et11
20.06.06, 07:50
Wczoraj 19.06.2006 ok. godz. 19.50 próbowałem z chorym psem przejechać trzy
przystanki linią 31 z Rapackiego do Al.Spółdzielczości.
Kierowca przy wsiadaniu wymagał od śmiertelnie chorego psa, którego ledwo
wciągnąłem na stopień autobusu kagańca, spaniel nigdy go w życiu nie miał
jest to rasa znana z braku agresywności.Autobus był zupełnie pusty, o tej
porze chyba to nie jest dziwne.Odmówił mi przejazdu z psem, którego na rękach
zaniosłem do domu.
Być może postępował zgodnie z regulaminem ale pozostaje ocena jego zachowania
w aspektach moralnych i po prostu ludzkich.Nie jest to pierwszy i znając
poziom kultury kierwców MPK ostatni przypadek takiego zachowania (vide:
jakieś wleczenia pasażera - człowieka w zatrzaśniętych drzwiach).
Autobus o numerze 2215 kurs z Rapackiego przed godzina 20-tą.
Proszę nie odpowiadać na moja skargę, jesteście firmą działającą za moje
pieniądze i dla mnie i mojego psa.
Takie traktowanie klienta w normalnym kraju byłobo nie do pomyslenia.
Postaram się aby nigdy nawet moja złotówka nie wpłynęła do waszej kasy.