolnych niż u nas, a co za
                tym idzie teoretycznie w lepszej sytuacji choćby dzięki temu, ze większe maja
                dopłaty – bo większe powierzchnie gospodarstw – nie potrafią nawet zadbać o
                porządek przy domach!
                Teraz powoli się tam rusza – bo są zagraniczne inwestycje – czyli znowu, nasi
                „zaradniejsi” współobywatele dostają na tacy to, o co my zawsze musimy walczyć w
                trudniejszej sytuacji!
                Niedawno ktoś tu cytowa
                • Gość: H Re: O "mentalności" słów kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 17:31
                  Niedawno ktoś tu cytował ranking szpitali w Polsce – padło tam stwierdzenie, ze
                  nasze szpitale dostają na pacjenta mniej niż na zachodzie Polski – ciekawe dlaczego?
                  Mam sporo znajomych na studiach z tzw. Polski A. Ciekawe, że wszyscy oni biorą
                  stypendia socjalne – z mojej klasy takie stypendia na dwadzieścia parę osób,
                  które poszły na studia – dostały 2 osoby. Biedni jesteśmy jak cholera...
                  Mówi się o restrukturyzacji rolnictwa, narzeka na małe gospodarstwa – a dlaczego
                  tyle ich u nas? Bo sie opłacają naszym „niezaradnym” rolnikom. Bo lubelski
                  „niezaradny” rolnik jak ma mało ziemi, to wchodzi w hodowlę, uprawia warzywa,
                  zajmuje się uprawami ogrodniczymi – i co? I zarabia z 5 ha więcej niż
                  uprawiający zboża z 50 ha! Nasi rolnicy niejedno przeżyli i umieją się
                  znakomicie znaleźć – z pewnością nie można ich nazwać „niezaradnymi”! Pokażcie
                  mi w tej promowanej przez lata rolniczo Wielkopolsce takie wsie jak Granice czy
                  Boby pod Chodlem, gdzie same intensywne ogrodnicze uprawy i w każdym niemal
                  gospodarstwie mała chłodnia! Mógłbym jeszcze wiele podobnych przykładów podawać.
                  Zrzucanie wyników wyborów na mentalność to zbyt proste, zwłaszcza, że tą
                  mentalność pojmuje się stereotypowo i nieprawdziwie. Weźmy na przykład
                  Godziszów: wieś, gdzie było najwięcej w całej Polsce głosów przeciw Unii, wieś,
                  gdzie ludzie mają ubezpieczonych ponad połowę upraw (znajdźcie mi drugą taką w
                  Polsce...), wieś, gdzie jest największy w Polsce procent zgłoszonych wniosków o
                  dopłaty unijne. Jakiś czas temu, gdy był o Godziszowie artykuł w Newsweeku
                  określono go ze zdziwieniem jako „wieś z obrazka, nowe piękne duże domy i
                  zabudowania” itd. – tak jakby warszawski autorek spodziewał sie strzechy i
                  konnych wozów... Jednym słowem – bardzo przedsiębiorcze i zaradne środowisko,
                  które po niedawnej katastrofie – huraganie, który zniszczył sporą część wsi –
                  już staje na nogi. I co? Ludzie tam jak jeden mąż głosowali na przybudówkę Radia
                  M.! Więc nie o przedsiębiorczość tu chodzi – przy preferencjach wyborczych –
                  tylko o co? – to jest pytanie! Odpowiadanie stereotypem jest może łatwe, ale do
                  niczego nie prowadzi, nic nie tłumaczy, a bardzo szkodzi.
                  Jeszcze jedna ciekawa sprawa – można by się zastanawiać skąd u nas taka
                  gigantyczna szara strefa – moim zdaniem proste. Jeżeli od ponad 150 lat państwo
                  od nas tylko bierze, a daje innym – to co sie dziwić, ze nie chcemy go karmić
                  naszymi ciężko i w gorszych niż inni warunkach zarobionymi pieniędzmi? Wcale się
                  nie dziwię tym ludziom, którzy rejestrują ok. 15% swojego obrotu – a resztę walą
                  bez faktury. I nie dziwię się ich klientom – każdy to podświadomie rozumie...
                  Pozdrawiam serdecznie!
                  • Gość: marco-van-basten nudzi się wam? IP: *.media4.pl 03.11.05, 23:17
                    mój ojciec urodził się w kazimierzu nad wisłą. bardzo lubię te rejony i całą
                    lubelszczyzne. czego jak czego ale woj. lubelskiego nigdy nie nazwałbym "polską
                    b" a to ze względu na zaradność ludzi tam mieszkających, na zadbane domy,
                    przyjaznych i tolerancyjnych ludzi.
                    (dobry browar, ładne dziewczyny)
                    w przeciwieństwie do rejonu podkarpackiego gdzie miałem autentyczną
                    nieprzyjemność bywać(rzeszów i okolice) gdzie i ludzie jacyś inni-przybici ,
                    zacięci i subiektywnie do bani.
                    a najśmieszniejśze że zadufani w sobie i rojący "sny o potędze'"
                    nie zamieniłbym wrocławia na lublin , ani zadne inne miasto w polsce a
                    lubelszczyzna to juz dla mnie tylko opowiesci ojca, dziadka i wakacje co roku
                    ale i tak sądzę że to jeden z fajniejszych rejonów w kraju
                    gadki ze lubelskie to polska b"
                    to jakas bzdura
                    podkarpacie z ich rydzykomanią może i tak,

                    pozdrawiam Lublin i okoloce z Wrocławia
                    • Gość: Szary Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 21:28
                      Lubelszczyzna a Rzeszowszczyzna to dwie różne rzeczy. Pierwsza, razem z
                      Warszawą, Łodzią, Kielcami, Radomiem, jest częścią byłego Królestwa Polskiego
                      (tzw. Kongresówki), druga zaś to była Galicja. Wrzucanie Lublina i Rzeszowa
                      przy analizie różnych zjawisk, postaw, mentalności itd. do jednego wora tylko z
                      racji zbliżonego położenia geograficznego jest mało poważne.
                      • aron2004 Re: Lublin a Rzeszów 04.11.05, 21:33
                        ale media zawsze wrzucają do jednego wora Lublin, Rzeszów, Białystok no może
                        czasami jeszcze Olsztyn. I ten wór nazywa się Polska B.
                        • Gość: xyz Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:14
                          Najnowsza Polityka obiektywnie i profesjonalnie obaliła te mity. Mimo to
                          zauwazyla ze Polska jest podzielona - kulturowo i mentalnie - to podzial z
                          czasow zaborow. Nie uzyto jednak literek i przestan juz aron ciagle tak nas
                          okreslac.
                          • hubertkm Re: Lublin a Rzeszów 04.11.05, 22:21
                            Ciekawe tylko ile ludzi przeczytało ten numer Polityki zamiast Wprost czy innego
                            Ozonu...
                            Otwarci ludzie nigdy nie mieli problemów z głupimi podziałami - a reszcie
                            Polityka moze nie pomóc...
                            • Gość: xyz Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:25
                              Porownano tam 4 regiony: zachodniopomorski, lubuski z podkarpackim i lubelskim.
                              Gęstość dróg, liczba samochodów wyraźnie lepiej prezentuje sie w dwoch
                              wschodnich regionach. Bezrobocie nizsze, wskaznik smiertelnosci niemowlat
                              nizszy, wyposazenie mieszkan na podobnym poziomie, podobnie jak pensje, nieco
                              nizsze renty i emerytury. Inne wskazniki jak odsetek glodujacych i
                              niedozywionych dzieci czy ludzi zyjacych w ubostwie rowniez pokazuja prawdziwe
                              obliczego glupiego medialnego stereotypu. Tylko jak przekonasz mieszkancow
                              Lublina ze nie maja sie czego wstydzic?
                              • hubertkm Re: Lublin a Rzeszów 04.11.05, 22:40
                                A właśnie o to chodzi! Juz to gdzieś tu pisałem - jak miałem ostatnio praktyki w
                                penwym renomowanym lubelskim liceum, to jako główną cechę Lublina i
                                Lubelszczyzny uczniowie wymieniali bez zastanowienia "największe bezrobocie" -
                                po usciśleniu danych, gdy okazywało sie ze jest niższe od sredniej - nie
                                wyobrazasz sobie jakie było zdumienie... Ot, stereotyp. Ciężko się z tym walczy
                                - i niestety jedna Polityka wiosny nie czyni... Zresztą warto doać, ze w
                                Polityce to akurat już ktoryś kolejny podobny artykuł - pod tym względem ta
                                gazeta odstaje na plus od innych "trygodników opinii" - np. pamiętam jakiś czas
                                temu porównanie któregoś wiekopolskiego miasta i Siemiatycz oraz promowanej za
                                PRL wsi wielkopolskiej - jednej z tych "pokazowych" z jakimiś podlaskimi - 30
                                lat temu i dziś - to też było bardzo ciekawe i wbrew wszelkim stereotypom.
                                Pozdr.
                                • Gość: xyz Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:53
                                  Pytanie wiec czemu media to robia. Czemu gdy okazuje sie ze najwiecej
                                  niedozywionych dzieci jest w po-pgrowskich warmińsko-mazurskim i
                                  zachodniopomorskim, nikt nie pisze że to Polska B? Dlaczego inne narody żyją
                                  normalnie a Polacy koniecznie muszą się podzielić przynajmniej na dwie części?
                                  • hubertkm Re: Lublin a Rzeszów 04.11.05, 23:46
                                    A skąd ja mam wiedziec... Moze po prostu mediom jest wygodnie? A może p prostu
                                    realizują w ten sposób jakieś swoje ukryte komplekcy? Kompensuja sobie ci ludzie
                                    własne niepowodzenia, stres itp. nagonką na głupią Lubelszczyzne niezaradnych
                                    biedaków - czyli zupełny mit bez jakiegokolwiek pokrycia w rzeczywistosci?
                                    Najgorsze jest to, ze ludzie z Lublina i Lubelszczyzny też w to wierza - a to
                                    prosty sposób do realizacji tego poglądu w praktyce - uwierzyc i wykonac... To
                                    jest prawdziwy problem!
                                    Pozdr.
                                    • Gość: aron Re: Lublin a Rzeszów IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 05.11.05, 06:55
                                      no właśnie ciekawe - bo gdyby teksty o Polsce B i jak to super jest w PGRze pod
                                      Szczecinem w porównaniu z Lublinem rozpowszechniały tylko media pro-lewicowe to
                                      nie byłbym zdziwiony bo to jest oczywiste że media prolewicowe dołują region
                                      gdzie lewica ma mniejsze poparcie. Natomiast nawet mediom dalekim od lewicy
                                      zdarzało się podkreślać taki podział.

                        • Gość: xyz Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:15
                          Czasem mam wrazenie ze aronowi bardzo zalezy by tak nazywano te miasta, skoro
                          ciagle kultywuje ten podzial i powtarza o nim.
                      • hubertkm Re: Lublin a Rzeszów 04.11.05, 22:19
                        Masz zupełną racje - znam bardzo dużo ludzi z Podkarpacia i jest to rzeczywiscie
                        prawda - oni sie różnią od nas. Nie chodzi tu o jakiekolwiek wartosciowanie - bo
                        to nonsens - nie da się powiedziec, ze ktoś jest lepszy a ktoś inny gorszy - ale
                        trzeba jasno przyznać, ze to zupelnie różne mentalności, podobnie jak różną od
                        nas mentalnosć mają ludize z Kielecczyzny, chociaż to też była Kongresówka - ale
                        dopiero gdzieś tak za Opatowem. Do Opatowa są do nas bardzo podobni - wyraźnie
                        inni są ludzie z tych leśno-przemysłowych obszarów świetokrzyskich, a z
                        rolniczej Sandomierszczyzny - podobni do nas - chyba jednak spory wpływ ma tu
                        środowisko i związany z nim sposób pracy - bp np. chłopi z dobrych ziem
                        pogranicza Mazowsza - okolice Rawy, Skierniewic, Łowicza itp. są też dosć
                        podobni do Lubelaków - przynajmniej ja nigdy nie czuję się tam obco - a warunki
                        rolnicze podobne jak u nas. Za to ludzie z okolic Radomia - inna mentalnosc niż
                        nasi - oczywiscie jak już mówiłem w tym wypadku bez żadnego wartosciowania - bo
                        byoby to bez sensu.
                        Pozdr.
                        • Gość: xyz Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 22:23
                          Ja tez zauwazam, ze Rzeszowowi blizej mentalnie do Krakowa czy do Przemysla a
                          Lublin to inna kultura. Pomiedzy tymi miastami jest slaba komunikacja, z
                          Rzeszowa sa 34 pociagi na dobe do Przemysla i Tarnowa, ponad 20 do Krakowa, a
                          do Lublina 1. Pozostalosci po zaborach nadal sa widoczne. I powtarzam apel do
                          arona2004 - nie nadmuchuj problemu i nie obrazaj 12 milionow ludzi kultywujac
                          pejoratywne okreslenia. A tak btw co ciekawego slychac w Lublinie?
                          • Gość: aron Re: Lublin a Rzeszów IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 05.11.05, 06:58
                            no i co z tego że jest tylko 1 pociąg z Rzeszowa do Lublina?
                            czy w tym kraju tylko pociągiem można jeździć?

                            a jest przecież 26 połączeń autobusowych z Rzeszowa do Lublina. Jak to mało to
                            zobacz sobie ile połączen ma np. Poznań z Łodzią.
                            • hubertkm Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 12:37
                              Wklejam swoje wypociny z wyższej części wątku:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=30965520&a=31481211
                              Moim zdaniem wypowiedx xyz właśnie to potwierdza - oni są przyzwyczajeni, bo od
                              czasów nieboszczki Austrii kolej była tam głównym środkiem transportu - podobnie
                              jak w dawnym zaborze pruskim. Jakby u nas od ponad stu lat były linie kolejowe
                              miedzy np. Opolem, Bełżycami, Nałeczowem, Puławami, Lubartowem, Ostrowem
                              Lubelksim i innymi małymi miastami - to też tak byśmy to postrzegali - bo zauważ
                              ze tam gęstośc sieci kolejopwej właśnie taka jest i wszystkie te male miasteczka
                              maja spore stacje kolejowe. U nas tak nie ma i nie mamy tego typu obciążeń. A
                              ludzie z dawnej CK Austrii czy Prus tak mają: pewien mój koleżka z Bielska
                              wychodzac w Sandomierzu na dworzec po dziewczynę poszedł bez zastanowienia na
                              PKP, chociaż to po drugiej stronie Wisły (czyli zreszta w dawnej Glaicji:-), a
                              nawet nie pomyślał, ze ona przyjedzie na PKS (z drugiej strony miasta), był
                              święcie przekonany, ze chodzi o kolejowy:-)
                              Przy okzaji: duza iczba busów u nas świadczy przecież o zaradnosci mieszkańców
                              Lubelszczyzny, ktorzy zamiast nbarzekać ze nie ma przewozów i koleje się
                              likwiduje, wzieli transoport w swoje ręce na tyle, ze rozwalili niektóre PKSy -
                              tacy to niezaradni ludzie na Lubelszczyźnie...
                              Pozdr.
                            • budrys77 Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 12:40
                              Rety, zaglądam na Wasze forum po czasie, a Wy ciągle maglujecie ten wątek.
                              Sadomasochizm czy co???:) Aron, jesteś w tym niezrównany:)
                              Co do tej wypowiedzi:
                              >Porownano tam 4 regiony: zachodniopomorski, lubuski z podkarpackim i
                              >lubelskim. Gęstość dróg, liczba samochodów wyraźnie lepiej prezentuje sie w
                              >dwoch wschodnich regionach.
                              Statystycznie gęstość dróg na pewno będzie większa, choćby ze względu na fakt,
                              że ....Lubuskie w 50% obszaru to lasy, a na Pomorzu Zachodnim koło 40%:) Mamy
                              tutaj także zupełnie inną strukturę zaludnienia, związaną z lokowaniem miast na
                              prawie magdeburskim (miasta co 20km a wsie odzielone, skupione w gromady,
                              otoczone polami). No i same "drogi" to rzecz względna.
                              Co do samochodów, nie wiem, może po prostu macie więcej ludności, hehehe:)
                              Przecież Lubuskie to tylko JEDEN MILION mieszkańców. Trudno mieć 5 samochodów
                              na rodzinę:)

                              >Inne wskazniki jak odsetek glodujacych i niedozywionych dzieci czy ludzi
                              >zyjacych w ubostwie rowniez pokazuja prawdziwe obliczego glupiego medialnego
                              >stereotypu.
                              Coś w tym jest, że na Lubelszczyźnie wygląda to lepiej, ponieważ znacznie
                              mniejszy jest procent osób zamieszkujących w miastach i pracujących w
                              przemyśle. Trudno w mieście trzymać kurczaki na balkonie, czy chodować
                              marchewkę pod blokiem:)
                              Co do mieszkańców byłych PGRów, to zupełnie inna bajka. Oni poprostu zostali
                              pozostawieni własnemu losowi i ubezwłasnowolnieni. W Lubuskiem nie było tak
                              wiele PGRów, ze względu na potężne zalesienie regionu. Na Pomorzu Zachodnim, a
                              szczególnie w okolicach Koszalina wygląda to tragicznie.

                              >Tylko jak przekonasz mieszkancow Lublina ze nie maja sie czego wstydzic?
                              Ooooo, dokładnie tak. Ja odnoszę wrażenie, że media warszawkie, budują medialną
                              metropolitarność "stolycy", opierając się na kontraście "ściany wschodniej". W
                              końcu jednak stanowi ośrodek dominujący w tej części Polski. Pozdrawiam
                              • hubertkm Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 13:24
                                Drobna uwaga Budrysie:
                                Napisałeś:
                                > Mamy tutaj także zupełnie inną strukturę zaludnienia, związaną z lokowaniem
                                miast na
                                >
                                > prawie magdeburskim (miasta co 20km a wsie odzielone, skupione w gromady,
                                > otoczone polami).
                                A myślisz, ze u nas to na jakim prawie lokowano miasta i wsie? Na magdeburskim,
                                średzkim, i na innych mutacjahc prawa niemieckiego. Jest pewna różnica czasu
                                lokacji - u nas przenoszenie wcześniej istniejacych osad na prawo niemieckie
                                miało miejsce ok. 100 lat później niż u was, co wcale nie znaczy, ze wcześniej
                                ich nie było - u nas. np. lokacje "na surowym korzeniu" były dosć rzadkie. Np.
                                Lublin przed lokacją miał 4 koscioły i być mze cerkiwe, w Chełmie na 150 lat
                                przed lokacją na prawei iemieckim byl murowany palac króla Daniela Halickiego,
                                katedra prawosławna Bogarodzicy i co najmniej 4 inne cerkwie, z ktorych co
                                najmniej 2 murowane, a na dodatek tuż obok monaster Spasa i erem słupników w
                                Stołpiu:-)
                                Rzuć, okiem na mapę, budrysie i znajdź takie miejscowości w okolicach Lublina
                                jak: Bełżyce, Bychawa, Chodel, Opole, Łęczna, Urzędów, Krasnik, Markuszów,
                                Kurów, Wąwolnica, Wrzelowiec, Kazimierz, Końskowola, Wysokie, Turobin, Lubartów,
                                Kamionka, Ostrów Lubelski - to wszystko sa dawne lub obecne miasta, glównie
                                srdniowieczne - leżą od siebie w odległości przecietnie ok. 20 km - czyli dnia
                                drogi dawniej - tak samo jak u was. Pewna różnica jest w układach wsi - u nas
                                dominowały łańcuchówki, u was okolnice. Ale to, co dzisiaj widać najlepiej w
                                krajobrazie, czyli duze przestrzenie pól i lasów pomiędzy wsiami u was i
                                rozrzucona zabudowa u nas, to nie jest wcale wynik lokacji na prawie
                                magdeburskim, tylko wynik przekształceń gospodarczych XIX wieku. Polityka rzadu
                                pruskiego spowodowała stworzenie dużych gospodarstw i nawet gdzieniegdzie
                                zaniknięcie niektórych wsi - a przemysł pochłonął nadwyżkę ludiz ze wsi, zaś u
                                nas dobra ziemia i koniunktura sprzyjała wtedy dalszej kolonizacji nieużytków,
                                wycinaniu pozostałych jeszcze gdzeniegdzie lasów i rozbudowy wsi. Powstawały
                                wtedy wsie o charakterystycznych nazwach: Majdan (jak np. MAjdan Krężnicki) czy
                                Kolonia (Kolonii u nas pełno) - to były nowe wsie tworzone w XIX wieku - wtedy
                                to własnie zabudowa "rozplynęła się".
                                Pozdrawiam!
                                • budrys77 Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 13:41
                                  oooo, dzięki, bo piszesz naprawdę ciekawie:) Ja osobiście pasjonuję się
                                  historią regionalną Wielkopolski, Nowej Marchii (obecnie Ziemia Gorzowska) i
                                  Pomorza Zachodniego. Przyznaję, mam pewne braki wiedzy w zakresie innych
                                  regionów:) Osobiście uważam, że historia regionalna jest ciekawsza od
                                  ogólnokrajowej.
                                  A Lubelszczyzna jest piękna. Do dzisiaj wspominam wakacje nad jeziorem Białym
                                  koło Włodawy:)))
                                  • Gość: H Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 14:07
                                    budrys77 napisał:

                                    > A Lubelszczyzna jest piękna. Do dzisiaj wspominam wakacje nad jeziorem Białym
                                    > koło Włodawy:)))
                                    A poza Litwą gdzieś byłes?:-) Wlodawa leżała w Wielkim Księstwie - współczesna
                                    "Lubelszczyzna" to trochę ahistoryczny zlepek - co zresztą widac. Tak naprawdę
                                    to kilka odrębnych regionów: dawne województwo lubelskie - między Wislą a
                                    Wieprzem, tak mniej więcej oczywiscie, dawne woj. bełzkie - już część Rusi
                                    koronnej, a nie Malopolski (dzisiejsza Zamojszczyzna), dawna Ziemia Chełmska,
                                    ktora była częścią województwa ruskiego, Polesie - dawniej w Wielkim Księstwie
                                    Litewskim i Ziemia Łukowska, która chociaz należała do woj. lubelskiego od
                                    zawsze, to zawsze była bliższa Mazowszu niż MAłopolsce. Od póżnego średniowiecza
                                    były tu wyraźne procesy integracyjne, ale i tak jeszcze dzisiaj widać wyraźnie,
                                    ze zupelnie inaczej wygląda kraj na północ od Lubartowa i Kocka, a inaczej na
                                    południe. Widać też pewne różice ziem między Wisłą a Wieprzem i tych na wschód
                                    od Wieprza - zresztą fascynujące są takie obserwacje!
                                    Też uwielbiam historię regionalna - cieszę sie że ostatnio rośnie
                                    zainteresowanie nią - a przez niektórych profesorów historii jest to nawet
                                    wyraźnie promowane - jak np. przez Prof. Szczygła z UMCS. takie regionalne
                                    badania bardzo wiele wyjaśniają i w ogólnopolskiej skali!
                                    Pozdrawiam!
                                    • budrys77 Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 14:34
                                      Lubuskie to też masmiks i szczerze powiedziawszy twór nowatorski:)))) Dawna
                                      Ziemia Lubuska to tereny w okolicach Kostrzyna n/Odrą, Sulęcina, Słubic,
                                      Frankfurtu, no i oczywiście Lubusza/Lebus - małej, sympatycznej mieścinki po
                                      niemieckiej stronie Odry na północ od Frankfurtu/Oder.
                                      Na obecne województwo składają się ziemie Nowej Marchii (Kostrzyn, Gorzów,
                                      Strzelce, Drezdenko), Wielkopolski (Międzyrzecz i Skwierzyna), Dolnego Śląska
                                      (Świebodzin, Zielona Góra, Nowa Sól) i Łużyc (okolice Żar). Część Nowej Marchii
                                      przypadła Szczecinowi (Myślibórz, Choszczno) ale w znacznym stopniu ciążą w
                                      stronę Gorzowa (komunikacja, praca, szpitale, szkoły, zakupy).
                                      Różnice między północą a południem województwa są znaczne, a szczególnie
                                      widoczne w architekturze, krajobrazie i heraldyce. O ile Gorzów ma w herbie
                                      askańskiego czerwonego orła (herb Brandenburgii), o tylke w herbie Zielonej
                                      Góry jest czarny orzeł śląski. Szczerze powiedziawszy, mimo deklaracji
                                      polityków, województwo lubuskie jest podzielone wewnętrznie, a społeczności
                                      Północy i Południa, nie identyfikują się ze sobą.
                                      Mija właśnie 60 lat od wymiany ludności i rośnie 5te pokolenie polskości na tej
                                      ziemi. Identyfikacja jest silna, a korzenie głębokie. Pokolenie "osadników"
                                      praktycznie już odeszło. Pozdrawiam
                                      • Gość: H Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 14:53
                                        No i popatrz - tym bardziej ciekawe ze jak piszesz nie identyfikuje się ze sobą
                                        północ z poludniem, chociaz wszyscy są w jakimś sensie "nowi". Warto by zbadać
                                        na czym to polega, co jest tego przyczyną! czy aż tak oddziaływuje różne
                                        otoczenie (a przecież nie aż tak różne, jak w nektórych innych regionach).
                                        Pozdr.
                                        • budrys77 Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 17:03
                                          Hasło "nowi" kompletnie nie pasuje do rzeczywistości. Tak zwani pionierzy, to
                                          ułamek procentów ludności. 90% ludności jest "miejscowa", urodzona z rodziców
                                          którzy też tu się urodzili, których rodzice też są "miejscowi":) Teraz rodzi
                                          się już kolejne pokolenie. Przywiązanie do regionu jest tak silne, że nawet
                                          zaczęły pojawiać się naleciałości dialektyczne i gwarowe. "Nowi" są co najwyżej
                                          przyjezdni z innych regionów:)
                                          Co najważniejsze, w przeciwieństwie do pionierów, nie mamy problemu z niemiecką
                                          historią tych ziem. Stanowi ona integralną część naszej tożsamości, a nawet
                                          jesteśmy dumni z niemieckojęzycznych ziomków z przeszości, którym obecnie
                                          stawia się pomniki i tablice pamiątkowe:)
                                          A co do braku poczucia wspólnoty regionalnej, wynika ona z niechęci jaką dażą
                                          się mieszkańcy Gorzowa i Zielonej Góry, od samego początku istnienia polskiej
                                          administracji na tych terenach:) Coś na kształt Torunia z Bydgoszczą. Tyle
                                          tylko, że nasza niechęć wzajemna, doprowadziła do faktycznej dezintegracji
                                          województwa. Formalnie region istnieje ale praktycznie wyczówa się totalny brak
                                          wspólnoty. Pozdrawiam
                                          • Gość: H Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 18:17
                                            Pisząc "nowi" miałem na myśli, ze wszyscy są "spoza" i tak zapewne z tych samych
                                            okolic i w Zielonej Górze i w Gorzowie - to mnie dziwi - skąd takie podzialy się
                                            pojawiły - skoro wcześniej ich nie było? Dlaczego miejsce osiedlenia
                                            zadecydowało tak bardzo o animozjach? To jest ciekawe. Czy tak bardzo już w
                                            momencie waszego urodzenia (mam na myśli twoje, kolejne już pokolenie) te
                                            różnice były wyczuwalne? Więc kiedy powstały? Toruń i Bydgoszcz - to dwie rózne
                                            krainy historyczne i geograficzne - polska Bydgoszcz na Kujawach i niemiecki
                                            Thorn na Pomorzu - różna historia, różne zupełnie miasta - to jakos jeszcze da
                                            się wytłumaczyć, ale u was? I właśnie to mnie ciekawi!:-)
                                            Pozdr.
                                            • budrys77 Re: Lublin a Rzeszów 05.11.05, 19:27
                                              Tak naprawdę "spoza" są teraz wyłącznie ludzie "z głebi kraju", którzy się tu
                                              osiedlają:) Tak samo jak nie dzieli się już historii tego terenu na sprzed i po
                                              1945 r. Dyskusja pt. "osadnicy" będzie dla przeciętenj osoby z tych terenów
                                              poprostu niezrozumiała. Dla większości to totalna abstrakcja. Życie i lata
                                              pogrzebały historię.
                                              Animozje Toruńsko - Bydgoskie datują się sprzed II wojny światowej, gdy z nie
                                              znanych mi bliżej powodów, przeniesiono województwo z Torunia do Bydgoszczy. A
                                              co do Kujaw - to historycznie nawet zaliczno je do Wielkpoloski:)
                                              Co do animozji Gorzowskio - Zielonogórskich, powstały po 1950 roku, gdy
                                              przeniesiono wojewodę z Gorzowa do Zielonej Góry. Była to decyzja związana z
                                              powstaniem w Gorzowie administracji kościelnej, na obszar zachodniego
                                              pogranicza i Pomorza Zachodniego, ze Słupskiem włącznie. Komuniści nie chcieli
                                              by powstało w Polsce kolejne miasto oporne władzy na miarę Krakowa. Przecież po
                                              wojnie na tych terenach osiedlali się tylko "repatrianci" ale także osoby,
                                              które uciekały przed prześladowaniami UB oraz które zostały zmuszone do
                                              opuszczenia "starej" Polski. Od 1950 roku Zielona Góra poniżała Gorzów,
                                              ponieważ zawsze był większy i bardziej uprzemysłowiony. Wiadomo, że w tamtym
                                              czasie inwestycje rzopoczynane były "centralnie", tak więc Gorzów zawsze
                                              pomijano. Sytuacja taka trwała aż do 1975 roku, gdy powstało województwo
                                              gorzowskie. Niestety, przyzwyczajenia pozostały i wielu zielonogórskich
                                              polityków nie może przyzwyczaić się do względnie silnej pozycji Gorzowa w
                                              województwie. Stąd ciągłe wojenki i przepychanki:) Ba, czasami starają się
                                              storpedować pewne inicjatywy, by przejąć środki dla siebie (np. remont linii
                                              Berlin - Gorzów - Gdańsk zaproponowaną przez Niemców, wolą odłożyć w czasie a
                                              pieniądze przeznaczyć na remont linii na południu regionu).
                                              Pozdrawiam serdecznie
                                              • Gość: H Re: Lublin a Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 19:33
                                                Zupelnie bez sensu te przepychanki - tylko wszyscy na tym traca - a nie potrafia
                                                tego zrozumieć...
                                                Pozdrawiam!
                              • Gość: aron Re: Lublin a Rzeszów IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 05.11.05, 14:58
                                my mamy więcej samochodów NA MIESZKAŃCA a nie tylko liczbowo.
                                • petit7 Lublin a Lubin. 06.11.05, 08:43
                                  Wy pewnie na wschodzie nawet nie wiecie gdzie jest Lubin.
                                  Po porównaniu tych miast widać gdzie żyje się lepiej (bezrobocie, średnia
                                  płaca, ilość samochodów, drogi, ochrona zdrowia - wyposażenie szpitali itd.)
                                  Lublin mimo, że miasto wojewódzkie z tradycją wypada bardzo słabo
                                  Lubin górą.
                                  Kolega Aron napewno to wszystko dokładnie sprawdzi i poda dane liczbowe.
                                  • aron2004 Re: Lublin a Lubin. 06.11.05, 09:20
                                    powiat lubiński - bezrobocie 14,3%
                                    Lublin miasto - bezrobocie 12,3%

                                    faktycznie lepiej się żyje w Lubinie, nie ma co porównywać

                                    lepiej niż w Lublinie żyje się też w Legnicy ( bezrobocie 20%), Wałbrzychu (
                                    bezrobocie 30%), Głogowie ( bezrobocie 31%).

                                    prosimy o wiecej takich przykładów

                                    szpitale w Lublinie to człowieku nawet tomografu nie mają nie wspominając o
                                    rezonansie który jest normą w każdej dziurze w Dolnośląskim.
                                  • hubertkm Re: Lublin a Lubin. 06.11.05, 09:54
                                    Wy pewnie z zachodu nie byliście nigdy na wshcodzie, bo pewnie inaczej byście
                                    pisali. W Lubinie akurat nie byłem, ale w pobliskiej Legnicy byłem ogromnie
                                    zaskoczony, że ponad stutysięczne miasto przy autostradzie - a więc z łatwym
                                    dojazdem, jest takie martwe i puste. Muszę przyznac, że było przynajmniej w
                                    miarę czyste. Niestety liczba żebraków pod kosciolami byla nieporownywalnie
                                    większa niż w Lublinie czy gdziekolwiek indziej.
                                    • aron2004 Re: Lublin a Lubin. 06.11.05, 13:35
                                      ja byłem w Lubinie i jakiegoś strasznego wrażenia na mnie nie zrobił - ot
                                      miasteczko wielkości Świdnika tyle że więcej blokowisk

                                      natomiast co łączy Lubin z Lublinem - busy!

                                      w Lubinie jest bardzo dobrze rozwinięta komunikacja prywatna jak na Polskę A.

                                      • aron2004 medycyna w Lubinie 06.11.05, 13:59
                                        co do medycyny w Lubinie to mam pytanie ilu tam jest kardiochirurgów na
                                        przykład. Pewnie z 10 razy więcej niż w Lublinie :-)
                                        • budrys77 Re: medycyna w Lubinie 06.11.05, 17:08
                                          Plizzzz, przestańcie pisać "wy ze wschodu, wy z zachodu". Genaralizowanie jest
                                          bez sensu i udowadniamy to w każdym poście tego wątku:) Hej, Aron - jak tam
                                          zbiórka oszczędności na mieszkanie?;) A nie pomyślałeś o kredycie hipotecznym
                                          ze 100% finansowania. telko nie bierz w CHF, bo pójdzie do góry już
                                          niedługo:))) Pozdrawiam!!!
                                          • aron2004 Re: medycyna w Lubinie 06.11.05, 17:12
                                            już zebrałem 20 zł na mieszkanie w Gorzowie. Może niedługo kupię :-)
                                            • budrys77 Re: medycyna w Lubinie 06.11.05, 17:55
                                              No to zapraszam na piwo jak już będziemy sąsiadami:) Jak będziesz szukał, to
                                              polecam www.rajbud.pl
                                              Znajomy tam prcuje, więc daj zarobić na premię;)
                                              • Gość: Talon Samochody i drogi IP: *.rlan.pl / 81.219.156.* 06.11.05, 21:36
                                                Lublin jest pewnie 4 razy większy od Lubina ale nowych dobrych samochodów jest
                                                napewno więcej w Lubinie. Poza tym przejazd z Lubina do Berlina to przyjemność
                                                a z Lublina do Berlina katorga
                                                • budrys77 Re: Samochody i drogi 06.11.05, 22:01
                                                  Wiesz co, byłem w Lublinie 2 lata temu i miasto podobało mi się bardziej niż
                                                  Warszawa. Starówka trochę do podrasowania ale deptak i zabytki... Skansen-
                                                  muzeum wsi lubelskiej zrobiło na mnie takie wrażenie, że do dzisiaj pamiętam
                                                  jak robi się wycinanki:))) Ale czego jak czego - tak sympatycznych i ludzi jak
                                                  w Lublinie trudno spotkac:)
                                                  Zaręczam Cię również że Lublin jest czystszy i ładniejszy od Lubina:) Może się
                                                  zdziwisz ale ma nawet 2 uniwersytety. Lubin przy Lublinie to małe przedmieście
                                                  mój drogi.
                                                • aron2004 Re: Samochody i drogi 06.11.05, 22:13
                                                  Gość portalu: Talon napisał(a):

                                                  > Lublin jest pewnie 4 razy większy od Lubina ale nowych dobrych samochodów
                                                  jest
                                                  > napewno więcej w Lubinie.

                                                  pewnie tak. W Lublinie same maluchy i trabanty a jak się trafi np. nowy matiz
                                                  to tylko na dolnośląskiej rejestracji

                                                  >Poza tym przejazd z Lubina do Berlina to przyjemność
                                                  > a z Lublina do Berlina katorga

                                                  a po jaką cholerę ja mam do Berlina jeździć? Mi się bardziej podoba np.
                                                  Budapeszt. Mam bliżej.
                                                • Gość: H Re: Samochody i drogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 22:52
                                                  Co do samochodów: nie wiem jak jest teraz, ale jakieś dwa-trzy lata temu w
                                                  Luelskiem sprzedawało się ponoć najwięcej najdroższych samochodów, chociaż
                                                  dochody ludnosć miała najmniejsze - ot, takie zjawisko jak szara strefa u na
                                                  sjest bardzo rozbudowane.
                                                  Co do Berlina - jak slusznie stwierdził Aron/Henio - po co my mamy jeżdzić do
                                                  Berlina? To co piszesz mozna odwrócić - dla nas przejazd do Warszawy to góra 2,5
                                                  godziny dobrą drogą, a dla Ciebie męczarnia przez całą Polskę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka