kristofk
25.11.01, 23:31
Zachęcony wszechobecnymi reklamami pojechałem dziś (25.11.2001) do
nowootwartego supermarketu "Media Markt" (Lublin, ul.T.Zana), aby kupić
komputer. Wcześniej próbowałem telefonicznie dowiedzieć się o ceny zestawów
komputerowych, ale mój rozmówca z działu komputerów poinformował mnie, że stoi
daleko od półki i nie może mi pomóc. "Proszę przyjechać osobiście" - usłyszałem.
Na miejscu zastałem na pierwszy rzut oka duży wybór komputerów, a wśród nich
ten jeden. Na tabliczce, która stała obok komputera podano jego parametry oraz
cenę. Niestety nie było to zgodne z rzeczywistością. Okazało się, że dysk
twardy miał pojemność nie 40, a 20 GB (co odczytałem z naklejki na obudowie
komputera). CD-ROM był również wolniejszy (nie 52x, tylko 48x). Poinformowany o
tym pracownik działu komputerów nie krył zdenerwowania i powiedział tylko,
że "ktoś się pomylił". Poinformował mnie również, że cena nie podlega
negocjacji.
Mimo to postanowiłem komputer kupić. I tu mogła by się ta historia zakończyć,
gdyby nie fakt, że była to już ostatnia sztuka tego modelu. Poprosiłem wówczas
o rabat i zapakowanie komputera. Niestety: "cena nie podlega negocjacji", a
kupić i tak nie mogłem, bo...ktoś wyrzucił pudełko.
Być może kupił bym droższy model komputera, gdyby nie fakt, że wybrany przeze
mnie monitor też był tylko na "wystawie". Ale oczywiście żadnej informacji o
tym przy monitorze nie ma.
Opuszczałem "Media Markt" z niesmakiem, choć za idiotę się nie uważam.
PS.
Bilboardy "Media Markt" to idiotyzm. Inaczej tego nazwać nie można. Myślę, że
wielu ludzi nie odbiera ich jako prowokację (o co zapewne chodziło ich
twórcom), ale jako obrazę. A to nie tworzy dobrego wizerunku firmy. Nie od dziś
wiadomo, że pozyskanie nowego klienta kosztuje drożej niż utrzymanie starego. A
dzisiaj "Media Markt" staracił jednego klienta.
Pozdrawiam
kristofk