negativum
05.10.26, 12:02
Praktycznie nie ma na nią sposobu.
Różnice między polskim a czeskim systemem ochrony zdrowia widać też w dopłatach. Czeski pacjent dopłaca do leczenia w publicznych placówkach. Przykładowo, jeśli przyjdzie wieczorem na ostry dyżur w szpitalu, a jego problem nie okaże się nazbyt poważny i można go rozwiązać następnego dnia u lekarza rodzinnego, wówczas pacjent zostawia w szpitalu 90 koron czeskich. Czyli jakieś 15 zł. To zmniejsza kolejki na SOR-ach, które w Polsce są zmorą.
- Do niedawna funkcjonowały jeszcze u nas dopłaty pacjentów do wizyt u specjalistów. Czyli chory przychodził np. do kardiologa i zostawiał np. 30-40 koron (ok. 5 zł). Globalnie to był niezły zastrzyk finansowy do naszego systemu zdrowotnego, ale poprzedni rząd zniósł dopłaty. Racjonalnych przesłanek ku temu nie było, bo kieszeni pacjentów to nie drenowało, ale rząd wygrał wybory dzięki socjalistycznym zapowiedziom - opowiada dr Pavel Vepřek, ekspert ds. ochrony zdrowia i były doradca rządu.
Opłata niby nie wielka, ale sztuczny tłok.
Za wiadomosci.onet.pl/kraj/sekret-dzialania-czeskiej-sluzby-zdrowia/vs60s8b