Gość: zalig Dziś Bruksela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 18:17 A kiedy mamy kochać za choćby jeden dzień w Łodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Tytuł pracy dr. juniora K. -Stan psychiczny, obraz IP: *.run.pl 10.03.09, 18:24 własnego ciała i preferencje doboru partnerki mężczyzn uprawiających intensywny trening siłowy. Może miał na myśli tatusia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adrem Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.09, 13:39 Choćby za brak budżetu i wynalazek z Pl. Dąbrowskiego. Pewnie tylko po to aby zrobić radnym na złość. Tyle, ze kosztem całego miasta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 08:16 1. brudne miasto 2. podroże 3. stan dróg Wystarczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczor Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 22:21 Teraz krytykujecie - to czemu głosowaliście na Kropiwnickiego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wertek Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.09, 08:17 No chyba teraz całkiem zgłupiał - chodzi o zmianę informacji o zburzeniu synagogi przy al. Kościuszki. Przeciesż chyba wiadomoże, że hitlerowcami byli Niemcy, co nie oznacza, ze wszyscy Niemcy byli hitlerowcami. Chyba w Izraelu coś mu się w głowie pomieszało Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasandra Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.09, 08:20 Tym razem MPK. Po MPO, ZWiK, ZDiT..... Jak można go oceniać pozytywnie, jesli po prostu "olewa" to co wyprawiają jego pretorianie? Odpowiedz Link Zgłoś
madox44 chachmęt Kropiwnicki 03.05.09, 08:01 www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/994246.html Jarosław Wojcieszek jest drugim - po Marku Michaliku - wiceprezydentem, który rezygnuje z dalszej współpracy z Jerzym Kropiwnickim. Niespełna pięć miesięcy i dwie dymisje we władzach Łodzi. Zbieg okoliczności, a może prezydent Łodzi nie potrafi sobie dobierać najbliższych współpracowników? Owinięci wokół palca Rezygnacja Jarosława Wojcieszka jest zaskakująca nie tylko dla jego zwierzchnika, ale i dla radnych Platformy Obywatelskiej, a także obserwatorów łódzkiej sceny politycznej. Wojcieszek był koalicyjnym wiceprezydentem, objął stanowisko niespełna półtora roku temu - po tym, jak Hanna Zdanowska zdobyła mandat posła. Odpowiadał za ważne, by nie powiedzieć kluczowe dziedziny życia w mieście: edukację, sport, drogi i gospodarkę komunalną. Jego poczynania ocenić trudno. Spektakularnych decyzji nie podejmował, a jeśli próbował cokolwiek zdziałać, natykał się na mur niechęci czy zdecydowanego oporu. Wystarczyło, że prezydent Kropiwnicki czy jego pierwszy zastępca Włodzimierz Tomaszewski mocniej tupnęli nogą, by wszystkie pomysły Wojcieszka lądowały w przepastnych szufladach urzędniczych biurek. Trudno odmówić wiceprezydentowi z PO ambicji czy chęci. Ale na swoje nieszczęście uosabia on cechy, które z góry dyskwalifikują albo skazują na porażkę współpracowników Kropiwnickiego: wrażliwość, delikatność, brak siły przebicia i zdecydowania. Bo prezydent Łodzi jest mistrzem w swoim fachu, wytrawnym politycznym graczem, który słabszych, czy może bardziej wrażliwych, z łatwością owija sobie wokół palca. Kropiwnicki rządzi niepodzielnie, bez jego zgody nikt nie ma prawa podjąć żadnej ważnej decyzji. Nie ma mowy o medialnych sukcesach na własny rachunek, wiceprezydenci są od czarnej roboty i brania na siebie odpowiedzialności za całe zło. Szefa mają bronić, chwalić, stać za nim murem i czekać, kiedy ten łaskawie ich publicznie pochwali. Taka taktyka zapewnia Kropiwnickiemu miłe złudzenie, że jest nieomylnym mężem stanu i człowiekiem sukcesu. Trudno się dziwić Dlaczego Wojcieszek odchodzi? Przypuszczalnie dlatego, że ma dosyć roli pionka na szachownicy przestawianego z kąta w kąt. Chciał być politykiem, a zrobiono z niego urzędnika i to kiepskiego, na dodatek zbierał cięgi za wszystko: korki w mieście, złe przygotowanie selektywnej zbiórki odpadów, bałagan w wydziale edukacji, a ostatnio za aferę z myciem ulicy Piotrkowskiej. Dodając do tego katastrofalną organizację promocji kluczowych dla miasta imprez sportowych - mistrzostw Europy koszykarzy i siatkarek - trudno się dziwić, że nie wytrzymał. Zwłaszcza że nie miał poparcia swoich radnych. Klub Platformy nigdy nie stanął murem za swoim prezydentem, lekceważył jego prośby, nie słuchał sugestii. To są prawdziwe powody dymisji Wojcieszka, którego, jak mówi się nieoficjalnie, ma zastąpić inny działacz PO - Włodzimierz Roszkowski, teraz wicedyrektor delegatury na Górnej. I jedno można o przypuszczalnym następcy powiedzieć: jeśli stanowisko dostanie, nikomu (prezydentowi i własnym radnym) kłopotów nie narobi. Zrobi co każą i będzie zadowolony, że ma posadę. Sprawa honoru O ile dymisja Wojcieszka jest aktem desperacji, o tyle identyczna decyzja Marka Michalika - sprawą honorową. Michalik też nie jest człowiekiem, który walnie pięścią w stół - przez prawie sześć lat był lojalny, nie powiedział pod adresem szefa jednego złego słowa. Zaszkodziły mu sukcesy na stanowisku i sympatia mediów. Michalik zajmował się pozyskiwaniem inwestorów, kilka zagranicznych koncernów w Łodzi to w największym stopniu jego dzieło. Miał doświadczenie, kontakty, cieszył się powszechną sympatią i cały czas próbował dla miasta coś zrobić. Nie był politykiem, lecz solidnym gospodarzem, w dodatku usiłującym wyczarować coś z niczego. Mam na myśli Sztab Piotrkowska, który został powołany chyba po to, by Michalika "utopić". Jak miał ratować wizytówkę Łodzi, nie mając do dyspozycji złotówki na ten cel? Oskarżony o nie swoje winy, wybrał dymisję. Trzeba podkreślić, że z posadą i prezydentem Kropiwnickim rozstał się elegancko. Z ust Michalika nie padła ani jedna skarga, nie próbował się tłumaczyć, ujawniając faktycznie winnych. Ze strony magistratu padają wobec Michalika mniej lub bardziej zawoalowane oskarżenia, ale on konsekwentnie milczy. Czyżby miał zaatakować dopiero w przyszłorocznej kampanii prezydenckiej? Wesoły Karol Barwną postacią w galerii wiceprezydentów był Karol Chądzyński. Współrządził w pierwszej kadencji, ale chluby swojemu pryncypałowi nie przysporzył. Zajmował się bezpieczeństwem, ale cokolwiek nie powiedział czy zrobił, było kwitowane salwami śmiechu albo trąciło kompromitacją. Wystarczy wspomnieć podkówki dla patroli policyjnych, aby... było je słychać. Kropiwnickiemu "wesoły Karol" pasował jednak jak ulał. Niczego nie chciał, robił co mu kazano, ślepo oddany i lojalny do przesady. W utrzymaniu stanowiska nie przeszkodziło mu nawet oskarżenie braci Gałkiewiczów, biznesmenów ze Rzgowa, którzy twierdzili, że przywłaszczył sobie 10 tys. złotych, które bracia mieli dać na kampanię wyborczą Kropiwnickiego. Sąd oczyścił byłego wiceprezydenta z zarzutów, ale niesmak pozostał. Zwłaszcza że Chądzyński będzie miał prawdopodobnie kolejną sprawę: o napaść i pobicie sąsiada na działce. Wiceprezydentem już nie jest, ale jest rzecznikiem Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, politycznego zaplecza prezydenta Łodzi. Chluby to "Kropie" nie przynosi. Zły duch magistratu Tak jak nie przynosi mu była wiceprezydent, teraz szefowa gabinetu prezydenta - Maria Maciaszczyk. Stanowisko objęła po Mirosławie Orzechowskim, który odszedł do Sejmu. Na szczęście rządziła tak krótko, że nie zdążyła niczego zepsuć. Mimo dyplomów potwierdzających ukończenie licznych studiów podyplomowych, Maciaszczyk nie błyszczy. Przeciwnie - jest uznawana w magistracie za złego ducha: wprowadza ferment, jątrzy, jej "donosy" do prezydenta niewiele mają wspólnego z prawdą. Stali bywalcy budynku przy ul. Piotrkowskiej 104 nieraz słyszeli dobiegające z prezydenckiego gabinetu gromy pod jej adresem. Ale jest wierna, ślepo oddana, więc żadnym zagrożeniem dla prezydenta na pewno nie jest. Swąd po Orzechowskim Warto przypomnieć także Mirosława Orzechowskiego. Chyba jako jedyny z wiceprezydentów umiał z Kropiwnickim rozmawiać. Kiedy obejmował stanowisko zapowiedział, że w jego wydziałach będą pracować jego ludzie, bo z koalicji nici. Liga Polskich Rodzin miała wówczas siedmiu radnych, ale silny był też (liczebnie i merytorycznie) Sojusz Lewicy Demokratycznej, więc prezydent Łodzi przystał na warunki. Orzechowski wiele się nie odzywał, swoje załatwiał po cichu. Do dziś w magistracie mówi się, że obu panów łączyła bardzo szorstka przyjaźń. Orzechowski kadencji nie dokończył, awansował do Sejmu, kiedy Ewa Sowińska dostała nominację na rzecznika praw dziecka. Zaatakował dopiero w kampanii wyborczej w 2006 roku, kiedy ubiegał się o fotel prezydenta Łodzi. Ostre słowa i listy nic mu nie pomogły. Przegrał z kretesem, ale swąd zostawił. Dalszy ciąg bałaganu Karuzela wiceprezydentów tylko pozornie jest sprawą prezydenta. Szkodzi miastu. Zmiana oznacza zwłokę, wszak nowy musi mieć czas na zapoznanie się z obowiązkami, z podległymi pracownikami. A jak uczy przykład Mirosława Wieczorka, następcy Michalika, ciągłość władzy nie oznacza jej kontynuacji, tylko nowe porządki. Sztab Piotrkowska zaczyna od nowa, a ulica jak marniała tak marnieje. Uliczne korki nie rozładują się same, afera z myciem ulicy Piotrkowskiej - nie rozpłynie się w powietrzu. Prezydent Kropiwnicki tych spraw nie rozwiąże, bo jest publiczną tajemnicą, że kończy kadencję i bardziej jest zajęty szukaniem nowej posady nie zarządzaniem miastem. Kolejny mierny, ale wierny za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re:Kto nowym wiceprezydentem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 17:51 Czy już jest nowy wice ? Kto? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotrek Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.09, 19:04 A teraz gdzie Pan Prezydent? Znow w Ziemi Obiecanej? Bo wurzedzie Go nie ma, a JW Panie Sekretarki mowią, ze nie widomo kiedy będzie, bo jest za granicą Odpowiedz Link Zgłoś
gosiakz radca prawny Renata Cieślar /Łd. M-715/ 21.05.09, 07:33 panie pRezydencie ! Renata Cieślar /Łd. M-715/ radca prawny zakładu budżetowego AN "Bałuty Nowe" potrzebuje PILNIE pełnomocnictwa procesowego do występowania w sprawach wspólnot mieszkaniowych w sądach łódzkich , bo od 5 lat występuje bez pełnomocnictwa !!! Pełnomocnictwo dla T.Ciszewskiego wyklucza udzielanie pełnomocnictw procesowych. bip.uml.lodz.pl/_plik.php?plik=uchwaly/pm/V_2581.DOC Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zołza A jak go dobrze oceniać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.09, 14:12 lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/66775,ze-sprawozdania-z-misji-do-izraela-wynika-ze-urzednicy,id,t.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zły Re: Dlaczego źle oceniamy Kropiwnickiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 10:33 Za bezczelnośc i obrażanie Łodzian. To co ten gbur opowiada o refernedum to skandal: podpisy za referendum złożyło 90 tys. Łodzian a nie żadne SLD. Referendum to nie wyraz poparcia dla SLD, tylko dezaprobaty za ostatnie 3 lata "rządow" Prezydenta-Pielgrzyma. Pogarda z jaka wypowiada się o mieszkańcach miasta jest najlepszym dowodem: Panie Kropiwnicki czas na emeryturę. A Łodź szybko o Panu zapomni Odpowiedz Link Zgłoś