Dodaj do ulubionych

Piersi a wzrokowcy

04.12.05, 10:38
Tak mi przyszło do głowy... Tyle mówi się o niebezpiecznych wzrokowcach,
nadmiernej prędkości, alkoholu - i słusznie. Moim zdaniem jednak, posiadaczki
piersi często nie są rozsądne i same "prowokują" pewne sytuacje. Przykład?
Zeszły tydzień, spadło trochę śniegu, trochę popadał deszcz, zrobiło się
ślisko. Poniedziałek rano - jadę samochodem do pracy, wolno, bo ślisko. Jadę
Kopcińskiego w stronę Piłsudskiego - na wysokości NFZ (już za wiaduktem) jest
przejście dla pieszych. Jestem jakieś 10 metrów przed przejściem, kiedy mocno
piersiasta pani, która do tej pory stała i czekała aż samochody przejadą,
nagle decyduje się wejść na jezdnię. Ja po hamulcu, ale ślisko - więc poślizg.
Udaje mi się opanować samochód, ale co by było, gdyby mi się nie udało
(jechało więcej samochodów,a w nich inni wzrokowcy), było jeszcze bardziej
ślisko? Kolejny przykład - do szału doprowadzają mnie cycate mamusie z
wózkami, które czekając na przejście przez ulicę albo na przejściu ze
światłami, tak strasznie się spieszą, że wystawiają wózki na jezdnię, a nad
tymi wózkami wiszą ciężkie piersi. Czy naprawdę tak trudno pomyśleć, co może
stać się z takim wózkiem i z tym biustem, jak uderzy w niego samochód? Apeluję
do pieszych o mocno wybujałych kształtach, o trochę rozwagi i wyobraźni - nie
zawsze kierowca ma możliwość uniknięcia wypadku, bo niełatwo w takiej sytuacji
odwrócić wzrok. I nie zawsze tym samym kolizja jest jego winą.
Wzrokowiec
PS. Wcale nie uważam się za super-kierowcę, który zawsze ma rację. Po prostu
maskujcie trochę te piersi. I latem, kiedy się wprost wylewają na jezdnię i
zimą, kiedy wypychają obficie nawet puchowe kurtki. Ot, takie moje przemyślenia.
Obserwuj wątek
    • gray Re: Piersi a wzrokowcy 04.12.05, 10:54

      - Dziadku ponaśladuj dla mnie sowę
      - Nie potrafię, wnusiu
      - Dziadku, a kiedy ostatnio pocałowales babcię?
      - ...Hu...hu...hu....
      - No widzisz, jak chcesz to potrafisz.

      gawędziarzu :)
    • Gość: życzliwyaleanonim Piesi a wzrokowcy IP: *.toya.net.pl 04.12.05, 16:57
      Tak mi przyszło do głowy... Tyle mówi się o niebezpiecznych wzrokowcach,
      nadmiernej prędkości, alkoholu - i słusznie. Moim zdaniem jednak, posiadaczki
      piersi często nie są rozsądne i same "prowokują" pewne sytuacje. Przykład?
      Zeszły tydzień, spadło trochę śniegu, trochę popadał deszcz, zrobiło się
      ślisko. Poniedziałek rano - idę pieszo do pracy, wolno, bo ślisko. Idę
      Kopcińskiego w stronę Piłsudskiego - na wysokości NFZ (już za wiaduktem) jest
      jezdnia dla samochodów. Jestem jakieś 10 metrów przed jezdnią, kiedy mocno
      piersiasta pani, która do tej pory nie jechała i czekała aż piesi przejdą,
      nagle decyduje się wjechać na zebrę. Ja po hamulcu, ale ślisko - więc poślizg.
      Udaje mi się opanować buty, ale co by było, gdyby mi się nie udało
      (szło więcej pieszych, a w wśród nich inni wzrokowcy), było jeszcze bardziej
      ślisko? Kolejny przykład - do szału doprowadzają mnie cycate mamusie w
      brykach, które jadąc przez przejazd przez zebre albo na przejściu ze
      światłami, tak strasznie się spieszą, że wystawiają bryki na zebrę, a w
      tych brykach wiszą ciężkie piersi. Czy naprawdę tak trudno pomyśleć, co może
      stać się z taką bryką i z tym biustem, jak uderzy w nich pieszy? Apeluję
      do kierowców o mocno wybujałych kształtach, o trochę rozwagi i wyobraźni - nie
      zawsze pieszy ma możliwość uniknięcia wypadku, bo niełatwo w takiej sytuacji
      odwrócić wzrok. I nie zawsze tym samym kolizja jest jego winą.
      Wzrokowiec
      PS. Wcale nie uważam się za super-pieszego, który zawsze ma rację. Po prostu
      maskujcie trochę te piersi. I latem, kiedy się wprost wylewają na zebrę i
      zimą, kiedy wypychają obficie nawet puchowe kurtki. Ot, takie moje przemyślenia.
      • Gość: magda m. Re: Piesi a wzrokowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 17:21
        Robi sie coraz lepiej... czekam na dalsze historie
    • big_news Re: Piersi, mini i rajdowcy 04.12.05, 17:56
      Tak mi przyszło do głowy... Tyle mówi się o bezpiecznym seksie,
      nadmiernej prędkości, alkoholu - i słusznie. Moim zdaniem jednak, posiadaczki
      powabnych wdzięków często nie są rozsądne i same "prowokują" pewne sytuacje.
      Przykład?
      Zeszły tydzień, spadło trochę śniegu, trochę popadał deszcz, zrobiło się
      ślisko. Poniedziałek rano - jadę samochodem do pracy, wolno, bo ślisko. Jadę
      Kopcińskiego w stronę Piłsudskiego - na wysokości NFZ (już za wiaduktem) jest
      przejście dla pieszych. Jestem jakieś 10 metrów przed przejściem, kiedy mocno
      piersiasta pani, która do tej pory stała i czekała aż samochody przejadą,
      nagle decyduje się wejść na jezdnię. Ja po hamulcu, ale ślisko - więc poślizg.
      Udaje mi się opanować samochód, zatrzymałem się, a ona hyc!, i już siedzi obok
      mnie. Jeszcze dobrze nie zdążyłem ruszyć, a ona zabrała się do dzieła. Co tu
      dużo mówić... Miałem kupę szczęścia (tak mi się wtedy zdawało), bo przejechałem
      ładnych kilkanaście skrzyżowań na czerwonym bez żadnej kolizji. I pomyśleć, że
      gdyby było bardziej ślisko, owa pani nie miałaby szans zająć fotela obok
      kierowcy. Kolejny przykład - do szału doprowadzają mnie cycate paniusie w
      króciutkich spódniczkach, które swoimi wdziękami kuszą niemal wszystkich
      kierowców. Czy naprawdę tak trudno przewidzieć, co może spotkać szofera, który
      zatrzyma się nieopatrznie przy takiej "autostopowiczce"? Apeluję do pań w mini i
      o mocno wybujałych kształtach, o trochę rozwagi i wyobraźni - nie zawsze
      kierowca jest przy forsie, a wiadomo, że chuć każdy z nich posiada. Stosujcie
      czasem miłe panie sezonowe zniżki, choćby z racji późniejszych, a nie
      przewidzianych przez facetów wydatków.
      Kierowiec-rajdowiec
      PS. Wcale nie uważam się za super-kierowcę, który zawsze ma rację. Po prostu
      maskujcie trochę te piersi. I latem, kiedy się wprost wylewają na jezdnię i
      zimą, kiedy wyskakują z porozpinanych puchowych kurtek. Ot, takie moje
      przemyślenia, w chwilkę po przyjęciu kolejnego bolesnego zastrzyku. Zostało
      jeszcze kilka do końca długiej serii.
    • Gość: Bart Właśnie! IP: *.mnc.pl 04.12.05, 18:03
      Kidyś mało co nie wpadłem na zaparkowane cinquecento, bo posiadaczka niezbyt
      dużego, ale ładnego biustu nie raczyła go zasłonić!

      -----------

      === Amory w Łodzi ===
      Już w Mikołajki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka