Gość: Magda IP: *.toya.net.pl 22.04.06, 11:11 Byłam i świetnie się wczoraj bawiłam. Gazeto WIELKIE dzięki. Jak można zdobyć zaproszenie na następną lekcję? I kiedy ona dokładnie będzie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
memento77 Re: Akademia Tańca Gazety 22.04.06, 11:13 początkujący (a raczej zółtodzioby) maja szanse ?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czacza Re: Akademia Tańca Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 15:57 moja sąsiadka na tym była. Mówiła że to tragedia jakaś - 150 par, jeden 'treser' i jakaś 'para profesjonalna' ledwie widoczna wśród tego tłumu. Tylko nery zszarpane. A to się ma odbywać w piątki co 2 tyg., kto chce niech próbuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wot Re: Akademia Tańca Gazety IP: *.lublin.mm.pl 22.04.06, 18:05 dwa szagi na prawo, dwa szagi na lewo, szag wpieriod i dwa na zad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a5781720 Re: Akademia Tańca Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 21:35 Mały spacer "Pietryną " i po drodze urocza meksykańska knajpka. Dobiega godzina 20. Przed "Cabaretem"gromadzą się zaproszeni na dzisiaj czytelnicy "Gazety Wyborczej", którzy mają ochotę poczuć tej nocy cha- chę. Wchodzimy. Ujmuje nas klimat miejsca. Kelnerka podaje na powitanie lampkę szampana. Stajemy blisko sceny przy barierce i bujamy się przy rytmach latyno - amerykańskich. Zerkamy na telebim, zazdrościmy zawodowym tancerzom. Wita nas prowadzący imprezę i zaprasza na parkiet. Trema. Drżą nam nogi, po raz pierwszy próbujemy sprawdzić nasze umiejętności taneczne po ukończonym kursie tańca dla początkujących. Kamera rejestruje tańczących. Podgladamy siebie na telebimie. Pierwsze kroki trochę nieporadne, ale po rozgrzewce jest już lepiej. Wychodzą Natalia i Jacek - zawodowi tancerze, którzy przyjechali z Gdańska. Wszyscy wystukują rytm cha - chy. Mistrzowie pokazują krok podstawowy, potem obrót partnerki pod ręką i kolejne figury. Na sczęście nam są już znane. Na parkiecie tyle osób, że trudno swobodnie się poruszać. Wypatrujemy sobie mały obszar na balkonie. Wykonujemy wszystkie zalecenia instruktora i świetnie się bawimy, podśpiewując cha- cha - cha. W finale prezentują swój pokaz zawodowi tancerze. Wszyscy zazdroszczą umiejętności. Oni zaś zdradzają, że dziennie trenują osiem godzin, bo taniec to z jednej strony przyjemność, a z drugiej, ciężka praca. Prowadzący wieczór oznajmia, że możemy bawić się w klubie do rana. Szaleję na parkiecie, wydaję się być niezmordowana i w chwili, gdy stwierdzam, że właśnie się "rozkręciłam", mój partner pasuje. Idzie odpocząć przy stoliku. Ja jako wyznawca zasady "odpoczynek to w grobie", pląsam dalej. Niestety mój partner narzeka na złe samopoczucie i na to, że jestem zbyt energiczna jak na swoje lata. On jedenaście lat młodszy przy mnie nie wyrabia. Pora wracać do domu. Przy wyjściu dostajemy pamiątkowe dyplomy. Nocne życie wydaje się dopiero kwitnąć, ulice rozświetlone neonami, mnóstwo młodych ludzi w kawiarenkach, klubach, pubach lub na romantycznych spacerach. Dobiegają dźwięki różnego rodzaju muzyki, migocą światła i płomienie świec. Nastrój niepowtarzalny i do tego ciepła, wiosenna noc. Wracam do domu, zamieszczam notkę na blogu i zaraz idę spać zadowolona, że miło spędziłam wieczór. Chętnie wzięłabym udział w kolejnej lekcji tańca. Uważam jednak, ze 150 par to przesada. Nie ma jak tańczyć, a co dopiero nauczyć się tańczyć. Dzięki temu, że miałam już podstawy poradziłam sobie i mogłam z partnerem poćwiczyć cha - chę. Odpowiedz Link Zgłoś