bakiub11 Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości 17.06.09, 12:45 ludzie, w głowach wam się poprzewracało! leżałam w Zgierzu przez tydzień po wyrostku i nigdy nic mi tak nie smakowało jak tamte obiadki - do tej pory pamiętam pyszne pulpeciki i wędlinki :) a Panie, które leżały ze mną na sali obowiązkowo narzekały i odstawiały niemal nietknięte talerze... proponuję trochę szacunku dla stołówek szpitalnych - wiadomo, że to nie jest ani Fukier ani nawet domowe obiadki, ale starają się jak mogą. a jak ktoś nie może się przekonać, to niech poleży na płynach, pod kroplówką przez kilka dni, podczas gdy wokół wszyscy coś zajadają. po takiej diecie nawet zwykła mielonka smakuje wybornie. a wy to nazywacie "jakaś paskudna wędlina"... jedźcie do Afryki, to docenicie nasze i jedzenie i picie. pozdrawiam Panie kucharki ze Szpitala w Zgierzu! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwoś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.09, 13:01 Po pierwsze odpowiednie żywienie to element zarówno profilaktyki zdrowotnej, jak i leczenia. Leki to nie wszystko. Po drugie przydałoby się, żeby potrzeby części pacjentów, na przykład niejedzących mięsa, były brane pod uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amadeo_84 to już chyba lepiej jest w więzieniu IP: *.kalisz.mm.pl 17.06.09, 13:01 W artykule mogliby zamieścić informację o tym jakie posiłki serwują w więzieniach (tak dla porównania). Skoro w szpitalu karmi się po to, aby pacjent nie umarł, to może lepiej podawać kroplówkę zamiast posiłków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Balcer Re: to już chyba lepiej jest w więzieniu IP: 77.223.204.* 17.06.09, 13:10 Kroplówka jest droższa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galant A z którego paragrafu kolega siedział? IP: *.chello.pl 17.06.09, 13:56 Bo takiś pewny swego, że można przypuszczać, iż więzienny wikt ci dobrze znany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jojo a jakie powinno być ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 13:04 podobnym tematem do dyskusji jest jedzenie hotelowe(na przykład batony czekoladowe dla dorosłego).Co pewien czas napotykam na ten problem i bezpośrednio z tym związane dożywianie przez odwiedzających.Oczywiście mowa o chorych,mających konkretne choroby,często z upływem krwi po operacji,w stanie nieraz krytycznym.Bywało podawanie domowego rosołku choremu na serce czy szczególnie dawniej przynoszenie alkoholu.Dożywianie musi być dostosowane do choroby-na przykład przy anemii wskazana jest dobra szynka(czerwone mięso) i owoce cytrusowe(pomarańcze,których chyba w szpitalu nie podają).Jest też okres świąteczny(2 największe polskie święta,Boże Narodzenie i Wielkanoc) kiedy w szpitalu jest niewielu pacjentów i jedzenie mogłoby być o wiele lapsze(tak na ogół nie jest).Osobnym problemem są towary psujące się i brak lodówki dla chorego(na przykład jogurty). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bamber To nie wywczasy! IP: *.chello.pl 17.06.09, 14:06 Wszyscy wiemy, że polska służba zdrowia jest niedofinansowana i źle zarządzana. Kolejne reformy tylko pogorszyły sytuację, więc trudno wymagać cudów. Ludzie narzekają z przyzwyczajenia, jak się nie podoba, nikt nie zmusza do jedzenia. A kilkudniowa dieta jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Zaobserwowałem przykre sytuacje mające miejsce na wczasach (gdzie jedzenie jest wliczone w cenę) i szpitalach. Nawet jak delikwent nie je, to nie odmówi przyjęcia porcji, tylko bierze i wywala so śmieci, bo mu "się należy". A masa ludzi głoduje, w tym dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
3cik <-=-=-=-----=-=---- 17.06.09, 13:07 Ciekawe czy w prywatnym szpitalu by przeszło takie coś. Odpowiedz Link Zgłoś
black.scholes Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości 17.06.09, 13:30 oNie wiem skad takie dane, ja lezalem w Warszawie na Stepinskiej i mnie wszystko smakowalo. Wiadomo, to nie restauracja, ale bylo ok. Odpowiedz Link Zgłoś
bingola Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości 17.06.09, 13:35 A kto powiedział, że jedzenie w szpitalu musi być za darmo??? To jest jakaś patologia - dlaczego NFZ ma karmić obywatela, tylko dlatego, że przybywa on w szpitalu? Częstokroć bardziej chore osoby leżą w domu i jakoś posłaniec nie przynosi im jedzenia w termosie, prawda? Ktoś kiedyś obliczył, że gdyby za szpitalne jedzenie była odpłatność rzędu kilkunastu złotych dziennie, to z pieniędzy w ten sposób zaoszczędzonych pielęgniarki tam zatrudnione mogłyby dostać po jakieś 100 zł podwyżki! Ja, jako płatnik przymusowej składki na NFZ nie wyrażam zgody, by pieniądze te szły na karmienie ludzi będących szpitalach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Balcer Re: Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwoś IP: 77.223.204.* 17.06.09, 14:14 Pielęgniarki już dostały podwyżki! Zarabiają na poziomie średniej krajowej. Ty tyle zarabiasz, że chcesz im jeszcze dawać? Pielęgniarki to 1/3 nie roby. Siedzą w pokoiku i palą papierosy oraz plotkują. Trzeba czekać aż jaśniepani raczy przyjść na wezwanie do pokoju. Setki razy pomagałem pacjentom sam bo te biurwy nic nie robią i im się tylko strajkować chce. Najlepsze jest jak rodzina "wynajmie" pielęgniarkę po operacji kogoś z rodziny, do doglądania. Taka pielęgniarka kasuje 200-300zł na lewo a potem całą noc śpi, nawet nie zajrzy do chorego. Lekarze lepsi nie saą, ale chociaż przychodzą na prośbę. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_an Co wy jecie w domu?????? 17.06.09, 13:49 Chyba suchy chleb z blotem z kaluzy przed domem, ze tak sie zachwycacie szpitalnym jedzeniem. Ja bym nie tknela kijem od szczotki tego co jest na zdjeciu, na sam widok chce sie wymiotowac. Jakbym trafila do szpitala, to by mnie stamtad odeslali do nastepnego szpitala dla niedozywionych, bo juz teraz mam BMI ponizej normy. Chyba, ze moglabym sobie codziennie zamawiac pizze albo jedzonko od Chinczyka, to jeszcze bym przezyla :)) Dzisiaj na obiad mam lososia zapiekanego w sobie smietanowym ze szpinakiem i do tego ryz dziki. Bardzo pyszne. Nie mowie, ze w szpitalu maja mi podawac lososia, ale chociaz cos, na czego widok nie bedzie mi sie chcialo wymiotowac. I tak, odzywiam sie bardzo dobrze, lubie sobie dogodzic, wczoraj mialam np. salatke ze swiezych warzyw, z feta, olejem z oliwek, do tego pieczone krewetki - czy to znaczy, ze jestem jakas nienormalna? Odnosze wrazenie, ze ludzie na tym forum sa nienormalni, skoro uwazaja, ze karmiaca matka, ktorej oferuje sie tylko kawe, albo cukrzyk, ktory dostaje tylko dzem, albo wegetarianin, ktoremu daje sie mielonego to zaraz "hrabia" i powinien zrec co mu wrzuca do michy. Nawet moj pies nie je dan, ktore mu nie smakuja. Odpowiedz Link Zgłoś
bambussi Re: Co wy jecie w domu?????? 17.06.09, 14:14 dokładnie tak paru frustratów wcina na okrągło kaszankę i pasztetową i jeszcze wymagają żeby normalnie ludzie też tak się odżywaili dobre jedzenie to podstawa - mogę odmówić sobie czegookolwiek, ale jedzonko musi byc zawsze na najwyższym poziomie... to że ktoś je w domu za 11 zł dziennie to samo w sobie jst kuriozalne - wczoraj na bazarku mały woreczek bobu kosztował mnie 12 pln (a ja bardzo lubię bób :) :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
mary_an Re: Co wy jecie w domu?????? 17.06.09, 15:03 Oooo ja tez mam bob wlasnie zupelnie o nim zapomnialam, ide ugotowac na podwieczorek :))))))))))))) I zgadzam sie, to, ze inni jedza jakis badziew i potem sa chorzy i trafiaja do szpitala nie znaczy, ze wszyscy musza potem w szpitalu glodowac. Odkad nie oszczedzam na jedzeniu W OGOLE i jem jak arystokrata nie bylam od 3 lat nawet przeziebiona. Pieniadze zaoszczedzane na lekach wydaje na zarcie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukuryku Re: Co wy jecie w domu?????? IP: *.chello.pl 17.06.09, 15:40 I dupa ci od tego bobu urośnie, faktycznie bób to jedzenie super- ekstra-luks. Prawie jak kawior! Odpowiedz Link Zgłoś
mary_an Re: Co wy jecie w domu?????? 17.06.09, 15:50 Nie super ekstra, ale zdrowe, a kosztuje 12 zl podczas gdy w szpitalu na cala dobe maja 11zl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j... Re: Co wy jecie w domu?????? IP: *.chello.pl 17.06.09, 16:27 skoro tak doskonale sie odzywiasz to waga powinna byc prawidłowa,no cytuj dalej książkę kucharską... Odpowiedz Link Zgłoś
mary_an Re: Co wy jecie w domu?????? 17.06.09, 16:59 Mam wage jak dla mnie idealna, staram sie dobrze i zdrowo odzywiac, zeby miec idealne wymiary. A dla mnie idealne to modelkowe (powiedzmy waga ciezsza modelek a nie tych co wygladaja jak z Oswiecimia). Wlasnie dzieki temu, ze na obiad jem salatke z grillowanymi krewetkami a nie ziemniaki z sosem to mam dobra sylwetke. Co nie zmienia faktu, ze jakbym schudla 5 kilo, to by bylo juz zle. Jestem po prostu szczupla, nieduzo mi brakuje do "chuda". Jednym slowem nie moge sobie pozwolic jak inne grubasy z tego forum na schudniecie 20kg jakbym trafila do szpitala, bo to prawie polowa mojej masy ciala. Ksiazki kucharskiej nie uzywam, bo sama mam milion pomyslow na pyszne dania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j... Re: Co wy jecie w domu?????? IP: *.chello.pl 17.06.09, 23:34 kobieto idealna,jakby co nagotujesz sobie przed udaniem sie do szpitala i po sprawie:)nie schudniesz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Szpitalne jedzenie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 13:55 to czemu nie kasować od każdego pacjenta parę złotych dziennie na jedzenie. w domu jedzenie też każdego kosztuje, czemu w szpitalu ma być za darmo? A potem brakuje kasy na leki... I jeszcze każdy narzeka na coś co dostaje gratis! Jak by jedzenie było płatne, to można by napewno to dużo lepiej zorganizować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: 83.98.179.* 17.06.09, 13:55 Szanowna Gazeto! Niestety, nic nie zrobicie bo te ponadLUDZIE z NFZtu czy Ministerstwa nie trafiaja do normalnych szpitali. Wszedzie ale tylko nie tam. Szczeka nie opada ale sie rozklada w ustach gdy sie widzi co naprawde podaja tym ludziom. Inne pytanie: ludze ludziom to gotuja? To co te kucharzyny jedza w domu? To nie skandal - to Polska 1210roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: l.e. a gdzie jest powiedziane, że wyżerka ma być darmo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:01 darmowe jest leczenie! a każdy chce jeszcze jedzenie darmo, to potem trudno się dziwić że brak kasy na leczenie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpopialo Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: *.ebro.at 17.06.09, 14:01 Nie wszedzie jest zle. W marcu spedzilam tydzien na oddziale reumoortopedii w Instytucie Reumatologii na ul. Spartanskiej w Warszawie. Obsluga bardzo mila, jedzenie calkiem dobre, cieple i smaczne!! Odpowiedz Link Zgłoś
ami_lii Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości 17.06.09, 14:01 Mam podobne doświadczenia z szpitala sanatoryjnego w Ciechocinku dka młodzieży. Nie jem wiele ale nawet ja byłam głodna! Śniadanie : 2 kromki chleba, serek topiony (trójkącik), plasterek szynki, plasterek sałaty. Herbata była tylko 1 dnia. Drugie śniadanie : jedno jajko na osobę, bez względu czy to jest mikro panienka jak ja, czy 2 metrowy chłopak. Obiad : Zupa z niewiadomo czego, po tygodniu przestaliśmy nawet jadłospis sprawdzać. (Zupa pomidorowa miała kolor żółty, w zupie warzywnej były tylko ziemniaki, w zupie grochowej ani śladu grochu... legendą jest już niemalże "zupa z makaronem" która miała kolor biało-róźowy i zawierała ok. 6-8 klusków :/) Drugie danie : albo 2 kartofle na osobę (sytuacja jak z jajkami), kotlet w kolorze szaro-zielonym i smakujący jak guma do żucia, surówki były 2 razy na tygodnie. Ewentualnie były "łazanki" (bigos wrzucony do makaronu, ze zdecydowaną przewagą makaronu). Podwieczorek : again jajko, ewentualnie drożdzówka. Też 1 na osobę. Kolacja : to co zostało ze śniadania. W weekendy na śniadanie były 4 kromki chleba, 2 serki, 2 plasterki szynki, masło, sałata, ogórek i pomidor, ale dlatego że nie było ani podwieczorku, ani drugiego śniadania, a obiad był godzinę później! Więc młodzież chodziła masowo na pizzę, kurczaka bądź do Biedronki. Raz panie opiekunki zastały mnie i koleżanki z pokoju jak jadłyśmy pizzę po "teoretycznej" kolacji. Powiedziały tylko żebyśmy nie zaplamiły pościeli! Warunki sanitarne i "lokalowe" były równie interesujące. Miałam akurat szczęście że moja mamuśka która pojechała ze mną, była w sanatorium 3 ulice dalej! U niej przynajmniej jak na obiad dawali kotlety to wyglądały i smakowały jak kotlety, a zupa pomidorowa była gęsta i dużą ilością makaronu, więc chociaż u niej sie czasami mogłam najeść. A teraz najśmieszniejsza rzecz : pod koniec turnusu wszystkie osoby były ważone. Ja przytyłam 0.5 kilo (jak na mnie to i tak dużo), część 2-3 kilo. Panie z wyraźnym zadowoleniem wpisały do karty że podczas turnusu przybraliśmy wszyscy na wadze :/ Odpowiedz Link Zgłoś
jayamez Z punktu widzenia pacjenta - Warszawa 17.06.09, 14:04 Jak lezalem po przeszczepie w szpitalu w Warszawie (na Lindleya), to po tygodniu-poltora bardzo schudlem. Przyszla lekarka na obchodzie i pyta sie co ja jem. No to mowie, ze to co podaja w szpitalu. Myslalem, ze to jest wyliczona specjalna dieta po zabiegu i ogolnie przeznaczona dla pacjenta na tym oddziale. Lekarka dziwnie sie na mnie popatrzyla i niesmialo zasugerowala, zeby mi zona cos z domu przynosila. I tak to wlasnie jest: nawet lekarze sugeruja zeby nie jesc tego swinstwa i wiedza doskonale, ze nie da sie na tym normalnie wyzyc. Na oddziale transplantologicznym sniadania i kolacje to zawsze 2 kromki chelba, maslo i wedlina podlej jakosci. I NIC wiecej. Czasem wedlina zmienia sie w mala kupeczke chudego sera bialego lub kupeczke dzemu. I tez wtedy NIC wiecej. Masakra! Widzialem dziadka, ktory podbieral kromki chleba z porcji innych pacjentow, widac nie mial mu kto przyniesc jedzenia. Oczywiscie na oddziale stoi lodowka i do niej nastepuja wedrowki po posilkach: ludzie zywia sie swoimi produktami, jak juz szpitalne resztki "pobudza apetyt". Horror, horror! - jak mawial pulkownik Kurtz w "Jadrze ciemnosci". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania są wyjątki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:12 szpital raszei w poznaniu serwuje przepyszne obiadki, dobrze przyprawione, estetycznie podane. mogłabym się tam stołować codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: 217.17.35.* 17.06.09, 14:18 W tym artykule są same bzdury. Jest tendencyjny. Albo pisał go wielbiciel krewetek i innych tego typu frykasów albo amator kiełbasek, tościków z serem i majonezikiem na górze. Leżałam w szpitalu w lutym i nie mogę złego słowa powiedzieć o jedzeniu. Było zdrowe, lekkostrawne i kalorycznie przystosowane do leżącego trybu życia. Cóż złego jest w dwóch kromkach bułki z masłem i dwóch plasterkach wędliny na liściu sałaty na śniadanie? Czy nie uważacie, że już tak bardzo opychamy się tym jedzeniem, że większość ludzi cierpi na nadwagę i problemy trawienne? Ja po moim pobycie w szpitalu nabrałam jeszcze jednego dodatkowego nawyku- nie jadam po 19.00, kiedy to spożywam naprawdę lekką kolację. Pomimo, że 3 miesiące siedziałam na kanapie ze złamaną nogą, schudłam 4 kilo i czuję się fantastycznie. Polecam artykuł o jedzeniu w ostatnim National Geographic. Poczytajcie, a wszystkim tym, co narzekają na jedzenie szpitalne odmieni się punkt widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sss253 Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:38 Niedawno byłam operowana w Szpitalu Wojewódzkim w Toruniu i jedzenie tam wyglądało dokładnie tak samo jak to, które zobaczyłam dziś na zdjęciach umieszczonych w Gazecie. Codziennie ta sama wodnista zupa, na drugie danie zlepek kaszy albo ziemniaków i mięso, którego nie byłam w stanie przełknąć. Na kolację dwie kromki chleba z serem, czasem był i dżem. Na śniadanie to samo, plus mleczna polewka (zupy to nie przypominało w żaden sposób). Ciepła bywała w tym wszystkim jedynie herbata. Gdyby nie jedzenie przynoszone od bliskich lub sklepik to ciężko byłoby tam wytrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glina Re: Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:47 Nie wszędzie tak źle jest We Wrocławiu na Poświęckiej całkiem przyzwoite posiłki, W szpitalash specjaliwtycznych MSWIA jeszcze lepsze Odpowiedz Link Zgłoś
romanka68 Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości 17.06.09, 14:55 2 razy w ostatnich trzech latach byłam w szpitalach i dwa razy gdyby nie rodzina bym nie przeżyła. Pierwszy szpital Na Solcu oddział ortopedyczny: wędlina zielona a pielęgniarka, której pokazałam niezjadliwą kolację powiedziała: "powinno się dać zjeść" - jestem ciekawa czy sama by zjadła to zielonkawe świństwo. Drugi szpital to Szpital na Inflanckiej, gdzie po porodzie panie salowe zajechały z wielką tacą pachnących klusków leniwych po czym każda z nas dostała po 3 kluski na talerz!!! Ciekawe kto tym by się najadł bo chyba wyłącznie dziecko w przedszkolu a najlepsze jest to że połowa tacy zajechała do kuchni (widać panie miały ochotę zabrać kluski do domu dlatego tak skromnie nas obdzielały). Zresztą na porodówce to była norma że Panie salowe sobie zabierały nasze porcje bo to co nam dawały to było tak śmieszne że aż płakać się chciało. Jestem tylko ciekawa, czy dyrektor wie o praktykach pań salowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j... Re: Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwoś IP: *.chello.pl 17.06.09, 23:42 od kiedy to owa pielegniarka odpowiedzialna jest za jedzenie w szpitalu co Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: md Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:59 Nie wszędzie kłamstwo kto jadł w Kielcach na Onkologi ? Może porcje mogły by być większe ,ale jest smaczne. MD Odpowiedz Link Zgłoś
zielonkawa1 Na Banacha nie jest zle 17.06.09, 15:02 Czytajac ten artkul mysle, ze jest to afera nie odzwierciedlajaca sytuacji w calej Polsce. Lezalam ostatnio 2 tyg. na Banacha w Warszawie i nie moglam narzekac ani na ilosc, ani na jakosc jedzenia. Chleba nikt nie zalowal, porcje obiadowe tez byly spore, a jeszcze miedzy posilkami niektorzy pacjenci (ze specjalna dieta) dostawali przekaski. Pytanie jest tylko takie: jak to sie dzieje, ze w jednym szpitalu moze byc normalnie a w innym nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miss_cmyk Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: *.spray.net.pl 17.06.09, 15:04 Inflancka świetnie karmi wegetarian! Po pierwsze mają osobne menu dla bezmięsnych, po drugie, to menu jest lepsze od normalnego. Jak dostałam ryż na mleku z jabłkami i cynamonem zamiast cienkiego mięsa z wody, cała sala mi zazdrościła. I słusznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mela Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: 193.27.6.* 17.06.09, 15:13 4 lata temu miałam operację w klinice przy ul. Dyrekcyjnej we Wrocławiu. Kiedy po operacji mogłam już normalnie jeść dostawałam poza śniadaniami i kolacjami pyszne 2 daniowe obiadki (takie same posiłki dostawały tylko matki karmiące). Generalnie, pod względem kulinarnym (i nie tylko) miło wspominam ten szpital .. Odpowiedz Link Zgłoś
woparachgazu Domagam sie jakosci jedzenia jak w Ritz-u 17.06.09, 15:15 ja w Ritz-u czegos podobnego nie widuje, a po to jest szpital zeby m.in. nakarmic pacjenta, a i lampka wina do obiadu nie zaszkodzi. Skoro musze juz tam byc, to niech mnie karmia dobrze - TO MI SIE NALEZY KONSTYTUCYJNIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: an STOCER Konstancin Jeziorna IP: *.chello.pl 17.06.09, 15:37 Lekarze i personel super,jedzenie jak w artykule Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjent Szpitalne jedzenie, czyli galeria pyszności IP: *.aster.pl 17.06.09, 16:41 polecam szpital w chojnicach. jak chorowac to na wakacjach w borach tucholskich. jest smacznie!!! obiady jak w domu. a lekarze...? juz od samego SOR-u oraz na kardiologii fachowcy w swojej dziedzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: setisun Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości IP: *.159.6.178.static.crowley.pl 17.06.09, 16:57 Ciekawe, czego oczekiwać od szpitali, jeśli są szpitalami publicznymi. To, że nasze składki zdrowotne nie idą na szpitale, to żadne novum!! Po drugie - nie od dziś wiadomo, że zdrowe jedzenie jest drogie. Odpowiedz Link Zgłoś