zaparty
02.09.02, 17:42
5. Jedna waluta jest konsekwencją wspólnego rynku, wspólnej gospodarki.
Jedna waluta jest przede wszystkim konsekwencją budowy wspólnego państwa.
Wspólna waluta to początek umacniania powiązań politycznych pomiędzy
integrowanymi obszarami gospodarczymi.
Są organizacje międzynarodowe NAFTA, CEFTA, które znoszą ograniczenia we
wzajemnych rozliczeniach, ale nie myślą o wprowadzaniu wspólnej waluty. Czy
to, że te organizacje nie posiadają wspólnego pieniądza, świadczy o mniejszym
zaawansowaniu mechanizmów rynkowych w tych organizacjach?
Czy wspólny rynek nie może poradzić sobie bez wspólnego pieniądza? Przecież
gospodarka rynkowa polega na swobodzie w ustalaniu cen, w tym również na
swobodzie kształtowania się kursów walut. Sztuczne wprowadzanie wspólnej
waluty jest sprzeczne z zasadami wolnego rynku. Powinno się pozwalać na
konkurencję pomiędzy poszczególnymi walutami. Likwidacja walut narodowych
jest likwidacją pewnego segmentu rynku pieniężnego i kapitałów pieniężnych.
Gospodarka rynkowa opiera się z założenia na alternatywnych wyborach - jakie
waluty kupować, a jakie sprzedawać, w jakich oszczędzać, a w jakich pożyczać.
Podobnie wspólna gospodarka opiera się na różnorodności w alokacji walut.
Nawet w obrębie gospodarki danego kraju wykorzystuje się w działalności
gospodarczej wymienność walut. Podmioty gospodarcze same decydują, które
waluty sprzedawać, a które kupować. Po co likwidować waluty narodowe i
ograniczać swobodę gry rynkowej między walutami?
Jest to działanie nieracjonalne z punktu widzenia zasad gospodarki
wolnorynkowej.
Moim zdaniem jedynym racjonalnym uzasadnieniem wprowadzania wspólnej waluty
jest chęć utworzenia w Europie jednego państwa. Utworzenie wspólnej waluty i
tworzenie wspólnego obszaru gospodarczego to proces, który nieuchronnie
prowadzi do jednego państwa.
Wspólna waluta ma racjonalne uzasadnienie tylko w sytuacji, gdy Unia
Europejska przekształci się w jedno państwo.