nik1234
20.09.07, 23:29
Nie ma się co sadzić panie "nałkowcu". Sprawa jest jasna i prosta.
Popełnił pan poważne wykroczenie, które dyskwalifikuje pana jako
pracownika naukowego. Gardło poderżnął panu w tej sprawie pański
własny doktorant. Wypowiadał się zapewne w "dobrej wierze", ale jego
odpowiedź:
" Merytorycznie o niej rozmawialiśmy - odpowiada doktorant. - Czytał
ten tekst, więc na pewno jakiś wkład miał"
pokazuje kim pan jest i jak traktuje pan podwładnych. Pańskie
koneksje z rektorem Kuczmaszewskim, który "zamiata sprawę pod dywan"
bardzo energicznie - to fakt - już chyba panu nie wystarczą.
Smutne, ale przynosi pan po prostu wstyd całemu środowisku
akademickiemu Lublina.