elan13
11.08.07, 22:06
Lepper rozgrywa partię szachów, ale sam jest tylko wykonawcą. O
ruchach decyduje ktoś znacznie od niego inteligentniejszy, z kraju
mistrzów szachmatów. Analizując poczynania Leppera nie sposób
znaleźć inicjatywy, która mogłaby być postrzegana przez Kreml za
niekorzystną, albo tylko niewygodną. Stosunek do obecności Polski w
Iraku i Afganistanie, do rewolucji na Ukrainie, do wyborów na
Białorusi, do tarczy antyrakietowej, dawne bliskie relacje z
zaprzyjaźnionym z Moskwą Millerem (sowiecka pożyczka dla polskich
komuchów, "Andrzej pomóż" w sejmie), obecność wokół Leppera ludzi
dawnych służb (wasalnych wobec ZSSR), szemrane doktoraty na
rosyjskich uczelniach, tajemniczy wyjazd na Białoruś w dniach
poprzedniego przesilenia...
Można mieć też obawy, że wyjątkowo przychylne wobec Kremla
stanowisko Giertycha może wynikać nie tylko z archaicznego
politykowania zapatrzonego w nieboszczkę endecję, ale z uwikłań
rodzinnych jeszcze za czasów Jędrzeja (nie mówiąc o haniebnej roli
Macieja przy renegacie Jaruzelskim).
Tak Lepper, jak Giertych wydają mi się za głupi na ruchy, jakie
poczynili dla wzajemnego wspierania się i wzmacniania. Podejrzewam
tu rękę stratega posługującego się cyrylicą.
Na szczęście Kaczyński trzymał obu na krótkiej smyczy, ich wpływ na
politykę zagraniczną był zerowy (na krajową znikomy) a teraz
przyszedł czas na ich definitywne wyeliminowanie.
Wyrazy uznania dla stratega za usadowienie szpiona tak blisko
centrum decyzyjnego, na czele tak ważnego ministerstwa.