lodbrok
23.07.03, 08:52
Moja żona przypadkiem trafiła w bibliotece na pozycje książkową
zatytułowaną: "Mój Lublin", autorstwa... naszego miłóściwie nam panującego
prezydenta A.P. Po pobieżnym przejżeniu tegoż "dzieła" okazało sie że jest to
zbiór felietonów(?), które ukazywały się cyklicznie w Kurierze Lubelskim.
Dowiedziałem się z tej pozycji wielu ciekawych rzeczy np. tego, że żyjemy w
mieście w którym standard życia jest największy w Polsce... No tak napisał,
ponoć opierając się na jakichś badaniach. Nie zaliczam się do fanatycznych
przeciwników miłościwie panującego nam "wodogrzmota", nie uważam się też za
krytyka literackiego, ale zarówno styl prezydenckich produkcji, język którym
się posługuje, ilość literówek i stosowanie w tekście
denerwujących "wyboldowań" i podkreśleń jak w szkolnych podręcznikach,
wzbudził we mnie po prostu uśmiech politowania graniczący ze
zgrozą.Patetyczne tony,nuda i zerowy poziom prezydenckich emocji w
odniesieniu do poruszanych zagadnień królują na całego. Mam duże wątpliwości
czy pisał to sam A.P.Ale jeśli to firmuje własnym nazwiskiem to chyba jeszcze
gorzej o nim świadczy. Zresztą z tym firmowaniem własnym nazwiskiem też jest
dosyć ciekawa historia, bowiem po wstępie do książki, autor podpisał się
następująco: Pruszkowski Andrzej. Zawsze mi sie wydawało, że reguły języka
polskiego są inne i nie żyjemy jeszcze póki co na Węgrzech, gdzie taka
kolejność najpierw nazwisko a potem imię jest ogólnie przyjęta. Doćku,
wrzućmy tą książkę na naszą stronkę do nowego działu "książki nie polecane".
Dla zainteresowanych pozycja ta jest dostępna w filii biblioteki im.
Łopacińskiego w CK na Peowiaków. Jak ją oddam oczywiście, bo silnie się z nią
związałem negatywnymi emocjami, o czym z przyjemnością donoszę
Lodbrok Ragnar