joannabarska
11.05.08, 15:48
"Newsweek" ujawnił, że premier w latach młodości popalał marihuanę.
Nie stronił też od alkoholu i buntował się przeciwko Kościołowi.
Materiały zgromadzone przez dziennikarzy "Newsweeka" zostały zebrane
w formie książki. Będzie można ją nabyć wraz z dziennikiem już w
najbliższym tygodniu. Wśród materiałów znajduje się obszerny zapis
wywiadów przeprowadzonych z premierem. Zwierza się w nich ze swoich
trudnych kontaktów z ojcem, Donaldem Tuskiem seniorem. "Oschły i
wymagający" - tak premier podsumowuje swojego ojca.
Dziennikarze dotarli również do przyjaciół premiera. Dowiedzieli
się, że Donald Tusk dokuczał w niewybredny sposób koledze, o
niemiecko brzmiącym nazwisku Neumann: "Był liderem grupy, która
rządziła klasą. Wyzywali mnie od hitlerowców, rysowali swastyki na
ubraniu" - opowiada "Newsweekowi" Neumann, kolega premiera z
podstawówki. W późniejszych latach premier szarą rzeczywistość miał
kontestować zapuszczając długie włosy, wagarując i popijając tanie
wino. W wieku 21 lat powiedział sakramentalne "tak", ale nie przed
kościelnym ołtarzem. Ślub kościelny z żoną Małgorzatą wziął dopiero
w 2005 roku tuż przed wyborami. Początki małżeństwa, jak wspomina
Tusk, nie były łatwe. Para nawet rozstała się na pewien czas.
Jako były działacz "Solidarności" od stanu wojennego miał problemy
ze znalezieniem pracy. Nie został jednak internowany. Premier
przyznaje, że w tym czasie dużo się piło, grało w karty, rozmawiało
o kobietach, polityce i piłce. A gdy alkoholu brakowało, pojawiała
się marihuana. Donald Tusk nie zaprzecza, że zdarzało mu się palić
trawkę. Czyli prawie całkiem normalny facet,nawet usprawiedliwiam
ten slub kościelny, ostatecznie wie, gdzie mu przyszło zyc...