joannabarska
05.05.08, 12:49
Maj – miesiącem komunii, a w związku z tym, idealnym polem do
obserwacji natury polskiego katolicyzmu. I jego grzechów. Po
pierwsze: pycha. Kościół ma absolutną, niekwestionowalną władzę nad
wsią i miastem. I wykorzystuje ją bez ograniczeń. W czasie komunii
chłopi porzucają prace, kobiety zapominają o zmęczeniu, wszyscy –
narzekając - podporządkowują się proboszczowi: dzieci wożone są na
wielogodzinne przygotowania (proboszcza koszty benzyny nie
interesują), rodziny zapożyczają się (w końcu jest komunijny
kredyt), sprzątają Kościół i okolice, zbierają pieniądze na
rozliczne dary („ołtarza”, „grobu” etc), kwiaty (nie mogą być „byle
jakie”, zwłaszcza gdy na uroczystościach pojawi się biskup) i
prezenty (rower i komputer już nie wystarczą), marzną w i przed
Kościołem (o ile bowiem przeciętnego proboszcza stać na rozliczne
dobra konsumpcyjne, o tyle rzadko kiedy - na ogrzewanie świątyni).
To z Wirt.Polski......>>>>>>>> Zaraz dam odpowiedni link, bo nie
umiem dawać cytatu i jdnoczesnie linku. Muszę sie nauczyc.