qba_radom
11.08.09, 08:47
Moja 4 miesieczna córeczka zostala przyjeta na oddzial patologii
niemowlakow. Badania wykazaly obecnosc rota wirusa, dzicko z 2
dniowa biegunka bylo odwodnione, zostalo w szpitalu, podano
kroplowke. Opieka pielegniarek byla ponizej krytyki!!! Siedzialem z
zona przy dzicku po 12 godzin na zmiane. O wszystko trzeba bylo sie
prosic jak np. termometr, sprawdzenie kroplowki czy nawet o
podgrzanie mleka dla dziecka co jest oczywistym obowiazkiem
pielegniarki. Z placzacym dzieckiem na rekach o 2 w nocy musialem
stac na korytarzu i czekac jak pielengniarka laskawie podgrzeje
mleko w mikrofali. Pod welflonem zauwazylem u coreczki odparzenie,
zglosilem to do pielengniarki, zmienila welflon na nozke,
a 'odparzenie' zalepila plastrem. Lekarz prowadzacy stwierdzil ze
dziecko trzeba przeniesc na oddzial zakazny. Po 12 godz. spedzonych
w szpitalu pojechalem do domu, z dzieckiem zostala zona. Ok godz. 10
rano przyszla pielegniarka i poprosila o udanie sie do karetki
czekajacej pod wejciem. Zona zapytala sie czy jej ktos pomoze
(dziecko, fotelik, torba, pieluchy etc..) uslyszala od
pielengniarki: '...a co nie da Pani sobie sama rady???' Paranoja!!!
Dziecko znalazlo sie na oddziale zakaznym na biernackiego i od razu
lekarz stwierdzil ze dziecko jest w zlym stanie, temp powyzej 38 st.
i to nie przez wirus z tylko przez zakazenie zyly po welflonie. 4
miesieczne dziecko mialo zaropiala zyle w stanie fatalnym. Sami
lekarze powiedzieli zeby zlozyc skarge, zaalarmowac ordynatora z
oddzialu patologii niemowlat. Zglosilem oficjalna skarge na
personel, ktory nie wykonyalal swoich obowiazkow, zaniedbanie
doprowadzilo do cierpienia dziecka i zagrozenia zycia. Rodzice
siedza w szpitalu 24 na dobe, robiac przy dziecku wszystko co
powinny robic pielengniarki. A mile panie, kawka, herbatka, lody o 3
w nocy. Pisze tem post dla przestrogi, zwracajcie uwage na wszystko
co sie dzieje z waszym dzieckiem, opieka na Chodzki ponizej
oczekiwan, jestem zawiedziony. Dziecko do dzisiaj ma zastrzyki
domiesniowe z antybiotykiem.