Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: gienek Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 08.07.11, 13:17
      zamknięty
      kapitalizm.republika.pl/rekarynku.html
    • Gość: jothagie Spóźniona recenzja ornitologiczna IP: *.dynamic.mm.pl 12.07.11, 11:46
      zamknięty
      I znów jestem przelotem w Olsztynie, jak ten ptak wędrowny. Ale a propos...www.polskajestkobieta.org/
      Partia Kobiet zaczyna się dowalać do mego ptaszka. … że niby mnie to lepiej, bo go mam. Szanowne Panie, a ja mam doświadczenia zupełnie inne. Wielokrotnie żałowałem, że nie mam dziupli, bo byłoby łatwiej. Ale nic to... Powiedzcie gdzie byłyście, kiedy ja byłem ptasznikiem tyrolskim? Teraz, na starość, tyle piękna zwala się na mnie bez jakiejkolwiek filozoficznej głębi. Lubię czyste i wymyte piękno, ale żeby od razu myślało za mnie? Operetka i nic więcej... jeśli zaś, to wolę libretto Westa i Helda. Jest w nim o korupcji, korzyści z urzędów i grzesznej satysfakcji z dziupli. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo byłem na tym gdzieś około 1984 roku (Gliwice?). Wtedy takie paskudztwa zdarzały się tylko w teatrach muzycznych... I rzeczywiście był tam Ptak, chyba Stanisław i chyba nawet w główniejszej roli (duet pijanych profesorów). Skąd wiecie, że teraz jest ptaszek? Że niby klimat się oziębia i w zimnej wodzie to nawet kaczorowi...? Szanowne Panie, musicie się tylko zdecydować, jaki humor preferujecie: humor Braci Marx (ktoś się ciągle przewraca, potyka, zderza ze ścianą) czy humor Braci Engels (przed nami mur problemów społecznych). Bez tego w polityce ani rusz. I ptaszka też nie rusz... zanim mu bytu nie poprawisz. Ale może to pic na wodę, a chcecie sobie tylko pobaraszkować... Pamiętajcie jednak Sz. P. , że w czasach kiedy polityka staje się specyfikiem wymiotnym, nie pora, żeby go testować jako specyfik antykoncepcyjny.
      Zapytałem moich gospodarzy na wsi, czy zagłosują na Partię Kobiet. „To jakiś seks w wielkim mieście?” - zapytała gospodyni. W zasadzie, to może i o to chodzi, bo niby dlaczego nagle zainteresował ich mój ptaszek? Wyjaśnię tylko, że dla Olsztyna to obowiązuje wersja „Sex And The City” - jakież tam wielkie miasto... W skrócie to wygląda tak: cztery przyjaciółki z Nowego Jorku – Carrie, Samantha, Charlotte i Miranda założyły w Polsce Partię Kobiet i ich statutowym obowiązkiem jest ustawiczne zaklinanie hormonów. I tak przez wszystkie sezony, jak u Vivaldiego – albo smyk, albo skrzypeczki. Też piknie, powiedziałby baca, choć z owiecek to więksy pożytek, a bez rzępolenia można się obejść.
      Widzę, że i prezes, jak lis wkrada się do tego kurnika. Pewnie chodzi mu tylko o głosy dojrzałych kur, bo gdzieżby tam cipeczki... Intencje więc ma czyste i na ptaszka można mu patrzeć, jak na ręce... Jak obejmie władzę razem z wypróbowanym ministrem sprawiedliwości i pewnie prokuratorem generalnym, to godzinami będzie można się przyglądać. Reliquiae Respublice (RR zamiast IVRP). Pociąga Was charyzma? Prezes ma charyzmę, ale ma jedną wadę, która go całkowicie dyskwalifikuje. Możliwe, że jest to wiara w zesłanie Ducha św. bezpośrednio na niego jedynego, ale najprawdopodobniej jest to nieumiejętność trzymania ideologii na uwięzi. Nie sądzę, żeby ta bajka Wam się spodobała. I co wieczór ta sama, a każdego dziesiątego próba generalna. A gdzie byłyście, gdy graliśmy ją w naszym Narodowym – sezon 2005/2007? Opóźnienie w rozwoju kulturowym? Szanowne Panie, tu dochodzimy do sedna. Kult fallusa już był. W jakimś wymiarze był obecny w każdej kulturze. Można to zrozumieć w kulturach patriarchalnych lub tych które ze względu na warunki miały kłopoty z płodnością. Na szczęście mamy to za sobą. Można powracać do tych elementów kulturowych, ale rzecz w tym, by nie naruszać tej proporcji między kultem fallusa a kultem vaginy. Zastanówcie się, czy nie można tak normalnie, np. raz dziennie spojrzeć życzliwie – dlaczego od razy kult? I pilnujecie tego, bo tylko Wy możecie na tym stracić. Mężczyźni maja naturę narcystyczną i jeśli zwracacie ich uwagę na ptaszka, to mogą się nie oderwać...i przejść w samotną kontemplację. Jeśli więc to, co zrobiłyście jest prowokacją artystyczną, to ukłony z rozluźnionym uśmiechem; Jeśli zaś była to prowokacja polityczna, to trójka na szynach... bo w cudzym rozporku widzicie ptaszka, a we własnym kroczku ... nie widzicie (Łk 6,39-42 - wersja łagodniejsza).
      P.S. A w Przygodzicach (www.bociany.ec.pl/) pięcioro nowych ptaszków. Jak to cudze ptaszki, szybko rosną. I jak młode, to z byle czego i nawet bez okazji. Przeprowadziłem z nimi internetowy wywiad. Zapowiedziały, że w sierpniu odlatują i nie wezmą udziału w wyborach. One nie korzystają z budżetu państwa i w związku z tym nie czują się zobowiązane. Mają pretensje, że ich podglądają i to we wszystkich intymnościach. Całe 24 godziny, jak na plakacie Partii Kobiet. Nie wiedzą natomiast, co to jest za świństwo na plakacie – zarąbiste kółko z krzyżykiem („Dookoła Donek” - to im nic nie mówi. I dlaczego miecz u szyi? Canossa?). Owszem, pod koniec marca, lecąc z powrotem, przyjrzą się temu z lotu ptaka, ale już dziś wiedzą jedno, że trzeba dbać o własne gniazdo i że do własnego gniazda to się nie sra... A do Pań z Partii Kobiet miały pretensje, że kobiety wypowiedziały im większość umów na noszenie dzieci. One zaś (doświadczone ptaszki!) nie widzą żadnej przyjemności w samym tylko dupceniu się... U ptaków też rządzi prawo popytu i podaży. Rozumieją, że jest kryzys... żab też co raz mniej a ich udka smakują jak po diecie Pierre Dukana. I z czego ten ptaszek ma brać energię? Z samego patrzenia? I żeby aż do Afryki, bo nasze, jeśli już ich głowa nie boli, to mają okres z polityką?
    • Gość: jothagie Pochwała grilla IP: *.dynamic.mm.pl 17.07.11, 08:20
      zamknięty
      Nie napisał tego Erazm z Rotterdamu. Piszę to ja, Jarząbek...
      Przywiozłem moich gospodarzy do miejskiego kościoła, bo u siebie mają dosyć biadolenia, jaka to parafia biedna. Zjemy śniadanie i ruszamy z powrotem na wieś. Dziś grill. Wczoraj politycznie dopadliśmy prosiaka metodą „na koryto” i … w łeb. I teraz właśnie o tym.
      Symbolem naszych elit politycznych jest grill. Służy jako zmiana tematu. Zatrzymuje ludzi przed wyjściem na ulice. Jest na służbie kampanii wyborczej. Potrafi manipulować. Zamiata problem pod dywan. Bogatym imponuje – nawet „sałatę” grillują. Biednym pozwala marzyć – „gdyby tak pasztet ugrilować...”. Nieobeznanym w „sztuce” może szkodzić. Bywa zbędny, ale czasem jest niezastąpiony. Niestety, roznoszą się tam niepokojące, nawet kryminalne smaki, np. Baraniny, spalenizny smoleńskiej, przegrzania franka, kryzysu światowego, zielonej wyspy na żółtych papierach a cacyki (tzatziki ) wciągają po grecku. Blida jest co najwyżej gorzką przyprawą do innych dań, ale jest to niekłamany „smak” czasu i obrzęd swoistego obyczaju. Politycy to jednak brudasy i wątpię, czy mają czyste ręce i sumienia. Podobnie jak do władzy, dorywają się i do grillowania, a mnie bierze wstręt przed konsumpcją z ich rąk czegokolwiek.
      Na tym grillu dopieka się również nasza historia. Popatrzcie tylko: 11 lipca w zasadzie przeszedł bez echa. A to dzień, w którym należało mówić o ofiarach Wołynia i całej sprawie eksterminacji narodu polskiego na tych terenach. A to „danie” nawet na deser nie weszło. Jeszcze ktoś tam pamiętał i zapalił świeczkę, ale w imię poprawności porzucono pamięć. Może tak trzeba, ale to nie współgra z innymi pociągnięciami, np. koniecznością pamiętania o pogromie kieleckim. O wyższości powstania w Getcie nad Powstaniem Warszawskim – jak można? A jednak ktoś tak myśli... Ktoś perfidnie podrzuca nam majora „Ognia”. Prezydent L. Kaczyński obdarzył nas tym bohaterem narodowym „grilując” go jako bohatera z niewidoczną (wytopioną) wersją bandytyzmu, a Podhale jako krainę łagodności. A to jest taki sam „bohater” „prawdziwych Polaków” jak Bandera „bohater” prawdziwych Ukraińców”. Wierzcie mi, że jako dziecko wychowane na Południu Polski nie słyszałem po domach innego zdania o majorze (faktycznie poruczniku) Kurasiu „Ogniu”, jak to, że „to był zwykły bandzior, który zasmakował w łatwiźnie użycia broni”. Także Słowacy tak sprawę widzieli. Mówili tak o nim również członkowie AK. Także członkowie BCh. I nie dlatego, że tak musieli, tylko dlatego, że tak czuli, mimo że oni doskonale wiedzieli do czego zdolny jest skrzywdzony i „tropiony” góral (tak było!). Tak kodowali na ziemi podhalańskiej i wokół, ale granicę każdy znał. Tego stopnia okrucieństwa nikt tam nie potrafi uzasadnić. Ludzie okolic mieli pretensje do L. Kaczyńskiego tylko o to, że podniósł do rangi bohaterstwa coś bardzo podłego. To nie chodziło li tylko o człowieka bardzo doświadczonego przez czas, bo wtedy trudno było o czysty życiorys. I jeszcze powiedział, że „bohaterstwo takich ludzi legło u podstaw przemian”. Bardzo to dwuznaczne.... Tu nie można dorabiać ideologii poza obłędem przydatnym podczas ostatniego okrążenia, kiedy wszystko jedno, za co się ginie, z „własnej” czy cudzej ręki.
      Swoją historię grillują na nasze potrzeby także kraje ościenne. W 1945 roku ZSRR wniósł do Trybunału Międzynarodowego akt oskarżenia wobec Niemców za akt ludobójstwa wobec Narodu Polskiego. Chodziło o Katyń. Gdy okazało się, że kto inny jest winien, to już nie jest to ludobójstwem i my to z przyczyn poprawności politycznej kupujemy. I nie mamy innego wyjścia, ale pamięć jest po to, żeby pamiętała. „Polskie obozy śmierci” to też ugrillowana historia i niekoniecznie przez Niemców. I obowiązuje tu prawo rynkowe – rynek producenta tych bzdur, a nie kupującego. Możemy sobie protestować... szczególnie, gdy świat już sobie to przyswoi.
      Z ostrożnością podchodzę więc do zapowiedzi postawienia ludzi przed trybunałem z powodu śmierci B. Blidy. Po pierwsze dlatego, że to nie sama śmierć tu decyduje, ale zaniedbania proceduralne czy kłamliwe wersje. Nas interesuje prawda, a nie to, za które imię skaże się Alfonsa Gabriela Capone. Śmieszne jest szukanie kłamczucha wśród polityków. Stosując takie kryterium można by ich po ciemku wyłapać jak kury do ubojni. Po drugie dlatego, że to ma jakieś cyniczne związki z wyborami. Nie potrafię tego jeszcze udowodnić, ale czuję tu jakiś geszeft. Po trzecie dlatego, że instytucje i winni okopali się i nikomu nie będzie zależało na odkopywaniu ich. Po prostu, zewsząd śmierdzi bardziej baraniną, „wędlinami” Olewników, niż kimś innym. I dopóki będziemy musieli nocować pod jednym dachem z różnymi politycznymi trupami, to na oczyszczenie atmosfery drogą prawną nie mamy szans. Tym bardziej, że świat prawniczy jest na haju i za nic (dosłownie) nie odpowiada. Patrzy jedynie komu się kłaniać a komu wypinać. Społeczeństwo, a dokładniej interes społeczny, służy mu raczej do wypinania się. Nic dziwnego, że bardziej od bohaterów pracy u podstaw pociągają nas bohaterowie typu mjr „Ogień” - cyniczni zbrodniarze. Założę się, że to tylko kwestia czasu, kiedy pojawi się rozprawa o wyższości patriotycznej postawy majora „Ognia” nad postawą Wincentego Pstrowskiego, lub o wyższości Kiejkut nad Guantanamo. Tak jest, na wyraźnie wskazanie Rzeczypospolitej, kształcimy dla Zachodu a wychowujemy dla mafii... Ile więc pozostaje czasu na grillowanie? Czy potem totalna rozpierducha, czy tylko rok 2012?
      P.S. Osobiście, nie lubię grilla. Przygotowanie strawy to dla mnie intymne święto. Publiczne jadanie też do moich marzeń nie należy. Przygotowuję potrawy tradycyjne i nie silę się na tzw. „owoce morza”. Kiedyś lubiłem krewetki do piwa, ale i to minęło razem z piwem. Jadałem ślimaki, ale to wymaga rygorystycznych warunków przygotowania. Owszem, piekę mięsa, ale bardziej używam pary niż wysokich temperatur. Przepadam zaś za potrawami (produktami), których już dziś się nie jada, np. kasza jaglana, owies, brukiew, tarnina, koszyki czarnego bzu, zupa rybna, itp.
    • Gość: jothagie Zrozumieć swoich obywateli... IP: *.dynamic.mm.pl 24.07.11, 08:11
      zamknięty
      Nie ograniczać się tylko do miłośników gry komputerowej World of Warcraft. Obawiam się, że może to pójść w tym kierunku, w celu zlekceważenia właściwego problemu. Może saletra, może trawa, może coca? ADHD czy kawaler? Deprecha, frustra, burak i globalna wioska... ( A propos, co u nas na Wiejskiej?) Samochód z Somalii, zapłon z Iraku a zapał z Afganistanu. A może nosił stringi? Lubił pograć w gałę, czy jeździć Meleksem? Który numer i na której liście? Czy tapeta z nim jest do ściągnięcia? Podlegał pod Świątynię Opatrzności Bożej czy pod Fartuch Wielkiej Opatrzności? Resume: Prawdziwy. Norweg. Patriota. W skrócie PNP, czytaj: WszechNorweg. Komentatorzy, nie róbcie sobie jaj!
      To jest nakaz chwili. Może nawet zwolnić szybkość świadomościowego rozwoju obywateli. Nie poganiajmy ludzi w zakresie „poprawności” wszelkiego typu. Takie ostre tempo może zemścić się w różny sposób.
      Uważam, że zbyt małą wagę przywiązujemy do czynników społecznych powodujących ekstremizmy, a potem do funkcjonowania naporu ekstremizmów. To jest kamień do ogródka elit, politycznych przede wszystkim. Zwróćmy uwagę na ekstremizm biedy, ekstremizm religii, ekstremizm partii wodzowskich, ekstremizm w obronie kultury i sposobu życia. Wyobraźmy sobie, że każdy Polak, hic et nunc, może bezproblemowo kupić broń w tym automatyczną. Co mogłoby się dziać w urzędach, bankach, sklepach, na ulicach, na rydzykownych spędach w Częstochowie, czy przed Pałacem Prezydenckim. Może nic, a może... Czy nie czas jednak to rozumieć zamiast udawać europejczyka?
      Często mówi się nam o ekstremizmie islamskim. I takie były pierwsze komentarze. Jednak prawdopodobnie celowo zaciemnia się obraz ukazując go w podtekście krajów bogatych, np. Arabii Saudyjskiej. A przeanalizujmy to samo w warunkach Czeczenii, Afganistanu, itp. Zupełnie inaczej to wygląda i da się porównać do naszych warunków. Norwegia skłania do myślenia i odchyły psychiczne przypisane sprawcy niczego nie wyjaśniają więcej ponadto, co sami prowokujemy trendami wielkiego świata i wielką polityką niezauważania problemów. Czy widzicie to, że z powodu braku dostępu do broni Polacy zabijają się słowami? Czy wyobrażacie sobie skalę masakry, gdyby słowa rzeczywiście zabijały?
      W świetle wielu przypadków skandynawskich (także Szwecja, Finlandia) musimy się dobrze wczytać w prawicowy ekstremizm, (wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Kim-jest-czlowiek-ktory-bez-zmruzenia-oka-zabil-91-osob,wid,13623371,wiadomosc.html?ticaid=1cb65) bo jesteśmy na to bardzo podatni. Tenże prawicowy ekstremizm składa się z jednego czynnika – ksenofobii z dodatkiem chrześcijaństwa i konserwatyzmu. Nie nauczyli się tego z podręcznika, ale z codziennego życia, spotykając coraz częściej wielokulturowych (innokulturowych) przybyszów, którzy nie szanują ich obyczajów, tradycji i sposobu życia. Jest to sprzeciw, którego racji osobiście kiedyś wysłuchałem. Przyznaję im rację częściowo, ale my jesteśmy w podobnej sytuacji, a u nas dodatkowo, słowo jest ograniczone, podlega cenzurze, wyrokom sądowym, ”nie wypada”, itp. I jest to uciążliwe przejmowanie ojczystego kraju, jak to nazywają Norwegowie, „od dołu”. Nam ktoś obcy przejmuje ojczyznę „od góry” importując nam narodowość, z którą od dawna mamy zatargi. Obym był złym prorokiem, gdy sądzę, że upokarzanie innych z powodu antysemityzmu nie jest skutecznym środkiem zwalczania problemu jako takiego. Również „doglądanie”, szkolenie tubylców bez uwzględnienia ich racji nie przynosi pełnych skutków. Anders Behring Breivik jeśli to o niego rzeczywiście chodzi, w bezradności swojej ideologicznej usiłował wyeliminować tych szkolących (Partię Pracy) i tych szkolonych (młodzieżówkę). I jakkolwiek brzmi to tragicznie, to tego aspektu nie da się eliminować a jego powielenie jest możliwe. To nie jest grupa jak Baader-Meinhof, którą można było wyśledzić, to jest problem jednostek, który latami może się ukrywać, choć ciągle dokarmiany, narasta. Teraz larum, a nikt nie mówił wcześniej, że jest to kraj o zatrważającej ilości samobójstw. Podobno z depresji będącej wynikiem braku słońca. Czy takich ludzi może coś drażnić?
      W kontekście tego, powoli do zwykłych ludzi dociera i swoje robi ustawiczna inwigilacja, zamach na ich prywatność. Ludzie to rozumieją chodząc po ulicach, przebywając w galeriach. Uświadamiam to sobie za każdym razem, kiedy wchodzę do Biedronki. Idę tam na zakupy, a nie w celach kradzieży, ale kamera pobudza moje myślenie. Mam przecież telefon, internet, coś tu i ówdzie napiszę, a przede wszystkim mam swoje poglądy. Niestety, to już zagraża mojemu przewrażliwionemu państwu. Nie wiem, czy jestem „na widoku” i lekceważę to, ale świadomość komponuje obraz człowieka do zaszczucia. Na szczęście mózg również jeszcze pracuje, ale współczuję tym, którzy z zaszczuciem, nawet z tym w dobrej wierze (np. w aspekcie terroryzmu), nie mogą sobie poradzić. A przecież jesteśmy normalnym narodem, gdzie nawet ogólny procent pedofilów potwierdza się w stanie duchownym i wszystkie wypadki świata mogą się zdarzyć. Czy ktoś w tym kraju ma koncepcję redukcji skutków? Czy ktoś zamierza coś z tym zrobić? Czy zepchniemy to do amatorskich rozwiązań a problem zamieciemy pod dywan? Spowodowano ogromny wzrost biedy i nic? Liczymy na rozwiązania indywidualne, typu samobójstwo? A jeśli ktoś obierze inne rozwiązanie? Jeśli powtórzy się przypadek z Łodzi, to podniesiemy larum, doraźnie to wykorzystamy i będzie dalej tak jak było. Choć przypadek łódzki jest „uczciwszy” w tym sensie, że Ryszard C. miał pretensje do polityków i zginął polityk... W Norwegii zginęły dzieci – młodzież. Potworność - 1,5 godziny czekać na śmierć.
      P.S. Wczoraj postanowiłem razem z gospodarzami (jestem na wsi) obejrzeć Festiwal Piosenki i Kultury Romów. Już pierwsza piosenka Don Vasyla nastroiła mnie tak refleksyjnie, że w głowie powstał projekt powyższego tekstu. Gdy dziś dorwałem się do klawiatury to miałem tylko jedno w głowie: „Jedno jest niebo dla wszystkich i jedno słońce nad nami /.../ Bez wojny i bez łez czy możliwy jest ten świat? Już teraz zróbmy coś, bo nie zdążymy...” www.youtube.com/watch?v=3YyL4FLsNik
      • Gość: Algebra Tetris Palikot kontra PE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.11, 18:37
        zamknięty
        Myślę że Ruch Palikota w sejmie będą zwalczać
        prawicowo-chrześcijański ekstremizm !!!

        STOP OBŁUDZIE i skrytej nienawiści !
        • Gość: jothagie Nie sądzę... IP: *.dynamic.mm.pl 26.07.11, 08:28
          zamknięty
          Dziś mam kolejny, wyczekany termin w służbie zdrowia więc przyjechałem do Olsztyna i dopiero teraz mogę odpowiedzieć, jeśli ktoś tu w ogóle oczekuje odpowiedzi.
          Mógłbym tej prowokacji nie komentować, ale... wiedzy nigdy za dużo.
          Ruch Palikota nie wybiera się do sejmu, żeby z kimś walczyć. W Polsce jest wiele rzeczy do zrobienia u samych podstaw, żeby wdawać się w jakieś wojenki z kimkolwiek. Spory w narodzie trzeba gasić a nie rozniecać, czy gasić pożary benzyną. Nie wygląda więc na to, żeby Palikot przygotowywał tego rodzaju ofensywę. Ktoś nas wkręcił na wysokie obroty i nie możemy zwolnić, poganiani jak te wielbłądy na pustyni. Palikot może tego dokonać. Może sytuację uspokoić, przynajmniej ma taką nadzieję i takie plany. Pracuje jakby miał pewność zwycięstwa. Pokazuje problemy a ludzie przekuwają to w projekty. Po pierwsze chce doprowadzić politykę do prostej odróżnialności od najstarszego zawodu świata. Istnieje taki plan, łącznie z rozwiązaniem żenującego jej finansownia, chociaż o tym sza... Po drugie, warto powiedzieć, że z uznaniem spogląda na „socjalizm” skandynawski, gdzie ludzie żyją (dalej!) na luzie. Ten luz jest jego marzeniem. Są tam wprawdzie wysokie podatki, ale bezpieczeństwo (socjalne) zapewnione. U nas bezpieczeństwo socjalne jest wyżej cenione niż wolność. Dlatego dla nas byłoby to ważne, choć taki poziom jest nieosiągalny. Niestety, nie ma u nas nawet koncepcji, jak takie bezpieczeństwo zaplanować i na czym oprzeć, jeśli społeczeństwo czuje się dobrze jako skłócone. Dlatego model Palikota będzie wyraźny. Po trzecie, trzeba wprowadzić rozejm, bo osiągamy typowy kryzys społeczny – strach, przerażenie i bezsilność, co rokuje nieciekawie. To da się zrobić zabiegami prawnymi.
          Normalność w Polsce wymaga odpowiedniego prawa a nie walki. Wystarczy wypowiedzieć konkordat, a sprawy z Kościołem ułożą się normalnie. Wystarczy wprowadzić prawo, że wszyscy płacą podatki, że wszyscy są równi wobec prawa, że podlegają prawu cywilnemu (a nie kanonicznemu), itp. Wystarczy wyprowadzić duchownych ze struktur państwa, z budżetu, itp. Nie trzeba wywoływać wojen z kimkolwiek. Wszelkie skrajności obcinać metodami demokratycznymi, o wiele pytać obywateli w referendum. Dlaczego Kościół nie może się podporządkować rozstrzygnięciom referendalnym, w tym większości katolickiej. Po co jest demokratyczne państwo, jeśli działa wbrew większości? Trzeba jednak pozostać społeczeństwem o wielu poglądach i zagwarantowanych wolnościach. Musimy się nauczyć żyć z różnością a nie z nią walczyć. To, że politycy skłócili nas, bo tak łatwiej jest nas oszukiwać, to wcale nie znaczy, że trzeba to kontynuować. Ktoś musi dać szansę, by naród mógł się odgłupić, bo inaczej zaakceptujemy swoją niewolę nie wiedząc czy „poszliśmy” za ruble, euro, dolary czy za szekle. Tak więc śmiem wątpić, czy Palikot może być gwarancją utrzymania stanu walki wszystkich z wszystkimi. I z wybranymi, np. oszołomami, ekstremistami również. Takim ludziom trzeba albo zawęzić pole działania, albo wyeliminować przyczyny ich niezadowolenia. Palikot jest zmuszony wziąć udział w tej walce, bo „inteligencja” polityczna narzuciła taki sposób kampanii, ale wiem na pewno, że nie będzie tego kontynuował w przypadku wejścia do parlamentu. Jeśli przez swój spokój stanie się dla Państwa mało atrakcyjnym politykiem, to będzie znaczyło tylko tyle, że Państwo musicie przemyśleć, czego tak naprawdę oczekujecie od polityków i jak bardzo ważna jest dla Was Polska. I jaka ta Polska ma być. Palikot nie zamierza obracać Polski w ruinę. Jeśli Państwo czują, że to zbyt mało atrakcyjny program, jak na Państwa potrzeby, to można na niego nie głosować. Lepiej zrobić to wcześniej, niż potem żałować, że skasowano igrzyska. Tu nie będzie naganiania, bo tu potrzebny jest świadomy wybór. On nie musi wygrać, żeby potem spełniać Państwa krwiożercze pragnienia. Palikot nie zamierza się tłumaczyć, w razie wygranej, że nie otworzył „Berezy” dla duchownych. Na to niech ekstremiści nie liczą, bo tego nie będzie. On dokładnie zdaje sobie sprawę, że czekają nas jeszcze lata biedy i ustawicznej pracy, ale jeśli będziemy skłonni do współpracy i nie stracimy z oczu celu, to mamy szansę wyjść na prostą. Ale tylko to może powiedzieć, że dopilnuje uczciwego rozwoju w tym względzie, ale nie jest pewny, czy ktoś mu nogi nie podstawi. Wtedy jednak będziecie jasno widzieć, kto jakie lody kręci i w następnych wyborach obdarzycie zaufaniem tych, co zachowali się uczciwie, patriotycznie i pro-państwowo.
          Dlatego też nie podjudzajcie i nie wpuszczajcie nas w tematy, których z racji naszego poziomu inteligencji nie jesteśmy w stanie wziąć pod rozwagę. Studzę więc nieracjonalne oczekiwania, bo nie znoszę jak ktoś do mnie mówi z pozycji zajefajnych tabletek albo przemyślanej prowokacji. Proszę wybaczyć.
          P.S. Odnotowałem śmierć Amy Winehouse. Właśnie odtwarzam „Back To Black”. Szkoda, że nie udźwignęła swego młodego życia wraz z sukcesem, jaki jej się przytrafił. Nie ona pierwsza i nie ostatnia. Nie do końca trawię taki przekaz, ale muzycznie jest wszystko w porządku. Nie jest to amatorszczyzna.
          And I tread a troubled track/My odds are stacked/I'll go back to black
          Black, black, black, black, black, black, black/I go back to...
          www.youtube.com/watch?v=TJAfLE39ZZ8&ob=av2n
          • Gość: Gienek Re: Nie sądzę... IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.11, 09:52
            zamknięty
            Nie wierze w ani jedno slowo takich ludzi jak Palikot.
            Jeszcze nie tak dawno uwielbial Tuska teraz wiesza na nim psy.
            sa 2 wyjscia albo
            1. naprawde nawinie myslal ze Tusk jest fajny gosc i sie rozczarowal (hehehe)
            albo:
            2. ....

            ja obstawiam zdecydowanie to drugie.

        • Gość: mk Re: Palikot kontra PE IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.11, 04:16
          zamknięty
          Problem polega na tym, że Palikota nie ma jeszcze w Sejmie, a już wszelkie siły polityczne dołują jego ruch na wszelkie możliwe sposoby. O Palikocie wiele można mówić, chociaż jestem przekonany, że nie wszystkich z różnych względów jest stać na słuchanie jego ze zrozumieniem. Nie ze wszystkim się z nim zgadzam a przynajmniej z niektórymi skeczowymi formami reakcji na rzeczywiste fakty. Zdumiewa mnie np. fakt., że walące się po pyskach w seansach telewizyjnych partie polityczne stanęły raptem razem betonowym murem Przed Palikotem. Jaki z tego można wysnuć wniosek? Po prostu odgrywają społeczny kabaret, a w chwili zagrożenia własnych stołków potrafią ruszyć na przeciwnika jak armia sowiecka. Co jednocześnie wcale nie przeszkadza zarzucanie sieci na Ruch Palikota nie wyłączając zawodów wędkarskich. Do dzisiaj pamiętam wpis privusa zadający pytanie, jeżeli nie Palikot, to kto? ... roz... ten ciągle kadzony interesowny układ wzajemnej adoracji???
          W układzie olsztyńskim ciągle mamy do czynienia z harcownikami Sycza. Jako Ukrainiec ładuje wszelkie pieniądze w Lidzbark Warmiński zapominając o tym, że do dzisiaj nie załatwione zostały sprawy popowodziowe w Górowie Iławeckim. Gra na przedawnienie, bo Sycz ma tam własne interesy? Dla czego do dnia dzisiejszego nie została oficjalnie załatwiona sprawa Fanki otwarcie stawiająca sprawy sytuacji nie tylko w Górowie Iławeckim? Komu zależy na tym, by podsycać zadawniony konflikt ukraińsko-polski? Kto z tego zbiera żniwo?
          Generalnie rzecz biorąc jest to podsycanie ekstremizmu może nie chrześcijańskiego, bo jest to zbyt duże strategiczne uogólnienie, ale na pewno ekstremizm katolicki. Chciał bym, by ktoś jak to jest na UAM-ie zajął się problematyka nacjonalizmu litewskiego zajął się meandrami Ukraińców w latach 1914-1950 a może nawet do roku 1967. Przypuszczam, że Ukraińcy będą wiedzieli, o co chodzi. Warto i nad tym się zastanowić w miejsce budowania przyszłości zamiast zaściankowego nacjonalizmu. Mam tu również na uwadze zarówno Ruś czerwoną jak i księstwo Halickie, które padły pod batutą rosyjsko-sowiecką jak i siczowym rezaniem.
    • Gość: jothagie Wyrzuty na sumieniu a sprawa polska... IP: *.dynamic.mm.pl 31.07.11, 09:18
      zamknięty
      Przewidywałem, że sprawa „Trazymacha” z Norwegii (nawiązanie do greckiego immoralisty z Chalcedonu) będzie oglądana ze wszystkich stron, a również przez tych, co na tym ogniu chcieliby własną pieczęć upiec. Niestety, każda idea znajdzie swoich „wyznawców”. Kilka dni zaledwie upłynęło od tragedii, a już znaleźli się politycy, co podpięli się do idei Trazymacha. wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Podzielam-idee-zamachowca-niektore-sa-znakomite-oburzajace-slowa-polityka,wid,13631369,wiadomosc.html?ticaid=1cbb2 I wcale się temu nie dziwię. Rozum ludzki to wspaniałe narzędzie, ale żyli i tacy myśliciele, co porównywali go z prostytutką (np. Wolter). Coś pewnie w tym jest, chociaż swój rozum, a szczególnie jego zdolności cenię sobie bardzo. Dlatego podzielam sugestię, żeby powody i przesłanki tego norweskiego czynu „nie zniknęły we mgle jednego chorego mózgu" (Sueddeutsche Zeitung), bo najłatwiej wychodzi nam robienie z kogoś wariata. Rzecz, chyba niesłusznie, idzie w tym kierunku. Docieranie zaś do przyczyn, celem zrozumienia zjawiska, przypadku, procesu, tendencji, jest niewygodne. Niech więc ten czyn, który obciąża ludzkość (wg mnie, elity!) stanie się powodem do refleksji dla jej poszczególnych przedstawicieli. W sprawie zaś, wszyscy wszystkiego się wypierają. Okaże się, że ten „sukces” miał za ojca kosmitę rodem ze „Star Wars” - jakiś Darth Vader i jakaś zemsta Sithów. Na końcu zaś zaostrzenie kursu wobec "wrogów ludu"... i „ekstremizm niech się ekstremizmem odciska”. (m.wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,106024,10019303,Norwegowie_masowo_zapisuja_sie_do_partii_politycznych.html) To nie jest droga do przyjęcia całej prawdy na klapę każdego, kto zaszedł za daleko w ocenie normalności tego, co się dzieje. Giną dzieciaki, bo to w umyśle człowieka zdesperowanego okazało się to „koniecznością”. To jednak może być nienormalne z powodu ślepoty władz, elit i ideologów. Na szczęście dla nas, istnieje jakieś wyczucie ujęte w normy, że możemy oceniać: moralne, niemoralne, immoralne. I ta ostatnia kategoria jako pewna kpina z moralnego i niemoralnego zastanawia mnie w swej genezie. Do błędu, grzechu, czyli niemoralności, mamy prawo wszyscy, ale kto ma prawo jednocześnie być bogiem i szatanem? Żeby to jednak pojąć trzeba wręcz po marksistowsku postawić czyn Breivika na tle tego, przeciw czemu usiłował zaprotestować. To tło, to wymysł, czy fakt? Przed takim zagadnieniem również ktoś musi stanąć, choć obala to polityczną religię multi-kulti. Czy jest jakieś inne wyjście? Tego nie wiem, ale wiem, że myślowo trzeba problem „obrobić”. wiadomosci.wp.pl/kat,88034,title,Zamachowiec-z-Norwegii-potepic-czy-takze-zrozumiec,wid,13625090,komentarz.html
      Byłem w Norwegii trzykrotnie – jako żeglarz, jako turysta i dłużej jako gość. Pilnie obserwowałem, (ale nie przewidywałem) rozmawiałem i widzę uzasadnienie dla tak postawionego zagadnienia. Chętnie przeczytam coś takiego, bo dla mnie jest to zbyt poważne zagadnienie i nie chciałbym czegoś sfajdać. Zastanawiający jest spis lektur umieszczonych w Manifeście. Wskazuje, że nie możemy Breivika potraktować jak zwykłego głupka. Z tego punktu widzenia „zasługuje” na analizę. Nie przesądzam co do wniosków, do których koniecznie powinniśmy dodać analizę. Łatwość przyjęcia takich a nie innych wniosków wcale nie znaczy, że analizujemy tak samo. Tu nie ma zależności jedno – jednoznacznej. Dla mnie jest to swoiste signum temporis i może tak to osądzić – Breivika na równi z tymi tempora. W Polsce tempora już można by osądzić, ale czekamy jeszcze na signum... (przepraszam za kasandryczność).
      Uważam, że polityczne elity krajów bogatych uruchomiły proces cywilizacyjnie najgroźniejszy – hipokryzję zamieniły w destrukcję tych pojęć, które były wartościami naszych czasów. Dla wartości byliśmy skłonni niejednego się wyrzec, ale jak nie ma wartości, to jaki to ma sens. Dziś elity poprzez swoją hipokryzję, poprzez ideologiczną nowomowę powodują obniżony rating dla wartości, szczególnie tych „na wynos” (nauczanych oficjalnie). Zauważmy, że na co dzień nie możemy sobie poradzić z rozmytym pojęciem „sprawiedliwości”. Widzimy przecież kpinę z tej wartości. Ba, w miejsce tego, za wartości społecznie skuteczne przyjmujemy narodowe lęki i kompleksy. Zatoczyliśmy koło i wobec tego, że bogowie nie dbają o sprawy ludzkie, a więc sami musimy się o nie zatroszczyć definiując wszystko po swojemu. Sprawiedliwe w takiej sytuacji może być to, co jest korzystne dla silniejszego. I wcale nie musimy tego szukać u Platona, bo codziennie możemy się o tym przekonać. Przekonują nas państwa. Przekonują nas organizacje. Przekonuje nas pracodawca. Przekonuje nas Kościół i jego słudzy... Siła to jest dopiero prawo. Rozpacz bierze z tego powodu, że my silni, byliśmy bezsilni wobec „nowego silnego”, albo że byliśmy silni tam, gdzie trzeba było być mądrym i przewidującym. Sprawy biorą fatalny obrót, ale nie my jesteśmy tego autorami. Ten scenariusz piszą nam hipokryci.
      Dlatego odwołuję tytuł. Nie ma żadnych wyrzutów, nie ma sumienia, nie ma problemu i w tym kontekście nie ma sprawy polskiej. Sprawa staje się własnością gatunku – jeden hegemon, jeden wzór, jedna możliwość. Sprawa polska jest ewentualnie tylko poboczną odnogą kapryśnej ewolucji. Niedługo zaginie jako mutant, który nie przyznał się do niczego wtedy, gdy można było jeszcze coś w genach poprawić... Dlatego tylko na marginesie „sprawy polskiej”: wyborcza.biz/biznes/1,100896,10013281,2_miliony_zyja_w_ubostwie.html Może tylko proroczo zapowiem, że wypróbowanymi metodami będziemy strzec wolności, sprawiedliwości... ograniczając je w „naszym interesie”. Tako rzecze sitwa trzymająca władzę. Już wiem, że przejawi się to w dożynaniu internetu. Por.: wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Szokujace-slowa-Sikorskiego-w-Polsce-jest-wielu-Breivikow,wid,13635389,wiadomosc.html?ticaid=1cbcc Nie zapomnę tego, jak przyjaciel Norweg powiedział, że „to nie władze a on musi na co dzień żyć z tymi brudasami”.
      P.S. Jestem za daniem ludziom prawa do posiadania broni. Jeśli nie ma chleba... jeśli jest nas zbyt dużo... jeśli aborcja zakazana... Świadomość ludzka zmienia się w takich sytuacjach na korzyść – u jednych pewność u drugich ostrożność. Władza nie ma jednak ochoty na ostrożność. Nie rozumiem tylko prawa do zakupu broni maszynowej. Przecież taka broń ma wybitnie charakter ofensywny. Po co to komu? Czy Jahwe ma w tym jakiś plan? Oko za... ząb za... kulka za...?
      I jeszcze jedno: Cieszę się, że posprzątano wokół brzozy. Bardzo lubię porządek. Proponuję uczynić z tego rozstaje dróg, gdzie Chrystus frasobliwą minę miał. www.youtube.com/watch?v=bW4Q-DRFyKo
    • Gość: jothagie Kiedy król jest nagi, to Wersalu już nie będzie... IP: *.dynamic.mm.pl 07.08.11, 08:30
      zamknięty
      To fakt, którego nie da się rozmydlić nikomu. Dla koniecznej dziś krystalizacji własnej tożsamości rzucam twórcze hasło: „Cały naród szuka listu pożegnalnego A. Leppera”. Przecież to jasne, że gdyby Lepper wiedział, że się powiesi, to napisałby list... Jeśli go nie znajdziemy, to gotów jestem przyjąć tezę, że śmierci nie planował, a ktoś tu tylko „warcholi”... lub, że wreszcie wbito ten „gwóźdź do politycznej trumny”. W przypadku „znalezienia” będzie to prawdziwy POPiS służb i jedyny dokument, który warto przetłumaczyć na wszystkie języki świata. Będzie to zapewne podstawowy dokument „Nowej Fali” w Polskiej Szkole Politycznej. Zawsze się dziwiłem, że między Dmowskim a Piłsudskim jest niezagospodarowana przestrzeń. Jakub Szela wybitnie się nie nadawał, ale Lepper tak. Establishment będzie jednak walczył z jego pamięcią, bo nie chciał spłacać długów, marnował ziarno i mówił to, co myślał, a więc był na swój sposób prawdziwy. Na taką zaś prawdę w naszym kraju nie ma miejsca. Umiejętność okładania się deskami z trumien przywódców opanowaliśmy perfekcyjnie a więc przybył tylko nowy przywódca - idol. Rzecz tylko w tym, że sprawa jest świeża i smród zapanuje na jakiś czas. A swoją drogą, czy lekarz nie mógł napisać: śmierć przez powieszenie? Kolejny, oświecony przez Ducha św., który po prostym oglądzie stwierdził, że to „samobójcze powieszenie”. Żałuję, bo Lepper ze swymi widłami pasował do tego politycznego chlewa. Choć... może „dzięki” tej śmierci unikniemy wielu gorszących śledztw. Lepper nie był profesjonalnym graczem więc kiedyś wywaliłby to wszystko, jak talibów z Klewek...
      Chciałoby się powiedzieć: O tempora! Za króla Stasia były czwartkowe obiady z których korzyść miała cała Polska. Za obecnych władz mamy czwartkowe wieczorne spotkania, na których traci cała Polska. A ustaliliśmy, że wszelkie zdrady miały być już tylko o świcie...
      Sekuła, Jaroszewicz, Blida, Pańko, Michniewicz, doradca Leppera, Lepper – trup w każdej szafie. Czy to bagno nie wciągnie jeszcze innych? Wzniosłe? „Elitarny Klub 57”. Prawda? A swoją drogą, nasi politycy to farciarze – nie było chyba lepszego momentu na „samobójcze powieszenie się” ich wroga. Jakaś Opatrzność nad tym czuwa – nie może być inaczej! Ostatni protestant o poglądach żarliwego katolika, życiowy hedonista, który jednak znał umiar, bokser który ciosom się nie kłaniał, polityczny samouk, który tyle wiedział – a już nic nie powie... I jak tu pogodzić wniosek pracy komisji, że nie było nacisków? Żadnych nacisków! Nigdy i na nikogo! „Państwo musi zwolnić” (Serafin) wystarczy już tych wilczych oczu. Dlaczego to nasze państwo jest takie mściwe? Dlaczego państwo znów staje się klasycznym aparatem ucisku?
      Zupełnie nie przesądzam, komu ta samobójcza śmierć (tego też nie przesądzam) jest na rękę. Faktem jest, że na naszych oczach powstaje nowy narodowy mit (spowodowania tej śmierci, doprowadzenia do niej) obracający się przeciw klasie politycznej. Może dla wypchnięcia mitu smoleńskiego? Może dla przerzucenia winy? Kto tym zagra, bo krzyż już jest pod siedzibą? Czy wreszcie wyjdzie na jaw, że ofiarowano pracę za wystąpienie z Samoobrony, za przejście do innej partii? I kogo to dotyczy? Dokładnie „czworga”. Trudno z samouka, poza podziwem, brać jakieś myśli przewodnie, ale to, co godne podziwu to trafny opis rzeczywistości. Recepty już nie były tak trafione. Może niech tylko jedna jego myśl przyświeca nam do października: "Wszyscy oni już rządzili i rozkradli Polskę". Opis trafny, ale receptę musimy już sami sobie ustanowić...
      Jakoś nigdy nie było mi po drodze z poglądami A. Leppera, ale jedno muszę mu bezsprzecznie oddać, że wyciągnął na światło dzienne rzecz dla wszystkich podstawową – uzależnienie i współuzależnienie od polityki. Po 89 roku przybywało tych uzależnionych i zaczęła się nie byle jaka wojna między nimi. Wojna „na górze”, która szybko przeniosła się „na dół” i która uczyniła z nas współuzależnionych. I jest to coś fatalnego, co mogło się nam przytrafić. Trudno zbiorowo poddać się terapii, tym bardziej, że główni uzależnieni grają nami dalej z pozytywnym efektem dla siebie. Oni nie zrezygnują z nas, chociaż jesteśmy im rzadko potrzebni. A. Lepper chyba ukazał to ewidentnie i sam poległ w tym uzależnieniu i współuzależnieniu. Powinny to być sole trzeźwiące dla społeczeństwa, ale wątpię. Nie minęło kilka dni, a sprawa jest już „właściwie” prowadzona. Gratulacje pewnej gazecie - Cimoszewicz żyje, ale z Lepperem to chyba przeholowali. Tym razem trafili na słabszego... Nic to. Pojawił się major „Płomień” i jego kult. Stworzyli go brudnymi „ręcami” i zdradliwymi „palcyma”.
      P.S. „Urzekło” mnie słowo kard. Nycza, wprawdzie do pielgrzymki, ale na temat... Cóż kapłaństwo to zawód z grupy najstarszych zawodów świata. I chociaż wszystko idzie do przodu to ten zawód zawsze jest uprawiany „po staremu”. Jest konkordat – jest impreza. Są pieniądze – nie ma depresji. To jedyna trwała fikcja na tym świecie. Kapłan istnieje ponieważ jest ludziom potrzebny, a nie dlatego, że bóg istnieje. O Wawelu nic nie było? Może konkurencyjnie – Na Skałce? Przecież to jest właściwy twórca IVRP, bo gdyby nie on, to ani Lechu nie byłby prezydentem (15% przekazanych głosów), ani Jarek nie byłby premierem. Zresztą, jak to? Polak – Katolik – Patriota... Towarzysze! O co chodzi?
      Wczoraj otrzymałem list a w nim: Kochany Tato, Młoda Polska trwa na emigracji... Mam już odpowiedź, której dopracowałem się w bezsenną noc: Kochane Dzieci, „Życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od naszych marzeń. Jest po prostu zupełnie inne” (W. Shakespeare).
      I tyle w temacie „Marioli”... że o Anecie już nawet nie wspomnę.
      A teraz, Drogi Internauto, jeśli znasz Leonarda Cohena - A Thousand Kisses Deep, np. www.youtube.com/watch?v=_c4R2KqPmEs
      And promises to keep:/You ditch it all to stay alive/A Thousand Kisses Deep.
      And sometimes when the night is slow/The wretched and the meek/We gather up our hearts and go/A Thousand Kisses Deep. /.../I'm turning tricks, I'm getting fixed...,
      to włącz sobie Chrisa Botti, np. www.youtube.com/watch?v=kBJME9ki5oo i tekst przeczytaj jeszcze raz...
    • Gość: jothagie Nihilizm, platformizm i tumiwisizm IP: *.dynamic.mm.pl 14.08.11, 07:57
      zamknięty
      tuż przed wściekłością. Dla wtajemniczonych: Kościół, polityka i społeczeństwo. Rozprawa rehabilitacyjna w Polskiej Akademii Umiejętności Wszelkich. Kolokwium rehabilitacyjne utajnione, ponieważ spodziewane jest votum separatum tuscanum. Na ogłoszenie wyników wstęp wolny. Czyli: ogłupiania ciąg dalszy i ratuj się kto może... na własną rękę. I tak do ogłoszenia rezultatów jesiennych wyborów.
      Co się tyczy Kościoła: Natanek, Górski - spółka bajkopisarzy (jeden habilitowany, drugi nobilitowany), którzy chcą, żeby bohater z ich bajki został królem średnio demokratycznego państwa (a piszę to w przeddzień rocznicy słynnego marszu w Warszawie, gdzie Kk błagał Chr., by zechciał królem Polski zostać). Dziś nie mają szans, bo Rydzyk, Głódź opowiadają się za królową zaś Wielgus i Paetz za delfinem Dziwiszem (Dauphine de Pologne). Któryś tam purpurat chciał zadać się (zaśpiewać) z królową Dodą, ale nie wiadomo, jak daleko posunął się w zdradzie właściwej królowej. Czy tylko w myślach i mowie, czy także w uczynku... A co na to sam zainteresowany? Wysyła jakieś sygnały, np. ten w Warszawie na Targówku, gdzie spłonął kościół Chrystusa króla, zapewne z Jego przyzwoleniem, ale to towarzystwo nie czyta – umie tylko nauczać. Chwilowo więc interregnum...
      Kiedyś papież nie chciał rozmawiać z Lutrem – teraz może nie zdążyć pogadać z Natankiem. Jak mądrzejsi dojdą do stanu kapłańskiego, to będzie jak w Ameryce – każdy duchowny będzie zakładał swój kościół. Wydaje się, że Natanek już idzie w tym kierunku – chyba nie ma wyjścia. wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-natanek-tworzy-sekte-od-lat-budzil-zgroze,1,4804215,wiadomosc.html Nazwanie czegoś „sektą” to tylko zabieg semantyczny, który waży tyle, co dowolny egzorcyzm. Niejaki Nowak (ten od sekt) pokazał, że kampania zupełnie bez znaczenia, bo dziś trudno zorganizować społeczeństwo przeciwko katarom.
      Co się tyczy platformy: Bardzo cenię sobie osiągnięcia starożytności, ale denerwuje mnie odwoływanie się do wzorów demokratycznych starożytności. Natychmiast przypominają mi się setki odniesień współczesnych, które są celowym zwyradnianiem samej idei. Zasadnicza deprawacja zawiera się w tym, że u nas demokracja to również sposób rządzenia sitwy obywatelami. Nieco lepiej było w Atenach, ale w Sparcie... to prawie faszystowskie państewko rządzone przez awanturniczych wojowników. Prawa przysługiwały tylko rodowitym mieszkańcom (elitom), którzy stanowili absolutną mniejszość społeczeństwa. W całości polis, porządek był zbudowany na strachu wobec posiadających siłę militarną. Poza ową mniejszością w czasach pokoju nikt inny broni nie mógł nosić. Podstawą wychowania była nienawiść do wroga, dlatego już dzieci poddawano wojskowej indoktrynacji poddając je przy tym morderczemu treningowi. I wszystko by się zgadzało, nawet z tymi dziećmi (problem sześciolatków), chociaż ich wykorzystywanie seksualne zastrzeżone jest dziś dla organizacji, której w starożytności ani ateńskiej, ani spartańskiej jeszcze nie było.
      W kraju ogólnie takie kaczanoga czuczu, na przemian z ma Tola czuczu, choć dalekie od doskonałości wzorca (chattanooga choo-choo), przekładając na polski – chocholi taniec. I wcale nie jest to źle pomyślane, ale pomyślane przez obcych i w cudzym interesie. Jest to bowiem taniec do Zachodniej muzyki – ratingów, wskaźników giełdowych, spekulacji z przyzwoleniem. Takie Hawa nagila, przy czym to nie nam dane jest budzić się z radością w sercach. Brak ożywczych inwestycji. Zachód zainwestuje tylko tyle, żeby trzymać nas w szachu. Gdzieś tak między zdechnięciem a szantażem. Przecież sami tego chcieliśmy i na to liczyliśmy oddając za bezcen majątek narodowy - „Zachód musi być zainteresowany swoją własnością, bo tylko wtedy zapewni nam bezpieczeństwo”. I mamy to, co chcieliśmy, ale Zachód nie jest zainteresowany naszym dobrobytem. Zachód jest zainteresowany (nieco) naszą siłą roboczą i naturalizacją naszych ludzi jako swoich obywateli. W to miejsce może do Polski wpuścić albo Arabów, albo Żydów. Do wyboru więc albo Breivik, albo Begin – taki polski wybór, bo na jedno wychodzi a innej możliwości brak. I jeszcze jeden aspekt sprawy jest interesujący. W nieruchomościach jest tak, że aby kupić dom to musisz kupić działkę, na której ów dom stoi. Tylko tak możliwa jest własność. Inwestorzy zagraniczni kupując „kawałek” Polski kupują go razem z politykami, którzy o sprzedaży decydują. Efektowne acz krótkowzroczne. Cóż więcej powiedzieć? Może kiedyś znajdzie się jeden sprawiedliwy (prokurator) w Izraelu.
      Zatem: Większość z tego, co robi obecna władza urąga rozumowaniom Polaków, ale niech Was nie zwiedzie, że PiS jest ratunkiem. Już raz wybraliście wg zady, byle nie PiS i niesłusznie, bo teraz okazuje się, że IVRP to fajna sprawa – nawet nacisków nie było. Warto zapamiętać internetowe zawołanie: „Na nikogo z czworga!”. Przypomnijmy sobie Słowackiego: „Nigdy z królami nie będziem w aliansach”. Wersja ks. Małkowskiego: „Nigdy z kur... nie będę w aliansach” - chodzi o pobicie dziennikarki na Jasnej Górze. Nasza wersja: „Nadziei z bandą czworga nie będziem łączyć”. Chodzi oczywiście o "Pieśń Konfederatów Barskich".
      Co do społeczeństwa: Dwadzieścia lat ustawicznego ataku na emocje, propagandowe wymuszanie wzorów postępowania zrobiło swoje. Wyborcy nie są w stanie analizować informacji. Ulegają obrazowi PR a nie rzetelnym informacjom. I stąd takie przedziwne sytuacje, kiedy ugrupowaniu powinno ewidentnie spadać, to mu rośnie, mimo że żadnych do tego podstaw nie ma. Eksperyment na niedouczonym społeczeństwie udał się. Nie rokuje to dobrze na przyszłość.
      Moje rozumowanie cechuje podstawowa słabość, którą ujawnił Stalin zadając retoryczne pytanie, ile dywizji ma papież... a mianowicie, że ja dysponuję tylko utopią a nie realnymi środkami. Jednak przywołany papież kieruje myślenie w stronę podziwu, jak mocna i trwała może być utopia. Wzbudzając zapotrzebowanie na utopię, co przede wszystkim robią elity przed dowolnymi wyborami, trzeba się zastanowić, czy nie powoduje się niebezpieczeństwa w ruchu społecznym. Politycy mogą się tym nie martwić, bo oni praktycznie za nic nie ponoszą odpowiedzialności, chyba, że przegrają, jak w Jugosławii, Iraku, może w Libii... Jednak szerzenie utopii po stronie społecznej może być karalne, a to zależy od tego na ile to zagraża władzy, elitom, ich protektorom. Obawiam się więc swojej utopii, ale przejście na realizm budzi jeszcze większy strach. Tu powinienem jednak zacytować Ziemkiewicza: Jeśli „ktoś nie chce być w tym kraju świnią, musi to mieć wliczone w koszta”. Utopia oddolna może być próbą granicy poświęceń dla ojczyzny.
      • Gość: jothagie Nihilizm, platformizm i tumiwisizm (dokończenie) IP: *.dynamic.mm.pl 14.08.11, 08:00
        zamknięty
        Zgłaszam więc choć jeden realistyczny wniosek. Zaakceptuję fakt, że cały naród jest z właściwą partią, ale pod warunkiem, że dług Polski spłacać będą członkowie właściwej partii i ci co na nich głosowali. No może jeszcze urzędnicy, którzy decydowali. Od moich dzieci, ewentualnych wnuków i prawnuków proszę się od...
        P.S. W międzynarodówce nacjonalistycznej króluje takie powiedzenie: „Nie wierzcie niczemu, co słyszycie z mediów, które kontrolują Żydzi!” („Stormfront”). Mierzę się z tym stwierdzeniem i zbieram dowody. Nie da się chyba tego obalić. Niech chociaż jeden przedstawiciel platformizmu powie, że taka dyrektywa jest absolutnie nieprzydatna w warunkach polskich. Będzie mi łatwiej...
        I żeby była jasność: Uwielbiam ten utwór w dobrym wykonaniu, np. www.youtube.com/watch?v=BFtv5qe5o3c Jest to przykład jak klarnet, instrument arabski, może pracować dla kultury żydowskiej... szczególnie w niemieckim wykonaniu. Takie multi-kulti to ja kocham.
        • Gość: ixi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm (dokończen IP: *.146.220.220.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.08.11, 09:10
          zamknięty
          Kto to jest jothagie?
          • Gość: hihi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm (dokończen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.11, 09:53
            zamknięty
            Taki duuuuzy gadula z koscielna obsesja :D
            • Gość: ixi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm (dokończen IP: *.147.148.171.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.08.11, 11:02
              zamknięty
              To może by sobie bloga założył zamiast spamować na forum lokalnej gazety. Jest tu jakiś admin?
            • Gość: ixi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm (dokończen IP: *.147.148.171.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.08.11, 11:02
              zamknięty
              To może by sobie bloga założył zamiast spamować na forum lokalnej gazety. Jest tu jakiś admin?
              • Gość: hihi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm (dokończen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.11, 14:37
                zamknięty
                Po to jest forum niech pisze. To ludzie tworza forum nie admin. Dzieki lurziom admin ma prace:-P
                • yadol JHG pozdrawiam i od razu sorry co tu napiszę 14.08.11, 17:18
                  zamknięty
                  JHG to jest ktoś kogo tu szanujemy

                  jeżeli jakaś przykościelna albo kaczolubna koorew chce tu coś bąknąć to uprzedzam :

                  są inne rydzykowo - złodziejskie media i tam mendy bolszewickie się proszę koorwić

                  wystarczy ?

                  JHG przepraszałem już na początku :)
                  • Gość: jhg Re: JHG pozdrawiam i od razu sorry co tu napiszę IP: *.dynamic.mm.pl 14.08.11, 17:58
                    zamknięty
                    Drogi Yadolu! Biorę Cię na świadka, że próbowałem temu badziewiu przeciwstawić się w formach uznanych za dopuszczalne, ale to „coś” (niezależnie od ilości nicków) nie poddaje się takiej obróbce. Żadnej się nie poddaje. Może Prezes, może Ojciec, chociaż wątpię. To jest gatunek, który swoje wie... i to co wie, musi mu wystarczyć, bo na naukę szkoda czasu. Przykładowo wypowiedź tym razem autoryzowana przez „hihi”. Stosuje w niej dosyć podstępny sposób wciskania swego płynu mózgowego: Wbrew krótkości wypowiedzi jest to ocena z obszernie rozbudowanymi przesłankami niedopowiedzianymi, a odnoszącymi się do rzeczywistości. Do oceny to każdy ma prawo i nic tu po dyskusji. Czy jednak te niedopowiedziane przesłanki są prawdziwe, czy nie, to sprawa na dyskusję, na którą nie mam już ochoty, po tym do czego doprowadziła moja wcześniejsza dyskusja z tym wielonikowym osobnikiem. To nie ma sensu. I tyle. Niech się spełnia demokracja i niech realizują się uprawnienia osłów. Przypomnę, że wg Arystotelesa demokracja to rządy hien nad osłami. Co więc będę dyskutował, jeśli jestem w tej samej grupie - osłów. Musimy koniecznie robić to polskie piekiełko – ważne kto pod kim, czy kto nad kim...? Chociaż nie od dziś wiadomo, że „wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze”. To jest demokracja wg Orwella. I na to liczą nasi adwersarze.
                    Pozdrawiam Cię i wszystkich, którzy myślą w zbliżony sposób. Życzę dobrego tchnienia w kampanię wyborczą.
                  • Gość: ixi Re: JHG pozdrawiam i od razu sorry co tu napiszę IP: *.182.65.103.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.08.11, 18:51
                    zamknięty
                    Wynocha na prywatnego bloga z tym bełkotem. Gdzie jest admin tego forum?
      • Gość: nowy Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.11, 21:50
        zamknięty
        Ale nuda.
        • yadol Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm 14.08.11, 22:00
          zamknięty
          TO SPERDALAJ
          • Gość: joi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.11, 12:16
            zamknięty
            i to świńskim truchtem



            JHG szacunek i pozdrowienia :)
            • Gość: hihi Re: Nihilizm, platformizm i tumiwisizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.11, 13:36
              zamknięty
              Mohery atakuja a wyksztalceni z wrodzona sobie inteligencja odpieraja ataki :-D
              • Gość: jhg „hihi”, a pies z Tobą tańcował! IP: *.dynamic.mm.pl 15.08.11, 16:05
                zamknięty
                Nie lepiej byłoby w sapera pyknąć parę razy? W czym można Ci pomóc i ile saletry potrzebujesz na to świniobicie?
                • Gość: hihi Re: „hihi”, a pies z Tobą tańcował! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.11, 16:25
                  zamknięty
                  Dziekuje za propozycje ale jestem zmuszony odmowic. Pozdrawiam. :)
    • Gość: jothagie Powstanie do współczesności IP: *.dynamic.mm.pl 21.08.11, 07:47
      zamknięty
      W mojej świadomości Powstanie Warszawskie jeszcze trwa. Z dwóch powodów. Po pierwsze śledzę rocznicowo, z tygodnia na tydzień – zawierzam historii. Zrywam ją, jak kartkę z kalendarza. W takich „porcjach” to łatwiej zrozumieć to szaleństwo. Kolejny raz przejdę drogę tragicznie rzuconych na szaniec. Zapał rozkładam na absurd decyzji i bohaterstwo ludzi – przegraną biorę również na siebie. W tym względzie mam opinię urobioną przez ojca, który był niezwykle krytyczny wobec decyzji i założonych celów. W powstaniu stracił przyjaciół, ale mniejsza o to, bo „z wojny każdy wyszedł poobijany”. Po drugie, coś jakby więcej rozumiem ze współczesności. Powstanie było nieudaną demonstracją dowódców, ale było również reakcją na upokorzenia ze strony wroga. Tyle lat w tak okrutnej niewoli nabrzmiało chęcią odwetu. Dlatego – jak mówił ojciec – tak chętnie przyjęto głupią decyzję. Dziś widzę coś podobnego. W Polakach narasta upokorzenie różnego typu (premier ewakuowany ze spotkania z rolnikami). Nie byłbym pewien czy ta „ilość nie przejdzie w jakąś nową jakość”. To „prawo” (II prawo heglowskiej dialektyki) wprawdzie odrzucono, ale nie lekceważyłbym tego, co tkwi w naturze Polaka – umiłowanie wolności i nietrawienie, a więc odkładanie się upokorzeń. W człowieku tkwi to jak muskaryna z grzybów. Jest w nas coś z dzikich zwierząt, które pamiętają..., które mają naturalną potrzebę zemsty. Nic tego nie jest w stanie „obrobić” – ani religia, ani kultura, a tym bardziej karmienie kłamstwem i ułudą. Pamiętajmy, że historia dostarcza więcej takich przykładów, kiedy podejmowaliśmy absurdalne decyzje po okresach upokorzeń. O jednej warto zawsze pamiętać, a mianowicie o akceptacji PRL po latach upokorzeń przedwojennych i wojennych. To garstka nie akceptowała i nie mówmy, że naród generalnie odrzucił ten system. Nieprawda! Odrzucił dopiero po latach dalszych upokorzeń. Czy jednak nie żałuje? Czy nie przyśpieszaliście tego ze wszystkich sił, a teraz wielu, nie do końca wtedy upokorzonych, spogląda wstecz...
      Dobrze wiemy, że Polska jest poletkiem doświadczalnym dla różnego rodzaju koncepcji politycznych. A to socjalizm, a to liberalizm, a to konserwatyzm i naród cierpliwie to znosi, bo wie, że jakiś wariant trzeba wybrać. Zaczyna go jednak wkurzać zabawa w nie wiadomo co. Perspektywa żadna a skutki opłakane. I to jest to clou upokorzenia, na które wystawione jest współczesne społeczeństwo polskie. Nie każdemu przecież udała się firma, nie każdemu dostępna jest praca, nie każdemu dostępny jest sens życia, nie każdemu dane jest być najedzonym każdego dnia. Wszystko to, a nie stu najbogatszych, kształtuje psychikę społeczeństwa, przy założeniu, że tego narodu już na PR (propagandę) dalej „brać” nie można.
      Warto rozważyć jeszcze jedno. To jest wręcz nieprawdopodobne, ale dalej aktualne są stare scenariusze, a więc lewicowość będzie modna tam, gdzie jest bieda. Hiszpania niech będzie tego przykładem, choć tam jest tylko gorzej, a biedy jeszcze nie zaznali. Będzie to wołanie o podzielenie się bogactwem i protest przeciwko wystawności. Prawicowość będzie atrakcyjna w krajach, regionach i sferach bogatych. Będzie to protest przeciwko dzieleniu się bogactwem z innymi. I tu kłania się pierwsze prawo dialektyki. W tym uścisku rozwijają się społeczeństwa, w tym i nasze, ale nie są wykluczone wstrząsy, łącznie z rewolucjami. I tego świadomość trzeba mieć. Zaskoczenie Norwegów jest wręcz niesmaczne... Zapowiadana zemsta Anglików też niezbyt dobrze świadczy o ich poziomie ewolucyjnego rozwoju. Teraz strach uzbraja zomo całego Eurolandu pod hasłem ,,więcej europejskości” w naszym państwie. Zachód dopracował się swoich slamsów, swego lumpenproletariatu, swojej lewackości i tylko dlatego, że przez wiele lat na tle światowego komunizmu rżnął głupa jakoby nie znał potrzeb lewicującego społeczeństwa. Zachód straszył świat Komunizmem ZSRR jak PO straszy PiSem tymczasem jest to skuteczna metoda na krotką metę. Cameron w jednym tylko miał rację, że "społeczeństwu WB brakuje etyki, moralności i poczucia odpowiedzialności". To elitom brak etyki i moralności a spoleczeństwu odpowiedzialności. Ale wreszcie ktoś zauważył i to „złamane społeczeństwo”. Ale tylko ono może dostać cztery lata odsiadki. Elity są poza podejrzeniem. W naszej sytuacji warto również sprawę przemyśleć, bo przecież historia dostarcza nam wystarczająco dużo materiału. Jest jeszcze czas, by zamiast czytać te braki z odruchu społeczeństwa, zacząć je czytać z odruchów elit. Jeśli nie wzrusza Was zagrożenie, realne przecież, to niech przynajmniej ruszą Was słowa JPII z encykliki" Centessimus annus" o prymacie zasady dobra wspólnego w życiu publicznym.
      Zważmy natomiast, że komuna to bardzo prosty mechanizm psychiczny. Doprowadza się część narodu do takiej świadomości, że jest bieda, nędza i nic nie idzie w lepszym kierunku, a jednocześnie jest klasa darmozjadów, którzy dorobili się na cudzej pracy. Wówczas wniosek jest prosty. Jeśli wszyscy nie mogą mieć dobrze, to rozstrzygnięcia wymaga tylko problem, kto ma mieć dobrze – Wy czy My. Głodny przeważnie nie umawia się na dyskusje intelektualne. Taka zdradliwa lewicowość stwarza pokusę dyktatury. I nie ma to znaczenia, gdzie ona się pojawi. W PO, w PiS, w PSL, czy w SLD. Zapamiętajmy jednak, że dziś lewicą nie jest elektorat SLD. Dziś lewicą są wykluczeni. Spolegliwym opiekunem wykluczonych nie jest Arłukowicz. Ich rzecznikiem prasowym nie jest także PiS – ich symbolem jest A. Lepper. Czy musiał odejść z tego powodu? Żeby więc nie przeżywać takich dylematów, to odpuśćmy sobie ten klasowy egoizm. Idźmy na łagodzenie konfliktów i równanie poziomu życia. Może troszkę w kategoriach społecznych pomyślimy. Nie można? Nie jest to sprawiedliwe? OK! Nie dziwcie się potem. Frustracje społeczne różne mają imiona... Panie Andrzeju! Pan był ostatnim, co tak protestem wodził... W tym momencie muszę coś jednak dodać. Lepper, w ostatnim swym geście, jest zaledwie symbolem (propozycją) podprogowo podsuwanego sposobu rozwiązywania problemów. Gdy pytamy w takich sytuacjach o udział „osób trzecich” to myślimy o naszym kochanym państwie, któremu jest na rękę ten kierunek. I nie kłóćmy się, czy chodzi o PO, czy o jakiś inny establishment. Zewsząd esbeckie skur...stwo wyłazi... A w dodatku chłam i prowizorka.
      P.S. A wracając do Powstania, to ciszą i refleksją w stylu devotio moderna uczciłem godzinę jego wybuchu. „Koniec nadziei jest grozy początkiem”- pomyślałem za Leśmianem i postanowiłem czekać na tragiczne zakończenie. Sprawa, jak to zwykle u nas bywa, przecelebrowana w stylu - o wyższości 1 sierpnia nad 15 sierpnia... i 11 listopada pewnie też... Może jeszcze tylko Powstanie w Getcie Warszawskim jest ważniejsze od wszystkiego, od Powstania Wielkopolskiego także.
      Widzę, że Palikot szaleje – dał jedynkę w Gdyni (Gdynia – Słupsk) Robertowi Biedroniowi. Inteligentnego dowcipu dodaje sytuacji fakt, że z tego samego okręgu, tylko z listy SLD startuje Leszek Miller. „Kochani” geje! Bierzcie przeniesienia do tego okręgu, słowem zróbcie wszystko, żeby Biedroń wygrał z LM. Na moją „wdzięczność” nie możecie liczyć, ale historia Wam tego nie zapomni...
    • Gość: jothagie Jak socjalizm okrada bogatych... IP: *.dynamic.mm.pl 22.08.11, 11:57
      zamknięty
      Ponieważ takie teorie świadomie upowszechnia się tu i ówdzie, to przypomniały mi się słowa M. Lutra o bogactwie żydów, opartym na nieludzkiej lichwie, bogactwie Kościoła, opartym na wyłudzaniu oraz o bogactwie bogatych, opartym na wyzysku. Nie my więc pierwsi podnosimy problem. Dlatego ostrożnie i bez rozgłosu popieram tezę socjalizmu, że bogactwo kapitalizmu bywa nieetyczne i mimo zasadności swego istnienia powinno podlegać ocenie i regulacji. Piszę to, bo kryzys zmusza do oszczędności, ale i do nakładania obowiązków na społeczeństwo. Z biednych już chyba więcej ściągnąć nie można. Kolej na bogatych, ale tu krzyk niemożebny się podniesie i już zaczyna się podnosić. Osobiście nie wierzę, że do tego dojdzie – jest to zagrywka wyborcza, żeby biednych uspokoić, a po wyborach będzie się łupić dalej... wiadomo, że biednych, bo jest ich więcej. Stara to prawda, że na niczym nie robi się tak dobrego interesu, jak na biedzie.
      W tym celu całkiem współczesna opowieść, powiedzmy o „Panu B”, bo on też dołączył do tego chóru narzekających na okradanie go. Nic nie tracicie, że go nie znacie, ale zapewniam Was, że nie jest to postać wirtualna. Jeszcze dziś czuję jego wczorajszy uścisk dłoni i mam nadzieję, że był to ostatni uścisk, bo jego syn bywa na tym forum i bawi się w autora. Jest tylko nadzieja w tym, że dłuższych „kawałków” nie czyta.
      Wróćmy do początków naszej wolności i początków naszej prywatyzacji. Pan B wychodzi z poprzedniego systemy z ciężarem (a może to błogosławieństwo) opinii TW. Niektórzy o tym wiedzieli, niektórzy się o tym dowiedzieli. Zresztą Pan B nigdy nie potrafił trzymać języka za zębami. Jednym pomógł, innym zaszkodził. Nie miał dobrej opinii wśród koleżeństwa. Miał jednak trochę oszczędności w pięcio i dziesięciodolarówkach, bo tyle był w stanie zaoszczędzić miesięcznie. A był oszczędny – zawsze pił za cudze. Nie były to duże oszczędności, ale, jak sam mówił – wystarczyły na łapówkę. Dał więc łapówkę, czego nie ukrywał, dostał kredyt i za 1/7 kupił nieźle prosperujące przedsiębiorstwo. Pierwszy krok - obniżył płace. Z zysków szybko spłacił kredyt i stał się „Panem B”, szefem spółki z o.o. Drugi krok – wywalił wszystkich starych pracowników (w sensie pracujących w firmie jeszcze przed zmianami własnościowymi). Przyszli nowi, którzy nic o właścicielu nie wiedzieli, chociaż... Dalej to jak w kapitalizmie – wytworny dom, eleganckie samochody, modne ciuchy i eksluzywny wypoczynek dwa razy w roku po 2 tygodnie. Odcięcie się od znajomych i status nowobogackiego. A podobno był to najgłupszy facet z całej firmy, nagle nie zmądrzał, nie wprowadził też nowych technologii, owszem kupił nowe maszyny, ale stare jeszcze pracują. Podobno łupią go swoi (dawna sb i dawna pzpr), ale nie ma to znaczenia – „haracz trzeba płacić i wszystko jedno komu”. I to go nie dziwi, ale dziwią go koszty pracy i podatki, które musi płacić. Od czasu do czasu u znajomego bankiera bierze kredyt, ale nie musi. Rodzina prosperuje, chociaż jedno z nadmiaru szczęścia i możliwości popadło w drogą narkomanię (coca, zapewne cola). Konta w różnych walutach i w różnych krajach. Gdzieś tam wpadł w tryby sądowe i sąd nakazał mu zapłacić 1000 zł nawiązki na PCK, co stało się okazją do demonstracji filantropii. Zasada: „Biednyś?, to twoja sprawa” króluje na jego parkiecie finansowym.
      I w takim aspekcie spójrzmy na bogactwo tego świata, także Polski, bo jakimś stopniu jest ono takiego pochodzenia. Czy to bogactwo nie ma w genezie „winy” i powinności wobec społeczeństwa? Może się mylę, ale myślę, że ma i dopóki bieda aż piszczy w niektórych sferach i rejonach, to ci nowobogaccy powinni przynajmniej mordy na kłódki pozamykać. Co prowokują takim pieprzeniem? „Nie widziała d...słońca - zagorzała od gorąca”?
      P.S. Przygotowuję się do poważnego podjęcia tematu „O wyższości PRL nad III RP”. Trzymajcie mnie bo się wkur... i będę ostry jak...Chuck Norris. „Oj dziadku, ty sobie usiądź wreszcie na du..e” – autorefleksja!
      • Gość: dociekliwy Re: Jak socjalizm okrada bogatych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.11, 12:13
        zamknięty
        hihidefinicjakapitalizmu.pl7.pl/index.php?r=kapitalizm/index
        • Gość: jhg Gratuluję... IP: *.dynamic.mm.pl 22.08.11, 13:38
          zamknięty
          I co? Jeszcze przed napisaniem tekstu przypomniałem sobie przynajmniej pięć tytułów w temacie „granice wolności”. Jeśli więc zaniechaliśmy porządku feudalnego, gdzie sankcjonowało się wyraźnie dwie warstwy: "właścicieli i narzędzi", to znaczy, że akceptujemy skład społeczny jako "człowiek i człowiek". To nie przeczy elitarności, ale i nędzy nie zakłada. Skąd więc bierze się podział na ludzi wolnych i proles, czyli faktycznie niewolników? Faktycznie, na niewolników szczęśliwych, co to mają pracę i nieszczęśliwych... Co więc uzasadnia taki podział? Bóg tak chciał? Nie sądzę, żeby od Rerum novarum ktoś odważył się tak głosić. Nie traktujcie też Boga jako wymówki. Tak głosi doktryna, której twórcami są ci, którzy tak chcieliby, bo to im odpowiada. Pamiętajmy jednak o tym, że doktryna, jak to doktryna może być zmieniona. Tysiącletnie Rzesze nie utrzymały się a cóż dopiero świstki zapisane na papierze. Kaddafiego całowali po rękach, a teraz...? Doktrynę można również wprowadzić na bagnetach, więc nie prowokujcie. Wy z socjalizmu to macie tylko to, że swojej d...y będziecie bronić jak socjalizmu. Nie ma na świecie spójnego systemu polityczno – ekonomicznego. Są próby dostosowania do czegoś, lecz tylko u nas dostosowuje się to do krawata kluczyków. "Co robić?" "Jak żyć...?" To pytania ludzi poszukujących. Tylko w Olsztynie żyje jeden taki, co wie wszystko dobrze i nawet na niezadane pytania zna odpowiedź. Chi! Chi! – zaśmiał się cymbał z pamięci...
          Jeśli zostaną podniesione podatki i zapłacą je przede wszystkim ludzie bogaci, to przyznałbym im jednocześnie prawo kontroli, a nawet koniecznej zgody, na co te pieniądze zostaną wydane. Zbyt łatwo nasze władze dysponują nieswoimi pieniędzmi, żeby im ufać. Generalnie podoba mi się idea państwa kontrolowanego przez podatników i stosownie do ich wkładu. Może to rola Senatu, gdzie głosowalibyśmy liczbą głosów zależną od sumy zapłaconych podatków? To jednak jest fikcją – „aż taka głupia to ja już nie jestem”. Ale jeśli to na głodne dzieci, na szansę dla wykluczonych, to chyba nie będą mieć nic przeciwko temu. Natura takiego pieniądza nie powinna polegać ani na tezauryzacji, ani na marnotrawstwie.
          • Gość: hihi Re: Gratuluję... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.11, 14:18
            zamknięty
            Cos masz do mnie ekonomiczny ignorancie?
            • Gość: jhg Re: Gratuluję... IP: *.dynamic.mm.pl 22.08.11, 14:38
              zamknięty
              Mam jedną pretensje, a mianowicie, że nie jesteś rybą, bo wtedy na pewno nazywałbyś Gupik.
              • Gość: hihi Re: Gratuluję... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.11, 14:49
                zamknięty
                Dowcip wysokich.... lotow. :)
                • Gość: jhg Dziękuję... IP: *.dynamic.mm.pl 22.08.11, 14:59
                  zamknięty
                  jw
    • Gość: jothagie Kariera Andrzeja L - Dyzmy (wersja dla myślących) IP: *.dynamic.mm.pl 23.08.11, 10:48
      zamknięty
      W pewnym sensie podnieca mnie tak postawione zagadnienie – napisać coś, co poprzez właściwie postawione znaki zapytania budziłoby ludzi do myślenia. Nie zrobię oczywiście tego, bo to mi po prostu zwisa, ale doceniam w tym względzie możliwy proces twórczy. Ale gdyby, to zacząłbym od tego, że my Polacy szanujemy prawo i zwyczaje rzymskie. Tam zaś mówi się, że o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Jeśli.., to dlaczego jeszcze w dniu śmierci zaczęło się niemiłosierne pranie mózgów? A potem już tylko rosło, jak u Hitchcocka? Posłużę się tu Stephenem Kingiem i jego „Danse Macabre”. Horror może oddziaływać na trzech poziomach. Na najprostszym – wywołać obrzydzenie. Na nieco trudniejszym – przestraszyć, choć jest to krótkotrwałe. Na najwyższym – wywołać nieokreślone uczucie niepokoju, lęku, które będzie utrzymywało się jeszcze długo. Może nawet go końca tego roku. Pewnikiem przejdzie dopiero po wyborach. Jeśli już uchwyciliśmy tę konwencję, to polecam film „Krzyk” (Scream, reż. Wes Craven). Zawiera on zbiór reguł, które pozwalają przeżyć atak psychopat(ów)y.
      Drugi znak zapytania postawiłbym przy zagadnieniu, czy jakiś premier planował „noc długich noży”? Wbrew pozorom jest to zagadnienie bardzo związane z zaistniałym praniem mózgów po śmierci AL. Traktuje to jednak w stylu Ch.Boudelaire'a - „Prawdziwi podróżnicy to ci tylko którzy wyruszają, aby wyruszyć”. Może ktoś jednak wyruszy tym traktem? Mnie nie jest śpieszno do matni, z której tylko wysiłek intelektualny i szczęśliwy dostęp do faktów uwalniają od obłędu. Brak mi dostępu... Cóż, Polska to kraj jaj! Biuro na prawach celi więziennej a Przewodniczący zostaje obezwładniony tuż nad ziemią. Z niecierpliwością czekam na nowe wersje. Jeśli stanąć na stanowisku prokuratury (art. 151 Kodeksu karnego: "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"), to śmiało oskarżyć można elity, że stworzyły mu warunki i wręcz zachęcały do samobójstwa. Tak udupić człowieka potrafią tylko politycy z podległymi mu służbami.
      Pytanie trzecie nie byłoby do kogoś skierowane, ale warto zapytać, komu zależy na takim upodleniu narodu. Upadlają nas elity – od świętych po bandytów (co jest immanentną częścią działalności elit). Fakt, że byliśmy dumni ponad przyzwoitość, ale żeby aż tak wdeptywać nas w ziemię. Nie dosyć, że robi się z nas parweniuszy, to sukcesywnie wdeptuje nas się w ziemię, traktując nas przy tym jak przygłupów. Wszystko pewnie dlatego, że doświadczyliśmy socjalizmu. Widocznie jest w tym coś mocnego jeśli zamiast iść do demokracji kierujemy się w stronę jakiegoś prawdziwego totalitaryzmu i to środkami, po których pamięć jeszcze się nie zabliźniła.
      Przyjaciel nagrywał mi odcinki The Borgias, ale jakoś nie mogłem się zebrać, żeby je obejrzeć. Wiem o czym mogą traktować i ociągałem się nieco. W którymś momencie sprawa Leppera stała się tak nieznośna, że postanowiłem obejrzeć coś znacznie lepszego, lepiej przynajmniej wyreżyserowanego. Uf! Robi wrażenie, ale w mataczeniu to chyba też jesteśmy nieźli... I kurtyzana Monika też się znalazła, choć lewych dzieci to już nikt nie zaryzykował.
      Zadziwiające jest to, co dzieje się ze sprawą Leppera. Zdziwiony może być nie tylko człowiek myślący, ale i zwykły dyletant. Sprawa idzie na zamulenie, czyli dołącza do wielu zamulonych spraw w tym kraju. Jeśli dołączył do sprawy niejaki R. detektyw IV RP, to na pewno tak to się odbędzie. Bardzo prawdopodobnym jest, że wiele pytań pozostanie bez odpowiedzi. Możemy tylko wróżyć z fusów, a mianowicie, kto na sprawie zyskał, a kto stracił. To zaś, że sprawa jest mataczona „na górze” a nie schodzi do poziomu zwykłych trolli mogłoby świadczyć, że służby maczały lub próbują umoczyć swe paluchy. To jednak jest już tylko żonglerka pomysłami (bez faktów do czasu, kiedy pomysły zostaną ufaktowione, co już znamy choćby z Raportu). Cóż, walkę klasową zastąpiono walkami elit, gdzie reprezentowane są wszystkie warstwy, od służb specjalnych, poprzez polityków, dziennikarzy aż po zwykłych trolli będących na usługach elit. Po czym poznać, że któraś strona uzyskuje przewagę? Uprawia walkę na najniższym poziomie – trollowanie na przemian z sępieniem. To taki papierek lakmusowy - „my zrobiliśmy swoje, niech teraz sprawą zajmie się komórka ds dezinformacji”.
      Z racji uprawianego zawodu musiałem wykazywać się zdolnością do abstrakcji. Coś z tego mi pozostało i robię z tego pożytek w temacie: gość ze strachu przed śmiercią ... wiesza się. Nie ma aborcji, nie ma eutanazji, ale jest wzorcowe wyjście. Nie jest to całkiem niemożliwe, bo w kraju, w którym ludzie mają powody do depresji, usilne poszukiwanie prawdy może być skazaniem samego siebie. Na razie nic na to nie wskazuje. Podkreślam słowo nic, jeśli służby nie chcą czegoś społeczeństwu objawić... Zaszczuć to my potrafimy, cały aparat ucisku nad tym pracuje, ale ludzie, którzy przeżyli komunę nie poddają się temu. A może obecny system to coś znacznie gorszego...? System wisielców? A może nowa era powieszeń patriotycznych? Coś w stylu: "popierajcie partię czynem, umierajcie przed terminem". Nie wykluczone... W temacie coś jednak drgnęło, bo w TVN poruszono temat tabu, czyli wzrastania liczby samobójstw. Niczemu to nie zapobiegnie, ale być może, zmniejszy się ilość kłamstw i przemilczeń na ten temat.
      P.S. Pamiętaj Palikocie! Pamiętaj o Palikocie!
      Spotkałem znajomego, który nie znając moich skłonności wyborczych oświadczył mi, że zagłosuje na Palikota. ”Zrobię sobie takie same jaja, jak władza robi ze mnie”. Motywacja niezbyt właściwa, ale ogłaszam przyjaciołom i wrogom, że mamy o jeden głos więcej.
    • Gość: jothagie Monika a sprawa polska... IP: *.dynamic.mm.pl 25.08.11, 09:16
      zamknięty
      czyli, z cyklu gdzie sens, a gdzie logika, albo ku pokrzepieniu własnych serc – kolejne obracanie Moniki ogonem. Wstyd? Wcale nie. Po kocie to logiczna sekwencja. Czy prostytutka Monika, którą wciśnięto między sznur a AL ma coś wspólnego ze sprawą polską? Nie wiem, ale podobno wszystko ma coś wspólnego. Jaka mafia za tym się kryje, że korzysta z tak delikatnej „podkładki”? – zapytajmy. A może nie warto... Może warto jeszcze pożyć bez stresów i nadmiernych kłopotów.
      Rycerskość RP mierzyło się kiedyś szablami (w tym pierwszą). Jak kiedyś była pierwsza szabla Rzeczypospolitej, tak teraz jest pierwsza POchwa Rzeczypospolitej, w której stacjonują ościenne szable. A w POchwie, jak to w POchwie, rzeżączka... I tu jawi się związek między..., a Moniką. Duża i mocna sprawa. Nic dziwnego, że Polska z lotu ptaka (tego nierozpustnego) wygląda jak burdel. Zachęta to żadna. Przyszłość też, bo w tym katolickim kraju ten interes sam się wali. Trzeba emigrować...
      Nie mogę tylko zrozumieć, jak szybko udało się rozmontować nasze państwo i to przy naszym udziale, bo przecież sprzeciwu nie słyszałem, nie widziałem, nie czytałem. No cóż, "Widzowie są, po prostu, mało wymagający. My z naszymi widzami dobrze się czujemy." (szef TVN24). W stosunkach „elity – społeczeństwo” nikt tego lepiej nie ujął.
      Ale do rzeczy...
      Dlaczego nie zagłosuję na PiS, to raczej sprawa ewidentna. Tym którzy „coś tam, coś tam” pamiętają przypomnę hasłowo: Telegraf, tabletki Piechy, Lipiec, Lipiński (z Renią B. w tle) wyczyny Suskiego, Sobeckiej, Gosiewskiego, osiągnięcia Fotygi. Formuła 1 Karskiego, konferencje Ziobro, Waserman i jego budowa, przekręty Putry, osiągnięcia Szyszki i Jurgiela, logika Bendera, pyskówki Kurskiego, Girzyńskiego i Brudzińskiego, rola Macierewicza, i słowne perełki posłanki Kruk, prawnik Kempa i skracając, Kamiński. Otóż ci ludzie nie będą mi mówić, co jest dobre a co złe, niezależnie od tego, czy żyją, czy nie. Nawet ich o to nie poproszę.
      Rzecz zrozumiała, że podobną listę mogę stworzyć dla: SLD, PO, PSL. I to nie wg zawołania, że znajdzie się kij na... Po prostu, to i owo uważnie odnotowywałem w pamięci. Przyszedł czas, że zaczyna to działać na wyobraźnie i ewentualne podejmowanie decyzji. Sytuacja robi się więc niezwykle kłopotliwa, bo i wyborcy i ewentualni elekci zdają sobie z tego sprawę. Niektórzy, bo patrząc na programy, to dalej rżną głupa. W tym absurdzie wszyscy zaszli zbyt daleko. My w śledzeniu, a oni w rozluźnianiu więzów przyzwoitości. Więc jak żyć, jak głosować, Panie Premierze? Zwracam się z pytaniem do fachowca... Nie jest to dla Pana pytanie zbyt kłopotliwe? Jestem delikatny – może Pan nie odpowiadać.
      Pytanie zresztą retoryczne, bo wiem, że zagłosuję na Palikota.
      Głosowanie na Palikota też niesie pewne ryzyko. Może on dysponować w Sejmie jakąś liczącą się silą, ale sam rządził nie będzie. Swoje idee może zrealizować i tam być siłą nacisku, tylko ewentualnie z PO. O SLD i jej antyklerykalizmie zapomnijmy – jest to stara k. która już nie jednemu d. dała, w tym również Kościołowi. Teraz zaś w programie bajki pisze. Tylko prof. Staniszkis o nim dobrze mówi, bo liczy na koalicję z SLD. Z tego, w tym układzie, nic nie będzie. Wchodzenie zaś w układ z PO, bo byłby to układ za cenę..., jest wysoce niebezpieczne. PO to zła partia, chociaż pojęcie "zła" funkcjonuje w moralności a w polityce jest o wiele gorzej (brak mi słowa, by machiawelizm pożenić z bandytyzmem i nihilizmem).
      A propos debat zaproponowanych przez Pana Premiera. Ja proponuję zacząć od pary Tusk – Kamiński. Odwrócimy kierunek filmów grozy. Na koniec panie Kopacz i Kruk wypiją brudzia i zrobią niedźwiadka. Dlaczego takie zakończenie? Może być tak, że wyborcza kompromitacja zmusi obie partie do POPiSu. I wszyscy zostaną z ręką w nocniku. Taka jednak wersja polityki zemści się w niedługim czasie, bo zrealizuje się ta nienawiść, którą obie partie wzajemnie wzniecały.. Polacy to ludzie dumni i takiego obrotu sprawy nie ścierpią. Powstanie zatem inna Solidarność...choć Dierżyński nie jest wykluczony i już jest zarejestrowany u Arłukowicza. W takiej sytuacji obejdzie się bez Okrągłego Stołu, ale nie wiem, czy szafot nie będzie konieczny.
      P.S. "Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że Polacy usuną się sami". (Dmytr Kliaczkiwski kierujący wołyńską OUN-B, Wasyl Iwachow - referent wojskowy OUN-B, Iwan Łytwynczuk – autorzy wiekopomnej sentencji). O zagrożeniu już dziś nikt nie mówi. Nic i nikt nam nie grozi, poza tym, co nad nami – burze, gradobicia, ulewy, pioruny... i poza oczywiście tym, co rodzi się w nas... z grzeczności i dobrego wychowania nie zdefiniuję tego.
    • Gość: jothagie Seksi kampania - walka o szybką elekcję... IP: *.dynamic.mm.pl 28.08.11, 08:38
      zamknięty
      W polityce znajduje zastosowanie powiedzenie Wisławy Szymborskiej, że „tylko to co ludzkie potrafi być naprawdę obce”. Tak też uważam odczytując wiele z tego, co miało służyć człowiekowi, a obraca się przeciwko niemu. „Bułki z szynką” obiecywaliśmy wszystkim? Dlatego gorzko mi, gdy znów słyszę, że niektórzy nie skorzystali na transformacji. Cóż to za eufemizm, jeśli świadomie założyliśmy kanibalizm. Dali nam tabletkę gwałtu i ru...ą nas, jak chcą... Wiedziałem, że tak będzie, ale nie przypuszczałem, że zechcą nam to sprzedać jako działalność charytatywną na poziomie „pieprzenia kotka...”. Słusznie Panowie! Odebrać emerytom sztuczne zęby – kisiel jedynie kalorycznym pożywieniem. I sukcesywnie utylizować... za to, że dali Wam zgodę.
      Uważam, że zaliczam się do pokolenia 68, które na dziś przenosi plagi tamtego okresu (np. jakieś postaci lewicowości i buntu wobec konieczności życia w oparach absurdu). Męczy mnie ta rzeczywistość podobnie, jak lata poprzedzające rok 68. Wtedy zacząłem się rozrastać intelektualnie i życiowo, gdzie osiągałem wymierne sukcesy, co jakoś łagodziło absurd trwania w takim porządku. Dziś absurdu istnienia wykluczonego nic nie łagodzi, a niektórzy, pod wieloma względami, mają jeszcze gorzej.
      W swoim pamiętniku politycznym założyłem oddzielny „zeszyt” pt. „kto jeszcze zdradzi?”. Zacząłem od momentu „sztandar wyprowadzić” sądząc, że teraz zacznie się wolna amerykanka. I miałem rację. Nie ma miesiąca, żebym nie wpisał czegoś zaskakującego, choć czasem dopiero po latach dopisuje motywy i uzasadnienia. Zdrada jest naszym politycznym żywiołem a władza, pieniądze i stanowiska są motywem aż nadto wystarczającym. I jakby w zamian, nasze elity, niezależnie od strony politycznej, przepełnione są postępowymi przesądami w ramach tzw. poprawności politycznej. Jest to wynalazek pewnego, dobrze wybranego narodu, który pseudo problemami, a dokładnie w ramach tzw. zarządzania konfliktem i następnie, poprzez konflikt usiłuje wpływać na kierunek zmian. Kierunek? Korzystny dla siebie. I tylko dla siebie...
      Inna sprawa: Na odległość wyczuwam zdradę rządu. Mechanizm jest prosty: Kościół świadomie idzie na konfrontację z rządem i częścią narodu. Po prostu, woli swoich i podgryza ten rząd. Wydaje się, że rząd odgryza się od czasu do czasu (wiadomosci.onet.pl/kraj/hojnosc-komisji-majatkowej-dali-200-ha-przy-wniosk,1,4818497,wiadomosc.html) Konfrontacja z rządem jest jednak symulowana, dogadana. To widać na odległość. Ktoś ustąpi. Niezależnie kto, może zyskać tylko Kościół, bo zbyt daleko został wpuszczony w szkodę. Rząd (partia rządząca) ma wprawę w kupowaniu lojalności czy choćby milczenia, kupowania za nieswoje pieniądze. Kupuje te "rękawiczi" aż do społecznego zniesmaczenia. Na serio odbędzie się jedynie konfrontacja Kościoła z narodem, ale rząd jest po stronie Kościoła. Pierwsze starcie z Kościołem sp. z o. o. odbędzie się w dniu wyborów. Nie zapomnijcie, że w naszym imieniu ściera się Palikot i należy go wspomóc niezależnie od całościowego rezultatu. Załatwmy choć jedna sprawę porządnie, bo inaczej żadna reforma finansów publicznych nie będzie możliwa. Pomijając sprawy Państwo - Kościół, tylko Palikot widzi właściwie problemy polskiej demokracji, czyli tak, jak one powinny w demokracji funkcjonować. Sądzę więc, że może być tym, który zacznie lewe i kręte ścieżki demokracji prostować, ku zadowoleniu obywateli, bo ci aż tak zepsuci nie są, żeby musieli to oglądać, słuchać i przeżywać przez kolejne lata. Ludziom należy się polityczna przyzwoitość.
      W tej kampanii pojawia się nowy element – taniec z trumnami. Taka świecka tradycja, a Roman w strachu. Okoliczności sprzyjające, bo to Smoleńsk, Norwegia, Londyn, Berlin, a i swoich trumien nie brakuje. Trzeba tylko za jakąś wersją się opowiedzieć a ta wyznacza rytm tańca. Nekrofilia, to w końcu też jakiś „seks”, dobry na szybką elekcję. Jeśli jednak ten taniec ma decydować o rzeczach ważnych dla kraju, to ja proszę o międzynarodowy skład sędziowski... Mam jednak wrażenie, że polityków kiedyś dopadnie intifada oszukanych. Pewnie, że można to nazwać bandytyzmem, warcholstwem lub czymkolwiek innym. Można to opisać w doświadczeniach francuskich, norweskich, angielskich, ale będzie to miało podobne interpretacje. Nie zarzekałbym się, że zielona wyspa nie doświadczy czegoś podobnego. Czas przygotowywać się na to, albo czas najwyższy temu zapobiegać w sferze przyczyn, a nie objawów.
      Był taki okres, że "Raport Millera" robił za "potwora z Loch Ness". Nikt go nie widział a wielu komentowało. Kanikuła sprzyjała temu. Potem się oziębiło i przyszedł czas na zimnego AL. Roztrząsają tylko elity, bo wykluczeni, którym odebrano przedstawiciela są wkur...ni na maksa. Może jakiś temat jeszcze się pojawi, ale też będzie wyborczo wydojony. Może aborcja, może eutanazja... Kończą się jednak wakacje i Polacy stoją przed poważnym problemem rangi państwowej. Oderwać się od schematu „czworga”, choć nie bardzo w to wierzę. Poza tym trudno pogodzić się z tym, że rozmyłaby się odpowiedzialność za stan państwa w którym żyjemy. Dokonać wyboru między PO a PiS, tzn. uczynić się odpowiedzialnym za dalszy kryzys państwa. Ta „nieuporządkowana para” polityczna, taplająca się we własnym konflikcie, powinna zniknąć ze sceny politycznej. Jeszcze nie czujemy zbliżającej się katastrofy, więc prawdopodobnie opowiemy się za PO. Cóż, będziemy mieć klęskę na życzenie, chociaż z PiS mogliśmy mieć obłęd na wyciągnięcie ręki. Nie tęsknicie za jakąś normalnością? Może warto spróbować na kogoś spoza „czworga”. Wybór też jest ograniczony, więc zagrajmy dla siebie i dla Polski. Na „górze” wykorzystano już cały czas na zmianę... Nadchodzi więc czas na wymianę.
      P.S. A tu jeszcze czysto polskie problemy, które, gdyby nas nie dołowały, to mogłyby być śmieszne. Gdyby, przykładowo, Pan poseł Macierewicz nauczył się po rosyjsku liczyć do dziesięciu, to mógłby robić za Kaszpirowskiego... I byłaby to jego najlepsza rola – znieczulanie, uzdrawianie przez telewizor.
      Bronię się przed „Polską w budowie” bo zamiast tzw. „wiechy” widzę Grabarczyka z kwiatami, które otrzymał za to, że bez niego Polska Tuska nie jest możliwa. „Spółdzielnia” Grzebania Rzeczypospolitej. Ale kto to powiedział? Polska bez Tuska jest możliwa!
      W USA Irena zaatakowała Karolinę. W Polsce Donald zaatakował Jarka. Nie bądźmy aż tak do przesady poprawni politycznie. Czy nie byłoby po bożemu, żeby jedna mogła atakować jednego, lub po katolicku - jeden na jedną?
      Ostatnio dręczy mnie pewna myśl: Najstraszniejsze w starości jest to, że człowiek tak młodo się czuje (Tuwim). A najpiękniejsze w starości jest to, że Love Gets Old (www.youtube.com/watch?v=VSVn4ASfqiw
    • Gość: jothagie O empatii z sympatią IP: *.dynamic.mm.pl 01.09.11, 13:45
      zamknięty
      Gdyby nie anty-teologiczna awersja do „Debaty” to poleciłbym Państwu mądrą wypowiedź młodego człowieka: www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1842:chwila-empatii&catid=73:ukasz-necio&Itemid=97 Mam nadzieję, że nie zrazi Państwa moje uczulenie. Gdyby jednak, to przeczytajcie moją recenzję, którą spłodziłem przy obieraniu ziemniaków na obiad:
      Policja się zbroi w najnowocześniejsze gadżety. Wchodzi ustawa o karaniu przekleństw, co najmniej trzema emeryturami. I inne ograniczenia, podsłuchy, namierzanie, itp. To już nie tylko nie można sobie zaplanować rozpierduchy Pentagonu, ale nie można będzie poprotestować, ani nawet zakląć na rząd. To jak tu wybrać rząd, na który nie można kląć. To jeszcze tacy się nie urodzili... I jak tu powiedzieć w języku Rzymian, że autostrada jest krzywa (curva po łacinie). A po roku to ujawnią się cipeczki, choć takie dziury to nawet za młodu (przed położeniem asfaltu) cipeczkami nie były. I jak tu powiedzieć w MOPSie, że z głodu dostaje się zaniku... Penis to był w Rzymie, a u nas jest zwykły ch... albo ni ch... nie ma. To jest typowa polska demokracja. A tak nas zapewniano, że demokracja będzie już bez przymiotników. Oszuści!
      A o walce rządu z bezrobociem to już nawet brakuje mi słów.
      • Gość: hihi Re: O empatii z sympatią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.11, 14:18
        zamknięty
        Bo to nie jest rzad tylko mafia. Nikt im nie podskoczy, ani prawica z UPR ani lewica z Palikotem. Wszelkie przejawy opozycji sa bezlitosnie tepione. Taka mamy..."demokracje" i takie "elity". W normalnym kraju 80% tych elit siedzialaby juz dawno we wiezniu.

    • Gość: jothagie Wyspa może i zielona, ale papiery żółte IP: *.dynamic.mm.pl 03.09.11, 10:18
      zamknięty
      I nie jest to żadne nawiązanie do PSLu, mimo że świerki nade mną, a stetryczały intelekt we mnie.
      Korzyści mego wiejskiego wyskoku są przeróżne. „Ucywilizowałem” się nieco i to jest korzyść zasadnicza. Stało się to w lesie. Jest to miejsce magiczne. Najpierw odpocząłem od ludzi i ich problemów, które widać z „oczu”. Następnie od uporczywych problemów rangi społecznej. Potem od myśli związanych z moim stanem zdrowia. Na końcu od jakichkolwiek powinności wobec społeczeństwa (podatek zabierają mi sami i bez mojej zgody). Uspokoiłem się nawet na myśl, że z mojego podatku również utrzymuje się Kościół – niech im to bokiem wyjdzie.
      Zastanowiłem się również nad sensem mego pisania na tym forum. Dlaczego tu? Wszędzie indziej, gdzie ewentualnie mógłbym, zapłaciłbym swoim światopoglądem. To zaś nie jest u mnie walutą wymienną. Wolność, gdy ma się już wszystko inne, lub wszystko inne ma się za sobą, jest czasem bezcenna. Liczyłem na to, że w tym specyficznym zmaganiu („polskość to nienormalność” - przypominam premiera), jakie z Polską i z polskością prowadzi gazeta zmieści się wszystko, w tym również samodzielność „niedzielnego pisarza”. Sądziłem, że w tym zamęcie jest jakiś sens. Niestety wszystko to jest metodycznie zaplanowane, a każdy myślący jest zagrożeniem dla elit. Niestety, ta walka jest świadomie dozowana i przystosowaniu do niej podlega wszystko inne. Wielkie wartości to dla gazety swoista atrapa. Muszą być użyteczne w osiąganiu celów. Dlatego intensywnie prowadzi nauczanie i prostowanie innych bez oglądania się na cokolwiek z gatunku przyzwoitości. Jest to przy tym machina tak duża, że nie zamierzam występować w randze kundla szczekającego bez efektu. Jeśli jednak elity zajmują się nami, to dlaczego my nie możemy się im odwzajemnić?
      Poważnie zachwiały mną pierwsze wycięcia cenzorskie. Nie w tym względzie, żeby dotknęły mnie osobiście, ale w tym, że wzmocniły mniemanie, iż to też nie ma sensu. Nosiłem się z zamiarem całkowitego pożegnania się z forum, ale dopingowała mnie pamięć Górskiego: „dopóki piłka w grze, a bramki są dwie”, to i im gola można strzelić. Teraz jednak widzę wyraźnie, że jedną bramkę podsowiecili i polski bramkarz jest jedyny w tej grze... „Nie ma z kim wygrać, nie ma komu strzelić“.... A nam strzelają wszyscy, w tym rezerwowi i nawet Kongres Dziadków Amerykańskich. Przyznaję, że to jest dobre tło dla widzenia naszych elit wszelkiego typu, w tym rządzących przede wszystkim. Rozpacz to mało powiedziane... Dlatego ciepło myślę o patriotach niezależnie od tego, gdzie stacjonują. Oby tylko nie atrapy... Nawet tych, co to spod ołtarza wyruszają. Ważne, aby uznali, że oprócz nich są też inni patrioci, nie „patrioci inaczej” tylko inaczej myślący o tym samym. Dlaczego? Bo gazeta rozgrywa również między tymi grupami.
      W moim czytelnictwie jest parę istotnych momentów. Dzięki powojennej gazecie Gromada Rolnik Polski nauczyłem się w ogóle czytać jeszcze na długo przed pójściem do szkoły. Dzięki D. Defoe uruchomiłem wyobraźnię. Miałem jeszcze wiele istotnych tego typu punktów w osobistym rozwoju. Gazeta od pierwszych numerów nauczyła mnie ostrożności. Chyba była obliczona na „niżej” położonego czytelnika. Często odkładałem z cytatem: „Aż taka głupia to ja już nie jestem”, co do dziś funkcjonuje w mojej rodzinie. Pod jej wpływem (gazety), to już raczej pewne, że na żadne wyznanie polityczne nie przejdę z powodu niechęci do jakiejkolwiek wiary, a szczególnie wierzenia komukolwiek, kto mi kontekst polityczny usiłuje wcisnąć.
      I może jeszcze coś, co osobiście mnie ugniata. Czy my należymy do rasy podludzi, że tylko przepraszamy? Ile razy muszą władze przepraszać. Kwaśniewski to przynajmniej przepraszał w imieniu tych, co myślą podobnie, jak on. A teraz przeproszono również w moim imieniu, czego sobie nie życzyłem. Ludzie! To analiza Strzembosza dotycząca Jedwabnego nie ma już żadnego znaczenia? Niech nam wreszcie pozwolą wybudować drugą Ścianę Płaczu? Może to będzie granica? Czy dopiero kiedy oddamy 65 miliardów dolarów? Cóż, od czasów nowej niepodległości byka bierze się za pejsy a nie za rogi.
      Syjonizm w Polsce pada na bardzo "rozumiejący" trend. Otóż żadnemu z przywódców Polskich nie zależy na Polsce. Zależy mu na interesach partii i jej ludzi. Dlatego obcy mogą wyprawiać wszystko byleby tym istotnym interesom nie uchybili. Tak było z Kościołem i tak jest z Żydami.
      Niejaki Hofman zmusza mnie do ponownego przyjrzenia się PSLowi. Nie wiem, dlaczego tyle szumu wokół wypowiedzi rzecznika PiSu. Z moich obserwacji też wynika, że niektórzy przedstawiciele wsi baranieją osiadając na funkcjach w mieście. Jedno jednak muszę dodać, że wieś pozostaje zdrowa pod tym względem i że wieś to zbaranienie widzi i sobie z tym poradzi przy najbliższych wyborach. Taką przynajmniej mam nadzieję po moim pobycie wakacyjnym na wsi. I zostawiam problem, bo jest mi nieręcznie o tym mówić.
      P.S. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok uznając świętość prezydentury. Ja to rozumiem i słowem już nie powybrzydzam na znienawidzonego Łukaszenkę. Czy jednak mogę swego ukochanego prezydenta nazwać „Pan Prezydent B. Gafa-Komorowski”? Czy możemy przyjąć również, że pierwsza część nazwiska będzie „wędrująca”, np. „Pan Prezydent B. Bul-Komorowski? I inne, których zapewne nie zabraknie... Czy też będę sądzony razem z kard. Dziwiszem, za pytanie retoryczne „Co za dureń...”?, przed którym tenże purpurat nie mógł się powstrzymać? Oby tylko nie z L. Wałęsą za: „durnia mamy za prezydenta” - to jest ta granica, że na plebeizm nikt mnie nie namówi. TK sprawił, że z dumą spoglądam teraz na tych, co to antykomor'a o świcie zamknęli... Jeszcze moment a ziobrowe sotnie śmierci doczekają się rehabilitacji. Esbekom zwrócimy też pieniądze zabrane o świcie. Wreszcie jest „jakaś” sprawiedliwość. Jest to połowa sukcesu – prawo jakoś się otrząśnie.
      Otóż, Szanowni Państwo, wolność słowa jest człowiekowi potrzebna w jednym, jedynym przypadku, kiedy z jakichś powodów chce powiedzieć prawdę. Ale niech się zastanowi, czy to, co chce powiedzieć ma walor prawdy. To on musi być o tym przekonany, bo w razie czegoś to na nim ciąży onus probandi. Za szerzenie fałszu powinien ponosić konsekwencje. Tylko zdania (w sensie logicznym) podlegają takiej ocenie. Reszta (np. poglądy, oceny, itp.) ma się nijak zarówno do wolności słowa (np. „Biała Księga”, zwana „Brewiarzem Smoleńskim”), jak i do szacunku dla prezydenta, ale po to jest TK, żebym ja nie musiał mieć racji. A więc, „co za dureń” - jest to zdanie, które ma wartość logiczną, czy jest to ocena? A jak Wam aktualnie wygodnie? Bo wg mnie pierwszym sądzonym powinien być obecny prezydent za to, że pisząc nieortograficznie ośmiesza i poniża Urząd Prezydenta (Uwaga! Jest to pogląd).
      Za niecałą godzinę realizuję zlecenie mojej siostry – wiozę ją do Częstochowy. Pobyt na Jasnej Górze mam nadzieję opisać.
    • Gość: jothagie Apel Jasnogórski IP: *.dynamic.mm.pl 05.09.11, 06:35
      zamknięty
      Na siłę zostałem wyciągnięty na Jasną Górę. Opiekowałem się tam moją najukochańszą siostrą, która przed cudownym obrazem postanowiła podjąć swoją ważną decyzję wyborczą. Coś musiało w jej życiu zajść ważnego, bo nigdy dotąd nie miała wątpliwości. Głosowała moherowo – przepraszam, wzorowo. Razem więc utwierdzaliśmy się w naszych decyzjach, choć wcale nie wiem, czy okażą się podobne... Czy przekonano nas w tym samym stopniu do V Atlantydy, bo III i IV RP dorżnięto, jak to na dożynkach bywa. Nie wiedziałem, że trafię na Dożynki, bo oprócz swego agnostycyzmu przyniósłbym coś więcej. Bardzo przejąłem się życzeniami, żeby „rolnicy czuli polską ziemię i twardo na niej stali”. Po śmierci A.L. to rzeczywiście dobre życzenie... Na wszelki wypadek na wieżę nie zachodziłem (wiadomosci.wp.pl/kat,1019409,title,Mezczyzna-wyskoczyl-z-wiezy-na-Jasnej-Gorze,wid,13732916,wiadomosc.html?ticaid=1cef8), żeby nie spaść. Nie mam jakoś tendencji do strzału i powtórki we własne plecy.
      W takiej chwili i w takim miejscu trudno nie mieć pretensji. JPII leczy francuską zakonnicę chorą na głowę, a tu w jego kraju tyle chorych odchodzi bez jakiejkolwiek pomocy. To nie lepiej Natankowi pozostawić bezpośrednią łączność z Panem B? Może przestać molestować ministrantów, bo na starość im odbija. I zapytanie do rządu: Nie można tego uprościć, tym bardziej, że niedługo „czwórkami będą szli”...? Wyjście na wieżę to nie byle wyczyn – delikwent może się w trakcie rozmyślić. Może darmowa lecytyna? Może obowiązkowo bio-vital po 25 roku życia, albo w UP pracy niech rozdają Velafax (koniecznie XL). Człowiek, któremu dano rybę (Świadectwo NFI) a nie wędkę, potrzebuje Velafaxu. Ciekaw jestem, czy pan prokurator wystąpi przed sejmową komisją tłumacząc niezbędne wydatki za zniszczony dach paulinów. Przecież wiadomo, że gdy samobójca ciałem dach paulinów muska, to wina Tuska.
      Siostra moja spędzała czas na modlitwach, ale ja też nie próżnowałem. Starałem się przemyśleć wiele z tego, co w tym miejscu było powodem do myślenia. Ogólnie doszedłem do wniosku, że Kościół wypowiada się w zbyt wielu sprawach, w których lepiej żeby sobie pomilczał, bo wpływ jego jest niewielki. Wygląda to jak szamańskie zaklinanie rzeczywistości. Nic więcej. Przykładowo, niepotrzebnie wypowiada się na temat in vitro, bo przecież chodzi o dzieci chciane, które będą mieć zagwarantowaną miłość rodzicielską. A lekarze będą to robić, bo nauka i praktyka musi iść do przodu. Żądanie zakazu aborcji też jest beznadziejnie głupie, bo przecież dla chcącego, nic trudnego. Nie tak dawno byłem w Niemczech i załamałem się pod wpływem opowieści polskiego (z pochodzenia) lekarza. A tabletki poronne to żaden problem. Tu w Częstochowie, byłem świadkiem takiego właśnie umoralniania moherów, a jak okiem sięgnąć nikt już tego nie zapładnia. Kościół również niepotrzebnie dał się wplątać w afery gejowskie. W swoim gronie nie może się z tym uporać, w tym z pedofilią, a jeszcze zagląda innym tam, gdzie nie powinien. To jest przecież jedna z podrzutek „żydowskiego zarządzania konfliktem” i rządzenia poprzez konflikt, żeby odwrócić uwagę od spraw ewidentnych. I udaje się... A w takiej sprawie, jaką podnosi prof. Nalaskowski (np. gejowskie domy dziecka) nie słyszałem wypowiedzi, a przecież w tej sprawie można skutecznie zakazać (nie dopuścić).
      I a propos, sprawę którą poruszyłem wyżej odnalazłem na portalu: www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1782:roowy-pezajcy-totalitaryzm-made-in-poland&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97 Żeby nie było tak idealnie, to polecam lekturę – gdzieś się trzeba wkur...
      Doszedłem do wniosku, że w Częstochowie jest tak po polsku - nawet kiedy rozum czuwa to demony i tak są wśród nas - nawet nie zasypiają. Kto by mi zresztą inny podpowiadał takie myśli? Demony czas zagnać do bajek a miasto wreszcie oddać Szwedom, przepraszając za Babinicza i błagać, żeby nas zechcieli wyzwolić z ciemnoty i domu niewoli byłych niewolników Egipcjan, bo mamy szansę co najmniej na 400 lat (biblijnych). Wolę szwedzkiego najeźdźcę, niż najazdy moherów i ich przywódców i jakichkolwiek wybranych. Chór niewolników już gotów do odśpiewania swego hymnu, jak u Verdiego w Nabucco. www.youtube.com/watch?v=D6JN0l7A_mE&feature=related l'aure dolci del suolo natal! Oh mia Patria sì bella e perduta!
      Jestem w Częstochowie już drugi raz. Pierwszy raz byłem w okresie młodzieńczym, kiedy to jeszcze robiło na mnie wrażenie. Już wtedy podejrzewałem, że jest w tym jakiś element przesady, guseł, ale sądziłem, że każdy ma prawo do religijności na miarę jego umysłu. Teraz widzę to jako dobrze zorganizowaną usługę handlu nieśmiertelnością. A pod tym względem wystarczy mi nieśmiertelność na CD w Biedronce – zawsze na wejściu prężę pierś do kamery. Mam nadzieję, że nagrywają!!!
      Szanowni Państwo! Głosujcie na Palikota. Nie wiem, czy uda się ten nasz wspólny przewrót. Nie mogę obiecać, jak nikt zresztą, że będzie lepiej. Może być inaczej. Obiecuję, że dopóki życia pod Palikotem... w swoich felietonach będę informował, jak rzeczywiście jest. Nie pozwolę, żebyście byli oszukiwani. Tak mi dopomóż... Widzicie przecież, że POPiS jest możliwy? A tak nami manewrowano, żeby wszczepić nienawiść do drugiej strony.
      P.S. Chcę Państwa zawiadomić, że i w moherach coś drgnęło. Moja wspaniała siostra, która do tej pory nie miała wątpliwości, zaczęła ich nabierać jak stara krypa wody (nic tu obrażającego). Otóż w Częstochowie zobaczyła hasło "Bóg, Honor i Ojczyzna". Skomentowała to w ten sposób: "Honoru to oni za grosz nie mają. Czas zastąpić "Honor" "Rodziną”. Tak więc, „Bóg, Rodzina, Ojczyzna” - może rzeczywiście lepiej. Z Warszawy wracałem sam. Noc była ładna, droga bezpieczna i słuszności mojej ukochanej siostrzyczce odmówić nie mogłem. Co się dzieje? Może i ja odpuściłem?
      Witajcie dzień! Ja trochę pośpię...
      • Gość: apel Re: Apel Jasnogórski IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 09:51
        zamknięty
        www.youtube.com/watch?v=zEAmgkFVmvs&feature=related
    • Gość: jothagie Tańszy cukier dla pszczół... IP: *.dynamic.mm.pl 06.09.11, 09:11
      zamknięty
      Widziałem kiedyś „produkcję” takiego cukru. Zasadniczo niczym nie odbiega od procesu produkcyjnego, poza może jednym faktem, że są to zmiotki. Czyste, bo na tym etapie zachowana jest higiena, ale fakt, faktem. Mam kilka takich przemyśleń, które pakując pod jednym tytułem można by tak potraktować. Czasem nie mam zapotrzebowania na ciąg myślowy, byle tylko sprawy jakoś tam zahaczały o nasze elity.
      &&&
      Przestaję się tym zajmować (forum.gazeta.pl/forum/w,64,94831038,94831038,Polski_oboz_koncentracyjny_w_Kiejkutach_.html), bo niezależnie od tego, jak było naprawdę, nudzą mnie te nasze matactwa (wiadomosci.onet.pl/raporty/wikileaks-publikacja-tajnych-dokumentow/polska-i-usa-chcialy-wyciszyc-sprawe-tajnego-wiezi,1,4838546,wiadomosc.html). Zagadnieniu poświęciłem sporo czasu testując kondycję moralności naszych władz, ale okazuje się, że coś takiego jak moralność istnieje tylko w przedwyborczej propagandzie. Między wyborami władze różnymi sposobami usilnie zabiegają, żebyśmy zaakceptowali prostytucję, a w najlepszym przypadku chronią nas przed prawdziwymi wiadomościami w zakresie tego burdelu. Patrząc na zagadnienie retrospektywnie wściekam się, bo wprawdzie wiadomości na ten temat nie są mi do niczego potrzebne, ale jeśli ktoś ma potrzebę wiedzieć coś na ten temat, to jest zupełnie odcięty od źródeł. Obywatel nie ma ani komu wierzyć, ani na czym się oprzeć. W innych sprawach też marny jest los naszego obywatela.
      &&&
      Polityka Niemiec jest prosta i przejrzysta. Dawali pieniądze na wszystko, co Grecy chcieli. Grecja latami oszukiwała UE i urzędnicy Unii o tym dobrze wiedzieli, ale ktoś miał "boski" plan. Kiedy kryzys i bankructwo zagląda Grekom w oczy Niemcy żądają pod zastaw terytoriów greckich i przekazania ich do funduszu powierniczego w Szwajcarii. Terytoria będą wycenione dużo poniżej wartości (pamiętacie teorię naszego prywatyzatora, p. L. obecnie europosła). Praktycznie znaczy to tyle, że Grecy stracą je w momencie podpisania porozumienia. A co mogą zrobić? Może warto im podesłać naszą historię (in vitro) z Nart, która nas niczego nie nauczyła. A nasze zadłużanie Polski, to niby jaki ma cel? Odzyskać to i owo. Oj, szykuje nam się nadwiślański kraj, a winni będą tylko nasi przywódcy, którzy zadłużają kraj świadomie współpracując z „kupcem” i zawijając to w sreberka. A jeśli kiedyś pewne partie nazywać będziemy zbrodniczymi, a przywódców nazwiemy zdrajcami, to co z tego? Już słyszę śmiech komunistów..., ale na nich już liczyć nie można. Ale i wtedy Polak mądrym nie będzie.
      &&&
      Czasem zbiera mnie na śmiech, choć sprawy nie nadają się do zabawy. Weźmy przykład ekshumacji jednej z ofiar Smoleńska, znanego posła. Co stwierdzono przez ową czynność? Po pierwsze, że badany nie żyje. Po drugie, że nie był kobietą. Po trzecie, że przyczyną natychmiastowej śmierci był liczny uraz wielonarządowy. Po czwarte, że koszt całej operacji wyniósł 300 tyś PLN. Po piąte, że zapłacą wszyscy podatnicy. Po szóste, że ja, laik w tych sprawach, to przewidziałem, ale nikt nie chciał mnie słuchać.
      Gotów jestem na sprawę przymknąć oko, jeśli rodzina pragnęła wystawić się drugim pogrzebem, ale to jest niebezpieczny precedens, bo zawsze znajdą się chcący dorównać i chcący przewyższyć.
      &&&
      Kościół w swej historii zniszczył już tyle książek (to nie tylko o Torquemadę chodzi), że żaden przypadek typu Darski nie powinien ich podniecać. To dzięki Kościołowi odtwarzamy kulturę starożytną (szczególnie nieprzychylną religiom) ze szczątków, które nie spłonęły lub nie do końca zostały porwane. Kościół bezpowrotnie traci okazję do pomilczenia sobie. Jeśli wywołuje wojnę, to musi się liczyć z jej konsekwencjami. I mimo że istnieją we mnie nieusuwalne przyczyny trzymania się z dala od Kk, to większym szacunkiem darzyłem tę instytucję za komuny, niż teraz. Wtedy, zapewne „trzymany na pasku”, ważył dokładnie, co mówi i kiedy milczy. W ten sposób spełniał skuteczną rolę bufora. Teraz stał się ambicjonalną i zarozumiałą grupą, żądną władzy i dostatku materialnego. Okrasza to wszystko ceremonialnym i wręcz nieewangelicznym bogactwem i przepychem. Z tradycji Kościoła zostały tylko sedia gestatoria i rozkazujący palec. Kogo to bawi, to proszę bardzo. Mnie nie bawi i nie chciałbym być biczowany objawami religijnej nietolerancji (np. bp Mering). Życzę sobie realnego rozdziału Kościoła od Państwa i żebyśmy nie spotykali się nie tylko na świętach państwowych, ale także w budżecie Państwa.
      Ostatnio miałem okazję porozmawiać z doktorem habilitowanym, specjalistą w zakresie teologii, oczywista, że jakiegoś jej działu. Miło się gawędziło tym bardziej, że jego rozmówcą nie był jakiś niedokształt po WUMLu. Zauważyłem, że w każdym temacie jest oszczędny i stara się być precyzyjny. Gdy zapytałem, skąd taka ostrożność, powiedział: „Kościół nie wierzy w cuda. Kościół wierzy tylko w to, co sam stworzył”.
      &&&
      Są takie pytania, na które nikt nie chce odpowiadać. Ja zaś lubię, jak pytanie uzupełnia odpowiedź. Przykładowo, skąd wziąć pieniądze na te bajki, które opowiada lewica lub lewicująca prawica. Drugie z rzędu skierowane do wszelkiej maści liberałów, co z biednymi, jeśli liczy się tylko gospodarka. Doceniam rolę utopii w życiu społecznym, nawet tej, która zamiast wizji „dobrego miejsca” tworzy niespełniony ideał, ale pod warunkiem, że będzie realne źródło finansowania, które nie pogrążałoby ciężarem długów przyszłych pokoleń. Tak samo doceniam rolę gospodarki w rozwoju społecznym, ale chciałbym, żeby humanitarne kryteria nie zezwoliły na powrót do starych i znienawidzonych systemów społecznych”.
      &&&
      P.S. Tajemnicą poliszynela jest, że dzieci są przyjmowane do szpitali również z powodu wycieńczenia głodem. Przypomnę: "Polska nie jest tak biednym krajem, aby dzieci były głodne" (IJ-N). Statystycznie rzecz biorąc życie ludzkie w dzielnicach bogatych jest dłuższe o 17 lat od życia w dzielnicach biedy. Czy chcecie mi powiedzieć, że w takich sytuacjach „człowiek” nie brzmi aż nazbyt dumnie? O święta ekskomuniko, módl się za nami....
      I na koniec bardzo pouczająca historia. Opowiedział mi ją mój ojciec gdy wpatrywaliśmy się w górski nurt Wisły. Małżeństwo żydowskie już późno doczekało się potomka. Bardzo o synka dbali, ale dziecko, jak to dziecko. Ciekawość zaprowadziła go nad wodę. Utonął. Ojciec wziął synka na ręce i razem z matką poszli do rabina. Rabin miał powiedzieć, że jedyne co może zrobić, to przez 10 minut wyręczyć ich od płaczu. I „zapłakał” na skrzypcach. A podobno grał wyśmienicie. Coś dla porównania:www.youtube.com/watch?v=xir-5oAWxXE&feature=fvst
    • Gość: jothagie Garstka Łobuzów... IP: *.dynamic.mm.pl 07.09.11, 09:24
      zamknięty
      Noga za nogą przemierza wyborczy szlak...
      /.../and some of us are very hungry now to hear what it is you've done that was so wrong.
      Opowiedz nam co zrobiłeś i dlaczego nie udało się? www.youtube.com/watch?v=rM3Me0GLhE0
      Rozliczenia, rozliczenia...
      /.../Przyszłość to zbrodnia/Przedmioty rozpełzną się/We wszystkich kierunkach/Nie pozostanie nic, co dałoby się zmierzyć. Wasze życie osobiste pęknie jak balon/Pojawią się widma i ognie na drodze. www.youtube.com/watch?v=3FzM_XrgtPo
      Obiecanki, obiecanki...
      To też Cohen...
      P.S. Dzień ponury – niech Wam, Szanowni Internauci, będzie jeszcze smutniej...
      • Gość: mix Re: Garstka Łobuzów... IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 17:23
        zamknięty
        Nie mniej sympatyczne w przekazie:
        www.youtube.com/watch?v=WJTiXoMCppw&feature=related
        • Gość: jhg Zmieniamy temat... IP: *.dynamic.mm.pl 09.09.11, 21:00
          zamknięty
          Dłuższy czas zachwycałem się tym wykonaniem, ale spotkałem chyba coś lepszego. Rzecz w tym, że mimo usilnych starań, nigdy nie byłem na koncercie Cohena. Tak mi los poplątał sytuacje życiowe. Widziałem jednak wiele wykonań różnych artystów, którzy śpiewali Cohena. Wg mnie do wyjątków należy ktoś lepszy od mistrza. Poza tym, wszyscy którzy widzieli, twierdzą, że Cohen bezpośrednio robi piorunujące wrażenie. Byłem jednak na tym wykonaniu (podrabianiu) Cohena i nie mogę tego zapomnieć: www.youtube.com/watch?v=P_NpxTWbovE To jest rodzaj modlitwy, mimo że żydowski kapelusz Cohena jest tu nieobecny.
          • Gość: mix Re: Zmieniamy temat... IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 21:18
            zamknięty
            Nie każdemu coś w duszy gra, czego na pewno nie można powiedzieć o Cohenie.
            • Gość: jhg Re: Zmieniamy temat... IP: *.dynamic.mm.pl 09.09.11, 21:43
              zamknięty
              Święta prawda. Czy zwróciłeś (jeśli -łaś, to przepraszam) uwagę, jak on wymawia końcówki wyrazów, jak muzyka pasuje do tekstu, jaka jest prostota wyrazu rzeczy wspaniałych i jak inaczej widzi życie w swoich wierszach. Na pulpicie mam wyciągnięte jego utwory i często odwołuję się do nich: Everybody Knows, Waiting For The Miracle, The Faith, Anthem, Dance Me To The End. A w ogóle mam ich około 90ciu. Czasem słucham również utworów w wykonaniu jego muzycznej partnerki Anjani Thomas.
    • Gość: jothagie Pływać, pływać i jeszcze raz, pływać IP: *.dynamic.mm.pl 09.09.11, 11:09
      zamknięty
      Czyli kampania wyborcza w stylu włoskim. Tym razem jako włoski strajk. Pamiętacie Państwo taką piosenkę Domenico Modugno - Nel blu dipinto di blu (Volare – latać). Wystarczy uzupełnić tekst o słowo "nuotare" – pływać, a dokładnie opiszemy, co dzieje się w naszej kampanii wyborczej, czyli w sprawie debaty o debacie. Ujawnimy więc strzeżony sekret polityki – ile się trzeba nagadać, żeby nic nie powiedzieć. Może więc wzór wg którego to się dzieje:
      "Myślę, że sen ten nie wróci nigdy więcej
      pomalował mi ręce i twarz na niebiesko
      potem poleciałem z gwałtownym porywem wiatru
      i zacząłem lecieć w przyjemną pustkę
      lecieć...śpiewać... pływać...
      w niebieskim, pomalowany na niebiesko
      leciałem szczęśliwy coraz wyżej
      podczas gdy świat powolutku znikał daleko
      Tracę kontakt...
      lecieć...śpiewać...pływać...
      w niebieskim, pomalowany na niebiesko,
      szczęśliwy, że jestem tam w górze.
      A gdy sen minie, dalej
      lecieć...śpiewać...pływać...
      w niebieskim, pomalowany na niebiesko,
      szczęśliwy, że jestem tu na dole.
      I powtórka:
      lecieć...śpiewać...pływać..."
      I tak ad mortem usrandum
      P.S. Jakie prochy należy wziąć, żeby coś takiego przeżyć?
      • Gość: Volare Re: Pływać, pływać i jeszcze raz, pływać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.11, 20:45
        zamknięty
        youtu.be/vRF5zSczYEs
        • Gość: jhg Re: Pływać, pływać i jeszcze raz, pływać IP: *.dynamic.mm.pl 09.09.11, 21:08
          zamknięty
          Dzięki! Jest sympatycznie. Dowcip został zrozumiany... Lubię bawić się słowem i muzyką. Niestety, nie mam możliwości robienia remixu muzycznego.
          • yadol Re: Pływać, pływać i jeszcze raz, pływać 09.09.11, 22:15
            zamknięty
            Volare, witamy miły Przyjacielu

            JHG pozdrawiam jak zwykle, zdrowia życzę :)
            • Gość: jhg A propos "zdrowie" - Na zdrowie! IP: *.dynamic.mm.pl 09.09.11, 22:29
              zamknięty
              Witam i dziękuję. Czy robisz jakieś nalewki, żeby to zdrowie utrzymywać na jesiennym poziomie?
    • Gość: jothagie Donald idzie do Canossy... IP: *.dynamic.mm.pl 11.09.11, 08:33
      zamknięty
      Półmetek kampanii wyborczej, ale atmosfera nieco zgniła. Partia rządząca jakby się pogubiła. Dalej administruje, ale jakby wiarę straciła. Widzi tylko PiS, co znaczy, że czegoś się boi i nie ma własnej, dostatecznie wiarygodnej koncepcji. W dodatku Kościół zaczyna wchodzić w paradę. Pewnie dla zgrywu, bo dobrze wie, gdzie są konfitury, ale na złodzieju czapka gore. Widzę to jako sytuację historyka, który chętnie cofnąłby czas. Nic to, że historia może się powtórzyć tylko jako farsa... Może właśnie tak?
      Wór pokutny i miecz u szyi. Ostatni odcinek boso i na kolanach. Trzy dni czekania pod bramą. Grzegorz VII, Henryk IV. Po co te jasełka? Czyżby możliwy był Klemens III (antypapież)? I kto tu uwodzi? Panie Premierze, z kogo chce Pan zrobić antypapieża jeśli co drugi, to wypisz wymaluj feldkurat Katz. No chyba, że ma Pan plany Masaryka: „Rozliczyliśmy się z Wiedniem, rozliczymy się i z Rzymem”. Chociaż... coś mi Pan na takiego nie wygląda. Na wszelki wypadek niech Pan rozpowiada, że generał Fink jest dalej głową Kościoła katolickiego w Przemyślu, a bp Pesztu dalej „błogosławi bagnety, aby głęboko wbijały się w brzuchy nieprzyjaciół”. Pańskich nieprzyjaciół... „Okropnie lubię, gdy ludzie bałwanieją do kwadratu”. Czy Pan też podziela tę radość Szwejka? Ach! Już wiem. W większości jesteśmy z Komitetu, pt. „Szwejk na Cesarza”. Tylko Pan, nie rozumiem dlaczego, chce być Lordem Voldemortem. Każde dziecko Panu powie, że ostatecznie LV ponosi klęskę. Zresztą zapytaj Pan samą J. K. Rowling.
      Czy przypadkiem nie robi Wam się niedobrze? wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Premier-kieruje-akcja-o-kryptonimie-Koleda-rozsylania-listow-do-proboszczow,wid,13582595,wiadomosc_prasa.html L. Miller wymyślił kiedyś, że UE warta jest mszy, teraz ten, że władza warta jest leżenia krzyżem. Pieczeniarze zwyczajnie wiszą u kościelnej klamki. Czy to nie jest upokarzanie tego narodu? A zarzekał się, że nie będzie klęczał przed księdzem... Kaczyński chyba przesadził z tymi kondominantami – Niemcy, Rosja. To oczywiste, że jest to condominium watykańskie, gdzie okruchy ze stołu przeznaczone są od Janko ministranta po Donaldo z Canossy. A co dziwniejsze, po szumie medialnym w intencji „Prawdziwych Polaków” Kościół wykona parę myślowych wolt i zdradzi „jedynie słuszny” PiS. Sam Bóg by tego tak nie wykombinował, co jego sługom przychodzi do głowy. I jak mam wierzyć, że to towarzystwo nie jest z piekła rodem? A dla wzmocnienia strachu i efektu pokutnego nie pozwolimy: wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,ORydzyk-nie-pozwalajmy-poniewierac-kaplanow,wid,13582624,wiadomosc.html?ticaid=1ca29 I pomyśleć tylko, że Polska nie ma żadnych zobowiązań wynikających z konkordatu, ponieważ został on podpisany i ratyfikowany z naruszeniem Konstytucji RP. I ten kiks trwa, działa do dziś i daje podstawę do przeróżnych żądań. Boże! To nie jest możliwe, żebyś istniał... Panie Premierze, właśnie teraz, po proteście bpa Meringa (wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10226531,_Obywatelski_protest_nieplacenia_za_abonament___Bp.html) może Pan ten konkordat wypowiedzieć. Odbierze Pan elektorat SLD i Palikotowi. Ale nie zrobi Pan tego, bo przecież musi Pan wygrać wybory... a potem... potem jakoś się ułoży z Kościołem – dostanie coś w zamian.
      I to wszystko to tylko woda na młyn tym odwetowcom z SLD. Ale z tej mąki chleba nie będzie. Antyklerykalizm SLD to nic innego, jak lewicowa poprawność. To nie są żadne przekonania, bo w ramach pseudo-lewicowości nie da się tego w żaden sposób uzasadnić. To jest tylko symbol pustki ideowej tego ugrupowania, który to symbol ożywa na sztandarach tylko w celach wyborczych. Już nawet Kościół ustami swoich prominentnych działaczy zaczyna z tego kpić. Podobnie jest z innymi problemami (aborcja, in vitro, eutanazja) – to jest ideowa klęska tych ludzi i dowód, co się dla nich liczy. Władza, stanowiska, pieniądze, czyli niczym nie odbiegają od „standardu” całości oszukańczego życia politycznego.
      Ludzie, którym bliskie są rzeczywiste idee maja tylko jedną szansę – zagłosować na Palikota. Też nikt nie da głowy uciąć sobie zaręczając tym, że on nie zachowa się podobnie, choć pewne fakty na to wskazują, że chce być wierny swoim poglądom. Polityka to gra, w której nie ma miejsca dla naiwnych. Wyborca też jest graczem i ryzykuje każdym wyborem. Jeśli więc ktoś idzie na wybory z nadzieją, że poprawi sobie swój byt osobisty, to jest naiwny. Bardzo naiwny... Nie pozwólcie się wykorzystać jako „naprawiacze Polski”, bo nic od Was i tak zależeć nie będzie. To nie jest akt zawierzenia religijnego, z czego musimy sobie zdawać sprawę. Jeśli wchodzimy do gry, to ponosimy tego konsekwencje, ale przynajmniej powinniśmy grać z takimi partnerami, o których wiemy, że jeszcze nas nie oszukali. Mogą to zrobić w każdej chwili, szczególnie gdy „pula” jest duża lub gdy gra się o wszystko, ale gramy, bo jeszcze istnieje jakiś spory stopień prawdopodobieństwa również naszej wygranej. Takie coś istnieje w przypadku Palikota, bo jeśli nawet nie wygra, to będzie to sygnał, że spora grupa ludzi bierze te idee jako swoje. To komuś powinno dać do myślenia, chociaż nasze polityczne myślenie zaczyna się dopiero na pół roku przed wyborami. Po wyborach zapadnie cisza... Odegramy ją na trąbce, jak na dobrym pogrzebie i dawaj... na stypę.
      Panie Premierze, pod pana rządami Polska ma u mnie rating śmieciowy. Zdradziliście za przysłowiowych, biblijnych 30 szekli. Panie Premierze, proszę wybaczyć, nie POmożemy – etyka nie pozwala... Estetyka również – brak klasy z Waszej strony...
      P.S. Bardzo rozbawiło mnie wspomnienie czasów przedwojennych wyczytanych z rodzinnego pamiętnika. Natrafiłem tam na problem angażowania się Kościoła w ekonomię. Otóż Kościół przyjął i usiłował "wpływać", by procent od pożyczek (kredytów) nie wykraczał poza 10%. Uważał bowiem, że wszystko co powyżej to lichwa. Dziś wszyscy, w tym również wierzący płacą około 200%. Bank natomiast w którym Watykan ma większość udziałów życzy sobie 176%. Z ogłoszenia mnie przez „hihi” ignorantem ekonomicznym wynika, że nie powinienem wypowiadać się na te tematy, ale pytanie mogę zadać: Jak więc przed wojną kręcił się interes, jeśli byli rentierzy, którzy żyli z lokat, m. in. autor cytowanego pamiętnika, a jednocześnie banki stosowały niskie oprocentowanie pożyczek. To musiała być cholerna bieda. Nic więc dziwnego, że ta Polska upadła, a banki razem z nią. Teraz natomiast to sobie żyjemy... Na wszelki wypadek, żeby druga strona nie była zaskoczona, założyłem lokatę, lat temu wiele. Obecnie jej oprocentowanie wynosi 3,6% a złupi ją jeszcze Belka. Biorąc pod uwagę inflację i drożenie usług funeralnych byłem zmuszony założyć drugie konto i co miesiąc coś tam przelewam, żeby z wypłacalnością zdążyć przed Panem Bogiem. Jeśli za sprawą ekonomii zrobiło się tak ostatecznie to zacytuję słowa ulubionej piosenki: /.../A cross on every hill/A star, a minaret/So many graves to fill... www.youtube.com/watch?v=ZRyF1lRuTmI
      • Gość: Fryc Re: Donald idzie do Canossy... IP: *.net.globatel.ru 11.09.11, 13:29
        zamknięty
        Ta atmosfera, o któraj piszesz zaczęła galopująco już gnić od wiosny ubiegłego roku.
    • Gość: jothagie Dmuchać, dmuchać i jeszcze raz, dmuchać IP: *.dynamic.mm.pl 12.09.11, 11:10
      zamknięty
      Czyli kampania wyborcza w stylu włoskim. Tym razem jako włoskie bunga-bunga. Pamiętacie naszą piosenkę "Dmuchawce, latawce, wiatr". Piosenka, po właściwej grze wstępnej, kończy się zaproszeniem: "Chodź ze mną...", w odróżnieniu od obecnej kampanii wyborczej, która zaczęła od tego wezwania. Na sucho... Każdy chciałby, żeby iść z nim, potem ewentualnie za nim, czyli być porzuconym, a jeszcze później wstyd, bo nawet nie wiesz, gdzie to wykorzystanie zgłosić, choć fakt pozostaje faktem: "Szuja, naomamiał, natruł i nabujał!". PKW nie przyjmuje takich zażaleń... Niestety.
      Ocknij się obywatelu i przyjrzyj się zanim jeszcze "Nad nami/Dmuchawce, latawce, wiatr/Daleko z betonu świat"... Nie czujecie tego partyjnego betonu? Nie czujecie tego zgniłego wiatru od śmietnika? Nie czujecie tego gwałtownego dmuchania? Nie odczuwacie przypadkiem demokracji jako kur...okracji (w sensie lansu obyczajów nie najlepszej konduity)? Jesteście bosko porażeni czy k...wsko zmęczeni?
      A gdzie latawiec? Został wypuszczony: "Bluźnierca, satanista, miłośnik wcielonego zła dostanie do dyspozycji ekran publicznej telewizji, by łatwiej mógł głosić swoje trucicielskie nauki". wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zdecydowany-protest-ksiezy-nie-chcemy-Nergala-w-TVP,wid,13770793,wiadomosc_prasa.html Kościół testuje, czy pora, żeby włączyć się do walki o większe wpływy na publiczną telewizję. W tym celu najpierw Indeks Ksiąg, Programów, Ludzi zakazanych a potem Inkwizycja. Ale to już wyższy etap – dmuchanie duszyczek. Żartów nie ma - Doda, po wspomnieniu o „naprutym ziołami”, już się kończy...w sensie kariery. Mnie w takich sprawach wystarczy pilot do telewizora. Wyłączając program nikomu powietrza nie psuję... Pomyśleć jednak warto, że ta Polska może być zaszczuta ze wszystkich stron.
      P.S. Po takiej kampanii powinniśmy dostać darmowe wczasy (może być Egipt), żeby chociaż trochę oderwać się od tej drugiej Tunezji, bo żeby oderwać się całkowicie od tego Bractwa Maglerów naszych mózgów, to chyba nie ma szans...
      Gdy już wreszcie staniemy na płycie krajowego lotniska, to ogarnie nas nadzwyczajna „radość z odzyskanego śmietnika” (J. Kaden-Bandrowski). Ogarnie nas również narodowa smuta, bo mogliśmy mieć to, co moglibyśmy polubić, ale będziemy "kochać" (z wszystkimi słabościami stałego związku) to, co zastaniemy po wyborach. Tylko śmietnik jest do odzyskania. Reszta do prywatyzacji...
      Rozważcie więc Państwo problem idei Ruchu Poparcia Palikota.
    • Gość: jothagie Odrobina poezji w kolejnym kampanijnym dniu IP: *.dynamic.mm.pl 16.09.11, 11:57
      zamknięty
      Prawdopodobnie jednym z ostatnich dni lata.
      „Dziewczę, z którym jestem tutaj/Chce aniołem być współczucia/I udami ściska mocno cały świat”.
      Wiem o czym Cohen śpiewa (www.youtube.com/watch?v=Ao0BdtZr2_M). Podobały mi się takie dziewczyny. Nie przeczę, że jest jeszcze wyższy stopień uwielbienia dla dziewczyn – takie, które dla Ciebie ściągnęłyby własną skórę...
      Nie marzę! Przypominam sobie... filmy, które w młodości widziałem... Jak się chodziło na takie „seanse”, to i socjalizm nie był taki straszny.
      Ożywczo jest pomyśleć, co człowiek może dać człowiekowi, choć cała ta polityka napawa mnie myślami, co człowiek może jeszcze zrobić człowiekowi. Czy myśleliście Państwo kiedyś o tym wynaturzeniu?
      Dlatego nie będę się rozwodził. Polecam Palikota i jego Ruch.
    • Gość: jothagie Oddajmy Polakom władzę a sami się wykończą IP: *.dynamic.mm.pl 18.09.11, 11:25
      zamknięty
      Podobno Otto von Bismarck postawił taka diagnozę. Zastanawiam się, czy to już ten etap, czy następny: „Reszty my dokonamy” - podobno żart w redakcji znanego dziennika. I to jest jakby temat samodzielny – nie będę go rozwijał. Być może, będzie jakiś przewrót... na majowy już za późno. Może październikowy? Jak będzie to pogadamy... Macierew! Chciałoby się szpetnie zakląć po polsku...
      Teraz odniosę się do czegoś innego, co jest mi żenująco bliskie.
      Problemem tego forum w zakresie poruszanych kwestii politycznych jest chaos intelektualny, godny „podziwu” Lema. Jak w światowym internecie – triumf motłochu. Po pierwsze, nie wszystkich to interesuje i reagują ze zdziwieniem. To trzeba mieć naprawdę wiele wolnego czasu (jak to jest w moim przypadku), żeby cokolwiek w tym względzie czytać, a tym bardziej pisać, dyskutować i analizować. Do analizy ponadto potrzebna jest jakaś uczelniana metodyka, bo inaczej są to równoważniki obraźliwych zdań, czego doświadczamy. Po drugie, trzeba być nieco zboczonym (i ja się do tego poczuwam), żeby się w tym g...ie babrać. A ponieważ z ciekawości babram się już jakieś 50 lat, to do smrodów się przyzwyczaiłem, choć usiłuję nie rozstawać się z rękawiczkami i maską przeciwgazową. Po trzecie, jeśli już, to być na tyle samodzielnym w myśleniu o tym, żeby nie być trollem jednej racji. Nigdy nie jest tak, że tylko jedna partia ma rację a inne to szajs. Problemem są ludzie w partii. Wszystkie partie mają coś istotnego do przekazania w sferze idei, poza oczywiście słabościami ludzi, co też jest ważne i godne uszanowania, tolerowania, lub „etatu” wzorca negatywnego. Z politycznego punktu widzenia ważny jest również „negatyw”, bo na pewnym poziomie nawet szmata może być pożyteczną ścierą. Dlatego też polityków słucham i nic nie może mi przeszkodzić w ustaleniu ich sposobu myślenia. Można opowiadać się za racją jednej partii, bo nas czymś istotnym przekonuje, ale trzeba też widzieć zalety innych. Przypisanie racji tylko do jednej partii, faktycznie jest członkostwem w niej i wyklucza z grona bezstronnych obserwatorów. Po czwarte, do takiej dyskusji (dziennikarstwa obywatelskiego) nie wolno przystępować „teologicznie”, tzn. z przekonaniem, że chodzi o pokonanie, upokorzenie wszystkich, którzy myślą inaczej, niż moja partia, czy nie daj Bóg, ja!. Chodzi więc o to, czy cel jest nasz egoistyczny, np. zboczona przyjemność człowieka chorego, czy cel jest społeczny. Egoizm jest bez wątpienia chory niezależnie od tego, czy tak się atakuje, czy tak się broni. Nawet egoizm teologiczny, np. trollowanie pewnego teologa w „Debacie”.
      A teraz patrzmy, co mamy na forum. Przeważnie jest w porządku, ale istnieją takie kaczesyny, którym spodobała się wojna ze wszystkimi. Rozdają ciosy we wszystkich kierunkach w zupełnie prymitywny sposób. Pod ich wpływem prymitywnieją i inni, czego żal, bo tracą energię, którą mogliby inaczej wykorzystać. Przy czym jak się już nakupcia i zrobi dostateczny smród, to można nicka zmienić i dalej robić to samo. To jest jakaś niedojrzałość psychiczna, która winna wykluczać zarówno z czynnej polityki, jak i z próby jej opisywania. Inaczej będziemy dalej mieli dokładnie to, co mamy. Istny PRL: RWE i zagłuszarki... A zniechęca to dostatecznie, bo czy po tym, co dzieje się w PiS można jeszcze być po tej stronie? To jednak zobowiązuje do następnego pytania, czy PO tym, co wychodzi z worka można jeszcze szydłu zaufać? Ale jest demokracja, którą z powodu braku właściwej kontroli społecznej, od czasu do czasu „podkręcają” ludzie chorzy, chwilowo na tabletkach lub uzależnieni od bezwzględnych mocodawców. I tolerancja dla nich jest jak najbardziej na miejscu, ale czy musimy przykładać do tego rękę? Chyba, że jest to rodzaj religii uprawianej tylko dla „wypraw krzyżowych”, w której jedyną relikwią jest toczona piana. Dalej tej moherowej religii, która warunkuje istnienie wroga i faktycznie go posiada, nie będę popierał w żadnej postaci, nawet dyskutując z nią, bo się boję, że przypadkiem uwierzę, iż piekło istnieje. Aż tak wielkiej krzywdy to nie chciałbym sobie zrobić. Święty kecaw i jego błogosławiona małżonka kecawa, święty fansld i jego błogosławione wcielenie hihi, potem kolejne... i kolejne przepoczwarzenia. Nawet imiona żeńskie naruszył, podłota jedna. Wpadł, bo takie głupie paskudztwa już nie żyją. Od własnego jadu by zginęły. Że ta głupota ma tyle witalnej siły? Popieranie tego przez gazetę jest znaną taktyką odwrócenia uwagi od tego, że sami są zagrożeniem. I udaje się, ale do czasu, bo „taka głupia to ja już nie jestem” - jak mówi się w piosence. Eksperci jednoznacznie stwierdzają, że trollowanie pomaga rozbić każde forum. Obraźliwe wpisy wprowadzają kłótnię zamiast rzeczowej dyskusji a epitety wypierają komentarze. I takie jest to polityczne społeczeństwo.
      Wydaje się, że karierę zrobi ten, co wycofa społeczeństwo z takiego stanu upolitycznienia. Do tego jednak potrzebny jest proces wzbogacenia się tego społeczeństwa, bo nic tak korzystnie nie działa na świadomość, jak byt i wiem, że w tym twierdzeniu nie jestem oryginalny. Wystarczy tylko spojrzeć na świadomość ludzi partii rządzących, żeby rozpoznać tam motywację „koryta”. Chętnie zobaczyłbym to społeczeństwo olewające premiera, prezesa, świra z jabłkami, zielonego ufoludka. Chętnie zobaczyłbym społeczeństwo dzielące głosy między JKM, Palikota i PJN. Tych panów trzeba postawić przed problemem, żeby wreszcie powiedzieli non possumus, lub utrzymali swoją wizję, czyli „witajcie w innej Polsce”. Po spapranej rewolucji potrzebny jest pozytywizm „od podstaw”, a nadto, co jest naturalne, że co jakiś czas musi dojść do ujawnienia prawdy aż do momentu, kiedy kłamstwo jest jego racją stanu. Wtedy społeczeństwo poczułoby demokrację, a mianowicie to, że dało sobie szansę. Obecnie czują tylko smród, bo na dole powtarza się dokładnie to samo, co na salonach (laboratoria polityczne) tyle tylko, że tutaj robi się to wewnątrz szambo, np. na takich forach.
      P.S. Prawzór takich refleksji zarejestrowałem siedząc na pniu drzewa powalonego tej zimy przez wichurę. Odwiedził mnie tam pracownik Lasów Państwowych sprawdzając moje prawdziwe intencje wobec tego bogactwa, jeszcze narodowego. Prawdopodobnie będzie ono oddane za „długi”, które w tym celu zaciąga się u tych, co maja „chrapę”. To jest to wykupywanie Polski. W cenie będą również tartaki, bo taki „nie będzie dawał zarobić na rżnięcie...”. Na moje szczęście, ów ideowy kontroler miał fantastyczną nalewkę i wszelkie spory udało się kilkoma kroplami załagodzić na miejscu. Na jego szczęście, nie miał żadnych poglądów politycznych, czego nie deklarował, ale co było widać. Uratowało nas to od możliwej różnicy zdań, która mnie wciąga, ale żeby w lesie...? Porozmawialiśmy, jak dawny myśliwy z obecnym myśliwym, czyli o tzw. ... Maryni... Urzekły mnie kategorie, którymi myśli ten młody człowiek. Ale myśli. Daleko od Warszawy, więc wszystko jest jeszcze możliwe...
    • Gość: jothagie Bierzemy po POłowie-standard korupcyjny czy wyborc IP: *.dynamic.mm.pl 25.09.11, 09:16
      zamknięty
      Reasumując... PO prawdopodobnie wygra te wybory. Czy stworzy samodzielnie rząd? Wątpię. Mają tylko jedno wyjście - dokopać, użyć wszystkiego do własnych celów i zaryzykować wygraną. Tak jest po cichu, a w końcówce będzie to bardzo inwazyjna kampania wyborcza. A niby nic się nie dzieje. Jedno już nas spotkało: interes PO to interes narodowy (mówisz partia... myślisz...), a opozycja to faszyzm. Druga konstatacja jest jeszcze smutniejsza: wszystkie znaki na niebie, a szczególnie na Ziemi mówią nam, że nie podniesiemy się z tego, w co wpakowaliśmy się sami przy świadomej podpowiedzi elit. Niestety, zaufaliśmy elitom, które wywodziły się z socjalizmu, a był to system sprzyjający bylejakości i cwaniactwu. Przypomnijcie sobie akcję od stanu wojennego – patrioci emigrować na Zachód a zostaje i z rąk spraw nie wypuszcza naród wybrany, różnie powiązany z PRLem. Tacy rządzili i rządzą nami do dziś (gazeta - gate). Prawdziwa tragedia polega na tym, że patrioci są dziś jeszcze głupsi.
      A skąd pewność, że wygra? Jeśli palił, ale się nie zaciągał, to możliwe, że i to potrafi, to po pierwsze. Po drugie, ktoś ważny za nim stoi, bo za każdym razem gra „białymi” lub „znaczonymi”. Po trzecie, jeśli antysemityzm jest zakazany, to program partii musi być najprostszy z możliwych - „bić ku... i złodziei” (Piłsudski do hr. Skrzyńskiego). Po czwarte, jeśli ma się takich w swoim zestawie, to będzie bez programu. Jest to pierwsza kampania wyborcza, która zakłada wygranie wyborów „na głupa” i może to się uda, bo wreszcie trafił żartowniś na żartownisia. Społeczeństwo przed protestem ucieka w żart. Niebezpieczne, ale ten etap też trzeba przejść. Konsekwencje być może będą nie do odrobienia, ale po szkodzie lepiej się chociaż myśli. Po piąte, programu partii nie będzie, bo podobno trzeba go tłumaczyć na „bliższe” języki, a dla jednego z członków rządu szykują wersję arabską i dlatego tak długo to trwa. Te wybory będą znamienne, bo społeczeństwo zostało tak osaczone, że cokolwiek wybierze, to i tak „urządzi się” na wiele lat. Sam Palikot nie dostanie tyle, żeby był samowystarczalny. Żadna zaś tradycyjna siła polityczna nie zaniedba możliwości urządzenia się, a szczególnie swoich. Widzicie? Premier każe zmniejszyć administrację, a ciągle przyjmuje się nowych. Kogo więc będzie się zwalniać? Swoich? Seppuku! To jest apogeum od momentu, kiedy wybraliśmy dla nich wolność. Żniwiarzy jest wielu, choć każdy na poziomie lewego sierpowego. I to przeraża.
      Przekleństwem naszej demokracji jest wybór między skrajnościami. Prześladuje mnie takie porównanie: W latach 80tych wybrałem się z żoną na zakupy. Razem dysponowaliśmy sporą gotówką, ale nic nie kupiliśmy, bo nie było towaru. Dziś zdarza się, że chodzimy po sklepach, galeriach handlowych jak po wspaniałych wystawach i nie mamy pieniędzy, żeby kupić cokolwiek więcej, niż to, co jest niezbędne do przeżycia na minimalnym poziomie i to dziś, bo nie wiadomo, co będzie jutro. Przyznam obiektywnie, że dziś ten minimalny poziom jest wyższy od porównywanego z okresu socjalizmu. I to jest jedyny element postępu w moim życiu, choć niepewność jutra jest po stokroć większa. I z pozytywu cieszę się, to jednak jakiś żal pozostaje, że żadnych planów mieć nie mogę. I tak, jak w socjalizmie, jest dokładnie w przypadku wyborów. Cieszę się z demokracji, ale nic z tego nie będzie, bo chociaż w rodzinie mamy 4 głosy i wymienimy je na wizję Palikota, to brak jest zrozumienia dla istoty sprawy. Społeczeństwo nie czuje ani zagrożeń ani przyszłości. Żyjemy, bo kogo Pan Bóg stworzył, tego nie umorzył. Afryka daleko a o desperatach z gałęzi to w katolickich domach się nie mówi.
      Mam zapewnienie od J.Palikota, że w przypadku wygranej i odpowiedniej liczby szabel skieruje do TK temat: Czy przymusowe płacenie na Kościół przez wszystkich podatników jest legalne (zgodne z Konstytucją)? Polaku! Nie kładź się w ogóle spać, bo możesz obudzić się pod zaborem niemieckim, rosyjskim, izraelskim. Niestety, zabór watykański już przespałeś... Co mnie pociesza? A to, że wszystkie nasze reżimy kończą śmiesznie. Zapatrzyłem się raz na L. Millera, ale to również od normy nie odbiegało. Jak więc skończy obecny układ rządowy? Pozwalam sobie sformułować taką odezwę: Nie róbmy polityki! Zróbmy porządek!
      P.S. Sam z siebie nigdy nie zagłosowałbym na PiS, ale jak patrzę, co wyczyniają Niemcy, jak straszą, że o. Rydzyk się zbliża wiadomosci.onet.pl/swiat/niemieckie-media-ostrzegaja-o-rydzyk-powraca,1,4793504,wiadomosc.html
      to dochodzę do wniosku, że bardzo ich interesy muszą być zagrożone. Rozumiejąc niemiecki (i inne) punkty widzenia, nasze elity powinny przypominać śledzia – odfiletowane i bez kręgosłupa. Dlatego mam radę taką, że jeśli ktoś nie może zagłosować na Palikota, JKM (wizje gospodarcze), to niech już głosuje na PJN (wizja społeczna). Obciach straszny, ale może chociaż coś się uratuje z Polski jako ojczyzny.
      Szanowni Państwo! Demokracja jest pożyteczna przy piciu wódki, żeby dwóch pijanych przegłosowało jednego trzeźwego. W naszej sytuacji demokracja to tylko sposób wyboru władz i nic więcej. Do niczego większego ani nie dorośliśmy, ani nas nie dopuszczą. W naszym przypadku jest to prosta droga do socjalizmu, a socjalizm to droga do bankructwa. Innego kierunku nie należy się spodziewać. Socjalizm doprowadza na skraj przepaści a demokracja pozwala zrobić krok do przodu. I tak się to kręci, raz po kopernikańsku, raz ptolemejsku (w zależności od tego, kto wygra wybory) wyznaczając orbity demokitu i demościemy. Problem w tym, że na świecie żyje o wiele więcej ludzi niż jakakolwiek ideologia jest w stanie ogłupić. I jak tu nie przyznać, że rok 2012 ma coś z możliwej magii? A Palikot jako demiurg...?
      • yadol Re: Bierzemy po POłowie-standard korupcyjny czy w 25.09.11, 09:39
        zamknięty
        robię się leniwy przez Ciebie JHG
        świetny tekst, gratuluję i pozdrawiam
        • Gość: jhg Re: Bierzemy po POłowie-standard korupcyjny czy w IP: *.dynamic.mm.pl 25.09.11, 09:56
          zamknięty
          Drogi Yadolu! Nie zamartwiaj się. W cyklu Privusa pojawiło się jakieś kretyństwo w skundlonej postaci. Mogę sobie z tym nie poradzić. Sądzę, że bez Twojej ożywczej interwencji się nie obejdzie. Masz wprawę z tym z adslu... i niezaprzeczalne zasługi.
          Pozdrowienia
          A propos, nie jesteś leniwy tylko zbyt późno budzisz się przy niedzieli. Trzeba wstać 6-tej, zrobić zakupki, rozejrzeć się który kościół bliżej i dopiero czytać forum. Zaręczam Cię, że będziesz pierwszy, jak to wielokrotnie bywało.
    • Gość: jothagie Déjà vu à rebours IP: *.dynamic.mm.pl 01.10.11, 11:11
      zamknięty
      Gdy formułowałem pierwsza wypowiedź z tego cyklu, a było to 28.06.09, to miałem takie odczucie, że czegoś nie potrafię sformułować dostatecznie wymownie. Teraz pod wpływem pewnego tytułu wpadłem na właściwe sformułowanie. Jest to książka prof. Andrzeja Zybertowicza "Pociąg do Polski, Polska do pociągu". Nie przeczytałem jej jeszcze, mam dopiero przyrzeczoną. Nie wiem więc, co w niej jest, ale jestem urzeczony tytułem. Może autor zupełnie coś innego miał na myśli, ale na wszelki wypadek pozostanę przy swojej interpretacji, bo z tymże Panem nie zgadzałem się wielokrotnie, jako z twardą pisomanią. Wielokrotnie w tv uprawiał taką „gadzinówkę”, która w moim pojęciu nie współgrała nie tylko z tytułem naukowym, ale także z taką naszą przyzwoitością polityczną. Mówię „naszą” bo przecież nie ma w tej dziedzinie precyzyjnych kryteriów. Jeśli w ogóle coś takiego istnieje...
    • Gość: jothagie Panie! Jeśli taka jest wola Twoja... IP: *.dynamic.mm.pl 10.10.11, 09:21
      zamknięty
      Na śniadanie Cohen - If It Be Your Wil www.youtube.com/watch?v=AEzRXjg1rYE I usiłujemy dalej żyć... Vox populi, vox dei – naród wybierał, bóg głosy liczył. Duchowni znów się skompromitowali, ale oni są ci równiejsi i konsekwencji nie poniosą. W świetle tej poezji Cohena śmiało można wrócić do ważkich tematów, jak to si ę kiedyś mówiło. Dziś rozważamy temat: "Kosmos a sprawa Polska". Co nas łączy? Oczywiście kolor. W kosmosie mamy czarne dziury i ciemną materię, a w Polsce ciemne interesy elit i czarne zarządzanie. A ponieważ jesteśmy mesjaszem narodów, to otrzymaliśmy od Najwyższego jeszcze ciemny lud, który tym razem „wybrał” i kupił, jak kupił. Tego nie udało się przewalczyć, bo układ został zachowany, ale odnoszę wrażenie, że ten ciemny lud zaczyna trochę odciemniać się na własną rękę. Jeszcze ze dwie takie kampanie wyborcze i na bazie doświadczeń z najnowszą historią Polski zaczniemy ewoluować do społeczeństwa obywatelskiego, które uzbroi się w smyczkę i pejczyk, tak na wszelki wypadek, gdyby władzę (elity, duchowieństwo) trzeba było poprowadzić.
      P.S. I nauczka na przyszłość: Zanin nie dotrwasz do ogłoszenia wyników wyborów, nie mów, że Palikot to polityczny zombie. Polityka nie może mieć praw do psucia dobrych obyczajów społeczeństwa, a jej skuteczności nie można poświęcać moralności. Musimy odciąć się wyraźną granicą od politycznych elit, jeśli nadal będą uprawiać politykę wg tak niekorzystnego społecznie wzorca. A trolli gonić jak nierogaciznę, żeby to już za młodu nie wkecawiało siebie i innych.
      A samopoczucie? Dzień, jak to dzień po wyborach – są powody do dumy, są powody do zmartwień, są powody do agnostycyzmu. Dalej trzeba lawirować, żeby którymś z tych powodów nie zderzyć się czołowo. Do tych i innych problemów trzeba podchodzić fachowo – do psa od tyłu, do konia od przodu, do kobiety z kwiatami, a do polityki z wyćwiczonym unikiem... dopóki nie opanujemy techniki siekania pejczem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka