krutwak
15.11.06, 17:26
Chcialbym kiedys dowiedziec sie na czym polega krytyka w Polsce. Z tego co od
lat obserwuje to krytyk zaslania brak wiedzy krytykanctwem loklanych tworcow
i balwochwalstwem obcokrajowcow. Typowy przejaw prowincjonalizmu.
W wypadku obcokrajowcow krytyk uzywa ogolnych, "bezpiecznych" sformulowan -
bo nie wie co ma powiedziec; a jak opisuje rodzimych artystow to wykorzystuje
slownictwo dosadnie dyskredytujace ich prace.
Jak zwykle szokuje mnie ze o tancu pisac moze kazdy kto nie moze pisac o
czyms innym. Z artykulu wynika, ze wszystko co dobre pochodzi zza granicy a
wszystko co krajowe jest do niczego. Moze to kompleks narodowy biednego
ucisnionego narodu na rubiezach Europy? Najlepiej jak zaczniemy nasladowac
Zachod - wtedy mlodzi (nieprzydatni nikomu) krytycy zaczna pisac dobrze.
Jakim cudem na UMCS w Lublinie - z dala od "swiata" pojawia sie ktos kto o
tancu wie WSZYSTKO. A wszystkowiedzacych nie ma nawet w najdynamiczniejszych
osrodkach! Sa natomiast fachowcy ktorzy maja pokore i szcunek. Nawiazuja
dialog z tworcami... itd.
Tancerze! Przykro mi, ze z takim brakim kultury pisania, z brakiem szacunku
do pracy tworczej spotykacie sie we wlasnym kraju - wyjezdzajcie na Zachod.
Zdobywajcie tam laury, znakomite recenzje i wracajcie. Wtedy "podupadly"
Polski krytyk napisze o was kilka cieplych slow kopiujac artykuly
przywiezione przez was z zagranicy. Ten kompleks zapoznionego w rozwoju
kulturowym Polaka doskonale kwitnie na prowincji.