Dodaj do ulubionych

Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szansę?

20.01.06, 09:28
www.pps.org/info/newsletter/december2005/international_squares?referrer=newsletter_contents
Obserwuj wątek
    • rilian Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 09:35
      chyba nie... już prędzej plac litewski, ale dopiero za jakieś 50 lat, gdy wymrą
      ludzie walki i rozliczeń.
      • robertw18 RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 20.01.06, 20:01
        • robertw18 Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 20.01.06, 20:33
          może w pewnym stopniu, gdyby go nie pozbawiono pięknych drzew i nie przerobiono
          w "udawany zabytek" - ze względu na to, że byłby miejscem swobodnego (także
          przestrzennie) spotkania młodzieży przy jakiejś ruchliwej ulicy.
          (Samo pytanie jest dość niejasne, więc pewnie będą różne odpowiedzi.)

          Plac Litewski ma wiele zalet ale nie ma takiego miejsca gdzie młodzi ludzie by
          siadali wokół czegoś ośrodkowego (najlepiej niedaleko drzew) i mogli widzieć
          zmieniające się szybko widoki (choćby takie jak na deptaku - w naszych
          okolicznościach). Litewski odsuwa ludzi od ulicy, więc jest czymś nieco innym
          niż przykłady zbiorczych miejsc w ruchliwym środku miasta, ale nieco przypomina
          to, co jest w Isfahanie (tylko nie wymiarami :) i nie rozmiarami drzew).
          1) Być może dałoby się coś zrobić na pl. Łokietka, bo na razie ziomkowie
          siadają czasami na schodach do ratusza, więc niejaka skłonność do siedzenia i
          gapienia się jest.
          2) Właściwie można by też udostępniać ławki na Litewskim wzdłuż Krakowskiego.
          Głupim lubelskim urządnikom od razu powiedzmym, że ławki powinny być
          przyczepione do podloża (powiedzmy na łańcuchu połączonym kłódką z zaczepem w
          podłożu). Wypada pisać o ich głupocie, bo dopuścili do rozkradania ławek z
          deptaka, bo stały "luzem". Podobna głupota urzędników (bezkarnych) spowodowała,
          że ludzie stoją na przystankach, gdzie wieje z boku i leje z góry, bo te głupki
          wymyśliły, że postawią leciutkie przystanki z (rdzewiejącego) żelaza z ławeczką
          z cieniutkiego (i zimnego) białego (lepszy do mazania) kruchego plastyku o
          ściankach z cienkiej "folii" lub szkła, które łatwo nocą wyrwać lub stłuc. A
          gdy dzicz zniszczyła przystanki, to zabrano szczątki a nie postawiono tego, co
          dawniej się sprawdzało: grube płyty pilśniowe (czy jakieś), ciężkie ławy z
          grubymi drewnianymi drągami i nieplastykowy dach.
          Pozdr.
          • Gość: mały Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 16:38
            Na placu po Farze miały być według projektu posadzone drzewa ale ich nie
            posadzono, nad czym ubolewam! Projektant tego się domagał swego czasu ale go
            olali i jeszcze napisali że drzewa na deptaku uschły przez niego "bo się
            uparł"! Piękne! Podobnie jest z pomysłem makiety Fary na tarasie przy domu
            posła Palikota przy Archidiakońskiej która miała obrazować dawny kształt
            kościoła w konfrontacji z obrysem murów na placu i której także nie zrobiono.
            Ala za to zrobiono makietę wieży ciśnień która nie wiadomo co obrazuje i jest
            stale obsikiwana i to ze wszystkich stron na raz! A dlaczego przy tej samej
            ulicy Narutowicza postawiono jeszcze do kompletu tak samo obsikiwane dżinsy to
            już naprawdę trudno zrozumieć! :-))) Na taką makietę fary wystarczyłoby odpruć
            jedną kieszeń z brązu od tych dżinsów a byłoby dużo ciekawiej na placu po Farze.
            • robertw18 Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 21.01.06, 22:20
              Co do Placu Po Farze, to już wcześniej trzeba było powiedzieć, że stare,
              wyrośnięte drzewa mają zostać, a "strzelone ruinki" , jeśli już, mają im nie
              przeszkadzać. Takie "nasadzenia" jak na deptaku, to trąci nowobogackimi, a
              skutek widomy.
              Podobnie jak Narutowicza zrobiona "pod piwo" (a na usprawiedliwienie, że
              pogoniło się ludzi z przystanku, pojawiła się po roku "wieża ciśnień"). Trudno
              oceniać makietę fary, ale może być ciekawa, choć może lepiej byłoby dać
              tabliczkę z opisem legendy o królewskim śnie pod drzewem i wiadomość, że drzewa
              wycięto w tym miejscu w roku 200X za "prezydentury pana Y".
              Pozdr.
              • Gość: H Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 23:00
                No to co? To i tak nie były te same drzewa, pod którymi śnił Leszek Czarny -
                jeśli wtedy w ogóle w tym miejscu były drzewa - jeśli byś "strzelił" tablicę
                ztakim tekstem = to sugerowałoby, że eycięto te same drzewa - i nie dość, ze
                byłoby to absolutną bzdurą, to jeszcze usłyszałbyś okrzyki zdumienia
                zwiedzających, jacy to ci lublinianie głupi - nikt by nie zwrócił uwagi na
                nazwisko nieznaneg im prezydenta miasta.
                Przez setki lat istnienia fary drzew nie było, urosły dopiero po robiórce fary.
                Akurat Plac po farze to fajna przestrzeń - teatralnie otwarta na wschodnie
                części miasta i szkoda tylko, ze nie jest odpowiednio zagospodarowana przez
                odbywanie tam imprez, które miały się tam dziać.
                A to co było przedtem - kawałek nierównego placu porośnietego trawą + drzewa -
                to naprawdę wygladało źle.
                Pozdr.
                • Gość: mały Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 12:01
                  Gwoli ścisłości tabliczka powina chyba głosić kto wyciął drzewa i do dzisiaj
                  nie posadził nowych przewidzianych w projekcie! : )))
                  Drzewa w mieście są tak samo ważne jak domy ale podobnie wymagają zaplanowania
                  i opieki "eksploatacyjnej". Na tym w Lublinie nikt najwyraźniej się nie zna bo
                  drzewa podobnie jak nowe budowle sadzi sie gdzie popadnie i jak popadnie!
                  • Gość: Nikt Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 12:25
                    Święta racja. Kto posadził drzewa pod Wzgórzem Zamkowym, od strony al.
                    Tysiąclecia? Chyba ten kto za jakiś czas będzie musiał je wyciąć. Szpaler drzew
                    w tym miejscu po wyrośnięciu będzie przesłaniał widok na Wzgórze i pewnie znów
                    zacznie się kolejna dyskusja na temat zieleni w mieście. Poazdr.
                    • robertw18 Nawiązując do H. 24.01.06, 00:02
                      Sorry, poprzednio wrzuciło tę wiadomość w inne miejsce.
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      H. chyba nie chce zrozumieć... Urządzić to miejsce trzeba było, ale nie tak.
                      Drzewa były ładnie wyrośnięte i po prostu piękne, a są rzadkością na starym
                      mieście. I zostały wycięte pod "sztuczną ruinkę".
                      A znajdowały się w miejscu związanym z legendą i drzewami. Na takie sprawy H.
                      powinien mieć większą wrażliwość i rozumieć że np. na Majdanku nie zrobimy
                      ośrodka rozrywki, a tabliczki dla uczczenia, powiedzmy, Klonowica nie umieścimy
                      na zamku.
                      H. też nie odniósł się do wcześniejszych słów:
                      "Co do Placu Po Farze, to już wcześniej trzeba było powiedzieć, że stare,
                      wyrośnięte drzewa mają zostać, a "strzelone ruinki" , jeśli już, mają im nie
                      przeszkadzać. Takie "nasadzenia" jak na deptaku, to trąci nowobogackimi, a
                      skutek widomy." H. pisze tak, jakby wycięcie drzew było jedyną możliwością...

                      I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekstem"
                      głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda...
                      Zachowujmy jakiś poziom rozmowy...
                      Pozdr.
                      • hubertkm Re: Nawiązując do H. 24.01.06, 00:38
                        A skąd tyle jadu? Ja też mogę napisać: "Robertw18 nie chce zrozumiec..." - to
                        retoryka, której nie mam zamiaru uzywac, nawet nie przychodzi mi to do głowy.
                        > I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekstem"
                        > głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda...
                        Wystarczyłoby, zeby podano legendę i informację o wycięciu drzew - większosć
                        osob pomyśli, że to te same drzewa. Każde miejsce jest związane z drzewami -
                        wszędzie porastały lasy. A moze powinniśmy postawić wileką bryłę lodu, bo kiedys
                        byl tu lodowiec? Z legendami jest związanych wiele miejsc, a porownanie legendy
                        o księciu i miejsca bynajmniej nie legendarnej tragedii tysiecy ludzi - jest nie
                        na miejscu.
                        Nie podoba mi się twój "trzecioosobowy" ton:
                        "H nie rozumie", "H powinien", "H nie odniósł się", "H pisze", "H domyśla się" -
                        to nie egzekutywa partyjna. Jak sam piszesz:
                        > Zachowujmy jakiś poziom rozmowy...
                        • robertw18 Re: Nawiązując 05.02.06, 00:25

                          > A skąd tyle jadu? Ja też mogę napisać: "Robertw18 nie chce zrozumiec..." - to
                          > retoryka, której nie mam zamiaru uzywac, nawet nie przychodzi mi to do głowy.
                          Zaraz, po określeniu czyjejś wypowiedzi jako "jadowitej", wytyka się "retorykę"
                          i przekręca nieco wypowiedź, bo było: "H. chyba nie chce zrozumieć... "
                          A czy H. rzeczywiście chciał zrozumieć, że ktoś pragnie zachować "tradycję"
                          miejsca, gdzie według legendy było drzewo? (Ale nie mógł? Trudno w to uwierzyć.)

                          > > I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekste
                          > m"
                          > > głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda...
                          > Wystarczyłoby, zeby podano legendę i informację o wycięciu drzew - większosć
                          > osob pomyśli, że to te same drzewa.
                          Nie każdy tak nisko ocenia poziom umysłowy czytających tabliczki, zwłaszcza
                          gdyby napisano wystarczająco dokładnie.
                          Dodać może wypada, że piszący niniejsze słowa nie sądzi, żeby każdy żart
                          należało opatrywać odpowiednim znaczkiem, że należy się śmiać (bo mu to
                          przypomina nagrany śmiech w programach rozrywkowych).

                          > Każde miejsce jest związane z drzewami -
                          > wszędzie porastały lasy. A moze powinniśmy postawić wileką bryłę lodu, bo
                          kiedy
                          > byl tu lodowiec? Z legendami jest związanych wiele miejsc, a porownanie
                          legendy
                          > o księciu i miejsca bynajmniej nie legendarnej tragedii tysiecy ludzi - jest
                          ni
                          > e
                          > na miejscu.
                          Na miejscu jest jak najbardziej wyraziste uświadomienie ludziom, że tradycja
                          miejsca ma znaczenie. Nie tylko w sprawach związanych z życiem ludzkim (ale to
                          przykłady najbardziej przekonujące).
                          Jeśli wszedzie tu kiedyś były lasy, to nie trzeba koniecznie zaznaczać tego
                          drzewem. Jeśli jednak jest opowieść o królu pod drzewem w danej okolicy, to
                          dobrze zachować rosnące tu drzewa. W Starym Mieście drzew mało, a te, o których
                          mowa, były piękne i jak najbardziej na miejscu.


                          > Nie podoba mi się twój "trzecioosobowy" ton:
                          > "H nie rozumie", "H powinien", "H nie odniósł się", "H pisze", "H domyśla
                          się"
                          > -
                          > to nie egzekutywa partyjna. Jak sam piszesz:
                          > > Zachowujmy jakiś poziom rozmowy...
                          To może się H. nie podobać, ale jego porównanie z "egzekutywą partyjną" jest
                          jednostronne. I raczej nie jest tak, żeby wypowiedź o kimś zabierającym głos na
                          forum w 3. osobie, miała skłaniać do jednostronnych porównań w rodzaju
                          powyższym. Ktoś o dobrej woli mógłby sobie przypomnieć wypowiedzi w
                          rodzaju "Katylina powiedział".
                          Poziom rozmowy nie zależy od tego, czy okazuje się serdeczne uczucia rozmówcy,
                          przechodzi na "ty" itp., ale bardziej od tego, czy ma się podstawy do czynienia
                          my zarzutów, jeśli się je czyni.
                          Więc jeśli to H. może znieść, że będzie o nim mowa w 3. osobie, to dobrze,
                          jeśli nie - sorry, niech robi co chce. Obraźliwych zamiarów w tym nie było i
                          nie ma i choć kojarzenie kogoś ze środowiskiem "egzekutywy partyjnej" budzi
                          wątpliwości... to H. może się spodziewać, że piszący te słowa nie będzie mu
                          odpłacał podobnym kojarzeniem z jakimś środowiskiem.

                          Pozdr.
                          • Gość: H Re: Nawiązując IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 13:07
                            robertw18 napisał:

                            >
                            > > A skąd tyle jadu? Ja też mogę napisać: "Robertw18 nie chce zrozumiec..."
                            > - to
                            > > retoryka, której nie mam zamiaru uzywac, nawet nie przychodzi mi to do gł
                            > owy.
                            > Zaraz, po określeniu czyjejś wypowiedzi jako "jadowitej", wytyka się "retorykę"
                            >
                            > i przekręca nieco wypowiedź, bo było: "H. chyba nie chce zrozumieć... "
                            > A czy H. rzeczywiście chciał zrozumieć, że ktoś pragnie zachować "tradycję"
                            > miejsca, gdzie według legendy było drzewo? (Ale nie mógł? Trudno w to
                            > uwierzyć.)
                            H rozumie, nie bój się, ale z meritum ma to niewiele wspólnego, a kwestiami
                            "formalnymi", tym bardziej. Wiele jest racji i trzeba je ze sobą skonfrontowaćź,
                            ale ty wychodzisz z założenia, że twoja jest słuszna - a patrzysz tylko na nią.

                            > > > I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z
                            > tekste
                            > > m"
                            > > > głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legend
                            > a...
                            > > Wystarczyłoby, zeby podano legendę i informację o wycięciu drzew - większ
                            > osć
                            > > osob pomyśli, że to te same drzewa.
                            > Nie każdy tak nisko ocenia poziom umysłowy czytających tabliczki, zwłaszcza
                            > gdyby napisano wystarczająco dokładnie.
                            > Dodać może wypada, że piszący niniejsze słowa nie sądzi, żeby każdy żart
                            > należało opatrywać odpowiednim znaczkiem, że należy się śmiać (bo mu to
                            > przypomina nagrany śmiech w programach rozrywkowych).

                            :-))))))))))))))

                            > > Każde miejsce jest związane z drzewami -
                            > > wszędzie porastały lasy. A moze powinniśmy postawić wileką bryłę lodu, bo
                            >
                            > kiedy
                            > > byl tu lodowiec? Z legendami jest związanych wiele miejsc, a porownanie
                            > legendy
                            > > o księciu i miejsca bynajmniej nie legendarnej tragedii tysiecy ludzi - j
                            > est
                            > ni
                            > > e
                            > > na miejscu.
                            > Na miejscu jest jak najbardziej wyraziste uświadomienie ludziom, że tradycja
                            > miejsca ma znaczenie. Nie tylko w sprawach związanych z życiem ludzkim (ale to
                            > przykłady najbardziej przekonujące).
                            > Jeśli wszedzie tu kiedyś były lasy, to nie trzeba koniecznie zaznaczać tego
                            > drzewem. Jeśli jednak jest opowieść o królu pod drzewem w danej okolicy, to
                            > dobrze zachować rosnące tu drzewa. W Starym Mieście drzew mało, a te, o których
                            >
                            > mowa, były piękne i jak najbardziej na miejscu.

                            Jak najbardziej na miejscu: na miejscu kościoła. Leszek Czarny nie był królem.
                            Opowieści bywają piękne, ale jeśli są nieprawdziwe, to dlaczego mamy wiązać swą
                            tożsamość z nieprawdą, skoro chlubnej prawdy też mamy wiele i ot nieraz bardziej
                            bajkowej niz niejedna legnda?

                            > > Nie podoba mi się twój "trzecioosobowy" ton:
                            > > "H nie rozumie", "H powinien", "H nie odniósł się", "H pisze", "H domyśla
                            >
                            > się"
                            > > -
                            > > to nie egzekutywa partyjna. Jak sam piszesz:
                            > > > Zachowujmy jakiś poziom rozmowy...
                            > To może się H. nie podobać, ale jego porównanie z "egzekutywą partyjną" jest
                            > jednostronne. I raczej nie jest tak, żeby wypowiedź o kimś zabierającym głos na
                            >
                            > forum w 3. osobie, miała skłaniać do jednostronnych porównań w rodzaju
                            > powyższym. Ktoś o dobrej woli mógłby sobie przypomnieć wypowiedzi w
                            > rodzaju "Katylina powiedział".
                            > Poziom rozmowy nie zależy od tego, czy okazuje się serdeczne uczucia rozmówcy,
                            > przechodzi na "ty" itp., ale bardziej od tego, czy ma się podstawy do czynienia
                            >
                            > my zarzutów, jeśli się je czyni.
                            > Więc jeśli to H. może znieść, że będzie o nim mowa w 3. osobie, to dobrze,
                            > jeśli nie - sorry, niech robi co chce. Obraźliwych zamiarów w tym nie było i
                            > nie ma i choć kojarzenie kogoś ze środowiskiem "egzekutywy partyjnej" budzi
                            > wątpliwości... to H. może się spodziewać, że piszący te słowa nie będzie mu
                            > odpłacał podobnym kojarzeniem z jakimś środowiskiem.
                            A ilo stronna ma być moja reakcja, skoro to było (choć w trzeciej osobie) ale
                            skierowane do mnie? Nie mam rozdwojenia jaźni:-) (uśmieszek - śmiech
                            publiczności, "Ale mi się dowcip udał!" - autoironia)
                            A propos znoszenia: ja znosić mogę, ale powinienieś wiedzieć, że takie nagłe
                            wyjęcie kogoś poza nawias rozmowy (rozmawiałeś m.in. ze mną - bo takie forum
                            jest jak dyskusja między wieloma osobami, tak jakby każda znich było obecna przy
                            jednym stole czy w jednym salonie) i mówienie przy nim o nim, tak, jakby go nie
                            było, a zarazem tak, by dobrze słyszał - to jest bradzo oględnie mówiąc bardzo
                            niekulturalne. Dałeś świadectow o sobie i tylko o sobie, kolego Robercie,
                            niezależnie od swoich zamiarów. A zakończenie postu stwierdzenim "Dbajmy o
                            poziom rozmowy" brzmiało już ironicznie.
                            Pozdr.
                    • Gość: fioł Bezmózgowie na stołkach z naszymi pieniędzmi wręku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 18:07
                      Gość portalu: Nikt napisał(a):
                      > Święta racja. Kto posadził drzewa pod Wzgórzem Zamkowym, od strony al.
                      > Tysiąclecia? Chyba ten kto za jakiś czas będzie musiał je wyciąć. Szpaler
                      >drzew w tym miejscu po wyrośnięciu będzie przesłaniał widok na Wzgórze i
                      >pewnie znów zacznie się kolejna dyskusja na temat zieleni w mieście. Poazdr.

                      Drzewa pod Zamkiem posadziło jak zwykle Urzędnicze Bezmózgowie w ramach
                      wypełniania planu nasadzeń!!!
          • Gość: filonka Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 21:50



            robertw18 napisał:
            > może w pewnym stopniu, gdyby go nie pozbawiono pięknych drzew i nie
            przerobiono
            > w "udawany zabytek" - ze względu na to, że byłby miejscem swobodnego (także
            > przestrzennie) spotkania młodzieży przy jakiejś ruchliwej ulicy.


            Przecież Plac po Farze to najbardziej znane miejsce randek i spotkań młodzieży
            na Starym Mieście. Szkoda że kompletnie nic tam się nie dzieje,żadnych
            koncertów, występów czy wystaw. A co ci przeszkadza "udawany zabytek"? Zamek
            Królewski w Warszawie to dopiero udawany zabytek! ; )
            • folkatka Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... 25.01.06, 22:42
              A co ci przeszkadza "udawany zabytek"? Zamek
              > Królewski w Warszawie to dopiero udawany zabytek! ; )
              ===================
              To nie jest żaden udawany zabytek tylko świadectwo przezwyciężania dziejowej
              tragedii. Widziałam wiele budowli odbudowywanych po wojnie, i musze powiedzieć,
              że wiekszość z nich nie siega ZK do piet, jesli chodzi o klasę z jaka
              przeprowadzono pracę. Jestem pełna podziwu dla tych co odbudowywali Zamek, i
              darzę ich ogromnym szacunkiem.
              • Gość: filonka Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 21:25
                Wiedziałam że zaraz mi się dostanie od specjalistów!!!
                • Gość: spec Re: RYNEK NIE, MIAŁBY BYŁ "PLAC PO FARZE"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 11:03
                  To po co zaczynasz?
      • Gość: ?? Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 13:16
        rilian napisał:
        > chyba nie... już prędzej plac litewski, ale dopiero za jakieś 50 lat, gdy
        >wymrą ludzie walki i rozliczeń

        Walki i rozliczeń????
    • kurnik11 Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 13:58
      Nie za bardzo jest się czym przejmować. Ostatnio jak byłem w Lublinie, to po
      Rynku spacerowało się o wiele przyjemniej, niż po tym krakowskim "Grand Square",
      który w połowie jest zmknięty (remont), a na drugiej połowie jeszcze do niedawna
      stały tandetne kramy świąteczne. Poza tym samochody śmigają jak u nas po Placu
      Zamkowym. Zdecydowanie, lubelski rynek jest o wiele bardziej przytulny.
      • Gość: opinia Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 14:48
        Rynek lubelskiego Starego Miasta to smutna betonowa pustynia,nie przypominajaca
        w niczym place innych miast zabytkowych, bez źdźbła zieleni, bez małej
        architektury, ozdobiony betonowym słupem ogłoszeniowym zrobionym z kręgów
        kanalizacyjnych z plastikową pokrywką i pokrzywionymi znakami drogowymi,
        obstawiony samochodami panów urzędników z Trybunału,Fundacji Rozwoju i Biura
        Promocji Miasta (sic!).
        • hubertkm Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 15:51
          1. Gdzie tam jest beton?
          2. Tam nie ma miejsca na zieleń, bo jest po prostu za ciasno, a drzewa nigdy tam
          nie rosły - poza XIX wiekiem, wiec i historytcznie to nieuzasadnione. To też
          jest część oryginalnego klmatu.
          3. A jakie znasz Rynki z zielenią? Jako0ś np. we Wrocławiu nie widziałem drzew.
          Podobnie w Warszawie cyz w ielu innych miastach. A zielenie w Lublinie jest
          mnówsto - i wystarczy pójsć kilkadziesiąt metrów od Rybku, by ją zobaczyc.
          Co do podanej strony:
          Tu faktycznie najbardziej pasuje Litewski - teraz tak zarosnięty, ze nawet sami
          Lublinienie o nim zapominają, albo plac przed zamkiem - pod warunkiem
          zagospodarowania połnocnego zamknięcia placu i zajecia płyty czymś innym niż
          samochody:-)
          Pozdr.
          • folkatka Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 20.01.06, 19:02

            > 3. A jakie znasz Rynki z zielenią?
            =======================================
            Swegpo czasu (lata 60)w Małopolsce przeprowadzono wielką akcję zadrzewiania
            rynków małych miasteczek. Teraz drzewa są duże i przysparzają sporo problemów.
            • Gość: H Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:07
              To nie tylko w Małopolsce - a teraz większość ludzi nie wie nawet, że to rynki,
              tak są zarośnięte...
              • Gość: opinia Precz z drzewami na Rynkach !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:10
                Bardzo ładnie ostatnio "oddrzewiono" Rynek w Kraśniku! Od razu lepiej! : )))
                • Gość: H Re: Precz z drzewami na Rynkach !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:15
                  O Kraśniku to nic nie mów - to taka poracha jak Tarnobrzeg, gdzie wywalili cały
                  rynek czerwoną kostką brukowa - zgroza! a najlepszy jest w Kraśniku ten pomnik
                  cegły - lubelskie koziołki w dżinskach i inne takie - to naprawdę sztuka
                  wysokich lotów i umiejętnosć kształtowania przestrzeni przay tym czymś...
                  A wyobraź sobie drzewa na rynku w Kazimierzu albo w Zamościu? Bez sensu.
                  Chelmski Rynke też jest ładny - i też drzew na nim nie ma.
                  Pozdr.
                  • robertw18 ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... 20.01.06, 20:59
                    nie popadajmy w przesadę. Drzewa w środku miasta są skarbem!!! Pewnie, że
                    pewien urok może mieć i miejsce bez drzew. Ale człowiek dla zdrowia i spokoju
                    ma pewne potrzeby. H. się czepia niektórych drzew na Litewskim, bo mu
                    zasłaniają widok. Ale nie chce się przejść w inne miejsce, z którego miałby
                    widok tego samego (choć inny) czy też nie chce ruszyć wyobraźni mając już widok
                    z bliska i z boku. Nie wpada na pomysł, żeby pójść na pocztę czy gdzieś (lub
                    wezwać do utworzenia takiego miejsca widokowego ponad wysokością placu) żeby
                    mieć widok z góry. I w końcu przesadza z tymi widokami, bo zabytki z placu
                    Litwskiego są względnie młode, więc nikim szczególnie nie wstrząśnie jak
                    zobaczy nieco więcej ścian. On chce mieć lepszy widok zabytków wokół placu
                    Litewskiego. Może nieco więcej skromności? Powietrze ze spalinami nie zastąpi
                    drzew...
                    Pozdr.
                    • hubertkm Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... 20.01.06, 21:28
                      Zabytki z placu Litewskiego są względnie młode? Pałac tzw. poradziwiłłowski ma
                      najstarsze fazy z XVI wieku, kościół kapucynów - 2 ćw. XVIII. Tu chodzi o to, ze
                      to jest plac - owszem można oglądać "dynamicznie" - chocdząc, żeby coś zobaczyć,
                      ale nie na tym polega urbanistyka! Chodzi o to, by tak wyeksponować - również za
                      pomocą zieleni - pewne obiekty, utworzyć pewne okna widokowe, pomiędzy zielenią
                      zwłaszcza, by ten obraz zmieniał się w trakcie chodzenia, ale żeby zaw3sze coś
                      byo widać! U nas panuje metoda - zasadzimy i idziemy sobie, niech rosnie - a tu
                      nie o to chodzi. Plac Litewski w dzisiejszej postaci nie jest wcale placem,
                      tylko pustą przestrzenią w środku miasta, niespójną, chaotyczną i zarośniętą. A
                      trawestując Twoje stwierdzenie Robercie - o tym, ze można przejsć, by zobaczyć
                      zabytki - mogę stwierdzic, że ty mozesz przejsć te kilkadziesiąt kroków od
                      Rynku, zeby zobaczyć zieleń - i tak samo jesteśmy uprawnieni do tych stwierdzeń
                      - to nasze subiektywne odczucia:-)
                      A zarosla na Rynku? Ilekroć tam jestem, nawet teraz w zimie, choc pogoda srednio
                      sprzyjająca - widać turystów - pojedyncze przypadki - ale są. I co widać? iIdzie
                      sobie taki ktoś Bramową w kierunku rynku, wchodzi na rynek, spogląda w prawo i
                      staje! Natychmiast wyjmuje aparat (chyba że trzyma go w ręku) i fotografuje
                      kamienicę Konopniców, którą zauważył wchodząc na Rynek - widzialem już chyba z
                      15 takich sytuacji:-) A gdyby w tym miejscy rosło drzewo i zasłaniało widok z
                      tego narożnika Rynku na najpiękniejszą lubelską kamienicę - większosc ludzi by
                      jej w ogóle nie zauważyła. Nie byłoby jej widac też z Olejnej.
                      Zobacz, jak wygląda teraz sąd rejonowy - po usunięciu większosci drzew przed nim
                      - kiedys w ogóle go nie było widać - a przejdź się , najlepiej wieczorem, za sąd
                      i zobacz jak wygląda parking za nim, gdzie drzewa odpowiednio podcięto,
                      postawiono latarnie i jest uroczy placyk, ślicznie wyglądający wieczorem, posród
                      zwartej zabudowy - ale tak prowadzi sie drzewa - ze wszystko widać i nic nie
                      jest zasłonięte! I tak to powinno wyglądać. W Lublinie jest mnóstwo zieleni i
                      naprawde nie ma co rozbić cyrków o to ze nie ma jej akurat na rynku - tym
                      bardziej, ze historycznie jest to zupełnie nieuzasadnione.
                      Pozdr.
                      • Gość: red to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:46
                        Nie wiem czy wiecie że to otoczenie Sądu Rejonowego i jego ogrodzenie z fajnymi
                        wielkimi bramami na Krakowskim Przedmieściu projektowali państwo Cieplińscy
                        architekci lubelskiego Deptaka. To draństwo i skandal że tacy projektanci są w
                        Lublinie niszczeni przez niedowarzone urzędactwo ratuszowe!
                        • Gość: H Re: to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:55
                          Ja wiem:-) I uważam, że wyszli z zadania bardzo dobrze, zwłaszcza, ze nie jest
                          to żadna rekonstrukcja dawnego stanu, a tylko nawiązanie. Za to absolutnie nie
                          popisał się ten, kto projektował kolorystykę sądu - ale to był ktoś inny,
                          niestety nie wiem kto. A szkoda, bo można było kolorem wydobyć architekturę -
                          tak jak to się udało przy sąsiednim budynku - Krakowskie 78.
                          Widziałem też koncepcję p. Stelmacha na to otoczenie - i wcale sie nie dziwię,
                          że inwestor wybrał Cieplińskich:-)
                          Pozdr.
                          • Gość: H Re: to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:56
                            Jeszcze co do nagród - sąd dostał kryształową cegłę - dobre i to.
                            • robertw18 O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... 20.01.06, 23:16

                              >Zabytki z placu Litewskiego są względnie młode? Pałac tzw. poradziwiłłowski ma
                              >najstarsze fazy z XVI wieku, kościół kapucynów - 2 ćw. XVIII.
                              Nie zwódźmy się - to, co widać, nie jest starożytne, a kościół kapucynów nie
                              stoi przy placu Litewskim.

                              >Tu chodzi o to, ze to jest plac - owszem można oglądać "dynamicznie" -
                              >chocdząc, żeby coś zobaczyć, ale nie na tym polega urbanistyka!
                              Ależ nikt nie twierdzil, że na tym polega urbanistyka. Tylko, że trzeba
                              uwzględniać to, że ludzie tu żyją. Wyjdźmy od tego, że zieleń jest człowiekowi
                              zdrowsza niż kamienny/betonowy plac i że rozmaite drzewa z różnymi ptakami są
                              czymś innym niż gołe place z gołębiami.

                              >Chodzi o to, by tak wyeksponować - również za pomocą zieleni - pewne obiekty,
                              >utworzyć pewne okna widokowe, pomiędzy zielenią zwłaszcza, by ten obraz
                              >zmieniał się w trakcie chodzenia, ale żeby zawsze cośbyo widać!
                              Tak, to by było dobrze, gdyby nie trzeba było wycinać drzew. Bo - coś za coś.
                              Zepsuć łatwo - jak to sam H. wykazywał na licznych przykładach.

                              >U nas panuje metoda - zasadzimy i idziemy sobie, niech rosnie - a tu
                              >nie o to chodzi.
                              Zgoda, że przy sadzeniu trzeba myśleć.

                              >Plac Litewski w dzisiejszej postaci nie jest wcale placem,
                              >tylko pustą przestrzenią w środku miasta, niespójną, chaotyczną i zarośniętą. A
                              >trawestując Twoje stwierdzenie Robercie - o tym, ze można przejsć, by zobaczyć
                              >zabytki - mogę stwierdzic, że ty mozesz przejsć te kilkadziesiąt kroków od
                              >Rynku, zeby zobaczyć zieleń - i tak samo jesteśmy uprawnieni do tych stwierdzeń
                              >- to nasze subiektywne odczucia:-)
                              Plac Litewski nie jest "pustą przestrzenią". Jest dość spójny, symetryczny nie
                              chaotyczny i ładnie zazieleniony drzewami (a też nie np. topolami). Niespójne
                              są może pomniki w nadmiarze. Jest natomiast miejscami zaniedbany (fontanne mają
                              odnowić - oby ze smakiem i bez przesady w pomysłach). "Zobaczyć zieleń" to
                              można sobie np. przy przejściu dla pieszych, ale to nie to samo, co odpoczywać
                              wśród drzew wracając ze Starego Miasta czy jakiejś księgarni.
                              Dalej to już jakieś nieporozumienie:

                              "A zarosla na Rynku? Ilekroć tam jestem, nawet teraz w zimie, choc pogoda
                              sredniosprzyjająca - widać turystów - pojedyncze przypadki - ale są. I co
                              widać? iIdzie sobie taki ktoś Bramową w kierunku rynku, wchodzi na rynek,
                              spogląda w prawo i staje! Natychmiast wyjmuje aparat (chyba że trzyma go w
                              ręku) i fotografuje kamienicę Konopniców, którą zauważył wchodząc na Rynek -
                              widzialem już chyba z 15 takich sytuacji:-) A gdyby w tym miejscy rosło drzewo
                              i zasłaniało widok z tego narożnika Rynku na najpiękniejszą lubelską kamienicę -
                              większosc ludzi by jej w ogóle nie zauważyła. Nie byłoby jej widac też z
                              Olejnej."
                              Była mowa o wycięciu dwóch starych i dorodnych drzew na Placu Po Farze. Koło
                              trybunału jest ciasno, jak H. bodaj, słusznie, wcześniej wskazywał. I nikt
                              chyba nie myśli o sadzeniu tu drzew.

                              > Zobacz, jak wygląda teraz sąd rejonowy ...
                              Sąd to inne zagadnienie - nie wszystko na raz. W każdym razie mnożenie takich
                              słów jak "śliczny" itd. nie rozstrzyga, bo są różne upodobania. Już kiedyś
                              chyba była mowa o tym, że niejakie przycinki gałęzi to niewielka sprawa, ale
                              stare ładne drzewa to coś cennego. W Krakowie mają Planty, więc im łatwiej
                              wytrzymać na łysym Rynku.

                              Dla Lublina takimi "Plantami" jest plac Litewski - i może by to też
                              uwzględniać !!!

                              > W Lublinie jest mnóstwo zieleni i naprawde nie ma co rozbić cyrków o to ze
                              > nie ma jej akurat na rynku - tym bardziej, ze historycznie jest to zupełnie
                              > nieuzasadnione.
                              Mnóstwo zieleni to w ogóle jest np. w Parku Ludowym. Szło by o to, żeby Lublin
                              miał zieleń przy głównej ulicy, którą idą goście. Żeby tu mogli odpocząć (można
                              np. zobaczyć Niemców jak moczą nogi w fontannie). Żeby im się Lublin spodobał
                              jako miejsce do życia. To wtedy może ktoś zacznie zakładać tu jakieś usługi.
                              Zabytki to się widuje i w świecie, i w Polsce a dobrze zadrzewione Śródmieście
                              (+ lepiej niż obecnie zadbane zabytki) - to jest to, co może wybić Lublin...

                              Kto robi takie "cyrki" o to, że nie ma zieleni "na rynku"? I dlaczego H. zwraca
                              się do piszącego niniejsze słowa?
                              Pozdr.


                              • Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 23:37
                                robertw18 napisał:

                                > Nie zwódźmy się - to, co widać, nie jest starożytne, a kościół kapucynów nie
                                > stoi przy placu Litewskim.

                                Jak to nie? A gdzie stoi? Ja wiem, ze jest drugi kosciół kapucynow na
                                Poczekajce, ale nie o ten mi chodzi:-)

                                > Wyjdźmy od tego, że zieleń jest człowiekowi
                                > zdrowsza niż kamienny/betonowy plac i że rozmaite drzewa z różnymi ptakami są
                                > czymś innym niż gołe place z gołębiami.

                                A czy ja proponuje gołe place? Ja chcę, zeby byo coś widać, zamiast samej
                                zielonej sciany - pomiedzy skrajnosciami jest jeszcze wiele rozwiązań.

                                > Plac Litewski nie jest "pustą przestrzenią". Jest dość spójny, symetryczny nie
                                > chaotyczny i ładnie zazieleniony drzewami (a też nie np. topolami). Niespójne
                                > są może pomniki w nadmiarze.

                                Z tym się akurat nie zgodzę - plac obecnie ma kilka części, które srednio do
                                siebie przystają: jest poszerzenie Krakowskiego, które ginie optyczniei w
                                drzewach, jest ulica przed dawnym rektoratem UMCS, zamknięta z drugiej strony
                                drzewami, jest placyk przed politologią i ulica przy Europie. Pośrodku fontanna,
                                skąd mamy chaotyczne widoki wszędzie. # Maja, choć zamyka plac od zachodu, tak
                                jak Krakowskie od południa, optycznie do placu nie należy.

                                > Była mowa o wycięciu dwóch starych i dorodnych drzew na Placu Po Farze. Koło
                                > trybunału jest ciasno, jak H. bodaj, słusznie, wcześniej wskazywał. I nikt
                                > chyba nie myśli o sadzeniu tu drzew.
                                Na temat rynku - to do wcześniejszego postu - o "betpnowej pustyni" na rynku.
                                Wpisałeś się w ten ciąg - wiec nie miej mi za złe, ze uznałem cię za stronnika
                                tamtego postu:-)

                                > W Krakowie mają Planty, więc im łatwiej
                                > wytrzymać na łysym Rynku.
                                W Krakowie z Rynku do Plant jets dalej, niż w Lublinie na Podzamcze, nie mówiac
                                o widokach doliny Bystrzycy, które szybko wychodzą m.in. w takich miejscahc jak
                                Dolna Panny Marii. Śródmieście Lublina, jest nieduże i ze wszystkich stron
                                zamknięte zielenią: od wschodu dolina Bystrzycy, od pólnocy dolina Czechówki, od
                                zachodu Ogród Saski i jego przyległości, jak ten niewielki skwer pryz Unii, a
                                dalej na południe cmentarz przy Lipowej. Do tego są liczne drzewa w mieście i
                                spory zazieleniony plac przy Centrum Kultury. W czym problem? Dlaczego Planty
                                miałyby być lepsze od naturalnego w duzej części otoczenia lubelskiego śródmieścia?

                                > Zabytki to się widuje i w świecie, i w Polsce a dobrze zadrzewione Śródmieście
                                > (+ lepiej niż obecnie zadbane zabytki) - to jest to, co może wybić Lublin...

                                Zabytki są różne - nasze są w charakterze dosć oryginalnym. A wybić to nas moze
                                przede wszystkim promocja. Jest coś takiego, ze Polacy mają bardzo uczuciowy
                                stosunek do natury - w przeciwieństwie do wielu narodów - to oczywiscie bardzo
                                dobrze, swoją drogą, ale czy nie przesadzasz, mierząc innych naszą miarą?
                                Dobrze zadrzewione śródmieście? Drzewo, które zasłania bramkę przy kosciele
                                Kapucynów to dobry przykład:-)
                                Zaznaczam jeszcze raz: chodiz mi o odpowiednie utzrymywanie zieleni, a nie jej
                                brak - nieraz o tym pisałem. A w Lublinie jest tak, ze zieleń zasłania to, co
                                powinno się wyeksponować, a tam, gdzie by sie pryzdała, żeby zasłonić coś
                                nieszczególnego - tam jej nie ma.
                                Pozdr.
                                • robertw18 Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... 21.01.06, 23:31
                                  robertw18 napisał:

                                  > Nie zwódźmy się - to, co widać, nie jest starożytne, a kościół kapucynów nie
                                  > stoi przy placu Litewskim.
                                  Jak to nie? A gdzie stoi? Ja wiem, ze jest drugi kosciół kapucynow na
                                  Poczekajce, ale nie o ten mi chodzi:-)

                                  -Stoi przy Krakowskim Przedmieściu, co można przeczytać na kapucyńskiej
                                  ścianie.

                                  > Wyjdźmy od tego, że zieleń jest człowiekowi
                                  > zdrowsza niż kamienny/betonowy plac i że rozmaite drzewa z różnymi ptakami są
                                  > czymś innym niż gołe place z gołębiami.
                                  A czy ja proponuje gołe place? Ja chcę, zeby byo coś widać, zamiast samej
                                  zielonej sciany - pomiedzy skrajnosciami jest jeszcze wiele rozwiązań.

                                  -Tak jest. Jednak w ciągotach do ujednolicenia placu, raczej H. nie podsuwał
                                  zadrzewiania tego, co kamienne itp.

                                  > Plac Litewski nie jest "pustą przestrzenią". Jest dość spójny, symetryczny nie
                                  > chaotyczny i ładnie zazieleniony drzewami (a też nie np. topolami). Niespójne
                                  > są może pomniki w nadmiarze.
                                  Z tym się akurat nie zgodzę - plac obecnie ma kilka części, które srednio do
                                  siebie przystają: jest poszerzenie Krakowskiego, które ginie optyczniei w
                                  drzewach, jest ulica przed dawnym rektoratem UMCS, zamknięta z drugiej strony
                                  drzewami, jest placyk przed politologią i ulica przy Europie. Pośrodku fontanna,
                                  skąd mamy chaotyczne widoki wszędzie. # Maja, choć zamyka plac od zachodu, tak
                                  jak Krakowskie od południa, optycznie do placu nie należy.

                                  Jasne, narzekać można zawsze. Ale sam H. zaznaczył, że fontanna jest w środku i
                                  jest coś parzystego po bokach. Więc - z grubsza porządek układu. Jeśli pominąć
                                  sprawę pomników, jak się rzekło. 3 Maja się nie zwęzi, a ulicy przy Europie nie
                                  poszerzy, więc nie ma co wydziwiać. "Chaotyczne widoki" spod fontanny -
                                  niezrozumiałe. Plac nie jest "pustą przestrzenią", ale jest nieco przestrzeni i
                                  cięcie drzew też nie spowoduje, żeby przestrzeń była mniej pusta. Co właściwie
                                  H. chciałby z placem zrobić (pomijając pomniki i cięcie drzew)? Bo, że coś po
                                  jednej stronie nie jest dokładnie takie jak po drugiej - to zgoda. Lewa ręka
                                  też jest inna niż prawa i nie ma z tego powodu obrzydzenia.

                                  > Była mowa o wycięciu dwóch starych i dorodnych drzew na Placu Po Farze. Koło
                                  > trybunału jest ciasno, jak H. bodaj, słusznie, wcześniej wskazywał. I nikt
                                  > chyba nie myśli o sadzeniu tu drzew.
                                  Na temat rynku - to do wcześniejszego postu - o "betpnowej pustyni" na rynku.
                                  Wpisałeś się w ten ciąg - wiec nie miej mi za złe, ze uznałem cię za stronnika
                                  tamtego postu:-)

                                  -Kto jest czego stronnikiem wypada oceniać na podstawie tego, co pisze. A nie z
                                  rozpędu. :-)

                                  > W Krakowie mają Planty, więc im łatwiej
                                  > wytrzymać na łysym Rynku.
                                  W Krakowie z Rynku do Plant jets dalej, niż w Lublinie na Podzamcze, nie mówiac
                                  o widokach doliny Bystrzycy, które szybko wychodzą m.in. w takich miejscahc jak
                                  Dolna Panny Marii. Śródmieście Lublina, jest nieduże i ze wszystkich stron
                                  zamknięte zielenią: od wschodu dolina Bystrzycy, od pólnocy dolina Czechówki, od
                                  zachodu Ogród Saski i jego przyległości, jak ten niewielki skwer pryz Unii, a
                                  dalej na południe cmentarz przy Lipowej. Do tego są liczne drzewa w mieście i
                                  spory zazieleniony plac przy Centrum Kultury. W czym problem? Dlaczego Planty
                                  miałyby być lepsze od naturalnego w duzej części otoczenia lubelskiego
                                  śródmieścia?
                                  -Nie było mowy, że Planty lepsze, tylko że rynek w Krakowie byłby czym innym,
                                  gdyby nie było w pobliżu zieleni "plantowej". Jednak ich zaletą jest to, że
                                  ciągną się długimi pasami obok ulic. W Lublinie takiego ciągu, niestety, nie
                                  ma, ale jest coś innego, też ciekawego. Niestety, rządcy miasta mogą "na
                                  tyłach" swobodniej niszczyć zieleń, bo bierni ludzie nie sprzeciwią się temu
                                  skutecznie.
                                  Ale znowu wyjeżdżanie z Czechówką i doliną Bystrzycy (czy cmentarzem), gdy mowa
                                  jest o odpowiednikach zborczego miejsca w samym środku miasta - to
                                  nieporozumienie. Poza tym okolice trybunału nie są dla Lublina tym samym, co
                                  rynek dla Krakowa, więc ze "środka miasta" (chyba dla wielu to jest plac
                                  Litewski) na Podzamcze jest dalej (i potem trzeba pod górę). Ale my za to
                                  możemy sobie urządzać występy przed zamkiem i jest OK.

                                  > Zabytki to się widuje i w świecie, i w Polsce a dobrze zadrzewione Śródmieście
                                  > (+ lepiej niż obecnie zadbane zabytki) - to jest to, co może wybić Lublin...

                                  Zabytki są różne - nasze są w charakterze dosć oryginalnym. A wybić to nas moze
                                  przede wszystkim promocja. Jest coś takiego, ze Polacy mają bardzo uczuciowy
                                  stosunek do natury - w przeciwieństwie do wielu narodów - to oczywiscie bardzo
                                  dobrze, swoją drogą, ale czy nie przesadzasz, mierząc innych naszą miarą?
                                  -Niech zobaczą jak może wyglądać środek miasta. A domy przy placu Litewskim
                                  będą im wyglądać jak naśladownictwo Rosji - bez szczególnych zalet, gdyby nie
                                  drzewa. Japonia podniosła na wyżyny wyczynu buddyjskie "ogrody" z kamyków
                                  (jasne, że nie tylko z nich), obrządek picia "ocha" itd. Bliskość przyrody
                                  właściwie ceni się wszędzie, tylko często w miastach pozostaje tęsknota za nią.
                                  "Promocja" owszem, ale trzeba i mieć, co pokazać. Dla przyjezdnych "deseczki z
                                  info" - po polsku i angielsku.

                                  Dobrze zadrzewione śródmieście? Drzewo, które zasłania bramkę przy kosciele
                                  Kapucynów to dobry przykład:-)
                                  -Słowo "dobrze" ma wiele znaczeń. Chodziło, oczywiście, o "bogato".
                                  Przykład na niewłaściwe miejsce dla drzewa chyba dobry... o ile pamięć nie
                                  zawodzi. Ale trzeba mieć całość przed oczyma latem, by oceniać czy lepiej by
                                  było w ogóle wyciąć to drzewo czy przyciąć, czy zostawić.

                                  Zaznaczam jeszcze raz: chodiz mi o odpowiednie utzrymywanie zieleni, a nie jej
                                  brak - nieraz o tym pisałem. A w Lublinie jest tak, ze zieleń zasłania to, co
                                  powinno się wyeksponować, a tam, gdzie by sie pryzdała, żeby zasłonić coś
                                  nieszczególnego - tam jej nie ma.

                                  -Tak, tylko że co jest "odpowiednie" to sprawa sporna, a H. od razu podchwycił
                                  wątek po "Precz z drzewami na Rynkach !!!!! " . Właśnie spór jest o to, że
                                  właściwie na placu Litewskim żadnych widocznych starożytności nie ma i nie ma
                                  konieczności żeby wyraźnie "eksponować" otoczenie. Widać je w dostatecznym
                                  stopniu, nie potrzeba spod fontanny oglądać kapucynów itd. Natomiast zgoda, że
                                  w Lublinie należy myśleć o zasłanianiu zielenią w większym stopniu. Ale widać,
                                  jak to idzie. Stare drzewa łatwo wyciąć, dorobić się dużych starych drzew (jak
                                  i ciekawych zakątków) - trudniej. A to np., co chcą zrobić na tyłach ratusza z
                                  tym parkiem, "jatkami", różnymi poziomami, schodkami i drzewami - to jest
                                  niszczenie Lublina.
                                  Sorry, pewnie jakieś zagadnienie zostało pominięte, ale już późno.
                                  Pozdr.


                                  • Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 00:18
                                    Oj, Robert, Robert!
                                    To ze kosciół kapucynów ma adres Krakowskie Przedmieście ileś tam, to nie
                                    zmienia faktu, ze zarówno kosciół jak i klasztor, jak i poczta i Lublinianka -
                                    to wsszystko optycznie i kompozycyjnie jest przy placu Litewskim! Między placem
                                    a Krakowskim nie ma granicy - Krakowskie jest obramieniem Placu, tak jak 3 maja
                                    i nie ma co wywracać kota ogonem, ze kosciół Kapucynów nie stoi przy Placu
                                    Litewskim!
                                    Co do kompozycji:
                                    Nie ma jej teraz - po prostu. W miejscu istniejącej niegdyś osi, wiążącej pałac
                                    Sanguszków (Lubomirskich, poradziwiłłowski - jak to pałace zmieniał właścicieli)
                                    teraz rosną drzewa i osi nie ma. Kosciół Kapucynów zbudowano z fundacji ks.
                                    Pawła Sanguszki własnie w takim miejscu, by osiowo był powiązany z pałacem - to
                                    jest nadal, choć nieczytelne w terenie - jedna z nielicznych w Lublinie
                                    póżnobarokowych kompozycji urbanistycznych - lubelskie palace mialy raczej
                                    miejski charakter, stąd w ciasnocie mało powstało takich ukladów pałacowych, jak
                                    np. wówczas w Warszawie, warto by ten układ wiec uczytelnic - ale tego nie
                                    widziałem w pokazywanych projektach rewitalizacji... Na dodatek w ten właśnie
                                    układ wprzężony został obelisk Unii Lubelskiej - on też stoi na tej osi - w
                                    czasach Królestwa w pałacu mieściła się Komisja Województwa Lubelskiego, wtedy
                                    też wzbogacono oś pomnikiem.
                                    Jasne że nie proponuję daleszego zadrzewiania śródmieścia Lublina - nie wiem
                                    skąd te komplesy w stosunku do innych miast - Lublin jest bardzo zielony. Po
                                    prostu należy zmienic strukture zieleni - zeby byłą tam, gdzie powinna, a jej
                                    niema, a eni tam, gdzie jest, a nie powinna. A co do bogactwa zadrzewień jako
                                    atutu - parę razy syszałem już opinie o Lublinie, ze czasem coś ładnego zza tych
                                    krzaków wystaje... Tak też postrzegają to turyści - nie każdy musi postrzegać,
                                    jak ty.
                                    Zieleń musi być odpowiednio prowadzona - u nas nie jest i zasłania zbyt wiele.
                                    Plac Litewski jest zbiorem budowli projektowanych przez ważnych, nieraz
                                    wybitnych architektów, a nie "naśladownictwem Rosji", a widoczne starożytności
                                    są dookoła całego placu, za wyjątkiem Maca i Corner House, czy jak to się tam
                                    nazywa. Masz tu: kosciół i klasztor kapucynów, proj. przez Karola Baya,
                                    znakomitego włoskiego architekta działającego w Warzawie w 1 poł. XVIII wikeu,
                                    gmach Poczty, świetną realizację lat dwudziestych, przebudowaną wówczas przez
                                    niezłego lubelskiego architekta Bohdana Kelles-Krauze, Lubliniankę, autorstwa
                                    znakomitego łódzkiego architekta Gustawa Landau - bezsprzecznie najbardziej
                                    imponujący gmach tego typu w Lublinie, gmach BAnku Państwowego - jedyny w tym
                                    gronie nieco "rosyjski", ale raczej kosmopolityczny, zresztą przebudowany lekko
                                    po I wojnie - a w ogóle to znakomity; budynek komisji obwodowej z lat Królestwa,
                                    jedyna obecnie oprócz obelisku pozostałosć aranżacji palcu z tego okresu -
                                    charakterystyczna sprawa, że to neogotyk - wszystkie państwowe realicacje w l.
                                    20tych w Lubline były neogotyckie: zamek, wieża Trynitarska i budynki zamykające
                                    wtedy tą stronę placu - został z nich tylko ten; dalej "Janina" obecne
                                    kuratorium, z secesyjnymi balkonami, pałac Rządu Gubernialnego - też świetny
                                    budynek, za nim pałac poradziwiłłowski, przy którym pracowali tacy ludzie jak
                                    Tylman czy Henryk Marconi - który nadał mu dziesiejsza formę, dalej w narożniku
                                    pałac Lubomirskich - chyba najpiękniejszy z lubelskich pałaców i wreszcie
                                    Europa. Na dodatek z narożnika południowo-zachodniego była niegdyś osiowa
                                    kompozycja z klasztorem i kosciolem wizytek, ob. Centrum Kultury - do dzis,
                                    zauważ, ul. prowadzi na oś koscioła, a kiedys były tam dwie dzwonnice, z bramą
                                    posrodku, które tą kompozycję akcentowały. Podsumowująć - no nie ma tam nic
                                    szczególnego, najlepiej żeby zarosło... Piszesz "domy przy placu Litewskim" -
                                    dom to tam jest raptem jeden - przy 3 Maja, taki niski jednopiętrowy obok banku:-)
                                    > "Promocja" owszem, ale trzeba i mieć, co pokazać. Dla przyjezdnych "deseczki z
                                    > info" - po polsku i angielsku.
                                    Mamy co pokazać - ale trzeba o tym wiedzieć. Ale skoro przy Placu Litewskim
                                    stoją "domy", na dodatek "niezbyt starożytne" - to gdzie świadomosc tych
                                    skarbów, które są w Lublinie? Zadbaną zieleń to i tak wszędzie mają lepiej niż u
                                    nas. Zieleń powinna być u nas dobrze prowadzona - a i tak wtedy co najwyżej
                                    goscie stwierdzą, ze jest jak u nich - a ważniejsze, zeby zobaczyli wyjątkowoą
                                    architekturę, podkreśloną odpowiednio przez zieleń.
                                    Przypomina mi sie, jak to na forum Turystyka jakaś dziwczyna założyla wątek, w
                                    którym poprosila o radę, gdzie zabrac zaproszonych przez siebie Norwegów, kiedy
                                    będzą przez tydzień u niej w Polsce - oczywiscie większosć piszacych proponaował
                                    Zakopane i Tatry:-) Ja wiem,ze to dla nas jest imponujące i wyjątkowe, bo więcej
                                    takich gr nie mamy, ale dla Norwegów? Oni tam mają niemal same góry:-) ZTwoimi
                                    propozycjami jest podobnie: proponujesz to, za czym najbarziej tęskisz, nie
                                    zastanawiajac sie, czy rzeczywiscie to będzie dla tych ludzi imponujące i godne
                                    uwagi. Ja mieszkam na wsi - może dlatego mam inne zdanie o zieleni - bo mam jej
                                    pod dostatkiem za oknem.
                                    > Właśnie spór jest o to, że
                                    > właściwie na placu Litewskim żadnych widocznych starożytności nie ma i nie ma
                                    > konieczności żeby wyraźnie "eksponować" otoczenie.
                                    Jest koniecznosć - bo to główny plac dużego miasta, o odpowiedniej skali, takiej
                                    "lubelskiej" - czyli nie za duzej, a le dzięki temu bardzo ludzkiej i bardzo
                                    dobrej, wartościowej zabudowie. Jeżeli mieszkańcy Lublina tego nie dostrzegają,
                                    to jest to wina również tego, że jest zarośnięty i m.in. przez to odpowiedniej
                                    dla siebie roli nie pełni.
                                    Pozdr.
                                    • Gość: Nikt Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 08:36
                                      Szanowny H. Nie do końca zgadzam się z Tobą co do tego, że Plac Litewski
                                      kompozycyjnie obejmuje także Krakowskie Przedmieście. Niewatpliwie optycznie
                                      tak, ale w moim przekonaniu Plac wykształcił się przy krzyżu ul. Krakowskie
                                      Przedmieście i późniejszej od niego ul. Powiatowej, a później 3Maja. Mamy tu do
                                      czynienia obecnie, podobnie i w przeszłości, z szeregiem wnętrz
                                      architektoniczno-urbanistycznych, które wspólnie tworzą tę optyczną całość jaką
                                      jest dzisiaj Plac. Wnętrza architektoniczne, nie muszą posiadać wyłacznie
                                      konkretnych ścian jakimi są ściany w postaci zwartej zabudowy. Mogą mieć
                                      strukturę wewnetrzną, którą niektórzy nazywają obiektywną - np. w postaci
                                      lużnej zabudowy ścian, czy subiektywną ze ścianami zaznaczonymi nielicznymi
                                      elementami, jak płoty, pojedyńcze drzewa, budynki, a w otwartym krajobrazie
                                      kępy dzzew, ogrodzenia itd. Zatem w moim przekonaniu mamy w obrebie przestrzeni
                                      odbieranej jako Plac złożoną strukturę wnętrz, i w mojej skromnej opinii nie
                                      jest to kompozycyjnie przestrzeń jednorodna i nie była taka od samego początku,
                                      tj. od poczatku XIX (1819) stulecia, kiedy powstał Plac Musztry dający w pewnym
                                      sensie zawiązek późniejszego Placu Litewskiego. A co do tego, że pielegnacja
                                      zieleni tak w obrębie Placu, jak i innych obszarów miasta, w tym historycznych
                                      zgadzam się całkowicie. Pielegnacja zieleni winna dotykać także problemu
                                      ekspozycji obiektów architektonicznych tworzących ściany Palcu. Czy dzisiaj
                                      Plac jest placem, mam watpliwości, albowiem raczej jest skwerem, dla którego
                                      zagospodarowanie zielenią wydaje się być odpowiednie. W swych początkach, jak
                                      zapewnie wiesz Szanowny H, po zachodniej stronie zieleń praktycznie ograniczała
                                      się do pasa wzdłuż granic Placu Musztry, który obejmował połowę obecnej
                                      przestrzeni PL. Drugą połowę zajmował ogród przed dawnym pałacem Lubomirskich
                                      przystosowany dla potrzeb Komisji Województwa Lubelskiego. Jeszcze około połowy
                                      XIX stulecia ta część obecnego Placu (wówczas nie powiązana z Placem Musztry)
                                      zagospodarowana była niską zielenią, z kopcem na osi pałacu (por. widokm A.
                                      Lerue). Ekspozycja wszystkich architektonicznych elementów oprawy tego miejsca
                                      w jego sąiedztwie miała zupełnie inną jakość. Wysoka zieleń pojawiła się tutaj
                                      ( tj, w obrębie Placu Litewskiego) w ciągu 2 połowy XIX i I połowy XX sulecia,
                                      a i to zarówno w związku z przemyślanymi działaniami, jak i w wyniku dzikiego
                                      rozsadzania. Plac i zieleń na nim ulegały istotnym przeobrażeniom w ciągu
                                      blisko dwu wieków istnienia. Wydaje mi się, że na jego postać wielki wpływ
                                      miały dwa wydarzenia. Pierwsze to przebudowa placu w roku 1928, kiedy to
                                      Magistrat Lublina zorganizował konkurs na regulację i zagospodarowanie zielenią
                                      Placu Litewskiego. Ustalono zalecenia konkursowe, takie jak: wyprowadzenie osi
                                      głównej spomiędzy pałaców pod kątem mniejszym niż 90°,wyprowadzenie osi z osi
                                      samych pałaców,od strony Hotelu Europejskiego i ul. 3 Maja pozostawienie
                                      zadrzewienia,dopuszczano przeniesienie pomnika Unii Lubelskiej na narożnik przy
                                      Hotelu Europejskim,zalecano nawierzchnie z kostki lub klinkieru z podziałem
                                      posadzki na kwadraty lub prostokaty,zalecano ograniczyć żywopłotami pasy
                                      zieleni, zalecano zlikwidowanie grupy drzew przed DOK - wcześniej pałac KWL
                                      (sic!) oraz drugi moment po roku 1962 kiedy powstała nowa kompozycja placu wg.
                                      projektu , arch. T. Bobka, T. Augustynka, prof. G. Ciołka - konsultacje
                                      projektu zieleni, J. Jarnuszkiewicza - rozwiązania plastyczne, częściowo
                                      zniwelowano teren, zwłaszcza we wschodniej części placu, wprowadzeno nowe
                                      nasadzenia, przebudowano pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej przez połączenie
                                      go płytą z Pomnikiem Nieznanego Żołnierza, wykonano nową
                                      nawierzchnię,wprowadzeno ogródek jordanowski w tylnej partii zachodniej części
                                      placu. Ta ostatnia przebudowa,o wyraźnie społeczno-politycznym zabarwieniu) w
                                      mojej opinii nadała dzisiejszy wyraz temu miejscu. Własnie w tym okresie
                                      wydzielona została przestrzeń publiczna przed i miedzy pomnikami od strony
                                      Krakowskiego Przedmieścia. Przebudowano i zmieniono lokalizację pomnika
                                      Nieznanego Żołnierza. Trzeba było gdzieś manifestować. Fontanna powstała w
                                      roku 1957 w miejscu, gdzie Niemcy w okresie wojny urządzili basen
                                      przeciwpożarowy. Przed wojną, w centralnej częsci placu istniała szeroka (
                                      mniej wiecej 1/3 przestrzeni placu) otwarta przestrzeń, co dokumentują zdjęcia
                                      i zachowane projekty i rysunki, z widokiem zarówno na gmach Rządu Gubernialnego
                                      (zach.), jak i gmach d. Komisji Województwa Lubelskiego (wsch). Była to
                                      naprawdę zupełnie inna przestrzeń aniżeli dzisiaj. Po obu stronach tej
                                      przestrzeni skomponowane były obszary zieleni wysokiej, po częsci zachowujące
                                      dawne założenie z przed pałacu Lubomirskich (KWL). Trzeba by duzo miejsca i
                                      czasu by pisać o historii Placu Litewskiego i przekształceniach jego
                                      tożsamości. Przepraszam za może nazbyt mentorski ton. Pozdrawiam.
                                      • Gość: Nikt Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 08:44
                                        Szanowny H. Gdybyś zechciał rzucic okiem do wątku - Inwestycje w Lublinie - i
                                        zwrócić uwagę na moje pytanie w sprawie nadbudowy kamienicy przy ul. Krakowskie
                                        Przedmieście 12, a nastepnie podzielic się swymi wrażeniami, byłbym ogromnie
                                        wdzięczny. Pozdr.
                                        • Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:30
                                          Rzuciłem - przepraszam, ze wcześniej nie odpisałem, ale nie azauważyłem tego postu.
                                          Wracając do placu - jego historia jest długa i różnie był w swojej przeszłości
                                          akcentowany urbanistycznie i ja jakoś nie mogę się oprzec wrazeniu, ze dzisiaj
                                          jest najmniej spójny i wręcz chaotyczny. I będę się upierał, że przy dzisiejszym
                                          stanie placu - kosciół stoi przy Placu, a nie przy Krakowskim:-)
                                          Swoją drogą szkoda, ze nie wyglada tak jak na wspomnianym przez Pana widoczku.
                                          Pryz okazji mam pytanie - kiedy rozebrano mur przed kościołem kapucynów?
                                          Pozdrawiam!
                                          • Gość: Nikt Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 16:10
                                            W kwestii muru klasztornego, a także historii założenia klasztornego kapucynów
                                            w Lublinie polecam pracę Marka Budziarka, Kapucyni w Lublinie. Dzieje klasztoru
                                            w latach 1721-1864. Warszawa-Lublin 1996. Jak wynika z tej pracy mur posiadał
                                            ciekawą historię. Ostatecznie zniknał w latach 60 XIX wieku, jak się wydaje
                                            przed rokiem 1867.
                                            • Gość: H Re: O ZIELENI W ŚRÓDMIEŚCIU ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 16:14
                                              Badrzow dziękuję! Chętnie rzucę okiem.
                                              Pozdr.
                                              • robertw18 Do H. 23.01.06, 23:47
                                                Skąd te bolesne okrzyki: "oj, oj". Trzeba było tylko pisać, że uznaje się, iż
                                                Krakowskie Przedmieście nie oddziela kościoła od placu dostatecznie
                                                wyraźnie, "optycznie" coś się z czymś wiąże. Jeśli H. nazywa to, że się mu
                                                podało treść napisu na kapucynach: "wywracać kota ogonem", to grzeczność to
                                                wątpliwa.

                                                Tylko czy się "kapucyni" mocno łączą z placem? Za szeroką ulicą, w rogu, gdzie
                                                jeszcze jest b. szeroko przy "Europie"?
                                                Wygląda na to, że H. koniecznie chce, żeby było widać kapucynów z jakiegoś
                                                miejsca, które sobie upatrzył. A może lepiej, żeby nie było widać, jak psuje
                                                symetrię" względem "Mac" czy jak to zwą, czy czegoś innego?
                                                Hasło H. jest prawie tak ogólnikowe, że pewnie znajdzie tłumy
                                                zwolenników: "drzewa powinny być odpowiednie do okolicznych domów". Jednak nie
                                                każdy woli oglądać więcej domów niż drzew, a zwłaszcza odczuwać przy sobie
                                                obecność kamienia raczej niż drzew.
                                                H. ładnie poucza o osiach i "pradziejach" domów nie tak znowu odległych w tym
                                                przypadku, ale przesadza nazywając "kompleksami" stanowisko, że woli się mieć
                                                obok drzewa niż "eksponować" np. kościół kapucynów, który i tak nie jest
                                                zasłonięty i łatwo go obejrzeć.
                                                I jeśli urządzi wykład przyjezdnemu, to zapewne go przekona, ale i bez wykładu
                                                dla wielu domy na tyłach placu Litewskiego będą podobne jak w innych miastach,
                                                a dla cudzoziemców "jakieś niby rosyjskie".
                                                Pouczenia o układzie też są przesadzone, bo przecież chyba trzeba być ślepym,
                                                żeby nie dostrzegać układu parzystego. (Jasne, że nie w pełni dokładnego, ale i
                                                człowiek nie jest z lewa taki jak z prawa i jest to nawet ciekawsze. Są też
                                                liczne przykłady twórczości o dość niepodobnej ale ładnej parzystości.) Ale
                                                jeśli H. pisze:
                                                "Plac Litewski w dzisiejszej postaci nie jest wcale placem,
                                                tylko pustą przestrzenią w środku miasta, niespójną, chaotyczną i zarośniętą.",
                                                to jest to pogląd mocno wątpliwy.

                                                Za to o starożytności H. przekonywał, choć nieumiejętnie. Podał tylko raz wiek
                                                XVIII w odniesieniu do kościoła Kapucynów (pewnie dlatego tak bardzo chciał tę
                                                świątynię widzieć przy placu). Nie jest to starożytność, ale nawet nie o to
                                                chodzi. Po prostu widoki nie robią wrażenia czegoś starego tak, jak na Starym
                                                Mieście. I może się H. bardzo oburzać, ale w czasach sieci itp. samymi takimi
                                                zabytkami jak te przy placu Litewskim (nawet z kapucynami) nie rzuci się
                                                przyjezdnych na kolana.

                                                Sprawa nazewnictwa:
                                                "Piszesz "domy przy placu Litewskim" -
                                                dom to tam jest raptem jeden - przy 3 Maja, taki niski jednopiętrowy obok
                                                banku:-)" . Może H. by wolał budynki, zabudowania, edyficja itd., ale niech
                                                przyjmie do wiadomości, że niektórzy używają słowa dom nie tylko w
                                                znaczeniu "dom mieszkalny", ale ogólniej.

                                                Ale H. chce z tego wyciągnąć wnioski dalej idące: "Mamy co pokazać - ale trzeba
                                                o tym wiedzieć. Ale skoro przy Placu Litewskim stoją "domy", na
                                                dodatek "niezbyt starożytne" - to gdzie świadomosc tych
                                                skarbów, które są w Lublinie?" Świadomość jest w tym, że na placu Litewskim
                                                skarbem jest połączenie zieleni z dość starymi domami o różnym przeznaczeniu.
                                                "Zadbaną zieleń to i tak wszędzie mają lepiej niż u nas. " Tak, ale nie zawsze
                                                w połączeniu i w samym środku miasta. Właśnie dlatego jeden z
                                                uczestników "wątku" pisał o pl. Litewskim jako odpowiedniku innych ośrodkach w
                                                miastach na świecie. A że należy dbać o zieleń, to właśnie twierdzi piszący
                                                niniejsze słowa. H. za bardzo chyba popada w we własne wyobrażenia, bo nie
                                                podaje, co by chciał zmienić. Można się domyślać, że by mu odpowiadało
                                                wycinanie drzew po jednej stronie placu, "żeby oś była czytelna". Dlatego "nie
                                                wspomina" o symetrii dwu części placu, bo wycinając z jednej strony wypadałoby
                                                wycinać i po drugiej.

                                                "A co do bogactwa zadrzewień jako
                                                atutu - parę razy syszałem już opinie o Lublinie, ze czasem coś ładnego zza tych
                                                krzaków wystaje... Tak też postrzegają to turyści - nie każdy musi postrzegać,
                                                jak ty."
                                                Zapewne "turysta z Polski", który z wyższością wyraża się o Lublinie...

                                                > Właśnie spór jest o to, że
                                                > właściwie na placu Litewskim żadnych widocznych starożytności nie ma i nie ma
                                                > konieczności żeby wyraźnie "eksponować" otoczenie.
                                                "Jest koniecznosć - bo to główny plac dużego miasta, o odpowiedniej skali,
                                                takiej "lubelskiej" - czyli nie za duzej, a le dzięki temu bardzo ludzkiej i
                                                bardzo dobrej, wartościowej zabudowie. Jeżeli mieszkańcy Lublina tego nie
                                                dostrzegają, to jest to wina również tego, że jest zarośnięty i m.in. przez to
                                                odpowiedniej dla siebie roli nie pełni."

                                                Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega się ją. Ale
                                                nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, żeby wycinać
                                                drzewa przy placu. Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest
                                                Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać. Gdyby nie drzewa wokół
                                                PKiN w Warszawie, to można by tam oszaleć.

                                                Niestety, niedostatek czasu nie pozwala na szczegółową rozmowę. Toteż dzięki za
                                                wiadomości (niekiedy powtórkę).
                                                Pozdr.

                                                PS. "Krakowskie jest obramieniem Placu". To "obramienie" może się podobać,
                                                nawet bardzo, ale chyba mówi się "obramowaniem". A tego, co jest poza ramą, to
                                                już chyba do obrazu się nie zalicza. Czy H. przerabia język polski, żeby
                                                dowieść słuszności swych poglądów? :)
                                                • hubertkm Re: Do Robertaw18 24.01.06, 00:20
                                                  Taki jad to też wątpliwa grzeczność:-) I po co te nerwy?
                                                  Masz coś przeciw słowu "obramienie" Jeśli jest obramienie okna, to chyba może
                                                  być obramienie placu? Polonistą nie jestem, ale słowo "obramowanie" kojarzy mi
                                                  się bardziej z czynnością (jak obrabowanie - to nawet podobnie brzmi:-) Jak już
                                                  przy kalamburach jesteśmy - rama też do obrazu nie należy, ale nie o tym tu mowa:-)
                                                  Co do "starożytności" (brzmi strsznie "glogerowo", ale niech będzie) - wiek nie
                                                  rozstrzyga o wartosci zabytku. Są jeszcze inne czynniki. I chociaż komuś może
                                                  się to wydać dziwne, to np. Lublinianka moze być uznawana za cenniejszy zabytek
                                                  niz jakaś siedemnastowieczna kamienica. W ogóle wartosć zabytku to bardzo
                                                  interesujacy problem, w którym jest bardzo wiele czynników - z pewnością Pan
                                                  Nikt mógłby nam wiele o tym powiedzieć. Ja tylko póki co zaznaczę jeden
                                                  "drobiazg" - bardzo istotne dla odbioru zabytku (nie dla samej jego wartosci w
                                                  sensie obiektywnym, ale z pewnoscią dla postrzeganej przez ludzi wartosci w
                                                  sensie subiektywnym) jest jego otoczenie.
                                                  Jeszcze jedno na razie:
                                                  > Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega się ją. Ale
                                                  > nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, żeby wycinać
                                                  > drzewa przy placu.
                                                  Jest wartosciowa, naprawdę jest i może być odbierana jako bardziej efektowna niż
                                                  Stare Miasto - po raz kolejny pokazujesz, Robercie, że mierzysz wszystkich swoją
                                                  miarą - a nie każdy musi postrzegać tak, jak ty.
                                                  Drzew są tysiące w wielu miejscach, pałac radziwiłłowksi przy Placu Litewskim w
                                                  Lubline jeden.
                                                  > Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest
                                                  > Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać.
                                                  Ja w Nowym Jorku nigdy nie bylem - nei wiem, czy jest tam jakis wielki plac -
                                                  pewnie jest - ale w Europie place są normą w miastach, a my jesteśmy w Europie,
                                                  nie mówiąc już o tym, że kiedy przy obecnym Placu Litewskim stał dwór
                                                  Radziwiłłów, to o Nowym Jorku jeszcze nikt nie myślał, a kiedy Karol Bay
                                                  komponował kosciół z pałacem, to miasto dopiero się rodziło. Nie widze powodu,
                                                  dla którego Nowy Jork mialby być wzorem urabnistycznym dla Lublina, nie mówiąc
                                                  już o nieprzekraczalnej różnicy skali. W tym miejscu już pomieszałeś wszystko ze
                                                  wszystkim - bo porównanie Central Parku i Placu Litewskiego to zupelne
                                                  nieporozumienie.
                                                  > Gdyby nie drzewa wokół
                                                  > PKiN w Warszawie, to można by tam oszaleć.
                                                  To też kwestia gustu - jak widzę w necie fotki ludzi z zagranicy robione w
                                                  Warszawie - to dominuje pałac właśnie. Zresztą nie da się ukryć, ze faktycznie
                                                  jest bardzo efektowny, a swoją droga jako zabytek jest moim zdaniem bardzo
                                                  wartosciowy. Zreszta porównanie też mało sensowne, bo skala Placu Defilad jest
                                                  ogromna - takiej przestrzeni, zorganizowanej jednym, nadludzkiej skali budynkiem
                                                  - nie da sie porównac z niedużym i urozmaiconym centrum Lublina, to nie ta
                                                  skala, inne zupełnie wartości - to jest nieporównywalne.
                                                  Pozdr.
                                                  • robertw18 ODPOWIEDŹ 04.02.06, 23:41
                                                    > Taki jad to też wątpliwa grzeczność:-) I po co te nerwy?
                                                    Zaraz "jad"? Zaraz "nerwy"?

                                                    > Masz coś przeciw słowu "obramienie" ...
                                                    Może dać sobie z tym spokój. Powiedziało się wyraźnie, o co chodzi.


                                                    > Co do "starożytności" (brzmi strsznie "glogerowo", ale niech będzie) - wiek
                                                    nie
                                                    > rozstrzyga o wartosci zabytku. Są jeszcze inne czynniki. I chociaż komuś może
                                                    > się to wydać dziwne, to np. Lublinianka moze być uznawana za cenniejszy
                                                    zabytek
                                                    > niz jakaś siedemnastowieczna kamienica. W ogóle wartosć zabytku to bardzo
                                                    > interesujacy problem, w którym jest bardzo wiele czynników - z pewnością Pan
                                                    > Nikt mógłby nam wiele o tym powiedzieć. Ja tylko póki co zaznaczę jeden
                                                    > "drobiazg" - bardzo istotne dla odbioru zabytku (nie dla samej jego wartosci w
                                                    > sensie obiektywnym, ale z pewnoscią dla postrzeganej przez ludzi wartosci w
                                                    > sensie subiektywnym) jest jego otoczenie.
                                                    Zgoda, że sam wiek nie rozstrzyga, ale ma tym większy wpływ im większa różnica
                                                    wieku względem współczesności. Dalej - zgoda, że otoczenie, ale tu liczy się
                                                    nie tyle doskonała widoczność zabytków, lecz również do czego nastraja
                                                    otoczenie, czy hula tu wiatr czy jest zacisze itp. Wycinanie drzew to ruch w
                                                    złą stronę.

                                                    > Jeszcze jedno na razie:
                                                    > > Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega się ją
                                                    > . Ale
                                                    > > nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, żeby wy
                                                    > cinać
                                                    > > drzewa przy placu.
                                                    > Jest wartosciowa, naprawdę jest i może być odbierana jako bardziej efektowna
                                                    niż
                                                    > Stare Miasto - po raz kolejny pokazujesz, Robercie, że mierzysz wszystkich
                                                    swoją
                                                    > miarą - a nie każdy musi postrzegać tak, jak ty.
                                                    > Drzew są tysiące w wielu miejscach, pałac radziwiłłowksi przy Placu Litewskim
                                                    > Lubline jeden.
                                                    Gołosłowny zarzut - o mierzeniu innych swoją miarą. Jasne, że jedni chcą
                                                    wycinać i stawiać piętrowy parking, inni odsłaniać oś, jeszcze inni wolą drzewa
                                                    itd. Nie jest natomiast do sprawdzenia świadomość cenności zabytków, choć to
                                                    bodaj "Nikt" podawał przykład jak to na Krakowskim pytał się o najbliższe
                                                    zabytki i mówiono mu np. że w Kazimierzu. Może budzić wątpliwości, czy
                                                    przyjezdni nie będący historykami architektury itp. oceniają domy przy
                                                    Litewskim tak samo jak H.
                                                    Pałac Radziwiłłów przy pl. Litewskim jest jeden ale i zestaw drzew na Placu
                                                    Litewskim jest jeden. Nie będzie tam drzew - będzie inny Plac Litewski, gorszy.
                                                    Nikt nie mówi, żeby wyburzyć pałac Radziwiłłów...


                                                    > > Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest
                                                    > > Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać.
                                                    > Ja w Nowym Jorku nigdy nie bylem - nei wiem, czy jest tam jakis wielki plac -
                                                    > pewnie jest - ale w Europie place są normą w miastach, a my jesteśmy w
                                                    Europie,
                                                    > nie mówiąc już o tym, że kiedy przy obecnym Placu Litewskim stał dwór
                                                    > Radziwiłłów, to o Nowym Jorku jeszcze nikt nie myślał, a kiedy Karol Bay
                                                    > komponował kosciół z pałacem, to miasto dopiero się rodziło. Nie widze powodu,
                                                    > dla którego Nowy Jork mialby być wzorem urabnistycznym dla Lublina, nie mówiąc
                                                    > już o nieprzekraczalnej różnicy skali. W tym miejscu już pomieszałeś wszystko
                                                    z
                                                    > e
                                                    > wszystkim - bo porównanie Central Parku i Placu Litewskiego to zupelne
                                                    > nieporozumienie.
                                                    Żadne nieporozumienie. Trzeba widzieć sprawy szerzej, a nie nastawiać się na
                                                    wypowiedź: "to rzeczy zupełnie nieporównywalne" (bo każdą rzecz można
                                                    porównywać z każdą). Chyba można zrozumieć myśl taką, że choć Lublin wielkim
                                                    miastem jest, to niekoniecznie ma mieć w środku duży plac ogołocony z drzew.
                                                    Choćby nawet kiedyś miał. Czy w Lublinie czy w NY człowiek lubi towarzystwo
                                                    drzew i nie ma co z tego wyciągać wniosków o wadliwym naśladowaniu NY.


                                                    > > Gdyby nie drzewa wokół
                                                    > > PKiN w Warszawie, to można by tam oszaleć.
                                                    > To też kwestia gustu - jak widzę w necie fotki ludzi z zagranicy robione w
                                                    > Warszawie - to dominuje pałac właśnie. Zresztą nie da się ukryć, ze faktycznie
                                                    > jest bardzo efektowny, a swoją droga jako zabytek jest moim zdaniem bardzo
                                                    > wartosciowy. Zreszta porównanie też mało sensowne, bo skala Placu Defilad jest
                                                    > ogromna - takiej przestrzeni, zorganizowanej jednym, nadludzkiej skali
                                                    budynkie
                                                    > m
                                                    > - nie da sie porównac z niedużym i urozmaiconym centrum Lublina, to nie ta
                                                    > skala, inne zupełnie wartości - to jest nieporównywalne.
                                                    Znowu to samo "nieporównywalne". Porównywalne jest to, że są tam drzewa i to,
                                                    że człowiek źle się czuł chodząc po łysym pl. Defilad a podobnie by się czuł
                                                    idąc po łysawym pl. Litewskim. Ale H. może oczywiście być innego zdania, tylko
                                                    że znowu przyciągająca osobliwość PKiN dla przyjezdnych z Zachodu nie ma tego
                                                    znaczenia, że czuliby się oni przyjemnie mając coś takiego u siebie (zwłaszcza
                                                    gdyby powycinać drzewa). Raczej nie ze względu na samo jego piękno robią sobie
                                                    zdjęcia przy PKiN. Zapewne przyjezdni z Polski robią sobie zdjęcia przy
                                                    pomnikach itp. Lenina w Rosji na przestronnych placach, a wcale nie wiąże się
                                                    to z wysoką oceną dokonań rzeźbiarzy itp.
                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: H Re: ODPOWIEDŹ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 12:46
                                                    robertw18 napisał:

                                                    > > Co do "starożytności" (brzmi strsznie "glogerowo", ale niech będzie) - wi
                                                    > ek
                                                    > nie
                                                    > > rozstrzyga o wartosci zabytku. Są jeszcze inne czynniki. I chociaż komuś
                                                    > może
                                                    > > się to wydać dziwne, to np. Lublinianka moze być uznawana za cenniejszy
                                                    > zabytek
                                                    > > niz jakaś siedemnastowieczna kamienica. W ogóle wartosć zabytku to bardzo
                                                    > > interesujacy problem, w którym jest bardzo wiele czynników - z pewnością
                                                    > Pan
                                                    > > Nikt mógłby nam wiele o tym powiedzieć. Ja tylko póki co zaznaczę jeden
                                                    > > "drobiazg" - bardzo istotne dla odbioru zabytku (nie dla samej jego warto
                                                    > sci w
                                                    > > sensie obiektywnym, ale z pewnoscią dla postrzeganej przez ludzi wartosci
                                                    > w
                                                    > > sensie subiektywnym) jest jego otoczenie.
                                                    > Zgoda, że sam wiek nie rozstrzyga, ale ma tym większy wpływ im większa różnica
                                                    > wieku względem współczesności. Dalej - zgoda, że otoczenie, ale tu liczy się
                                                    > nie tyle doskonała widoczność zabytków, lecz również do czego nastraja
                                                    > otoczenie, czy hula tu wiatr czy jest zacisze itp. Wycinanie drzew to ruch w
                                                    > złą stronę.
                                                    Niezadbane otoczenie nastraja do jednego - do wniosku że miejscowi nie potrafią
                                                    o nie dbać. Wycinanie drzew wycinaniu drzew nierówne - po raz kolejny
                                                    podkreślam: jest różnica między wycinaniem drzew dla samego wycinania, a
                                                    wycinaniem drzew związanym z odpowiednim uczytelnieniem przestrzeni miasta,
                                                    dominant architektiniczncyh itd., ale jak widać, robrtw18 nie chce tego
                                                    zrozumieć... Używając Twojej retoryki:-) - a masz uśmieszek, a masz!:-)

                                                    > > Jeszcze jedno na razie:
                                                    > > > Nieprawda, że nie dostrzega się "wartościowej zabudowy". Dostrzega
                                                    > się ją
                                                    > > . Ale
                                                    > > > nie jest aż tak wartościowa, a przede wszystkim aż tak efektowna, ż
                                                    > eby wy
                                                    > > cinać
                                                    > > > drzewa przy placu.
                                                    > > Jest wartosciowa, naprawdę jest i może być odbierana jako bardziej efekto
                                                    > wna
                                                    > niż
                                                    > > Stare Miasto - po raz kolejny pokazujesz, Robercie, że mierzysz wszystkic
                                                    > h
                                                    > swoją
                                                    > > miarą - a nie każdy musi postrzegać tak, jak ty.
                                                    > > Drzew są tysiące w wielu miejscach, pałac radziwiłłowksi przy Placu Litew
                                                    > skim
                                                    > > Lubline jeden.
                                                    > Gołosłowny zarzut - o mierzeniu innych swoją miarą. Jasne, że jedni chcą
                                                    > wycinać i stawiać piętrowy parking, inni odsłaniać oś, jeszcze inni wolą drzewa
                                                    > itd.
                                                    A jednak robertw18 tak robi - mierzy wszystko swoją miarą, nie podając
                                                    argumentów merytorycznych, a tylko to, że lubi drzewa. A czy ktoś chce mu te
                                                    drzewa zabrać? Po raz kolejny piszę - chodzi o uporządkowanie zieleni, a nie jej
                                                    likwidację, Ale jeśli dla kogoś podcięcie kilku drzew i wycięcie paru krzaków
                                                    jest równoznaczne z katastrofą ekologiczną - to o czym tu rozmawiać?
                                                    > Nie jest natomiast do sprawdzenia świadomość cenności zabytków, choć to
                                                    > bodaj "Nikt" podawał przykład jak to na Krakowskim pytał się o najbliższe
                                                    > zabytki i mówiono mu np. że w Kazimierzu. Może budzić wątpliwości, czy
                                                    > przyjezdni nie będący historykami architektury itp. oceniają domy przy
                                                    > Litewskim tak samo jak H.
                                                    I właśnie dlatego trzeba te obiekty odsłonić, pokazać i przyjezdnym i mieskańcom
                                                    i uświadomić im wszelkimi możliwymi sposobami, ze to są ważne dla Lublina
                                                    zabytki, a przy okazji kawał dobrej architektury. Świadomosć nie bierze sie sama
                                                    z siebie - trzeba ja ukształtować, jak mówi przysłowie: to się widzi, co się
                                                    wie. Zarośla i takie pasywne podejście, jakie reprezentuje robertw18 w tym nie
                                                    pomogą.

                                                    > > > Wielkość miasta nie ma tu znaczenia. W Nowym Yorku jest
                                                    > > > Central Park, a o jakimś Placu Defilad tam nie słychać.
                                                    > > Ja w Nowym Jorku nigdy nie bylem - nei wiem, czy jest tam jakis wielki pl
                                                    > ac -
                                                    > > pewnie jest - ale w Europie place są normą w miastach, a my jesteśmy w
                                                    > Europie,
                                                    > > nie mówiąc już o tym, że kiedy przy obecnym Placu Litewskim stał dwór
                                                    > > Radziwiłłów, to o Nowym Jorku jeszcze nikt nie myślał, a kiedy Karol Bay
                                                    > > komponował kosciół z pałacem, to miasto dopiero się rodziło. Nie widze po
                                                    > wodu,
                                                    > > dla którego Nowy Jork mialby być wzorem urabnistycznym dla Lublina, nie m
                                                    > ówiąc
                                                    > > już o nieprzekraczalnej różnicy skali. W tym miejscu już pomieszałeś wszy
                                                    > stko
                                                    > z
                                                    > > e
                                                    > > wszystkim - bo porównanie Central Parku i Placu Litewskiego to zupelne
                                                    > > nieporozumienie.
                                                    > Żadne nieporozumienie. Trzeba widzieć sprawy szerzej, a nie nastawiać się na
                                                    > wypowiedź: "to rzeczy zupełnie nieporównywalne" (bo każdą rzecz można
                                                    > porównywać z każdą). Chyba można zrozumieć myśl taką, że choć Lublin wielkim
                                                    > miastem jest, to niekoniecznie ma mieć w środku duży plac ogołocony z drzew.
                                                    > Choćby nawet kiedyś miał. Czy w Lublinie czy w NY człowiek lubi towarzystwo
                                                    > drzew i nie ma co z tego wyciągać wniosków o wadliwym naśladowaniu NY.
                                                    A jednak nieporozumienie:
                                                    1. w żadnym miejscu nie pisałem że należy Plac Litewski ogołocić z drzew. Gdzie
                                                    to wyczytałeś? To już twoja licentia. Ja kilkaktrotnie już pokreślalem, że
                                                    chodzi mi o odpowiednie utrzymanie zieleni i podkreślenie za jej pomocą wartosci
                                                    architektonicznych, urbanistycznych itd. Pomiędzy "ogołoceniem" a zaroślami jest
                                                    jeszcze cała masa normalnosci - i naprawdę dziwi mnie, ze nie chcesz tego
                                                    przyjąć do wiadomości i zarzucasz mi chęć "ogołocenia" z drzew Placu Litewskiego.
                                                    2. Jak chcesz z czymś porównywać w Lublinie Central Park, to znacnzie włąsciwszy
                                                    byłby chyba Ogród Saski, choc tak czy inaczej takie porównywanie jest moim
                                                    zdaniem nieporozumieniem.
                                                    Mam wrażenie, że niektórzy w Lublinie nie dostrzegają tej całej masy zieleni,
                                                    która jest w śródmiesciu i przyznaję, dziwi mnie to.
                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: Nikt Re: ODPOWIEDŹ IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 05.02.06, 15:04
                                                    Szanowni Panowie.
                                                    Zdaje mi się, że kiedy mówimy o działaniach podejmowanych w stosunku do
                                                    zabytków, a takimi bez wątpienia są i zabudowa wokół Placu Litewskiego i układ
                                                    zieleni, to należałoby problem rozważać w kategoriach konserwatorskich. Zatem
                                                    działaniami takimi są niewątpliwie ochrona, która można powiedzieć
                                                    charakteryzuje się postawą raczej bierną i polega np. na objęciu zabytku jedną
                                                    z czterech ustawowych form prawnej ochrony. To działanie zawsze zmierza do
                                                    zabezpieczenia zabytku. Kolejna kategoria działań to konserwacja, działanie o
                                                    charakterze czynnym zmierzające do utrzymania stanu zabytku i wreszcie
                                                    rewaloryzacja, która może odbywać się poprzez integrację, rekonstrukcję,
                                                    rekompozycję czy też kontynuację.
                                                    Prace podejmowane zatem w odniesieniu do zieleni na Placu Litewskim
                                                    winny wynikać z konserwatorskiej analizy tego wnętrza i wniosków płynących z
                                                    tej analizy. Dopiero takie działania mogą wskazać potrzebę redukcji niektórych
                                                    obiektów czy zespołów zieleni, bądź też absolutną potrzebę zachowania
                                                    wszystkiego. Zatem nie nasze odczucia, impresje czy nawet potrzeba odsłonięcia
                                                    zabytku winny decydować o redukcji zieleni (lub nie). Zanim podejmie się
                                                    decyzję, trzeba mieć wiedzę na temat tego jak kształtowała się tożsamość Placu
                                                    Litewskiego, zatem jak kształtowała się kultura, tradycja i kanon tego miejsca.
                                                    Kanon umożliwia kodyfikacje i dekodyfikację treści poprzez formę. Zatem pełni,
                                                    rolę języka i zbioru zasad. Kanon dotyczy formy, czyli zewnętrznego wyrazu
                                                    danego fragmentu świata, czyli obrazu kraju a wiec krajobrazu. Jest on
                                                    historycznie nawarstwiony i zazwyczaj udokumentowany bądź zachowana aktualnie
                                                    postacią bądź źródłowo. Ja stwierdza Z. Myczkowski kanon miejsca w wymiarze
                                                    krajobrazu odpowiada fotografii w dowodzie tożsamości. Nie ma dwu identycznych
                                                    ludzi i nie ma dwu identycznych wnętrz krajobrazowych. Jednym z czynników
                                                    rozstrzygających jest praforma miejsca, czyli genus locci czyli kanon miejsca.
                                                    Zatem kanon miejsca, to zespół czynników składających się na formę krajobrazu
                                                    danego miejsca, decydujących o jego wyrazie i mających swoją aktualną lub
                                                    źródłowo udokumentowaną postać. Poznanie tych czynników, ich waloryzacja a
                                                    następnie sformułowanie wniosków winno dopiero prowadzić do działań projektowo-
                                                    konserwatorskich. Zapewniam, że istnieją odpowiednie metody analizy. Dopiero z
                                                    takiej procedury winno wynikać to np. czy z Placu Litewskiego znikną niektóre
                                                    drzewa, czy też może winny pojawić się inne w związku z rekonstrukcją
                                                    wartościowego układu zieleni, budującego tożsamość tego miejsca. Bo nie o to
                                                    idzie, aby powstał inny Plac Litewski, tylko o to, aby istniał Plac zachowujący
                                                    wszystkie składniki swojej tożsamości, co nie wyklucza, że być może będzie to
                                                    nie dawna, a np. nowa tożsamość, jak zdarzyło się w tym obszarze szereg razy, a
                                                    między innymi w roku. 1928, jak i w 1962.
                                                    Oczywiście może się też okazać po przeprowadzeniu wszystkich
                                                    niezbędnych analiz, ze wśród zieleni wnioskowanej do usunięcia znajdują się
                                                    wartościowe okazy i wówczas o ich losie mogą decydować czynniki poza
                                                    konserwatorskie. I ten nowy element będzie budował nową tożsamość Placu.

                            • Gość: bud Re: to otoczenie sądu powinno być nagrodzone. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 15:43
                              "Kryształową Cegłę" dostał odnowiony budynek sądu ale ten na rogu Krakowskiego
                              Przedmieścia i Lipowej a nie ten ten "stary" sąd rejonowy i jego nowe otoczenie
                              które rzeczywiście zostało zaprojektowane i wykonane z dużą kulturą i znawstwem!
                              Ale ta "Kryształowa Cegła" to nie jest żadne poważne wyróznienie bo dostają ją
                              wszyscy którzy zapłacą za udział w tym pseudokonkursie. Wystarczy popatrzeć na
                              wyniki. To raczej coś bardziej w stylu "Wydarzenia roku" wyśmiewanego na tym
                              forum. "Chcesz mieć prestiżową nagrodę wręczoną z pompą w obecności lokalnych
                              Vip-ów to zapłać a nasze "profesjonalne" jury cię nagrodzi."
                      • Gość: ZZZ Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... IP: *.Zensol / *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.06, 08:20
                        Zgdzam się, Plac Litewski czeka na architekta, który tknie w niego życie.
                        W tej chwili to jeden chaos, którego ukoronowaniem jest niedorzeczny pomnik
                        rodem chyba jeszcze z PRL-u.
                        • Gość: mały Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 10:08
                          ...i do rynku w Kraśniku już tylko jeden krok! :- )
                          • Gość: kr Re: ZARAZ, ZARAZ! SAHARA TEŻ ŁADNA, ALE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 16:52
                            odwal sie od Kraśnika!
                • Gość: Książę Lubło "Rynek" w Kraśniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:23
                  Powinieneś raczej napisać: Oddrzewiono "rynek" w Kraśniku.
                  Te budy śmiesz porównywać do jednego z najpiękniejszych architektonicznie miejsc
                  w Polsce, jakim jest Starówka lubelska???
                  • Gość: H Re: "Rynek" w Kraśniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 20:37
                    No niestety - a kiedyś były tam nawet kamienice podcieniowe!
                    Dobrze, ze chociaż wspaniały kosciół kanoników regularnych zostal w dobrym stanie...
                    • Gość: a1 Re: "Rynek" w Kraśniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:53
                      Ten Rynek to przykład rewitalizacji urzędniczej, to znaczy remontu bez
                      fachowców projektantów pod dyktando wszystkowiedzącychlepiej urzędników także
                      tych od zabytków! Ale nasz plac Litewski to także dobry przykład że urzędnik
                      wie lepiej jak urządzić przestrzeń publiczną i nie będzie pytał projektantów,
                      czy organizował konkursów tylko postawi sobie a to pomnik wodza a to lodowisko
                      z plastikową bandą a to budki- blaszanki dookoła i jest pięknie!!!
                      • Gość: mały To lodowisko jest tandetne i paskudne !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 21:33
                        Fakt,to lodowisko to prawdziwe dziwowisko! Szpetota wyjątkowa! Nie dałbym sobie
                        czegoś takiego postawić za stodołą a co dopiero od frontu!
                • Gość: kraśniczanka Re: Precz z drzewami na Rynkach !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:19
                  Gość portalu: opinia napisał(a):
                  > Bardzo ładnie ostatnio "oddrzewiono" Rynek w Kraśniku! Od razu lepiej! : )))

                  Cyniczna uwaga ale trafna!
            • Gość: Nikt Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 07:27
              Troszkę wcześniej bo już przed II Wojną Światową. Pozdrawiam
              • Gość: mały Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:59
                Ciekaw jestem pana Nikt-a opinii o projekcie Placu Litewskiego wykonanym przed
                kilkoma laty przez pracownię urbanistyczną przy Urzędzie Miasta? Był dosyć
                długo prezentowany publicznie także w internecie a potem o ile sie nie mylę po
                wzniesieniu pomnika Piłsudskiego zniknął? Nie chodzi mi o niemądry moim zdaniem
                pomysł podziemnego parkingu ale o zaproponowaną kompozycję samego placu.
                Pozdrawiam.
                • Gość: Nikt Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 22.01.06, 16:50
                  Niewiele ten projekt miał wspólnego z działaniem konserwatorskim -
                  rewaloryzacją - to fakt. Było to raczej coś na kształt jakiejś impresji na
                  temat Placu, próba niezbyt szczęśliwa nadania mu jakiegoś nowego
                  postmodernistycznego wyrazu, zupełnie niepotrzebnie coć może i miejscami
                  ciekawie. Elementy i detale historyczne stały się jedynie pretekstem dla
                  działań projektowych w obrębie wnętrz tworzących Plac. Szkoda, że wówczas nie
                  odbyła się publiczna dyskusja na temat tego miejsca, być może dzisiaj
                  moglibyśmy oglądać zrewaloryzowany Plac Litewski. A tak ani projektu ani
                  odbudowy. Nie wydaje mi sie także by dobre efekty dała realizacja którejkolwiek
                  z prac konkursowych z lat 90 XX w. Na marginesie , projekt z pracowni UM moim
                  zdaniem uwzględniał właściwą ekspozycję pałacowej pierzei palcu i to chyba
                  dobrze. A także relacje miedzy pałacem Lubomirskich a kosciołem kapucynów. W
                  moim przekonaniu aby mówić o uwarunkowaniach rewaloryzacji Placu konieczne jest
                  dogłębne poznanie jego historii i poszczególnych etapów przekształceń. Z Placem
                  Litewskim jest tak, że nie powstał jako jednorodne dzieło. Zmieniał się w ciągu
                  swoich dziejów. Jego poszczególne części pełniły różne role - od prywatnego
                  ogrodu (cz. wschodnia), przez plac musztry (cz. zach), publiczne forum (część
                  połd z pomikami Nieznanego Żołnierza, 3 Maja, Marszałka Piłsudskiego).
                  Ewoluowała także zieleń w jego obrębie. Uchwycenie cech tożsamosciowych tego
                  miejsca winno nadać pracom projektowym-konserwatorskim właściwy kierunek. Ale
                  także my mieszkańcy Lublina winniśmy zdecydowac się, czy ma to być
                  reprezentacyjny plac miasta wypełniony symbolami rangi już nawet nie
                  lokalnej,posiadajacy także walory integrujące społeczność lokalną, czy też ma
                  to być skwerek-zieleniec, na którym może stanąć i rekinarium i za
                  przeproszeniem ślizgawka ku uciesze gawiedzi. Tamten projekt, mimo między
                  innymi nieszczęśliwej z wielu względów lokalizacji parkingu lokował Plac raczej
                  w obszarze reprezentacyjnych przestrzeni niż skweru-zieleńca czy parku.
                  Oczywiście reprezentacyjność nie powinna spowodować eliminacji człowieka z tej
                  przestrzeni. W moim przekananiu winien to być raczej salon miasta niż stodoła.
                  A cóż, tamten projekt dzisiaj jest, mam nadzieję, historią która przyszłych
                  projektantów także może czegoś nauczyć. Szkoda, że nie stał się punktem
                  wyjściowym do podjęcia prac przywracających na podstawie zaakceptowanego dzieła
                  architektów i urbanistów, własnie - właściwie co ...?
                  • Gość: EL Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 18:55
                    Projekt Placu Litewskiego wykonany przez pracownię urbanistyczną Urzędu Miasta
                    Lublina pod kierunkiem pani E.Mącik nie wniósł nic nowego do dyskusji o tym
                    miejscu bo był w wielu ważnych fragmentach prawie identyczny z dwoma projektami
                    konkursowymi z 1995roku.Zauważyli to nawet niektórzy radni którym przedstawiono
                    go do zaopiniowania. W tej sprawie toczyło się postępowanie sądu
                    dyscyplinarnego Stowarzyszenia Architektów z wniosku jednego z autorów przeciw
                    pani architekt Mącik zakończone o ile wiem naganą czy upomnieniem za nie
                    podanie żródła czy zatajenie autorstwa jej pomysłów projektowych jakim była
                    praca konkursowa skarżącego, czyli o naruszenie tzw. praw autorskich osobistych.
                    Co najsmutniejsze w tej sprawie to fakt że pomysły te zostały odrzucone przez
                    jury właśnie w tym konkursie który wówczas nie został roztrzygnięty a prace
                    konkursowe nie ujrzały światła dziennego więc trudno dziś wyrobić sobie opinię
                    na ten temat. Przewodniczącym jury konkursu z 1995 roku była...pani Mącik!
                    Więcej dyskusji na ten temat potem nie było, nie ma i chyba długo nie będzie.
      • robertw18 Drzewa na Placu Po Farze... 23.01.06, 22:03
        H. chyba nie chce zrozumieć... Urządzić to miejsce trzeba było, ale nie tak.
        Drzewa były ładnie wyrośnięte i po prostu piękne, a są rzadkością na starym
        mieście. I zostały wycięte pod "sztuczną ruinkę".
        A znajdowały się w miejscu związanym z legendą i drzewami. Na takie sprawy H.
        powinien mieć większą wrażliwość i rozumieć że np. na Majdanku nie zrobimy
        ośrodka rozrywki, a tabliczki dla uczczenia, powiedzmy, Klonowica nie umieścimy
        na zamku.
        H. też nie odniósł się do wcześniejszych słów:
        "Co do Placu Po Farze, to już wcześniej trzeba było powiedzieć, że stare,
        wyrośnięte drzewa mają zostać, a "strzelone ruinki" , jeśli już, mają im nie
        przeszkadzać. Takie "nasadzenia" jak na deptaku, to trąci nowobogackimi, a
        skutek widomy." Pisze tak, jakby wycięcie drzew było jedyną możliwością...

        I w końcu: dlaczego H. domyśla się, że ktoś by "strzelił tablicę z tekstem"
        głupim, mówiącym, że stały tu te same drzewa, o których mówi legenda...
        Zachowujmy jakiś poziom rozmowy...
        Pozdr.
        • Gość: H Re: Drzewa na Placu Po Farze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 12:41
          Odpowiedź na inkwizycję w wykonaniu Robertaw18 wyżej, pod pierwszymjego postem
          tej treści. Nie bedę wklejal dwa razy tego samego.
    • sebastianovski Oczywiście że szanse są 22.01.06, 16:59
      Chciałem tylko przypomieć, że lubelskie Stare Miasto jest na 3 miejscu po
      Krakowie i Gdańsku pod względem wartości w Polsce. Niestety jak wygląda Kraków a
      jak Lublin widzimy dobrze, ale uważam że jeśli znajdą się ludzie, którym będzie
      zależało na podniesieniu prestiżu największego miasta po tej stronie Wisły to
      możemy bez żadnego wstydu znaleźć się w takich zestawieniach. Niestety tylko, że
      na razie niewiele się dzieje i nie wygląda na to żeby coś się dziać zaczęło.
      • Gość: Creature Re: Oczywiście że szanse są IP: *.devs.futuro.pl 22.01.06, 20:03
        a na jakiej podstawie tą wartość oszacowałeś?
        • Gość: H Re: Oczywiście że szanse są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 22:01
          Mnie to też nie przekonuje, zwłaszcza, że ani w Lublinie, ani w Gdańsku, nie
          można wydzielac "Starego Maista" z zespołu. W Krakowie nieco łatwiej, ale też
          nie do końca. Jek już, to trzeba by porównywać "aglomeracje", a nie "starówki",
          tym bardziej, że w Gdańsku to co najczęściej traktuje się jako starówkę, to jest
          Główne Miasto, a Stare Maisto jest bardziej na północ. Jak już porównujemy, to
          trzeba by porównywać:
          Lublin - Stare Maisto, Krakowskie Przedmiescie do kosciola ewangelickiego,
          NArutowicza do brygidek, cały Żmigród, Wesoła i część Rusałki, Zamek, Podzamcze,
          Czwartek i można się zastanawiać co do Kalinopwszczyzny,
          Kraków - Stare Maisto, Kazimierz, Kleparz, Stradom + drobne przyległosci dookoła,
          Gdańsk - Głowne Maisto, Stare Maisto, Stare Przedmiescie i przyległości - w
          granicach obwarowań z XVII wieku.
          A tak w ogóle to tak różniące się od siebie "starówki", że ciężko porównywać,
          chyba że tylko na ilosć - bo różnią sie stylowo i iloscią oryginalnej substancji
          tak bardzo - że inaczej się nie da.
          Pozdr.
        • sebastianovski Re: Oczywiście że szanse są 23.01.06, 09:58
          Gość portalu: Creature napisał(a):

          > a na jakiej podstawie tą wartość oszacowałeś?

          to nie ja oszacowałem, ale spece tym się zajmujący, czytałem o tym w jakimś
          czasopiśmie chyba Wiedza i Życie ale na 100% nie wiem czy tam, w każdym razie
          zgadzam się z ich opinią, gdyby tylko byłamożliwość odrestaurowania Starego
          Miasta moglibyśmy zostać Pragą wschodu :)
          • Gość: H Re: Oczywiście że szanse są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 13:31
            Jesteśmy Lublinem i Lublinem powinniśmy być! Lublin nie jest i nie powinien
            nigdy być kopią Pragi, Krakowa czy jakiegokolwiek innego miasta! Dlatego powinno
            sie promować Lublin, jako autonomiczną markę! Nikt nie nazywa Pragi "czymśtam
            środkowej Europy", czy Krakowa "czymśtam Polski" - bo te wszystkie miasta są
            indywidulne i ich siła na tym polega, ze są sobą - i Lublina też, przy
            wszystkich różnicahc proporcji!
            Takie gadanie, typu "Praga wschodu" (czego akurat nie rozumiem, bo nie wiem, co
            w Lublinie "praskiego") dowodzi tylko kompleksów - które zminimalizować moze
            tylko dopiecie się do czego już uznanego! Lublin tego nie potrzebuje. Jest
            jednym z najbardziej swoistych miast, którego nie da sie z żadnym innym porównać
            i w tym jego siła - tylko trzeba to zrozumieć i w ten sposób Lublin promować, a
            nie jako blade odbicie własnych kompleksów!
            Pozdr.
            • Gość: Creature Re: Oczywiście że szanse są IP: *.devs.futuro.pl 23.01.06, 14:30
              to chyba nie wynika z kompleksów tylko jest jakaś taka głupia moda na kreowanie takiej marki typu "oxford wschodu". bo tak naprawde lublin się polakom chyba z niczym dobrym nie kojarzy i może stąd te próby podczepienia się.

              apropo tego rankingu to miło, że nasze stare miasto zostało bardziej docenione od toruńskiego
            • folkatka Re: Oczywiście że szanse są 23.01.06, 14:35

              Po za tym nie rozumiem dlaczego akurat Kraków i Gdańsk - przeciez ten ostatni
              zespół to makieta, dodajmy - odbudowana źle i nieestetycznie. Jeżeli miałabym
              wymienić jakies miasto północne, to będzie to oczywiście mój kochany Toruń.
            • sebastianovski Re: Oczywiście że szanse są 23.01.06, 15:11
              Gość portalu: H napisał(a):

              > Jesteśmy Lublinem i Lublinem powinniśmy być! Lublin nie jest i nie powinien
              > nigdy być kopią Pragi, Krakowa czy jakiegokolwiek innego miasta! Dlatego powinn
              > o
              > sie promować Lublin, jako autonomiczną markę! Nikt nie nazywa Pragi "czymśtam
              > środkowej Europy", czy Krakowa "czymśtam Polski" - bo te wszystkie miasta są
              > indywidulne i ich siła na tym polega, ze są sobą - i Lublina też, przy
              > wszystkich różnicahc proporcji!
              > Takie gadanie, typu "Praga wschodu" (czego akurat nie rozumiem, bo nie wiem, co
              > w Lublinie "praskiego") dowodzi tylko kompleksów - które zminimalizować moze
              > tylko dopiecie się do czego już uznanego! Lublin tego nie potrzebuje. Jest
              > jednym z najbardziej swoistych miast, którego nie da sie z żadnym innym porówna
              > ć
              > i w tym jego siła - tylko trzeba to zrozumieć i w ten sposób Lublin promować, a
              > nie jako blade odbicie własnych kompleksów!
              > Pozdr.

              Kolego tudzież koleżanko H nie bierz wszystkiego do siebie bo to zdrowiu szkodzi
              ;) Przecież pisząc Lublin Pragą wschodu z uśmieszkiem dałem do zrozumienia, że
              to taka żartobliwa wizja kierunku renowacji lubelskiego Starego Miasta. Jasnym
              jest iż Lublin zawsze będzie Lublinem czy też Parczew będzie zawsze Parczewem.
              Ja kompleksów nie mam Lublin mi się podoba taki jaki jest, co nie znaczy że nie
              można go upiększać korzystając z doświadczeń innych miast np. ów Pragi. A skoro
              jesteś przeciwni-kiem/-czką nazywania miast "czymśtam Europy" to wytłumacz na
              czym polega fenomen nazywania Petersburga - Wenecją Północy :)
              • Gość: ??? A MOŻE BY TAK COŚ NA TEMAT?????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 17:38
                O czym wy ludzie tu dyskutujecie? Co to ma wspólnego z lubelskim Rynkiem albo
                innymi placami Lublina? Jaka Praga, jaki Petersburg, jaki Gdańsk,Toruń czy
                Kraków? Lublin to jest LUBLIN a nie żadne z ww miast!
                • folkatka Re: A MOŻE BY TAK COŚ NA TEMAT?????????? 23.01.06, 21:28

                  Nazwy tych miast padły w kontekście wartosciowych układów staromiejskich.
              • Gość: H Re: Oczywiście że szanse są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 21:40
                Kompleksy Północy, kolego! XVIII i XIX wiek to czas wielkiego zachwytu Włochami
                (Winckelmann i cała masa innych). Włochy, kolebka sztuki, stały się wtedy czymś
                niedoścignionym dla mentalnosci ludzi Płnocy (a pamiętaj, ze niemal do XX wieku
                Europa dziełiła się na cywilizoawane Południe i barbarzyńską Północ, a nie na
                zachód i wschód, przy czym do Północy należały m.in. Niemcy i Polska, nie tylko
                Skandynawia czy Rosja. Wystarczy poczytać niemal pierwsze z brzegu pisma o
                sztuce, zwłaszcza architekturze z tamtych czasów - zawsze określenie "włoski"
                nie jest tylko stwierdzeniem jakiegoś podobieństwa czy wpływu artystycznego -
                jest przede wwszystkim komplementem - "włoski" - czyli w dobrym guście,
                prawdziwa sztuka, a nie jakieś barbarzyństwo:-)
                I stąd mamy Padwę Północy - Zamosć, Florencję Północy - Drezno i Wenecję Północy
                - Petersburg. A szczególnie aktywni w takich określeniach byli oczywiscie Niemcy
                - np. kosciół św. Józefa w Krzeszowie określili jako "Kaplicę Sykstyńską
                Śląska", a kosciół w Małujowicach kolo Brzegu "Średniowieczną Kaplicą Sykstyńską
                Śląska" itd.:-)
                Pozdr.
                • Gość: er PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 21:58
                  EL napisał(a):Projekt Placu Litewskiego wykonany przez pracownię urbanistyczną
                  >Urzędu Miasta Lublina pod kierunkiem pani E.Mącik nie wniósł nic nowego do
                  >dyskusji o tym miejscu bo był w wielu ważnych fragmentach prawie identyczny z
                  >dwoma projektami konkursowymi z 1995roku.Zauważyli to nawet niektórzy radni
                  >którym przedstawiono go do zaopiniowania. W tej sprawie toczyło się
                  >postępowanie sądu dyscyplinarnego Stowarzyszenia Architektów z wniosku jednego
                  >z autorów przeciw pani architekt Mącik zakończone o ile wiem naganą czy
                  >upomnieniem za nie podanie żródła czy zatajenie autorstwa jej pomysłów
                  >projektowych jakim była praca konkursowa skarżącego, czyli o naruszenie tzw.
                  >praw autorskich osobistych.
                  >Co najsmutniejsze w tej sprawie to fakt że pomysły te zostały odrzucone przez
                  >jury właśnie w tym konkursie który wówczas nie został roztrzygnięty a prace
                  >konkursowe nie ujrzały światła dziennego więc trudno dziś wyrobić sobie opinię
                  >na ten temat. Przewodniczącym jury konkursu z 1995 roku była...pani Mącik!
                  >Więcej dyskusji na ten temat potem nie było, nie ma i chyba długo nie będzie.

                  DLACZEGO NIC O TYM NIE WIEMY?????? REDAKCJA GAZETY PRZESPAŁA CZY UDAJE ŻE NIC
                  O TYM NIE WIE ???? JEŚLI TĘ INFORMACJĘ ZESTAWIĆ Z LISTEM ARCHITEKTÓW DO
                  PREZYDENTA PRUSZKOWSKIEGO (O KTÓRYM TEŻ ANI MRU MRU W LUBELSKICH MEDIACH !)
                  I Z FAKTEM ŻE PANI dyr.MĄCIK POSIADA PRYWATNĄ PRACOWNIĘ PROJEKTOWĄ "EM Sp z OO"
                  TO POWSTAJE CIEKAWY OBRAZ STYLU ZARZĄDZANIA PROJEKTOWANIEM MIASTA W LUBELSKIM
                  URZĘDZIE!!!!!
                  CIEKAWY ALE O DZIWO NIE ZAUWAŻANY PRZEZ NIEZALEŻNĄ I "PRZEJRZYSTĄ" PRASĘ????
                  • Gość: boszzzz Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 14:25
                    Projekt pani Macik już był na tym forum kiedyś omawiany i nie pozostawiono na
                    nim suchej nitki. Jeśli to w dodatku"praca niesamodzielna" to miej nas Panie w
                    opiece bo autorka aktualnie opracowuje i odpowiada za Plan Zagospodarownia
                    Całego Lublina!
                    • Gość: ciekawe! Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:56
                      Sąd koleżeński architektów postawił panią
                      dyrektor Mącik do kąta za ściaganie ??!!!
                      A to dobre!!!
                  • Gość: kira PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:14
                    Żenada! Zrzynać pomysły do swojego projektu od uczestników konkursu w którym
                    pełni się funkcję jurora i to w dodatku konkursu który sama okrzyczała
                    kompletnie nieudanym! To obrzydliwe! I co,liczyła na to że nikt tego nie
                    zauważy?
                    • Gość: ela Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 15:02
                      To już nie ma innego architekta zdolnego do wykonania projektu remontu tego
                      placu? Przecież ta pani juz dawno udowodniła że nie powinna niczego już w
                      Lublinie planować!!!
                      • Gość: opus Re: PROJEKT PL.LITEWSKIEGO arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 19:42
                        Nie tylko nie powinna projektować w Lublinie ale w nie wolno jej oprojektować
                        ponieważ zachodziłby wówczas niedopuszczalny polskim prawem konflikt interesów.
                        Urzędnik który sam uzgadnia swój projekt albo sam wydaje sobie wytyczne - łamie
                        prawo i na dobrą sprawę uprawia specyficzny rodzaj korupcji.
                        • Gość: phil Twórcza praca arch. E.MĄCIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 20:59
                          Niech ona już lepiej nic nie projektuje,albo wprost przeciwnie niech popróbuje
                          na wolnym rynku tzn. niech sie uprzednio zwolni z urzędu i wtedy pokaże co
                          potrafi w konkurencji z uczciwie działającymi architektami!
    • Gość: Karol Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.gim13.lublin.pl 08.03.06, 11:59
      Najbardzej charakterystycznym placem jest chyba Plac Katedralny.
      • Gość: anonimus Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.it-net.pl 08.03.06, 12:36
        jak by wyburzyć/przeniesc Trybunał do skansenu (lub zmniejszyc o polowe jego
        rozmiary) to mielibyśmy całkiem ładny rynek

        -------------------------------------
        www.zobacz.ryj.pl/
        • pbd2 Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 08.03.06, 19:03
          Też mam pretensję do ludzi, którzy postawili Trybunał tej wielkości na takim
          malutkim Rynku. Problem w tym, że w tamtych czasach tej rangi instytucja po
          prostu musiała się mieścić na rynku i koniec. Co do szans Rynku na tle
          wymienionych placów miejskich... No cóż...
          Po pierwsze: rynek jest mały i zastawiony na środku Trybunałem - przechodzień
          ma momentami raczej wrażenie chodzenia po ulicach, niż po placu.
          Po drugie: część zabudowy nadal jest zdewastowana. Zabudowa ta niszczeje
          zresztą od dawna. Przejrzałem dziś kilka albumów ze zdjęciami Lublina. I tak
          np. kamienica narożna przy Grodzkiej po prawej stronie idąc w kierunku Zamku z
          renesansową attyką (wstyd - zapomniałem jej nazwy, to jest chyba Rynek 6)na
          zdjęciach z 1970 roku jest całkiem sympatycznym budynkiem bez liszajów i
          zacieków, za to z zakładem fotograficznym na parterze (duży napis "foto").
          Zdjęcia z r. 1981 ukazują nam budynek nieco poszarzały, fotografa już nie ma,
          bo jego okno jest zasłonięte jakąś brudną płachtą, przed wejściem do kamienicy
          na stołeczkach siedzi grupa ludności na oko lumpenploretariackiej i straszy. Na
          moim pryweatnym zdjęciu z 1995 roku dom już nie jest zamieszkany, ściany są
          czarne od brudu, a z pustych okien smętnie zwisają reklamy radia RMF. Teraz
          chyba coś tam się dzieje, ale też bez przesady.Po trzecie: Stare Miasto wciąż
          nie jest traktowane ani przez przyjezdnych, ani przez stałych mieszkańców, jako
          główny ciąg spacerowy. w Gdańsku, Toruniu czy Krakowie na Starówkę się idzie,
          żeby pochodzić, pozwiedzać, odpocząc, posiedzieć na ławce, pójść do knajpy czy
          do kina - w Lublinie na Stare Miasto idzie się "zwiedzać", tzn. obejrzeć po
          kolei szybciutko te wszystkie zabytki i w nogi, bo dzielnica wciąż ma sławę
          zakazanej (zdarzały się przecież napady na wycieczki), klimatyczne lokale są
          tylko przy Grodzkiej a wiele bocznych zaułków straszy widokami jak z XIX -
          wiecznych slumsów. Koneserzy autentyzmu to kochają, co widać i na tym forum
          (zdjęcia) ale przeciętny turysta takich miejsc się boi.
          Po czwarte -promocja Lublina to dno, dołek w dnie i pół metra mułu. Kiedy byłem
          parę lat temu w Empiku koło Ogrodu saskiego, na półkach leżały dziesiątki
          albumów o... Warszawie i ani jednego o Lublinie. Jeśli już się pojawiają jakieś
          materiały promocyjne, to widać na nich zawsze to samo: Bramę Krakowską i
          Zamek... I jak tu zachęcić ludzi, żeby połazili po całym mieście, zamiast
          tylko "zaliczać" trzy - cztery najważniejsze zabytki, skoro same władzxe
          miejskie pokazują tylko te cztery najważniejsze zabytki? Dlaczego żaden niemal
          folder reklamowy nie wykorzystuje piękna panoramy lubelskiej Starówki z różnych
          ujęć?
          Po piąte: gdzie na tym Rynku mała architektura, ławki, ozdoby, kwietniki itp.?
          No właśnie...
          • pbd2 I jeszcze o zieleni 08.03.06, 19:22
            Zieleni w Lublinie akurat nie brakuje. W ogóle w polskich miastach jej nie
            brakuje i dziś już chyba nie byłyby możliwe takie przypadki, jak ten z getta
            warszawskiego, gdy mały chłopiec narzekał, że nigdy nie widział drzew i już nie
            zdąży zobaczyć, bo w okolicy ich nie było, a później Niemcy zakazali wychodzić
            z getta. Warszawa jest zresztą jedną z najmocniej zadrzewionych stolic Europy.
            Plac Litewski w Lublinie rzeczywiście sprawia wrażenie raczej małego parku z
            fontanną, okolicznych pałaców prawie z niego nie widać - wypis wszystkich
            zabytków dookolnych robi imponujące wrażenie, ale widok z placu już takiego
            wrażenia nie robi. Coś z tymi drzewami trzeba zrobić, bo nie jest dobrze,
            jeżeli z całej fasady gmachu zajmowanego obecnie przez UMCS widoczny jest latem
            właściwie tylko napis (ciekawe, czy go zostawią, jak przyjdzie czas
            remontu?) "nauka w służbie ludu". Północno - wschodniego narożnika właściwie w
            ogóle nie widać. Chętnie bym też z placu zobaczył secesyjne kamienice na 3 Maja
            (tak a propos - jak wyglądają dziś te dalsze, w stronę Chmielnej i za nią?)
            narożnik I Armii WP itd., bo zdaje się, że było to widać przed wojną.
            Oczywiście topoli - pomnika przyrody, stojącej koło przystanku naprzeciw Poczty
            ruszać nie wolno!
            Pl.po Farze - czegokolwiek by tam nie zrobiono, mnie i tak będzie dokuczał brak
            Fary jako takiej. Skoro warszawa szarpnęła się na odbudowę Ratusza za prywatne
            pieniądze, to może Lublin powinien w ten sposób odtworzyć parę swoich zabytków?
            Czeka fara, czeka przedwojenny hotel Victoria (można tam urządzić przedłużenie
            domu towarowego stojącego w głębi posesji, chodzi w gruncie rzeczy o secesyjną
            fasadę), wieża ciśnień zamiast tej dziwnej fontanny... Choć rzeczywiście plac
            wygląda teraz bardziej cywilizowanie niż niegdyś, gdy - co sam widziałem -
            miejscowe dzieciaki grały w piłkę na klepisku, na środku którego, pod drzewami,
            smacznie spał brodaty, bosonogi pijak...
            • Gość: H Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 21:26
              Trybunał to symbol Lublina. To najważniejszy bydynek tego miasta przez ponad 200
              lat, to coś więcej niż tylko "szfa na rynku" - to symbol staropolskiego systemu
              prawnego, tym wazniejszy, ze Trybunał w Piotrkowie nie istnieje. Trybunał
              przytłacza mieszczański rynek i jest przez to pewnym symolem, kto tak naprawdę w
              tym mieście rządził - Lublin był miastem magnacko-kościelnym, zapełnionym przez
              prawie setkę pałaców i dworów magnaterii i szlachty i przez ponad dwadzieścia
              kosciolów z klasztorami. Przez wiele lat miasto bylo dodatkiem do Trybunału - i
              to też kawał lubelskiej specyfiki. Lublin już taki jest, że gdzie nie dotknąć,
              to jest inaczej niż wszędzie indziej - tylko ze warto to traktować jako atut, a
              nie przeskodę. Żadne inne miasto nie ma Trybunału na rynku, na dodatek
              projektowanego przez tak znakomitego architekta jak Merlini. Nasza oryginalnosć
              jest naszym największym atutem - sarmacko-magnacki Lublin to nie tylko miasto,
              to coś więcej. To coś wyjątkowego.
              Jesli chodzi o kamienicę Rynek 6, tę na rogu Grodzkiej, będzie remontowana
              dalej, a dolne kondygnacje były remontowane jesienią, odnowiono też gzymsy. Z tą
              stroną Rynku to żaden problem - w ogóle ten blok zabudowy jest chyba w
              najlepszym stanie na starym miescie. Najgorzej jest po zachodniej stronie Rynku
              - tam nie ma nic w dopowiednim stanie, niestety, ale miejmy nadzieję, że po
              wschodniej pierzei, gdzie 3 z 5 + parter jednej już odnowiono, nadejdzie kolej
              na zachodnia.
              Fara po odbudowie bylaby tylko makietą... A mamy aż za dużo prawziwych zabytków,
              na które lepiej byłoby wydać pieniądze.
              Wreszcie ktoś oprócz mnie stwierdził, że nie brakuje w Lublinie zieleni:-)
              Pozdrawiam!
              • zo_h Re: I jeszcze o zieleni 09.03.06, 08:42
                Oj z zielenią to również i ja zgadzam się z Wami. W wielu punktach miasta
                powinno się odświeżyć jej stan. Wielkie drzewa owszem są piękne, ale w przypadku
                gdy wybijają się na pierwszy plan przed ciekawymi budynkami to racja bytu tych
                roślin powinna stać pod znakiem zapytania. Tym bardziej że często nie są to
                drzewa uznawane za szlachetne. Oczywiście nie mówię tu o całkowitym wytrzebieniu
                zieleni z centrum, bo bardzo chętnie widziałbym na miejscu tych starych drzew
                ten gatunek, który został posadzony na deptaku.

                Pozdrawiam.
                • Gość: mały Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 17:09
                  O zieleń miejską trzeba dbać identycznie jak o tę w skrzynkach na balkonie albo
                  w przydomowych ogródkach! To tak samo jakby ktoś nie mył miejskich autobusów
                  uważając że myć należy tylko samochody prywatne! Wystarczy przyjrzeć się starym
                  pocztówkom Lublina by zauważyć że drzewa na ulicach były strzyżone,
                  przywiązywane do ładnych drewnianych palików, wychuchane i zadbane a trawniki
                  otoczone barierkami,wypielęgnowane i czyste!!! To co dzieje się teraz w
                  Lublinie z miejską zielenią to zwykły bolszewizm! Zieleń traktowana jest jak
                  zło konieczne coś co przeszkadza w funkcjonowaniu miasta, "śmieci" liścmi
                  wymaga głupich zabiegów , nieznośnie uciążliwej dbałości i opieki!!!
                  Wasze opinie o tym że "zieleni to w Lublinie nie brakuje " są wodą na młyn
                  nierobów i ułomnych umysłów odpowiedzialnych za własciwą opiekę nad miejskimi
                  ogrodami ulicznymi! Takie opinie zwalniają ich z myślenia o zieleni jako o
                  nieodzownym elemencie infrastruktury miejskiej, tak samo ważnym jak latarnie,
                  chodniki, ławki, ogrodzenia itp. "Nie brakuje zieleni - super ten temat mamy z
                  głowy!!!!" Tak myślą te tępaki!!!!
                  • Gość: H Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 22:05
                    Woda na mlym, jak woda mna młyn, ale jak tylko coś powiedzieć, ze przydałoby
                    sieprzycięcie tu i ówdzie, to zaczyna sie ambaras, ze ktos chce "niszczyć
                    zieleń" i że jej malo.
                    • pbd2 Re: I jeszcze o zieleni 11.03.06, 11:23
                      Zieleń powinna być i powinna być przycinana, natomiast nie powinna zasłaniać
                      ważnych zabytków architektury, bo te akurat powinny być wyeksponowane. Wysoka
                      zieleń przydaje się - z architektoniczno - urbanistycznego punktu widzenia - w
                      blokowiskach. Po prostu chociaż przez pół roku zasłania te straszydła, którymi
                      obstawiono miasto dookoła (całe szczęście, że dookoła - to też jest
                      oryginalność Lublina, tu prawie nie ma blokowisk w ścisłym centrum, ktoś
                      myślał, a jak już ktoś nie myślał, to był kryzys i w ten sposób z braku
                      pieniędzy uratowała się przed zagładą np. cała dzielnica wzdłuż Dolnej Marii
                      Panny. Ale tam, gdzie architektura godna jest pokazania, a nie schowania, tam
                      drzewa powinny być przycinane (lub powinno się sadzić takie gatunki, które nie
                      będą rosły jak głupie do wysokości 30 metrów).
                      Oczywiście, że taki a nie inny Trybunał jest świadectwem historii miasta i
                      kraju, tradycji naszego sądownictwa itd., poza tym jest dużej klasy dziełem
                      architektury i absolutnie nikt go nie chce tutaj burzyć, ale fakty są takie, że
                      istnienie na środku rynku tak dużego budynku utrudnia zagospodarowanie placu.
                      To jest zresztą świadectwo słabości naszego mieszczaństwa - gdyby było ono
                      silniejsze, prawdopodobnie ktoś, mając na wględzie, jak to się wtedy
                      mówiło, "dobrą sławę" miasta, pomyślałby o powiększeniu Rynku (żeby Trybunał go
                      nie przytłaczał) i zatrudnił do tego celu odpowiednich specjalistów, na
                      Zachodzie miasta niejednokrotnie przebudowywano. Lub gdyby najstarsza część
                      Lublina nie była przez szlacheckie władze i szlachtę w ogóle traktowana właśnie
                      jako "dodatek hotelowy" do Trybunału - wtedy może ktoś ze stanu szlacheckiego
                      wpadłby na pomysł wyeksponowania Trybunału jako instytucji godnej
                      odpowiedniego "prospektu"... Ale wtedy z kolei nie mielibyśmy urokliwych
                      zaułków na północ od Rynku...
                      Co prawda to prawda - Fara byłaby makietą, Victoria byłaby makietą, ewentualne
                      odbudowane żydowskie Podzamcze też byłoby makietą. Może myślę trochę po
                      warszawsku - u nas nie zostało prawie nic i od lat stawiamy sobie makiety, bo
                      nie mamy wyjścia, pocieszamy się tym, że Niemcy też muszą sobie stawiać
                      makiety, bo za nasze krzywdy też nieźle oberwali. Póki co może i rzeczywiście
                      lepiej skupić się w Lublinie na istniejących zabytkach, które się rozpadają
                      (Stary Teatr, wrrrr!!!), ale za lat dwadzieścia, trzydzieści, kto wie?
                      PS. Czy ktokolwiek w Lublinie robił badania gruntu pod Starówką? Chodzi mi o
                      to, czy nie powinno się ewentualnie go wzmocnić, żeby cała ta plątanina
                      malowniczych zakątków i średniowiecznych domostw nie zjechała pewnego pięknego
                      dnia razem ze zwałami ziemi na Kowalską i Cyruliczą...
                      • Gość: H Re: I jeszcze o zieleni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:06
                        Bardzo dobrze, ze nikt nie powiększał Rynku, a przedsięwzięcia urbanistyczne
                        pocz. XIX wieku skupily siepoza starym miastem. Dzięki temu mamy jedne z
                        najcenniejszych w Polsce kamienic. Na dodatek oryginalne.
                        Lublin już taki jest, ze jest inny niż reszta polskich miast - gdzie się ni
                        ruszysz, to napotykasz na coś specyficznego, nieobecnego gdzie indziej, albo
                        inaczej rozwiązanego - i to jet ATUT, jakiehgo ie ma chyba żadne inne miasto w
                        Polsce! Pytanie, dlaczego większosc lublinian traktuje to jakogarb? I tęskni z
                        atym,zeby bylo jak gdzie indziej, nie rozumiejąc, że mało które miasto ma tak
                        wyraźną tożsamosć jak Lublin i że utrata tego dla jakiejś bzdurnej
                        "metropolitalnosci" byłaby końcem Lublina?
                        Milo wiedzieć, ze są jeszcze inni ludzie myślacy o zieleni podobnie, jak kilka
                        osób na tym forum, a już niejeden na nas napadał, gdy pisaliśmy o koniecnzości
                        przycinania drzew i odpowiedniej ekspozycji miasta poprzez zieleń.
                        Pozdrawiam!
                      • empi Re: I jeszcze o zieleni 11.03.06, 12:11
                        to Ty? :) pbd2?
                        pozdr.
                        • pbd2 Re: I jeszcze o zieleni 11.03.06, 13:33
                          To ja :) pbd2!
                          pzdr
                          • pbd2 Re: I jeszcze o zieleni 11.03.06, 13:52
                            Dla mnie Lublin jest strasznie ciekawym miastem, a przy tym jednym z
                            nielicznych, które rozwijały się - mówię o ostatnich 200 latach w miarę
                            normalnie, tzn. nikt ich nie ścierał z powierzchni ziemi, nie przebudowywał w
                            całości, nie wstawiał wielkich budynków czy tym bardziej całych zespołów
                            budynków w środek starszej tkanki, rozgniatając ją na miazgę - z dwoma
                            wyjątkami, czyli zburzeniem przez Niemców Podzamcza i Wieniawy, choć i z tych
                            dzielnic jakieś resztki pozostały. Na szczęście Niemcy zostali przepędzeni
                            zanim zdążyli przebudować Lublin na wzorcowe miasto rasy panów. W rezultacie
                            zachował się czytelny jak rzadko gdzie układ kolejnych pasów zabudowy z
                            kolejnych epok, co więcej - wiele dzielnic nawet swój charakter i skład
                            społeczny zachowało do dziś. Ba - nawet powojenne blokowiska dzielą się
                            na "bardziej robotnicze" i "bardziej inteligenckie" zgodnie z tradycyjnym
                            podziałem na "lepszy" północny zachód i "gorszy" południowy wschód. Dowolną
                            ulicą wylotową można prowadzić ludzi od Starego Miasta w kierunku przedmieść i
                            pokazywać im po kolei etapy rozrostu miasta, od średniowiecznej dzielnicy w
                            obrębie dawnych murów, przez wiek XVIII, XIX, secesję, modernizm lat 30 - tych,
                            socrealizm, gomułkowskie prefabrykaty, gierkowsko - jaruzelskie "dzieła" z
                            fabryk domów aż po osiedla wybudowane na krańcach miasta w ostatnich kilkunastu
                            latach (też co najmniej dwie odmiany stylowe).
                            I to wszystko jest autentyczne, dotykalne, nikt nie niszczył fasad, nikt nie
                            rozbierał drewnianych ganków i balustrad - tylko oczywiście często mamy do
                            czynienia ze złym stanem zachowania, bo nie niszczyć to jedno, a dbać -
                            drugie...
                            Gdyby tak tylko jeszcze władze miejskie zauważyły, że oprócz Bramy Krakowskiej
                            i Zamku jest jeszcze w Lublinie parę rzeczy godnych pokazywania na
                            pocztówkach... Bo te same dwa budynki oglądane bez końca, najczęściej w jednym,
                            powtarzającym się ujęciu, na wszystkich zdjęciach w atlasach, na kartkach
                            pocztowych, w encyklopediach i na okładkach planów miasta i przewodników,
                            zaczynają nudzić.
                            • Gość: mały Ciemność widzę, ciemność...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 14:47
                              >pbd2 napisał:
                              Gdyby tak tylko jeszcze władze miejskie zauważyły, że oprócz Bramy Krakowskiej
                              >i Zamku jest jeszcze w Lublinie parę rzeczy godnych pokazywania na
                              > pocztówkach... Bo te same dwa budynki oglądane bez końca, najczęściej w
                              >jednym,powtarzającym się ujęciu, na wszystkich zdjęciach w atlasach, na
                              >kartkach pocztowych, w encyklopediach i na okładkach planów miasta i
                              >przewodników, zaczynają nudzić

                              Całkowicie sięz tobą zgadzam co do analizy stanu istniejącego i wniosków jakie
                              z tego wyprowadziłeś!!! Ale co do widoków na przyszłość....czarno widzę!
                              Wystarczy jedna niekompetentna osoba bez duszy, wyobraźni przestrzennej i
                              wiedzy historycznej, ale za to posiadajaca władzę kierowania rozwojem miasta i
                              decydowania o lokalizacji nowych budynków w mieście i to wszystko o czym tak
                              trafnie napisałeś może zniknąć z powierzchni ziemi albo zostać zatarte,
                              zamazane, zniszczone, skarykaturyzowane i zaprzepaszczone!
                              Przykład: nowe "pryszcze" na Kalinie wzdłuż trasy W-Z! Przepiękne, naturalne
                              wzgórza, historyczne przedmieście z własnym planem, rynkiem,kirkut(miejsce
                              święte!)zabytki (kościoły, kamienice, podmiejskie domy i dworki) zniknęły w
                              ciągu dosłownie kilku lat zasłonięte stacjami benzynowymi, paskudnymi
                              pudłowatymi autosalonami,i nowobogackimi pseudodworkami,o wstrętnych szyldach
                              reklamowych nie wspomnę!!!! To stało się tu i teraz i będzie działo sie nadal
                              (obok stacji benzynowej spychacze już wyrównały teren pewnie pod coś równie
                              paskudnego!) To ma być niby ten Rozwój Lublina według Strategii pani Mącik ,
                              pana Korczewskiego i im podobnych! W parę lat tego Lublina o którym napisałeś
                              może już nie być a przynajmniej nie da sie go zobaczyć twoimi oczami!!!!
                              Na naszych oczach odbywa się jego SYSTEMATYCZNA ZAGŁADA pod hasłami
                              UNOWOCZEŚNIANIA I METROPOLIZACJI i nic na to nie możemy poradzić!!!
                              Dotyczy to w równym stopniu niezapomnianych XIX-to wiecznych zaułków czy całych
                              dzielnic: Kalinowszczyzna, Przedmieścia Piaski z Placem Bychawskim,Tunelem i
                              ul. Foksal-1-go Maja, Starej Wieniawy ale także osiedli LSM (barbarzyńskie
                              wycinanie zieleni) "sajding" i koszmarne kolorki na elewacjach, czy już za
                              chwilę ekosystemu Górek Czechowskich!!! To nie jest ROZWÓJ tylko ZAGŁADA tego
                              Lublina jaki znam, pamietam i kocham!
                              Pozdrawiam!
                              Też się cieszę z twego powrotu na to forum! :-)
                              • Gość: mały Re: Ciemność widzę, ciemność...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 17:25
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=21084771&a=21091752
                                • pbd2 Re: Ciemność widzę, ciemność...... 12.03.06, 18:16
                                  Chyba powinno się założyć od nowa ten wątek o zagrożonych miejscach, bo tamten
                                  przerodził się w dyskusję o tunelu pod ul. Sowińskiego
                                  • Gość: mały Re: Ciemność widzę, ciemność...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:15
                                    pbd2 napisał:

                                    > Chyba powinno się założyć od nowa ten wątek o zagrożonych miejscach, bo
                                    >tamten przerodził się w dyskusję o tunelu pod ul. Sowińskiego

                                    Zaczynaj waść! :_)))
                                    Będę na pewno aktywnym rozmówcą!!!!
    • Gość: nnn Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 12:50
      • Gość: mały Rynek miałby szanse i co z tego że miałby??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 09:06
        Na Rynku Starego Miasta w Lublinie najbardziej zasyfiona, oblazła z farby i
        pooklejana badziewnymi szyldami jest kamienica pod numerem 8 należąca do Gminy
        Lublin w której mieści się Biuro Promocji Miasta!!!!Wród tego śmietnika
        elewacyjnego dumnie pręży się wytrawiony na tandetnej aluminiowej plakiecie
        tekst o "Szlaku Jagiellońskim" przebiegającym zapewne obok tej wizytówki : )
    • lulek.lulek Re: Czy rynek naszego Starego Miasta miałby szan 24.03.06, 10:55
      Widziałęm wiele Starych Miast. Muszę przyznać że lubelskie jest byłoby jednym z
      najpiękniejszych gdyby było wyremontowane. Jest małe ale ma to coś czego inne
      nie mają.
      • Gość: fan To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promotora! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:01
        mały napisał:
        Na Rynku Starego Miasta w Lublinie najbardziej zasyfiona, oblazła z farby i
        pooklejana badziewnymi szyldami jest kamienica pod numerem 8 należąca do Gminy
        Lublin w której mieści się Biuro Promocji Miasta!!!!Wród tego śmietnika
        elewacyjnego dumnie pręży się wytrawiony na tandetnej aluminiowej plakiecie
        tekst o "Szlaku Jagiellońskim" przebiegającym zapewne obok tej wizytówki : )

        Biuro Promocji Miasta jest bezrobotne bo Lublin promuje w kraju Europie,Azji i
        Ameryce osobiście sam pan Prezydent Pruszkowski - nasz Wielki Promotor!!!
        • Gość: mały To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promotora! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 14:01
          W całym Lublinie syf jak w Bangladeszu!!!! Nawet gdyby Lublin uznano za ósmy
          cud świata to i tak ten wszechobecny brud go zdyskwalifikuje!!!
          • Gość: mały Re: To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 20:36
            Gość portalu: mały napisał(a):
            > W całym Lublinie syf jak w Bangladeszu!!!! Nawet gdyby Lublin uznano za ósmy
            > cud świata to i tak ten wszechobecny brud go zdyskwalifikuje!!!

            Przepraszam władze Bangladeszu za to porównanie!
            • Gość: Rafaleczek Re: To nic że syf, ważne że mamy Wielkiego Promot IP: *.lublin.mm.pl 27.03.06, 21:57
              Bardzo prosimy ludzi z Rzeszowa o pisanie na swoim forum o swiom mieście a w
              szczególności o pomniku przypominającym c..ę.
              • Gość: do Rafaleczka To nic że syf, ważne że mamy Rafaleczków !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 21:07
                Gość portalu: Rafaleczek napisał(a):
                > Bardzo prosimy ludzi z Rzeszowa o pisanie na swoim forum o swiom mieście a w
                > szczególności o pomniku przypominającym c..ę.

                Masz na myśli ten pomnik przypominający ciebię, Rafaleczku???
                Nie martw się jestęś ładnięjszy!
                • Gość: lll Rynek i reszta Lublna miałby szansę....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 17:25
                  ....gdyby w Urzedzie Miasta dyrektorów odpowiedzialnych za Strategię Rozwoju,
                  Planowanie Przestrzenne oraz Promocję Lublina wymienić w 100% na ludzi
                  kompetentnych i rozumiejących na czym polega ta praca w XXI wieku!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka