Gość: Czytacz
IP: 142.94.86.*
02.11.04, 05:32
Przychodnia Kancelarii Prezydenta przy ul. Frascati w Warszawie choc
finansowana z pieniędzy NFZ ale zwykli pacjenci nie mogą z niej korzystać.
Jest tylko dla wybranych. Leczą się tam jedynie urzędnicy kancelarii,
posłowie i senatorowie oraz członkowie Trybunału Stanu.
Zwykli pacjenci nie mają tam nawet wstępu, choć środki na utrzymanie placowki
idą z ich składek.
Przychodnia ma podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zgodnie z
nim na podstawową opiekę medyczną, czyli internistę, pielęgniarkę, dyżury
świąteczne Fundusz wyłożył blisko 193 tys. zł. Na rehabilitację 37 tys., a na
lekarzy specjalistów ponad 106 tys. zł.
W przychodni urzędnicy i politycy mogą liczyć na szybką konsultację m.in.
okulisty, neurologa, laryngologa, dermatologa i kardiologa.
- To jest jakaś paranoja. Z jednej strony likwidujemy przywileje, a z drugiej
cały czas istnieją takie placówki, które są zamkniętymi enklawami. Czas już z
tym skończyć - denerwuje się posłanka Ewa Kopacz z Platformy Obywatelskiej.
Podkreśla też, że placówka, która ma podpisany kontrakt z NFZ, ma obowiązek
przyjmować za darmo wszystkich ubezpieczonych pacjentów, a nie tylko tych
wybranych. - Już nie wspomnę o pierwszej poradzie lekarskiej. Tej trzeba
udzielić każdemu ubezpieczonemu, który zgłosi chęć przyjścia do przychodni -
przekonuje posłanka.
Ważniejsi urzędnicy Kancelarii Prezydenta unikają rozmowy o placówce na
Frascati. - Wiem, że istnieje, ale kompletnie nie wiem, na jakich zasadach. -
stwierdza Dariusz Szymczycha, minister w KP.
Informacje te podaje dzisiejsze ZYCIE WARSZAWY.