mirrorsun 09.04.08, 21:50 3 lata temu napisalem skarge na sedziego, ze nie potrafi do siedmiu policzyc. Do dzis nie mam odpowiedzi. Mysle wiec, ze od debilistycznych sedziow i ich przelozonych niczego wymagac nie mozna. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: samy Sędzia źle oceniona za pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 07:23 Artykuł wskazuje na ciekawy mechanizm - ocena na podstawie statystyki uchylonych i nieuchylonych orzeczeń. Skutek? W sądach drugiej instancji to sędzia (z pierwszej instancji) jest zainteresowny przepchnięciem swojego orzeczenia. A tak przy okazji - czy Gazeta mogłaby się dowiedzieć jak oceniono pracę np. sędzi Natalii Pietraszko? (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nelly Re: Sędzia źle oceniona za pracę IP: 89.204.203.* 10.04.08, 08:03 Oj coś mi sie wydaje, że kończą sie wszystkie uznane autorytety. Dzięki mediom. Sędziowie i prawnicy byli elitą, gdy ludzie nie potrafili myśleć i gdy dostęp do szkół był ograniczony dla samej elity, a prawo wykonywania zawodu - takoż. Czasy sie zmieniły, a ludzie sami potrafią pisać pisma procesowe ;). I do tego widzą, że sędziowie to debile ;). Tutaj ciekawi mnie jedna kwestia. Dlaczego sprawy kończą sie przeważnie w I instancji. Skoro jest instancja odwoławcza do Sądu Najwyzszego włącznie. Czyli wszystkie sprawy powinny kończyć sie w Sądzie Najwyższym. Po jaką cholerę Sąd Najwyższy, skoro do Sądu Najwyższego wszystkie sprawy nie dochodzą? No ale gdyby dochodziły, to niech ktoś mądry mi powie, po jaką cholerę sądy rejonowe i odwoławcze?. No i jeszcze jedno: skoro w Sądzie Najwyższym zasiadają najmądrzejsi, to dlaczego strona nie może reprezentować się sama, tylko mądry prawnik musi ją reprezentować przed sądem? Jak to sie ma do prawa do obrony gwarantowanego przez Konstytucję? Zmuszanie kogoś, żeby płacił prawnikowi w celu reprezentowania go przed Sądem Najwyższym bez gwarancji, że prawnik z tymże Sądem Wygra - to łamanie praw obywatelskich. Napisałam w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich. Po odpowiedzi napisałam raz jeszcze i na razie odpowiedzi nie ma. Pozdrawiam PS. Hierarchia nigdzie nie jest wskazana. Chyba, że osoby na wyższych stanowiskach mają argumenty, żeby być mądrzejszymi od tych w niższej instancji. I tak kończy sie zawód sędziego,po 2000lat. Jezus powiedział: " nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni " . Już od tego czasu w chrześcijańskim państwie tego zawodu nie powinno być ;). Odpowiedz Link Zgłoś
indiced.spaces.live.com Ojej.... 10.04.08, 19:00 Pozwól, że CI po-ripostuję, osobiście uważam, że legendy o Wielkiej Korporacyjnej Rodzinie, bądź Wielkiej Uniwersyteckiej Rodzinie, mają ziarnka prawdy, ale trudno mi uwierzyć, że przez całe to sito przeszły takie PLEWY, jak adwokat który po pijanemu zwyzywał policję, albo niekompetentna czy niepoważna Sędzia... możliwe, że jest to rozdmuchane NIC przez media... Ale poripostuję, bo takich cudów, to dawno już nie czytałem.... Gość portalu: nelly napisał(a): > Oj coś mi sie wydaje, że kończą sie wszystkie uznane autorytety. > Dzięki mediom. Sędziowie i prawnicy byli elitą, gdy ludzie nie > potrafili myśleć i gdy dostęp do szkół był ograniczony dla samej > elity, Dzisiaj jest trochę inaczej, o przyjęciu na studia decydują wyniki egzaminu maturalnego (w procentach), procedura rekrutacji jest klarowna, i na dzienne studia tzw. "półmózgi" się raczej nie dostają, o wieczorowych i zaocznych nic nie powiem, bo nie wiem. Jeśli Ci ludzie przejdą studia - które łatwe nie są - i jeśli dalej wybiorą ścieżkę zawodu prawniczego, to też dużo czasu spędzają na nauce, muszą zdać różne egzaminy, przejść aplikacje itd. to trwa lata, do tego muszą mieć dobrą opinię etc. I zawsze gdy oglądam telewizję, i obserwuję AKTORÓW którzy grają prawników, to przeraża mnie ich głupota, nie zachowują się tak, jak powinni, tworzą całkiem inny wizerunek prawnika, jakieś piękne historie kolorowe i romantyczne, podczas gdy powinni siedzieć w papierach i zachowywać się poważnie i racjonalnie... wyjątkiem jest Sędzia Anna Maria Wesołowska, - ona zachowuje się nienagannie. Gość portalu: nelly napisał(a): > Skoro jest instancja > odwoławcza do Sądu Najwyzszego włącznie. Czyli wszystkie sprawy > powinny kończyć sie w Sądzie Najwyższym. Po jaką cholerę Sąd > Najwyższy, skoro do Sądu Najwyższego wszystkie sprawy nie dochodzą? > No ale gdyby dochodziły, to niech ktoś mądry mi powie, po jaką > cholerę sądy rejonowe i odwoławcze?. No i jeszcze jedno: skoro w > Sądzie Najwyższym zasiadają najmądrzejsi, to dlaczego strona nie > może reprezentować się sama, tylko mądry prawnik musi ją > reprezentować przed sądem? Jak to sie ma do prawa do obrony > gwarantowanego przez Konstytucję? Nie wszystkie sprawy POWINNY kończyć się w Sądzie NAJWYŻSZYM, masz jakieś mylne pojęcie o instancyjności, to nie chodzi o to aby kazda sprawa szła coraz wyżej i wyżej i wyżej...bez przesady... na kurzy rozum, instancyjność jest najlepszym co zostało dotychczas obmyślone, pewne sprawy są tak oczywiste, że nie ma przesłanek nawet odwoływać się wyżej. A czasem sprawa z góry wraca na dół, do ponownego rozpatrzenia... Gość portalu: nelly napisał(a): > No i jeszcze jedno: skoro w > Sądzie Najwyższym zasiadają najmądrzejsi, to dlaczego strona nie > może reprezentować się sama, tylko mądry prawnik musi ją > reprezentować przed sądem? Jak to sie ma do prawa do obrony > gwarantowanego przez Konstytucję? Przeczytaj "PROCES" Kafki... wyobraź sobie, że sama jesteś sobie samej adwokatem, Konstytucja gwarantuje Ci obronę, nie będziesz bez obrony sądzona - to uczciwe hmmm? a obrońce możesz mieć z urzędu....a z resztą.. Gość portalu: nelly napisał(a): > Zmuszanie kogoś, żeby płacił > prawnikowi w celu reprezentowania go przed Sądem Najwyższym bez > gwarancji, że prawnik z tymże Sądem Wygra - to łamanie praw > obywatelskich. Zmuszanie, to źle powiedziane... dalej, SN to jednak wysokie są loty, nawet dla mądrych ludzi, oczywiście Legalese to to nie jest, ale ktoś nie obeznany z prawem i [sic!] z logiką, nie wyczyta z ustawy, ba! z przepisu (z kilku słów) TYLE, ile wyczyta prawnik, są różne rozumowania, w różne sposoby można różne rzeczy interpretować, wręcz zaskakujące rzeczy prawnik może 'wyczytać' z niewielkiego srawka tekstu, i po to jest prawnik potrzebny. A stwierdzenie: "bez gwarancji, że prawnik z tymże Sądem Wygra - to łamanie praw obywatelskich." - ZAKRAWA NA ŻART! Powiem CI tyle, że Sąd (nie ważne w której instancji) na GDZIEŚ czy przegrasz czy wygrasz, sąd jest niezawisły, sędzia niezależny, i nie obchodzi go żebyś przegrała lub wygrała. Sąd nie ma w tym interesu. Stąd nie wygrywasz i nie wygrasz z Sądem, bo z Sądem nie walczysz, tylko PRZED Sądem. Tyle ode mnie, nie-prawnika, na kurzy rozum logiczne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nelly Re: Ojej.... IP: 89.204.193.* 10.04.08, 20:02 Hmmmmmmmmm cieszę się, że postanowiłeś poripostować. Domyślam sie, że podobnych cudów nie czytałeś. Nie tylko dawno, ale w ogóle ;). No to spróbuję wyjaśnić o co mi chodzi, bo jak sie domyślasz nie piszę o hipotetycznej historii. Ale na początek mam pytanie: jakie wg Ciebie kompetencje powinien mieć sąd pracy. Nie mów mi tylko, że dotyczące prawa pracy ;). Ja uważam, że do tego powinien mieć przynajmniej pewną wiedzę z zarządzania przedsiębiorstwem ;). Oto fragment mojego drugiego pisma, na które do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi: Zgodnie z ustawą Rzecznik praw Obywatelskich "Może wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności ustawy z Konstytucją i ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub zbadanie zgodności aktów niższego rzędu z aktami wyższego rzędu". I ta kompetencja jest wystarczająca. Ponieważ może niezbyt jasno sprecyzowałam czego oczekuję, pozwolę sobie wyjaśnić. Oczekuję niekonwencjonalnego podejścia do mojej sprawy, bo ona jest bez precedensu. Oczekuję od Rzecznika Praw Obywatelskich, że rozumie iż krytyka ad personam i ocena uogólniona, która jest powodem mojego zwolnienia, pośrednio świadczy o mobbingu. Dlatego jest to nadużywanie praw przełożonych i sądu wobec mnie. Oczywiście, wyjaśnienie pewnych kwestii w świetle obowiązujących przepisów prawnych co miało miejsce w moim przypadku nie jest wystarczające. Gdybym ja nie rozumiała, co Sąd i prawnicy piszą i co pisze w przepisach prawnych - wyjaśnienia by wystarczyły. Natomiast ja się nie zgadzam, czyli same wyjaśnienia to za mało. Nie przekonuje mnie, że Sąd może źle zakwalifikować sprawę i żaden sąd odwoławczy nie zacznie od początku, tylko przyjmuje jego założenia. Nie przekonuje mnie, że sąd nie musi powołać ekspertów, skoro na zarządzaniu przedsiębiorstwem się nie zna, a na różnicy pomiędzy gospodarką centralnie sterowaną, a gospodarką rynkową takoż..." Czy przymus radcowsko - adwokacki nie jest łamanienm praw obywatelskich, skoro do tej pory nie ma możliwości zareklamowania usługi prawniczej jak wadliwego towaru?. Dążenie ustawodawcy do profesjonalizmu postępowania sądowego przed sądem najwyższym jeszcze nie tłumaczy tego, że człowiek który nie jest prawnikiem ale rozumie swoją sprawę lepiej niż prawnicy nie będzie działał profesjonalnie. Ja domagam sie tylko jednego. Stwierdzenia, że moja sprawa nie powinna być rozpatrywana w sądzie i sąd nie miał prawa marnować mojego czasu i czasu strony pozwanej, skoro tej sprawy nie zrozumiał. Zamiast się nią zajmować wystarczyło zarządzić mediacje, bo ta sprawa wymagała arbitra znającego sie na zarządzaniu i chemii i przestudiowania raportów analiz oraz moich wypowiedzi na forum intranetowym. Sąd powinien był powołać biegłych od zarządzania najlepiej z Politechniki Krakowskiej gdzie ja zdobywałam wiedzę na temat zarządzania. Pozdrawiam PS. Ja np. chciałabym przed SN bronić się sama i rezygnuję z tego przywileju, który pozwala mi na obronę profesjonalną przez profesjonalistę. To pomysł z czasów psudokomunizmu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biegły Sędzia źle oceniona za pracę a znamy jeszcze kilka IP: *.lublin.mm.pl 10.04.08, 21:02 A znamy jeszcze kilka Pań Sedzin w Sadzie Rejonowym i Okręgowym które lubią dać wiarę oszustom i dłużnikom a pokrzywdzonego posiadającego dokumenty w sprawie obarczać i kosztami i odwlekaniem spraw przez co biorą czynny udział w mataczeniu . No ale cóż skoro mafijne powiązania o których pisał były Prokurator apelacyjny nadal dominują w lubelskim sądzie, prokuraturze i policji. To nie Sądy i Prokuratury Są winne matactw w nich się odbywających ale konkretne osoby siedzące w togach jak i w tych wspaniałych budynkach w różnych wydziałach a najgorsze są Nc I i Nc II i pani Sedzia w Okręgowym o inicjale "Z" a już ona wie o kogo chodzi. i tylko wstyd żed za takie machloje biorą taką kasę z pieniędzy podatników. Odpowiedz Link Zgłoś