Dodaj do ulubionych

Pisał nie na ten adres

05.01.07, 05:02
hmm coś mi się zdaje że prawo mówi iż ....
ale niech będzie że się nie znam...
nie mniej pismo trafiło do instytucji właściwej chyba co?
nie chce mi sie grzebać ale lepiej by marszałek zajął sie czymś
poważniejszym...
bo to co widać do tej pory żenuje no i żle ziemi lubelskiej wróży...
zaczynam być złosliwy wobec marszałka a miałem tyle dobrej woli, kurdę, co
jest?
Obserwuj wątek
    • Gość: lotto Re: Pisał nie na ten adres IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 08:42
      Marszałek jest PRZEWODNICZĄCYM ZARZĄDU i do niego trafiają wszystkie pisma
      kierowane na adres zarządu. Jeżeli o tym nie wie to świadczy o nim.
      • Gość: chart Re: Pisał nie na ten adres IP: *.resetnet.pl 05.01.07, 09:35
        Pisma adresowane do Zarządu nie trafiają pojedynczo do jego członków, ani do
        marszałka, tylko są kierowane bezpośrednio na posiedzenie. Tak to teraz wygląda,
        choć kiedyś rozwiązanie było logiczniejsze - ogół członkow zarządu, potem
        ewentualnie dekretacja na merytoryczny departament i dopiero Zarząd. Jeśli o tym
        nie wiesz lotto - to o niczym nie świadczy. Po prostu nie wiesz.
        • Gość: lotto Re: Pisał nie na ten adres IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 10:33
          Jeżeli jest tak jak mówisz, to jeszcze gorzej. Z kancelarii ogólnej pismo
          powinno trafić do "przewodniczącego zarządu" a ten powinien kopie tego pisma
          przekazać członkom zarządu. To jakaś nowa formuła "trafiają bezpośrednio na
          posiedzenie zarządu". I tylko tyle.
    • Gość: 07 Pisał nie na ten adres IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 10:29
      Dyrektor Leszek Hadrian może nie wiedzieć, gdzie należy kierować pisma,
      prawdopodobnie po raz pierwszy to uczynił i nie ma w tym wprawy. Do tej pory
      wystarczył telefon do marszałka Wojtasa, czy do Miszczuka i sprawy szły gładko.
      Obaj panowie dyrektorzy szli w tym zaprzęgu na pozór zgodnie, bo jeden dugiego
      w cuglach trzyamał - jeden bez drugiego nie mógł istnieć. Hadrian po przegranym
      konkursie na dyrektora Teatru Muzycznego został MIANOWANY na to stanowisko za
      cenę zgody na Bonieckiego jako zastępcę. Boniecki po wyrzuceniu z Teatru
      Muzycznego powrócił za cenę bycia JEDYNIE artystycznym.
      No i było cacy póki był Wojtas, autor tej machiawelistycznej układanki.
      Teraz Hadrian zapewne uznał, że należy się nowemu układowi przypodobać i za
      cenę pozostania do emerytury na stanowisku należy podkablować Bonieckiego.
      Tymczasem jeden wart drugiego i jeśli mogę opiniować, a na forum mi wolno, to
      wolę jednak postawę cynicznego Bonieckiego niż obłudnego Hadriana, z tym
      zastrzeżeniem, że obydwaj panowie zapisali się fatalnie w historii TM w
      Lublinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka