Dodaj do ulubionych

z religii zawsze miałam 5

21.08.07, 09:09
czasami nawet 5+. tak jak wszystkie inne dzieci. elegancko od góry
do dołu w indeksie(bo na religii w kościele były indeksy) same
piątki. potem w szkole pani katechetka też wszystkim stawiała
piątki. ksiądz w liceum również. kazdy kto chodził na relę miał na
koniec 5. nic nie trzeba było robić. można było odrabiać pracę
domową z geografii, raz na jakiś czas odpowiedzieć na pytanie
księdza i była piona. gorzej mieli ci, co chodzili na etykę. ci sie
musieli czegoś tam nauczyć nowego. o filozofach, o myślach
filozoficznych, o Kancie... dostawali też czwóry, bo etyk był
wymagający.
nie znam nikogo, kto z religii dostawał mniej niż 5. i uważam, ze to
ogromna niesprawiedliowść, żeby ocena z religii była wliczana do
średniej. wstyd mi za tych "arcy"-biskupów, za tych katechetów
niepodlegającym żadnym kryteriom weryfikacji jak nauczyciele, wstyd
mi, że teraz się bedzie opłacało chodzić na relę, bo to zawsze jedna
piątka więcej..
co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • trooly Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 09:13
      Jak coś spsociłaś, to stałaś w kącie?
      • evonka żartujesz?! 21.08.07, 09:19
        na religii w kościele było bardzo fajnie. to był czas kiedy naprawdę
        chodziłam z przyjemnoscią. byly wyjazdy z siostrą, super atmosfera,
        zabawy..
        potem rela "przyszła" do szkoły i nastał czas pani katechetki, ktora
        miala problemy sercowe, mówiła nam, wskazując na przyniesiony ze
        sobą "stołowy" krzyż: Pan Jezus tu wisi, a wy tak się zachowujecie
        okropnie! No kompletnie jakaś nawiedzona babka, nie znająca
        specyfiki szkoły, psychiki dzieci w 6 klasie.. Nic nie wychodziło z
        tych lekcji. Potem przyszedł zakonnik z twarzą psychopaty-maniaka i
        non stop opowiadał o mordowaniu dzieci nienarodzonych... A w liceum
        był ksiądz, ktory cwiczył na religii kazania, wiec gadał 40 minut, a
        wszyscy w tym czasie odrabiali lekcje.
        Do kata nikt nikogo nie stawiał, ale te lekcje szkolne to porażka
        była..
        • longeta Re: żartujesz?! 21.08.07, 09:24
          Każda ocena to subiektywne "widzimisię" nauczyciela,a na religię jeszcze
          chodziłem do kościoła......i to jest lepsze miejsce od szkoły
          • evonka no widzisz 21.08.07, 10:03
            ja też tak uważam. wtedy to ma sens.
            • nakole Re: no widzisz 21.08.07, 10:55
              ...podobnie jak Wy, uważam, że wyprowadzenie nauczania religii poza
              mury świątynne jest błędem. Ja uczęszczałem na religię do uroczego
              kościółka pw św.Józefa (ul.Ogrodowa w Łodzi). Tam nikt nie
              rozrabiał. Nastrój w salce katechetycznej był specyficzny i sprzyjał
              skupieniu nawet u rozbrykanych dzieciaków. Naukę prowadziła
              zakonnica.
    • longeta Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 09:14
      Słabo śpiewam i maluje,za to dobrze biegam,czy to dobrze że i to liczyło się do
      średniej?
      • evonka taka różnica 21.08.07, 09:20
        że na w-f chodzą wszyscy, niezależnie od wyznania. więc żadne to
        porównanie.
        • trooly Re: taka różnica 21.08.07, 09:24
          Nie stawałaś w końcie i nawet razy nie byłaś za ucho ciągana? Wiesz,
          to dziwne, taka grzeczna zawsze byłaś.
          • evonka chodziłam 21.08.07, 10:02
            do szkół bez przemocy. ;-P
        • longeta Re: taka różnica 21.08.07, 09:27
          evonka napisała:

          > że na w-f chodzą wszyscy, niezależnie od wyznania. więc żadne to
          > porównanie.

          Ale nie wszyscy maja predyspozycje,ba nie wszyscy lubia jak im pot po
          .......leci,a z tego co pamiętam dziewczyny zawsze wykręcały się miesiączką i
          gdzie tu równość?
          • evonka a co wolałeś 21.08.07, 10:02
            mieć miesiączkę niż poćwiczyc..?
            • longeta Re: a co wolałeś 21.08.07, 10:06
              > mieć miesiączkę niż poćwiczyc..?

              Zawsze wolałem poćwiczyć,poza tym nie mogłem się wykręcić 365 dniową miesiączką:-)))
              • evonka no to chciałeś czy nie chciałes? 21.08.07, 10:09
                bo coś sie gubisz w zeznaniach..
                ja zawsze wolałam poćwiczyc, zwłaszcza, że na w-f'ie były głównie
                gry zespołowe, siatkówka, koszykówka, które uwielbiałam. nie było
                jakichś badziewnych areobików czy innej gimnastyki..
                • szprota Z zaskoczeniem zgadzam się z L. 21.08.07, 19:24
                  Ja akurat na wuefie byłam nogą, niezależnie od tego, czy zespołową, czy
                  indywidualną. Na pewno nie bez znaczenia był fakt, że nie lubię gier
                  zespołowych, a szkolni wuefiści uwielbiali nas "trenować na macie": "mata tu
                  piłkę i grajcie".
                  Co innego gdyby można było wybierać: zajęcia na basenie to był wtedy ewenement,
                  jakieś oryginalniejsze zajęcia, jak samoobrona czy wspinaczka były nie do
                  pomyślenia. A szkoda.
                  Tak samo nierozsądna jest plastyka, muzyka czy zpt. Jeszcze pół biedy, jak się
                  trafi na nauczyciela, który włączy w to historię sztuki czy techniki (a owszem,
                  i tacy się zdarzają); ale jeśli nie, to ktoś bez słuchu, bez umiejętności
                  plastycznych ni żyłki technicznej nie może lubić tych przedmiotów. Zatem albo
                  powinny mieć program uwzględniający brak uzdolnień w kierunku tych przedmiotów,
                  albo być nadobowiązkowe.
    • brite Ale z której religii? 21.08.07, 10:40
      Widzę tylko dwie możliwości oceniania za wiedzę o religii - na lekcji
      geografii/WOSu lub na lekcji polskiego między bajkami Ezopa a dziełami Homera
      (jeżeli chodzi o historię chrześcijaństwa i innych wierzeń semickich).
      • longeta Re: Ale z której religii? 21.08.07, 10:54
        Zgodnie ze słowem Watykanu,religia jest tylko jedna,reszta to wyznania
        • brite Re: Ale z której religii? 21.08.07, 11:35
          Zgodnie ze słowem Watykanu palono kiedyś ludzi na stosie.
          • longeta Re: Ale z której religii? 21.08.07, 12:03
            brite napisał:

            > Zgodnie ze słowem Watykanu palono kiedyś ludzi na stosie.

            Czarownice Brite....czarownice!
            • brite Re: Ale z której religii? 21.08.07, 18:02
              > Czarownice Brite....czarownice!

              I koty.
              • breblebrox Re: Ale z której religii? 21.08.07, 18:11
                Tak, bo z kotów robimy kisiel i ciastka.
            • breblebrox Re: Ale z której religii? 21.08.07, 18:04
              Pewnie, do dzisiaj zachowałam wagę i kaczkę, trzymam je w piwnicy.
              Ech, te czasy...
              Choć i dzisiaj nikt nie spodziewa się... Hiszpańskiej Inkwizycji!!!
      • miejskie_narty Z jedynej jeszcze państwowo obowiązującej. 21.08.07, 11:05
        Ciekawe czy kiedykolwiek w Polsce szkoła będzie świecka? A raczej ciekawe, czy kiedykolwiek polska szkoła przestanie nauczać przede wszystkim obludy i hiporkyzji - bo czymże są jest nazywanie pogadanek światopoglądowych księży katolickich lekcjami religii?

        A wracając do tychże, to zapamiętałem tylko dwóch księży-nauczycieli. Jeden - młody, ambitny został doprowadzony prawie że do obłędu również przy moim małym acz mało chlubnym współudziale i zrezygnował po roku pracy w naszym liceum, drugi (choć uczył w innej szkole i w innym czasie) powiedział mi kiedyś, że po wulgarnych atakach ze strony uczniów pozwał jednego do sądu (o zniesławienie chyba) i wygrał kilka patyków odszkodowania (zadośćuczynienia?). Kupił sobie za to nowe stereo i telewizor, a na lekcjach miał później nienawisty spókój. Podobno mu to odpowiadało.
    • senor.eugenio a ja nigdy... 21.08.07, 11:05

      Mało tego - byłem irytujący, ciekawski i niegrzeczny a w 8 klasie postawiłem
      sobie za cel zdobycie z tego przedmiotu oceny niedostatecznej ale pani
      katechetka zmyślnym trikiem postawiła mi 3, z czego byłem bardzo niezadowolony i
      nie omieszkałem jej tego powiedzieć. W liceum na religię już nie chodziłem.
      • trooly Re: a ja nigdy... 21.08.07, 11:09
        Jesteś wzorem człowieka, który musi nad sobą pracować.
        • senor.eugenio Re: a ja nigdy... 21.08.07, 11:51

          A nawet chce.
      • evonka nie był to możliwe 21.08.07, 11:12
        żeby dostać z religii, tej w kosciele, coś poniżej 5. ale to były
        zupełnie inne zajęcia niż w szkole. dzieci naprawdę uczyły się o
        historii chrześcijaństwa. oczywiscie w sposób dla nich odpowiedni,
        przez naukę o życiu Jezusa..
        a szkole było dużo gorzej, mimo, że i tak potem wszyscy dostawali
        piątki. sama prowadziłam dość mocne spory z katechetą-zakonnikiem-
        psychopatą.. ale i tak potem stawiał 5..

        dziwi mnie tylko chodzenie na jakikolwiek przedmiot po to, żeby
        dostać niedostateczny, czyli niczego się nie nauczyć, nei
        dowiedzieć, totalnie olać. po co?
        • miejskie_narty Re: nie był to możliwe 21.08.07, 11:17
          Choćby po to, żeby pozkazać, że jeśli nie można dostać 2, to znaczy, że system oceniania jest bez sensu. A to znaczy, że jeśli mimo wszystko katecheta go stosuje to uprawia fikcję. A jeśli przy tym twierdzi, że prawda jest pożądaną wartością, to znaczy, że gdzieś ktoś się pogubił. Niekoniecznie ten, kto chce dostać dwóję.
          • evonka acha 21.08.07, 11:25
            no to teraz jasne.

            wlasnie dlatego uważam, że religia w szkole i w takiej postaci jak
            jest teraz jest bez sensu. albo nie powinna podlegac szkolnemu
            systemowi oceny i być na "zaliczenie", albo powinna być rzeczywiście
            lekcją religii, kursem historii chrześcijaństwa, a nie ocenianiem
            czyjejś religijnosci, odmawiania zdrowaśki, no bo jak???

            no i ci świeccy katecheci... żenada.. po kursie parafialnym, bez
            studiów pedagogocznych, o teologicznych nie wspomnę.. z księżmi dużo
            lepiej nie było, ale przynajmniej mozna było jakąś rzeczową dyskusję
            poprowadzić, wiedzieli o czym mówią..

            a w ogóle to marzy mi się lekcja religii, w czesie której mówi się o
            różnych religiach również. bo chrześcijaństwo, a właściwie
            katolicyzm, nie jest jedyny na świecie... nie można pomijać całego
            kontekstu kultury świata.
            • camelot Re: acha 21.08.07, 11:30
              W szkole podstawowej nie stawia się ocen sródrocznych i końcowororocznych
              jedynek i dwójek. Jak ktoś ma z relą kłopoty to katecheci żądają od rodziców
              wniosku o zwolnienie z reli. Wtedy nie ma problemu z 1 czy 2 - uczeń nie
              uczęszczał. Takie jest to zakłamanie.
        • senor.eugenio Re: nie był to możliwe 21.08.07, 11:26
          evonka napisała:

          > żeby dostać z religii, tej w kosciele, coś poniżej 5. ale to były
          > zupełnie inne zajęcia niż w szkole. dzieci naprawdę uczyły się o
          > historii chrześcijaństwa. oczywiscie w sposób dla nich odpowiedni,
          > przez naukę o życiu Jezusa..

          Z religii w kościele pamiętam jedynie siostrę Halinkę, która tłumaczyła, że
          "pedał" to taki facet, który kładzie się na kobiecie i "tak pedałuje". Aż
          szkoda, że siostra Halinka nie znała prawdziwego znaczenia tego określenia -
          jakże większe miałaby pole do popisu...

          > a szkole było dużo gorzej, mimo, że i tak potem wszyscy dostawali
          > piątki. sama prowadziłam dość mocne spory z katechetą-zakonnikiem-
          > psychopatą.. ale i tak potem stawiał 5..

          Klasa, w której byłem, wykończyła psychicznie dwie katechetki i jedną zakonnicę
          więc zdarzały się nawet trójki.

          > dziwi mnie tylko chodzenie na jakikolwiek przedmiot po to, żeby
          > dostać niedostateczny, czyli niczego się nie nauczyć, nei
          > dowiedzieć, totalnie olać. po co?

          Presja rodziny. Powiedzieli "w liceum zrobisz jak zechcesz ale w podstawówce
          masz chodzić". No to chodziłem, na swój sposób - nigdy nie zapomnę furii, którą
          wzbudziłem podpisując się pod kartkówką z Siedmiu Grzechów Głównych jako "Święty
          Imię Nazwisko z Łodzi" :>
      • brite Mi raz ksiądz dał po mordzie 21.08.07, 11:26
        Dostałem kiedyś na religii (jeszcze tej przykościelnej) od księdza z otwartej
        dłoni w twarz. Nie był to argument w dyspucie światopoglądowej, kretyn uderzył
        mnie, bo się uśmiechałem kiedy on nadęcie strofował innego ucznia.
        To było daaawno.
        • evonka oddałabym 21.08.07, 11:42
          temu kretynowi.
          • Gość: brite z nielogu Re: oddałabym IP: *.toya.net.pl 21.08.07, 17:57
            wtedy to ja miałem znikomą świadomość swoich praw, a i nieśmiały mocno byłem.
            Mnie zresztą sam fakt uderzenia zabolał mniej niż to, że zostałem walnięty bez
            powodu.
    • tome.k A ja różnie, w zależności od prowadzącego. 21.08.07, 11:26
      W podstawówce, pierwsze 3 lata to oczywiście piątki, ale od klasy czwartej do
      ósmej to dwójki i trójki, częściej jednak trójki.

      W szkole średniej - czwórki, raz trója, czwórki i... szóstka.

      Dlaczego?
      Ponieważ jak tylko w moim umyśle zaczęły kształtować się własne poglądy,
      stwierdziłem że będę stawiał czynny opór praniu mojego mózgu. Trudno się
      spodziewać aby nawiedzona nauczycielka, która zabiera ciężko chorą córkę wbrew
      opinii lekarzy na pielgrzymkę (bo oczywiście bardziej jej to pomoże), dopuściła
      jakiś inny pogląd do swojego zakutego łba. Dlatego byłem ten niedobry,
      niewychowany, niegrzeczny itd.
      W szkole średniej często zmieniali mi się prowadzący zajęcia. Trafiłem raz na
      księdza, który również nie pojmował czemu chodzę na religię skoro nie wierzę
      (stąd trója). Ale byli również tacy, którzy potrafili mnie słuchać i chcieli
      słuchać. Dla których byłem ciekawym okazem - nie wierzy a chodzi na religię.
      Chce dyskutować i wymieniać poglądy. I za te czwórki się nie obrażam, a szóstkę
      dostałem na sam koniec edukacji za to, że miałem 100% frekwencji co się nie
      zdarzało nawet tym wielkim "katolikom" i za słowa że "dekalog jest najlepszym
      zbiorem norm etycznych, wypełniajmy 10 przykazań, a świat będzie lepszy".

      Natomiast nie wierzyłem i nie wierzę w Boga, a oceniać religię... to tak samo
      jakby ten rzekomo istniejący Bóg wybierał ludzi i dzielił na gorszych i
      lepszych. Przecież Bóg podobno kocha wszystkie swoje dzieci.

      Można ocenić umiejętność paciorka, znajomość stacji w Drodze Krzyżowej itp.
      Tylko czemu to służy? Ano obłudnemu poczuciu, że Polacy to istoty wierzące.

      Pewnie, że wstyd.
      • evonka bardzo ciekawe 21.08.07, 11:35
        co napisałeś... chodziłeś na religię, żeby się dowiedzieć czegoć,
        mimo, że nie wierzyłeś. gdyby lekcja religii mogla wypełniac
        potrzeby takich osób oraz wyznawców innych religii niż katolicka, to
        byłoby spełnienie moich wyobrażeń o tej lekcji.

        mój brachol miał to szczęście, że całą "religijną" edukację odbył w
        kościele. miał świetnego księdza, ktory jeździł z młodzieżą na
        obozy - tzw.oazy. to było coś bardzo dziwnego, bo mój brat nie
        należał do jakichś specjalnie grzecznych czy ułożonych katolickich
        młodzieńców... a jeździł na takie wyjazdy, bo ten ksiądz był po
        prostu bardzo fajnym liderem, rozumiał młodzież i potrafił z nimi
        rozmawiać w sposób powazny i dojrzały. dlatego jeździły z nim
        głownie łobuzy.. ;-)
        • szprota Re: bardzo ciekawe 21.08.07, 19:32
          Teraz wyjdzie, że też chcę zasłużyć na Evonkowe "to bardzo ciekawe", ale akurat
          tak się składa, że czyniłam nader podobnie - z tą różnicą, że nie byłam zapisana
          na religię, a zaglądałam na katechezy (mówię tu o czasach licealnych).
          Braciszkowie wtedy byli różni, raczej sympatyczni, raczej średnio poddający się
          dyskusji, ale mgliście pamiętam, że jeden czasem przynosił gitarę, więc można
          było pośpiewać, a zawsze posłuchać.
          Swoją drogą dziwi mnie to, o czym poniżej pisze Markus, że musiał przedstawiać
          zaświadczenie od rodziców, że nie chce uczęszczać. Może źle pamiętam, ale u nas
          zaświadczenie wystawiało się samemu, nawet jeśli się nie było pełnoletnim.
          • evonka bardzo ciekawe 2 21.08.07, 20:27
            o. proszę. "zasłużyłaś" .. ;-)))
            religia w szkole to porażka. od samego początku. jestem za świecką
            szkołą. jako chrzescijanka mówię to z wielkim przekonaniem.
    • markus.kembi Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 12:10
      Ja w pierwszej klasie liceum miałem jedną "4", co było o tyle ciekawe, że nie
      byłem na ani jednej lekcji. To znaczy na jedną poszedłem, z ciekawości, ale
      księżulo na 7:00 zaspał i po prostu nie przyszedł. Na koniec roku nie miałem
      oceny z religii, ale już w drugiej klasie się zaczęło.

      Najpierw w styczniu przyszedł po kolędzie "gestapowiec w sutannie", jak go
      później nazwałem, i zrobił awanturę, że nie chodzę na religię, że jak to może
      być, że woda jest niepoświęcona, że do koperty dostał tylko 10 złotych, a
      wychodząc wymamrotał coś w rodzaju "Nie miałem przyjemności", nie wiem o co mu
      chodziło. Wychowawczyni widać musiała działać w porozumieniu z tym księdzem (był
      katechetą u nas w liceum, widywałem go na korytarzu, ale to chyba nie ten uczył
      naszą klasę religii), bo już na drugi dzień oznajmiła mi, że skoro nie chodzę na
      religię, powinienem przynieść stosowne oświadczenie od rodziców. Powiedziałem,
      że takiego oświadczenia nie przyniosę. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka
      razy na tzw. godzinach wychowawczych. Wreszcie pod koniec roku szkolnego
      powiedziałem, że tak jak oswiadczenia nie przyniosłem, tak nie przyniosę i
      najwyżej będę nieklasyfikowany. Nawet chciałem być nieklasyfikowany z religii i
      nie zdać do III klasy (ze średnią powyżej 4), byłbym wtedy kimś w rodzaju
      męczennika za niewiarę. Oczywiście wtedy wychowawczyni zdała sobie sprawę z
      absurdalności całej sytuacji i pytania o oświadczenie się skończyły.

      I miałem spokój, aż do zimy, kiedy to przyszedł po kolędzie kolejny ksiądz -
      oczywiście rodzice jak zwykle go wpuścili. Ten był trochę złośliwy, ale taki z
      poczuciem humoru, nie był taki butny i bojowy jak poprzednik. Całkiem uprzejmy,
      tylko wspomniał mi, że jak na religię nie będę chodził, to "w przyszłości mogą
      być pewne nieprzyjemności". Pytał dlaczego nie chodzę na religię,
      odpowiedziałem, że jestem przeciwnikiem katechezy w szkołach. Ten na to "A co
      to, chciałbyś religię w murach kościoła zamknąć, jak w więzieniu?". Na koniec
      wytłumaczył, że teraz będą na religii nauki przedmałżeńskie i jak tego nie
      zaliczę, to później nie dostanę ślubu kościelnego. Nie przejąłem się tym za
      bardzo, ale od tego czasu, gdy ksiądz chodzi po kolędzie, wybywam z domu i idę
      na piwo.
      • Gość: fazi Jaki ty wyjątkowy jesteś IP: *.icm.edu.pl 21.08.07, 18:03
        Mam nadzieję że w przypadku ślubu lub pogrzebu będziesz konsekwentny i nie
        skorzystasz z usług gestapowców w sutannie.
        • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 21.08.07, 18:15
          E tam, na pewno weźmie ze sobą zaskórniaki ze skarpety i wyskoczy w trakcie celebry z trumny, coby zapłacić za ostatnią posługę.
        • Gość: lavinka_z_nielogu Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:33
          Może zdąży zrobić kurs weekendowy... ponoć są takie wyjazdowe kursy nauk
          przedmałżeńsskich to może i przedśmiertne zaczną robić...
          Ha!!! Lavinka z NIELOGU!
        • senor.eugenio Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 21.08.07, 23:21

          A to się w głowie nie mieści, prawda?
          • Gość: fazi Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś IP: *.icm.edu.pl 21.08.07, 23:36
            Co się w głowie nie mieści? Czyjaś hipokryzja? Wierzysz że pochowa rodzinę bez
            księdza? Takich internetowych, mocnych w gębie szczekaczy jest wielu, ale
            rzeczywistość bardzo szybko to szczekanie weryfikuje. Oby miał siłę i postępował
            zgodnie z tym co napisał, ja jednak szczerze w to wątpię.
            • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 21.08.07, 23:47
              Ale dlaczego mieszasz do tego rodzinę? Moja rodzina jest wierząca i nie mam zamiaru im odmawiać pochówku zgodnego z ich wierzeniami. Ja natomiast nie chcę być chowana zgodnie z obrządkiem katolickim i mam nadzieję, że oni to także uszanują (jedno z drugim nie ma nic wspólnego), ślubu również nie biorę, ewentualnych potomków chrzcić nie będę - m. in. dlatego, że nie jestem taką hipokrytką, aby oddawać się wierzeniom, które nie mają dla mnie znaczenia (po co miałabym to robić?!?). Tak trudno Ci uwierzyć, że istnieją osoby niewierzące?
              • Gość: big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 23:50
                Wielu (żeby nie powiedzieć: niemal wszyscy) Wielkich ateistów, na łożu śmierci
                gwałtownie zmieniało poglądy. Nie to, żebym chciał Ci coś wmówić, zwracam
                jedynie na ten FAKT delikatnie uwagę.
                • markus.kembi Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 21.08.07, 23:59
                  "Na łożu śmierci"? Ilu ludzi umiera na łożu? Przecież śmierć, miłość i sraczka
                  przychodzą znienacka ;-)
                • porucznik_theo_kojak Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:00
                  Gość portalu: big_news napisał(a):

                  > Wielu (żeby nie powiedzieć: niemal wszyscy) Wielkich ateistów, na
                  > łożu śmierci gwałtownie zmieniało poglądy. Nie to, żebym chciał Ci
                  > coś wmówić, zwracam jedynie na ten FAKT delikatnie uwagę.

                  Jak trwoga to do pana Boga.
                  • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:07
                    porucznik_theo_kojak napisał:
                    >
                    > Jak trwoga to do pana Boga.
                    Na tym polega _nawrócenie_ Wielkiego ateisty?
                • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:01
                  Niesamowite, już czuję się nawrócona.
                  Gość portalu: big_news napisał(a):
                  > Nie to, żebym chciał Ci coś wmówić,
                  No więc po co zwracasz moją uwagę na ten fakt?
                  Pewnie równie wielu wierzących zmieniało wiarę, bądź zupełnie ją porzucało. I co w związku z tym? Czy to oznacza, że zaraz skoczę przed ołtarz ślubować komuś?

                  Czym charakteryzuje się Wieki ateista?
                  • big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:10
                    Absolutnie nie mam zamiaru w tym wątku, ani nawet na temat wiary, z kimkolwiek
                    się droczyć. Jeżeli coś napisałem, to jedynie po to, żeby zwrócić uwagę na fakt,
                    że nie tylko zatwardziali forumowi ateiści zmieniali i będą zmieniać poglądy.
                    Wspominając o Wielkich ateistach miałem na myśli raczej ich postaci jako całość,
                    a nie wyszczególnianie i opisywanie ich charakterystyki.
                    Podam jeden przykład:
                    Jacek Kuroń.
                    Starczy?
                    • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:20
                      A ja odnoszę wrażenie, że droczysz się.
                      Fakt jest taki, że nikt z wiarą się nie rodzi, jest to rzecz nabyta. Natomiast twierdzenie z taką pewnością, jaką przedstawił niejaki Fazi, że ateista na pewno "uwierzy" (i to przyjmie wiarę katolicką!), tylko dlatego że stanie przed obliczem jakiejś trudnej chwili, jest dla mnie zarzucaniem komuś hipokryzji (już wcześniej wyjaśniełam dlaczego to dla mnie hipokryzja).
                      Nie mówię, że nigdy w nic nie uwierzę (nie poznałam jeszcze innych wierzeń, katolicyzm poznałam i odrzuciłam już dawno), ale należy pamiętać, że wiara jest jedną z tych rzeczy, która opiera się takim płytkim ograniczeniom jak przeświadczenie jakiejś osoby w ogóle mnie nie znającej, czy jakimś innym "regułom".
                      • big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:27
                        Żeby udowodnić, że jednak jesteś w błędzie sądząc, iż się droczę, nie skomentuję
                        już Twojej wypowiedzi;)
                • misiomis Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:09
                  Poglądy na co? Na to na którym boku im się lepiej leży
                  na tym łożu? Mogłeś śmiało powiedzieć 'niemal wszyscy'.
                  • big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:11
                    Wyżej wypowiedziałem się na ten temat. Więcej nie zamierzam.
                    • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:26
                      A to poniżej to echo z przyszłości?
                      Bez przesady, Bigi, czemu starasz się być w opozycji w każdej dyskusji? Po co zaczynasz dyskucję i ciągniesz ją, jeżeli cały czas się zarzekasz, że nie chcesz dyskutować?
                      • big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:38
                        Często, będąc pod przemożnym urokiem naszych przedstawicielek płci przepięknej,
                        bezwiednie wpadam w wir dyskusji. Jednak to jest już na prawdę ostatni raz!
                        Nooo, tutaj;)
                • brite Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:10
                  Gość portalu: big_news napisał(a):

                  > Wielu (...) Wielkich ateistów, na łożu śmierci
                  > gwałtownie zmieniało poglądy.

                  I czemu ma to dowodzić?
                  Strach zmienia każdego.
                  • big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:12
                    Jesteś pewien, że chodzi o strach?
                    Byłeś w takiej sytuacji, czy jak?
                    No dobra, wycofuję ostatnie pytanie...
            • markus.kembi Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 21.08.07, 23:56
              Kundelku (coś o "szczekaniu" pisałeś), ważne że ja w to wierzę, że będzie miał
              siłę i postępował zgodnie z tym co napisał.
              • melanc.hoolik Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:11
                Niestety muszę przyznać mu rację bo w szczekaniu ciężko ciebie przebić. Walnij
                coś o PiSie bo jakoś ostatnio w tym temacie dziwnie ucichłeś. Niedługo nastanie
                "nowa" władza więc koronny argument leczący twoje kompleksiki i nieudacznictwo
                przestanie istnieć. Znienawidzony reżim nie będzie ci już przeszkadzał w
                robieniu kariery hehehe
                • big_news Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:13
                  Eee tam. Będzie musiał się jeszcze pare lat pomęczyć:)
                • markus.kembi Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:18
                  A co ma PiS do nauki religii w szkołach? Ludzie, czy wy macie jakąś obsesję? Nie
                  możecie wytrzymać bez rozmów o polityce?
                  • breblebrox Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:22
                    Mi się wydaje, że to jedne z przykładów naszej przypadłości narodowej - wszystkim się wydaje, że znają się na polityce, więc na ten temat sprowadzają każdą dyskusję.
                    • markus.kembi Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:33
                      Nietórzy internauci są po prostu ograniczeni - potrafią się wypowiadać tylko na
                      tematy polityczne. Gdy próbują wymyślić coś niepolitycznego, mózgi im się
                      przegrzewają od nadmiernego wysiłku.
                      • melanc.hoolik Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:53
                        markus.kembi napisał:

                        > Nietórzy internauci są po prostu ograniczeni - potrafią się wypowiadać tylko na
                        > tematy polityczne. Gdy próbują wymyślić coś niepolitycznego, mózgi im się
                        > przegrzewają od nadmiernego wysiłku.

                        Idealnie siebie scharakteryzowałeś:
                        klik na obrazek żeby powiększyć tinyurl.com/2n6np7
                        • markus.kembi Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 01:00
                          To 8 wPiSów na 6200. A u Ciebie jak prezentują się proporcje wpisów politycznych
                          i niepolitycznych?
            • misiomis Re: Jaki ty wyjątkowy jesteś 22.08.07, 00:36
              Gość portalu: fazi napisał(a):

              > Co się w głowie nie mieści? Czyjaś hipokryzja? Wierzysz że pochowa rodzinę bez
              > księdza?

              Czy żeby pochować rodzinę z księdzem trzeba samemu chodzić do
              kościoła? Czy księża odmawiają pochówku osób wierzących,
              bo ich dzieci nie są wierzące?
              Jeżeli tak, to czyja to jest hipokryzja? Gościa, który
              ma swoje poglądy i respektuje poglądy innych?

              Ponadto fazi napisał(a):
              > rzeczywistość bardzo szybko to szczekanie weryfikuje. Oby miał siłę i postępował
              > zgodnie z tym co napisał, ja jednak szczerze w to wątpię.

              Ja mam takie same poglądy w omawianym względzie co Markus, więc się ustosunkuję.
              Jeżeli wątpisz w to, że można stać
              konsekwentnie przy swoich poglądach wobec odmiennych
              poglądów kościoła katolickiego, to stawiasz ten kościół
              w bardzo złym świetle. To tak jakbyś mówił: 'możesz myśleć
              co chcesz, kościół i tak cię dopadnie'.
              • evonka ktoś tu coś miesza.. 22.08.07, 09:10
                katolicki pogrzeb jest dla osób wierzących, dla katolików. to
                oczywiste. tak jak wszystkie inne sakramenty katolickie. niestety
                osoba zmarła nie mówi, więc za nią rodzina informuje parafię, że był
                katolikiem i dlatego pogrzeb katlicki mu się po prostu należy.
                rodzina może być totalnie niekatolicka. nie ma to znaczenia. może
                tylko takie, że na pogrzebie czy mszy nikt nie będzie uczestniczył w
                modlitwie. ale chyba ważniejsze jest to, że rodzina się zatroszczyła
                o należny zmarłemu pochówek. jesli innej woli nie miał.
                co do "nawróceń" na "łożu śmierci" to różnie bywa. tak jak napisała
                Brebleblox jedni zaczynają wierzyć, inni tracą wiarę w trakcie
                swojego życia, nie ma reguły. Nie mniej silne przezycia, takie jak
                ciężka choroba, bliskość śmierci, skłaniają do różnych przemysleń i
                podejmowania pewnych decyzji. W tą lub w inna stronę.

                • markus.kembi Re: ktoś tu coś miesza.. 22.08.07, 10:05
                  No ale zauważ, że sporo jest osób, które zostały nawrócone dopiero po śmierci.
                  Wygląda to tak - rodzina jest katolicka i ma wbite do głowy (na przykład dzięki
                  szkolnym "lekcjom religii"), że na każdym pogrzebie musi być obecny pan w
                  sutannie. "Przekonwertowują" zatem pośmiertnie nie mogącego już protestować
                  nieboszczyka i wkoło opowiadają, że tak naprawdę za życia to nie był aż takim
                  bezbożnikiem. Ksiądz może kręcić nosem, ale dla większości duchovnych liczy się
                  tylko zapłata. Albo może być tak, jak przed kilku laty na pogrzebie pewnego
                  znanego, warszawskiego prawnika (adwokat, profesor prawa, sędzia Trybunału
                  Konstytucyjnego), który przed śmiercią oświadczył, że nie życzy sobie pochówku
                  katolickiego - na jego pogrzeb przyszedł "mistrz ceremonii", który był księdzem,
                  tyle że przebranym w niebieską togę zamiast w sutannę.
                  • evonka bardzo możliwe, spójrz na to z innej strony: 22.08.07, 13:53
                    > Wygląda to tak - rodzina jest katolicka i ma wbite do głowy (na
                    przykład dzięki
                    > szkolnym "lekcjom religii"), że na każdym pogrzebie musi być
                    obecny pan w
                    > sutannie.

                    myślę, że nie powinniśmy mylić katolików z tymi, którzy chcą sobie
                    jakieś tam "profity" zapewnić udając, że nimi są.

                    Ksiądz może kręcić nosem, ale dla większości duchovnych liczy się
                    > tylko zapłata.

                    bardzo możliwe, że łapki mają lepkie. nie mniej naprawdę nikt nie
                    zmusza owej rodziny do "chowania" zmarłego w obecności, jak to z
                    wdziękiem okreslasz: pana w sutannie. z drugiej strony jeśliby znali
                    swoje prawa wiedzieliby, że jest to jedna z tych rzeczy, za które
                    zapłata się nie należy. jest "gratis". wszak dotyczy zmarłego, który
                    już pieniędzy nie ma. zwyczajowo rodzina coś tam zostawia.. ale nie
                    ma cennika, że od 300 w górę, czy jakoś tak..

                    tak więc, zachowywałabym pewien rozsądek w podejściu do pogrzebu.
                    jak i do ślubu. jestes katolikiem, chcesz mieć katolickie sakramenty-
                    ok. nie jesteś - nie chcesz - nie musisz. nikt tu nikogo pod
                    pistoletem nie trzyma - jak powiedziała pewna bohaterka filmu Rejs..

      • vauban Re: z religii zawsze miałam 5 22.08.07, 01:09
        O, nareszcie mam dostateczne uprawnienia *, aby tu cokolwiek napisać.
        Miałem ochotę popełnić pełen jadu paszkwil, ale mi trochę przez ten czas odpuściło.
        Może to i dobrze ?

        Jestem facetem na tyle starym, że nie miałem religii w szkole. Mowy nawet o tym
        nie było. Szkoła była socjalistyczna, imienia XXX LWP, i miała swoją własną
        komórkę TPPR (dla nieświadomych: Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Radzieckiej.
        Pani Przewodnicząca była chyba najzgrabniejszą laską w całej budzie, ach ach).

        Religii uczyłem się w przykościelnej salce katechetycznej. Nie mam stamtąd
        żadnych dramatycznych wspomnień - oprócz zdyszanych dobiegów z daleka, bo nie
        należy się przecież spóźniać... Ksiądz, który uczył mnie podstaw wiary
        katolickiej, był doskonale banalny. Nie molestował, nie gadał sprośności, po
        prostu był nudziarzem. Kolega z ławki obok (jakoś tak zwykle siedzieliśmy sobie
        właśnie obok), opowiadał zciszonym szeptem sprośne dowcipy, i jakoś szło to
        wszystko wytrzymać. Lepiej zapamiętałem te durne dowcipy, aniżeli katechizm,
        cóż... Na koniec, około 8 klasy podstawówki, dostałem ostemplowany papier, że
        ukończyłem jakiś tam stopień szkolenia w zakresie religii, i na jakiś czas
        zapomniałem o całej sprawie. Nie bolało.

        Przez czasy licealne, sprawa religii w ogóle dla mnie nie istniała, no i
        świetnie. Koledzy ganiali na pielgrzymki, a ja pytałem: a po co ? A po to,
        odpowiadali, żeby sobie pójść i poznać super laski, a potem, stodoła, cisza,
        siano... No to, odpowiadałem, idźcie, idźcie. A ja sobie zostanę w domu, mniej
        buty zedrę, a mogę wszak mieć to samo na miejscu...
        Religijności nie było w tym za dwa grosze. Nawet za pół.
        Tak jest, w latach osiemdziesiątych każdy gest był odczytywany jednoznacznie:
        idziesz na pielgrzymkę = kontestujesz system, jedziesz do Jarocina =
        kontestujesz system, nie idziesz na referendum = kontestujesz system... Jakież
        to było wygodne. Naprawdę, to jest to, o czym wspominał któryś z Straszliwych
        Bliźniąt - "nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe".
        Pomylił się, ale wyraźnie myśli tak, jak dwadzieścia lat temu - tak, tak, nie,
        nie. Błąd, bo od tego czasu zmieniło się wszystko. Nie ma już prostego podziału
        na "my i oni". Teraz niektórzy z tych "my" są "onymi".

        Koledzy i koleżanki, którzy chadzali na pielgrzymki, zmienili się. Jedni mają
        rodziny i dzieciaki, inni w pocie czoła harują nad karierą, jeszcze inni
        otwarcie mówią "chromolę ten kraj, tych ludzi i tą religię. Idę tam, gdzie
        będzie mi lepiej". I tak czynią. Żadnego z nich nie jestem w stanie potępić,
        wiedzą, co robią, są dorośli.
        Ale wkuwetowuje mnie pierniczenie tzw. "narodowych patriotów" o upadku obyczajów
        i braku miłości do ojczyzny. Zwłaszcza w wykonaniu PiSuarów i PiSuardess.
        W tym kraju są wciąż dziesiątki tysięcy młodych, głupich do szpiku kości
        patriotów, wystarczy się rozejrzeć. Nauczyć ich, co powinni robić, aby ich
        patriotyzm znalazł ujście w cywilizowany sposób, oto zadanie dla dorosłych.
        W tym kraju są wciąż niewyobrażalne wprost pokłady ludzkiej energii i
        pomysłowości. Niech dadzą im możliwość realizacji, a za parę lat nie poznamy
        tego kraju. Trzeba tylko mniej zakazywać.
        W tym kraju nadal da się żyć, choć jest to coraz trudniejsze. Ale można, pod
        warunkiem, że nikt nie będzie nam nakazywać, w co mamy wierzyć i co mamy robić.
        I komu płacić haracz, bo w ostateczności do tego się sprawy sprowadzają. Była
        taka piosenka niegdyś, śpiewało się ją przy ogniskach, oto refren:

        "Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał,
        Wrogów poszukam sobie sam,
        Dlaczego, ku.. mać, bez przerwy
        Poucza ktoś, w co wierzyć mam".

        * były problemy, ale minęły.
    • tropzon Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 17:57
      religię miałam w kościele a w liceum religioznastwo na zaliczenie i
      myślę,że to byłoby najlepsze rozwiązaznie
      • Gość: lavinka_z_nielogu Re: z religii zawsze miałam 5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:38
        Wydaje mi sie,że na religioznastwo to by sporo osób poszło... i nie daj Boże
        jeszcze by na buddyzm przeszli... Myślę,że Kościół Katolicki woli rzesze
        ateistów(potencjalnych do nawrócenia) a nie wierzących w innego... Boga...
        • szprota Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 19:39
          W buddyzmie akurat nie ma Boga :P
          • Gość: lavinka z nielogu Re: z religii zawsze miałam 5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:45
            Własnie o tym mówię. Innego Boga albo co gorsza Nie-Boga...(poprzedni post był
            nieco za ogólny,Bddyzm podałam jako przykład,choć może New Age byłby
            trafniejszym) Lepiej już dla KK być ateistą... Bo ateista z reguły(w polskim
            wydaniu) to człek obrażony na kościół... a Buddysta... o tego nawrócić na wiarę
            w Boga jest o niebo rudniej. Tak sądzę przynajmniej ,choć rzecz jasna mogę się
            mylić...
            • szprota Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 19:47
              (polski) buddysta to ateista, który się już odobraził i pojął, że życie bez
              duchowości potrafi być cholernie puste :)
              • Gość: lavinka z nielogu święta racja! A może nie-święta?/nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:48
            • Gość: lavinka z nielogu p.s. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:47
              Reasumując: Człowiek wyznający Islam jest raczej nie do nawrócenia na wiarę
              katolicką i vice versa. Ateista pozorowany(poszukjący) jest łatwiejszym łupem
              nie tylko dla sekt...
              lav
    • aaa202 A czy będzie mozna nie zdać z religii? 21.08.07, 20:20
    • aaa202 Ja nie zawsze 21.08.07, 20:41
      Matka zaprowadziła mnie na katechezę do kościoła kiedy miałam 3
      lata. Malowaliśmy, dziurawiliśmy kasztany, a pan w sukience coś
      opowiadał, że jak brat konikowi nóżkę urwie, to jeśli przeprosi
      ładnie, to trzeba mu wybaczyć.
      Potem normalnie chodziłam na religię do kościoła, miałam zeszyt, nie
      zawsze piękny, spóźniałam się, myliłam w "paciorkach". Nie
      dostawałam piątek. Potem przyszły oszołomskie czasy religii w
      szkole. A w szkole... poker, szachy magnetyczne, statki,
      kontemplowanie kanapki z serem. A na koniec pięć. W liceum zakonnik
      przyciskał nam tytułem chrześcijańskiej pieszczoty głowy do
      podbrzusza. Wszystkich to brzydziło, ale rzadko kto się sprzeciwiał.
      Było nam głupio za tego kretyna. Ot, tyle.
      Nauczanie religii to sprawa na tyle specyficzna, że moim zdaniem
      powinna zostać w kościele. I nie mieszać się do szkoły.
      O co gorąco się modlę;)
      • nakole Re: Ja nie zawsze 21.08.07, 23:53
        aaa202 napisała: > Nauczanie religii to sprawa na tyle specyficzna,
        że moim zdaniem
        > powinna zostać w kościele. I nie mieszać się do szkoły.
        > O co gorąco się modlę;)


        Amen!
    • nefnef Re: z religii zawsze miałam 5 21.08.07, 23:53
    • nefnef Miałem tróję 21.08.07, 23:55
      !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka