czarny-fakir
09.11.08, 21:43
Żałuję, że nie startował Pan prof. w wyborach na rektora. To nie pierwszy Pański artykuł i śmiem twierdzić, że to nie jest tylko zwykłe wyżalanie się, a widać tu zwykłą troskę i zaangażowanie o sprawy wyższego szkolnictwa w Lublinie!
Co jakiś czas odbywają się dysputy na ten temat, ale nic z tego nie wynika, temat kończy się na dostrzeżeniu problemów, lecz i tak popada się w znowu w samozachwyt... i powrót do szarej codzienności.
Fakt, że mamy w Lublinie 5 państwowych uczelni nie jest wystarczającym powodem by Lublin nazywać miastem akademickim. To nie te czasy! (obecnie w mieście mniejszym do Lublina mogą być np. dwie prywatne uczelnie i to miasto, też będzie "promować" swą "akademickość"). Zginiemy marnie, gdyż ani władze miasta ani władze uczelniane chyba nie znają podstaw demografii. Wchodzimy w okres, gdy na uczenie wkracza młodzież z niżu demograficznego (a co to oznacza chyba nie muszę pisać).
Tak więc czy studentów należy kupować? Jak najbardziej tak! Zgadzam się tu z opinią Pana prof. Kokowskiego, że ważne są zarówno te drobne przekupstwa (ale cały pakiet, a nie np. tylko obniżenie ceny- i tak już drogiego- biletu MPK), jak i działania strategiczne, jakościowe, oparte na konsekwentnie realizowanym planie przez wyżej wymienionych decydentów. Rozumiem przez to m.in. rozbudowany system stypendialny, podniesienie jakości kształcenia, szanse dla młodych naukowców, a wręcz zmiana filozofii kształcenia. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby UMCS wprowadził system kształcenia stosowany na SGH w Warszawie (który to jest niejako adaptacją tego co funkcjonuje na Zachodzie). Wyprzedzilibyśmy wtedy, jeśli mowa o innowacyjności, nawet największe uniwersyteckie giganty.
Działania te wymagają wielu środków zwłaszcza pieniężnych, ale i nie tylko. Opracowanie strategii (w tym długofalowych działań marketingowych), realizacja wymagają profesjonalnego sztabu ludzi kompetentnych umiejących połączyć siły.