bu2m
25.06.07, 07:13
REPORTER KURIERA JAKO PASAŻER SPISYWAŁ PRZEWINIENIA KIEROWCÓW
JEŻDŻĄ ZA SZYBKO Tak było na każdej z tras, które przejechał reporter Kuriera.
Kierowcy busów notorycznie łamią przepisy drogowe. Przekraczają prędkość,
wyprzedzają na trzeciego i na podwójnej ciągłej. Czują się bezkarni, bo o
stojących przy drodze patrolach policyjnych na bieżąco dostają informacje
przez CB-radio.
Od pewnego czasu napływały do naszej redakcji sygnały, że kierowcy prywatnych
przewoźników nie zachowują bezpieczeństwa podczas jazdy. Postanowiliśmy sami
się o tym przekonać i ruszyliśmy w trasę.
Ruszamy do Warszawy w sobotę o 9.35 przez al. Solidarności. Już na samym
początku, mimo ograniczenia prędkości do 70 km/h, na liczniku wiśniowego
mercedesa jest o 20 km więcej. Od ul. Zbożowej w Lublinie cały czas jedziemy
za TIR-em. Kierowca wyprzedza go w Zagrodach kończąc manewr na przejściu dla
pieszych. W Niwie Dąbickiej znów wyprzedzamy, tym razem autobus. Prowadzący
busa mężczyzna w średnim wieku korzysta z pasa do skręcania w lewo i kończy
manewr na podwójnej ciągłej linii. Za Rykami wyprzedzamy scanię „na
trzeciego”. Ciężarówka zjeżdża za boczną linię, a samochód z naprzeciwka umyka
przed nami na pobocze. Jazda do centrum stolicy trwa 2 godz. 40 min.
Wracamy busem o godz. 15.45. Już na wyjeździe z Warszawy łapiemy 100 km/h.
Ograniczenie mówi o 70 km. Z tą samą prędkością przejeżdżamy przez Cyganówkę,
czyli przez teren zabudowany. Dziesięć kilometrów mniej na liczniku widać w
Woli Rębkowskiej. Za Garwolinem wyprzedzamy poboczem skręcającą w lewo
ciężarówkę. Przed Żabianką znów wyprzedzamy, już nie poboczem, a pasem do
skrętu w lewo i na podwójnej ciągłej. W Życzynie wjeżdżamy na lewy pas i
wyprzedzamy kilka pojazdów. Jadący z naprzeciwka na nasz widok uciekają na
pobocze. Kilka kilometrów dalej na podwójnej ciągłej mijamy dwa TIR-y. Za
Pociechą, w miejscu tablicy oznaczającej „czarny punkt” na liczniku mamy 100
km/h. Na miejscu jesteśmy o 18.17. Jechaliśmy prawie dziesięć minut krócej niż
do stolicy, chociaż kierowca minął objazdem na Kock i Korzeniów roboty drogowe.
– W tym roku sprawdziliśmy ponad 1100 przewoźników – poinformował nas Zbigniew
Kubik, naczelnik Wydziału Inspekcji Inspektoratu Transportu Drogowego. –
Przekraczanie prędkości to wykroczenie nagminne, nie tylko w naszym
województwie, ale i w całym kraju.
Pojechaliśmy jeszcze do Zamościa i Puław. Na rozkładach nigdzie nie widać
godzin przyjazdu, jest tylko odjazd. W drodze do Zamościa, czy to w terenie
zabudowanym czy poza nim kierowca przekracza dopuszczalną prędkość o 20 km/h.
W drodze powrotnej już w mieście na liczniku widać 80 km/h. CB-radio, w które
były wyposażone wszystkie busy, jakimi jeździliśmy, informuje o rozlokowanych
patrolach policji.
– W Krasnymstawie masz „suszarkę” – słychać skrzeczący głos.
W Izbicy jedziemy 90 km/h i dopiero przed pierwszym ostrym zakrętem kierowca
zwalnia. W Krasnymstawie przejeżdżamy obok patrolu drogówki zgodnie z
przepisami – 50 km/h. Później pomocne CB mówi, że dalej mamy „czysto” do
samego Lublina, dlatego przez Łopiennik, gdzie jest posterunek i niebezpieczne
przejście dla pieszych przejeżdżamy setką, tak jak przez rogatkę świdnicką. Do
Lublina wjeżdżamy z prędkością 110 km/h.
Ostatnia podróż to Puławy. W jedną stronę ponad 60-kilometrową trasę
pokonujemy w 51 minut. W miejscowości Pociecha „czarny punkt” (9 osób
zabitych, 48 rannych) przejeżdżamy mając na liczniku 80 km/h.
– Wiemy, że busy wykorzystują ten sposób informowania się – przyznaje
nadkomisarz Arkadiusz Delekta z Wydziału Ruchu Drogowego KWP. – Bardzo
utrudnia nam to zadanie. Jednak na posiadanie takiego urządzenia zezwalają
przepisy unijne. Od ubiegłego piątku rozpoczęliśmy akcję „Bezpieczne wakacje”.
Busy mogą się spodziewać specjalnego nadzoru.
www.kurierlubelski.pl/index.php?module=dzial&func=viewpub&tid=9&pid=40074
Strach wchodzić do takiego busa.