elan13
16.02.09, 22:49
Gazeta Wyborcza pisze, że to skandal, iż Shahar Peer reprezentująca
Izrael nie dostała wizy i nie mogła wziąć udziału w lukratywnym (z
pulą 2 mln USD) turnieju tenisowym w Dubaju.
Peer musi sobie zdawać sprawę, że oficjalnie reprezentuje państwo,
które dokonało właśnie potępionego przez ONZ, Unię Europejską,
Watykan i liczne społeczeństwa, ludobójstwa na arabskiej ludności
cywilnej w Strefie Gazy. Żydowscy zbrodniarze postępowali w Gazie
niczym hitlerowscy oprawcy w getcie warszawskim - ta analogia
przewijała się w świecie wielokrotnie.
I dlatego arabscy organizatorzy tegorocznego turnieju w Dubaju
postanowili nie przechodzić do porządku dziennego nad ponad
tysiącem ofiar swoich pobratymców i wykluczyć reprezentantkę
zbrodniczego państwa.
Jeśli Peer chciałaby kontynuować swoją karierę, powinna odciąć się
zdecydowanie od rządzących jej krajem oprawców, postąpić tak jak
Marlena Dietrich, która opuściła hitlerowskie Niemcy i bez
przeszkód robiła dalej to, co potrafiła najlepiej. Peer zyskałaby
takim postępowaniem ogólnoświatowy szacunek i byłaby owacyjnie
witana na każdym następnym turnieju (nie tylko w krajach
arabskich), a już na pewno na majowym Warsaw Cup.