Dodaj do ulubionych

Chce oddać medal na znak protestu

    • Gość: Tpmsasz Chce oddać medal na znak protestu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 00:24
    • Gość: asystent Chce oddać medal na znak protestu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 00:32
      Wyrazy szacunku dla Pana Profesora. Moim zdaniem to bardzo cenny głos obnażający
      radosną samowolę niekompetentnego dyktatora MEN. Życzę podobnej odwagi innym
      przedstawicielom zastraszonego środowiska akademickiego.
    • Gość: pzpr Dac Urbanowi on was wychowal... IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.07, 00:47
      Kwas wiedzial komu dawac..
    • redaktor_wydania Re: Chce oddać medal na znak protestu 04.04.07, 00:55
      hahhaa
    • Gość: Gdanszczanin Chce oddać medal na znak protestu IP: *.chello.pl 04.04.07, 01:13
      Szanowny Panie Profesorze.
      Jako syn/wnuk ludzi prawych rozumiem Pana i popieram. Nic Panu po okraglym
      krazku, ktory dzis ma byc przyznawany ludziom malym. Historia umiesci Pana (i
      nie tylko Pana)w odpowiednim miejscu. W miejscu slusznym i naleznym - w
      odroznieniu od ludzi malych, ktorzy dzis chca byc znacznymi. Chcialbym kiedys
      stac sie choc w setnej czesci czlowiekiem godnym wyroznienia, jak Pan. Zycze
      zdrowia, szczescia, pomyslnosci i sily.
      Tomek z Gdanska
    • Gość: puchatek Chce oddać medal na znak protestu IP: *.mnc.pl 04.04.07, 01:35
      Całkowicie popieram postawę pana profesora.Oby więcej osób odznaczonych w naszym
      kraju zachowało się w taki sposób.
    • liberau Świecidełka i wykształciuchy... 04.04.07, 01:55
      Skoro wg Kaczyńskich nasze państwo było do czasu objęcia przez nich władzy
      "skandalem" i gangreną, to właściwie należałoby walnąć im pod nogi wszystkie
      odznaczenia przyznane przed datą objęcia rządów przez tę rodzinę.

      No - ale wiadomo, wykształciuchy i łże-elity za bardzo lubią świecidełka, nie
      zdobędą się na ten patriotyczny gest.
    • mark.parker Ksiądz prałat nagrodzony 04.04.07, 02:08
      za krzewienie określonej wiedzy wśród ministrantów :))))))))))))
    • klip-klap Re: Chce oddać medal na znak protestu 04.04.07, 02:24
      Nie wolno krytykowac UE ? Co za duren.
    • pies_na_lewizne Chce oddać medal na znak protestu.... I co z tego? 04.04.07, 02:25
    • ivane11 Olchowik...a co on wie 04.04.07, 02:26
      Ten olchowik to chyba raczej nie wie gdzie i kiedy żyje.Mówiąc o ks.Wyszyńskim
      zapomniał chyba w jakich czasach Wyszyński żył,z kim walczył,dla kogo i po co
      mówił to co mówił. Wyszyński był autorytetem i swoistym "guru" dla Polaków, był
      niezależny i chciał,żeby Polska była traktowana w świecie jako normalny kraj.
      Natomiast ten pan jankowski jest po prostu biznesmenem, który przekształcił się
      z księdza. Nie dziwię się Panu Profesorowi,że chce oddać medal.Też bym nie
      chciał być wymienianym przy różnych okazjach,albo w biuletynach,obok takiego
      małego człowieka,jako posiadacz tego samego odznaczenia. Słaba ta IV RP....,bo
      nie istnieje wcale.
      • Gość: jan Brawo Panie Profesorze IP: 141.30.219.* 04.04.07, 02:30
        Brawo! Polska potrzebuje wzorców... takich jak Pan!
        • Gość: goj Janek, ty jestes semita? IP: *.oracle.com 04.04.07, 03:38
    • Gość: swist Chce oddać medal na znak protestu IP: *.ds5.agh.edu.pl 04.04.07, 02:33
      co to? WSPÓLNOTY EUROPEJSKIEJ nie wolno już krytykować?
      • Gość: Goj Mozna EU krytykowac pod warunkiem: "Nie-goj" git IP: *.oracle.com 04.04.07, 03:43
        "goj" nie-git!
    • Gość: wine Chce oddać medal na znak protestu IP: 195.56.77.* 04.04.07, 02:44
      Nadac mu lepiej medal za krzewienie kultury winiarskiej ... i alkoholizmu w
      Polsce
    • Gość: psychol po co mówi niech odda medal do skupu metali kolor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 03:37
      jak ten gość chce medale przydzielać to niech sie zapisze prosektorium
      będzie miał robote na medal.szkoda żeby tak wybitny medyk marnował się na
      emeryturze w prosektorium może sobie dorobić do renty.
      ks.Jankowski niech w zdrowiu długo zyje bo to dobry Polak i patriota.
    • Gość: asystent klechy i Edukacja Narodowa IP: *.people.net.au 04.04.07, 03:42
      Stwozmy Ministerstwo Ciemnoty Narodowej i wtedy wszystko bedzie pasowac.
      Przyznawanie klechom medali ze Edukacje Narodowa to wklesle dno ciemnogrodzia!
      Pomijajac watpliwej wartosci kazania ksiezula Jankowskiego, to wlascie czym on
      sie zasluzyl polskiej edukacji? Bibami o ktorych bylo glosno w calym kraju czy
      tez zyciem ponad stan, nie wspomne o stanie duchownym. Zobaczylem wyniki z
      badani opini i mnie doprawdy zatkalo. Mamy taki kraj na jaki sami zaslugujemy.
      • Gość: goj Na ministra "Ministerstwa Ciemnoty Narodowej" IP: *.oracle.com 04.04.07, 03:45
        proponuje volksdeutcha tuska
    • Gość: goj czy nazwanie "Michnika" "szechter" to antysemityzm IP: *.oracle.com 04.04.07, 03:46
      • naserio Re: czy nazwanie "Michnika" "szechter" to antysem 04.04.07, 13:22
        W takim samym stopniu co nazwanie ciebie Aronem Blumsztajnem,
        gdy sam podajesz się za Jana Kowalskiego.
    • Gość: Janusz K. Jednak media demolują nawet głowy profesorów ? IP: *.z064220066.chi-il.dsl.cnc.net 04.04.07, 03:57
      A co ks.Jankowski takiego złego powiedział ? Czy pan profesor wie , czy tylko
      powtarza opinię zasłyszaną lub przeczytaną w mediach ?
    • Gość: bhi Kolejny uczelniany bałwan bawi sie w politykę IP: *.acn.waw.pl 04.04.07, 04:00
    • Gość: Newjersejczyk Chce oddać medal na znak protestu IP: *.delv.east.verizon.net 04.04.07, 04:47
      Andrzej Szczypiorski

      Największy klejnot w diademie?
      ( przedruk z Polityki)

      Pod redakcją A.J.Dąbrowskiego
      N.Dz. July 14, 1995.

      Ksiądz H.Jankowski wygłosił w kościele św. Brigidy w Gdańsku kazanie, w którym
      ujawnił poglądy typowe dla ciemnej i zacofanej formacji umysłowej, nie od
      wczoraj dość powszechnej w Polsce.

      (….) Duchownych katolickich, którzy podzielają poglądy prałata, można
      spotkać w całej Polsce. Uważam jednak, że w ogóle nie ma sprawy księdza
      Jankowskiego. Jest natomiast sprawa Polski i Polaków.
      Od bardzo dawnych czasów nasze warstwy oświecone uważały, zapewne nie bez
      racji, że najważniejszym obowiązkiem Polaków jest przeciwstawianie się złej,
      wrogiej i nie chcianej przez naród władzy. Chyba nigdzie na świecie elity
      umysłowe nie zdobyły takich umiejętności w walce z władzą, jak właśnie w
      Polsce. Cała energia duchowa elit koncentrowała się na tym wielkim i
      szlachetnym zadaniu, które z biegiem czasu stało się sui generis powinnością,
      przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
      Jest oczywiste, że walka z władzą w obronie polskości i polskiego ludu szła w
      parze z idealizacją polskości i polskiego ludu. Dla wykształconego Polaka,
      całkiem inaczej niż na zachodzie Europy, przedmiotem krytycznej analizy nie był
      naród, lecz tylko ci, co narodem rządzili.
      Tak oto
      naród pozostawał często ideałem bez skazy

      walecznym i gotowym do wielkich poświęceń, niezłomnie katolickim i pełnym
      uzasadnionej dumy ze swej historii; ideałem godnym zazdrości ze strony
      cudzoziemców, w pewnych okresach nawet Chrystusem Narodów zwanym, natchnieniem
      wolności dla Europy, a w ostatnich dziesięcioleciach siłą przewodnią w walce o
      obalenie świtowego komunizmu. Tak więc Polacy wychwalali Polaków i gromili
      wszystkich, którzy nie mieli ochoty Polaków wychwalać.
      I jakoś mało kto ośmielał się powiedzieć publicznie, że to jest także, w
      niemałej części, społeczeństwo zacofane, zdemoralizowane, żle wykształcone,
      gnuśne, zawistne, obskuranckie, które nie szanuje własnej pracy ani jej owoców,
      w dużej części zaślepione zaściankową pychą i wydane na łup przesądów.
      Nie było w Polsce w modzie krytykowanie Polaków. Było to również zajęcie
      niebezpieczne, ponieważ komuniści przez wiele lat całkiem świadomie i cynicznie
      podsycali najciemniejsze polskie urojenia narodowe i każdego, kto się ośmielał
      głos podnieść w sprawie naszych powinności obywatelskich albo niezależnego
      myślenia o problemach narodu – obwiniali o zdradę polskich interesów. Warstwy
      oświecone, tak jak nakazywała tradycja, zajęte były walką o wolność. Ale kto
      miał w gruncie rzeczy z tej wolności korzystać, nie zaprzątało uwagi
      podniosłych umysłów elit. A społeczeństwo rozwijało się po swojemu.
      Prałat Jankowski jest księdzem w kraju, gdzie niespełna siedem procent
      obywateli ma wyższe wykształcenie. Od niepamiętnych czasów tak zwany prosty
      człowiek jest u nas świętą krową i dla polityków i dla intelektualistów. Trudno
      się dziwić, że ów „prosty człowiek” zamiast odczuwać niewygodę z przyczyny
      swego umysłowego statusu i podejmować wysiłki, by intelektualnie awansować,
      uwierzył w swoją wyjątkowość i wartość w życiu zbiorowym.
      Trudno się dziwić, że dla wielu ludzi w Polsce tytuł profesorski jest czymś
      niemal obelżywym, a u większości wywołuje odruch wzgardliwego lekceważenia.
      Diagnoza jest prosta i w ostatniej dekadzie stulecia brzmi ona niemal banalnie.
      Duża część społeczeństwa polskiego jest nieoświecona i żyje
      w duchowym zaścianku.

      Kiedy profesor Bartoszewski powiedział w Izraelu, że antysemityzm jest cechą
      prowincjonalnej ciemnoty, podniósł się krzyk, że minister obraża prowincje. I
      oto jeden z najbardziej światłych ludzi w Polsce skwapliwie przeprasza za
      metaforę, tłumacząc, że miał na myśli wyłącznie prowincję umysłową. Ale nie
      należało przepraszać, ponieważ ci, którzy poczuli się dotknięci – dowiedli tym
      samym, że należą do najciemniejszej duchowej prowincji. Ktoś Bartoszewskiego
      podał do sądu za obrazę narodu, koś inny wołał na warszawskiej
      ulicy „Bartoszewski i Oleksy do gazu”…
      Niemal nikt nie zareagował, bo wszelki protest byłby sprzeczny z paradygmatem
      nieomylności naszego ludu.
      Po pierwsze jednak, żaden lud nie jest nieomylny, jeśli w ogóle tak
      abstrakcyjne pojęcie jak „lud” cokolwiek znaczy na progu XXI stulecia. A po
      drugie – „lud”, który wznosi takie okrzyki, jest wyjątkowo ciemny i głupi.
      Na czym polega ludzka ciemnota? To sprawa od dawana oczywista.
      Ciemnota wynika z niewiedzy.
      Niewiedza sprawia, że człowiek bał się burzy i piorunów, ale potem wynaleziono
      piorunochron i dzisiaj nawet w ciemnościach polskiej prowincji niemal nikt
      burzy się nie lęka.(…)
      Niewiedza, którą człowiek uważa za powód do dumy, świadczy o głębokiej
      demoralizacji. W tym sensie obskurantyzm jest niewątpliwie kategorią moralną.
      Kto z niego czyni cnotę, kto go wspiera, kto mu schlebia – jest nieprzyjacielem
      Polski i Polaków (…)
      W ciemnej głowie owładniętej pychą z przyczyn własnych ciemności –
      panują złe moce, które czyhają na ludzki los. Bo człowiek ciemny czuje się
      nieustannie zagrożony. Jest nieufny, przestraszony i skłonny do agresywnych
      zachowań.

      Umysł nieoświecony

      jest jak twierdza oblężona przez wrogi, tajemniczy i podstępny świat.To są
      wszystko truizmy z zakresu współczesnej, dość elementarnej wiedzy o człowieku i
      jego reakcjach. Ale takich oblężonych, ciemnych bastionów strachu i niewiedzy
      jest w naszym kraju bardzo wiele. Prałat Jankowski nie stanowi szczególnego
      wyjątku. Kiedy prałat woła, by Polacy się przebudzili, to wyraża tęsknote za
      sprzysiężeniem, zjednoczeniem, wspólnotą ciemnoty zagrożonej przez świat, który
      jest wrogi – bo nie znany, zły – bo inny, grzeszny – bo tajemniczy,
      zdradziecki – bo zagadkowy, antypolski – bo trudny. Prałat Jankowski woła ze
      swoich ciemności do ciemności setek tysięcy innych Polaków, którzy tak jak on
      czują się osaczeni przez zagadkę współczesnego świata.
      Jest to tęsknota do leniwej idylli, ucieleśnionej u nas od pokoleń
      przez mityczny, prosty „lud”, który jak dotąd nie zhańbił się myśleniem na
      własny rachunek.
      Jest to, pośrednio, krzyk rozpaczy za utraconym tak niedawno temu światem
      nieodpowiedzialności i uprzedmiotowienia osoby ludzkiej, co w ustach
      chrześcijanina brzmi w gruncie rzeczy jak bluźnierstwo. Bo w chrześcijańskim
      poglądzie na człowieka osoba ludzka jest osią wszechświata, jako dziecko Boga i
      korona wszelkiego stworzenia.
      Polska powojenna była zniewolona, a to znaczy, że Polacy nie byli
      odpowiedzialni za swoje wybory polityczne, moralne i obyczajowe. Bo wolność to
      jest nade wszystko odpowiedzialność za indywidualne rozstrzygnięcia i decyzje.
      Wybór odpowiedzialny zawsze jest następstwem myślenia, rezultatem
      rozważnych refleksji, do których trzeba po prostu wiedzy. Umysł nieoświecony
      tęskni do nieodpowiedzialności, ponieważ niej jest zdolny podjąć ciężarów,
      jakie niesie z sobą wolność.(…)

      Niewiedza jest matką lęku, agresji i nienawiści

      do wszystkiego, co człowiekowi wydaje się obce, inne, a tym samym groźne i
      wrogie.
      Prałat Jankowski mówi o Żydach, ale myśli o wszystkim, co inne i nie takie, jak
      on sam. Jutro Jankowski będzie wyklinał chorych na AIDS i wysyłał ich na
      Madagaskar, razem z Żydami oczywiście, i na dodatek z każdym, kto mu się nie
      spodoba z przyczyny swej odmienności. Działacz związkowy Wrzodak kroczy na
      czele manifestacji, która wznosi okrzyki „do gazu” – i nie ma pojęcia, w czym
      uczestniczy, bo w jego umyśle nie powstało dotychczas pragnienie poznania
      świata, jaki został mu dany do przeżycia.
      Lecz nie to jest najbardziej zdumiewające, ale przyzwolenie ze strony
      umysłów wykształconych. A tak się właśnie w Polsce dzieje. Niektórzy nasi
      inteligenci
      • Gość: Ktoś Ach, Szczypiorski... IP: *.digis.net 04.04.07, 07:32
        Tak się zaś składało, że Szczepan Mirek, Literat, zajmował pozycję (i strzegł
        jej zazdrośnie) czołowego autorytetu moralnego w, jak mawiał, tym kraju. Nie
        było łatwo taką pozycję zdobyć, szczególnie gdy się miało drewniane pióro i
        potrafiło strugać jedynie toporne opowieści z łopatologicznie wyłożonym morałem,
        choć na szczęście już mało kto czytał cokolwiek, a krytycy najmniej, polegając
        raczej na wyrokach zapadających w ich gronie nie wiedzieć jak i kiedy. Tymczasem
        u schyłku swego w większości nieszczególnego życia Szczepan Mirek, Literat,
        dostąpił wreszcie wyniesienia na same szczyty. Uwielbiały go starsze panie,
        zapraszano go, jako autorytet od wszystkiego, do dyskusji w radiu i telewizji,
        wydawano jego książki w twardych oprawach, w kredowych obwolutach zdobionych
        reprodukcjami klasyków, recenzowano je bez końca i zawsze na kolanach,
        adaptowano dla telewizji i teatru, robiono z nim wywiady rzeki, wydano nawet
        osobną książkę o nim, pełną wspomnień jego znajomych z dzieciństwa i zdjęć -na
        Mazurach w kajaku, na rowerze, na Giewoncie, na tarasie Domu Pracy Twórczej w
        Zakopanem, z włosami na głowie, z Orderem Odrodzenia Polski w klapie (nie, to
        akurat zostało wycofane) - jednym słowem, jego wielkość stała się tak oczywista,
        że nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby jej kwestionować. Zresztą musiałby
        najpierw w tym celu zmęczyć któreś z jego dzieł, co nie było ani łatwe, ani
        przyjemne.

        W istocie Szczepan Mirek, Literat, zasłużył sobie na te triumfy szczególnego
        rodzaju talentem. Był to talent przeczucia, z której strony wiatr zawieje. W
        początkach kariery nie na wiele mu się to wprawdzie przydało. Przewidzieć
        kierunek wiatru nie było wtedy trudno i wśród szmacących się na potęgę twórców
        kultury Szczepan Mirek, Literat, był tylko jednym z wielu, w ostatnim szeregu,
        ot, takim od wypisywania włazidupskich biografii czerwonych świętych. Wydawało
        się, że zostanie takim na zawsze, bo szmacili się wówczas pisarze i poeci całą
        gębą, wielcy artyści, którzy mogli rzucić komunie pod nogi sławne nazwiska i
        międzynarodowe koneksje, gdy on miał do zaoferowania tylko swe drewniane pióro,
        psią wierność i gotowość kapowania Firmie, co który z kolegów literatów mówił
        podczas zagranicznych wojaży. Ale oprócz swego talentu Szczepan Mirek, Literat,
        miał także cierpliwość. Więc strugał swoje tendencyjne opowiastki z
        łopatologicznymi morałami, rutynowe donosy na kolegów literatów i włazidupskie
        biografie czerwonych świętych, aż ci lepsi pozapijali się na śmierć, aż ich
        pozagryzały sumienia lub po prostu powysiadały im bebechy, a komuna zmarniała i
        wyczucie wiatru kazało raczej dołączyć do zbuntowanych tatusiowych synalków i
        robić za opozycjonistę, przy okazji zresztą nadal kapując Firmie.
        Wtedy Szczepan Mirek, Literat, dokonał swego epokowego odkrycia, jakim była
        współodpowiedzialność Polaków za okropności drugiej wojny światowej, z
        holocaustem na czele. Nie przeceniał poziomu Polaków na tyle, aby to odkrycie
        objawiać im samym, ale załatwiwszy sobie druk w Niemczech Zachodnich objeżdżał
        je, miasteczko po miasteczku, ze swą książką w ręku, zaglądał do każdej
        redakcji, do każdego uniwersytetu i chociaż rzecz czytała się marnie, to sama
        teza, że Niemcy nie byli jedynymi winnymi, a co więcej, Niemcy już się ze swej
        winy rozliczyli, a Polacy jeszcze nie - tak, ta teza znalazła w Niemczech
        zrozumienie, tym bardziej, że wystąpił z nią Polak.

        I tak człowiek, który dotąd dorabiał sobie przyrządzaniem dla gazet notek, że
        sto trzynaście lat temu urodził się albo czterysta siedemnaście lat temu umarł,
        odnalazł wreszcie swą drogę do sławy, a co więcej: odnalazł swe życiowe
        powołanie. A tym jego powołaniem było właśnie walczyć z tą Polską, która nigdy
        niczego dobrego mu nie dała, bo nawet pisarskie laury uznała dopiero, gdy
        przywiózł je z Zachodu, i jeszcze musiał je potwierdzać psią wiernością wobec
        każdej kolejnej przewodniej siły narodu. Z tą Polską, ciemną, czarnosecinną,
        szowinistyczną, tępą, antysemicką, zapyziałą, dewocką, kołtuńską, zaściankową,
        archaiczną, fanatyczną, zacofaną, obskurancką, zapijaczoną, obłudną, kułacką,
        klerykalną, głupią, ksenofobiczną, złodziejską, och, mógłby tak godzinami; im
        był starszy, tym łatwiej porywało go to uniesienie, starczyło, żeby tylko
        pomyślał o tych szabelkach, o tej nieudaczności, bohaterszczyźnie, a tych
        małowankach-wycinankach, kolorowych pasiakach i brudzie, o tym ciemnogrodzie, i
        aż się unosił, aż się zaperzał z zapału, żeby tak ten ciemnogród raz jeszcze
        wziąć pod fleki i dokopać, zadeptać, zniszczyć, urwać łeb i wdeptać w glebę i
        jeszcze obszczać na odchodne, a gdy już to zrobił, to czuł się naprawdę jak
        prawdziwy wielki wojownik, jak godny następca Norwidów i Gombrowiczów, i wtedy
        właśnie najlepiej mu się udzielało wywiadów.
        Tego wieczora, był pewien, też nie obejdzie się bez wywiadów, bo kiedy wygłosi
        swą miażdżącą i bezlitosną krytykę polskich narodowych wad, które dzięki pomocy
        świata przechodzą na szczęście z wolna do niechlubnej przeszłości, więc kiedy ją
        wygłosi, na pewno każdy dziennikarz będzie chciał mieć w relacji jeszcze to
        jedno-dwa zdania autorytetu moralnego specjalnie dla jego gazety czy rozgłośni.
        Więc w szlafroczku, przy porannej kawusi Szczepan Mirek, Literat, obmyślał owe
        jedno-dwuzdaniowe komentarze, pociągając papierosa i napawając się tekstem swej
        przemowy, którą wygłosić zamierzał przed ambasadorami, panią prezydent i całą
        elitą władzy. I przy tym wszystkim, wbrew pozorom, wcale nie był syty swej sławy
        ani wielkości, nie, wciąż jeszcze było mu mało wywiadów, recenzji, występów w
        telewizji, rzucał się wręcz na każdą okazję, by raz jeszcze zachłysnąć się
        kadzidłem, by nasłuchać się peanów na swoją cześć, jakby w głębi duszy czuł ich
        czczość i fałszywość, albo wybierał się już opuścić ten świat - zresztą jedna
        cholera wiedziała dlaczego.
        Cholera, gdyby można ją o to zapytać, wyjaśniłaby tę sprawę bardzo prosto:
        spróbujcie przez czterdzieści lat patrzeć, jak inni zabierają wam sprzed nosa
        wszystko, ale to wszystko, zagraniczne wyjazdy, panienki, nagrody, wspólne
        fotografie z sartrami, a potem dorwijcie się do tego, gdy już czysto biologiczne
        względy nie pozwalają się nacieszyć sukcesem tak jak niegdyś - a nie będziecie
        zadawać głupich pytań.

        Rafał Ziemkiewicz, "Pieprzony los kataryniarza"
    • Gość: m60 Chce oddać medal na znak protestu IP: *.nycmny.east.verizon.net 04.04.07, 04:52
      Podziwiam odwaznego czlowieka. W takiej Polsce - to akt odwagi jest ogromny
    • Gość: Montero To nagroda za "pracem z mlodzieza"? IP: *.dial.bell.ca 04.04.07, 05:13
      Ciekawe co na to "Maly Slawek" i jego matka?
      • Gość: andre9999 Re: To nagroda za "pracem z mlodzieza"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 07:30
        Tak, tak i minister edukacji powinien jeszcze wprowadzić obowiązkowe szkolenia
        seksualne dla chłopców w wieku 15 - 17 lat w przewielebnego ksiedza, a niech
        trochę przyjemności klecha zazna. :)
    • Gość: bilder Chce oddać medal na znak protestu IP: *.dclient.hispeed.ch 04.04.07, 06:06
      Kassa kassa kasa to motto Pralata.......dobry walesiaz....
    • Gość: Mikuś Chce oddać medal na znak protestu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 06:55
      Okazuje się, że ostoją komunizmu jest " środowisko naukowe" RP :((((((
    • karo762 Chce oddać medal na znak protestu 04.04.07, 06:55
      Odznaczając "ks."Jankowskiego dbają o elektorat (były i przyszły).Takie
      posunięcia pozytywnie wpływają na dewotów (główny elektorat pis-iu).Tylko
      czekać jak Atomek odznaczy o."dyr".za krzewienie "nauki"w
      mediach.
      Głębokie wyrazy współczucia(prawdopodobnie)IV Rzeczpospolito.
    • Gość: BEATA Chce oddać medal na znak protestu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 07:39
      BRAWO!!! PROFESORZE ZGADZAM SIę W ZUPEłNOśCI MEDALE POWINNO SIę PRZYZNAWAć
      OSOBOM ,KTóRZY COś ZROBILI I KTóRZY ZASłUGUJą NA TO WYRóżNIENIE ...A NIE JESTEM
      PRZEKONANA CZY PRAłAY JANKOWSKI Aż TYLE ZROBIł DLA NARODU BY GO WYRóżNIć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka