rilian
27.02.06, 11:21
marzeniem pana macieja osucha jest z pewnością to, by jego przełożeni oceniali
go za to, co zrobił, a nie za to, czego nie zrobił. wąż zjada swój własny
ogon, bo tutaj właśnie jest cały pies pogrzebany.
zagonieni rodzice, nie mający czasu na swoje dzieci mają w nosie, czy 8-letek
widział już III epizod gwiezdnych wojen, czy 10-latek zna już filmy puszczane
po 23, czy 11-latek umie odróżnić dobry towar od złego.
wychowywać ma szkoła i koniec. a dom?
z jednej skrajności łatwo trafić w drugą - opierającą się na rzeczach
powierzchownych: dbaniu by dziecko nie ćwiczyło na wf, bo zimno i się zaziębi,
do szkoły też w zimie niech nie chodzi, bo się zaziębi, a w ogóle to niech nie
chodzi, tylko się je autem jak upośledzone pod same drzwi ginazjum odwozi. i
odwozi.
podziwiam rodziców, którzy w sutyacji konfliktowej potrafią zaufać
nauczycielowi lub dyrektorowi, a nie wydzierają się przy swoim dziecku na
jednego czy drugiego...
prawa ucznia. prawa ucznia. a czy istnieją jakieś prawa nauczyciela?...
przyczyna tych nieszczęsnych "worków" leży w braku możliwości współpracy z
rodzicami - w większości publicznych szkół (bo w prywatnych jest o niebo
lepiej, choć nie zawsze...), braku szacunku dla nauczycieli i ich praw,
postawie oczekujących cudów rodziców, którzy sami umywają ręce.