Dodaj do ulubionych

Wątek Neosurrealistyczny

    • aard Anna Liza wie(r)sza (z porannej poczty) 03.10.03, 10:09
      Co autor miał na myśli:
      UJEBAŁA MISIA PSZCZOŁA.
      "OCH TY KURWO!" - MISIU WOŁA.
      "ZA TE MĘKI, ZA TE BÓLE,
      ROZPIERDOLĘ WSZYSTKIE ULE!"

      Analiza.
      Jest to wiersz w formie fraszki. Traktuje on o cholerycznym
      misiu, który, domysleć się można, szukał pożywienia w pszczelim ulu.
      Dosadność, z jaką miś wyzwał pszczołę od prostytutki, szczerze ukazuje jego
      ból i smutek.
      Obietnica zemsty jest wyrażona dobitnie i groźnie. Każe nam przypuszczać, że
      niechybnie zostanie spełniona, mimo że jest niewspółmierna do uczynku, jaki
      popełniła pszczoła. Śmierć wielu tysięcy pszczół jest nie podlegającym
      dyskusji mordem, który kontrastuje z czynem pszczoły. Wiersz ukazuje władzę
      silniejszego, któremu nie warto wchodzić w droge. Trudno pogodzić się z
      przesłaniem tego wiersza, jednakże ukazuje ono nam trudną prawdę o tym, że
      często siła i przemoc zwycieża nad rozsądkiem.


      PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
      W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
      ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY.
      KURWA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!

      Analiza.
      Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie
      rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z
      otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które
      człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca
      przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby
      jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne
      lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy. Puenta liryku jest
      jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje słońce. W
      słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca,które przecież nie
      jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" sensu stricto. Uwagę zwraca użycie
      wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i
      głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym
      utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł za poświęcenie i trud
      włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w
      dziesiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!

      Dzierżbórr poezja!!
      • mo_b Re: Anna Liza wie(r)sza (z po rannej poczty) 06.10.03, 08:19
        Będąc niekłamanym wielbicielem poezji autora przedstawionego utworu
        (wielokrotnie w sposób spontaniczny cytowałem jego utwory), pragnę przerwać ten
        błędny i powierzchowny nurt krytykanckich analiz, skupionych na szczegółach a
        pomijających znaczenia symboliczne.

        Na początku - utwór w całości;

        UJEBAŁA MISIA PSZCZOŁA.
        ‘OCH TY KURWO” – MISIU WOŁA.
        „ZA TE MĘKI, ZA TE BÓLE,
        ROZPIERDOLĘ WSZYSTKIE ULE!”
        I brakujące wersy
        ZAPIERDOLĘ PLASTRY MIODU
        POZDYCHACIE KURWY Z GŁODU.

        Żadna to fraszka przecież - lecz utwór w swej formie dojrzały i mało zabawny.
        Żaden obraz pojedynczych zmagań, lecz przerażająca wizja współczesności.
        W tle ogólnym mamy tu obraz coraz bardziej napiętych stosunków emocjonalnych
        czy choćby etnicznych rodzących się we współczesnym świecie (tylko
        metaforycznie umiejscowiony w świecie natury). Brakujący fragment przenosi nas
        na pole globalnego konfliktu powodującego zajebisty głód i kurewskie
        cierpienia.
        Nie miejsce tu na obszerniejszą analizę, pozostawiam, więc każdego z
        czytelników sam na sam z tą twórczością, aby w swoim sercu i wrażliwości
        znaleźli wdzięczny obraz tej poetyki tak wieloznacznej.Przestrzegam
        jednocześnie przed uleganiem niepoważnym analizom sugerującym jednoznaczną
        wymowę dzieła tak jak te, które można spotkać tu i ówdzie w periodykach
        fachowych.
        Błędna jest ta mówiąca, że niejaka Ula po prostu zdenerwowała Misia, bo okazała
        się zdradliwą kurwą
        Oraz ta opowiadająca o tym, że dealer Misiek nie otrzymawszy szmalu odciął
        wszystkie pszczółki z akademików od źródełka maryśki.
        Czy choćby ta błędna analiza polityczna, interpretująca utwór jako metaforę
        rozpierduchy, jaką urządzą pszczółki z pasiastymi biało- czerwonymi odwłoczkami
        (czy krawatami) w Parlamencie Europejskim, jeśli nie dostaną własnego plasterka
        miodku.

        Poezja zwierciadłem ducha narodu. I żadnych uśmieszków...

        • aard Mamy nowego geniusza! 07.10.03, 10:04
          Jestem pod wrażeniem głębi i wieloaspektowości anny lizy kolegi Mo_b y Dicka
          (brzmi z hiszpańska, nieprawdaż?). Chciałbym tylko dodać od siebie, a właściwie
          od Epigona, że przekaz podprogowy uprawiają firmy pozostawiające swoje ulotki
          pod drzwiami...

          Dzierżbórr Maciej gawędziarz!!
          • mo_b Re: Mamy nowego geniusza! 09.10.03, 10:43
            Ja tylko goniłam gona epi w annie lizie - taki hiszpański żart.
            Jako kobieta karmiąca jestem rozczarowana określeniem gawędziarz.
            Przekaz podwycieraczkowy no no właśnie chyba nie- ale podściółkowy - TAK. Jak
            piszę poważnie to... jak nawijam to... Widać oprócz zakręcenia i zaniku
            identyfikacji seksualnej jeszcze jakiś szok treściowo-sęsowo- poporodowy.



            Violka. Ściółka
            Żaden to szczyt Rysy , jeno lekkie Zadrapania.
            To mogę powiedzieć jako karmiąca sutka.

    • szprota1 ===SURREALIŚCI OGŁASZAJĄ ROCK====== 03.10.03, 13:05
      Szproty na surrealu. Nie będzie statystyki, bo dziś jestem w nastroju
      prawdomównym i antyglobalistycznym. Poprzestanę na chlebie chrupkim, a co to ma
      do rzeczy?
      W każdym razie z okazji. Czy wprowadzimy zunifikowany system miar i wag?
      Wiemy już, że złośliwość mierzy się w Wojciechach, szyderę w Zamkach a
      zjadliwość w Keltoiach.
      Zaczem 1Mistrz=1/2Frateressy.
      CBDO.
      • neochuan Re: ===SURREALIŚCI OGŁASZAJĄ ROCK i trochę====== 05.10.03, 11:55
        Neochułłan dos Mollendos ogłasza, że jest tu już 1 rok, 1 tydzień i 1 dzień.
        Dzierrrrrżbór okrągłe rrrrrocznice, tygodniki i dzienniki (i nocniki!), a też i
        Młodsza (1 o tydzień i 1 dzień) Frrrrrraterressa Szprrrrota!!!
      • finneznam finneznam ogłasza co Rock Pro Rock 06.10.03, 11:57
        szprota1 napisała: [...]
        > W każdym razie z okazji. Czy wprowadzimy zunifikowany system miar i wag?
        > Wiemy już, że złośliwość mierzy się w Wojciechach, szyderę w Zamkach a zjadliwość w Keltoiach.

        We mnie mierzą tylko nieliczni. Wij kto w boga mierzy! Otóż, właśnie zawijość się mierzy w finneznamach [Fz].

        Jednostki stowarzyszone:
        1 barth = 10 fakunowy baktorów = 100 strunowych traktorów
    • Gość: dzieci_aarda Re: Wątek Neosurrealistyczny IP: 212.191.74.* 05.10.03, 12:00
      my nie ropbimy takich rzeczy. niedzielaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!1
    • cruach C103 06.10.03, 13:31
      POROZDZIAWIAJ RYJNA LUZIE (PRL), część 1

      Raz się to zdarzyło, że wszyscy byliśmy chyba zmęczeni, bo wątek z surrealem spadł na trzecią stronę,
      licząc od pierwszej, a dawno to było ale prawda a co sobie przypomnę to mi staje. Przed oczami strona też
      trzecia z angielskiego The Sun gdzie to prezentują społeczeństwu masy pracujące, zwłaszcza płucami. Ale
      nie ciurkiem pokazują te masy, tylko po jednej, za to z parą. Ja wiem, że już się pogubiliście, ale to trudno
      wytłumaczyć a zwłaszcza jak palce zeskakują z klawiatury a ciurkiem uciekają a ciuciu kawe: nie za bardzo
      wiadomo, (wiadomo, wiadomo)
      gdzie.
      Gdzie jest bardzo podniecające. Chuć nie tak podniecające jak Andrzej Niemojewski. W kalendarz Poetów
      Skrzywdzonych Przez Poszukiwarki Internetowe dopisuję go. Dziś święto ma Niemojewski! (Zabył eto człek,
      co z romantyzmu dziedziczył frazę natchnioną, a żył w dobie maszynizacji parowych, włókiennizacji, łodzi
      podwodnej, przemysłu rozbuchbuchanego.)

      Dygresja apokaliptyczna: Komu dana oj dana, dana jest mądrość, ten policzy liczbę bestii do trzech.
      Stron z trzecich stron z pierwszego świata. I poczyta dalej. Koniec dygresji apokaliptycznej.

      W czasach niepoliczalnie dalekich Cruach jeździł na cieczki klasowe. (A nie były to zwykłe wycieczki, bo
      ciekł czas, przez palce ciekł alkohol, przez palce patrzyła wychowawca na nas, ciekławskimi oczy, ciekło
      to i ovo.) I pieniążki ten tego miał wtedy Cruach i mógł szaleć. Na cieczkach klasowych zwykle organizowano
      czas wolny, to znaczy się: puszczano młódź w świat okoliczny na godzinę, dwie, trzy. I rozchodziliśmy się
      na trzy strony świata under The Sun. Kto był mądry, ten się od razu dobierał w pary, a kto nie miał pary i
      cojones, ten chodził sam.

      Dygresja płaczliwa: Chodził Cruach sam a pyzatem po polskich dróżkach, ach. Koniec dygresji płaczliwej.

      W tych czasach w sklepach sprzedawali Nic. Ale Nic już Cruach miał. W kiosku za to, ha! upolował
      proporczyk jankeskiej drużyny futbolowej (nie: rugby, nie: baseball, nie: hokej, nie: siatkówka, ale właśnie:
      futbolowej), z New Jorku, której to za cholerę nie kojarzył, ale na proporczyku stała data 1972 a żem w
      pobliżu tej daty się rodził (noc truchlała), to kupił, myśląc (trzeźwo):
      LEPSZY PIEPRZONY PROPORCZYK NIŻ ZWROT KIESZONKOWEGO RODZICOM!
      (To znaczy, nie myślał pieprzony, bo wtedy jeszcze nie otarł się o górników i nie schamiał.)

      Pieniędzy wciąż były masy w podkówce pachnącej skórzycą, bo to były świetliste czasy, Mao Boże, po
      świetlistych szlak by trafił traktor toriach, planach pięcioletnich i szkołach ośmio, a w nich nikt nie słyszał nie
      tylko o dysgrafii czy dysleksji ale nawet o dyspepsji nie słyszał, przy czym dyspepsja jest to stan zatrucia
      żołądkowego powodowany wlaniem w się pepsi od święta i kapitalisty skarlałego, zgniłego i reakcyjnego,
      więc właził Cruach z pieniędzmi do księgarni, gdzie sprzedawali klasyków słusznych, klasyków niesłusznych
      i resztę. Bez wchodzenia w szczegóły (z wyższych półek) Cruach nurkował na dół, bo lubił, co to kurwa
      za sztuka nurkować do góry. W kurzu i znoju odkrył Cruach Niemojewskiego Andrzeja. I kupił. Bo myślał:
      LEPSZY PIEPRZONY NIEMOJEWSKI NIŻ ZWROT KIESZONKOWEGO RODZICOM!
      (To znaczy, nie myślał pieprzony, wtedy Niemojewski zdał mu się gigantem, że tak romantyzm z fabryką sparzał.
      Tu odblask z Wieszcza Dziś Świętowanego, opisujący człowieka odartego z pracy i płacy, słotnie zamyślonego:

      Z topól opada powiędły liść
      Jesienny wicher dmie.
      Powiedz, nadziejo, dokąd mam iść
      Po zblakłym lata śnie?
      Szarawy tuman powstaje z pól,
      Spadając szemrze liść:
      Niech tobie powie twój wielki ból,
      Dokąd, człowieku, masz iść!�

      I dopisał się Szatan szyderczo Wróg Archaniemojewskich Aniołów myślą scruaszną:
      Z brulion opada powiędły liść
      Jesienny kicher dmie.
      Powiedz mi, muzo, kędy mam iść
      Po zblakłym sensu śnie?
      Szarawy tuman pochwyta piór,
      Spadając szemrze liść:
      Niech w tobie charknie twej muzy ból,
      Co ty, człowieku, masz piść!�
    • cruach C104 06.10.03, 13:37
      PORNO-ZMAWIAJMY, RŻNIJ LUIZĘ (PRL), część 2

      Tak Niemojewski zapadł Cruachowi w pamięć, że przypomniał sobie o nim dopiero parę lat później, kiedy
      wykładowca na stażu na lekcji polskiego nakazał podać pismem wyprawkę:

      "Dlaczego nas Wieszcz zachwyca skoro nas zachwyca?"

      Na szczęście Wieszcza można było proponować samemu. Cruach zezręcznie erysofimiazmatując dowiódł,
      uwiódł, że Niemojewski jest taki geniusz, że inne mogą chórmalnie wysadzać się na reducie, wysadzać w
      okopach trójcy, podkładać pod padający z okna fortepian albo co najmniej spieprzać gdzieś a bo czy ja wiem
      szukać się w burdelu Lambert w hotelu Camambert tak czy siusiak w Paryżu.

      Dygresja wodewilowa;
      "Jeżeli trochę grosza masz
      I nic nie trzyma cię w pobliżu
      To pakuj to, co masz
      I szukaj się w Paryżu."

      Cruach miał to śpiewać na akademii a jak śpiewał to zmylił sylaby i wyszło mu pod koniec coś jak
      "i szukaj w dupie ryżu".
      Ale nikt nie spostrzegł, bo nikt nie słuchał.
      "Kto cię słucha, babcia głucha i jebana w ucha mucha!" jak skandowało się po podwórkach.
      Ach, czegoś się nie skandowało. Nie tylko najstarsi Skandowie pamiętają.

      Albo: "Pałka zapałka dwa kije, kto się nie schowa, ten kryje.

      Dygresja fornograficzna: Wyliczankę modelowano na modłę paryską sic!, przy czym z początku było
      "Pałka ssa pałka�" natomiast z końca, owszem: "�kryje" ale kryje w znaczeniu przyrodniczym. Koniec
      dygresji fornograficznej. Koniec dygresji wodewilowej.

      Wykładowca stażysta był pod wrażeniem i zapraszał do się na akademik, żeby pogadać o sztuce. Ale Cruach
      nie poszedł, bo cóż to za sztukę mógłby pokazać polonista w domku studenckim, jeśli nie sztukę mięsa?

      Dygresja pordewilowa:
      W moim studenckim domku szmery bajery śmietankowe:
      Koniec, banaszapoklak, klaka, dygresji.

      Z potem przyszło pisanie limeryków. Odkrywanie limeryki. Wchodzenie w tysięczniki. A potem przyszedł
      Józwa Joyce zwany Butrymarzem. A teraz idzie bezrobocie. I dojdzie mi. I wyjdzie mi gardłem.
      I znów zacznę podczytywać Niemojewskiego, i szyderstwo mi zblaknie na obnośnym ryju. Moim, moim,
      ryju jasnym ależ własnym.

      PS. Zestawy wyliczanek przełożonych na francuszczyznę ma Cruach do dziś. I proporczyk, i tomik AN do
      dziś. Na cieczki jeno nie jeździ, choć przybyło mu lat a z Mulatami cojones. Perfidia czasu. W którego zaginionego
      poszukiwaniu maczał w ciemności
      Wasze C.

      Jeśli kogo co interesuje, to ja bardzo służę. Służę uprzejmie. Dwie łapki, ozorek, kapcie w zębach i hau hau.

      A chachary tyją, ważkę w paszkę pijąk
      A hauhały wyją, wódkę z kaszką pająk
      A kahały żydzą, wod-kan z rury w pałąk
      A kawały żywią, wokół masz ich pełnąk.

      Morał? Zapamiętaj, młodzieży seksem uciekająca!

      PIEPRZY LEPSZONY POETCZYK NIŻ ZWROT KOMPLEKSU EDYPA RODZICOM!
    • szprota1 Skądinąd... 06.10.03, 13:58
      Lecz i nie stamtąd, bo tędy i owędy starych mieszkań grzędy, choć zbyt hoża była
      ta wilcza.
      Gdy patrzę z balkonu bez widoku na pracę, choć widoczność dziś taka, że gdyby w
      odpowiednim kierunku, ale może to i lepiej? (pięciu pomarańczowych skafanderków
      na rogu, a czwarty się czymś zatyka), to sobie mówię, ze widzisz Scarlett,
      kiedyś to wszystko będzie twoje, choć wolałabym polar niż tarę (teraz jest ich
      siedmiu, nastąpiła asymilacja). Pomyślę o tym w Dekompresji jesiennej. Już parę
      dni po Ekwinokcjum, więc zimno, a Dziki Gion swoją drogą przeleciał nad miastem.
      Odbicia w lutrze nie stwierdzono.
    • cruach C105 07.10.03, 10:05
      KATALICY WSZYSTKICH KROJÓW, DRĘCZCIE SIĘ
      Hierarchia papjeży, żelaznych dziewic bez garotów, purpuratów i krwią bieskich ptaków. Dziś:
      WYRZYNARKA KROJENNA (THE KNAVY)
      1. odrzynarz
      2. straszny odrzynarz
      3. kat
      4. straszny kat
      5. z ostrzem kat
      6. straszny z ostrzem kat
      7. kos-man
      8. straszny kos-man
      9. kos-man w schabowy
      10. straszny kos-man w schabowy
      11. młodszy nóż drąży wyrzynarki
      12. nóż drąży wyrzynarki
      13. straszny nóż drąży wyrzynarki
      14. młodszy nóż drąży w schabowy wyrzynarki
      15. nóż drąży w schabowy wyrzynarki
      16. straszny nóż drąży w schabowy wyrzynarki
      17. podporożnik wyrzynarki
      18. porożnik wyrzynarki
      19. skalpitan wyrzynarki
      20. krwiomandor podporożnik
      21. krwiomandor porożnik
      22. krwiomandor
      23. knutr kat gmerał
      24. hycel kat gmerał
      25. kat gmerał
    • lea neosurrealizm wg. Lei cz. po pierwszej matmie 07.10.03, 13:24
      liczby zespolone!
    • szprota1 S.S.S (3) 07.10.03, 13:34
      Właściwie to tyle we mnie ciepła, co gniewu, a że bierność bezgraniczna i
      żenująco puste ręce, to opadłe liście należy przeprosić stopami. Sąsiadom nie
      mówi się dzień dobry, ojcu życzeń nie składa się od dzieciństwa. Uśmiech tylko
      do małych dzieci, a i to nie zawsze.
      Starcy i koty odchodzą jesienią pośród liściastych kurhanów. Wtedy wieczna mgła
      spowija ziemię i wszystko przenika jej smrodem. Było tak, że znalazłam w tej
      mgle polanę - zapadał zmrok, cały świat przemalował się na błękit paryski - i
      nigdy nie zapomnę tego monotonnego zawodzenia. Taka demoniczność jest tylko w
      Ekwinokcjum, gdy uda się osaczyć zatrwożonego, struchlałego, marnego
      człowieczka, co jeszcze nie wie, że przestaje być rodzinną maskotką nad
      kominkiem. Dopiero wtedy nauczy się przegryzać wrzód obmierzłej naiwności.
      Dzięki. Już umiem kłamać do upadłego mając niewinne oczy. Pomaga ręka na klamce
      samochodu lub szklanka eksplodująca w dłoniach.
      • szprota1 Z cyklu metafizycznych pojęć Szproty: COCHOTA 07.10.03, 14:02
        COCHOTA - jak sama nazwa wskazuje, jest to chęć obopólna wymagająca kooperacji
        tudzież współdziałania, bo do tanga trzeba dwojga, zaś w trójcy jedyni nie
        istnieją, bo anihilowali spotkawszy czworo dzieci różnej płci. Jak wiadomo, w
        tym cały jest ambasador, by ta pani zdjęła czador.
        Jednocześnie etymologia tego pojęcia implikuje wyraźnie target ochoty.
        Jeśli dwoje ma ochotę na jedno, to jest to konflikt interesów. Interesy należy
        rozplątać, zwalczyć w sobie przemożne pragnienie walki na miecze świetlne i
        konie mechaniczne , konie łby pospuszczać (słyszą, słyszą), przenegocjować,
        ustalić, wypleść palce z włosów (co o łbach mówiłam?!), uspokoić oddech, ukoić
        zmysły co prysły, ukołysać garbatego, spokój grabarza, wszystko będzie dobrze.
        Oczywiście pojęcie to dotyczy tylko kohorty, zawierającej się w przedziale 77-
        84 pociągu przyjaźni kolejowej relacji Wilcza-Hoża.
    • aard Z filozoficznych rozważań: DWUŻYRAFIZM 07.10.03, 14:24
      Mówimy, że coś jest dwużyrafne, jeśli przystaje klimatem lub karimatem lub
      makiwarem do WSa bądź innego, co to zęby czesze. Objawia się to, że nie chuja
      nikt nie wie, o co chodzi, a i tak jest 100 zł. Przykładem jest ser złożony.
      Niby taki sam, jak prosty, ale jednak pewna nobilitacja go jeść, zwłaszcza w
      Windzie Schindlera. Inny przykład to kulki od dech. Świewają, bo tylko na to
      starcza im demencja.
      Co było do wydwużyrafienia.

      Słoiczek trafniejszych turbinów:
      Rozdwużyrafić - przetłumaczyć z sur na realne.
      • neochuan z cyklu: Re:miniscencye Pseudohistoryczne Ch.Ułana 07.10.03, 14:35
        aard napisał:

        > Mówimy, że coś jest dwużyrafne, jeśli przystaje klimatem lub karimatem lub
        > makiwarem do WSa bądź innego, co to zęby czesze. Objawia się to, że nie chuja
        > nikt nie wie, o co chodzi, a i tak jest 100 zł. Przykładem jest ser złożony.
        > Niby taki sam, jak prosty, ale jednak pewna nobilitacja go jeść, zwłaszcza w
        > Windzie Schindlera. Inny przykład to kulki od dech. Świewają, bo tylko na to
        > starcza im demencja.
        > Co było do wydwużyrafienia.
        >
        > Słoiczek trafniejszych turbinów:
        > Rozdwużyrafić - przetłumaczyć z sur na realne.
        >
        a propos: Henryk Pobożny - wg ryciny Matejki, 1239-1242, nauczył się rozróżniać
        mamę od taty i od raza legł z wojów legionem w tym poście pod Legnicą z ręki
        Niehenryka Ateusza i wogle tyran (jak, dziki osioł). Oslik - ros. Żyrafa.
        • maginiak Z pseudocyklonu Maginiac: Zjedź z biegiem windy 07.10.03, 15:15
          Winda została zrzucona. Zjechawszy na najniższe piętro, tuż za pierwszą skarpą,
          spojrzałam prawdzie prosto w oczy cyklonu. Zwróciłam się ku niemu ruchem
          jednostajnie rozpoczętym. Oczy były kasztanowe i jakieś wymieszane z włosami.
          Nogi za krótkie, w porównaniu do nienaturalnie długiej szyi. Oczy płonące.
          Czerwone. Gdzieś na wysokości lamperii szyja rozszerzała się, tworząc wygięty
          metalową cięciwą łuk. Dał on początek drugiemu, nowemu całkiem życiu. Życie
          unosiło się, wydłużało wraz z płonącym, czerwonozłotym dymem. Nogi uginały się,
          nieprzyzwyczajone do tłoku na karku swej Pani. Ona to jednak miała w nosie.
          Uczesała się. I odeszła stukając chwiejnymi kopytami po złotoustym piasku.
      • zamek Acta Teologica Zamkiana I 07.10.03, 14:43
        Albowiem wiadomym jest, że kto Ci nie Podżyruje, ten Ci Podżyrafi; ten zaś,
        który Ci Podżeruje, ten i Podżurawi. I zaprawdę powiadam Wam: Dwie są Żyrafy,
        Żurawiny i Żarówki, i nie będziesz miał żadnych przed sobą.
    • aard Z cyklu aarda: LIBA (Zagadkałem) 07.10.03, 15:25
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=10322&w=7025015&a=8377729
    • zamek Z Almanachu Katedry Informatyki Surrealnej 07.10.03, 21:44
      Doc. Zamek
      wieszcz na to nic nie poradzi, że się omylił
      Dr Szprota
      ano słabo tym razem wieszczył
      Doc. Zamek
      nie wieszcz wieszczu leszcza wieszczem
      Dr Szprota
      o to to
      Doc. Zamek
      a wieszcz tak wieszczy, że aż się niebieszczy
      Dr Szprota
      nad Berlinem
      Doc. Zamek
      a tak, to zeppeliny latają
      Dr Szprota
      kosząco?
      Doc. Zamek
      jak dla kogo, jak zeppelin, to kosząco, a jak zeppelina, to kusząco; a kak z
      restoran-wagonem, to wsie kuszają
      Dr Szprota
      i wiodą na pokuszanie oczywiście
      Doc. Zamek
      albowiem nie będziesz kuszał bliźniego swego nadaremno
      momencik, jeszcze konfiguruję dzieci
      bocian loaded... waiting for ready...
      Dr Szprota
      harmonogram zadań jest gotowy. Go!
      Doc. Zamek
      searching for kids... done...
      Dr Szprota
      error: smash forehead on keyboard to continue
      Doc. Zamek
      detecting gender in progress... done...
      Dr Szprota
      press Alt+Ctrl+Del now for IQ test
      Doc. Zamek
      IQ reset? [Y] [N]
      Dr Szprota
      Virus Scan: Windows Found - Remove it?
      Doc. Zamek
      [Y]... press any monitor to continue
      Dr Szprota
      or any other to quit
      Doc. Zamek
      searching for any monitor... done...
      bocian killed... done...
      Dr Szprota
      frog searching... error user: replace user
      Doc. Zamek
      use another frog to continue. Ready?
      Dr Szprota
      steady, go
      Doc. Zamek
      preparing kijanka to grow... system failed...
      preparing white wash to use kijanka... ready...
      searching for river... done...
      Dr Szprota
      kijanka error: searching for any key
      Doc. Zamek
      key "any" not found... system failure...
      Dr Szprota
      (mnie kiedyś komp wyświetlił monit następującej treści: y?)
      Doc. Zamek
      scan system? [Y] [N] [I don't know]
      waiting for decision... 5... 4... 3... 2... 1... 0... general failure...
      upgrading kijanka in progress...
      congratulations... frog successfully installed...
      Dr Szprota
      wystąpił krytyczny wyjątek. Wyć? [y] [n] [spierdalaj]
      Doc. Zamek
      [n] Ociec, prać? [y] [n] [spierdalaj] [hajże na Soplicę!]
      frog running away in progress... continue? [y] [n]
      frog failed... rabbit setup in progress...
      rabbi doesn't bless system... continue? [y] [n]
      searching for another rabbi... done...
      detecting rabbi... done... shalom rabbi...
      cash paid for rabbi... rabbi logged out... done...
    • zamek Nihil Novi Singers sul Musole 08.10.03, 00:41
      Nazywał się Robert Schumann i kochał Klarę. Chciał jak ona zostać znakomitym
      pianistą, ale i jej mężem. Jej ojciec Ferdinand uczył go grać, ale dostępu do
      córki bronił. Tedy Robert poszedł do sądu i sprawę o przyznanie jej praw do
      zamęścia wygrał, toteż Ferdinand Klarę za żonę oddać mu był zmuszony. Jednak
      Robert, już szczęśliwy w małżeństwie, nadal pianizmu-genializmu łaknął i
      maszynkami ścięgna u palców rozciągał, jedno wreszcie zerwawszy. I prysł sen o
      Robercie pianiście. Chadzał tedy na koncerty żony swej Klary, a pytano go
      wtenczas "Czy pan też jest muzykalny, panie Schumann?"
      Gdyż Robert nikomu nie zdradził się, iż muzykuje nadal. Nie tylko muzykę pisze,
      ale i o niej pisze. A pisał do frankfurckiej gazety recenzje dialogowane, lubo
      jako Euzebiusz cnotliwy, lubo Florestan krotochwilny (aliboż na odwrót, nie
      pomnę). Tedy jednemu z Naszych był podobny (ukłony Ci, o Wiadomy!), aliści dalej
      w rozosobowanie poszedł, cały Związek Dawida w imaginacyji swej tworząc i
      nieświadomymi rzeczy przyjacioły zasiedlając. Albowiem i grzeczne konterfekta
      ich sporządził w "Davidsbündlertanzen" czy w "Karnawale" na fortepian, a
      wszystkim po dźwiękach wiadomo było, kogo miał na myśli.
      Dnia pewnego w dom Klary i Roberta gość młody a smagły z Hamburga zjechał, plik
      nut za pazuchą taszcząc, a w pazusze tej serce mu dygotało strwożone, cóż Robert
      na jego Sämtliche Werke rzec raczy. Robert per publico wiele nie powiedział,
      aliści Euzebiusz nadobny choć wirtualny siła dobrego o młodym Johannesie
      Brahmsie napisać zechciał. I stał się Brahms przyjacielem domu najlepszym, a
      Robert jego preceptorem serdecznym. Niedługo jednak idylla trwała. Robert, duch
      niespokojny a niespełniony, między najady reńskie chciał się rzucić, jakoby
      zmysły całkiem postradał. W malignie do Bonn go zawieźli, gdzie w zakładzie dla
      obłąkanych dni swych dokonał. Z Klarą żałobną i jej dziećmi Johannes ostał,
      któren i sam z kamienia nie był, a Klary nadobność dziwnie tkliwym go czyniła.
      Jednak mir dla cieniów Roberta prawem był mu wyższym i tłumił Johannes przez
      wszystkie lata wielką swą dla Klary miłość, którą niektórzy biografowie nawet
      wzajemną znajdują, jednakowoż nikt spośród śmiertelnych prawdy dociec nie zdoła.
      Kiedy i Klara ziemski padół opuściła, czarny ptak smutku runął na serce sterane
      Johannesa i już go nie puścił. I onże wkrótce między Pola Elizejskie wieczyście
      się przeniósł.
      Miał zaś Johannes przyjacioła wielkiego, który był dyrygentem. Zwał się on Hans
      von Bülow i za najznamienitszego kapelmajstra swych czasów uchodził, toteż i
      wielu o jego względy zabiegało. Był wśród nich i chytry Wagner, Richardem zwany,
      człek szpetny, lubo białogłowom dziwnie ponętny. Wagner nieraz suplikował von
      Bülowa, coby jego dramme per musica poprowadzić zechciał; tenże oferty
      przyjmował, na sute apanaże i poważanie u boku popularnego Wagnera słusznie
      licząc. Aliści inszy był też powód amicycji Richarda do Hansa: o piękną Cosimę,
      Hansa małżonkę tu szło. Wpierw niby nie zauważając się wzajemnie uśmiechy sobie
      z Richardem posyłali; potem do coraz jawniejszych schadzek szło, aż wreszcie gdy
      już całe München od plotek huczało, Cosima oznajmiła Hansowi, iż rychło Wagner
      ją pojmie, od czego apelacja niemożliwą jest. Zadrżał von Bülow i szlachecka
      krew w nim zagrała, ale Cosimy (która wtenczas z Wagnerem we frankońskie lasy
      uszła, pierwszą pośród jego groupies zostając) zatrzymać nie zdołał. I wrogiem
      stał mu się Wagner najzaciętszym, z którym nawet śmierć go nie pogodziła.
      Gdy Wagner umierał, jeden człek tylko winę za uczynki rodziny wziął na siebie i,
      sutannę włożywszy, w kapłańskim stanie do końca swych dni pokutował. Franciszek
      był to, nadobnej Cosimy Liszt - Wagner primo voto von Bülow ojciec, co to
      jeszcze w Paryżu z Chopinem w szranki pianistyczne stawał, najznakomitszym
      bawidamkiem się mienił, a w muzyce swej samego Szatana sławił i sługę jego,
      grzesznego Petrarkę...
      Nihil Novi, Najmilsi, Nihil Novi...
      • aard Dwunastia 08.10.03, 11:25
        Blake przeleciał żonę Esmeraldy, a Alexis uciekła na Marsdagaskar z synem
        doktora Lubicza.
        • doktor_lubicz Dementi 30.03.04, 15:47
          aard napisał:
          > a Alexis uciekła na Marsdagaskar z synem doktora Lubicza.

          To tylko plotka była, Panie Drogi Redaktorze Natschelny. Ona tak naprawdę
          uciekła z córką, a na imię miała właśnie Beata.
          Przy okazji chciałbym pozdrowić żółte kormorany oraz psa Pankracego, z którym
          mnie łączą po kądzieli trochę już Zerwane Więzi.
          --
          Badam od szesnastki do dwudziestki.
          Ale czasem jestem przed czasem.
      • finneznam Nihil Sobi Chowalis Mugole 08.10.03, 11:52
        To piękne jest :) I oni tak krążyli w beten chowie wsobnym i spółkowali muzyk z muzyczką koncertowo
        na cztery ręce i inne części na stanie. Nie dziw, że a to rozum tracili a to słuch a to wzrok a szukałem
        elementów wybitnie surrealistycznych i żem chyba znalazł: jak to awruk ten cały Wagnawruk robił, że
        brzydko się białogłowom podobał?

        Finnezamyślony, po pustostanie się popukujący

        ----
        Szatana sławmy muzyką a On z nami zatańczy.
        • maginiak OreOreSzabaDabaDaAMoreNiesługa 08.10.03, 13:57
          finneznam napisał:
          >jak to awruk ten cały Wagnawruk robił, że brzydko się białogłowom podobał?

          To prostate! On się mył brudno i się bardzo potarganie czesał.
          A potem z nimi tą walporgię i walkirię robił.
          Ale wracając: Dziś śnił mi się całą noc Maciej Maleńczuk. Przestawialiśmy razem
          krzesła na różne sposoby a potem on stłukł moje talerze, że niby zbyteczne były.

          • aard Diagnoza 08.10.03, 14:43
            maginiak napisała:

            > Ale wracając: Dziś śnił mi się całą noc Maciej Maleńczuk. Przestawialiśmy
            razem krzesła na różne sposoby

            Naoglądałaś się "Porozmawiaj z nią".

            a potem on stłukł moje talerze, że niby zbyteczne były

            Pewnie nie dość awangarowe jednak :-(
            • maginiak Hybioza 08.10.03, 15:05
              aard napisał:

              >Naoglądałaś się "Porozmawiaj z nią".
              Otóż niestety nie:(( Ale chętnie obejrzę i porównam, czy było równie fajnie:-)))

              >Pewnie nie dość awangarowe jednak :-(
              No rzeczywiśnie ni w ząb garowe ino talerzowe. A co to jest ten awan?
              • Gość: aard Z cyklu aarda: AWAN IP: 195.117.14.* 08.10.03, 16:16
                maginiak napisała:

                > >Pewnie nie dość awangarowe jednak :-(
                > No rzeczywiśnie ni w ząb garowe ino talerzowe. A co to jest ten awan?

                AWAN - występuje w dwóch postaciach: S i Ti. Awan-s jest bardzo pożądaną formą
                przemieszczania się w górę po drabiniefikumikujużwkominie. Natomiast awan-ti
                wystepuje do przodu i przed szereg w "Seksmisji".

                Dzierzbórr sutek, co rradością jezd!!
                • neochuan Re: Z cyklu aarda: AWAN 08.10.03, 16:30
                  !awan awruk
          • finneznam Olle Olle Janko Dzieci Z Buller Banquo 09.10.03, 10:32
            maginiak napisała:
            > Ale wracając: Dziś śnił mi się całą noc Maciej Maleńczuk

            Pfi. A mnie się dzisiaj NIE śnił Maciej Maleńczuk. Był to dość ponury niesen.
            Potem zadzwonił budzik, potem popotykałem się o krzesła na różne sposoby,
            potem stłukłem swoje kolana, że niby zbyt klęczne były. Pa.

            -----------
            Jesteś w idolu, wielbi cię tłum
            Gdzie ucho złożysz słychać gnębionych głosów głum
            W porannej prasie widzisz codziennie pomidor
            I szaba daba daba i szaba daba mor
            • maginiak I kosz i mara 09.10.03, 11:28
              finneznam napisał:

              > Pfi. A mnie się dzisiaj NIE śnił Maciej Maleńczuk. Był to dość ponury niesen.
              > Potem zadzwonił budzik, potem popotykałem się o krzesła na różne sposoby,
              > potem stłukłem swoje kolana, że niby zbyt klęczne były. Pa.
              >

              A mnie się dzisiaj zmaleńczył maciej. Był to dość niesenny ponur. Potem obudził
              mnie zadzwoń, potem poróżniłam się z krzesłem na różny popotyk, a potem
              oswoiłam kolę tłuczkiem, że niby klęcznik był.
              • finneznam Jak tu cicho o zmniejszchu 09.10.03, 12:10
                maginiak napisała:

                > finneznam napisał: [...]
                > > Potem zadzwonił budzik, potem popotykałem się o krzesła na różne sposoby,
                > > potem stłukłem swoje kolana, że niby zbyt klęczne były. Pa.

                > [...] Potem obudził mnie zadzwoń, potem poróżniłam się z krzesłem na różny popotyk,
                > a potem oswoiłam kolę tłuczkiem, że niby klęcznik był.

                A w bucie zapocił stopek, stopem poobuwałem, o żeż twe!, w różowy papapuć,
                a młotem opukałem obie kolana, czy mam jeszcze refleks.

                (Ale przyznaję że na tłuczoym szkle nie szklęczę, bo się szklękam. Chyba że za maszkarę w szklole.
                Szapo pa! :))
    • maginiak Bżurak i jego przyróże 08.10.03, 10:29
      Słorzki Bżurak dopierzchł do czerwiennych pżurafin. Apadł go wrytny pastruś
      podrosny o jego dłutkie rogistaki. Bżurak się wuśmieszył na filolebieskich
      dadościach i beżwolne dagarnie wyśmiły z jego dowięźle prochniętych poszklanek.
      A te przysły, siasnęły niczym pokórnik i pomieszły w siarpią parę śniada.
      Bżurak zaś pobiął przy róże, pod mięcki wziął milak i roztonął padolnie swe
      długie, powonne wyciorki. Pastruś na to watchylił nadąpieczne pracki i
      szawrócił się w sienny pagórek. I tak przeżał. Bżurak watoszczył pokoczęce
      piataki i pokotnie spuszył.

      P.Śródło: Kolega z pracy napisał: "Ise do bzurak ba rórzze" popełniając
      pierwszy bezwzrokowy krok po klawiaturze i poszedł potem do biura na górze.
      • aard Roweracja!! 08.10.03, 11:30
        To jest świetne :-) Kojarzy się z Lewisek Carolem, ale jest chyba bardziej
        odjechane :-) Cher Maginiac a forme de mellieux :-D
    • cruach C106 08.10.03, 11:37
      SZARACZKOWIE WSZYSTKICH KRÓLÓW, CIUPCIE SIĘ

      Hierarchia zajączków, refleksów, bakłażan, mlecza, mleczarzy, mleczko, andrzejek.
      Dziś:
      WOJSKA OCHRONY HYC, HYC KICA (KucKuxKlan)

      01. szarakowy
      02. szarszy szarakowy
      03. kaprawy
      04. szarszy kaprawy
      05. pluszakowy
      06. szarszy pluszakowy
      07. szarszynt
      08. szarszy szarszynt
      09. szarszant skokowy
      10. szarszy szarszant skokowy
      11. skokszy zajączy
      12. zajączy
      13. szarszy zajączy
      14. skokszy zajączy skokowy
      15. zajączy skokowy
      16. szarszy zajączy skokowy
      17. podburacznik
      18. buracznik
      19. kickitan
      20. ryjor
      21. podplayboynik (*)
      22. playboynik (*)
      23. futerał brykaty
      24. futerał ćwikły zji
      25. futerał broni
      26. futerał karmii
      Król Polski (**) (***)

      (*) Stopień robierany w pospolitym ruszaniu.
      (**) U królików w pepikę najwyższy skokniem jest Kralszarek
      (***) W ZajSzaRyRer najwyższy skokniem jest Skakalinissimus
      (****) W Szarejde (tj. Kickieckiej Republiko Demo) oj chyższy skokniem jest Haajzer
    • neochuan 1253 - to ważka data 08.10.03, 12:14
      tego dnia poszedł prosto do nieba z tego świataka książę Bolesław Wstydliwy, co
      miał krzywą gębę (lecz nie usty). w gorsecie. widocznie grawitacja nie
      dopisała. jego żoną była zaś Kinga, co nie chciała tatara. w przeciwieństwie do
      aarda. schowała się więc w górach, w zameczku. w przeciwieństwie do aarda,
      który zszedł na spotkanie z nich. i co ty na to zameczku? tak, czy inaczej,
      związek tatara z niebem jest taki: NIEBO W GĘBIE!!!
      • zamek Jestem skłonny 08.10.03, 16:31
        Zaszprotestować i zdemontować. Ale ani niebo, ani gębę.
    • cruach C107 09.10.03, 12:50
      LECHKA SZCZEPETYCJA: SPÓJRZ W KSZTAŁTNE KALENDARZE

      1
      No więc ja mam taki pomysł, Niedorzeczny, a więc we właściwym wątku
      wyplasowany, że skoro się zbliża wielkimi krachami Nowy Krok, to można by wydać
      Kalendarz Surowo Roczny.

      Tamże mieścilibyśmy że tego dnia ten ma Surr Rodziny, tamten tamtego ma zjazd Rodziny,
      tamta mata Bródno, jak ten ma, to trudno, on ma siamto, koń ma sianko a tamtego święto
      tego, a tego tamtego i do siego i siego.

      Np. ja byk bardzo ciał: Dzień Ernesta Dowsona Czczonego Minutą Wiatru Po Ciszy, Dzień
      Andrzeja Wielce Niemojewski, Dzień Samhainej Matki, Samhael Mass Media Dzień, Dzień
      Świataka, Siedemnasty Mdzień Mgniosny, Dzień Dobroci Dla (Anglik twoja Wruk) Anglika.

      Wpisuj się, kto może!
      Dzierż Dzień, Dzień Bżuraka, Aardzień, Dzień Trzech Surrtur, Neo Chultur, Dziew Cthulhur -
      do wyborów, urn, kolorów - że miejsca by żebrakło i trzeba by żebierać innym!

      2
      Zaś pomysł Utopijny (a więc więcej niż niedorzeczny, dyć: Za grzechem w cień krzew) jest taki,
      że gdyby to był formatem wielki kalendarz, (bo treścią per se, eo ipsque, ex anteque, quiproquoque
      on byłby Wielki) to dorzucilibyśmy zdjęcia swoje, i / lub screen szutki z filmów kręconych przez
      masarzy z pewnego wątku (już to tańce w RUrze, go-gołe tańce chochole, na tych wąt padole, z
      nieskromnymi maciejami scenki rodzajowe, zamki, stawy rybne, rusz te głowy, stop).

      Jakby się kto wstydził, pstrykano by mu fotki w ciemności wywoływane i oglądane pod kątem.

      3
      Możliwe wersje eksportowo importowe, czarno nabiałem podawane, wierszem podawane, na
      tacy podawane, z pretensjami podawane artystycznymi (a la Franco ze Pirellim), z hardkorem i
      z przytupem i stuk dalej.
      I z tym dalszym akcentem, wracam oswajać się z pracem i owijać się z kacem.

      PS. Wietrzę w Was!
      Interes.
      Bo mi własna firma kalendarza nie da, nawet z gołą hutą.
      • szprota1 A i owsem, i pszenżytem przyjemny pomysł jest 09.10.03, 17:19
        Zaś póki co wpiszę, ze HuBardzo popieram, a więcej jutro, gdy wena mi się z
        letargu w lepszym ocknie.
        Dzień Szprotakka już był, bom się 3 paździocha surrodziła. Ale obejść można.
        Się smakiem.
        • cruach C108 10.10.03, 10:13
          szprota1 napisała:
          > Zaś póki co wpiszę, ze HuBardzo popieram, a więcej jutro, gdy wena mi się z
          > letargu w lepszym ocknie.

          Motkiem mojej weny zaś bawi się kot. I nie chce oddać. Kac, chciałem napisać.
          Że Dzień Szprotakka był, szkodzi nic: można obchodzić Miesięcznicę Dnia Szprotakka :)

          Moi zaś, od kiedy dochtory powiedziały, że mam z górki, urodziny obchodze z flanki. Nawet
          przylepiłem napis na ścianę, dla różnych co w pracy albo w zagrodzie chcieli się wpychać
          z powinszowaniami: JA NIE OBCHODZĘ URODZIN A URODZINY NIE OBCHODZĄ MNIE.
          Imienin nie obchodzę z przyczyn niesmaku co do samego imienia imianentnego. I w ogóle nie
          warto obchodzić niczego i nikogo (a mon rara avis).

          He, właśnie sobie przypomniałem że w jedne urodziny obchodziłem pisemną z polskiego maturę.
          • szprota1 Rzogwiazdy zatem powiadają 10.10.03, 12:07
            Że choć w prąd nie wierzę, ale się go boję, i to samo dotyczy chiromancji,
            horoskopów oraz co się tyczy ciał astralnych (a Buenos boskie!), tak wiem, pod
            jaką gwiazdą Cruach się surrodził.
            Co prawdę mówiąc intresuje mnie zeszłorocznie, bo jak wspomniałam, ja
            niewierząca buddystka jestem;)
            • finneznam To byczo, że powiadają... 10.10.03, 12:20
              ...ale czy gwiazda to to samo, co znak zodiaku? Napisz, Szproszę bardzo, napisz.
              To interesuje mnie dosyć, bo mógłbym zrozumieć odpowiedź, a to zawsze cieszy.
              nekromanta wierzący niepraktykujący
              PS. który mógł zdawać maturę eksternistycznie w miesiącu grudniu na przykład.
              • szprota1 Ale skoro byczo, zdawał w konfesjonalnym terminie! 10.10.03, 12:30
                Finneznam spytał:
                > ...ale czy gwiazda to to samo, co znak zodiaku?
                Ba! Że Szprota niewierząca, tym samym zna się średnio przeciętnie a nawet
                poniżej elementów nieskończoności (i zamieniła się w kozę w filmie Willow) i
                odpowiedzi pewna jest jednej: yyyy... nie wiem? - uśmieszek uważany za
                kokieteryjny.
                Jedna gwiazda znaku zodiaku nie czyni, bo w gwiazdozbiorze raźniej.
                Mr Data, take us frome here. Engage!
                • finneznam w konfesjonalne zdawałem co inne li mnie wyrzucili 10.10.03, 13:39
                  szprota1 napisała:
                  > Ba! Że Szprota niewierząca, tym samym zna się średnio przeciętnie a nawet
                  > poniżej elementów nieskończoności (i zamieniła się w kozę w filmie Willow) i
                  > odpowiedzi pewna jest jednej: yyyy... nie wiem? - uśmieszek uważany za
                  > kokieteryjny.

                  "Yyyy...nie wiem...." jakbym własną maturę widział! Tudzież "będę strzelał..." :))
                  Czyli znak zodiaku: Strzelec. Czyli w grudniu zdawałem, dobrze mi się zdawało!

                  Tu uśmieszek uznany za wąskokotorowyjny, ale dzisiaj Dzień Golonki Poryju,
                  więc będzie jaśniejszy.

                  > Mr Data, take us frome here. Engage!
                  Beam me up, Mister Szkotty!

                  PS. A koza nazywała się Raziel. A Willow to był Ewok w przebraniu ;)
                  • szprota1 Tuś mnie zastrzelił... LiveLong& Prosper:)))))) 10.10.03, 13:56
                    Zadanie: opracować emotikon na złączone palce w wiadomem geście.
                    Willow był kilkanaście lat temu, ale za to co najmniej raz dziennie. Od tamtej
                    pory sama unoszę palec:)

                    Z innej: wyjąt z poggawędki z Keltoi:
                    keltoi (13:45)
                    Ty, en znaczek tu rusza brewkami, czy to ma być złdzenie, że buźką
                    keltoi (13:45)
                    ??
                    szprocia (13:45)
                    ten znaczek mruga na płotku
                    keltoi (13:45)
                    ten
                    szprocia (13:46)
                    a nie, ten rusza oczkami
            • aard Zwierzątka Eyemakka, cz. kolejna: RZOGWIAZDA 10.10.03, 12:59
              RZOGWIAZDA - podtyp gwiazdy typu Ą ("jesteeem gwiaaaazdąąąą!!")
              charakteryzujący się, ale coraz mniej. Waściwie jurz by się wcale nie wyrórz-
              niała niach niach, których nie czas, gdy podpłomyk w lesie bez dymu, gdyby nie
              to, rze rzyga. Rzyga promiennie i bryka praworządnie władzy. Tak już ma, bo
              świeci z nieba skłony robi pas!
              No po prostu płetwa siecle'a...
              • finneznam Sero sed serio 10.10.03, 13:47
                aard napisał:
                > to, rze rzyga

                Sprawdzacz zaklęć MS Spellchecker donosi, że użytkownik Aaard(a) chciał(a) napisać:
                1. to że żucha
                2. to rze żyga
                MS Explicator: żyga się wymienia na rzyguli, o ile ktoś ma talon
                • szprota1 Ja toże rzygam 10.10.03, 13:58
                  Wątpliwościami w świetle dnia, oczywiście, bo dotknąłem jej uda i śmierć się
                  uśmiechnęła.
                  Z kogo cytuję?????
                  • Gość: Cruach a ja z domowego instaluję małe wiadomości gie gie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 16:00
                    szprota1 napisała:
                    > Wątpliwościami w świetle dnia, oczywiście, bo dotknąłem jej uda i śmierć się
                    > uśmiechnęła.
                    > Z kogo cytuję?????

                    Sex Morrison Swinging Club
                    awruk, co z tym zagaganym, gagamelskim gagrządzeniem ):[
                    • Gość: Cruach go gupy z tym graństwem ):[[[ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 16:10
                      Gość portalu: Cruach napisał(a):

                      I lament for my GG
                      I pressed her button and death worded:
                      "no connection...", my friend
                      "...possible right now"
                      you're nonsodamfruckallever friend o' mine

                      HASŁO KLANU CRUACH: Life is not worth dying for
                      HASŁO KLANU McBART: Eagles Fly Lone, Wrens Flock
                      HASŁO KLANU FINNEZ: za chwilę
    • zamek ====ALTOWIOLIŚCI OGŁASZAJĄ PÓŁMROK==== 11.10.03, 03:12
      chodzenia w szaliku. Powyższe podyktowane jest sytuacją klimatyczno
      -polifoniczną. Stwierdzić ponadto należy, że według prowadzonych od 270 lat
      statystyk na 21 muzyków 10 zupełnie się do tego zawodu nie nadaje (ot,
      masłowonni!). A to musi się mścić.
      Dodatkowo w addendum altowioliści ogłaszają boj-kot zielonego tapczanika w
      opakowaniu w porze wieczornego dziennika na TV Polonia, czego konsekwencją jest
      nieuzasadnione podbijanie wątków w porach z kantem.
      Za to dzierżbór starsze panie w okularach, białe samochody i skrzynki na listy!
      • aard ======= KANT TATA OGŁASZA TOK KATĘ ======= 13.10.03, 10:54
        Przyrost długości pukli: +2 per ukki
        Wychrzęst kałamarza: -4 rakopancerze na godzinę
        Spotkania swingersów: nagie G

        A małe pajączki tokują w fudze. Fukają w todze.
    • szprota1 Odpowiedz na list 13.10.03, 12:05
      Z wywiadu z Natalią Kukulską: "Chciałam obciąć włosy, bo zawsze miałam długie,
      odkąd mi urosły".
      A z pomieszania win zawisł nade mną słoń, jedyny w tym barze mój przyjazny gnom
      (Wojtek Waglewski)
      Dziś mam dzień na cytaty. Nic własnego, ale przynajmniej oryginalny ze mnie
      zlepek:)
      • szprota1 Re: Odpowiedz na list 13.10.03, 14:00
        Podczas oglądania z Keltoi rozebranych zdjęć Typów wyświetliło nam się coś
        takiego:
        "2003-10-13 13:50:00
        Z udawaniem to jest tak, że czasem się coś udaje, ale nikt tego nie widzi.
        Czasem jednak ludzie udają, że nie widzą, że coś się nie udało. Tak jak z
        chlebem: chleb jak chleb, ma chrupiącą skórkę, zapach, który pamiętam z
        dzieciństwa, i wygląda jak chleb, póki się go nie rozkroi. Taki udający chleb
        zamiast miąższu w środku ma coś, co smakiem i strukturą przypomina kłąb waty.
        Ludzie w sklepie zamiast pytać: „Czy ten kłąb waty nafaszerowany spulchniaczami
        w skórce jest świeży?” pytają: „Czy chleb jest świeży?” "
        • keltoi Re: Odpowiedz na list 15.10.03, 15:17
          Z wywiadu w telewizorni :
          "Są takie instrumenty, których nie ma, ale mozna na nich bardzo dużo zrobić"
          by Reni Jusis
          No przeszła samą siebie poprostu...
      • cruach C109 14.10.03, 09:01
        > ODPOWIEDZ NA LIST...
        > Z wywiadu z Natalią Kukulską: "Chciałam obciąć włosy, bo zawsze miałam długie,
        > odkąd mi urosły".

        �NA LIST ODPOWIADA NOTORYCZNY OPRYCH PSEUDONIM OKRUCH
        Zawsze chciałem dorwać Kukulską, ostrzę sobie na nią długie zęby (jak długie noże).
        Zawsze takie były, już od oseska (od osełki). Wyśmiewała się z mej masy i z mikrej męskości.

        Puszek Okruszek, szydziła okrutnie.

        A ja byle Baraninie spod ogona nie wypadłem, wiem wszak jak aliterować, co wyżej widać
        wydatnie i tutaj właściwie też. Rachciachunki będą wyrównane.

        --------------
        "Lord is mine, says Vengeance."
        (Satargic Crimoire, Book of Job (Done), 16, 13)
    • aard Z xięgi przy sów, których szkoda 14.10.03, 09:24
      Jak sobie pocielisz, tak się wyśpisz, a jeśli nawet nie, to się pośliźniesz jak
      na zabłoconym mydle. Tak czy owak, baba z wozu - kamikadze.
      • awaleenka baba z wozu 14.10.03, 21:52
        Baba z wozu - cały wóz,a na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje.
        • awaleenka etymologia 14.10.03, 22:06
          polemizujac z ostatnia kwestią drogą poprawnej dedukcji dochodzę do konkluzji
          iz scholastycznie ujęta etymologia onomatopeji forum pochodzi z trzech nisz -
          mamy rum -od rumu -rumot rumem wywołany wraz z rumotem i rumowiskiem Vide -
          duże, niczym nie ograniczne skupisko rumu nie sięgnięte cywilizacją i
          zmierzamy do dogłebnej afirmacji- its all for(r)u(m)
          • aard Retymotylanogatomkamazura (pazuremkura) 15.10.03, 11:19
            Witam na wątku, czy też - jak chcą chcą niektórzy (w tym ja :-p) na Wątku.
            Pisz(cz) pilnie i piłuj z pis(a)kiem, a pływaj pieskiem po piasku.

            Pozdraardwia Cię
            Red Natch
    • cruach C110 15.10.03, 11:32
      Postanowiłem przemodelować ekraniszcze w tonację jesienną:

      Zamiast przyklików
      1. Wstecz 2. Dalej 3 Odśwież 4. Start 5. Szukaj 6. Drukuj
      7. Ochrona 8. Stop 9. Pomoc

      mam teraz:
      1. WS-tecz 2. NS-aprzód 3. Odrestauruj 4. Szprot 5. Aport 6. Ciach amazoński las
      7. Spoko 8. Nie pali się 9. Do diabła

      Nie ma już LOG ON ni LOG OFF. Teraz mam "zakoleguj się" i "odkoleguj się".
      Poza tym pracuję nad tym, żeby Word zapisywał defaultowo pliki w formacie surrealnym SOC.

      Szczegóły i głuszce w toku.
      LACUCKRUACHA

      Przypisek:
      Klik nr 4 "Szprot" ustawiony jest na archiwum Arytmii, w którym tylko ciemność, ciemność widzę :((
      Czym chcę (nie ja) KO przypomnieć Aardczelnemu, że miał zrecenzować dotyki artystyczne.
      KO. KO. KO.
      (Z kurą można, owszem, pokryć się , ale jeśli z nieletnią, a to wtedy jest kuralne.
      A skóry jest pierś najsamczniejsza. A najsamiczka z góry lotnik pokryj się.
      Kuriozalne? No, you can't.)
    • ciocia_lea neosurrealizm wg Lei cz 18 16.10.03, 09:14
      wstałam 6.20. jeszcze w tramwaju (głupi piątek, głupia Kilińskiego) powtarzałam
      głupie słówka. a pani mgr (głupia?) nie przyszła. jak ona nas tak, to my sobie
      poszlim. mogłaby wcześniej powiedzieć, to bym mogła cały dzień w domu spędzić!
    • zamek Poznajemy przyrodę z Zamkiem 16.10.03, 11:43
      SANDAŁCZ - ryba z rzędu brodzących. Zrzędzi na urzędzie. Rząd pierwszy, miejsce
      trzecie, bileciki do kontroli. Ma krótkie nogi i łowi w mętnej wodzie. Opiekuje
      się narybkiem, który igła w stogu siana. O siananana... zasiani górale owies.
      Jak koń. Bo ta ryba ma łeb jak koń i się nie martwi. Chyba że umrze. No i chyba
      że kura.
    • maginiak Miałam taki sen 17.10.03, 09:03
      Stał na balkonie, ubrany w szary płaszcz. Płaszcz z butonierką. A w butonierce
      miał kwiat. Wprawdzie doniczkowy, ale jednak. - Przyniosłem Ci kwiat... No i
      butonierkę. Butonierka jest w wielu smakach. Tak jak lubisz. I karmelowych nie
      ma....Tak jak lubisz....
      Był już zupełnie mokry. Ja też wyszłam na zewnątrz. Drabina już do niczego nie
      mogła się przydać. Wtedy spostrzegłam, że na jego ramieniu siedzi martwa papuga
      i patrzy na mnie przez rosyjską lornetkę. A więc to była ta
      niespodzianka....Zrozumiałam wszystko i też wyciągnęłam rewolwer. Sprawiło mi
      to zdecydowanie większą przyjemność.

      A tak naprawdę, to śnili mi się dzisiaj: Pijaw z żonką. Też jestem zaskoczona!
      I nie przynieśli mi: ani kwiata doniczkowego, ani tym bardziej martwej
      butonierki. Przynieśli mi trzy żywe koty.
    • aard Instrumenty (nie) aarda: CHMARAKASY 17.10.03, 09:31
      CHMARAKASY jest bardzo pożądanym nie tylko przez aarda instrumentem perkusyjnym
      o nieokreślonej wysokości dźwięku i odgłosie zbliżonym do dzwonków, tyle że
      gęstszym. W wersji jeszcze bardziej pożądanej jej dźwięk jest szeleszcząco
      zbliżony bardziej do werbla, tyle że pobudzanego miotełkami. Co do kolorystyki,
      to nie jest ona z góry zadana jak A440 i bywa najróżniejsza, ale z jakichś
      powodów największe zainteresowanie na świecie budzą egzemplarze o barwie
      zielonkawej. Być może wynika to z ludzkiej tęsknoty za naturą.
      Najbardziej znanym posiadaczem tego instrumentu jest niejaki Bill Gates,
      którego bramki są pilniej strzeżone niż okna i równiej strzyżone niż
      trawnik_aarda.
      • aard Dzierżbór niepostrzeżenie! 07.05.04, 14:50
        W skrytości bór dzierzył będziesz, bowiem kto jawnie dzierży, ten jakoby nie
        dzierżył wcale.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka