joannabarska
04.04.08, 17:12
Nie kocham go, ale seks z nim jest fascynujący – znajoma opowiada mi
o swoim najnowszym „facecie do łóżka”. Nie uważa, żeby robiła coś
złego, czy niemoralnego. „A czy ja robię komuś krzywdę?” – pyta z
zadziornym uśmiechem.
Seks, w którym nie liczy się ani miłość, ani nawet przyjaźń
przestaje być czymś, co wywołuje zgorszenie, czy protest. Poza
wypowiedziami psychologów, którzy próbują nieśmiało przypominać o
więzi, jaka powinna łączyć kochanków, nikt już nie
próbuje „naprawiać świata”. Bo i po co. Niektórzy zastanawiają się,
jak daleko jest od takiego seksu do prostytucji, inni ze smutkiem
wspominają o „moralnym upadku młodzieży”, jednak liczba osób, które
uważają, że seks nie musi być wcale efektem miłości rośnie.