wampir-wampir 13.07.09, 20:58 a na forum dziwnie poważnie... Czy zapowiedziane na pojutrze 34 stopnie nie nastraqjają Was do pisania bzdur? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: mały Re: Sezon ogórkowy ponoć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 21:11 Szanowny wampirku-wampirku. Zapowiadane na pojutrze 34 stopnie nastrajają mnie do pisania z zimną krwią! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman mały = iceberg IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 21:22 Mały: cytacik (może troszkę przydługi - empi oszczędź):Borhardt - "Znaczy kapitan". "...Dwa lata - z małymi przerwami na dokowanie statku - chodziliśmy już tutaj, ale takich upałów jeszcze nie było. Tylko kapitan, jak nam się wydawało, ich nie odczuwał. Może dlatego że wrócił właśnie z urlopowej podróży po pustyniach Małej Azji, Egiptu i Afryki, odbytej swoim samochodem marki Fiat. Po powrocie z tej podróży ujrzeliśmy go na nabrzeżu w Hajfie w kolonialnym kasku koloru khaki; był spalony na brąz wiatrami pustyni. Teraz stał się jeszcze bardziej zahartowany na warunki atmosferyczne i jeszcze bardziej wymagający w sprawach przestrzegania dyscypliny i porządku na statku. Po przeżytych na pustyniach upałach, po strasznych gorących wiatrach chamsinach, obecne upały na morzu nie wydawały się robić na kapitanie najmniejszego wrażenia. Nie pozwolił sobie w ciągu całego dnia, podczas najgorętszych godzin, na rozpięcie chociażby jednego guzika, przy białym, nakrochmalonym mundurze. Podczas służby musieliśmy go naśladować, ale po wachcie odsyłaliśmy przemoczone potem mundury do pralni, a sami nago leżeliśmy w kabinach pod wentylatorami. Surowa etykieta obowiązywała wszędzie na statku. Kapitan był stale zimny, zarówno w sposobie bycia, jak i w rozmowie z większością pasażerów. Najbardziej rozbawione towarzystwo w momencie zjawienia się w pobliżu kapitana stawało się poważne, przez co zyskał on sobie wśród pasażerów palestyńskiej linii przydomek „pływająca góra lodowa”, po angielsku iceberg. Gdy dowiedzieliśmy się od intendenta o tym pseudonimie, najbardziej zachwycony był szósty oficer, który przetłumaczył ten przydomek na: „człowiek mrożący krew w żyłach. ..... cd:...Pod wieczór upał na zewnątrz statku zelżał, ale wewnątrz było jeszcze bardziej gorąco. Żelazne burty i pokłady nagrzewały się przez cały dzień, wytwarzając wieczorem nieprawdopodobnie wprost wysoką temperaturę. Wentylatory mełły i wysuszały w salonach rozpalone powietrze, ale nic nie chłodziły. Przełknięcie ciepłego dania w tych warunkach było nie do pomyślenia. Szef kuchni zdecydował się dać chłodnik litewski. Pasażerowie ze strachem wchodzili do rozpalonej jadalni, pokrywając się natychmiast potem, pomimo że wszyscy przed obiadem kąpali się i przebierali. Przy stole kapitana usiadły dwie panie, które widocznie szczególnie silnie odczuwały dzisiejszy upał, przyszły więc do jadalni niezwykle lekko ubrane. Piersi przepasały jakąś improwizacją z kolorowego jedwabiu, na biodrach miały plażowe fantazje. Kapitan w wytwornym kołnierzyku krytycznym wzrokiem przyglądał się skąpo ubranym paniom. Podano chłodnik. Jedna z pań, na czekoladowo opalona brunetka o dużym biuście, sięgnęła sama po daleko od niej stojącą solniczkę. Skutek tego ruchu okazał się nieobliczalny. Biała, nieopalona pierś wysunęła się spod przepaski i jak dojrzały owoc spadła do talerza, rozpryskując chłodnik na wszystkie strony! Hebanowa piękność owinęła mokry biust serwetką i wybiegła z salonu. Naoczni świadkowie niezdolni byli odtworzyć dokładnie tego, co nastąpiło potem przy kapitańskim stole. Entuzjazm, jaki ogarnął wszystkich siedzących, już miał się przekształcić w głośny śmiech, gdy jeden rzut oka na kapitana sparaliżował chęć ujawnienia radości. Na jego twarzy ani jeden muskuł nie zadrżał, nie przebiegł po niej żaden cień, który mógłby świadczyć, że zauważył coś niewłaściwego czy wesołego. Bił od niego chłód powagi i spokoju. Kapitan jadł dalej, bacznie przyglądając się współbiesiadnikom i pilnując się, by nie skończyć swego dania przed innymi; nie chciał zmuszać nikogo do pośpiechu. Stewardzi czekali na znak przyzwalający na sprzątanie talerzy. W czasie tego obiadu panie znajdujące się przy kapitańskim stole wyglądały, jak gdyby dusiły się lub nie mogły złapać tchu. Panowie stale się krztusili i to tak mocno że im łzy napływały do oczu. Niektórzy wydawali dziwne dźwięki, jakby byli brzuchomówcami. Dwóch stewardów czyściło zalane chłodnikiem ubrania panów, sąsiadów hebanowej piękności. Splamiony obrus zakryto świeżą serwetką, jednak nieostrożna pani już na to miejsce nie wróciła. Kapitan zdawał się nie dostrzegać tej całej krzątaniny i objawów tłumionej uciechy, podobnie jak nie dostrzegał upału. Wszyscy starali się skończyć tego wieczoru obiad możliwie prędko. Nigdy jeszcze salon nie opustoszał tak szybko. Po wyjściu z salonu, znajdując się poza zasięgiem wzroku kapitana, pasażerowie zachowywali się jak małe dzieci. Podskakiwali z uciechy, wybuchali śmiechem trzymając innych w ramionach. Niektórym łzy leciały z oczu. Usiłowali opowiedzieć sobie przeżyte wrażenia i męki koniecznego hamowania wesołości. Ci, którzy nie wiedzieli dokładnie, co się stało, domagali się objaśnień, ale długo musieli czekać, zanim naoczni świadkowie zdołali się uspokoić. Od panów bardziej były rozbawione panie. Opierały się o reling, jak gdyby im sił zabrakło do przeżycia tego wypadku. Takiego szału radości nigdy jeszcze nie zanotowano na „Polonii”. Zapewne Mały znasz ten fragment ale może inni nie. Pozdrawiam. gray.gnu.org.ua/library/polish/znaczy_kapitan/24.iceberg.html Odpowiedz Link Zgłoś
empi Re: mały = iceberg 13.07.09, 21:31 "Mężczyznom dano wódkę. Wtenczas wszyscy siedli i chłodziec litewski milcząc żwawo jedli" (ks.1) Adam Mickiewicz - "Pan Tadeusz" przepis: Chłodziec litewski (chłodnik),pierwsze wzmianki o tej zupie odnajdujemy w "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza,gdzie podawana była na stół wielokrotnie. Niegdyś robiono go na kwasie buraczanym lub wywarze wołowym,dodając tzw."wkładkę",którą mogły stanowić szyjki rakowe,kawałki cielęciny,kapłon lub indyk.Współcześnie istnieje co najmniej kilka wersji chłodnika. Jest to potrawa orzeżaiająca,zwłaszcza w upalne,letnie dni. Chłodnik litewski,który tu zamieszczę,jest wg.przepisu Marka Różyca - gospodarza folwarku i karczmy "U Różyca". Chłodnik litewski (dla 10 osób) Składniki: ... 1/2 kg cielęciny bez kości, 2 i 1/2 litra zsiadłego mleka lub kefiru, 2 pęczki koperku, 2 pęczki szczypiorku, 2 pęczki botwiny, 4 duże buraki, 2 pęczki rzodkiewek, 4 ogórki, szklanka soku pomidorowego, wegeta,sól,pieprz,gałka muszkatołowa. Przygotowanie: 1. Mleko zsiadłe lub kefir oraz sok pomidorowy wstawić do lodówki na kilka godzin.Koperek i natkę opłukać.Włożyć do miski,oprószyć lekko solą,wstawić do lodówki na kilka godzin. 2. Cielęcinę opłukać,włożyć do garnka,zalać wodą.Dodać wegety do smaku.Gotować na małym ogniu około 30 minut,aż mięso będzie miękkie.Ostudzić,pokroić w kostkę.Rosół zachować. 3. Buraki umyć,ugotować do miękkości,obrać.Zetrzeć na tarce.Botwinę oczyścić,umyć,posiekać.Ułożyć na gęstym sitku.Sitko włożyć do garnka z wrzącą wodą.Zostawić na 3 minuty,osączyć. 4. Ogórki obrać,pokroić w małą kostkę.Rzodkiewki oczyścić,odciąć listki,opłukać.Pokroić w cienkie półkrążki.Buraki,botwinkę,rzodkiewki oraz ogórki wrzucić do miski,oprószyć solą. 5. Do warzyw wlać mleko lub kefir i szklankę rosołu,wymieszać.Dodać cielęcinę,natkę i koperek,wymieszać.Chłodnik przyprawić pieprzem i gałką muszkatołową.Wlać sok pomidorowy,wymieszać. Porcja: 190 kalorii szczegóły tu No i co Ty bosmanie na to? Ty byś tylko zagrzewał i ogrzewał a tu chłodzić trzeba :) pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman empi - przecież pisałem, że wojuję z moją masą... IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 21:51 a Ty tu takie przysmaki. Trudno, złamałeś mnie. Dyspozycje na jutro wydane. Moja połowica zmarszczyła się nieco, ale ponieważ wiem że ma do mnie słabość, powinienem jutro po pracy wcinać chłodnik litewski. Oczywiście z wódeczką - gwoli tradycji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: mały = iceberg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 21:43 iceberg = mały..... ale tylko pozornie: youngmillionairegroup.com/blog/files/2008/09/iceburg.png Odpowiedz Link Zgłoś
empi Re: mały = iceberg 13.07.09, 21:46 mały sugerujesz, że w korzeń rośniesz? :) pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman czyli pozory mylą :-) IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 21:46 na powierzchni - postura pod lustrem wody - intelekt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: chłodnik empiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 21:51 wampir-wampir napisał(a): Sezon ogórkowy, ponoć Mówisz, masz! Ogórki z Miodem 2kg ogórków koper chrzan czosnek goździki. Zalewa: 1 szklanka octu 1 szklanka wody 1 szklanka cukru 1 łyżka miodu Ogórki obrać i pokroić w grubsze talarki ,posolić i odstawić na noc.Zalać wodą. Na dno słoika włożyć koper,chrzan i czosnek oraz po goździku. Zalaż zalewą i gotować 5-7 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman to może być ciekawe... IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 21:54 sądziłem dotychczas że ogórki z miodem to typowy przykład dysonansu kulinarnego. Odpowiedz Link Zgłoś
empi Re: to może być ciekawe... 13.07.09, 21:57 Tu masz dysonans godny prawdziwego wilka morskiego. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman Re: to może być ciekawe... IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 22:03 nie chce się otworzyć :-( Odpowiedz Link Zgłoś
empi Re: to może być ciekawe... 13.07.09, 22:07 <a href=" http://89.171.188.165/przepis27623.html">dysonans</a> Śledzie z miodem Wlać część oleju na patelnię i podsmażyć cebulę. Dodać ocet, miód i koncentrat pomidorowy ( najlepiej Łowicza), przyprawy: pieprz ziarnisty, 1 ziele angielskie, listek laurowy. Gdy przestygnie zalewa, zalać nią śledzie w słoju. Polecam! Śledzie są pyszne. Czekam na komentarze. U mnie się otwiera. :) pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman o tym slyszałem..... IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 22:05 Dzięki za przepis. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
dociek Ogórki z miodem - deser 13.07.09, 23:12 Ogórek świeży, surowy obrać od jasnego końca. Przekroić takoż wzdłuż. Powierzchnię przekrojoną polać łyżeczką miodu, chwilkę odczekać - ogóras puści sok. Wcinać żywcem, nie przechylając i szybko, bo miodzik spływa po palcach. Żadnych sztućców! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: Ogórki z miodem - deser IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 23:23 dociek napisał: > Ogórek świeży, surowy obrać od jasnego końca. Przekroić takoż > wzdłuż. Powierzchnię przekrojoną polać łyżeczką miodu, chwilkę > odczekać - ogóras puści sok. Wcinać żywcem, nie przechylając i > szybko, bo miodzik spływa po palcach. Żadnych sztućców! Palce lizać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: czyli pozory mylą :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 22:05 Gość portalu: bosman napisał(a): > na powierzchni - postura > pod lustrem wody - intelekt. Zaczerwieniłem się: www.wetasschronicles.com/archives/images/RedBerg.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
el36 Re: czyli pozory mylą :-) 13.07.09, 22:08 " Tytanica " też zmogła mała góra lodowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: czyli pozory mylą :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 23:02 el36 napisał: > " Tytanica " też zmogła mała góra lodowa Nie mała, ale mały. Pradziadek. Też oceniali go powierzchownie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman ogórki ogórkami.... IP: *.lublin.mm.pl 13.07.09, 22:18 ale ja siedzę przy kompie, balkon na oścież i co? pierwsze w tym roku KOMARY cholery przyleciały. Już mnie nawet jedna dziabnęła, pazerota krwiopijna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: pazerota krwiopijna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 22:57 To krewna wampira-wampira Więcej wyrozumiałości dla rodziny autora tego wątku Odpowiedz Link Zgłoś
wampir-wampir Re: pazerota krwiopijna 14.07.09, 09:48 Eee tam, krewna zaraz...;-))) A moja babcia mawiała w sezonie ogórkowym: rano rosa, w południe słońce, wieczorem komary kąsają - nie ma sensu na romanse. Odpowiedz Link Zgłoś