box12 20.01.06, 09:28 www.pps.org/info/newsletter/december2005/international_squares?referrer=newsletter_contents Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rilian Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 09:35 chyba nie... już prędzej plac litewski, ale dopiero za jakieś 50 lat, gdy wymrą ludzie walki i rozliczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 20.01.06, 20:33 może w pewnym stopniu, gdyby go nie pozbawiono pięknych drzew i nie przerobiono w "udawany zabytek" - ze względu na to, że byłby miejscem swobodnego (także przestrzennie) spotkania młodzieży przy jakiejś ruchliwej ulicy. (Samo pytanie jest dość niejasne, więc pewnie będą różne odpowiedzi.) Plac Litewski ma wiele zalet ale nie ma takiego miejsca gdzie młodzi ludzie by siadali wokół czegoś ośrodkowego (najlepiej niedaleko drzew) i mogli widzieć zmieniające się szybko widoki (choćby takie jak na deptaku - w naszych okolicznościach). Litewski odsuwa ludzi od ulicy, więc jest czymś nieco innym niż przykłady zbiorczych miejsc w ruchliwym środku miasta, ale nieco przypomina to, co jest w Isfahanie (tylko nie wymiarami :) i nie rozmiarami drzew). 1) Być może dałoby się coś zrobić na pl. Łokietka, bo na razie ziomkowie siadają czasami na schodach do ratusza, więc niejaka skłonność do siedzenia i gapienia się jest. 2) Właściwie można by też udostępniać ławki na Litewskim wzdłuż Krakowskiego. Głupim lubelskim urządnikom od razu powiedzmym, że ławki powinny być przyczepione do podloża (powiedzmy na łańcuchu połączonym kłódką z zaczepem w podłożu). Wypada pisać o ich głupocie, bo dopuścili do rozkradania ławek z deptaka, bo stały "luzem". Podobna głupota urzędników (bezkarnych) spowodowała, że ludzie stoją na przystankach, gdzie wieje z boku i leje z góry, bo te głupki wymyśliły, że postawią leciutkie przystanki z (rdzewiejącego) żelaza z ławeczką z cieniutkiego (i zimnego) białego (lepszy do mazania) kruchego plastyku o ściankach z cienkiej "folii" lub szkła, które łatwo nocą wyrwać lub stłuc. A gdy dzicz zniszczyła przystanki, to zabrano szczątki a nie postawiono tego, co dawniej się sprawdzało: grube płyty pilśniowe (czy jakieś), ciężkie ławy z grubymi drewnianymi drągami i nieplastykowy dach. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 16:38 Na placu po Farze miały być według projektu posadzone drzewa ale ich nie posadzono, nad czym ubolewam! Projektant tego się domagał swego czasu ale go olali i jeszcze napisali że drzewa na deptaku uschły przez niego "bo się uparł"! Piękne! Podobnie jest z pomysłem makiety Fary na tarasie przy domu posła Palikota przy Archidiakońskiej która miała obrazować dawny kształt kościoła w konfrontacji z obrysem murów na placu i której także nie zrobiono. Ala za to zrobiono makietę wieży ciśnień która nie wiadomo co obrazuje i jest stale obsikiwana i to ze wszystkich stron na raz! A dlaczego przy tej samej ulicy Narutowicza postawiono jeszcze do kompletu tak samo obsikiwane dżinsy to już naprawdę trudno zrozumieć! :-))) Na taką makietę fary wystarczyłoby odpruć jedną kieszeń z brązu od tych dżinsów a byłoby dużo ciekawiej na placu po Farze. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 21.01.06, 22:20 Co do Placu Po Farze, to już wcześniej trzeba było powiedzieć, że stare, wyrośnięte drzewa mają zostać, a "strzelone ruinki" , jeśli już, mają im nie przeszkadzać. Takie "nasadzenia" jak na deptaku, to trąci nowobogackimi, a skutek widomy. Podobnie jak Narutowicza zrobiona "pod piwo" (a na usprawiedliwienie, że pogoniło się ludzi z przystanku, pojawiła się po roku "wieża ciśnień"). Trudno oceniać makietę fary, ale może być ciekawa, choć może lepiej byłoby dać tabliczkę z opisem legendy o królewskim śnie pod drzewem i wiadomość, że drzewa wycięto w tym miejscu w roku 200X za "prezydentury pana Y". Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 23:00 No to co? To i tak nie były te same drzewa, pod którymi śnił Leszek Czarny - jeśli wtedy w ogóle w tym miejscu były drzewa - jeśli byś "strzelił" tablicę ztakim tekstem = to sugerowałoby, że eycięto te same drzewa - i nie dość, ze byłoby to absolutną bzdurą, to jeszcze usłyszałbyś okrzyki zdumienia zwiedzających, jacy to ci lublinianie głupi - nikt by nie zwrócił uwagi na nazwisko nieznaneg im prezydenta miasta. Przez setki lat istnienia fary drzew nie było, urosły dopiero po robiórce fary. Akurat Plac po farze to fajna przestrzeń - teatralnie otwarta na wschodnie części miasta i szkoda tylko, ze nie jest odpowiednio zagospodarowana przez odbywanie tam imprez, które miały się tam dziać. A to co było przedtem - kawałek nierównego placu porośnietego trawą + drzewa - to naprawdę wygladało źle. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 12:01 Gwoli ścisłości tabliczka powina chyba głosić kto wyciął drzewa i do dzisiaj nie posadził nowych przewidzianych w projekcie! : ))) Drzewa w mieście są tak samo ważne jak domy ale podobnie wymagają zaplanowania i opieki "eksploatacyjnej". Na tym w Lublinie nikt najwyraźniej się nie zna bo drzewa podobnie jak nowe budowle sadzi sie gdzie popadnie i jak popadnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 12:25 Święta racja. Kto posadził drzewa pod Wzgórzem Zamkowym, od strony al. Tysiąclecia? Chyba ten kto za jakiś czas będzie musiał je wyciąć. Szpaler drzew w tym miejscu po wyrośnięciu będzie przesłaniał widok na Wzgórze i pewnie znów zacznie się kolejna dyskusja na temat zieleni w mieście. Poazdr. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Nawiązując do H. 24.01.06, 00:02 Sorry, poprzednio wrzuciło tę wiadomość w inne miejsce. -------------------------------------------------------------------------------- H. chyba nie chce zrozumieć... Urządzić to miejsce trzeba było, ale nie tak. Drzewa były ładnie wyrośnięte i po prostu piękne, a są rzadkością na starym mieście. I zostały wycięte pod "sztuczną ruinkę". A znajdowały się w miejscu związanym z legendą i drzewami. Na takie sprawy H. powinien mieć większą wrażliwość i rozumieć że np. na Majdanku nie zrobimy ośrodka rozrywki, a tabliczki dla uczczenia, powiedzmy, Klonowica nie umieścimy na zamku. H. też nie odniósł się do wcześniejszych słów: "Co do Placu Po Farze, to już wcześniej trzeba było powiedzieć, że stare, wyrośnięte drzewa mają zostać, a "strzelone ruinki" , jeśli już, mają im nie przeszkadzać. Takie "nasadzenia" jak na deptaku, to trąci nowobogackimi, a skutek widomy." H. pisze tak, jakby wycięcie drzew było jedyną możliwością... I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekstem" głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda... Zachowujmy jakiś poziom rozmowy... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
hubertkm Re: Nawiązując do H. 24.01.06, 00:38 A skąd tyle jadu? Ja też mogę napisać: "Robertw18 nie chce zrozumiec..." - to retoryka, której nie mam zamiaru uzywac, nawet nie przychodzi mi to do głowy. > I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekstem" > głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda... Wystarczyłoby, zeby podano legendę i informację o wycięciu drzew - większosć osob pomyśli, że to te same drzewa. Każde miejsce jest związane z drzewami - wszędzie porastały lasy. A moze powinniśmy postawić wileką bryłę lodu, bo kiedys byl tu lodowiec? Z legendami jest związanych wiele miejsc, a porownanie legendy o księciu i miejsca bynajmniej nie legendarnej tragedii tysiecy ludzi - jest nie na miejscu. Nie podoba mi się twój "trzecioosobowy" ton: "H nie rozumie", "H powinien", "H nie odniósł się", "H pisze", "H domyśla się" - to nie egzekutywa partyjna. Jak sam piszesz: > Zachowujmy jakiś poziom rozmowy... Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Re: Nawiązując 05.02.06, 00:25 > A skąd tyle jadu? Ja też mogę napisać: "Robertw18 nie chce zrozumiec..." - to > retoryka, której nie mam zamiaru uzywac, nawet nie przychodzi mi to do głowy. Zaraz, po określeniu czyjejś wypowiedzi jako "jadowitej", wytyka się "retorykę" i przekręca nieco wypowiedź, bo było: "H. chyba nie chce zrozumieć... " A czy H. rzeczywiście chciał zrozumieć, że ktoś pragnie zachować "tradycję" miejsca, gdzie według legendy było drzewo? (Ale nie mógł? Trudno w to uwierzyć.) > > I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekste > m" > > głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda... > Wystarczyłoby, zeby podano legendę i informację o wycięciu drzew - większosć > osob pomyśli, że to te same drzewa. Nie każdy tak nisko ocenia poziom umysłowy czytających tabliczki, zwłaszcza gdyby napisano wystarczająco dokładnie. Dodać może wypada, że piszący niniejsze słowa nie sądzi, żeby każdy żart należało opatrywać odpowiednim znaczkiem, że należy się śmiać (bo mu to przypomina nagrany śmiech w programach rozrywkowych). > Każde miejsce jest związane z drzewami - > wszędzie porastały lasy. A moze powinniśmy postawić wileką bryłę lodu, bo kiedy > byl tu lodowiec? Z legendami jest związanych wiele miejsc, a porownanie legendy > o księciu i miejsca bynajmniej nie legendarnej tragedii tysiecy ludzi - jest ni > e > na miejscu. Na miejscu jest jak najbardziej wyraziste uświadomienie ludziom, że tradycja miejsca ma znaczenie. Nie tylko w sprawach związanych z życiem ludzkim (ale to przykłady najbardziej przekonujące). Jeśli wszedzie tu kiedyś były lasy, to nie trzeba koniecznie zaznaczać tego drzewem. Jeśli jednak jest opowieść o królu pod drzewem w danej okolicy, to dobrze zachować rosnące tu drzewa. W Starym Mieście drzew mało, a te, o których mowa, były piękne i jak najbardziej na miejscu. > Nie podoba mi się twój "trzecioosobowy" ton: > "H nie rozumie", "H powinien", "H nie odniósł się", "H pisze", "H domyśla się" > - > to nie egzekutywa partyjna. Jak sam piszesz: > > Zachowujmy jakiś poziom rozmowy... To może się H. nie podobać, ale jego porównanie z "egzekutywą partyjną" jest jednostronne. I raczej nie jest tak, żeby wypowiedź o kimś zabierającym głos na forum w 3. osobie, miała skłaniać do jednostronnych porównań w rodzaju powyższym. Ktoś o dobrej woli mógłby sobie przypomnieć wypowiedzi w rodzaju "Katylina powiedział". Poziom rozmowy nie zależy od tego, czy okazuje się serdeczne uczucia rozmówcy, przechodzi na "ty" itp., ale bardziej od tego, czy ma się podstawy do czynienia my zarzutów, jeśli się je czyni. Więc jeśli to H. może znieść, że będzie o nim mowa w 3. osobie, to dobrze, jeśli nie - sorry, niech robi co chce. Obraźliwych zamiarów w tym nie było i nie ma i choć kojarzenie kogoś ze środowiskiem "egzekutywy partyjnej" budzi wątpliwości... to H. może się spodziewać, że piszący te słowa nie będzie mu odpłacał podobnym kojarzeniem z jakimś środowiskiem. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Nawiązując IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 13:07 robertw18 napisał: > > > A skąd tyle jadu? Ja też mogę napisać: "Robertw18 nie chce zrozumiec..." > - to > > retoryka, której nie mam zamiaru uzywac, nawet nie przychodzi mi to do gł > owy. > Zaraz, po określeniu czyjejś wypowiedzi jako "jadowitej", wytyka się "retorykę" > > i przekręca nieco wypowiedź, bo było: "H. chyba nie chce zrozumieć... " > A czy H. rzeczywiście chciał zrozumieć, że ktoś pragnie zachować "tradycję" > miejsca, gdzie według legendy było drzewo? (Ale nie mógł? Trudno w to > uwierzyć.) H rozumie, nie bój się, ale z meritum ma to niewiele wspólnego, a kwestiami "formalnymi", tym bardziej. Wiele jest racji i trzeba je ze sobą skonfrontowaćź, ale ty wychodzisz z założenia, że twoja jest słuszna - a patrzysz tylko na nią. > > > I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z > tekste > > m" > > > głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legend > a... > > Wystarczyłoby, zeby podano legendę i informację o wycięciu drzew - większ > osć > > osob pomyśli, że to te same drzewa. > Nie każdy tak nisko ocenia poziom umysłowy czytających tabliczki, zwłaszcza > gdyby napisano wystarczająco dokładnie. > Dodać może wypada, że piszący niniejsze słowa nie sądzi, żeby każdy żart > należało opatrywać odpowiednim znaczkiem, że należy się śmiać (bo mu to > przypomina nagrany śmiech w programach rozrywkowych). :-)))))))))))))) > > Każde miejsce jest związane z drzewami - > > wszędzie porastały lasy. A moze powinniśmy postawić wileką bryłę lodu, bo > > kiedy > > byl tu lodowiec? Z legendami jest związanych wiele miejsc, a porownanie > legendy > > o księciu i miejsca bynajmniej nie legendarnej tragedii tysiecy ludzi - j > est > ni > > e > > na miejscu. > Na miejscu jest jak najbardziej wyraziste uświadomienie ludziom, że tradycja > miejsca ma znaczenie. Nie tylko w sprawach związanych z życiem ludzkim (ale to > przykłady najbardziej przekonujące). > Jeśli wszedzie tu kiedyś były lasy, to nie trzeba koniecznie zaznaczać tego > drzewem. Jeśli jednak jest opowieść o królu pod drzewem w danej okolicy, to > dobrze zachować rosnące tu drzewa. W Starym Mieście drzew mało, a te, o których > > mowa, były piękne i jak najbardziej na miejscu. Jak najbardziej na miejscu: na miejscu kościoła. Leszek Czarny nie był królem. Opowieści bywają piękne, ale jeśli są nieprawdziwe, to dlaczego mamy wiązać swą tożsamość z nieprawdą, skoro chlubnej prawdy też mamy wiele i ot nieraz bardziej bajkowej niz niejedna legnda? > > Nie podoba mi się twój "trzecioosobowy" ton: > > "H nie rozumie", "H powinien", "H nie odniósł się", "H pisze", "H domyśla > > się" > > - > > to nie egzekutywa partyjna. Jak sam piszesz: > > > Zachowujmy jakiś poziom rozmowy... > To może się H. nie podobać, ale jego porównanie z "egzekutywą partyjną" jest > jednostronne. I raczej nie jest tak, żeby wypowiedź o kimś zabierającym głos na > > forum w 3. osobie, miała skłaniać do jednostronnych porównań w rodzaju > powyższym. Ktoś o dobrej woli mógłby sobie przypomnieć wypowiedzi w > rodzaju "Katylina powiedział". > Poziom rozmowy nie zależy od tego, czy okazuje się serdeczne uczucia rozmówcy, > przechodzi na "ty" itp., ale bardziej od tego, czy ma się podstawy do czynienia > > my zarzutów, jeśli się je czyni. > Więc jeśli to H. może znieść, że będzie o nim mowa w 3. osobie, to dobrze, > jeśli nie - sorry, niech robi co chce. Obraźliwych zamiarów w tym nie było i > nie ma i choć kojarzenie kogoś ze środowiskiem "egzekutywy partyjnej" budzi > wątpliwości... to H. może się spodziewać, że piszący te słowa nie będzie mu > odpłacał podobnym kojarzeniem z jakimś środowiskiem. A ilo stronna ma być moja reakcja, skoro to było (choć w trzeciej osobie) ale skierowane do mnie? Nie mam rozdwojenia jaźni:-) (uśmieszek - śmiech publiczności, "Ale mi się dowcip udał!" - autoironia) A propos znoszenia: ja znosić mogę, ale powinienieś wiedzieć, że takie nagłe wyjęcie kogoś poza nawias rozmowy (rozmawiałeś m.in. ze mną - bo takie forum jest jak dyskusja między wieloma osobami, tak jakby każda znich było obecna przy jednym stole czy w jednym salonie) i mówienie przy nim o nim, tak, jakby go nie było, a zarazem tak, by dobrze słyszał - to jest bradzo oględnie mówiąc bardzo niekulturalne. Dałeś świadectow o sobie i tylko o sobie, kolego Robercie, niezależnie od swoich zamiarów. A zakończenie postu stwierdzenim "Dbajmy o poziom rozmowy" brzmiało już ironicznie. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fioł Bezmózgowie na stołkach z naszymi pieniędzmi wręku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 18:07 Gość portalu: Nikt napisał(a): > Święta racja. Kto posadził drzewa pod Wzgórzem Zamkowym, od strony al. > Tysiąclecia? Chyba ten kto za jakiś czas będzie musiał je wyciąć. Szpaler >drzew w tym miejscu po wyrośnięciu będzie przesłaniał widok na Wzgórze i >pewnie znów zacznie się kolejna dyskusja na temat zieleni w mieście. Poazdr. Drzewa pod Zamkiem posadziło jak zwykle Urzędnicze Bezmózgowie w ramach wypełniania planu nasadzeń!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filonka Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 21:50 robertw18 napisał: > może w pewnym stopniu, gdyby go nie pozbawiono pięknych drzew i nie przerobiono > w "udawany zabytek" - ze względu na to, że byłby miejscem swobodnego (także > przestrzennie) spotkania młodzieży przy jakiejś ruchliwej ulicy. Przecież Plac po Farze to najbardziej znane miejsce randek i spotkań młodzieży na Starym Mieście. Szkoda że kompletnie nic tam się nie dzieje,żadnych koncertów, występów czy wystaw. A co ci przeszkadza "udawany zabytek"? Zamek Królewski w Warszawie to dopiero udawany zabytek! ; ) Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 25.01.06, 22:42 A co ci przeszkadza "udawany zabytek"? Zamek > Królewski w Warszawie to dopiero udawany zabytek! ; ) =================== To nie jest żaden udawany zabytek tylko świadectwo przezwyciężania dziejowej tragedii. Widziałam wiele budowli odbudowywanych po wojnie, i musze powiedzieć, że wiekszość z nich nie siega ZK do piet, jesli chodzi o klasę z jaka przeprowadzono pracę. Jestem pełna podziwu dla tych co odbudowywali Zamek, i darzę ich ogromnym szacunkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filonka Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 21:25 Wiedziałam że zaraz mi się dostanie od specjalistów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spec Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 11:03 To po co zaczynasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ?? Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 13:16 rilian napisał: > chyba nie... już prędzej plac litewski, ale dopiero za jakieś 50 lat, gdy >wymrą ludzie walki i rozliczeń Walki i rozliczeń???? Odpowiedz Link Zgłoś
kurnik11 Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 13:58 Nie za bardzo jest się czym przejmować. Ostatnio jak byłem w Lublinie, to po Rynku spacerowało się o wiele przyjemniej, niż po tym krakowskim "Grand Square", który w połowie jest zmknięty (remont), a na drugiej połowie jeszcze do niedawna stały tandetne kramy świąteczne. Poza tym samochody śmigają jak u nas po Placu Zamkowym. Zdecydowanie, lubelski rynek jest o wiele bardziej przytulny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opinia Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 14:48 Rynek lubelskiego Starego Miasta to smutna betonowa pustynia,nie przypominajaca w niczym place innych miast zabytkowych, bez źdźbła zieleni, bez małej architektury, ozdobiony betonowym słupem ogłoszeniowym zrobionym z kręgów kanalizacyjnych z plastikową pokrywką i pokrzywionymi znakami drogowymi, obstawiony samochodami panów urzędników z Trybunału,Fundacji Rozwoju i Biura Promocji Miasta (sic!). Odpowiedz Link Zgłoś
hubertkm Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 15:51 1. Gdzie tam jest beton? 2. Tam nie ma miejsca na zieleń, bo jest po prostu za ciasno, a drzewa nigdy tam nie rosły - poza XIX wiekiem, wiec i historytcznie to nieuzasadnione. To też jest część oryginalnego klmatu. 3. A jakie znasz Rynki z zielenią? Jako0ś np. we Wrocławiu nie widziałem drzew. Podobnie w Warszawie cyz w ielu innych miastach. A zielenie w Lublinie jest mnówsto - i wystarczy pójsć kilkadziesiąt metrów od Rybku, by ją zobaczyc. Co do podanej strony: Tu faktycznie najbardziej pasuje Litewski - teraz tak zarosnięty, ze nawet sami Lublinienie o nim zapominają, albo plac przed zamkiem - pod warunkiem zagospodarowania połnocnego zamknięcia placu i zajecia płyty czymś innym niż samochody:-) Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 19:02 > 3. A jakie znasz Rynki z zielenią? ======================================= Swegpo czasu (lata 60)w Małopolsce przeprowadzono wielką akcję zadrzewiania rynków małych miasteczek. Teraz drzewa są duże i przysparzają sporo problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:07 To nie tylko w Małopolsce - a teraz większość ludzi nie wie nawet, że to rynki, tak są zarośnięte... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opinia Precz z drzewami na Rynkach !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:10 Bardzo ładnie ostatnio "oddrzewiono" Rynek w Kraśniku! Od razu lepiej! : ))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Precz z drzewami na Rynkach !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:15 O Kraśniku to nic nie mów - to taka poracha jak Tarnobrzeg, gdzie wywalili cały rynek czerwoną kostką brukowa - zgroza! a najlepszy jest w Kraśniku ten pomnik cegły - lubelskie koziołki w dżinskach i inne takie - to naprawdę sztuka wysokich lotów i umiejętnosć kształtowania przestrzeni przay tym czymś... A wyobraź sobie drzewa na rynku w Kazimierzu albo w Zamościu? Bez sensu. Chelmski Rynke też jest ładny - i też drzew na nim nie ma. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... 20.01.06, 20:59 nie popadajmy w przesadę. Drzewa w środku miasta są skarbem!!! Pewnie, że pewien urok może mieć i miejsce bez drzew. Ale człowiek dla zdrowia i spokoju ma pewne potrzeby. H. się czepia niektórych drzew na Litewskim, bo mu zasłaniają widok. Ale nie chce się przejść w inne miejsce, z którego miałby widok tego samego (choć inny) czy też nie chce ruszyć wyobraźni mając już widok z bliska i z boku. Nie wpada na pomysł, żeby pójść na pocztę czy gdzieś (lub wezwać do utworzenia takiego miejsca widokowego ponad wysokością placu) żeby mieć widok z góry. I w końcu przesadza z tymi widokami, bo zabytki z placu Litwskiego są względnie młode, więc nikim szczególnie nie wstrząśnie jak zobaczy nieco więcej ścian. On chce mieć lepszy widok zabytków wokół placu Litewskiego. Może nieco więcej skromności? Powietrze ze spalinami nie zastąpi drzew... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
hubertkm Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... 20.01.06, 21:28 Zabytki z placu Litewskiego są względnie młode? Pałac tzw. poradziwiłłowski ma najstarsze fazy z XVI wieku, kościół kapucynów - 2 ćw. XVIII. Tu chodzi o to, ze to jest plac - owszem można oglądać "dynamicznie" - chocdząc, żeby coś zobaczyć, ale nie na tym polega urbanistyka! Chodzi o to, by tak wyeksponować - również za pomocą zieleni - pewne obiekty, utworzyć pewne okna widokowe, pomiędzy zielenią zwłaszcza, by ten obraz zmieniał się w trakcie chodzenia, ale żeby zaw3sze coś byo widać! U nas panuje metoda - zasadzimy i idziemy sobie, niech rosnie - a tu nie o to chodzi. Plac Litewski w dzisiejszej postaci nie jest wcale placem, tylko pustą przestrzenią w środku miasta, niespójną, chaotyczną i zarośniętą. A trawestując Twoje stwierdzenie Robercie - o tym, ze można przejsć, by zobaczyć zabytki - mogę stwierdzic, że ty mozesz przejsć te kilkadziesiąt kroków od Rynku, zeby zobaczyć zieleń - i tak samo jesteśmy uprawnieni do tych stwierdzeń - to nasze subiektywne odczucia:-) A zarosla na Rynku? Ilekroć tam jestem, nawet teraz w zimie, choc pogoda srednio sprzyjająca - widać turystów - pojedyncze przypadki - ale są. I co widać? iIdzie sobie taki ktoś Bramową w kierunku rynku, wchodzi na rynek, spogląda w prawo i staje! Natychmiast wyjmuje aparat (chyba że trzyma go w ręku) i fotografuje kamienicę Konopniców, którą zauważył wchodząc na Rynek - widzialem już chyba z 15 takich sytuacji:-) A gdyby w tym miejscy rosło drzewo i zasłaniało widok z tego narożnika Rynku na najpiękniejszą lubelską kamienicę - większosc ludzi by jej w ogóle nie zauważyła. Nie byłoby jej widac też z Olejnej. Zobacz, jak wygląda teraz sąd rejonowy - po usunięciu większosci drzew przed nim - kiedys w ogóle go nie było widać - a przejdź się , najlepiej wieczorem, za sąd i zobacz jak wygląda parking za nim, gdzie drzewa odpowiednio podcięto, postawiono latarnie i jest uroczy placyk, ślicznie wyglądający wieczorem, posród zwartej zabudowy - ale tak prowadzi sie drzewa - ze wszystko widać i nic nie jest zasłonięte! I tak to powinno wyglądać. W Lublinie jest mnóstwo zieleni i naprawde nie ma co rozbić cyrków o to ze nie ma jej akurat na rynku - tym bardziej, ze historycznie jest to zupełnie nieuzasadnione. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: red to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:46 Nie wiem czy wiecie że to otoczenie Sądu Rejonowego i jego ogrodzenie z fajnymi wielkimi bramami na Krakowskim Przedmieściu projektowali państwo Cieplińscy architekci lubelskiego Deptaka. To draństwo i skandal że tacy projektanci są w Lublinie niszczeni przez niedowarzone urzędactwo ratuszowe! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:55 Ja wiem:-) I uważam, że wyszli z zadania bardzo dobrze, zwłaszcza, ze nie jest to żadna rekonstrukcja dawnego stanu, a tylko nawiązanie. Za to absolutnie nie popisał się ten, kto projektował kolorystykę sądu - ale to był ktoś inny, niestety nie wiem kto. A szkoda, bo można było kolorem wydobyć architekturę - tak jak to się udało przy sąsiednim budynku - Krakowskie 78. Widziałem też koncepcję p. Stelmacha na to otoczenie - i wcale sie nie dziwię, że inwestor wybrał Cieplińskich:-) Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:56 Jeszcze co do nagród - sąd dostał kryształową cegłę - dobre i to. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... 20.01.06, 23:16 >Zabytki z placu Litewskiego są względnie młode? Pałac tzw. poradziwiłłowski ma >najstarsze fazy z XVI wieku, kościół kapucynów - 2 ćw. XVIII. Nie zwódźmy się - to, co widać, nie jest starożytne, a kościół kapucynów nie stoi przy placu Litewskim. >Tu chodzi o to, ze to jest plac - owszem można oglądać "dynamicznie" - >chocdząc, żeby coś zobaczyć, ale nie na tym polega urbanistyka! Ależ nikt nie twierdzil, że na tym polega urbanistyka. Tylko, że trzeba uwzględniać to, że ludzie tu żyją. Wyjdźmy od tego, że zieleń jest człowiekowi zdrowsza niż kamienny/betonowy plac i że rozmaite drzewa z różnymi ptakami są czymś innym niż gołe place z gołębiami. >Chodzi o to, by tak wyeksponować - również za pomocą zieleni - pewne obiekty, >utworzyć pewne okna widokowe, pomiędzy zielenią zwłaszcza, by ten obraz >zmieniał się w trakcie chodzenia, ale żeby zawsze cośbyo widać! Tak, to by było dobrze, gdyby nie trzeba było wycinać drzew. Bo - coś za coś. Zepsuć łatwo - jak to sam H. wykazywał na licznych przykładach. >U nas panuje metoda - zasadzimy i idziemy sobie, niech rosnie - a tu >nie o to chodzi. Zgoda, że przy sadzeniu trzeba myśleć. >Plac Litewski w dzisiejszej postaci nie jest wcale placem, >tylko pustą przestrzenią w środku miasta, niespójną, chaotyczną i zarośniętą. A >trawestując Twoje stwierdzenie Robercie - o tym, ze można przejsć, by zobaczyć >zabytki - mogę stwierdzic, że ty mozesz przejsć te kilkadziesiąt kroków od >Rynku, zeby zobaczyć zieleń - i tak samo jesteśmy uprawnieni do tych stwierdzeń >- to nasze subiektywne odczucia:-) Plac Litewski nie jest "pustą przestrzenią". Jest dość spójny, symetryczny nie chaotyczny i ładnie zazieleniony drzewami (a też nie np. topolami). Niespójne są może pomniki w nadmiarze. Jest natomiast miejscami zaniedbany (fontanne mają odnowić - oby ze smakiem i bez przesady w pomysłach). "Zobaczyć zieleń" to można sobie np. przy przejściu dla pieszych, ale to nie to samo, co odpoczywać wśród drzew wracając ze Starego Miasta czy jakiejś księgarni. Dalej to już jakieś nieporozumienie: "A zarosla na Rynku? Ilekroć tam jestem, nawet teraz w zimie, choc pogoda sredniosprzyjająca - widać turystów - pojedyncze przypadki - ale są. I co widać? iIdzie sobie taki ktoś Bramową w kierunku rynku, wchodzi na rynek, spogląda w prawo i staje! Natychmiast wyjmuje aparat (chyba że trzyma go w ręku) i fotografuje kamienicę Konopniców, którą zauważył wchodząc na Rynek - widzialem już chyba z 15 takich sytuacji:-) A gdyby w tym miejscy rosło drzewo i zasłaniało widok z tego narożnika Rynku na najpiękniejszą lubelską kamienicę - większosc ludzi by jej w ogóle nie zauważyła. Nie byłoby jej widac też z Olejnej." Była mowa o wycięciu dwóch starych i dorodnych drzew na Placu Po Farze. Koło trybunału jest ciasno, jak H. bodaj, słusznie, wcześniej wskazywał. I nikt chyba nie myśli o sadzeniu tu drzew. > Zobacz, jak wygląda teraz sąd rejonowy ... Sąd to inne zagadnienie - nie wszystko na raz. W każdym razie mnożenie takich słów jak "śliczny" itd. nie rozstrzyga, bo są różne upodobania. Już kiedyś chyba była mowa o tym, że niejakie przycinki gałęzi to niewielka sprawa, ale stare ładne drzewa to coś cennego. W Krakowie mają Planty, więc im łatwiej wytrzymać na łysym Rynku. Dla Lublina takimi "Plantami" jest plac Litewski - i może by to też uwzględniać !!! > W Lublinie jest mnóstwo zieleni i naprawde nie ma co rozbić cyrków o to ze > nie ma jej akurat na rynku - tym bardziej, ze historycznie jest to zupełnie > nieuzasadnione. Mnóstwo zieleni to w ogóle jest np. w Parku Ludowym. Szło by o to, żeby Lublin miał zieleń przy głównej ulicy, którą idą goście. Żeby tu mogli odpocząć (można np. zobaczyć Niemców jak moczą nogi w fontannie). Żeby im się Lublin spodobał jako miejsce do życia. To wtedy może ktoś zacznie zakładać tu jakieś usługi. Zabytki to się widuje i w świecie, i w Polsce a dobrze zadrzewione Śródmieście (+ lepiej niż obecnie zadbane zabytki) - to jest to, co może wybić Lublin... Kto robi takie "cyrki" o to, że nie ma zieleni "na rynku"? I dlaczego H. zwraca się do piszącego niniejsze słowa? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 23:37 robertw18 napisał: > Nie zwódźmy się - to, co widać, nie jest starożytne, a kościół kapucynów nie > stoi przy placu Litewskim. Jak to nie? A gdzie stoi? Ja wiem, ze jest drugi kosciół kapucynow na Poczekajce, ale nie o ten mi chodzi:-) > Wyjdźmy od tego, że zieleń jest człowiekowi > zdrowsza niż kamienny/betonowy plac i że rozmaite drzewa z różnymi ptakami są > czymś innym niż gołe place z gołębiami. A czy ja proponuje gołe place? Ja chcę, zeby byo coś widać, zamiast samej zielonej sciany - pomiedzy skrajnosciami jest jeszcze wiele rozwiązań. > Plac Litewski nie jest "pustą przestrzenią". Jest dość spójny, symetryczny nie > chaotyczny i ładnie zazieleniony drzewami (a też nie np. topolami). Niespójne > są może pomniki w nadmiarze. Z tym się akurat nie zgodzę - plac obecnie ma kilka części, które srednio do siebie przystają: jest poszerzenie Krakowskiego, które ginie optyczniei w drzewach, jest ulica przed dawnym rektoratem UMCS, zamknięta z drugiej strony drzewami, jest placyk przed politologią i ulica przy Europie. Pośrodku fontanna, skąd mamy chaotyczne widoki wszędzie. # Maja, choć zamyka plac od zachodu, tak jak Krakowskie od południa, optycznie do placu nie należy. > Była mowa o wycięciu dwóch starych i dorodnych drzew na Placu Po Farze. Koło > trybunału jest ciasno, jak H. bodaj, słusznie, wcześniej wskazywał. I nikt > chyba nie myśli o sadzeniu tu drzew. Na temat rynku - to do wcześniejszego postu - o "betpnowej pustyni" na rynku. Wpisałeś się w ten ciąg - wiec nie miej mi za złe, ze uznałem cię za stronnika tamtego postu:-) > W Krakowie mają Planty, więc im łatwiej > wytrzymać na łysym Rynku. W Krakowie z Rynku do Plant jets dalej, niż w Lublinie na Podzamcze, nie mówiac o widokach doliny Bystrzycy, które szybko wychodzą m.in. w takich miejscahc jak Dolna Panny Marii. Śródmieście Lublina, jest nieduże i ze wszystkich stron zamknięte zielenią: od wschodu dolina Bystrzycy, od pólnocy dolina Czechówki, od zachodu Ogród Saski i jego przyległości, jak ten niewielki skwer pryz Unii, a dalej na południe cmentarz przy Lipowej. Do tego są liczne drzewa w mieście i spory zazieleniony plac przy Centrum Kultury. W czym problem? Dlaczego Planty miałyby być lepsze od naturalnego w duzej części otoczenia lubelskiego śródmieścia? > Zabytki to się widuje i w świecie, i w Polsce a dobrze zadrzewione Śródmieście > (+ lepiej niż obecnie zadbane zabytki) - to jest to, co może wybić Lublin... Zabytki są różne - nasze są w charakterze dosć oryginalnym. A wybić to nas moze przede wszystkim promocja. Jest coś takiego, ze Polacy mają bardzo uczuciowy stosunek do natury - w przeciwieństwie do wielu narodów - to oczywiscie bardzo dobrze, swoją drogą, ale czy nie przesadzasz, mierząc innych naszą miarą? Dobrze zadrzewione śródmieście? Drzewo, które zasłania bramkę przy kosciele Kapucynów to dobry przykład:-) Zaznaczam jeszcze raz: chodiz mi o odpowiednie utzrymywanie zieleni, a nie jej brak - nieraz o tym pisałem. A w Lublinie jest tak, ze zieleń zasłania to, co powinno się wyeksponować, a tam, gdzie by sie pryzdała, żeby zasłonić coś nieszczególnego - tam jej nie ma. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... 21.01.06, 23:31 robertw18 napisał: > Nie zwódźmy się - to, co widać, nie jest starożytne, a kościół kapucynów nie > stoi przy placu Litewskim. Jak to nie? A gdzie stoi? Ja wiem, ze jest drugi kosciół kapucynow na Poczekajce, ale nie o ten mi chodzi:-) -Stoi przy Krakowskim Przedmieściu, co można przeczytać na kapucyńskiej ścianie. > Wyjdźmy od tego, że zieleń jest człowiekowi > zdrowsza niż kamienny/betonowy plac i że rozmaite drzewa z różnymi ptakami są > czymś innym niż gołe place z gołębiami. A czy ja proponuje gołe place? Ja chcę, zeby byo coś widać, zamiast samej zielonej sciany - pomiedzy skrajnosciami jest jeszcze wiele rozwiązań. -Tak jest. Jednak w ciągotach do ujednolicenia placu, raczej H. nie podsuwał zadrzewiania tego, co kamienne itp. > Plac Litewski nie jest "pustą przestrzenią". Jest dość spójny, symetryczny nie > chaotyczny i ładnie zazieleniony drzewami (a też nie np. topolami). Niespójne > są może pomniki w nadmiarze. Z tym się akurat nie zgodzę - plac obecnie ma kilka części, które srednio do siebie przystają: jest poszerzenie Krakowskiego, które ginie optyczniei w drzewach, jest ulica przed dawnym rektoratem UMCS, zamknięta z drugiej strony drzewami, jest placyk przed politologią i ulica przy Europie. Pośrodku fontanna, skąd mamy chaotyczne widoki wszędzie. # Maja, choć zamyka plac od zachodu, tak jak Krakowskie od południa, optycznie do placu nie należy. Jasne, narzekać można zawsze. Ale sam H. zaznaczył, że fontanna jest w środku i jest coś parzystego po bokach. Więc - z grubsza porządek układu. Jeśli pominąć sprawę pomników, jak się rzekło. 3 Maja się nie zwęzi, a ulicy przy Europie nie poszerzy, więc nie ma co wydziwiać. "Chaotyczne widoki" spod fontanny - niezrozumiałe. Plac nie jest "pustą przestrzenią", ale jest nieco przestrzeni i cięcie drzew też nie spowoduje, żeby przestrzeń była mniej pusta. Co właściwie H. chciałby z placem zrobić (pomijając pomniki i cięcie drzew)? Bo, że coś po jednej stronie nie jest dokładnie takie jak po drugiej - to zgoda. Lewa ręka też jest inna niż prawa i nie ma z tego powodu obrzydzenia. > Była mowa o wycięciu dwóch starych i dorodnych drzew na Placu Po Farze. Koło > trybunału jest ciasno, jak H. bodaj, słusznie, wcześniej wskazywał. I nikt > chyba nie myśli o sadzeniu tu drzew. Na temat rynku - to do wcześniejszego postu - o "betpnowej pustyni" na rynku. Wpisałeś się w ten ciąg - wiec nie miej mi za złe, ze uznałem cię za stronnika tamtego postu:-) -Kto jest czego stronnikiem wypada oceniać na podstawie tego, co pisze. A nie z rozpędu. :-) > W Krakowie mają Planty, więc im łatwiej > wytrzymać na łysym Rynku. W Krakowie z Rynku do Plant jets dalej, niż w Lublinie na Podzamcze, nie mówiac o widokach doliny Bystrzycy, które szybko wychodzą m.in. w takich miejscahc jak Dolna Panny Marii. Śródmieście Lublina, jest nieduże i ze wszystkich stron zamknięte zielenią: od wschodu dolina Bystrzycy, od pólnocy dolina Czechówki, od zachodu Ogród Saski i jego przyległości, jak ten niewielki skwer pryz Unii, a dalej na południe cmentarz przy Lipowej. Do tego są liczne drzewa w mieście i spory zazieleniony plac przy Centrum Kultury. W czym problem? Dlaczego Planty miałyby być lepsze od naturalnego w duzej części otoczenia lubelskiego śródmieścia? -Nie było mowy, że Planty lepsze, tylko że rynek w Krakowie byłby czym innym, gdyby nie było w pobliżu zieleni "plantowej". Jednak ich zaletą jest to, że ciągną się długimi pasami obok ulic. W Lublinie takiego ciągu, niestety, nie ma, ale jest coś innego, też ciekawego. Niestety, rządcy miasta mogą "na tyłach" swobodniej niszczyć zieleń, bo bierni ludzie nie sprzeciwią się temu skutecznie. Ale znowu wyjeżdżanie z Czechówką i doliną Bystrzycy (czy cmentarzem), gdy mowa jest o odpowiednikach zborczego miejsca w samym środku miasta - to nieporozumienie. Poza tym okolice trybunału nie są dla Lublina tym samym, co rynek dla Krakowa, więc ze "środka miasta" (chyba dla wielu to jest plac Litewski) na Podzamcze jest dalej (i potem trzeba pod górę). Ale my za to możemy sobie urządzać występy przed zamkiem i jest OK. > Zabytki to się widuje i w świecie, i w Polsce a dobrze zadrzewione Śródmieście > (+ lepiej niż obecnie zadbane zabytki) - to jest to, co może wybić Lublin... Zabytki są różne - nasze są w charakterze dosć oryginalnym. A wybić to nas moze przede wszystkim promocja. Jest coś takiego, ze Polacy mają bardzo uczuciowy stosunek do natury - w przeciwieństwie do wielu narodów - to oczywiscie bardzo dobrze, swoją drogą, ale czy nie przesadzasz, mierząc innych naszą miarą? -Niech zobaczą jak może wyglądać środek miasta. A domy przy placu Litewskim będą im wyglądać jak naśladownictwo Rosji - bez szczególnych zalet, gdyby nie drzewa. Japonia podniosła na wyżyny wyczynu buddyjskie "ogrody" z kamyków (jasne, że nie tylko z nich), obrządek picia "ocha" itd. Bliskość przyrody właściwie ceni się wszędzie, tylko często w miastach pozostaje tęsknota za nią. "Promocja" owszem, ale trzeba i mieć, co pokazać. Dla przyjezdnych "deseczki z info" - po polsku i angielsku. Dobrze zadrzewione śródmieście? Drzewo, które zasłania bramkę przy kosciele Kapucynów to dobry przykład:-) -Słowo "dobrze" ma wiele znaczeń. Chodziło, oczywiście, o "bogato". Przykład na niewłaściwe miejsce dla drzewa chyba dobry... o ile pamięć nie zawodzi. Ale trzeba mieć całość przed oczyma latem, by oceniać czy lepiej by było w ogóle wyciąć to drzewo czy przyciąć, czy zostawić. Zaznaczam jeszcze raz: chodiz mi o odpowiednie utzrymywanie zieleni, a nie jej brak - nieraz o tym pisałem. A w Lublinie jest tak, ze zieleń zasłania to, co powinno się wyeksponować, a tam, gdzie by sie pryzdała, żeby zasłonić coś nieszczególnego - tam jej nie ma. -Tak, tylko że co jest "odpowiednie" to sprawa sporna, a H. od razu podchwycił wątek po "Precz z drzewami na Rynkach !!!!! " . Właśnie spór jest o to, że właściwie na placu Litewskim żadnych widocznych starożytności nie ma i nie ma konieczności żeby wyraźnie "eksponować" otoczenie. Widać je w dostatecznym stopniu, nie potrzeba spod fontanny oglądać kapucynów itd. Natomiast zgoda, że w Lublinie należy myśleć o zasłanianiu zielenią w większym stopniu. Ale widać, jak to idzie. Stare drzewa łatwo wyciąć, dorobić się dużych starych drzew (jak i ciekawych zakątków) - trudniej. A to np., co chcą zrobić na tyłach ratusza z tym parkiem, "jatkami", różnymi poziomami, schodkami i drzewami - to jest niszczenie Lublina. Sorry, pewnie jakieś zagadnienie zostało pominięte, ale już późno. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 00:18 Oj, Robert, Robert! To ze kosciół kapucynów ma adres Krakowskie Przedmieście ileś tam, to nie zmienia faktu, ze zarówno kosciół jak i klasztor, jak i poczta i Lublinianka - to wsszystko optycznie i kompozycyjnie jest przy placu Litewskim! Między placem a Krakowskim nie ma granicy - Krakowskie jest obramieniem Placu, tak jak 3 maja i nie ma co wywracać kota ogonem, ze kosciół Kapucynów nie stoi przy Placu Litewskim! Co do kompozycji: Nie ma jej teraz - po prostu. W miejscu istniejącej niegdyś osi, wiążącej pałac Sanguszków (Lubomirskich, poradziwiłłowski - jak to pałace zmieniał właścicieli) teraz rosną drzewa i osi nie ma. Kosciół Kapucynów zbudowano z fundacji ks. Pawła Sanguszki własnie w takim miejscu, by osiowo był powiązany z pałacem - to jest nadal, choć nieczytelne w terenie - jedna z nielicznych w Lublinie póżnobarokowych kompozycji urbanistycznych - lubelskie palace mialy raczej miejski charakter, stąd w ciasnocie mało powstało takich ukladów pałacowych, jak np. wówczas w Warszawie, warto by ten układ wiec uczytelnic - ale tego nie widziałem w pokazywanych projektach rewitalizacji... Na dodatek w ten właśnie układ wprzężony został obelisk Unii Lubelskiej - on też stoi na tej osi - w czasach Królestwa w pałacu mieściła się Komisja Województwa Lubelskiego, wtedy też wzbogacono oś pomnikiem. Jasne że nie proponuję daleszego zadrzewiania śródmieścia Lublina - nie wiem skąd te komplesy w stosunku do innych miast - Lublin jest bardzo zielony. Po prostu należy zmienic strukture zieleni - zeby byłą tam, gdzie powinna, a jej niema, a eni tam, gdzie jest, a nie powinna. A co do bogactwa zadrzewień jako atutu - parę razy syszałem już opinie o Lublinie, ze czasem coś ładnego zza tych krzaków wystaje... Tak też postrzegają to turyści - nie każdy musi postrzegać, jak ty. Zieleń musi być odpowiednio prowadzona - u nas nie jest i zasłania zbyt wiele. Plac Litewski jest zbiorem budowli projektowanych przez ważnych, nieraz wybitnych architektów, a nie "naśladownictwem Rosji", a widoczne starożytności są dookoła całego placu, za wyjątkiem Maca i Corner House, czy jak to się tam nazywa. Masz tu: kosciół i klasztor kapucynów, proj. przez Karola Baya, znakomitego włoskiego architekta działającego w Warzawie w 1 poł. XVIII wikeu, gmach Poczty, świetną realizację lat dwudziestych, przebudowaną wówczas przez niezłego lubelskiego architekta Bohdana Kelles-Krauze, Lubliniankę, autorstwa znakomitego łódzkiego architekta Gustawa Landau - bezsprzecznie najbardziej imponujący gmach tego typu w Lublinie, gmach BAnku Państwowego - jedyny w tym gronie nieco "rosyjski", ale raczej kosmopolityczny, zresztą przebudowany lekko po I wojnie - a w ogóle to znakomity; budynek komisji obwodowej z lat Królestwa, jedyna obecnie oprócz obelisku pozostałosć aranżacji palcu z tego okresu - charakterystyczna sprawa, że to neogotyk - wszystkie państwowe realicacje w l. 20tych w Lubline były neogotyckie: zamek, wieża Trynitarska i budynki zamykające wtedy tą stronę placu - został z nich tylko ten; dalej "Janina" obecne kuratorium, z secesyjnymi balkonami, pałac Rządu Gubernialnego - też świetny budynek, za nim pałac poradziwiłłowski, przy którym pracowali tacy ludzie jak Tylman czy Henryk Marconi - który nadał mu dziesiejsza formę, dalej w narożniku pałac Lubomirskich - chyba najpiękniejszy z lubelskich pałaców i wreszcie Europa. Na dodatek z narożnika południowo-zachodniego była niegdyś osiowa kompozycja z klasztorem i kosciolem wizytek, ob. Centrum Kultury - do dzis, zauważ, ul. prowadzi na oś koscioła, a kiedys były tam dwie dzwonnice, z bramą posrodku, które tą kompozycję akcentowały. Podsumowująć - no nie ma tam nic szczególnego, najlepiej żeby zarosło... Piszesz "domy przy placu Litewskim" - dom to tam jest raptem jeden - przy 3 Maja, taki niski jednopiętrowy obok banku:-) > "Promocja" owszem, ale trzeba i mieć, co pokazać. Dla przyjezdnych "deseczki z > info" - po polsku i angielsku. Mamy co pokazać - ale trzeba o tym wiedzieć. Ale skoro przy Placu Litewskim stoją "domy", na dodatek "niezbyt starożytne" - to gdzie świadomosc tych skarbów, które są w Lublinie? Zadbaną zieleń to i tak wszędzie mają lepiej niż u nas. Zieleń powinna być u nas dobrze prowadzona - a i tak wtedy co najwyżej goscie stwierdzą, ze jest jak u nich - a ważniejsze, zeby zobaczyli wyjątkowoą architekturę, podkreśloną odpowiednio przez zieleń. Przypomina mi sie, jak to na forum Turystyka jakaś dziwczyna założyla wątek, w którym poprosila o radę, gdzie zabrac zaproszonych przez siebie Norwegów, kiedy będzą przez tydzień u niej w Polsce - oczywiscie większosć piszacych proponaował Zakopane i Tatry:-) Ja wiem,ze to dla nas jest imponujące i wyjątkowe, bo więcej takich gr nie mamy, ale dla Norwegów? Oni tam mają niemal same góry:-) ZTwoimi propozycjami jest podobnie: proponujesz to, za czym najbarziej tęskisz, nie zastanawiajac sie, czy rzeczywiscie to będzie dla tych ludzi imponujące i godne uwagi. Ja mieszkam na wsi - może dlatego mam inne zdanie o zieleni - bo mam jej pod dostatkiem za oknem. > Właśnie spór jest o to, że > właściwie na placu Litewskim żadnych widocznych starożytności nie ma i nie ma > konieczności żeby wyraźnie "eksponować" otoczenie. Jest koniecznosć - bo to główny plac dużego miasta, o odpowiedniej skali, takiej "lubelskiej" - czyli nie za duzej, a le dzięki temu bardzo ludzkiej i bardzo dobrej, wartościowej zabudowie. Jeżeli mieszkańcy Lublina tego nie dostrzegają, to jest to wina również tego, że jest zarośnięty i m.in. przez to odpowiedniej dla siebie roli nie pełni. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 08:36 Szanowny H. Nie do końca zgadzam się z Tobą co do tego, że Plac Litewski kompozycyjnie obejmuje także Krakowskie Przedmieście. Niewatpliwie optycznie tak, ale w moim przekonaniu Plac wykształcił się przy krzyżu ul. Krakowskie Przedmieście i późniejszej od niego ul. Powiatowej, a później 3Maja. Mamy tu do czynienia obecnie, podobnie i w przeszłości, z szeregiem wnętrz architektoniczno-urbanistycznych, które wspólnie tworzą tę optyczną całość jaką jest dzisiaj Plac. Wnętrza architektoniczne, nie muszą posiadać wyłacznie konkretnych ścian jakimi są ściany w postaci zwartej zabudowy. Mogą mieć strukturę wewnetrzną, którą niektórzy nazywają obiektywną - np. w postaci lużnej zabudowy ścian, czy subiektywną ze ścianami zaznaczonymi nielicznymi elementami, jak płoty, pojedyńcze drzewa, budynki, a w otwartym krajobrazie kępy dzzew, ogrodzenia itd. Zatem w moim przekonaniu mamy w obrebie przestrzeni odbieranej jako Plac złożoną strukturę wnętrz, i w mojej skromnej opinii nie jest to kompozycyjnie przestrzeń jednorodna i nie była taka od samego początku, tj. od poczatku XIX (1819) stulecia, kiedy powstał Plac Musztry dający w pewnym sensie zawiązek późniejszego Placu Litewskiego. A co do tego, że pielegnacja zieleni tak w obrębie Placu, jak i innych obszarów miasta, w tym historycznych zgadzam się całkowicie. Pielegnacja zieleni winna dotykać także problemu ekspozycji obiektów architektonicznych tworzących ściany Palcu. Czy dzisiaj Plac jest placem, mam watpliwości, albowiem raczej jest skwerem, dla którego zagospodarowanie zielenią wydaje się być odpowiednie. W swych początkach, jak zapewnie wiesz Szanowny H, po zachodniej stronie zieleń praktycznie ograniczała się do pasa wzdłuż granic Placu Musztry, który obejmował połowę obecnej przestrzeni PL. Drugą połowę zajmował ogród przed dawnym pałacem Lubomirskich przystosowany dla potrzeb Komisji Województwa Lubelskiego. Jeszcze około połowy XIX stulecia ta część obecnego Placu (wówczas nie powiązana z Placem Musztry) zagospodarowana była niską zielenią, z kopcem na osi pałacu (por. widokm A. Lerue). Ekspozycja wszystkich architektonicznych elementów oprawy tego miejsca w jego sąiedztwie miała zupełnie inną jakość. Wysoka zieleń pojawiła się tutaj ( tj, w obrębie Placu Litewskiego) w ciągu 2 połowy XIX i I połowy XX sulecia, a i to zarówno w związku z przemyślanymi działaniami, jak i w wyniku dzikiego rozsadzania. Plac i zieleń na nim ulegały istotnym przeobrażeniom w ciągu blisko dwu wieków istnienia. Wydaje mi się, że na jego postać wielki wpływ miały dwa wydarzenia. Pierwsze to przebudowa placu w roku 1928, kiedy to Magistrat Lublina zorganizował konkurs na regulację i zagospodarowanie zielenią Placu Litewskiego. Ustalono zalecenia konkursowe, takie jak: wyprowadzenie osi głównej spomiędzy pałaców pod kątem mniejszym niż 90°,wyprowadzenie osi z osi samych pałaców,od strony Hotelu Europejskiego i ul. 3 Maja pozostawienie zadrzewienia,dopuszczano przeniesienie pomnika Unii Lubelskiej na narożnik przy Hotelu Europejskim,zalecano nawierzchnie z kostki lub klinkieru z podziałem posadzki na kwadraty lub prostokaty,zalecano ograniczyć żywopłotami pasy zieleni, zalecano zlikwidowanie grupy drzew przed DOK - wcześniej pałac KWL (sic!) oraz drugi moment po roku 1962 kiedy powstała nowa kompozycja placu wg. projektu , arch. T. Bobka, T. Augustynka, prof. G. Ciołka - konsultacje projektu zieleni, J. Jarnuszkiewicza - rozwiązania plastyczne, częściowo zniwelowano teren, zwłaszcza we wschodniej części placu, wprowadzeno nowe nasadzenia, przebudowano pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej przez połączenie go płytą z Pomnikiem Nieznanego Żołnierza, wykonano nową nawierzchnię,wprowadzeno ogródek jordanowski w tylnej partii zachodniej części placu. Ta ostatnia przebudowa,o wyraźnie społeczno-politycznym zabarwieniu) w mojej opinii nadała dzisiejszy wyraz temu miejscu. Własnie w tym okresie wydzielona została przestrzeń publiczna przed i miedzy pomnikami od strony Krakowskiego Przedmieścia. Przebudowano i zmieniono lokalizację pomnika Nieznanego Żołnierza. Trzeba było gdzieś manifestować. Fontanna powstała w roku 1957 w miejscu, gdzie Niemcy w okresie wojny urządzili basen przeciwpożarowy. Przed wojną, w centralnej częsci placu istniała szeroka ( mniej wiecej 1/3 przestrzeni placu) otwarta przestrzeń, co dokumentują zdjęcia i zachowane projekty i rysunki, z widokiem zarówno na gmach Rządu Gubernialnego (zach.), jak i gmach d. Komisji Województwa Lubelskiego (wsch). Była to naprawdę zupełnie inna przestrzeń aniżeli dzisiaj. Po obu stronach tej przestrzeni skomponowane były obszary zieleni wysokiej, po częsci zachowujące dawne założenie z przed pałacu Lubomirskich (KWL). Trzeba by duzo miejsca i czasu by pisać o historii Placu Litewskiego i przekształceniach jego tożsamości. Przepraszam za może nazbyt mentorski ton. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 08:44 Szanowny H. Gdybyś zechciał rzucic okiem do wątku - Inwestycje w Lublinie - i zwrócić uwagę na moje pytanie w sprawie nadbudowy kamienicy przy ul. Krakowskie Przedmieście 12, a nastepnie podzielic się swymi wrażeniami, byłbym ogromnie wdzięczny. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:30 Rzuciłem - przepraszam, ze wcześniej nie odpisałem, ale nie azauważyłem tego postu. Wracając do placu - jego historia jest długa i różnie był w swojej przeszłości akcentowany urbanistycznie i ja jakoś nie mogę się oprzec wrazeniu, ze dzisiaj jest najmniej spójny i wręcz chaotyczny. I będę się upierał, że przy dzisiejszym stanie placu - kosciół stoi przy Placu, a nie przy Krakowskim:-) Swoją drogą szkoda, ze nie wyglada tak jak na wspomnianym przez Pana widoczku. Pryz okazji mam pytanie - kiedy rozebrano mur przed kościołem kapucynów? Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 16:10 W kwestii muru klasztornego, a także historii założenia klasztornego kapucynów w Lublinie polecam pracę Marka Budziarka, Kapucyni w Lublinie. Dzieje klasztoru w latach 1721-1864. Warszawa-Lublin 1996. Jak wynika z tej pracy mur posiadał ciekawą historię. Ostatecznie zniknał w latach 60 XIX wieku, jak się wydaje przed rokiem 1867. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 16:14 Badrzow dziękuję! Chętnie rzucę okiem. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Do H. 23.01.06, 23:47 Skąd te bolesne okrzyki: "oj, oj". Trzeba było tylko pisać, że uznaje się, iż Krakowskie Przedmieście nie oddziela kościoła od placu dostatecznie wyraźnie, "optycznie" coś się z czymś wiąże. Jeśli H. nazywa to, że się mu podało treść napisu na kapucynach: "wywracać kota ogonem", to grzeczność to wątpliwa. Tylko czy się "kapucyni" mocno łączą z placem? Za szeroką ulicą, w rogu, gdzie jeszcze jest b. szeroko przy "Europie"? Wygląda na to, że H. koniecznie chce, żeby było widać kapucynów z jakiegoś miejsca, które sobie upatrzył. A może lepiej, żeby nie było widać, jak psuje symetrię" względem "Mac" czy jak to zwą, czy czegoś innego? Hasło H. jest prawie tak ogólnikowe, że pewnie znajdzie tłumy zwolenników: "drzewa powinny być odpowiednie do okolicznych domów". Jednak nie każdy woli oglądać więcej domów niż drzew, a zwłaszcza odczuwać przy sobie obecność kamienia raczej niż drzew. H. ładnie poucza o osiach i "pradziejach" domów nie tak znowu odległych w tym przypadku, ale przesadza nazywając "kompleksami" stanowisko, że woli się mieć obok drzewa niż "eksponować" np. kościół kapucynów, który i tak nie jest zasłonięty i łatwo go obejrzeć. I jeśli urządzi wykład przyjezdnemu, to zapewne go przekona, ale i bez wykładu dla wielu domy na tyłach placu Litewskiego będą podobne jak w innych miastach, a dla cudzoziemców "jakieś niby rosyjskie". Pouczenia o układzie też są przesadzone, bo przecież chyba trzeba być ślepym, żeby nie dostrzegać układu parzystego. (Jasne, że nie w pełni dokładnego, ale i człowiek nie jest z lewa taki jak z prawa i jest to nawet ciekawsze. Są też liczne przykłady twórczości o dość niepodobnej ale ładnej parzystości.) Ale jeśli H. pisze: "Plac Litewski w dzisiejszej postaci nie jest wcale placem, tylko pustą przestrzenią w środku miasta, niespójną, chaotyczną i zarośniętą.", to jest to pogląd mocno wątpliwy. Za to o starożytności H. przekonywał, choć nieumiejętnie. Podał tylko raz wiek XVIII w odniesieniu do kościoła Kapucynów (pewnie dlatego tak bardzo chciał tę świątynię widzieć przy placu). Nie jest to starożytność, ale nawet nie o to chodzi. Po prostu widoki nie robią wrażenia czegoś starego tak, jak na Starym Mieście. I może się H. bardzo oburzać, ale w czasach sieci itp. samymi takimi zabytkami jak te przy placu Litewskim (nawet z kapucynami) nie rzuci się przyjezdnych na kolana. Sprawa nazewnictwa: "Piszesz "domy przy placu Litewskim" - dom to tam jest raptem jeden - przy 3 Maja, taki niski jednopiętrowy obok banku:-)" . Może H. by wolał budynki, zabudowania, edyficja itd., ale niech przyjmie do wiadomości, że niektórzy używają słowa dom nie tylko w znaczeniu "dom mieszkalny", ale ogólniej. Ale H. chce z tego wyciągnąć wnioski dalej idące: "Mamy co pokazać - ale trzeba o tym wiedzieć. Ale skoro przy Placu Litewskim stoją "domy", na dodatek "niezbyt starożytne" - to gdzie świadomosc tych skarbów, które są w Lublinie?" Świadomość jest w tym, że na placu Litewskim skarbem jest połączenie zieleni z dość starymi domami o różnym przeznaczeniu. "Zadbaną zieleń to i tak wszędzie mają lepiej niż u nas. " Tak, ale nie zawsze w połączeniu i w samym środku miasta. Właśnie dlatego jeden z uczestników "wątku" pisał o pl. Litewskim jako odpowiedniku innych ośrodkach w miastach na świecie. A że należy dbać o zieleń, to właśnie twierdzi piszący niniejsze słowa. H. za bardzo chyba popada w we własne wyobrażenia, bo nie podaje, co by chciał zmienić. Można się domyślać, że by mu odpowiadało wycinanie drzew po jednej stronie placu, "żeby oś była czytelna". Dlatego "nie wspomina" o symetrii dwu części placu, bo wycinając z jednej strony wypadałoby wycinać i po drugiej. "A co do bogactwa zadrzewień jako atutu - parę razy syszałem już opinie o Lublinie, ze czasem coś ładnego zza tych krzaków wystaje... Tak też postrzegają to turyści - nie każdy musi postrzegać, jak ty." Zapewne "turysta z Polski", który z wyższością wyraża się o Lublinie... > Właśnie spór jest o to, że > właściwie na placu Litewskim żadnych widocznych starożytności nie ma i nie ma > konieczności żeby wyraźnie "eksponować" otoczenie. "Jest koniecznosć - bo to główny plac dużego miasta, o odpowiedniej skali, takiej "lubelskiej" - czyli nie za duzej, a le dzięki temu bardzo ludzkiej i bardzo dobrej, wartościowej zabudowie. Jeżeli mieszkańcy Lublina tego nie dostrzegają, to jest to wina również tego, że jest zarośnięty i m.in. przez to odpowiedniej dla siebie roli nie pełni." Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega się ją. Ale nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, żeby wycinać drzewa przy placu. Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać. Gdyby nie drzewa wokół PKiN w Warszawie, to można by tam oszaleć. Niestety, niedostatek czasu nie pozwala na szczegółową rozmowę. Toteż dzięki za wiadomości (niekiedy powtórkę). Pozdr. PS. "Krakowskie jest obramieniem Placu". To "obramienie" może się podobać, nawet bardzo, ale chyba mówi się "obramowaniem". A tego, co jest poza ramą, to już chyba do obrazu się nie zalicza. Czy H. przerabia język polski, żeby dowieść słuszności swych poglądów? :) Odpowiedz Link Zgłoś
hubertkm Re: Do Robertaw18 24.01.06, 00:20 Taki jad to też wątpliwa grzeczność:-) I po co te nerwy? Masz coś przeciw słowu "obramienie" Jeśli jest obramienie okna, to chyba może być obramienie placu? Polonistą nie jestem, ale słowo "obramowanie" kojarzy mi się bardziej z czynnością (jak obrabowanie - to nawet podobnie brzmi:-) Jak już przy kalamburach jesteśmy - rama też do obrazu nie należy, ale nie o tym tu mowa:-) Co do "starożytności" (brzmi strsznie "glogerowo", ale niech będzie) - wiek nie rozstrzyga o wartosci zabytku. Są jeszcze inne czynniki. I chociaż komuś może się to wydać dziwne, to np. Lublinianka moze być uznawana za cenniejszy zabytek niz jakaś siedemnastowieczna kamienica. W ogóle wartosć zabytku to bardzo interesujacy problem, w którym jest bardzo wiele czynników - z pewnością Pan Nikt mógłby nam wiele o tym powiedzieć. Ja tylko póki co zaznaczę jeden "drobiazg" - bardzo istotne dla odbioru zabytku (nie dla samej jego wartosci w sensie obiektywnym, ale z pewnoscią dla postrzeganej przez ludzi wartosci w sensie subiektywnym) jest jego otoczenie. Jeszcze jedno na razie: > Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega się ją. Ale > nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, żeby wycinać > drzewa przy placu. Jest wartosciowa, naprawdę jest i może być odbierana jako bardziej efektowna niż Stare Miasto - po raz kolejny pokazujesz, Robercie, że mierzysz wszystkich swoją miarą - a nie każdy musi postrzegać tak, jak ty. Drzew są tysiące w wielu miejscach, pałac radziwiłłowksi przy Placu Litewskim w Lubline jeden. > Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest > Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać. Ja w Nowym Jorku nigdy nie bylem - nei wiem, czy jest tam jakis wielki plac - pewnie jest - ale w Europie place są normą w miastach, a my jesteśmy w Europie, nie mówiąc już o tym, że kiedy przy obecnym Placu Litewskim stał dwór Radziwiłłów, to o Nowym Jorku jeszcze nikt nie myślał, a kiedy Karol Bay komponował kosciół z pałacem, to miasto dopiero się rodziło. Nie widze powodu, dla którego Nowy Jork mialby być wzorem urabnistycznym dla Lublina, nie mówiąc już o nieprzekraczalnej różnicy skali. W tym miejscu już pomieszałeś wszystko ze wszystkim - bo porównanie Central Parku i Placu Litewskiego to zupelne nieporozumienie. > Gdyby nie drzewa wokół > PKiN w Warszawie, to można by tam oszaleć. To też kwestia gustu - jak widzę w necie fotki ludzi z zagranicy robione w Warszawie - to dominuje pałac właśnie. Zresztą nie da się ukryć, ze faktycznie jest bardzo efektowny, a swoją droga jako zabytek jest moim zdaniem bardzo wartosciowy. Zreszta porównanie też mało sensowne, bo skala Placu Defilad jest ogromna - takiej przestrzeni, zorganizowanej jednym, nadludzkiej skali budynkiem - nie da sie porównac z niedużym i urozmaiconym centrum Lublina, to nie ta skala, inne zupełnie wartości - to jest nieporównywalne. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 ODPOWIEDŹ 04.02.06, 23:41 > Taki jad to też wątpliwa grzeczność:-) I po co te nerwy? Zaraz "jad"? Zaraz "nerwy"? > Masz coś przeciw słowu "obramienie" ... Może dać sobie z tym spokój. Powiedziało się wyraźnie, o co chodzi. > Co do "starożytności" (brzmi strsznie "glogerowo", ale niech będzie) - wiek nie > rozstrzyga o wartosci zabytku. Są jeszcze inne czynniki. I chociaż komuś może > się to wydać dziwne, to np. Lublinianka moze być uznawana za cenniejszy zabytek > niz jakaś siedemnastowieczna kamienica. W ogóle wartosć zabytku to bardzo > interesujacy problem, w którym jest bardzo wiele czynników - z pewnością Pan > Nikt mógłby nam wiele o tym powiedzieć. Ja tylko póki co zaznaczę jeden > "drobiazg" - bardzo istotne dla odbioru zabytku (nie dla samej jego wartosci w > sensie obiektywnym, ale z pewnoscią dla postrzeganej przez ludzi wartosci w > sensie subiektywnym) jest jego otoczenie. Zgoda, że sam wiek nie rozstrzyga, ale ma tym większy wpływ im większa różnica wieku względem współczesności. Dalej - zgoda, że otoczenie, ale tu liczy się nie tyle doskonała widoczność zabytków, lecz również do czego nastraja otoczenie, czy hula tu wiatr czy jest zacisze itp. Wycinanie drzew to ruch w złą stronę. > Jeszcze jedno na razie: > > Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega się ją > . Ale > > nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, żeby wy > cinać > > drzewa przy placu. > Jest wartosciowa, naprawdę jest i może być odbierana jako bardziej efektowna niż > Stare Miasto - po raz kolejny pokazujesz, Robercie, że mierzysz wszystkich swoją > miarą - a nie każdy musi postrzegać tak, jak ty. > Drzew są tysiące w wielu miejscach, pałac radziwiłłowksi przy Placu Litewskim > Lubline jeden. Gołosłowny zarzut - o mierzeniu innych swoją miarą. Jasne, że jedni chcą wycinać i stawiać piętrowy parking, inni odsłaniać oś, jeszcze inni wolą drzewa itd. Nie jest natomiast do sprawdzenia świadomość cenności zabytków, choć to bodaj "Nikt" podawał przykład jak to na Krakowskim pytał się o najbliższe zabytki i mówiono mu np. że w Kazimierzu. Może budzić wątpliwości, czy przyjezdni nie będący historykami architektury itp. oceniają domy przy Litewskim tak samo jak H. Pałac Radziwiłłów przy pl. Litewskim jest jeden ale i zestaw drzew na Placu Litewskim jest jeden. Nie będzie tam drzew - będzie inny Plac Litewski, gorszy. Nikt nie mówi, żeby wyburzyć pałac Radziwiłłów... > > Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest > > Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać. > Ja w Nowym Jorku nigdy nie bylem - nei wiem, czy jest tam jakis wielki plac - > pewnie jest - ale w Europie place są normą w miastach, a my jesteśmy w Europie, > nie mówiąc już o tym, że kiedy przy obecnym Placu Litewskim stał dwór > Radziwiłłów, to o Nowym Jorku jeszcze nikt nie myślał, a kiedy Karol Bay > komponował kosciół z pałacem, to miasto dopiero się rodziło. Nie widze powodu, > dla którego Nowy Jork mialby być wzorem urabnistycznym dla Lublina, nie mówiąc > już o nieprzekraczalnej różnicy skali. W tym miejscu już pomieszałeś wszystko z > e > wszystkim - bo porównanie Central Parku i Placu Litewskiego to zupelne > nieporozumienie. Żadne nieporozumienie. Trzeba widzieć sprawy szerzej, a nie nastawiać się na wypowiedź: "to rzeczy zupełnie nieporównywalne" (bo każdą rzecz można porównywać z każdą). Chyba można zrozumieć myśl taką, że choć Lublin wielkim miastem jest, to niekoniecznie ma mieć w środku duży plac ogołocony z drzew. Choćby nawet kiedyś miał. Czy w Lublinie czy w NY człowiek lubi towarzystwo drzew i nie ma co z tego wyciągać wniosków o wadliwym naśladowaniu NY. > > Gdyby nie drzewa wokół > > PKiN w Warszawie, to można by tam oszaleć. > To też kwestia gustu - jak widzę w necie fotki ludzi z zagranicy robione w > Warszawie - to dominuje pałac właśnie. Zresztą nie da się ukryć, ze faktycznie > jest bardzo efektowny, a swoją droga jako zabytek jest moim zdaniem bardzo > wartosciowy. Zreszta porównanie też mało sensowne, bo skala Placu Defilad jest > ogromna - takiej przestrzeni, zorganizowanej jednym, nadludzkiej skali budynkie > m > - nie da sie porównac z niedużym i urozmaiconym centrum Lublina, to nie ta > skala, inne zupełnie wartości - to jest nieporównywalne. Znowu to samo "nieporównywalne". Porównywalne jest to, że są tam drzewa i to, że człowiek źle się czuł chodząc po łysym pl. Defilad a podobnie by się czuł idąc po łysawym pl. Litewskim. Ale H. może oczywiście być innego zdania, tylko że znowu przyciągająca osobliwość PKiN dla przyjezdnych z Zachodu nie ma tego znaczenia, że czuliby się oni przyjemnie mając coś takiego u siebie (zwłaszcza gdyby powycinać drzewa). Raczej nie ze względu na samo jego piękno robią sobie zdjęcia przy PKiN. Zapewne przyjezdni z Polski robią sobie zdjęcia przy pomnikach itp. Lenina w Rosji na przestronnych placach, a wcale nie wiąże się to z wysoką oceną dokonań rzeźbiarzy itp. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: ODPOWIEDŹ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 12:46 robertw18 napisał: > > Co do "starożytności" (brzmi strsznie "glogerowo", ale niech będzie) - wi > ek > nie > > rozstrzyga o wartosci zabytku. Są jeszcze inne czynniki. I chociaż komuś > może > > się to wydać dziwne, to np. Lublinianka moze być uznawana za cenniejszy > zabytek > > niz jakaś siedemnastowieczna kamienica. W ogóle wartosć zabytku to bardzo > > interesujacy problem, w którym jest bardzo wiele czynników - z pewnością > Pan > > Nikt mógłby nam wiele o tym powiedzieć. Ja tylko póki co zaznaczę jeden > > "drobiazg" - bardzo istotne dla odbioru zabytku (nie dla samej jego warto > sci w > > sensie obiektywnym, ale z pewnoscią dla postrzeganej przez ludzi wartosci > w > > sensie subiektywnym) jest jego otoczenie. > Zgoda, że sam wiek nie rozstrzyga, ale ma tym większy wpływ im większa różnica > wieku względem współczesności. Dalej - zgoda, że otoczenie, ale tu liczy się > nie tyle doskonała widoczność zabytków, lecz również do czego nastraja > otoczenie, czy hula tu wiatr czy jest zacisze itp. Wycinanie drzew to ruch w > złą stronę. Niezadbane otoczenie nastraja do jednego - do wniosku że miejscowi nie potrafią o nie dbać. Wycinanie drzew wycinaniu drzew nierówne - po raz kolejny podkreślam: jest różnica między wycinaniem drzew dla samego wycinania, a wycinaniem drzew związanym z odpowiednim uczytelnieniem przestrzeni miasta, dominant architektiniczncyh itd., ale jak widać, robrtw18 nie chce tego zrozumieć... Używając Twojej retoryki:-) - a masz uśmieszek, a masz!:-) > > Jeszcze jedno na razie: > > > Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega > się ją > > . Ale > > > nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, ż > eby wy > > cinać > > > drzewa przy placu. > > Jest wartosciowa, naprawdę jest i może być odbierana jako bardziej efekto > wna > niż > > Stare Miasto - po raz kolejny pokazujesz, Robercie, że mierzysz wszystkic > h > swoją > > miarą - a nie każdy musi postrzegać tak, jak ty. > > Drzew są tysiące w wielu miejscach, pałac radziwiłłowksi przy Placu Litew > skim > > Lubline jeden. > Gołosłowny zarzut - o mierzeniu innych swoją miarą. Jasne, że jedni chcą > wycinać i stawiać piętrowy parking, inni odsłaniać oś, jeszcze inni wolą drzewa > itd. A jednak robertw18 tak robi - mierzy wszystko swoją miarą, nie podając argumentów merytorycznych, a tylko to, że lubi drzewa. A czy ktoś chce mu te drzewa zabrać? Po raz kolejny piszę - chodzi o uporządkowanie zieleni, a nie jej likwidację, Ale jeśli dla kogoś podcięcie kilku drzew i wycięcie paru krzaków jest równoznaczne z katastrofą ekologiczną - to o czym tu rozmawiać? > Nie jest natomiast do sprawdzenia świadomość cenności zabytków, choć to > bodaj "Nikt" podawał przykład jak to na Krakowskim pytał się o najbliższe > zabytki i mówiono mu np. że w Kazimierzu. Może budzić wątpliwości, czy > przyjezdni nie będący historykami architektury itp. oceniają domy przy > Litewskim tak samo jak H. I właśnie dlatego trzeba te obiekty odsłonić, pokazać i przyjezdnym i mieskańcom i uświadomić im wszelkimi możliwymi sposobami, ze to są ważne dla Lublina zabytki, a przy okazji kawał dobrej architektury. Świadomosć nie bierze sie sama z siebie - trzeba ja ukształtować, jak mówi przysłowie: to się widzi, co się wie. Zarośla i takie pasywne podejście, jakie reprezentuje robertw18 w tym nie pomogą. > > > Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest > > > Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać. > > Ja w Nowym Jorku nigdy nie bylem - nei wiem, czy jest tam jakis wielki pl > ac - > > pewnie jest - ale w Europie place są normą w miastach, a my jesteśmy w > Europie, > > nie mówiąc już o tym, że kiedy przy obecnym Placu Litewskim stał dwór > > Radziwiłłów, to o Nowym Jorku jeszcze nikt nie myślał, a kiedy Karol Bay > > komponował kosciół z pałacem, to miasto dopiero się rodziło. Nie widze po > wodu, > > dla którego Nowy Jork mialby być wzorem urabnistycznym dla Lublina, nie m > ówiąc > > już o nieprzekraczalnej różnicy skali. W tym miejscu już pomieszałeś wszy > stko > z > > e > > wszystkim - bo porównanie Central Parku i Placu Litewskiego to zupelne > > nieporozumienie. > Żadne nieporozumienie. Trzeba widzieć sprawy szerzej, a nie nastawiać się na > wypowiedź: "to rzeczy zupełnie nieporównywalne" (bo każdą rzecz można > porównywać z każdą). Chyba można zrozumieć myśl taką, że choć Lublin wielkim > miastem jest, to niekoniecznie ma mieć w środku duży plac ogołocony z drzew. > Choćby nawet kiedyś miał. Czy w Lublinie czy w NY człowiek lubi towarzystwo > drzew i nie ma co z tego wyciągać wniosków o wadliwym naśladowaniu NY. A jednak nieporozumienie: 1. w żadnym miejscu nie pisałem że należy Plac Litewski ogołocić z drzew. Gdzie to wyczytałeś? To już twoja licentia. Ja kilkaktrotnie już pokreślalem, że chodzi mi o odpowiednie utrzymanie zieleni i podkreślenie za jej pomocą wartosci architektonicznych, urbanistycznych itd. Pomiędzy "ogołoceniem" a zaroślami jest jeszcze cała masa normalnosci - i naprawdę dziwi mnie, ze nie chcesz tego przyjąć do wiadomości i zarzucasz mi chęć "ogołocenia" z drzew Placu Litewskiego. 2. Jak chcesz z czymś porównywać w Lublinie Central Park, to znacnzie włąsciwszy byłby chyba Ogród Saski, choc tak czy inaczej takie porównywanie jest moim zdaniem nieporozumieniem. Mam wrażenie, że niektórzy w Lublinie nie dostrzegają tej całej masy zieleni, która jest w śródmiesciu i przyznaję, dziwi mnie to. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: ODPOWIEDŹ IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 05.02.06, 15:04 Szanowni Panowie. Zdaje mi się, że kiedy mówimy o działaniach podejmowanych w stosunku do zabytków, a takimi bez wątpienia są i zabudowa wokół Placu Litewskiego i układ zieleni, to należałoby problem rozważać w kategoriach konserwatorskich. Zatem działaniami takimi są niewątpliwie ochrona, która można powiedzieć charakteryzuje się postawą raczej bierną i polega np. na objęciu zabytku jedną z czterech ustawowych form prawnej ochrony. To działanie zawsze zmierza do zabezpieczenia zabytku. Kolejna kategoria działań to konserwacja, działanie o charakterze czynnym zmierzające do utrzymania stanu zabytku i wreszcie rewaloryzacja, która może odbywać się poprzez integrację, rekonstrukcję, rekompozycję czy też kontynuację. Prace podejmowane zatem w odniesieniu do zieleni na Placu Litewskim winny wynikać z konserwatorskiej analizy tego wnętrza i wniosków płynących z tej analizy. Dopiero takie działania mogą wskazać potrzebę redukcji niektórych obiektów czy zespołów zieleni, bądź też absolutną potrzebę zachowania wszystkiego. Zatem nie nasze odczucia, impresje czy nawet potrzeba odsłonięcia zabytku winny decydować o redukcji zieleni (lub nie). Zanim podejmie się decyzję, trzeba mieć wiedzę na temat tego jak kształtowała się tożsamość Placu Litewskiego, zatem jak kształtowała się kultura, tradycja i kanon tego miejsca. Kanon umożliwia kodyfikacje i dekodyfikację treści poprzez formę. Zatem pełni, rolę języka i zbioru zasad. Kanon dotyczy formy, czyli zewnętrznego wyrazu danego fragmentu świata, czyli obrazu kraju a wiec krajobrazu. Jest on historycznie nawarstwiony i zazwyczaj udokumentowany bądź zachowana aktualnie postacią bądź źródłowo. Ja stwierdza Z. Myczkowski kanon miejsca w wymiarze krajobrazu odpowiada fotografii w dowodzie tożsamości. Nie ma dwu identycznych ludzi i nie ma dwu identycznych wnętrz krajobrazowych. Jednym z czynników rozstrzygających jest praforma miejsca, czyli genus locci czyli kanon miejsca. Zatem kanon miejsca, to zespół czynników składających się na formę krajobrazu danego miejsca, decydujących o jego wyrazie i mających swoją aktualną lub źródłowo udokumentowaną postać. Poznanie tych czynników, ich waloryzacja a następnie sformułowanie wniosków winno dopiero prowadzić do działań projektowo- konserwatorskich. Zapewniam, że istnieją odpowiednie metody analizy. Dopiero z takiej procedury winno wynikać to np. czy z Placu Litewskiego znikną niektóre drzewa, czy też może winny pojawić się inne w związku z rekonstrukcją wartościowego układu zieleni, budującego tożsamość tego miejsca. Bo nie o to idzie, aby powstał inny Plac Litewski, tylko o to, aby istniał Plac zachowujący wszystkie składniki swojej tożsamości, co nie wyklucza, że być może będzie to nie dawna, a np. nowa tożsamość, jak zdarzyło się w tym obszarze szereg razy, a między innymi w roku. 1928, jak i w 1962. Oczywiście może się też okazać po przeprowadzeniu wszystkich niezbędnych analiz, ze wśród zieleni wnioskowanej do usunięcia znajdują się wartościowe okazy i wówczas o ich losie mogą decydować czynniki poza konserwatorskie. I ten nowy element będzie budował nową tożsamość Placu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bud Re: to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 15:43 "Kryształową Cegłę" dostał odnowiony budynek sądu ale ten na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Lipowej a nie ten ten "stary" sąd rejonowy i jego nowe otoczenie które rzeczywiście zostało zaprojektowane i wykonane z dużą kulturą i znawstwem! Ale ta "Kryształowa Cegła" to nie jest żadne poważne wyróznienie bo dostają ją wszyscy którzy zapłacą za udział w tym pseudokonkursie. Wystarczy popatrzeć na wyniki. To raczej coś bardziej w stylu "Wydarzenia roku" wyśmiewanego na tym forum. "Chcesz mieć prestiżową nagrodę wręczoną z pompą w obecności lokalnych Vip-ów to zapłać a nasze "profesjonalne" jury cię nagrodzi." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZZ Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... IP: *.Zensol / *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.06, 08:20 Zgdzam się, Plac Litewski czeka na architekta, który tknie w niego życie. W tej chwili to jeden chaos, którego ukoronowaniem jest niedorzeczny pomnik rodem chyba jeszcze z PRL-u. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 10:08 ...i do rynku w Kraśniku już tylko jeden krok! :- ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kr Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 16:52 odwal sie od Kraśnika! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Książę Lubło "Rynek" w Kraśniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:23 Powinieneś raczej napisać: Oddrzewiono "rynek" w Kraśniku. Te budy śmiesz porównywać do jednego z najpiękniejszych architektonicznie miejsc w Polsce, jakim jest Starówka lubelska??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: "Rynek" w Kraśniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 20:37 No niestety - a kiedyś były tam nawet kamienice podcieniowe! Dobrze, ze chociaż wspaniały kosciół kanoników regularnych zostal w dobrym stanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a1 Re: "Rynek" w Kraśniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:53 Ten Rynek to przykład rewitalizacji urzędniczej, to znaczy remontu bez fachowców projektantów pod dyktando wszystkowiedzącychlepiej urzędników także tych od zabytków! Ale nasz plac Litewski to także dobry przykład że urzędnik wie lepiej jak urządzić przestrzeń publiczną i nie będzie pytał projektantów, czy organizował konkursów tylko postawi sobie a to pomnik wodza a to lodowisko z plastikową bandą a to budki- blaszanki dookoła i jest pięknie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały To lodowisko jest tandetne i paskudne !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 21:33 Fakt,to lodowisko to prawdziwe dziwowisko! Szpetota wyjątkowa! Nie dałbym sobie czegoś takiego postawić za stodołą a co dopiero od frontu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kraśniczanka Re: Precz z drzewami na Rynkach !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:19 Gość portalu: opinia napisał(a): > Bardzo ładnie ostatnio "oddrzewiono" Rynek w Kraśniku! Od razu lepiej! : ))) Cyniczna uwaga ale trafna! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 07:27 Troszkę wcześniej bo już przed II Wojną Światową. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:59 Ciekaw jestem pana Nikt-a opinii o projekcie Placu Litewskiego wykonanym przed kilkoma laty przez pracownię urbanistyczną przy Urzędzie Miasta? Był dosyć długo prezentowany publicznie także w internecie a potem o ile sie nie mylę po wzniesieniu pomnika Piłsudskiego zniknął? Nie chodzi mi o niemądry moim zdaniem pomysł podziemnego parkingu ale o zaproponowaną kompozycję samego placu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 16:50 Niewiele ten projekt miał wspólnego z działaniem konserwatorskim - rewaloryzacją - to fakt. Było to raczej coś na kształt jakiejś impresji na temat Placu, próba niezbyt szczęśliwa nadania mu jakiegoś nowego postmodernistycznego wyrazu, zupełnie niepotrzebnie coć może i miejscami ciekawie. Elementy i detale historyczne stały się jedynie pretekstem dla działań projektowych w obrębie wnętrz tworzących Plac. Szkoda, że wówczas nie odbyła się publiczna dyskusja na temat tego miejsca, być może dzisiaj moglibyśmy oglądać zrewaloryzowany Plac Litewski. A tak ani projektu ani odbudowy. Nie wydaje mi sie także by dobre efekty dała realizacja którejkolwiek z prac konkursowych z lat 90 XX w. Na marginesie , projekt z pracowni UM moim zdaniem uwzględniał właściwą ekspozycję pałacowej pierzei palcu i to chyba dobrze. A także relacje miedzy pałacem Lubomirskich a kosciołem kapucynów. W moim przekonaniu aby mówić o uwarunkowaniach rewaloryzacji Placu konieczne jest dogłębne poznanie jego historii i poszczególnych etapów przekształceń. Z Placem Litewskim jest tak, że nie powstał jako jednorodne dzieło. Zmieniał się w ciągu swoich dziejów. Jego poszczególne części pełniły różne role - od prywatnego ogrodu (cz. wschodnia), przez plac musztry (cz. zach), publiczne forum (część połd z pomikami Nieznanego Żołnierza, 3 Maja, Marszałka Piłsudskiego). Ewoluowała także zieleń w jego obrębie. Uchwycenie cech tożsamosciowych tego miejsca winno nadać pracom projektowym-konserwatorskim właściwy kierunek. Ale także my mieszkańcy Lublina winniśmy zdecydowac się, czy ma to być reprezentacyjny plac miasta wypełniony symbolami rangi już nawet nie lokalnej,posiadajacy także walory integrujące społeczność lokalną, czy też ma to być skwerek-zieleniec, na którym może stanąć i rekinarium i za przeproszeniem ślizgawka ku uciesze gawiedzi. Tamten projekt, mimo między innymi nieszczęśliwej z wielu względów lokalizacji parkingu lokował Plac raczej w obszarze reprezentacyjnych przestrzeni niż skweru-zieleńca czy parku. Oczywiście reprezentacyjność nie powinna spowodować eliminacji człowieka z tej przestrzeni. W moim przekananiu winien to być raczej salon miasta niż stodoła. A cóż, tamten projekt dzisiaj jest, mam nadzieję, historią która przyszłych projektantów także może czegoś nauczyć. Szkoda, że nie stał się punktem wyjściowym do podjęcia prac przywracających na podstawie zaakceptowanego dzieła architektów i urbanistów, własnie - właściwie co ...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EL Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 18:55 Projekt Placu Litewskiego wykonany przez pracownię urbanistyczną Urzędu Miasta Lublina pod kierunkiem pani E.Mącik nie wniósł nic nowego do dyskusji o tym miejscu bo był w wielu ważnych fragmentach prawie identyczny z dwoma projektami konkursowymi z 1995roku.Zauważyli to nawet niektórzy radni którym przedstawiono go do zaopiniowania. W tej sprawie toczyło się postępowanie sądu dyscyplinarnego Stowarzyszenia Architektów z wniosku jednego z autorów przeciw pani architekt Mącik zakończone o ile wiem naganą czy upomnieniem za nie podanie żródła czy zatajenie autorstwa jej pomysłów projektowych jakim była praca konkursowa skarżącego, czyli o naruszenie tzw. praw autorskich osobistych. Co najsmutniejsze w tej sprawie to fakt że pomysły te zostały odrzucone przez jury właśnie w tym konkursie który wówczas nie został roztrzygnięty a prace konkursowe nie ujrzały światła dziennego więc trudno dziś wyrobić sobie opinię na ten temat. Przewodniczącym jury konkursu z 1995 roku była...pani Mącik! Więcej dyskusji na ten temat potem nie było, nie ma i chyba długo nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Drzewa na Placu Po Farze... 23.01.06, 22:03 H. chyba nie chce zrozumieć... Urządzić to miejsce trzeba było, ale nie tak. Drzewa były ładnie wyrośnięte i po prostu piękne, a są rzadkością na starym mieście. I zostały wycięte pod "sztuczną ruinkę". A znajdowały się w miejscu związanym z legendą i drzewami. Na takie sprawy H. powinien mieć większą wrażliwość i rozumieć że np. na Majdanku nie zrobimy ośrodka rozrywki, a tabliczki dla uczczenia, powiedzmy, Klonowica nie umieścimy na zamku. H. też nie odniósł się do wcześniejszych słów: "Co do Placu Po Farze, to już wcześniej trzeba było powiedzieć, że stare, wyrośnięte drzewa mają zostać, a "strzelone ruinki" , jeśli już, mają im nie przeszkadzać. Takie "nasadzenia" jak na deptaku, to trąci nowobogackimi, a skutek widomy." Pisze tak, jakby wycięcie drzew było jedyną możliwością... I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekstem" głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda... Zachowujmy jakiś poziom rozmowy... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Drzewa na Placu Po Farze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 12:41 Odpowiedź na inkwizycję w wykonaniu Robertaw18 wyżej, pod pierwszymjego postem tej treści. Nie bedę wklejal dwa razy tego samego. Odpowiedz Link Zgłoś
sebastianovski Oczywiście że szanse są 22.01.06, 16:59 Chciałem tylko przypomieć, że lubelskie Stare Miasto jest na 3 miejscu po Krakowie i Gdańsku pod względem wartości w Polsce. Niestety jak wygląda Kraków a jak Lublin widzimy dobrze, ale uważam że jeśli znajdą się ludzie, którym będzie zależało na podniesieniu prestiżu największego miasta po tej stronie Wisły to możemy bez żadnego wstydu znaleźć się w takich zestawieniach. Niestety tylko, że na razie niewiele się dzieje i nie wygląda na to żeby coś się dziać zaczęło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Creature Re: Oczywiście że szanse są IP: *.devs.futuro.pl 22.01.06, 20:03 a na jakiej podstawie tą wartość oszacowałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Oczywiście że szanse są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 22:01 Mnie to też nie przekonuje, zwłaszcza, że ani w Lublinie, ani w Gdańsku, nie można wydzielac "Starego Maista" z zespołu. W Krakowie nieco łatwiej, ale też nie do końca. Jek już, to trzeba by porównywać "aglomeracje", a nie "starówki", tym bardziej, że w Gdańsku to co najczęściej traktuje się jako starówkę, to jest Główne Miasto, a Stare Maisto jest bardziej na północ. Jak już porównujemy, to trzeba by porównywać: Lublin - Stare Maisto, Krakowskie Przedmiescie do kosciola ewangelickiego, NArutowicza do brygidek, cały Żmigród, Wesoła i część Rusałki, Zamek, Podzamcze, Czwartek i można się zastanawiać co do Kalinopwszczyzny, Kraków - Stare Maisto, Kazimierz, Kleparz, Stradom + drobne przyległosci dookoła, Gdańsk - Głowne Maisto, Stare Maisto, Stare Przedmiescie i przyległości - w granicach obwarowań z XVII wieku. A tak w ogóle to tak różniące się od siebie "starówki", że ciężko porównywać, chyba że tylko na ilosć - bo różnią sie stylowo i iloscią oryginalnej substancji tak bardzo - że inaczej się nie da. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
sebastianovski Re: Oczywiście że szanse są 23.01.06, 09:58 Gość portalu: Creature napisał(a): > a na jakiej podstawie tą wartość oszacowałeś? to nie ja oszacowałem, ale spece tym się zajmujący, czytałem o tym w jakimś czasopiśmie chyba Wiedza i Życie ale na 100% nie wiem czy tam, w każdym razie zgadzam się z ich opinią, gdyby tylko byłamożliwość odrestaurowania Starego Miasta moglibyśmy zostać Pragą wschodu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Oczywiście że szanse są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 13:31 Jesteśmy Lublinem i Lublinem powinniśmy być! Lublin nie jest i nie powinien nigdy być kopią Pragi, Krakowa czy jakiegokolwiek innego miasta! Dlatego powinno sie promować Lublin, jako autonomiczną markę! Nikt nie nazywa Pragi "czymśtam środkowej Europy", czy Krakowa "czymśtam Polski" - bo te wszystkie miasta są indywidulne i ich siła na tym polega, ze są sobą - i Lublina też, przy wszystkich różnicahc proporcji! Takie gadanie, typu "Praga wschodu" (czego akurat nie rozumiem, bo nie wiem, co w Lublinie "praskiego") dowodzi tylko kompleksów - które zminimalizować moze tylko dopiecie się do czego już uznanego! Lublin tego nie potrzebuje. Jest jednym z najbardziej swoistych miast, którego nie da sie z żadnym innym porównać i w tym jego siła - tylko trzeba to zrozumieć i w ten sposób Lublin promować, a nie jako blade odbicie własnych kompleksów! Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Creature Re: Oczywiście że szanse są IP: *.devs.futuro.pl 23.01.06, 14:30 to chyba nie wynika z kompleksów tylko jest jakaś taka głupia moda na kreowanie takiej marki typu "oxford wschodu". bo tak naprawde lublin się polakom chyba z niczym dobrym nie kojarzy i może stąd te próby podczepienia się. apropo tego rankingu to miło, że nasze stare miasto zostało bardziej docenione od toruńskiego Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Oczywiście że szanse są 23.01.06, 14:35 Po za tym nie rozumiem dlaczego akurat Kraków i Gdańsk - przeciez ten ostatni zespół to makieta, dodajmy - odbudowana źle i nieestetycznie. Jeżeli miałabym wymienić jakies miasto północne, to będzie to oczywiście mój kochany Toruń. Odpowiedz Link Zgłoś
sebastianovski Re: Oczywiście że szanse są 23.01.06, 15:11 Gość portalu: H napisał(a): > Jesteśmy Lublinem i Lublinem powinniśmy być! Lublin nie jest i nie powinien > nigdy być kopią Pragi, Krakowa czy jakiegokolwiek innego miasta! Dlatego powinn > o > sie promować Lublin, jako autonomiczną markę! Nikt nie nazywa Pragi "czymśtam > środkowej Europy", czy Krakowa "czymśtam Polski" - bo te wszystkie miasta są > indywidulne i ich siła na tym polega, ze są sobą - i Lublina też, przy > wszystkich różnicahc proporcji! > Takie gadanie, typu "Praga wschodu" (czego akurat nie rozumiem, bo nie wiem, co > w Lublinie "praskiego") dowodzi tylko kompleksów - które zminimalizować moze > tylko dopiecie się do czego już uznanego! Lublin tego nie potrzebuje. Jest > jednym z najbardziej swoistych miast, którego nie da sie z żadnym innym porówna > ć > i w tym jego siła - tylko trzeba to zrozumieć i w ten sposób Lublin promować, a > nie jako blade odbicie własnych kompleksów! > Pozdr. Kolego tudzież koleżanko H nie bierz wszystkiego do siebie bo to zdrowiu szkodzi ;) Przecież pisząc Lublin Pragą wschodu z uśmieszkiem dałem do zrozumienia, że to taka żartobliwa wizja kierunku renowacji lubelskiego Starego Miasta. Jasnym jest iż Lublin zawsze będzie Lublinem czy też Parczew będzie zawsze Parczewem. Ja kompleksów nie mam Lublin mi się podoba taki jaki jest, co nie znaczy że nie można go upiększać korzystając z doświadczeń innych miast np. ów Pragi. A skoro jesteś przeciwni-kiem/-czką nazywania miast "czymśtam Europy" to wytłumacz na czym polega fenomen nazywania Petersburga - Wenecją Północy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? A MOŻE BY TAK COŚ NA TEMAT?????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 17:38 O czym wy ludzie tu dyskutujecie? Co to ma wspólnego z lubelskim Rynkiem albo innymi placami Lublina? Jaka Praga, jaki Petersburg, jaki Gdańsk,Toruń czy Kraków? Lublin to jest LUBLIN a nie żadne z ww miast! Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: A MOŻE BY TAK COŚ NA TEMAT?????????? 23.01.06, 21:28 Nazwy tych miast padły w kontekście wartosciowych układów staromiejskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: Oczywiście że szanse są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 21:40 Kompleksy Północy, kolego! XVIII i XIX wiek to czas wielkiego zachwytu Włochami (Winckelmann i cała masa innych). Włochy, kolebka sztuki, stały się wtedy czymś niedoścignionym dla mentalnosci ludzi Płnocy (a pamiętaj, ze niemal do XX wieku Europa dziełiła się na cywilizoawane Południe i barbarzyńską Północ, a nie na zachód i wschód, przy czym do Północy należały m.in. Niemcy i Polska, nie tylko Skandynawia czy Rosja. Wystarczy poczytać niemal pierwsze z brzegu pisma o sztuce, zwłaszcza architekturze z tamtych czasów - zawsze określenie "włoski" nie jest tylko stwierdzeniem jakiegoś podobieństwa czy wpływu artystycznego - jest przede wwszystkim komplementem - "włoski" - czyli w dobrym guście, prawdziwa sztuka, a nie jakieś barbarzyństwo:-) I stąd mamy Padwę Północy - Zamosć, Florencję Północy - Drezno i Wenecję Północy - Petersburg. A szczególnie aktywni w takich określeniach byli oczywiscie Niemcy - np. kosciół św. Józefa w Krzeszowie określili jako "Kaplicę Sykstyńską Śląska", a kosciół w Małujowicach kolo Brzegu "Średniowieczną Kaplicą Sykstyńską Śląska" itd.:-) Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 21:58 EL napisał(a):Projekt Placu Litewskiego wykonany przez pracownię urbanistyczną >Urzędu Miasta Lublina pod kierunkiem pani E.Mącik nie wniósł nic nowego do >dyskusji o tym miejscu bo był w wielu ważnych fragmentach prawie identyczny z >dwoma projektami konkursowymi z 1995roku.Zauważyli to nawet niektórzy radni >którym przedstawiono go do zaopiniowania. W tej sprawie toczyło się >postępowanie sądu dyscyplinarnego Stowarzyszenia Architektów z wniosku jednego >z autorów przeciw pani architekt Mącik zakończone o ile wiem naganą czy >upomnieniem za nie podanie żródła czy zatajenie autorstwa jej pomysłów >projektowych jakim była praca konkursowa skarżącego, czyli o naruszenie tzw. >praw autorskich osobistych. >Co najsmutniejsze w tej sprawie to fakt że pomysły te zostały odrzucone przez >jury właśnie w tym konkursie który wówczas nie został roztrzygnięty a prace >konkursowe nie ujrzały światła dziennego więc trudno dziś wyrobić sobie opinię >na ten temat. Przewodniczącym jury konkursu z 1995 roku była...pani Mącik! >Więcej dyskusji na ten temat potem nie było, nie ma i chyba długo nie będzie. DLACZEGO NIC O TYM NIE WIEMY?????? REDAKCJA GAZETY PRZESPAŁA CZY UDAJE ŻE NIC O TYM NIE WIE ???? JEŚLI TĘ INFORMACJĘ ZESTAWIĆ Z LISTEM ARCHITEKTÓW DO PREZYDENTA PRUSZKOWSKIEGO (O KTÓRYM TEŻ ANI MRU MRU W LUBELSKICH MEDIACH !) I Z FAKTEM ŻE PANI dyr.MĄCIK POSIADA PRYWATNĄ PRACOWNIĘ PROJEKTOWĄ "EM Sp z OO" TO POWSTAJE CIEKAWY OBRAZ STYLU ZARZĄDZANIA PROJEKTOWANIEM MIASTA W LUBELSKIM URZĘDZIE!!!!! CIEKAWY ALE O DZIWO NIE ZAUWAŻANY PRZEZ NIEZALEŻNĄ I "PRZEJRZYSTĄ" PRASĘ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boszzzz Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:25 Projekt pani Macik już był na tym forum kiedyś omawiany i nie pozostawiono na nim suchej nitki. Jeśli to w dodatku"praca niesamodzielna" to miej nas Panie w opiece bo autorka aktualnie opracowuje i odpowiada za Plan Zagospodarownia Całego Lublina! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawe! Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:56 Sąd koleżeński architektów postawił panią dyrektor Mącik do kąta za ściaganie ??!!! A to dobre!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kira PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:14 Żenada! Zrzynać pomysły do swojego projektu od uczestników konkursu w którym pełni się funkcję jurora i to w dodatku konkursu który sama okrzyczała kompletnie nieudanym! To obrzydliwe! I co,liczyła na to że nikt tego nie zauważy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 15:02 To już nie ma innego architekta zdolnego do wykonania projektu remontu tego placu? Przecież ta pani juz dawno udowodniła że nie powinna niczego już w Lublinie planować!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opus Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 19:42 Nie tylko nie powinna projektować w Lublinie ale w nie wolno jej oprojektować ponieważ zachodziłby wówczas niedopuszczalny polskim prawem konflikt interesów. Urzędnik który sam uzgadnia swój projekt albo sam wydaje sobie wytyczne - łamie prawo i na dobrą sprawę uprawia specyficzny rodzaj korupcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: phil Twórcza praca arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 20:59 Niech ona już lepiej nic nie projektuje,albo wprost przeciwnie niech popróbuje na wolnym rynku tzn. niech sie uprzednio zwolni z urzędu i wtedy pokaże co potrafi w konkurencji z uczciwie działającymi architektami! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.gim13.lublin.pl 08.03.06, 11:59 Najbardzej charakterystycznym placem jest chyba Plac Katedralny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonimus Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.it-net.pl 08.03.06, 12:36 jak by wyburzyć/przeniesc Trybunał do skansenu (lub zmniejszyc o polowe jego rozmiary) to mielibyśmy całkiem ładny rynek ------------------------------------- www.zobacz.ryj.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
pbd2 Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 08.03.06, 19:03 Też mam pretensję do ludzi, którzy postawili Trybunał tej wielkości na takim malutkim Rynku. Problem w tym, że w tamtych czasach tej rangi instytucja po prostu musiała się mieścić na rynku i koniec. Co do szans Rynku na tle wymienionych placów miejskich... No cóż... Po pierwsze: rynek jest mały i zastawiony na środku Trybunałem - przechodzień ma momentami raczej wrażenie chodzenia po ulicach, niż po placu. Po drugie: część zabudowy nadal jest zdewastowana. Zabudowa ta niszczeje zresztą od dawna. Przejrzałem dziś kilka albumów ze zdjęciami Lublina. I tak np. kamienica narożna przy Grodzkiej po prawej stronie idąc w kierunku Zamku z renesansową attyką (wstyd - zapomniałem jej nazwy, to jest chyba Rynek 6)na zdjęciach z 1970 roku jest całkiem sympatycznym budynkiem bez liszajów i zacieków, za to z zakładem fotograficznym na parterze (duży napis "foto"). Zdjęcia z r. 1981 ukazują nam budynek nieco poszarzały, fotografa już nie ma, bo jego okno jest zasłonięte jakąś brudną płachtą, przed wejściem do kamienicy na stołeczkach siedzi grupa ludności na oko lumpenploretariackiej i straszy. Na moim pryweatnym zdjęciu z 1995 roku dom już nie jest zamieszkany, ściany są czarne od brudu, a z pustych okien smętnie zwisają reklamy radia RMF. Teraz chyba coś tam się dzieje, ale też bez przesady.Po trzecie: Stare Miasto wciąż nie jest traktowane ani przez przyjezdnych, ani przez stałych mieszkańców, jako główny ciąg spacerowy. w Gdańsku, Toruniu czy Krakowie na Starówkę się idzie, żeby pochodzić, pozwiedzać, odpocząc, posiedzieć na ławce, pójść do knajpy czy do kina - w Lublinie na Stare Miasto idzie się "zwiedzać", tzn. obejrzeć po kolei szybciutko te wszystkie zabytki i w nogi, bo dzielnica wciąż ma sławę zakazanej (zdarzały się przecież napady na wycieczki), klimatyczne lokale są tylko przy Grodzkiej a wiele bocznych zaułków straszy widokami jak z XIX - wiecznych slumsów. Koneserzy autentyzmu to kochają, co widać i na tym forum (zdjęcia) ale przeciętny turysta takich miejsc się boi. Po czwarte -promocja Lublina to dno, dołek w dnie i pół metra mułu. Kiedy byłem parę lat temu w Empiku koło Ogrodu saskiego, na półkach leżały dziesiątki albumów o... Warszawie i ani jednego o Lublinie. Jeśli już się pojawiają jakieś materiały promocyjne, to widać na nich zawsze to samo: Bramę Krakowską i Zamek... I jak tu zachęcić ludzi, żeby połazili po całym mieście, zamiast tylko "zaliczać" trzy - cztery najważniejsze zabytki, skoro same władzxe miejskie pokazują tylko te cztery najważniejsze zabytki? Dlaczego żaden niemal folder reklamowy nie wykorzystuje piękna panoramy lubelskiej Starówki z różnych ujęć? Po piąte: gdzie na tym Rynku mała architektura, ławki, ozdoby, kwietniki itp.? No właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
pbd2 I jeszcze o zieleni 08.03.06, 19:22 Zieleni w Lublinie akurat nie brakuje. W ogóle w polskich miastach jej nie brakuje i dziś już chyba nie byłyby możliwe takie przypadki, jak ten z getta warszawskiego, gdy mały chłopiec narzekał, że nigdy nie widział drzew i już nie zdąży zobaczyć, bo w okolicy ich nie było, a później Niemcy zakazali wychodzić z getta. Warszawa jest zresztą jedną z najmocniej zadrzewionych stolic Europy. Plac Litewski w Lublinie rzeczywiście sprawia wrażenie raczej małego parku z fontanną, okolicznych pałaców prawie z niego nie widać - wypis wszystkich zabytków dookolnych robi imponujące wrażenie, ale widok z placu już takiego wrażenia nie robi. Coś z tymi drzewami trzeba zrobić, bo nie jest dobrze, jeżeli z całej fasady gmachu zajmowanego obecnie przez UMCS widoczny jest latem właściwie tylko napis (ciekawe, czy go zostawią, jak przyjdzie czas remontu?) "nauka w służbie ludu". Północno - wschodniego narożnika właściwie w ogóle nie widać. Chętnie bym też z placu zobaczył secesyjne kamienice na 3 Maja (tak a propos - jak wyglądają dziś te dalsze, w stronę Chmielnej i za nią?) narożnik I Armii WP itd., bo zdaje się, że było to widać przed wojną. Oczywiście topoli - pomnika przyrody, stojącej koło przystanku naprzeciw Poczty ruszać nie wolno! Pl.po Farze - czegokolwiek by tam nie zrobiono, mnie i tak będzie dokuczał brak Fary jako takiej. Skoro warszawa szarpnęła się na odbudowę Ratusza za prywatne pieniądze, to może Lublin powinien w ten sposób odtworzyć parę swoich zabytków? Czeka fara, czeka przedwojenny hotel Victoria (można tam urządzić przedłużenie domu towarowego stojącego w głębi posesji, chodzi w gruncie rzeczy o secesyjną fasadę), wieża ciśnień zamiast tej dziwnej fontanny... Choć rzeczywiście plac wygląda teraz bardziej cywilizowanie niż niegdyś, gdy - co sam widziałem - miejscowe dzieciaki grały w piłkę na klepisku, na środku którego, pod drzewami, smacznie spał brodaty, bosonogi pijak... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 21:26 Trybunał to symbol Lublina. To najważniejszy bydynek tego miasta przez ponad 200 lat, to coś więcej niż tylko "szfa na rynku" - to symbol staropolskiego systemu prawnego, tym wazniejszy, ze Trybunał w Piotrkowie nie istnieje. Trybunał przytłacza mieszczański rynek i jest przez to pewnym symolem, kto tak naprawdę w tym mieście rządził - Lublin był miastem magnacko-kościelnym, zapełnionym przez prawie setkę pałaców i dworów magnaterii i szlachty i przez ponad dwadzieścia kosciolów z klasztorami. Przez wiele lat miasto bylo dodatkiem do Trybunału - i to też kawał lubelskiej specyfiki. Lublin już taki jest, że gdzie nie dotknąć, to jest inaczej niż wszędzie indziej - tylko ze warto to traktować jako atut, a nie przeskodę. Żadne inne miasto nie ma Trybunału na rynku, na dodatek projektowanego przez tak znakomitego architekta jak Merlini. Nasza oryginalnosć jest naszym największym atutem - sarmacko-magnacki Lublin to nie tylko miasto, to coś więcej. To coś wyjątkowego. Jesli chodzi o kamienicę Rynek 6, tę na rogu Grodzkiej, będzie remontowana dalej, a dolne kondygnacje były remontowane jesienią, odnowiono też gzymsy. Z tą stroną Rynku to żaden problem - w ogóle ten blok zabudowy jest chyba w najlepszym stanie na starym miescie. Najgorzej jest po zachodniej stronie Rynku - tam nie ma nic w dopowiednim stanie, niestety, ale miejmy nadzieję, że po wschodniej pierzei, gdzie 3 z 5 + parter jednej już odnowiono, nadejdzie kolej na zachodnia. Fara po odbudowie bylaby tylko makietą... A mamy aż za dużo prawziwych zabytków, na które lepiej byłoby wydać pieniądze. Wreszcie ktoś oprócz mnie stwierdził, że nie brakuje w Lublinie zieleni:-) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
zo_h Re: I jeszcze o zieleni 09.03.06, 08:42 Oj z zielenią to również i ja zgadzam się z Wami. W wielu punktach miasta powinno się odświeżyć jej stan. Wielkie drzewa owszem są piękne, ale w przypadku gdy wybijają się na pierwszy plan przed ciekawymi budynkami to racja bytu tych roślin powinna stać pod znakiem zapytania. Tym bardziej że często nie są to drzewa uznawane za szlachetne. Oczywiście nie mówię tu o całkowitym wytrzebieniu zieleni z centrum, bo bardzo chętnie widziałbym na miejscu tych starych drzew ten gatunek, który został posadzony na deptaku. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 17:09 O zieleń miejską trzeba dbać identycznie jak o tę w skrzynkach na balkonie albo w przydomowych ogródkach! To tak samo jakby ktoś nie mył miejskich autobusów uważając że myć należy tylko samochody prywatne! Wystarczy przyjrzeć się starym pocztówkom Lublina by zauważyć że drzewa na ulicach były strzyżone, przywiązywane do ładnych drewnianych palików, wychuchane i zadbane a trawniki otoczone barierkami,wypielęgnowane i czyste!!! To co dzieje się teraz w Lublinie z miejską zielenią to zwykły bolszewizm! Zieleń traktowana jest jak zło konieczne coś co przeszkadza w funkcjonowaniu miasta, "śmieci" liścmi wymaga głupich zabiegów , nieznośnie uciążliwej dbałości i opieki!!! Wasze opinie o tym że "zieleni to w Lublinie nie brakuje " są wodą na młyn nierobów i ułomnych umysłów odpowiedzialnych za własciwą opiekę nad miejskimi ogrodami ulicznymi! Takie opinie zwalniają ich z myślenia o zieleni jako o nieodzownym elemencie infrastruktury miejskiej, tak samo ważnym jak latarnie, chodniki, ławki, ogrodzenia itp. "Nie brakuje zieleni - super ten temat mamy z głowy!!!!" Tak myślą te tępaki!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 22:05 Woda na mlym, jak woda mna młyn, ale jak tylko coś powiedzieć, ze przydałoby sieprzycięcie tu i ówdzie, to zaczyna sie ambaras, ze ktos chce "niszczyć zieleń" i że jej malo. Odpowiedz Link Zgłoś
pbd2 Re: I jeszcze o zieleni 11.03.06, 11:23 Zieleń powinna być i powinna być przycinana, natomiast nie powinna zasłaniać ważnych zabytków architektury, bo te akurat powinny być wyeksponowane. Wysoka zieleń przydaje się - z architektoniczno - urbanistycznego punktu widzenia - w blokowiskach. Po prostu chociaż przez pół roku zasłania te straszydła, którymi obstawiono miasto dookoła (całe szczęście, że dookoła - to też jest oryginalność Lublina, tu prawie nie ma blokowisk w ścisłym centrum, ktoś myślał, a jak już ktoś nie myślał, to był kryzys i w ten sposób z braku pieniędzy uratowała się przed zagładą np. cała dzielnica wzdłuż Dolnej Marii Panny. Ale tam, gdzie architektura godna jest pokazania, a nie schowania, tam drzewa powinny być przycinane (lub powinno się sadzić takie gatunki, które nie będą rosły jak głupie do wysokości 30 metrów). Oczywiście, że taki a nie inny Trybunał jest świadectwem historii miasta i kraju, tradycji naszego sądownictwa itd., poza tym jest dużej klasy dziełem architektury i absolutnie nikt go nie chce tutaj burzyć, ale fakty są takie, że istnienie na środku rynku tak dużego budynku utrudnia zagospodarowanie placu. To jest zresztą świadectwo słabości naszego mieszczaństwa - gdyby było ono silniejsze, prawdopodobnie ktoś, mając na wględzie, jak to się wtedy mówiło, "dobrą sławę" miasta, pomyślałby o powiększeniu Rynku (żeby Trybunał go nie przytłaczał) i zatrudnił do tego celu odpowiednich specjalistów, na Zachodzie miasta niejednokrotnie przebudowywano. Lub gdyby najstarsza część Lublina nie była przez szlacheckie władze i szlachtę w ogóle traktowana właśnie jako "dodatek hotelowy" do Trybunału - wtedy może ktoś ze stanu szlacheckiego wpadłby na pomysł wyeksponowania Trybunału jako instytucji godnej odpowiedniego "prospektu"... Ale wtedy z kolei nie mielibyśmy urokliwych zaułków na północ od Rynku... Co prawda to prawda - Fara byłaby makietą, Victoria byłaby makietą, ewentualne odbudowane żydowskie Podzamcze też byłoby makietą. Może myślę trochę po warszawsku - u nas nie zostało prawie nic i od lat stawiamy sobie makiety, bo nie mamy wyjścia, pocieszamy się tym, że Niemcy też muszą sobie stawiać makiety, bo za nasze krzywdy też nieźle oberwali. Póki co może i rzeczywiście lepiej skupić się w Lublinie na istniejących zabytkach, które się rozpadają (Stary Teatr, wrrrr!!!), ale za lat dwadzieścia, trzydzieści, kto wie? PS. Czy ktokolwiek w Lublinie robił badania gruntu pod Starówką? Chodzi mi o to, czy nie powinno się ewentualnie go wzmocnić, żeby cała ta plątanina malowniczych zakątków i średniowiecznych domostw nie zjechała pewnego pięknego dnia razem ze zwałami ziemi na Kowalską i Cyruliczą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:06 Bardzo dobrze, ze nikt nie powiększał Rynku, a przedsięwzięcia urbanistyczne pocz. XIX wieku skupily siepoza starym miastem. Dzięki temu mamy jedne z najcenniejszych w Polsce kamienic. Na dodatek oryginalne. Lublin już taki jest, ze jest inny niż reszta polskich miast - gdzie się ni ruszysz, to napotykasz na coś specyficznego, nieobecnego gdzie indziej, albo inaczej rozwiązanego - i to jet ATUT, jakiehgo ie ma chyba żadne inne miasto w Polsce! Pytanie, dlaczego większosc lublinian traktuje to jakogarb? I tęskni z atym,zeby bylo jak gdzie indziej, nie rozumiejąc, że mało które miasto ma tak wyraźną tożsamosć jak Lublin i że utrata tego dla jakiejś bzdurnej "metropolitalnosci" byłaby końcem Lublina? Milo wiedzieć, ze są jeszcze inni ludzie myślacy o zieleni podobnie, jak kilka osób na tym forum, a już niejeden na nas napadał, gdy pisaliśmy o koniecnzości przycinania drzew i odpowiedniej ekspozycji miasta poprzez zieleń. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
pbd2 Re: I jeszcze o zieleni 11.03.06, 13:52 Dla mnie Lublin jest strasznie ciekawym miastem, a przy tym jednym z nielicznych, które rozwijały się - mówię o ostatnich 200 latach w miarę normalnie, tzn. nikt ich nie ścierał z powierzchni ziemi, nie przebudowywał w całości, nie wstawiał wielkich budynków czy tym bardziej całych zespołów budynków w środek starszej tkanki, rozgniatając ją na miazgę - z dwoma wyjątkami, czyli zburzeniem przez Niemców Podzamcza i Wieniawy, choć i z tych dzielnic jakieś resztki pozostały. Na szczęście Niemcy zostali przepędzeni zanim zdążyli przebudować Lublin na wzorcowe miasto rasy panów. W rezultacie zachował się czytelny jak rzadko gdzie układ kolejnych pasów zabudowy z kolejnych epok, co więcej - wiele dzielnic nawet swój charakter i skład społeczny zachowało do dziś. Ba - nawet powojenne blokowiska dzielą się na "bardziej robotnicze" i "bardziej inteligenckie" zgodnie z tradycyjnym podziałem na "lepszy" północny zachód i "gorszy" południowy wschód. Dowolną ulicą wylotową można prowadzić ludzi od Starego Miasta w kierunku przedmieść i pokazywać im po kolei etapy rozrostu miasta, od średniowiecznej dzielnicy w obrębie dawnych murów, przez wiek XVIII, XIX, secesję, modernizm lat 30 - tych, socrealizm, gomułkowskie prefabrykaty, gierkowsko - jaruzelskie "dzieła" z fabryk domów aż po osiedla wybudowane na krańcach miasta w ostatnich kilkunastu latach (też co najmniej dwie odmiany stylowe). I to wszystko jest autentyczne, dotykalne, nikt nie niszczył fasad, nikt nie rozbierał drewnianych ganków i balustrad - tylko oczywiście często mamy do czynienia ze złym stanem zachowania, bo nie niszczyć to jedno, a dbać - drugie... Gdyby tak tylko jeszcze władze miejskie zauważyły, że oprócz Bramy Krakowskiej i Zamku jest jeszcze w Lublinie parę rzeczy godnych pokazywania na pocztówkach... Bo te same dwa budynki oglądane bez końca, najczęściej w jednym, powtarzającym się ujęciu, na wszystkich zdjęciach w atlasach, na kartkach pocztowych, w encyklopediach i na okładkach planów miasta i przewodników, zaczynają nudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Ciemność widzę, ciemność...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 14:47 >pbd2 napisał: Gdyby tak tylko jeszcze władze miejskie zauważyły, że oprócz Bramy Krakowskiej >i Zamku jest jeszcze w Lublinie parę rzeczy godnych pokazywania na > pocztówkach... Bo te same dwa budynki oglądane bez końca, najczęściej w >jednym,powtarzającym się ujęciu, na wszystkich zdjęciach w atlasach, na >kartkach pocztowych, w encyklopediach i na okładkach planów miasta i >przewodników, zaczynają nudzić Całkowicie sięz tobą zgadzam co do analizy stanu istniejącego i wniosków jakie z tego wyprowadziłeś!!! Ale co do widoków na przyszłość....czarno widzę! Wystarczy jedna niekompetentna osoba bez duszy, wyobraźni przestrzennej i wiedzy historycznej, ale za to posiadajaca władzę kierowania rozwojem miasta i decydowania o lokalizacji nowych budynków w mieście i to wszystko o czym tak trafnie napisałeś może zniknąć z powierzchni ziemi albo zostać zatarte, zamazane, zniszczone, skarykaturyzowane i zaprzepaszczone! Przykład: nowe "pryszcze" na Kalinie wzdłuż trasy W-Z! Przepiękne, naturalne wzgórza, historyczne przedmieście z własnym planem, rynkiem,kirkut(miejsce święte!)zabytki (kościoły, kamienice, podmiejskie domy i dworki) zniknęły w ciągu dosłownie kilku lat zasłonięte stacjami benzynowymi, paskudnymi pudłowatymi autosalonami,i nowobogackimi pseudodworkami,o wstrętnych szyldach reklamowych nie wspomnę!!!! To stało się tu i teraz i będzie działo sie nadal (obok stacji benzynowej spychacze już wyrównały teren pewnie pod coś równie paskudnego!) To ma być niby ten Rozwój Lublina według Strategii pani Mącik , pana Korczewskiego i im podobnych! W parę lat tego Lublina o którym napisałeś może już nie być a przynajmniej nie da sie go zobaczyć twoimi oczami!!!! Na naszych oczach odbywa się jego SYSTEMATYCZNA ZAGŁADA pod hasłami UNOWOCZEŚNIANIA I METROPOLIZACJI i nic na to nie możemy poradzić!!! Dotyczy to w równym stopniu niezapomnianych XIX-to wiecznych zaułków czy całych dzielnic: Kalinowszczyzna, Przedmieścia Piaski z Placem Bychawskim,Tunelem i ul. Foksal-1-go Maja, Starej Wieniawy ale także osiedli LSM (barbarzyńskie wycinanie zieleni) "sajding" i koszmarne kolorki na elewacjach, czy już za chwilę ekosystemu Górek Czechowskich!!! To nie jest ROZWÓJ tylko ZAGŁADA tego Lublina jaki znam, pamietam i kocham! Pozdrawiam! Też się cieszę z twego powrotu na to forum! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: Ciemność widzę, ciemność...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 17:25 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=21084771&a=21091752 Odpowiedz Link Zgłoś
pbd2 Re: Ciemność widzę, ciemność...... 12.03.06, 18:16 Chyba powinno się założyć od nowa ten wątek o zagrożonych miejscach, bo tamten przerodził się w dyskusję o tunelu pod ul. Sowińskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: Ciemność widzę, ciemność...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:15 pbd2 napisał: > Chyba powinno się założyć od nowa ten wątek o zagrożonych miejscach, bo >tamten przerodził się w dyskusję o tunelu pod ul. Sowińskiego Zaczynaj waść! :_))) Będę na pewno aktywnym rozmówcą!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nnn Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 12:50 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Rynek miałby szanse i co z tego że miałby??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 09:06 Na Rynku Starego Miasta w Lublinie najbardziej zasyfiona, oblazła z farby i pooklejana badziewnymi szyldami jest kamienica pod numerem 8 należąca do Gminy Lublin w której mieści się Biuro Promocji Miasta!!!!Wród tego śmietnika elewacyjnego dumnie pręży się wytrawiony na tandetnej aluminiowej plakiecie tekst o "Szlaku Jagiellońskim" przebiegającym zapewne obok tej wizytówki : ) Odpowiedz Link Zgłoś
lulek.lulek Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 24.03.06, 10:55 Widziałęm wiele Starych Miast. Muszę przyznać że lubelskie jest byłoby jednym z najpiękniejszych gdyby było wyremontowane. Jest małe ale ma to coś czego inne nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fan To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promotora! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:01 mały napisał: Na Rynku Starego Miasta w Lublinie najbardziej zasyfiona, oblazła z farby i pooklejana badziewnymi szyldami jest kamienica pod numerem 8 należąca do Gminy Lublin w której mieści się Biuro Promocji Miasta!!!!Wród tego śmietnika elewacyjnego dumnie pręży się wytrawiony na tandetnej aluminiowej plakiecie tekst o "Szlaku Jagiellońskim" przebiegającym zapewne obok tej wizytówki : ) Biuro Promocji Miasta jest bezrobotne bo Lublin promuje w kraju Europie,Azji i Ameryce osobiście sam pan Prezydent Pruszkowski - nasz Wielki Promotor!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promotora! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 14:01 W całym Lublinie syf jak w Bangladeszu!!!! Nawet gdyby Lublin uznano za ósmy cud świata to i tak ten wszechobecny brud go zdyskwalifikuje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 20:36 Gość portalu: mały napisał(a): > W całym Lublinie syf jak w Bangladeszu!!!! Nawet gdyby Lublin uznano za ósmy > cud świata to i tak ten wszechobecny brud go zdyskwalifikuje!!! Przepraszam władze Bangladeszu za to porównanie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafaleczek Re: To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promot IP: *.lublin.mm.pl 27.03.06, 21:57 Bardzo prosimy ludzi z Rzeszowa o pisanie na swoim forum o swiom mieście a w szczególności o pomniku przypominającym c..ę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do Rafaleczka To nic że syf, ważne że mamy Rafaleczków !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 21:07 Gość portalu: Rafaleczek napisał(a): > Bardzo prosimy ludzi z Rzeszowa o pisanie na swoim forum o swiom mieście a w > szczególności o pomniku przypominającym c..ę. Masz na myśli ten pomnik przypominający ciebię, Rafaleczku??? Nie martw się jestęś ładnięjszy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lll Rynek i reszta Lublna miałby szansę....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 17:25 ....gdyby w Urzedzie Miasta dyrektorów odpowiedzialnych za Strategię Rozwoju, Planowanie Przestrzenne oraz Promocję Lublina wymienić w 100% na ludzi kompetentnych i rozumiejących na czym polega ta praca w XXI wieku! Odpowiedz Link Zgłoś