t.o.m.e.k
21.10.11, 11:42
Pewnie - wielu z nas chciałoby, żeby Grobelny pożegnał się z urzędem. Ale - kto na jego miejsce? Co pokazały nam ostatnie (tudzież przedostatnie) wybory? Pokazały nam, że żadna z sił politycznych w naszym mieście nie posiada kandydata dostatecznie dobrze rozpoznawalnego, który mógłby z Ryszardem podjąć równorzędną walkę. Nie ma go Platforma - ani Ganowicz (który tak naprawdę jest częścią tego samego środowiska), ani przywieziona w teczce Pasło-Wiśniewska nie mieli z Grobelnym szans, choćby dlatego, że nie byli przez szerszy ogół rozpoznawalni. Pracowały na nich jedynie partyjne etykietki i świadomość, że 'walczę z Grobelnym' (hehe - ale mi 'walka'). Miną zatem trzy lata i nasz prezydent znowu nie będzie miał z kim przegrać. Chyba, że sam zrezygnuje ze startu. Ale jeśli nie - to znowu mieszkańcy Poznania staną przed pozorną alternatywą: albo wybrać 'niewiadomokogo', albo Grobelnego, który jaki jest taki jest, ale już niech będzie... I to, myślę, jest prawdziwym problemem naszego miasta - a nie urzędujący x lat prezydent, który urzęduje i trwa, bo nie musi się nikogo bać. Takie położenie demoralizuje - ale co zrobić, skoro on sam najlepiej wie, co albo kto może mu zagrozić. Na chwilę obecną - niestety nikt... Mało tego - stworzyliśmy mu taki komfort, że mógłby się wprost zapytać: "No dobrze, ludzie - jak nie ja, to kto konkretnie i dlaczego ten ktoś?". Na takie pytanie "ludzie" zwiesiliby łby, pomamrotali coś pod nosem i rozeszliby się do domów...