Dodaj do ulubionych

Baba na rozdrożu :-)

10.09.02, 15:53
- Jadę jutro do Katowic, oświadczyłam przy obiedzie.
- Świetnie. Zawieziesz mi coś do B.? To tylko 20 km od trasy.
- Nie ma sprawy. Napisz adres na kopercie.
- Nie pamiętam adresu, ale ci wytłumaczę i narysuję. Bardzo łatwo trafić.
Coś we mnie drgnęło ostrzegawczo, ale nie na tyle, żeby mnie zaniepokoić.
Usiedliśmy nad karką papieru i Najdroższy Mężczyzna zaczął tłumaczyć rysując.
- Za tablicą z nazwą pojedziesz jakieś 200 metrów i skręcisz w lewo. Możesz
jechać prosto, ale będzie dłużej. Narysuję ci jak masz jechać na skróty.
- Może jednak pojadę prosto? Nie będzie prościej? wtrąciłam z nadzieją.
- Ależ po co? Szkoda twojego czasu. Skrótem też jest prosto.
- O.K. Rysuj.
- ... skręcisz w lewo, potem w... raz, dwa... tak. Trzecia w prawo. To
charakterystyczne miejsce, bo na rogu rośnie wielka lipa. Na końcu tej ulicy
jest kościół. Przy kościele w lewo i taki żółty, nieduży budyneczek. Cholera,
nie pamiętam ulicy, ale takie znane nazwisko. Jak zobaczysz nazwę, to
skojarzysz na bank. Bardzo znany pisarz, czy malarz. No... coś takiego.
Skojarzysz.
Pojechałam. Kartkę z mapką przykleiłam na kierownicę, żeby broń Boże, nie
zabłądzić. Tablica z nazwą – jest. Trzecia w prawo – jest. Lipa? Nie ma.
Kurcze, miała być lipa. Są za to roboty drogowe. O.K. pewnie wycięli lipę.
Cholera, dlaczego tyle drzew się wycina?! Kto na to pozwala?!!! Lipa im
przeszkadzała, tłomokom!!!
Dobra. Dalej prosto i kościół. No nie! Kościoła nie rozebrali przecież! Nie
ma kościoła. Coś musiałam pokręcić. Zawracam, ale ulica jest jednokierunkowa.
Dobra, objeżdżam, trzecia w lewo – O.K.. Jestem przy tablicy z nazwą. Jeszcze
raz: liczę, skręcam, roboty, nie ma lipy, nie ma kościoła...
- Przepraszam, czy tutaj gdzieś blisko jest ulica jakiegoś sławnego pisarza
albo malarza?
- Jest Mickiewicza, ale to w drugim końcu miasta. Słowackiego jest w centrum.
To zupełnie w drugą stronę. Jest Sienkiewicza, ale to w bok od Słowackiego.
Nie. Tutaj nie ma żadnej takiej ulicy.
- A malarz? Sławny? przypomniałam.
- Malarza też nie. Kossaka jest, ale to na Osiedlu Wyspiańskiego. Też nie
tutaj.
- Dziekuję i przepraszam. Niedouczony palant. Nie dość, że nie zna swojego
miasta, to jeszcze nie ma pojęcia o kulturze narodowej.
Zjechałam w zatoczkę, zadzwoniłam do informacji, podałam nazwę wydawnictwa,
dostałam nr telefonu. Zadzwoniłam. Pan był nadzwyczaj uprzejmy.
- Gdzie pani stoi?
- Nie wiem. Nie ma tabliczki. Jest duży pawilon spożywczy.
- A, to na Bema. To pani zawróci, dojedzie do pierwszej ulicy i skręci w
prawo, potem w lewo, potem będzie stacja benzynowa i znów w lewo. Można
prosto, ale skrótem będzie bliżej....
- Czy ma pan obok siebie jakąś kobietę? Na hasło „skrót” zareagowałam nerwowo.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc? Głos był młody i sympatyczny.
- Przepraszam, nie mogę do was trafić. Może mi pani wytłumaczyć? Stoję przy
dużym pawilonie spożywczym.
- Proszę wrócić do trasy i jechać w kierunku na Warszawę. Za stacją benzynową
skręcić na centrum. Jest drogowskaz. Pierwsza w prawo i jest pani u nas.
Trochę dalej, ale tak będzie najprościej.
- A jaki adres, żebym mogła na planie....
- Kowalska 12. Do zobaczenia. Czekamy z kawą.
W domu okazało się, że za tablicą należało skręcić w trzecią, ale w prawo.
Kocham mojego Bruneta nade wszystko. Jest moim Mężczyzną Życia i głoszę to na
wszystkich jarmarkach. Ma tylko jedną wadę: jest facetem. Różnica między
mężczyzną i kobietą polega m.in. na tym, że dla panów „bliżej”
oznacza „szybciej”.
A dla nas najszybciej = najprościej. Zapamiętajcie tę drobną różnicę płci
mózgu, proszę.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • michal.ch Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 16:05
      Kurde, to ja mam coś z baby chyba. Też wolę jeździć czasami nieco dłużej, ale
      takimi drogami, że wiem gdzie jestem. A skróty w boczne ulice - jak ja tego w
      obcym mieście nie nawidzę. Kiedyś w Świnoujściu tak sobie pojechałem (dałem się
      niestety skusić na "skrót" do latarni morskiej), że mało co sobie podwozia nie
      rozwaliłem. Był przejazd kolejowy, tylko nikt nie powiedział, że za torami jest
      koniec asfaltu i... stopień wyższy niż krawężnik. Jak nie łupnęło, ja
      pofrunąłem pod sufit, samochodem zatelepało. Pierwsza myśl - rozwaliłem
      amortyzatory, urwałem tłumik, rozprułem miskę olejową. Uff, na szczęście to
      ruska Tavria - czołg drogowy, a nie zachodnia tandeta. Np. BMW by tam nie
      przejechało. Ale płytę podwoziową i szynę osłaniającą układ napędowy miałem do
      lakierowania... :)
    • Gość: kasiaprim Zaraz,zaraz, co mi to przypomina? IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 10.09.02, 16:06
      Ephraim Kishon (tłum. Stanisław Lewański)
      ZABŁĄKANY W JERUZALEM
      Bardzo wiele rzeczy w Izraelu można bardzo łatwo znaleźć, ulice jednak do nich
      nie należą. Zdarza się , że ulica w ogóle nie ma nazwy , a jeśli już ma, to nie
      istnieje tablica, która by o tym informowała. Mój przyjaciel Jossele podaje
      drogę do swego domu w ten mniej więcej sposób:
      -Od placu Mograbi będzie pan szedł w kierunku plaży dopóty, dopóki nie natknie
      się pan na człowieka w skórzanej kurtce, który reperuje motorower i złorzeczy
      rządowi. Tam skręci pan w lewo i będzie pan liczył drzewa oliwne. Przy
      dwudziestym drugim poczuje pan odrażający fetor. Wtedy skręci pan w lewo i
      trzymając się kamiennego murka dojdzie pan do leżącego pod nim zdechłego kota.
      Tam trzeba skręcił wprawo i iść w stronę księgarni jugosłowiańskiej, tej
      naprzeciwko kina. Przy księgarni będę już czekał na pana osobiście, bo dalsza
      droga jest nieco skomplikowana.
      Coś podobnego zdarzyło mi się w Jerozolimie, którą odwiedziłem w nader
      niefortunnym momencie, gdy magistrat postanowi przemianować wszystkie ulice
      tak, by bardziej nawiązywały do biblijnej historii miasta....

      Zaiteresowanych dalszym ciagiem odsylam do watku:

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1086549


    • geograf Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 16:12
      Kropko- kolejny genialny tekst:)


      kropka. napisała:

      Ma tylko jedną wadę: jest facetem. Różnica między
      > mężczyzną i kobietą polega m.in. na tym, że dla panów ?bliżej?
      > oznacza ?szybciej?.
      > A dla nas najszybciej = najprościej. Zapamiętajcie tę drobną różnicę płci
      > mózgu, proszę.

      GRRRRRRRRRRRRR

      Kropko- a powiedz Ty mi- czy jak zaczęło brakowac lipy i Kościoła- nie lepiej było od razu zadzownić??
      A skoro baby są takie praktyczne to czemu od razu nie spytałas się kogoś kompetentnego i -najgorsze- dodatkowo spytałas się na ulicy faceta o ulicę??


      :))))))))))))

      Faceci są wzrokowcami- i z mojego doświadczenia wynika, że jhakby kobieta dobrze słuchałą i potrafiła zapamiętac poprzez wyobrazenie sobie trasy- trafiłaby jak nigdy do celu :)
      Znam to z własnego doświadczenia po obu stronach- choć babą nie jestem ;)

      pozdrawiam


      > pozdrawiam
      • michal.ch Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 16:16
        A, faktycznie, Geo ma rację! Testy przprowadzone przez naukowców udowodniły, że
        mężczyźni lepiej orientują się w terenie niż kobiety. Muszą mieć tylko
        charakterystyczne punkty odniesienia.
        • Gość: kasiaprim Przerazajace odkrycie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 10.09.02, 16:18
          michal.ch napisał: Testy przprowadzone przez naukowców udowodniły, że
          mężczyźni lepiej orientują się w terenie niż kobiety. Muszą mieć tylko
          charakterystyczne punkty odniesienia.

          O'Rany !!!!!!!
          Jestem facetem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • michal.ch Re: Przerazajace odkrycie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.09.02, 16:20
            No wiesz, bycie facetem ma też pozytywne strony. Nie przejmuj się więc i
            zaakceptuj siebie. :)))
        • geograf Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 16:51
          zgadza się:)
          lepiej zapytajcie się kobiet studiujących matematykę co myślą o geometrii przestrzennej...no i czemu statystycznie są gorszymi kierownicami (żeńskim odpowiednikiem kierowcy...)

          :))))))
          • ixtlilto Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:13
            geograf napisał:

            > lepiej zapytajcie się kobiet studiujących matematykę [..]
            Hehe :))))))))))

            > [..]co myślą o geometrii przestrzennej...[..]
            Geo: to mój ulubiiony dział z matmy!!! :))))

            > [..]no i czemu statystycznie są gorszymi kierownicami (żeńskim odpowiedn
            > ikiem kierowcy...)
            TEGO CI NIE DARUJE!!! grr...

            pozdroofka mimo wszystko, Ixtlilto


            ps. Kasiu' ja tez chyba jestem facetem :)
            • geograf Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:16
              ixtlilto napisała:

              > > [..]co myślą o geometrii przestrzennej...[..]
              > Geo: to mój ulubiiony dział z matmy!!! :))))
              >

              Mój znajomy po matmie, mówi, że koleżanki ze studiów studiów dzienne (a był sam z kolegom na roku) miały ogromne problemy z tym działem matmy...
              późnije opowiesz nam wrażenia koleżanek- oki??:)
              [w końcu wyjątek potwierdza regułę]


              > > [..]no i czemu statystycznie są gorszymi kierownicami (żeńskim odpowiedn
              > > ikiem kierowcy...)
              > TEGO CI NIE DARUJE!!! grr...

              a co mi zrobisz??
              pozdrawiam :)
              • ixtlilto Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:25
                geograf napisał:

                > > TEGO CI NIE DARUJE!!! grr...
                > a co mi zrobisz??
                > pozdrawiam :)
                Pobrywam te śliczności z boku Twojej główki :)
                A na poważnie- jak tylko dojdę do tego działu matematyki (czyli za jakiś czas)
                to opowiem o wrażeniach koleżanek (jeśli takowe na roku będą) :))))))))))))
      • maclorcan Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 16:17
        Ja też nie nawidzę takiego tłumaczenia. Dlatego jak ktoś zaczyna mi objaśniać
        drogę po "znakach orientacyjnych" to wyciągam mapę i każę sobie dokładnie
        wyjaśnic :))) A jak nie to nigdzie nie idę :PPP
    • kx Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 17:13
      No cóż, po tylu latach cieszenia się urokami kobiecości dowiedziałam się
      dzisiaj na forum, że ja też jestem facetem :))
      W każdym razie uwielbiam wszelkie skróty i drogi "na przełaj", o wariantach
      dojazdu z Widzewa na Ursynów mogłabym pisać bez końca :) Jak tylko się nie
      spieszę to odbijam w boczne drogi, jeśli tylko mają w miarę dobry kierunek,
      czasem jadę trochę dłużej, a czasem krócej.
      Swojej połówce zostawiam inwencję raczej tylko na terenie Łodzi, on na
      gierkówce gotów jest się biedactwo zgubić- czyżby był kobietą???!!!
    • Gość: kawior Re: Baba na rozdrożu :-) IP: *.eskalodz.pl 10.09.02, 17:27
      Swietny tekst. Przepraszam, ze bede kadzic, ale jest to juz druga rewelacyjnie
      opowiedziana historia tej samej autorki jaka przeczytalem w tym tygodniu. Moze
      by tak zebrac i pomyslec o jakims ich wydaniu? Styl przypomina mi to troche
      genialne felietoniki i historyjki Stefanii Grodzienskiej. Znakomita rozrywka.
      Znikam, sory. Wiecej kadzic nie bede.
      • Gość: mch Re: Baba na rozdrożu :-) IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 10.09.02, 17:30
        Halo, halo. Czy mamy przyjemnośc z przedstawicielem Radia Eska? Co to za IP?
      • kropka. Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:33
        Gość portalu: kawior napisał(a):

        > Znikam, sory. Wiecej kadzic nie bede.
        Szkoda :(((((( chlip!
    • Gość: blenda Re: Baba na rozdrożu :-) IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 19:27
      mm no musze stwierdzic że tez jestem facetem... jestem totalnym wzrokowcem i
      jak ktos mnie o cos pyta, alebo jak ja pytam to musze mie charakterystyczne
      miejsca. ech ;)
      • kropka. Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 20:07
        Chciałabym niesmiało przypomnieć, że mapkę miałam niemal na szybie i gdyby sie
        mojemu Najdroższemu rączki nie pomyliły lewa z prawą, to pewnie jakoś bym
        dojechała. I żeby ul.Kowalska nie skojarzyła mu sie z nazwiskiem sławnego
        pisarza. Bo to już, przyznacie - wyższa, męska szkoła kojarzenia.
        Też jestem wzrokowcem i mam kłopot, jak mi dom jakiś przemalują. Jak zabrali
        kiedyś smietnik sprzed domu mojej przyjaciółki, to pół godziny krążyłam i w
        końcu zagroziłam zerwaniem stosunków. Przyjaciółka zrobiła piekło i smietnik
        wrócił na miejsce.
        pozdrawiam
        • Gość: kasiaprim Re: Baba na rozdrożu :-) IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 11.09.02, 11:40
          kropka. napisała: > Chciałabym niesmiało przypomnieć, że mapkę miałam niemal
          na szybie i gdyby sie mojemu Najdroższemu rączki nie pomyliły lewa z prawą, to
          pewnie jakoś bym dojechała. I żeby ul.Kowalska nie skojarzyła mu sie z
          nazwiskiem sławnego pisarza. Bo to już, przyznacie - wyższa, męska szkoła
          kojarzenia.

          Nieustanne mylenie kierunkow-mowie o prawy-lewy, a nie o polityce, to cecha
          TYPOWO BABSKA!!!!
          Nie chce Cie niepokoic, ale z Brunetem cos nie tego...
          I nie tlumacz tego wyzsza, MESKA szkola kojarzenia !
    • maclorcan Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 20:43
      Ciekawa sprawa wyszła z tym wątkiem. Nagle się okazało, że przez zwykłą
      orientację w terenie połowa Forumowiczów zmieniła pleć :))
      • geograf Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 20:57
        wszak Big Cyc już od dwóch miesięcy nawołuje : "Zmień z nami płeć"...
        My zmieniliśmy ją razem z Kropką...
        (a może- pod przewodnictwem Kropki ;) )
    • ixtlilto Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:16
      No to ja dziś pojechałam na drugi koniec miasta- całkowicie bez mapki.
      Wcześniej byłam tam tylko raz- i to samochodem a dziś jechałam by MPK, i
      trafiłam. Z czym jak z czym, ale z orienacją w terenie nie mam problemów.

      pozdroofka, Ixtlilto
      • geograf Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:21
        jak już mówiłem

        wyjątek potwierdza regułę.
        • ixtlilto Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:26
          Dziękuję za komplement :)
          • kropka. Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:29
            Wyglądasz na osobę, która ma raczej dobrą orientację. W terenie, oczywiście :)
            • hubar Re: Baba na rozdrożu :-) 10.09.02, 21:35
              kropka. napisała:

              > Wyglądasz na osobę, która ma raczej dobrą orientację. :)

              --Dzięki za komplement.
    • Gość: ChrisBTO Re: Baba na rozdrożu :-) IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 00:01
      I tak jesteś dobra Kropeczko - bo trafiłaś w końcu.
      Parę lat temu zabłądziłem w masteczku Wągrowiec, bo próbowałem na skróty.
      Zjechałem z Arterii w boczną uliczkę i po półgodzinnym krążeniu tędy-owędy
      wyjechałem gruntową drogą precz w jakieś szczere pola.
      Jej bohu nie wiem jak to się mogło stać - miasteczko takie, że z rynku beretem
      rzucisz i wyląduje już na podmiejskim polu.
      Do dzisiaj się ze mnie nabijają w rodzinie.
      ChrisBTO
      Stary Skaut
    • jasam Re: Baba na rozdrożu :-) 11.09.02, 00:22
      Już sprawdzone w terenie.

      Jedziemy przez jakieś miasto (raczej nie znane) i obok siedzi "pilotka"
      - w prawo, no w prawo - czemu jedziesz w lewo ?
      - bo trzymasz mapę odwrotnie, a poza tym jadąc w góry około południa słońce
      powinniśmy mieć z przodu więc nie będę jechał w prawo i już.
      z tyłu głosy: - zostaw Tatę i tak dojedziemy.

      A najbardziej mnie denerwuje, gdy kobiety tłumaczą mi jak mam dojechać w
      określone miejsca podpowiadając jakimi ulicami będzie najlepiej.
      - Podaj adres a już sobie poradzę - burczę grzecznie przez zaciśnięte zęby.
      - no wiesz, ja nie pamietam jak ta ulica się nazywa, ale jak dojedziesz do tej
      ulicy co jest sklep z butami co to kiedyś były tam apaszki, ....
      Zgroza

      pozdr.
      Oczywiście zdarzają się wyjątki zaminy płci mózgu
      • kropka. Re: Baba na rozdrożu :-) 11.09.02, 00:25
        Z Twojej opowieści wnoszę, że Brunet... Yejku!!! Lecę sprawdzić!
    • tulka Re: Baba na rozdrożu :-) 11.09.02, 10:35
      Ha, ha, ha.
      Nigdy nie zapomnę, jak to kiedyś koledze samochód się w lesie zawiesił na
      pieńku i musieliśmy z Porucznikiem wrócić do wsi drugi samochód. Kiedy
      doszliśmy do rozstajów, Porucznik stwierdził autorytatywnie (operając się na
      tak oczywistych przesłankach jak charakterystyczne punkty orientacyjne,
      położenie słońca itp.), że należy skręcić w prawo, podczas gdy moim zdaniem
      właściwy był kierunek "wręcz przeciwny". Po dłuższej wymianie zdań ustąpiłam.
      Niestety, o tym, że jednak miałam rację, przekonaliśmy się dopiero po jakichś
      trzech kilometrach marszu...
      ;-)
    • willybob Re: Baba na rozdrożu :-) 11.09.02, 13:14
      jejku jaki długi post...ale napisany przez kropkę, więc się nie dziwię. Ja tu
      tylko na chwilę żeby pozdrowić wszystkich forumowiczów ze szczególnym
      uwzględnieniem przecinka:-)...tzn. Kropki.
      pozdrowionka dla wszystkich maniaków forum!!!!!
    • jacek#jw Re: Baba na rozdrożu :-), drobne uwagi :) 11.09.02, 14:42
      kropka. napisała:

      > - Jadę jutro do Katowic, oświadczyłam przy obiedzie.
      > - Świetnie. Zawieziesz mi coś do B.? To tylko 20 km od trasy.
      > - Nie ma sprawy. Napisz adres na kopercie.
      > - Nie pamiętam adresu, ale ci wytłumaczę i narysuję. Bardzo łatwo trafić.
      > Coś we mnie drgnęło ostrzegawczo, ale nie na tyle, żeby mnie zaniepokoić.
      > Usiedliśmy nad karką papieru i Najdroższy Mężczyzna zaczął tłumaczyć rysując.
      > - Za tablicą z nazwą pojedziesz jakieś 200 metrów i skręcisz w lewo. Możesz
      > jechać prosto, ale będzie dłużej. Narysuję ci jak masz jechać na skróty.
      > - Może jednak pojadę prosto? Nie będzie prościej? wtrąciłam z nadzieją.
      > - Ależ po co? Szkoda twojego czasu. Skrótem też jest prosto.
      > - O.K. Rysuj.
      > - ... skręcisz w lewo, potem w... raz, dwa... tak. Trzecia w prawo. To
      > charakterystyczne miejsce, bo na rogu rośnie wielka lipa. Na końcu tej ulicy
      > jest kościół. Przy kościele w lewo i taki żółty, nieduży budyneczek. Cholera,
      > nie pamiętam ulicy, ale takie znane nazwisko. Jak zobaczysz nazwę, to
      > skojarzysz na bank. Bardzo znany pisarz, czy malarz. No... coś takiego.
      > Skojarzysz.
      > Pojechałam. Kartkę z mapką przykleiłam na kierownicę, żeby broń Boże, nie
      > zabłądzić. Tablica z nazwą – jest. Trzecia w prawo – jest. Lipa? Ni
      > e ma.
      > Kurcze, miała być lipa. Są za to roboty drogowe. O.K. pewnie wycięli lipę.
      > Cholera, dlaczego tyle drzew się wycina?! Kto na to pozwala?!!! Lipa im
      > przeszkadzała, tłomokom!!!
      > Dobra. Dalej prosto i kościół. No nie! Kościoła nie rozebrali przecież! Nie
      > ma kościoła. Coś musiałam pokręcić. Zawracam, ale ulica jest jednokierunkowa.
      > Dobra, objeżdżam, trzecia w lewo – O.K.. Jestem przy tablicy z nazwą. Jes
      > zcze
      > raz: liczę, skręcam, roboty, nie ma lipy, nie ma kościoła...

      Świat w oczach Kropki i jej Najdroższego Mężczyzny może wyglądać nieco inaczej.
      Np Twój najdroższy mężczyzna z pełnym powodzeniem może twierdzić, że on mówił o
      trzecie w prawo. Tak zwykle bywa. :)


      > - Przepraszam, czy tutaj gdzieś blisko jest ulica jakiegoś sławnego pisarza
      > albo malarza?
      > - Jest Mickiewicza, ale to w drugim końcu miasta. Słowackiego jest w centrum.
      > To zupełnie w drugą stronę. Jest Sienkiewicza, ale to w bok od Słowackiego.
      > Nie. Tutaj nie ma żadnej takiej ulicy.
      > - A malarz? Sławny? przypomniałam.
      > - Malarza też nie. Kossaka jest, ale to na Osiedlu Wyspiańskiego. Też nie
      > tutaj.
      > - Dziekuję i przepraszam. Niedouczony palant. Nie dość, że nie zna swojego
      > miasta, to jeszcze nie ma pojęcia o kulturze narodowej.
      > Zjechałam w zatoczkę, zadzwoniłam do informacji, podałam nazwę wydawnictwa,
      > dostałam nr telefonu. Zadzwoniłam. Pan był nadzwyczaj uprzejmy.
      > - Gdzie pani stoi?
      > - Nie wiem. Nie ma tabliczki. Jest duży pawilon spożywczy.
      > - A, to na Bema. To pani zawróci, dojedzie do pierwszej ulicy i skręci w
      > prawo, potem w lewo, potem będzie stacja benzynowa i znów w lewo. Można
      > prosto, ale skrótem będzie bliżej....
      > - Czy ma pan obok siebie jakąś kobietę? Na hasło „skrót” zareagował
      > am nerwowo.

      W opisywanej sytuacji zapewne większość mężczyzn zareagowała by podobnie. Ja z
      całą pewnością poprosiłbym mężczyznę, gdyby odebrała kobieta.

      > - Dzień dobry, w czym mogę pomóc? Głos był młody i sympatyczny.
      > - Przepraszam, nie mogę do was trafić. Może mi pani wytłumaczyć? Stoję przy
      > dużym pawilonie spożywczym.
      > - Proszę wrócić do trasy i jechać w kierunku na Warszawę. Za stacją benzynową
      > skręcić na centrum. Jest drogowskaz. Pierwsza w prawo i jest pani u nas.
      > Trochę dalej, ale tak będzie najprościej.
      > - A jaki adres, żebym mogła na planie....
      > - Kowalska 12. Do zobaczenia. Czekamy z kawą.
      > W domu okazało się, że za tablicą należało skręcić w trzecią, ale w prawo.
      > Kocham mojego Bruneta nade wszystko. Jest moim Mężczyzną Życia i głoszę to na
      > wszystkich jarmarkach. Ma tylko jedną wadę: jest facetem. Różnica między
      > mężczyzną i kobietą polega m.in. na tym, że dla panów „bliżej”
      > oznacza „szybciej”.
      > A dla nas najszybciej = najprościej. Zapamiętajcie tę drobną różnicę płci
      > mózgu, proszę.

      Oczywiście zapamiętamy. Dla mnie bliżej oznacza szybciej :).
      > pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka