Dodaj do ulubionych

10 lat i nic???

14.01.05, 16:22
Wytłumaczcie mi to!!
Nie ja tkwię w tym związku, ale ktoś na kim bardzo mi zależy.
Otóż facet jest z kobietą jakieś 10 LAT. Oboje pracują, są atrakcyjni, mają
pieniądze, mają własne mieszkania, są niezależni. No właśnie! Po 10 latach
nawet ze sobą nie mieszkają, nie ma też mowy o żadnym ślubie!... Czy to jest
normalne? Wiem, że ktoś mógłby stwierdzić, że owszem, że to
taki "nowoczesny", wyzwolony związek itd. ALE 10 LAT??!!
Proszę, wypowiedzcie się na ten temat!
Obserwuj wątek
    • Gość: Max Re: 10 lat i nic??? IP: *.mad.east.verizon.net 14.01.05, 16:25
      To jest dla nich normalne i tylko to sie liczy!
      • wadera3 Re: 10 lat i nic??? 14.01.05, 16:47
        racja/rzadko się z Maxem zgadzam ;)))/ jeżeli każdemu z nich to pasuje-to
        całkiem ok ...
    • Gość: JohnMalkovitch Re: 10 lat i nic??? IP: *.toya.net.pl 14.01.05, 17:04
      A co ty, hiszpańska inkwizycja? ( ha ha, no one expects spanish inquisition)
      :-))))))))))))))
      • Gość: WRECZ WSKAZANE Re: 10 lat i nic??? IP: *.20-201-80.adsl.skynet.be 14.01.05, 17:10
        Bycie razem to oznacza tylko mieszkania pod jednym dachem.
        Mozna sie widywac 5 godzin w tygodniu i ze soba "byc" w pelnym tego slowa
        znaczeniu.
        Lepiej sie czuje gdy mnie moj kochany nie widzi w walkach na glowie lub podczs
        depilacji.
        A on moze pozostawic swoje skarpetki nawet pod poduszka. I ja, zolza jedna, nie
        bede mu zwracac uwagi.

    • Gość: c.kapturek Re: 10 lat i nic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 23:54
      moja odp. w temacie brzmi: to ku ich woli, więc niech się im dalej szczęści.
      z ukłonem, ck :)))
    • Gość: cfaniak tak, en gosciu to wielki cwaniak a ona to czeka IP: *.gim1bem.pcs.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.05, 02:15
      az on sie zlamie. Pobiora sie i za rok sie rozwioda a tak moga byc razem
      nastepne 30 lat. Malzenstwo to gwozdz do trumny milosci.
    • Gość: halo A może to już tylko przyzwyczajenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:49
      A może to już tylko przyzwyczajenie? 10 lat to szmat czasu. Może rzeczywiście
      jest im tak wygodnie, ale nie wierzę, że istnieje jakaś wielka miłość i
      namiętność.
      • maintaining Re: A może to już tylko przyzwyczajenie? 16.01.05, 14:46
        No właśnie. Ja tkwiłam w czymś podobnym. Osiem lat. Identyczna sytuacja. Dobra
        praca, własne mieszkanie. Ale w którymś momencie wszystko prysło. A zresztą nie
        był to pewnie moment, tylko dłuższy i bardziej złożony proces. Prysło. Ale nikt
        nie mówił o tym na głos. Niby było tak samo, spotykaliśmy się, wychodziliśmy
        razem, był seks, były rozmowy... ale to nie była już miłość. Pod żadnym
        względem. Chyba nawet nie przyjaźń. Razcej przywiązanie i duży sentyment.
        I tak jest chyba zawsze. W tego typu związkach. Po 10 latach już nic większego
        się nie urodzi.
    • Gość: train Re: 10 lat i nic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:37
      Dziwne
    • camel_3d Re: 10 lat i nic??? 17.01.05, 17:41
      no coz kazdy zyje jak chce...
      nikomu nic nie narzucimy.. jak chca tak to trudno. Ja bym tak nie mogl.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka