gall.anonim.pn
24.02.14, 05:43
Zastanawiam się kiedy ktokolwiek z Sz. Redakcji lub w ogóle ktoś z grona dziennikarskiego dostrzeże, że wczorajsza śmierć była już piątym (jedna kobieta i czterech mężczyzn) przypadkiem w tej okolicy na przestrzeni około dwóch lat. Wszystkie z nich miały miejsce na odcinku około 200 metrów, więc raczej trudno mówić tu o zbiegu okoliczności. Żaden inny odcinek torów kolejowych w mieście nie poprowadził więcej istnień ludzkich na tamten świat.
Czy przyczyny są społeczne (pisząc wprost - miejsce to upodobali sobie samobójcy) czy inne nie czuję się upoważniony rozstrzygać. Co prawda jakby przyczyny były inne to zapewne zacznie się spychologia. Dla mnie wielce pouczającym był wypadek sprzed około 10 lat na kładce nad torami na Golęcinie w okolicach przejazdu na Wojska Polskiego (chłopak prawdopodobnie zepchnął swoją dziewczynę w ciąży - do końca nie wiem, bo była to sprawa "słowo przeciw słowu"). Po wypadku okazało się, że kładka do nikogo nie należy (sic!), a jeden z urzędników wręcz wyraził oburzenie, że nie ukradli jej złomiarze...
Skądinąd ta linia wygląda mi ostatnio na rządzącą się własnymi prawami, przykładowo zapory na ulicy Biskupińskiej nie są zamykane wcale (media internetowe, bodajże epoznan.pl prezentowały nawet film w ostatnich paru tygodniach "pociąg śmiga a zapory otwarte", a zapewniam, że jeżdżę tam często na rowerze i nie był to odosobniony przypadek) lub b. późno (wczorajszy pociąg do Piły, powinien być o 7.53 na Strzeszynie, ale miał 15 minut opóźnienia z powodu ww. wypadku. Zapory zamknęły się - skądinąd nierówno - dopiero gdy pociąg wjeżdżał na peron). Owo późne zamykanie w tym miejscu jest o tyle zaskakujące, że zapory na Wojska Polskiego zamykane są b. konserwatywnie (kiedyś, w przypadku pociągu z Kołobrzegu zanotowałem 13 minutowe wyprzedzenie). Przejście na Strzeszynie Greckim działa prawidłowo (gong na około 2 minuty przed przejazdem pociągu).