joannabarska
21.07.06, 11:51
Będzie padać! PiS już to załatwiło. W kraju panów braci Kaczyńskich nawet
Pan Bóg nie może pozwolić sobie na zignorowanie najważniejszego
chrześcijańskiego klubu parlamentarnego. Już i na górze dobrze wiedzą, że jak
się pan Jarosław zezłości, to nawet tam pana Kamińskiego pośle, żeby
sprawdził, czy aby na pewno pozwolenie na stworzenie świata było...
Nie, proszę państwa, to nie żarty. To jest nasza rzeczywistość: wczoraj przed
rozpoczęciem obrad Sejmu w sejmowej kaplicy odprawiona została msza w
intencji deszczu zamówiona przez klub PiS.
Bogata literatura z zakresu religioznawstwa i wiedzy o obrzędach magicznych
opisuje liczne przypadki obrzędów mających na celu zjednanie przychylności
bogów i bóstw. Składanie ofiar i przebłagiwanie bogów jest charakterystyczne
zarówno dla religii pierwotnych, pogańskich, jak i dla tzw. wielkich religii
takich jak np. żydowska. Ze Starego Testamentu pochodzi słynna opowieść o
ofierze, jaką bogu Jahwe chciał złożyć Abraham ze swego syna Izaaka. Ofiary
bogom składali także Rzymianie i Grecy. Nie zawsze jednak chodziło o
sprowadzenie czegoś, niejednokrotnie przeciwnie – o zapobiegnięcie czemuś,
np. burzom, huraganom, ulewom, gradowi i chorobom. Tajemnicze obrzędy i
zaklęcia u jednych mają na celu zmusić bóstwo do pewnych ustępstw, u drugich
są odpowiednikiem modłów do boga i do wszystkich świętych. Istota wierzeń i
praktyk jest ta sama, ale środki ich wyrażania nieco się różnią. Głęboko
wierzący chrześcijański rolnik pragnąc, aby spadł deszcz, gdyż susza
zagrażała jego plonom, modlił się do Boga lub jego zastępcy, bożka, czyli
patrona rolników św. Izydora. Był przekonany, że modlitwa sprawi, iż Matka
Natura wbrew własnym prawom, dla jego doraźnej potrzeby nakaże chmurze
deszczowej zmienić swój bieg w przestworzach i popłynąć nad jego pole
zraszając je deszczem. Mieszkańcy Afryki, mając ten sam problem, do dziś
korzystają z pośrednictwa szamana, czyli fachowca. Stosuje on różne praktyki
magiczne wspierane rytualnymi tańcami, którym towarzyszy bicie w tam-tamy.
Bogata literatura podróżnicza pełna jest opisów szamańskich popisów i
tajemniczych rytuałów, których celem jest sprowadzenie deszczu. Szamana można
zresztą użyć do wszystkiego, także na przykład do pozbawienia wroga jego
męskiej siły, a jego kobiety płodności.
Pragnąc z całego serca pomóc posłom PiS zajrzeliśmy do pracy
zbiorowej „Religie Azji, Afryki, Ameryki, Australii i Oceanii. Zarys dziejów”
(Wydawnictwo Iskry, Warszawa 1980 r.). Na wypadek więc, gdyby jednak Pan Bóg
zagapił się, albo przysnął (w końcu nie każdy wstaje o siódmej rano), uwadze
panów posłów polecamy Tlaloka i jego żonę Chalchiutlicue, bóstwa Majów od
deszczu i wody. Tlaloc stworzył sobie do pomocy wielu mniejszych Tlaloków,
którzy z jego rozkazu zajmowali się rozdzielaniem wód i sprowadzaniem deszczu
na ziemię.
Proszę się nie śmiać. Historia dowodzi, że to się sprawdza. Król Polski
Michał Korybut Wiśniowiecki udał się do klasztoru na Jasnej Górze w
Częstochowie i złożył modły przebłagalne do tamtejszej Najwyższej Instancji,
aby uwolniła go od ciężaru władzy, którego nie był w stanie unieść. I co? I
po kilku latach mimo swych 35 zaledwie wiosen oodał ducha.
Wiara góry przenosi, a co dopiero deszcz. Tylko patrzeć, jak lunie....
***
Ponieważ przed naszym krajem stoi wiele poważnych problemów, partii
rządzącej "Trybuna" podsuwa kilka innych równie pilnych potrzeb, które
mogliby raz-dwa zalatwić w kaplicy, albo gdzie tam chcą:
Przykładowe intencje modlitewne:
1. o 3 miliony mieszkań
2. o autostrady
3. o jaki bądź sukces
4. o Czeczena dla Putina
5. o szlag trafił Tuska
6. o sympatię rodaków
7. o kobietę z mężczyzną
8. o pomór UW-oli
9. i władzy do woli.
"Chcieliście Polski? No to ja macie. Skumbrie w tomacie, pstrąg."
K.I.GAŁCZYŃSKI