Dodaj do ulubionych

Jesienna zaduma...

23.09.06, 23:10
23 wrzesnia przyszli na ten ziemski padol artysci;
aktorki Jadwiga Smosarska, Romy Schneider, muzycy John Coltrane, Ray Charles.
I odeszli.

jesienny-pan.w.interia.pl/piosenki-jesien/jesienna%20zaduma.htm
Obserwuj wątek
    • leniak Re: Jesienna zaduma... 24.09.06, 02:50
      ej jesień jesień ponoć złota ma być...
      • clavi Re: Jesienna zaduma... 24.09.06, 08:10
        Ponoc zanosi sie nam nawet na Indian Summer.
      • Gość: dorota Re: Jesienna zaduma... IP: 62.233.130.* 25.09.06, 01:50
        ....Raz staruszek, spacerując w lesie, ujrzał listek przywiędły i blady.
        I pomyślał: - Znowu idzie jesień, jesień idzie, nie ma na to rady!......


        • leniak Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 01:56
          :-)
        • Gość: sierpień Re: Jesienna zaduma... IP: *.dot-com.net.pl 25.09.06, 04:17
          "A był sierpień, pogoda prześliczna,
          wszystko w złocie stało i w czerwieni.
          Prócz staruszka nikt chyba nie myślał
          o mającej nastąpić jesieni..."
          • clavi Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 07:59
            Moze zrobic sie chlodno juz jutro,
            alem bac sie chlodu nie skory.
            Wszak na sobie mam grube futro,
            a przed soba "gorace wybory"...
            • Gość: sierpień Re: Jesienna zaduma... IP: *.dot-com.net.pl 25.09.06, 10:51
              :)))
              • clavi Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 18:10
                Gość portalu: sierpień napisał(a):

                > :)))

                Cos pomylilem, sierpniu?
        • Gość: dorota Re: Jesienna zaduma... IP: 62.233.130.* 25.09.06, 11:47
          Jak pieknie sie watek rozwinał....taka jesien moze ze mna zostac az do
          nastepnego lata,czego i Wam wszystkim zycze (z wyłaczeniem
          łyzwiarzy,saneczkarzy, narciarzy,snowbordzistow)
    • jazalogowana Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 13:27
      No tak... "Mimozami jesień się zaczyna... "
    • Gość: wisia Re: Jesienna zaduma... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 21:09
      Pilnujcie, pilnujcie ostatnich dni lata,
      kiedy jeszcze zielone bije zegar chwile,
      w które się już nieżywy karmin gęsto wplata...
      Kobieto, włóż maskę i skrzydła motyle
      i biegaj, i szukaj trwożliwie, ciekawie w chińskim pawilonie i w szpalerów
      cieniu
      (a mgła się już wznosi... Żurawie!!! Żurawie!!!) -
      gdzie oczy wołające ciebie po imieniu? -

      Pilnujcie, pilnujcie ostatnich dni lata,
      gdy zielone wachlarze drzew migocą złotem. -
      O kobieto przecudna, kobieto bogata,
      szukaj za jaworami, za różanym płotem -
      pytaj się pawiookich wód w okrągłym stawie,
      gdy jęk wichru przepływa przez trzcin pióropusze
      (a mgła się już wznosi - Żurawie!! Żurwie!!) -
      gdzie usta, które miały całować twą duszę??

      (Maria Jasnorzewska-Pawlikowska)
      • Gość: aaa Re: Jesienna zaduma... IP: *.chello.pl 25.09.06, 21:16
        ...a potem poszukamy "ciepłej wdówki na zimę":))))
      • Gość: dorota Re: Jesienna zaduma... IP: 62.233.130.* 25.09.06, 21:18
        Rumieńce lata pobladły
        Liść złoty z wiatrem mknie.
        I klonom ręce opadły,
        i mnie...

        Równiez Maria Pawlikowska -Jasnorzewska "Liście"
        • jazalogowana Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 21:22
          No nie, Dorotko, miało być optymistycznie. Pozdrawiam złotojesiennie.
        • Gość: dorota Re: Jesienna zaduma... IP: 62.233.130.* 25.09.06, 21:25
          Opadły mi tylko na moment,bo: wyznaje zasade:

          Dobre jest to co minęło
          dobre jest to co nadchodzi
          a nawet dobra jest
          terazniejszośc

          Zbigniew Herbert- Dojrzałośc


          • jazalogowana Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 21:39
            No to na dobranoc Stare Dobre Małżeństwo :

            Zanurzać zanurzać się
            w ogrody rudej jesieni
            i liście zrywać kolejno
            jakby godziny istnienia

            Chodzić od drzewa do drzewa
            od bólu i znowu do bólu
            cichutko krokiem cierpienia
            by wiatru nie zbudzić ze snu

            I liście zrywać bez żalu
            z uśmiechem ciepłym i smutnym
            a mały listek ostatni
            zostawić komuś i umrzeć


    • Gość: hmm... Re: Jesienna zaduma... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 21:52
      Dzień gaśnie w szarej mgle
      Wiatr strąca krople z drzew
      Sznur kormoranów w locie splątał się
      Pożegnał ciepły dzień
      Ostatni dzień w mazurskich stronach

      Zmierzch z jezior żagle zdjął
      Mgieł porozpinał splot
      Szmer tataraku jeszcze dobiegł nas
      Już wracać czas

      Noc się przybrała w czerń
      To smutny lata zmierzch
      Już kormorany odleciały stąd
      Poszukać ciepłych stron
      Powrócą z wiosną na jeziora

      Nikt nas nie żegna tu
      Dziś tak tu pusto już
      Mgły tylko ściga wśród sitowia wiatr
      Już wracać czas

      (spiewal Szczepanik, ale kto napisal slowa - dalibog, nie wiem!!
      • dorota.be Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 22:06
        Romantyków jak mrówków......ale fajnie :-)

        "Ja" sie zalogowała to i ja ide tym samym jesiennym torem i tez wystepuje bez
        cyferek przy imieniu.

        To jest chyba utwor "Goniąc kormorany" autorzy-Jerzy Woy-Wojciechowski i
        Andrzej Tylczyński.....ale ktory co - to nie wiem i ja,a w ciemno obstawiam
        Tylczyński -teksciarz (?)
    • Gość: wisia Re: Jesienna zaduma... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 22:03
      Czy Smosarska grala we "wrzosach"? Nie wiem... Ray Charles z cala pewnoscia
      spiewal o jesieni... Ale nasze polskie piosenki o jesieni sa piekne i
      nostalgiczne... jak sama jesien ;-)

      klaniam w jesienny (a moze w letni jeszcze?) wieczor ;-)

      jesienny-pan.w.interia.pl/piosenki-jesien/jr.htm
      • Gość: wisia Re: Jesienna zaduma... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 22:22
        daruj clavi jesienne roztrzepanie ;)
    • halooo1 Re: Jesienna zaduma... 25.09.06, 22:22
      Romy Schneider ona była cudna. Ale jeszcze jest lato, na piękną jesień jeszcze
      przyjdzie czas. czekam na złoto i czerwień drzew.
      • clavi Re: Jesienna zaduma... 26.09.06, 09:05
        Jeszcze jest lato... Nie ludzmy sie.
        23 wrzesnia nawiedzila nas astronomiczna jesien - to fakt!

        salon.interia.pl/?html=plyta&id=159798
    • morwa01 Re: Jesienna zaduma... 26.09.06, 22:04
      tak pięknie pisaliście. nie przerywajcie, proszę o jeszcze
    • halooo1 Tak jest, nie przerywajcie Jesiennej zadumy... 26.09.06, 22:11
      piszcie tak pięknie jak dotychczas
      • clavi Re: Tak jest, nie przerywajcie Jesiennej zadumy.. 26.09.06, 23:20
        halooo1 napisała:

        > piszcie tak pięknie jak dotychczas

        www.ewa.bicom.pl/karaoke2/k245.htm
        • jazalogowana Re: Tak jest, nie przerywajcie Jesiennej zadumy.. 27.09.06, 08:01
          acn.waw.pl/mira1/poezja-jesien/staff15.htm
          acn.waw.pl/mira1/poezja-jesien/wiersze_jesien.htm
          piękne jesienne wiersze na tej stronie, ale chyba nie o to chodzi, żeby szukać,
          tylko wklepać na forum to, co dla nas najpiekniejsze
        • jazalogowana Re: Tak jest, nie przerywajcie Jesiennej zadumy.. 27.09.06, 08:03


          Kasztan - Tadeusz Różewicz


          Najsmutniej jest wyjechać
          z domu jesiennym rankiem
          gdy nic nie wróży rychłego powrotu
          Kasztan przed domem zasadzony
          przez ojca rośnie w naszych oczach
          matka jest mała
          i można ją nosić na rękach
          na półce stoją słoiki
          w których konfitury
          jak boginie ze słodkimi ustami
          zachowały smak
          wiecznej młodości
          wojsko w rogu szuflady już
          do końca świata będzie ołowiane
          a Bóg wszechmocny który mieszał
          gorycz do słodyczy
          wisi na ścianie bezradny
          i żle namalowany
          Dziećiństwo jest jak zatarte oblicze
          na złotej monecie która dżwięczy
          czysto.













    • Gość: bosman kontynuując wątek "sierpnia" IP: *.lublin.mm.pl 26.09.06, 22:21
      ...
      ale oni żyli przecież najdłużej
      mieli swoje staruszkowe zasady
      i wiedzieli że prędzej czy później
      jesień przyjdzie, nie ma na to rady....
      (A.Waligórski)
    • mwt Nie moze zabraknac najbardziej jesiennego poety... 27.09.06, 08:43
      ...Siergieja Jesienina (wiem, wiem... po rosyjsku jesien nazywa sie ciut
      inaczej ;-)

      * * *

      Zakręciło się listowie złote
      W wodzie stawu poróżowiałej,
      Jakby zwiewne motyle z trzepotem
      Ku dalekiej gwieździe leciały.

      Oczarował mnie dzisiaj ten wieczór,
      Drogi sercu mieniący się rozdół.
      Urwis wietrzyk do połowy pleców
      Sukienczynę na brzózce rozdął.

      I w duszy, i w dolinie tchnie chłodem,
      Modry zmierzch jak stadko owieczek.
      Za umilkłym za furtką ogrodem
      To zadzwoni, to zamrze dzwoneczek.

      Jeszczem nigdy się nie wsłuchiwał
      Tak uważnie w rozumne ciało,
      Dobrze by tak, jak witkami iwa,
      W wód różowość zanurzyć się cało.

      Dobrze by tak, wzdychając do sterty,
      Pożuć siano mordą księżyca...
      Moja cicha radości, gdzieś ty
      Kochać wszystko, nic nie chcąc od życia?

      klaniam;-)

      zakrecona jesiennie wisia ;-)
      • empi Re: Nie moze zabraknac najbardziej jesiennego poe 27.09.06, 08:47
        „Jesień” - J. Czechowicz

        Szumiał las, śpiewał las,
        gubił złote liście,
        świeciło się jasne słonko
        chłodno a złociście...

        Rano mgła w pole szła,
        wiatr ją rwał i ziębił;
        opadały ciężkie grona
        kalin i jarzębin...

        Każdy zmierzch moczył deszcz,
        płakał, drżał na szybkach...
        I tak ładnie mówił tatuś:
        jesień gra na skrzypkach...
    • clavi Re: Jesienna zaduma... 27.09.06, 08:59
      Brawo, brawo. Czechowicz - jesien po lubelsku.
      A ja szukam tekstu piosenki "A mnie jest szkoda lata".
      Bo w tym tekscie (traktowanym mocno humorystycznie) jest mowa o facecie-
      romantyku. Bylby to jeszcze jeden dowod na to, ze my tez bywamy romantyczni...
      • empi Re: Jesienna zaduma... 27.09.06, 09:14
        Moja żona mnie dzisiaj skrzyczała, powiedziała, żem mazgaj, że głupi.
        Że ze wstydu się za mnie rumieni, kiedyż wreszcie zmądrzeję już raz.
        A na śmiesznym tle sprawa powstała: poprosiłem, poziomek niech kupi.
        - Zdziecinniałeś - powiada - w jesieni?
        - To już jesień? Jak leci ten czas!

        I westchnąłem: no patrz, już po lecie, po wakacjach, po słońcu, mój Boże!
        Już się zacznie szaruga na świecie, no, jasnych spodni już chyba nie włożę.
        Pewnie deszcze się zaczną i słota, na to ona, przepraszam, idiota!
        Uśmiechnąłem się, mów sobie zdrowo, ty wiesz swoje, a ja swoje wiem.

        Bo mnie jest szkoda lata i letnich złotych wspomnień,
        Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal.
        Za oknem szaro, smutno, a jeszcze przed miesiącem
        Pogoda, zieleń, słońce, naprawdę żal.

        To tak jak gdyby ktoś najdroższy nagle odszedł
        I zabrał radość, uśmiech, a zostawił łzy.
        Bo mnie jest szkoda lata i ludzi żal, i nieba,
        Po którym płyną smutne jesienne mgły.

        Człowiek pensję ma bardziej niż marną: tysiąc złotych miesięcznie - niewiele.
        Ale w lecie, tych tysiąc, to suma! Można za nią jak król jakiś żyć.
        Słońce grzeje, opala za darmo, Wisłę gratis masz w każdą niedzielę,
        Ptaki dają bezpłatne koncerty, nawet nie chce się jeść ani pić.

        Jesień, owszem, jest piękna, bogata, bardzo urozmaicona i pełna kolorów.
        Ale gdzie, gdzie jesieni do lata, do lipcowych, sierpniowych wieczorów!
        Już niedługo i zima przyleci, pełna śniegu, zawiei, zamieci.
        A mnie w głowie poziomki i głupstwa, jakiś koncert i Wisła, i las.

        A mnie jest szkoda lata i letnich złotych wspomnień,
        Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal.
        Za oknem szaro, smutno, a jeszcze przed miesiącem
        Pogoda, zieleń, słońce, naprawdę żal.

        To tak jak gdyby ktoś najdroższy nagle odszedł
        I zabrał radość, uśmiech, a zostawił łzy.
        Bo mnie jest szkoda lata i ludzi żal, i nieba,
        Po którym płyną smutne jesienne mgły.


        **************************************
        piosenka z kabaretu "Małe Qui Pro Quo"
        śpiewa: Andrzej Bogucki
        sł.: E. Szlechter
        muz.: A. Lewandowski
        • cichociemnym uprzedziłeś mnie empi :-) 27.09.06, 18:03
          to naprawdę sympatyczny tekst
        • clavi Re: Jesienna zaduma... 27.09.06, 19:19
          Dzieki empi za przypomnienie tekstu.
          Jest on obok humorystycznych akcentow niesamowicie aktualny w sferze
          finansowej: "Człowiek pensję ma bardziej niż marną"... Jest o czym dumac...
          Tak jak inne teksty, ktore polecam w tym watku nalezy do moich ulubionych.
          A ponizej jeszcze jeden baaaardzo ulubiony:

          jesienny-pan.w.interia.pl/piosenki-jesien/w_zoltych_plomieniach_lisci.htm
    • Gość: Anka Re: Jesienna zaduma... IP: *.chello.pl 27.09.06, 17:57
      Kochany, kochany
      Lecą z drzewa jak dawniej kasztany
      Wprost pod stopy par roześmianych
      Jak rudy lecą grad.
      Jak w noc, gdy w alejce
      Rudy kasztan ci dałam i serce
      A tyś rzekł mi trzy słowa, nic więcej
      Że kochasz mnie i wiatr.


      I mniej romantycznie - dzisiaj kasztanowce zżera szrotówek (-ówka?). Nie wiem
      co będzie spadało pod stopy rozkochanych par za kilkanaście lat...
      • cichociemnym Babie lato 27.09.06, 18:07

        Miasto w klonów barwnych smugach,
        Czarodziejskich,dziwnych łatach –
        To już wkrótce,już niedługo
        Babie lato,babie lato.
        Jakże szybko nikną liście,
        Nie pojmuję nic,lecz za to
        Spadające chwytam liście,
        Nasze daty,nasze daty.
        Przewróciłem całkiem w głowie
        Najlekkomyślniejszej z dziewczyn,
        Takiej chciałem,z taką chodzę,
        I to wszystko,i nic więcej.
        I tylko ot,pomstuje mama,
        Że po nocach ciągle latam,
        Żem zbyt często jest pijany
        Babim latem,babim latem.
        I nie wiem sam,czym był dziś w domu,
        Dzień się z nocą plącze jakoś,
        To jest topiel,ach – to już koniec,,
        Babie lato,babie lato.
        Włodzimierz Wysocki.Przekład Dominik Księski
        • empi Re: Babie lato 27.09.06, 20:12
          Wierzyński Kazimierz,

          Etiuda na jesień

          Zaczerwieniło się, pojesienniało
          I zadziwiło się i odleciało
          I tylko jedna popielata
          Jaskółka szuka jeszcze lata
          I tylko jedna ciemna róża
          Wiednie o cały świat za duża
          I tylko jeden słoneczniczy
          Zegar pamiątki jeszcze liczy
          I tylko oczy, gęste oczy,
          Wzrok za szybami, w zapatrzeniu,
          Wiatr powłoczyny drzewne troczy,
          Na plocie gra jak na grzebieniu
          I skrzypią z nim staruchy domy
          I wrony lecą niska smuga
          A wzrok wciąż milczy, nieruchomy,
          Cos wypatruje i cos bada,
          Stoi przy oknie długo, długo,
          Od września aż do listopada.

          Czemu on z liśćmi nie chce śniedzieć,
          Za czym on bladzi, co chce wiedzieć?

          Ze zadumało się, pojesienniało,
          Nikogo nie zadziwiło
          I odleciało?
    • jazalogowana .... w górach 27.09.06, 20:49
      Lato zamknięte kluczem ptaków
      Zostawia tylko swe wspomnienia
      Jesień odważnie stawia kroki
      Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

      A w górach nie ma już nikogo
      Niebo nas straszy niepogodą
      Lato do ciepłych stron umyka
      W skłębionych chmurach i strumykach

      Na niebie mokrym od jesiennej słoty
      Koczuje tabor żalu i tęsknoty
      A drzewa pogubiły liście
      Na wczesne mrozu przyjście

      Wiatr tylko plącze się dokoła
      Na wrzosach pajęczyny wiesza
      I zasypiają leśne zioła
      Jak smutne słowa tego wiersza
      • folkatka Re: .... w górach 27.09.06, 20:52
        Juz jesień jest niestety
        deszcz chlupie - chlup, chlup, chlup
        spadają z drzew kotlety
        ach! prosto do mych stóp!
        ---------------
        Z wiersza "Marzenie psa"
    • Gość: wisia Re: Jesienna zaduma... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.06, 21:46
      Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
      wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.

      Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
      z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.

      Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
      o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki

      z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
      która by włosy twoje czesała nad ranem,

      z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -
      niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,

      jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
      i jako jabłka owe cierpka i weselna.

      KIG
      • clavi Re: Jesienna zaduma... 28.09.06, 12:38

        Gałczyński Konstanty Ildefons, (Oto widzisz...)

        Oto widzisz, znowu idzie jesień -
        człowiek tylko leżałby i spał...
        Załóżże twoj szmaragdowy pierścien:
        blask zielony będzie miło grał.

        Lato się tak jak skazaniec kładzie
        pod jesienny topór krwawo bardzo -
        a my wiosnę widzimy w szmaragdzie,
        na pierścieniu, na twym jednym palcu.
    • jazalogowana koncert jesienny 28.09.06, 07:59
      Za oknem pada deszcz
      Na piecu skrzypce stroi świerszcz
      Dziewczyny płaczą bo skończyło się już lato
      I słychać tylko gdzieś
      Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
      W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł
      I śni o pięknej dziewczynie
      A strach na wróble przydrożne wierzby liczy
      Tańcząc w objęciach polnej myszy
      Koncert, koncert, koncert jesienny na dwa świerszcze
      I wiatr w kominie
      Koncert co z babim latem odpłynie
      Pnie drzew pokryły się dawno mchem
      Wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień
      A na ścierniskach pozapalały się ogniska
      W oddali snuje się...
      Koncert jesienny...
      Wywietrzał dawno zapach żniw
      Szczelnie zamknięto wszystkie drzwi
      Ludzie czekają. Może jutro będzie biało?
      Pod piecem cicho śpi
      Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie
      Uciekł na drogę, pokochał wierzbę
      I nagle gdzieś się rozpłynął
      A strach na wróble leży samotny w polu
      Mysz go rzuciła, uciekł do stodoły
      Koncert, koncert, koncert jesienny na dwa świerszcze
      I wiatr w kominie ,dziś ze świerszczami
      Zasnął już na zimę


    • Gość: bosman mam nadzieje że po nikim nie powtarzam .... IP: *.lublin.mm.pl 28.09.06, 23:07
      Lato zamknięte kluczem ptaków
      Zostawia tylko swe wspomnienia,
      Jesień odważnie stawia kroki
      Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.

      A w górach nie ma już nikogo,
      Niebo nas straszy niepogodą,
      Lato do ciepłych stron umyka
      W skłębionych chmurach i strumykach.

      Na niebie mokrym od jesiennej słoty
      Koczuje tabor żalu i tęsknoty,
      A drzewa pogubiły liście
      Na wczesne mrozu przyjście.

      Wiatr tylko plącze się do koła,
      Na wrzosach pajęczyny wiesza
      I zasypiają leśne zioła,
      Jak smutne słowa tego wiersza.

      A w górach nie ma już nikogo,
      Niebo nas straszy niepogodą,
      Lato do ciepłych stron umyka
      W skłębionych chmurach i strumykach

      • clavi Lubelska jesien... 29.09.06, 08:40
        Józef Czechowicz Jesienią

        w oknie chmur plamy deszczowa sieć
        ogród to rdzawość czerwień i śniedź
        w kroplach co ciężkie na brzoskwiń listkach
        niebo kultete błyska i pryska

        słucham szelestów jesienny gość
        mato wód szmeru szumu nie dość
        czujnie czatuję rankiem przy oknie
        gdy kwiat opada w kałużę ogniem

        może usłyszę któregoś dnia
        nutę człowieczą z samego dna
        nutę co dzwoni mocno i ostro
        a niebo całe dźwiga jak sosrąb
        • empi Re: Lubelska jesien... 29.09.06, 09:16
          KAZIMIERZ PRZERWA-TETMAJER

          W JESIENI

          O cicha, mglista, o smutna jesieni!
          Już w duszę czar twój dziwny, senny spływa,
          przychodzą chmary zapomnianych cieni,
          tęsknota wiedzie je smutna i tkliwa,
          ileż miłości, och, ileż kochania
          umarła przeszłość z naszych serc pochłania,
          z naszych serc biednych, z naszych serc bezdeni...


          Zamykam oczy... Blade ciche cienie
          suną się w liści posępnym szeleście -
          jak obłok światło: niesie je wspomnienie...
          O dni umarłe! o dni! gdzież jesteście?...
          co pozostało po was?... Ach! daleko,
          daleko kędyś toczycie się rzeką
          szarą i mętną w głąb puszcz i w milczenie...
          • empi Re: Lubelska jesien... 29.09.06, 09:23
            Julian Tuwim

            Rok i bieda

            Cztery biedy na tym świecie:
            Pierwsza bieda - wiosną,
            Ale słonko silniej świeci
            I kwiateczki rosną.

            Drugą biedę lato niesie,
            A z nią troski, smutki,
            Ale za to w ciemnym lesie
            Smaczne są jagódki.

            Trzecia bieda idzie za tą,
            Trapi nas jesienią,
            Ale za to w babie lato
            Jabłka się czerwienią.

            Czwarta bieda: wiatr, zimnisko,
            Mróz odetchnąć nie da,
            Ale za to wiosna blisko
            I - wiosenna bieda.

            • empi Re: Lubelska jesien... 29.09.06, 09:35
              Maria Konopnicka

              Jesienią, jesienią
              Sady się rumienią:
              Czerwone jabłuszka
              Pomiędzy zielenią.
              Czerwone jabłuszka,
              Złociste gruszeczki
              Świecą się jak gwiazdy
              Pomiędzy listeczki.
              - Pójdę ja się, pójdę
              Pokłonić jabłoni,
              Może mi jabłuszko
              W czapeczkę uroni!
              - Pójdę ja do gruszy,
              Nastawię fartuszka,
              Może w niego spadnie
              Jaka śliczna gruszka!
              Jesienią, jesienią
              Sady się rumienią;
              Czerwone jabłuszka
              Pomiędzy zielenią.

              Wierszyk z repertuaru szkolnego.
              • jazalogowana Re: Lubelska jesien... 29.09.06, 12:46
                Już lato odeszło i kwiaty przekwitły,
                a jeszcze coś w polu się mieni,
                To w polu i w lesie czerwienią się, spójrzcie
                korale, korale jesieni.

                Idzie lasem pani jesień,
                jarzębinę w koszu niesie.
                Daj korali nam troszeczkę,
                nawleczemy na niteczkę.

                Włożymy korale, korale czerwone
                i biegać będziemy po lesie.
                Będziemy śpiewali piosenkę jesienną,
                niech echo daleko ją niesie.

                Piękna jesienna piosenka, uczona w szkole.
                • clavi Re: Lubelska jesien... 29.09.06, 13:00
                  To juz 50 post w tym watku. Alez ta jesien "wziela".

                  Hej ! Jesień to była, późna jesień !
                  I ani przyśpiewków, ni pokrzyków wesołych, ni tego ptaszków piukania, ni
                  nawoływań nie słychać było we wsi - nic, jeno ten wiatr, pojękujący w
                  strzechach, jeno te dżdże, sypiące jakoby szkliwem po szybach, i to głuche,
                  wzmagające się co dnia bicie cepów po stodołach.
                  Lipce martwiały równo, jako te pola okólne, co wyczerpane, szare, odarte w
                  odpocznieniu leżały i cichości tężenia; jako te drzewiny nagie, poskręcane,
                  żałobne, drętwiejące z wolna na długą, długą zimę...

                  Jesień to była, rodzona matka zimy.
                  Ino się tym pokrzepiano, że nie ma jeszcze pluchy, że drogi nie bardzo
                  rozmiękły i może wytrzyma pogoda do jarmarku, na któren całe Lipce się
                  wybierały, jakby na odpust jaki.

                  • dorota.be Re: Lubelska jesien... 29.09.06, 17:36
                    Lubelska jesien,ale chyba w Lipcach Reymontowskich ?

                    Wyczuwam "Chłopów",chociaz nie czytałam (zostalam odpytana w pierwszym dniu
                    omawiania lektury i udało mi sie)
                    Ale moge sie mylic.

                    Proponuje teraz zamknac oczy i spaść w dół mapy...
                    Tak pisał Józef NYka

                    "Za Giewontem,na prawo od niego,widzimy z Zakopanego cztery kopulasto
                    zaokraglone,pokryte trawa szczyty,wydajace sie pozornie nizszymi od niego.
                    Wznosza sie one w grani głównej Tatr i stanowia grupe Czerwonych Wierchów,
                    zwanych tak od charakterystycznej barwy,jaka nadaja im jesienia rudziejace
                    łany situ skuciny....."
                    Widzicie to ? :-)
                    • clavi Re: Lubelska jesien... 01.10.06, 07:21
                      dorota.be napisała:

                      > Lubelska jesien,ale chyba w Lipcach Reymontowskich...

                      Dokladnie tak. Chlopi, Lipce Reymontowskie, ale forum lubelskie.
                      Element edukacyjny wkradl mi sie do watku przypadkiem. A "Chlopow" w czasie
                      gdy trzeba bylo - tez nie czytalem...
                      W tym pieknym opisie zadziwia fakt jak wiele "zobaczyl" jego autor patrzac
                      na zwyczajne wydawaloby sie jesienne pola okalajace wioske i jak pieknym
                      jezykiem to wyrazil. A przy tym nie uzywal ukrytych tvnowskich kamer
                      i ustrzegl sie bergerowskich wyrazen.

                      Na zakonczenie tego jesiennego watku jeszcze jeden cytat z klasyka.
                      I dzieki wszystkim ktorych ta poetycka forumowa jesien "wziela".

                      "Pogoda była jesienna, cicha. Słońce chodziło po niebieskim stepie nie
                      splamionym żadną chmurką, lejąc blask obfity na skały, pola i lasy. W tym
                      blasku sosny wydawały się czerwone i złote, a nitki pajęcze, pouczepiane do
                      gałązek drzew, do burzanów i traw, świeciły tak mocno, jak gdyby były same ze
                      słonecznych promieni utkane. Październik dobiegał do połowy dni swoich, więc
                      wiele ptactwa, zwłaszcza co czulszego na chłody, poczęło już z Rzeczypospolitej
                      ku Czarnemu Morzu wędrować: na niebie widać było i klucze żurawiane z donośnym
                      okrzykiem lecące i gęsi, i stada cyranek. Tu i ówdzie, wysoko, wysoko, tkwiły w
                      błękicie na rozpostartych skrzydłach groźne dla powietrznych mieszkańców orły;
                      gdzieniegdzie chciwe połowu jastrzębie zataczały powolne koła. Atoli zwłaszcza
                      w gołych polach nie brakło i tego ptactwa, które ziem i się trzyma i w trawach
                      wyniosłych rade się kryje. Co chwila spod kopyt lipkowskich bachmatów zrywały
                      się z szumem stada rdzawych kuropatw; kilkakroć też ujrzała Basia, lubo z
                      daleka, stojące na straży dropie, na których widok płonęły jej policzki, a oczy
                      poczynały świecić".
                      • dorota.be Re: Lubelska jesien... 01.10.06, 10:12
                        Rozwiazuję kolejny test........stepy,burzany,kopyta lipkowskich bachmatow no i
                        płonące policzki Baśki (W).
                        Dziwna rzecz,czytając książki,zwykle omiatam tylko wzrokiem wszelkie opisy ( z
                        jednym wyjatkiem - opisy Freda Bodsworth'a)i gonię dalej za fabułą.
                        A tak jak Ty serwujesz - wyłuskane fragmenty Sienkiewicza czy Reymonta smakuję
                        jak najlepszy deser.

                        U mnie na balkonie słońce jak w srodku lata,jakis czarny obcy kot lize sobie
                        tylne nożki,a datura kwitnie łososiowo.Dookoła opętańczo zielono i prosze mnie
                        nie przekonywac ze to juz JESIEŃ :-D
    • jazalogowana a przysłowia ... 01.10.06, 10:31
      Czego lipiec i sierpień nie dowarzy, tego wrzesień nie usmaży.

      Czego sierpień nie dowarzy, tego wrzesień nie doparzy.

      Czym dłużej jaskółki we wrześniu zostają, tym dłużej piękne i jasne dni bywają.

      Czym głębiej na jesień grzebią się robaki, tym bardziej zimą daje się we znaki.

      Franciszek z babim latem po polu chodzi, jesień dodeszczy, zima dochłodzi.

      Gdy łagodna jesień trzyma, będzie krótka, ostra zima
      Gdy nadejdzie wrzesień, wieśniak ma zawsze pełną stodołę i kieszeń.
      Gdy w końcu października łagodna pogoda, to lutemu mrozów doda.
      Gdy we wrześniu grzybów brak, niezawodny zimy znak.

      Gdy we wrześniu krety kopią po nizinach, będzie wietrzna, ale lekka zima.

      Gdy we wrześniu tłuste ptaki, w zimie mróz nie lada jaki.


      Na razie piękna, złota jesień, pora na długi spacerek po lesie.Pozdrawiam


    • jazalogowana na dzisiejszą pogodę... 03.10.06, 09:27
      Jesienna pogoda, pada deszcz
      Parasol więc na spacer weź
      Jesienna pogoda, lata szkoda
      Które odeszło gdzieś...

      Kap, kap, kap,
      deszcz z nieba pada
      kap , kap, kap,
      szkoda, ze nie oranżada...

      Jesienny wicherek liście gna
      W prawo, i w lewo
      Raz i dwa
      Jesnieny wicherek ma rowerek
      Którym objeżdża świat.

      (jesienny walczyk) :)
    • Gość: cudzoziemka Re: Jesienna zaduma... IP: *.dyn.optonline.net 03.10.06, 22:56
      Już świt ubielił dachy i zgrzebną, szarą płachtą przysłonił noc i gwiazdy
      pobladłe, gdy ruch się uczynił w Borynowym obejściu.
      Kuba zwlókł się z wyrka i wyjrzał przed stajnię -szron leżał na ziemi i szaro
      było jeszcze, ale już zorze rozpalały się na wschodniej stronie i czerwieniły
      czuby drzew oszroniałych - przeciągnął się z lubością, ziewnął parę razy i
      poszedł do obory, aby krzyknąć na Witka, że czas wstawać, ale chłopak uniósł
      nieco senną głowę i szepnął:
      - Zaraz, Kuba, zaraz! - i przytulał się do legowiska.
      - Pośpij se zdziebko, biedoto, pośpij! - Przyokrył go kożuchem i pokusztykał,
      bo że nogę miał kiedyś przestrzeloną w kolanie, kulał srodze i ciągnął ją za
      sobą; umył się pod studnią, przygładził dłonią rzadkie, wyleniałe włosy, co mu
      się były pozwijały w kołtuny, i klęknął na progu stajni odmawiać pacierze.
      Gospodarz spali jeszcze, w oknach chałupy zapalały się krwawe brzaski zórz, a
      gęste, białe mgły zwlekały się z wolna ze stawów, kołysały ciężko i posuwały w
      górę podartymi szmatami.
      Kuba przesuwał w palcach koronkę i modlił się długo a biegał oczami po
      podwórzu, po oknach chałupy, po sadzie omroczonym jeszcze na dole, po
      jabłonkach, obwieszonych jabłkami niby pięście; rzucił czymściś do budy, koło
      drzwi, w biały łeb Łapy, aż pies zawarczał, zwinął się i spał dalej.
    • Gość: beiramar Re: Jesienna zaduma... IP: 80.169.3.* 05.10.06, 06:12
      wyjatkowy dzien! Romy Schneider, R Charles i J Coltrane - tak sie sklada ze to
      3 z moich ukochanych artystow. Takze 1 dzien jesieni, zydowski nowy rok, i
      poczatek muzulmanskiego ramadanu. Cos specjalnego w equinox 23 wrzesnia...
      • Gość: beiramar Re: Jesienna zaduma... IP: 80.169.3.* 05.10.06, 06:19
        eu ja estou com pe nesta estrada
        qualquer dia a gente se ve
        sei que nada sera como antes, amanha

        que noticias me dao dos amigos
        que noticias me dao de voce
        sei que nada sera como esta
        amanha ou depois de amanha
        resistindo na boca do noite um gosto de sol

        num domingo qualquer, qualquer hora
        ventanha de qualquer direccao
        sei que que nada sera como antes, amanha

        (Milton Nascimento)

        • clavi Re: Jesienna zaduma... 05.10.06, 11:47
          Daj polskie tlumaczenie tekstu, bo nie czaimy bazy i chce nam sie znow
          na "lipcowe pola".
          A przy okazji z brazylijskich wykonawcow polecam Sergio Mendeza. Pozdr

          "Jesień szła coraz głębsza.
          Blade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach
          coraz cichsze, coraz bladsze - niby te święte Hostie w dogasających brzaskach
          gromnic"...

          "A co świtanie - dzień wstawał leniwiej, stężały od chłodu i cały w szronach,
          i w bolesnej cichości ziemi zamierającej; słońce blade i ciężkie wykwitało
          z głębin w wieńcach wron i kawek, co się zrywały gdzieś znad zórz, leciały
          nisko nad polami i krakały głucho, długo, żałośnie...
          a za nimi biegł ostry, zimny wiatr, mącił wody stężałe, warzył resztki zieleni
          i rwał ostatnie liście topolom pochylonym nad drogami, że spływały cicho niby
          łza - krwawe łzy umarłego lata, i padały ciężko na ziemię..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka