renepoznan
08.05.10, 10:25
Co jakiś czas pojawiają się w lokalnych mediach teksty pisane i mówione o wielokulturowości Poznania. Rozumiem, że mowa wówczas nie o fakcie fizycznego zamieszkiwania naszego miasta przez ludzi różnych kultur, ale i o wzajemnych wpływach na siebie tych społeczności, przyczyniających się do ubogacenia kultury i sfery materialnej miasta.
I niewątpliwie tak jest. O przyczynieniu się do wzbogacenia Poznania przez Polaków nie trzeba wspominać. O zasługach Niemców, zarówno przybyszów w okresie przedrozbiorowym jak i w okresie zaborów też specjalnie nikomu przypominać nie trzeba. Trochę mniej widoczne są zasługi innych nacji (Włosi – Quadro; Szkoci Watsonowie, Fergusonowie; Grecy – Żupańscy) ale i oni wnieśli do kultury miasta swój wkład.
Jednak GW od dłuższego czasu usiłuje nas przekonać o jakiś rzekomych wkładach ludności żydowskiej do rozwoju Poznania. O obowiązku wdzięczności za wkład w rozwój naszego miasta wobec Żydów.
Więc pytam; Jaki to wkład wnieśli Żydzi w wspólny dorobek społeczności naszego miasta? Zarówno materialny jaki i duchowy. I proszę nie wskazywać mi tu pobudowanych ich domów bo nie o to chodzi. Jaki wnieśli wkład, który służył całej ludności Poznania a nie tylko ich narodowej czy religijnej społeczności?
Jaki jest dorobek Żydów, że także w ich przypadku możemy mówić o wielokulturowości Poznania – w sensie wnoszenia elementów kultury żydowskiej w kulturę (szeroko rozumianą) Poznania?
Proszę o przykłady?
Acha. I proszę sobie darować przykłady jakie wskazywane są na forum GW. Tj wielokrotnego spowodowania pożaru miasta w wyniku którego odbudowywało się ono w formie nowocześniejszej czy piękniejszej. Kiepski to dowód na wielokulturowość Poznania i wkład Żydów w rozwój miasta.
Jasne. Można powiedzieć, ze gdyby nie wywołany przez Żydów pożar to nie byłoby renesansowego ratusza. I byłaby to jakaś prawda. Ale z równym sensem można by mówić, że gdyby nie Hitler i holokaust to nie byłoby Państwa Izrael.
Zwracam uwagę, że społeczność żydowska w okresie I Rzeczypospolitej zawsze i dość ściśle odcinała się od „gojów”. Wprawdzie w Poznaniu nie było klasycznego getta otoczonego murami (getta otoczone murami wbrew utartemu mniemaniu były wówczas tworzone najczęściej na żądanie społeczności żydowskiej – co wykorzystali hitlerowcy tworząc getta już przymusowe) ale skrzętnie dbano o to by Żydzi nie nawiązywali żadnych bliższych kontaktów z ludnością polska. Była to swoista forma samoobrony przed wynarodowieniem i porzuceniem religii ale to tłumaczy przyczyny jednak nie usprawiedliwia skutków. A skutkiem było to, że Żydzi żyli nie wraz z mieszkańcami miasta ale OBOK mieszkańców Poznania.. Związki utrzymywali z okoliczną szlachtą czy magnaterią (byli przez nich ochraniani kosztem miasta) ale nie z mieszczaństwem. W okresie I Rzeczypospolitej trudno wskazać jakikolwiek wkład ludności żydowskiej w społeczności Poznania.
To w tamtych czasach prawo żydowskie traktowało stosunek seksualny Żyda z chrześcijanka jak stosunek z zwierzęciem. Cos to chyba mówi o „współżyciu” tych społeczności w mieście.
Podobnie było w okresie zaborów. Tu doszedł jeszcze dodatkowo – bardzo bolący Polaków obraz Żydów ściśle współpracujących z Prusakami w ich antypolskiej polityce.
W 1848r powszechny był zryw ludności polskiej. W tej gorącej atmosferze krakowscy Żydzi wystosowali do Żydów poznańskich apel o współdziałanie z ludnością polską w celu uzyskania choćby autonomii w ramach Prus.
Jednak Żydzi Poznańscy wybrali inna drogę. Odrzucili apel i wyjaśnili swoje stanowisko w poruszających – jeszcze obecnie słowach:
„Jeśli wy kulturalnie i obyczajowo spolonizowaliście się i włączyliście się do wyzwolenia ujarzmionej Polski, to potraficie należycie ocenić naszą miłość do niemieckiego narodu”.
Gorzko pisze o tych sprawach Marceli Motty (kto Poznaniak ten wie kim był) w 1866r :
"Nie zazdroszczę żydom naszym, że od nas teraz szczęśliwsi, nie zazdroszczę im społecznego postępu, bo nie naszą rzeczą opierać się prawom ludzkości, opierać się zasadom równości i braterstwa kreatur ludzkich, ale im tu u nas wybaczyć nie mogę owej nie tylko dezercji politycznej, ale tej zawziętej nieprzyjaźni, z którą sie zaraz przeciw nam obrócili, skorośmy tylko upadli, niepomni na to, że Polska była tym krajem, w którym ich najmniej jeszcze gnębiono i prześladowano za owych czasów ciemnoty. ... Pięć wieków przeżywszy, w większej stosunkowo niz gdzie indziej swobodzie, wśród narodu, który ich przyjął wygnanych, nie zespolili się z nim, jak Tatarzy i Ormianie, przeciwnie, każda tutaj u nas myśl polska, nawet mowa polska wzbudza w nich uczucia wstrętne i nieprzyjazne."
Władysław Kontrowicz - m/innymi Dyrektor Bazaru w latach
Powstania Wielkopolskiego, dnosząc się do słów Mottego o Żydach
Poznańskich (w Przechadzkach po mieście) pisze:
"Widzę, że Motty Żydów dość ostro osądza za ich wrogie stanowisko
wobec Polaków. Za moich lat ich złosliwość, agresywność i arogancja
była daleko bezczelniejsza. Za łagodnie pisze o nich w swoich
wspomnieniach. W zaborze pruskim żyli i tuczyli sie krzywdą
społeczeństwa polskiego, z jego gospodarczym niedoświadczeniem i
wspomagali władze niemieckie w ich usiłowaniach eksterminacyjnych
żywiołu polskiego. Niemcy, raczej hitlerowcy, źle się żydom
wywdzięczyli za ich zaślepioną usłużność".
Wspomina też Franca Kantorowicza (słynna fabryka wódek) w którego
biurze ostro egzekwowano zakaz mówienia po polsku (przed I wojna
światową!!!! a nie za Hitlera!!!!) i ujawnia fakt, iz żona
Kantorowicza jeszcze po drugiej wojnie (przeżyła bo zdążyła uciec z
Niemiec do USA) pisząc listy do znajomych adresowała je na "Posen" a
kraj określając jako "Germania".
Wszelkie inicjatywy społeczne, budowlane czy jakiekolwiek inne były nastawione na swoja gminę żydowską a nie na społeczność miejską. A nawet budowa ich synagogi była manifestacją pro germańskiego i antypolskiego nastawienia.
Przypomnę, że w Poznaniu jedynie w dzielnicy żydowskiej Powstańcy Wielkopolscy zostali ostrzelani przez cywilów. W Poznaniu Niemcy militarnie z nami walczyli ale nie niemiecka ludność cywilna.
Zwróćcie uwagą jak odmiennie przedstawiało się to z zaborze rosyjskim czy nawet austriackim gdzie Żydzi mieli jednak inne nastawienie – przynajmniej ich część.
W okresie międzywojennym znaczenie gminy żydowskiej było znikome. Masowy exodus Żydów do Niemiec w okresie zaborów i tuz po Powstaniu spowodował, że nie mieli żadnego realnego znaczenia. Raporty policyjne są zresztą dość gorzkie. Stwierdzają, że w tej niewielkiej gminie nawet napływowa ludność żydowska z terenów wschodnich popierała proniemieckie władze Gminy.
Podsumowując ten skrótowych – choć i tak przydługi wywód.
Mitem jest gadanie o jakimś wkładzie Żydów w rozwój Poznania, jego kultury duchowej i materialnej. Ludzie to głoszący mechanicznie acz bezmyślnie przenoszą obserwacje z innych regionów Polski na teren Poznania.
Ale tak to jest jeśli w lokalnych mediach głos maja ludzie nie czujący specyfiki i odmienności losów naszego regionu czy miasta.
Jeśli ktoś uważa odmiennie to bardzo proszę o konkretne wskazania wkładu Żydów w dorobek miasta.
A piszę to w kontekście aktualnym. Nie powinniśmy mieć żadnych oporów moralnych by – za zgodą Gminy żydowskiej – rozebrać tę pływalnie na Wronieckiej a teren po niej wykupić i stworzyć tan sensowne wykończenie północnej części Starego Miasta.