Gość: Maruś T = Facet
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.01.06, 21:48
Szokujące słowa
Oświadczenie, które na ostatniej sesji Rady Miasta złożył Stanisław Trzciński
zelektryzowało salę. Zarzuca on w nim dwóm radnym molestowanie psychiczne,
wręczenie 15 tys. zł za rezygnację z mandatu radnego i popełnienie
przestępstwa
- Z wielkim bólem chcę poinformować szanownych państwa, że radny Marek
Trzciński popełnił przestępstwo. Pamiętacie państwo sprawę mojej domniemanej
rezygnacji z mandatu radnego. Tę rezygnację wymusili na mnie Marek Trzciński
i Dariusz Juszczak. Mnie człowieka po zawale serca, dwie godziny molestowali
psychicznie, abym zrezygnował z funkcji radnego. Marek dzwonił do mnie kilka
razy, również w środku nocy. Dariusz Juszczak powiedział do mnie m.in. jestem
nikim. Marek Trzciński dał mi za rezygnację 15 tys. zł i obiecał zagraniczne
wczasy lub darmowe sanatorium. Chciałem od razu iść z tym na policję, ale
żona powstrzymała mnie, ze względów na rodzinę. Powiedziała mi żebym oddał
pieniądze i więcej się z Markiem się nie zadawał. Tak też zrobiłem. Jednak
nie miałem spokoju ducha i postanowiłem to ujawnić. Złożyłem odpowiednie
doniesienie w prokuraturze - oświadczył Stanisław Trzciński.
Przypomnijmy, że sprawa rezygnacji Stanisława Trzcińskiego z mandatu miała
miejsce w lipcu 2004 r. Wówczas Marek Trzciński w imieniu wuja Stanisława
Trzcińskiego złożył w biurze Rady Miasta rezygnację z mandatu. Młodszy z
radnych Trzcińskich mówił, że wuj bał się nacisków ze strony prezydenta i
dlatego on złożył pismo, Trzciński senior sugerował, że to bratanek na niego
naciskał. Wówczas pismo złożone w piątek przez młodszego Trzcińskiego zostało
wycofane w sobotę i sprawa ucichła.
Dlaczego powróciła po ponad roku i jak wystąpienie komentują oszkalowani
radni? -Mogę powiedzieć, że jest to przypadek medyczny - zdecydowanie.
Przykro mi, że ten pan nosi moje nazwisko, zresztą jak sądzę z tego powodu
został radnym. Przykro mi, że takie zdarzenia mają miejsce, a pewnie nasilać
się będą im bliżej będzie wyborów samorządowych. Z tego co czytałem w prasie,
radny Stanisław Trzciński jest o skarżony o zrywanie plakatów i naruszanie
ciszy wyborczej, pewnie próbuje kierować zainteresowanie mediów w inną
stronę, a dodatkowo jest to zapotrzebowanie polityczne przed wyborami. W
trakcie kampanii i do wyborów samorządowych i do parlamentarnych nasilały
się oskarżenia kierowane w moją stronę, ale też w stosunku do innych radnych,
którzy wypowiadali się w imieniu mieszkańców. Organy ścigania będą wiedziały
co z tym fantem zrobić, ja nie będę już żadnej inicjatywy przejawiał, po
prostu myślę, że jest to przypadek patologiczny, a ja nie mam potrzeby
udowadniania, że nie jestem wielbłądem - mówi Marek Trzciński.
Podobnie do prawy podchodzi Dariusz Juszczak - Z tego co mi wiadomo, nic
takiego o czym mówi pan Stanisław Trzciński, nie miało miejsca. Trudno w
ogóle dyskutować z czymś, co zostało w taki sposób przekazane. Coś rzucono w
eter i czy teraz oczekuje się, że osoby których nazwiska zostały rzucone,
winny się teraz bronić? To jest niesamowite. To jest tak z rzeczywistością,
że trudno jest wykazać coś co nie miało miejsca, ale zawsze jakieś błoto
zostaje, teraz wszyscy będą to komentować i to jest przykre. Słowa
wypowiedziane przez pana Stanisława Trzcińskiego są nieprawdziwe, ale
Sokrates zwykł mawiać "a gdyby osioł cię kopnął, to też byś go pozwał do
sądu?". Ja postępuje w myśl tej zasady - mówi Dariusz Juszczak.
Już po wygłoszeniu oświadczenia nie chciał go komentować Stanisław Trzciński -
To jest sprawa dużej wagi i nie chcę tego komentować, komentarzy było dość,
niech tylko śledztwo będzie dobrze prowadzone - ucina S. Trzciński.
Tylko, aby śledztwo mogło być rozpoczęte potrzebne jest doniesienie, a pismo
od Stanisława Trzcińskiego w prokuraturze nie było, ani w czwartek kiedy
wygłaszał oświadczenie, ani w piątek, dotarło w poniedziałek 2 stycznia -
Zgodnie z przepisami w ciągu 30 dni przeprowadzone zostaną czynności
sprawdzające oraz wezwana osoba, która zawiadomienie złożyła - mówi Barbara
Kochanowska-Szewczyk, prokurator rejonowy.
Katarzyna Kowlaczyk