Gość: Tomasz.bu
IP: *.joensuunelli.fi
18.09.06, 21:00
Jaki jest stan kolejki Krośniewickiej zapewne wszyscy wiedzą. Zdycha sobie
powolnie kompletnie zignorowana przez władze województwa mimo, iż przy
obecnym zakorkowaniu Krośniewic, stanowi całkiem sensowny środek transportu -
choć zajeżdżony do granic bólu - z racji właśnie braku funduszy zewnętrznych
(czy to na tabor, czy to na infrastrukturę).
Tymczasem, KrKD nie jest już jedną z dwóch, ale - jedną z trzech wąskotorówek
funkcjonujących w regularnym ruchu pasażerskim (pozostałe wąskotorówki
realizują na razie wyłącznie przewozy turystyczne i towarowe). Wszystko
wskazuje na to, że właśnie ruszyła kolejka Pleszewska na czterokilometrowej
trasie Kowalewo - Pleszew Miasto z pięcioma parami pociągów dziennie. Dość
duże szanse, na powrót do funkcjonowania nie tylko jako atrakcja turystyczna
ma też Gnieźnieńska Kolej Dojazdowa - do niedawna połączona z koleją
Krośniewicką (na wąskim torze jeszcze nie tak dawno można było dojechać z
Tuszyna aż do Gniezna...). Śmigiel też ma się nieźle, choć coraz bardziej
opiera swoje funkcjonowanie na turystach i turystycznym kursom szykuje sie
także duży projekt ODBUDOWY 6 kilometrów torowiska z Wielichowa do Rakoniewic.
Szczegóły, przerzucam wraz z oryginalnym linkiem z misc.kolej poniżej.
Zawczasu chyba należy durzucić do artykułu, że dodatkową kłodą pod nogi kolei
wąskotorowych jest kretyńskie rozporządzenie ograniczające prędkość dla
wąskiego toru do 40 km/h. No normalnie nie wiem, jakim cudem te łódzkie
tramwaje jeszcze jeżdżą, nie mówiąc o wąskotorówkach w Grecji, Szwajcarii czy
Japonii śmigających 90 i więcej km/h. Jak to zwykle bywa - przepisy spłodził
jakiś kompletny dyletant:
miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3622073.html
Koleje wąskotorowe w Wielkopolsce przeżywają renesans
Jacek Łuczak
2006-09-15, ostatnia aktualizacja 2006-09-15 20:55
Odżywają przewozy pasażerskie i niegdyś bardzo popularne towarowe. A
rozebrane kilkanaście lat temu linie niebawem zostaną odbudowane.
Wielkopolski Urząd Marszałkowski i samorządy lokalne stawiają na kolej. I w
tym wypadku nie jest to tylko slogan. To widać choćby po tym, co dzieje się
wokół kolei wąskotorowych. A co się dzieje? W kwietniu tego roku Urząd
Marszałkowski dofinansował Śmigielską Kolej Dojazdową, która przewozi
rocznie 40 tys. pasażerów, pierwszą niezależną od PKP kolej publiczną w
regionie. Wąskotorówka dostała 100 tys. zł dotacji. Pieniądze te pozwoliły
ŚKD utrzymać dotychczasowy rozkład jazdy. - Wprawdzie frekwencja wśród
codziennych pasażerów niewiele się ostatnio zwiększyła, ale za to przybywa
turystów zagranicznych, chcących zobaczyć i przejechać się czynnym
wąskotorowym parowozem. A ten kursuje między Śmiglem a Starym Bojanowem. W
planach jest remont kolejnego. Zajmuje się tym Stowarzyszenie Miłośników
Śmigielskiej Kolei Wąskotorowej. - Widać Niemców i Anglików, zainteresowanie
jest coraz większe. A lokalna społeczność? No cóż, jest uboga - mówi
naczelnik ŚKD Wit Kreuschner. - Ale jest mnóstwo turystów, którzy podziwiają
nas za to, co robimy. I to jest dla nas pociechą - twierdzi.
Obecnie linia ŚKD ma 23 km długości i łączy Wielichowo ze Śmiglem i Starym
Bojanowem, ale urzędnicy już ogłosili plany jej przedłużenia o odcinek do
Rakoniewic, który zaledwie kilkanaście lat temu został rozebrany. - Dzięki
temu możemy stworzyć markowy produkt turystyczny - twierdzi Jerzy Cieśla,
burmistrz Śmigla. Dlaczego? Bo w Rakoniewicach miałoby powstać także muzeum
parowozów.
Urzędnicy chcą też opiekować się wąskotorówkami w Środzie Wlkp., Wyrzysku i
Krzywińską Koleją Drezynową.
Wspaniałe plany mają samorządowcy z Gniezna. Przez następne dwa lata 4,5 mln
zł zostanie przeznaczone na dofinansowanie kolejki z Gniezna przez Witkowo
do Anastazewa. Ta kwota to tylko część pieniędzy, które Unia Europejska
przyznała na rozwój infrastruktury na Szlaku Piastowskim. Linia wąskotorowa
do Anastazewa dziś spełnia rolę wyłącznie turystyczną na zamówienie, ale
niedługo może stać się połączeniem regularnym. - To stara linia wymagająca
remontu zarówno szyn, jak i trakcji. Ale zachowaliśmy ją i jeszcze chcemy
rozbudować - zapewnia Jacek Kowalski, starosta gnieźnieński. Wczoraj
przedstawiciele gmin, powiatu i Zarządu Województwa ustalali w Gnieźnie
projekt wspólnego dofinansowania tej kolejki, bo okazało się, że pieniędzy z
Unii będzie jeszcze za mało. Uzgodnili też, że wyremontują wąskotorowy
parowóz, nadadzą wagonom charakter zabytkowy i przedłużą linię o rozwidlenie
z Witkowa do Skorzęcina! Stacje zyskają nowy wygląd i będzie można na nich
kupić np. pamiątki czy coś do zjedzenia.
A i to jeszcze nie wszystko. W niedzielę 17 września próbną jazdę będzie
miała pleszewska wąskotorówka, która w tym roku przeszła pod egidę
Stowarzyszenia Kolejowych Połączeń Lokalnych. Będzie jeździła na
4-kilometrowej trasie z Kowalewa do stacji Pleszew Miasto.
Nie tylko pasażerskie połączenia po wąskim torze przeżywają renesans. Rośnie
liczba zamówień na przewozy towarowe. Wielkopolska jest pod tym względem
ewenementem. Dlaczego? Bo w czasie przekształceń PKP na początku lat 90.
kolejarze twierdzili, że wąskotorówki są niepotrzebne. Zostały więc
wydzielone ze struktur PKP, które szantażowały samorządy: albo wąskotorówki
przejmą, albo te pójdą do likwidacji. W naszym regionie przetrwały
wszystkie, więc to tu przewozy towarowe po wąskim torze rozwijają się
najszybciej. - Nie ma miesiąca, żeby nie było dwóch czy trzech zapytań z
różnych samorządów na temat współpracy - twierdzi Andrzej Muchlewicz,
naczelnik Kaliskiej Kolei Dojazdowej, która przez samorząd została przejęta
jako jedna z pierwszych. Liczba przewozów z każdym rokiem rośnie. W ub. roku
między Biernatkami, Opatówkiem i Turkiem KKD przetransportowała 90 tys. ton
różnych materiałów, głównie kruszywa do budowy i remontów dróg, a także
nawozów. W tym roku będzie jeszcze o połowę więcej. Głównym powodem jest
współpraca podpisana z PKP Cargo, dzięki której można przewozić towary
właściwie po całym kraju. - A klient nawet nie wie o tym, że w czasie
transportu zmienia się szerokość torów - mówi Muchlewicz.
Nieźle to wygląda także w kolei śmigielskiej, którą transportuje się
wahadłowo kruszywo i opał. W ten sposób przewożono niedawno tłuczeń do
budowy skrzyżowania w Czaczu. - Zainteresowanie jest, ale byłoby większe,
gdyby była ustalona polityka transportowa państwa. A tej wciąż nie ma -
narzeka Kreuschner.