Dodaj do ulubionych

Augustyn do Dzieciaków z XII LO!!!

15.11.07, 18:07
Kochani!
Ja, Wasz kochany belfer (pierwszaki mnie nie znają, ale piszę i do Was),
postanowiłem napisać, co myślę o zawierusze w XII LO.
Dyrektor popełnił błąd. Fakt. Dając Wam do wypełnienia anonimową ankietę
postraszył, że "upokorzy" tego, kto go "moralnie brzydzi" (celowo używam
skrótów; dostałem fotki tekstu Pana Dyrektora, wiem dokładnie, co napisał).
Złamał tym samym zasadę, wyznawaną również przez spowiedników (anonimowość ma
pozostać anonimowością). Pisząc o obrzydzeniu, pogwałcił zasadę obowiązującą
każdego pedagoga: nie zgłębił przyczyny tego, co go zdenerwowało i od razu
przeszedł do bardzo mocnej kwalifikacji moralnej (pomijam już fakt, iż można
zupełnie inaczej interpretować "brak gotowości do uczczenia ofiar
ludobójstwa"; wyobrażam sobie ucznia XII LO, którego irytują: "uroczystości ku
czci", uzewnętrznianie uczuć itd., z czego wcale nie wynika, że odrzuca pamięć
o ofiarach mordów w ogóle).
Ale...
Czytając pełen tekst "listu" Pana Dyrektora do Was, odnoszę wrażenie, że cel
był szlachetny. Wydaje mi się również, iż żart (urodziny Dyrektora i Adolfa
H.), choć moim zdaniem nieudany, miał być żartem właśnie (odrobinę
absurdalnym-co jest zaletą, nie wadą). I tyle. Niewątpliwie Dyrektor "miecza"
użył i powinien sobie zdawać sprawę z tego, że od "miecza" zginąć może (jak
mówi Pismo...).
Nie pochwalam takich metod, ale (wbrew opiniom Wybiórczej) ich również nie
potępiam. Sam łamałem zasady (belferskie zasady) i nie żałuję!!! Do belfra
trzeba mieć zaufanie!!! Tak jak do ojca. Nie bezgraniczne, ale trzeba. Nawet
jeśli nas czasem poniesie, to często z miłości do Was (co nie znaczy, że
nauczycielowi wolno łamać zasady nagminnie, że ma Was prawo obrażać itd.).
Pamiętam też, jak bardzo fochy potrafią przesłonić Wam zdrowy rozsądek. Jak
bardzo obrażalscy bywacie! Nie mam o to pretensji-takie są prawa Waszego wieku
(też taki byłem). I jest w Was tyle wspaniałości, że wady są... tylko wadami.
Ale...
W zeszłym roku zaliczyłem "dywanik", bo do jednej z Waszych koleżanek (teraz
już "dorosłej" trzecioklasistki) powiedziałem: "NIUNIA". Straszne-nieprawdaż?
Ergo: dogadajcie się z Panem Dyrektorem. Naprawdę nie ma o co kopii kruszyć!
Do zobaczenia:
Augustyn
Obserwuj wątek
    • aaa202 Ale "niunia" do uczennicy też z miłości mówiłeś? 16.11.07, 12:38
      E, to jesteś usprawiedliwony.
      • Gość: Augustyn Re: Ale "niunia" do uczennicy też z miłości mówił IP: *.lodz.mm.pl 16.11.07, 16:24
        Takiej ojcowsko-belferskiej miłości...
        • aaa202 Dobrze, że ja swoich uczniów nie kocham. 16.11.07, 16:46
          Ani w kupie, ani detalicznie. Żadnego.
          • oliwija Re: Dobrze, że ja swoich uczniów nie kocham. 16.11.07, 19:28
            a ja jestem absolwentka XII LO za czasów prof. Wróblewskiej było
            cudownie. ale wszystko co dobre szybko sie kończy a nowemu
            dyrektorowi sie w dgłowie poprzewracało od tej władzy
            • Gość: kat66 Cudowne czasy??? Hmmm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.07, 13:18
              A co bylo takiego cudownego w tych czasach, bo nie powiem, zaintrygowalo mnie to? Wieczna niepewnosc, silna reka, przekonanie o nieomylnosci i ogromna roszada n-li? Serdecznie pozdrawiam
            • Gość: Wojtek P. Re: Dobrze, że ja swoich uczniów nie kocham. IP: *.net.euron.pl 03.02.08, 14:33
              Nic się dyrektorowi od władzy nie poprzestawiało. Jej nadużycia nie widziałem; nie słyszałem, by bronił się przed krytyką nie pozwalając jej wyrażać; za wszelką cenę swojego zdania też nie podtrzymywał.
              Jasne, moja pierwotna reakcja była taka sama, jak wielu innych uczniów: niechęć, zniesmaczenie, zdziwienie - bynajmniej nie pozytywne. Miałem jednak później okazję ( a wcześniej niż inni uczniowie) porozmawiać o tym z władzą w cztery oczy. Po wysłuchaniu kilku słów i całkiem miłej wymianie zdań umocniłem się w przekonaniu, że mimo wszystko był to pewien kiepsko przemyślany skrót myślowy, w którym dyrektor popełnił ogromny błąd posługując się zbyt mocnymi słowami. Cel, jakiemu przyświecała ta akcja był jak dla mnie również jasny: polemika z uczniami, nie zmienia to faktu, że gdy dyrektor posługuje się "odrazą moralną", to jasnym jest, iż kontratak uczniów będzie miał podobny ton. I nie myliłem się: odpowiedź została napisana (anonimowo), pod nią podpisała się garstka innych uczniów.. a ja głowę załamywałem, jaka to dzisiejsza młodzież (czyli również niżej podpisany) delikatna i nietykalna. Nie czułem się solidarny ze "zgwałconym przez uszy" ogółem i nie czuję w dalszym ciągu.
              Dyrektor przeprosił (w jaki sposób: nie wiem, nie byłem obecny), młódź wystarczająco pocieszona się nie wydała i sprawa dalej rozbrzmiewała cichym echem w szkolnych korytarzami przez parę miesięcy; w końcu afera umarła, zarówno w mediach, jak i w szkole, ale urażeni uczniowie już mają wyrobioną opinię o dyrektorze - tyranie nadużywającym swej olbrzymiej władzy. Ja się z takim spojrzeniem nie zgadzam, murem jednak za władzą stać nie będę, a piersią własną jedynie ROZSĄDEK zasłonię, gdzieś tam nieśmiało od uczniów do dyrektora krążący.
              I na koniec: ciekaw jestem kto wpadł na fantastyczny pomysł, by do szkoły zaciągać pismaków. Ktoś aż tak zgwałcony się poczuł i urażony, iż uznał priorytet całemu regionowi o tym donieść? Artykuł, poczynając od nagłówka "Dyrektor do uczniów: Czuję do was odrazę" przeinaczał, w bardzo subiektywnym świetle stawiał sprawę, z dyra robiąc Belzebuba, a z uczniów bezbronne owieczki. Następnym razem zastanówcie się, nim w gruncie rzeczy szkolne sprawy będziecie wynosić na pierwsze strony gazet.
              Z pozdrowieniami,

              Wojciech

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka