Dodaj do ulubionych

PIOSENKARKI,HOSTESSY,TANCERKI W JAPONII.OD ZARAZ

29.11.05, 15:19
Witam.Jestem promotorem agencji STAR PROMIOTIONS.Poszukuje
hostess,piosenkarek i tancerek ktore chca pracowac w
Japonii.Oferujemy:przelot w obie strony,zakwaterowanie,wyzywienie,opieke
promotora w Polsce i na miejscu w Japonii.Gwarantujemy bardzo wysokie
zarobki.Kontrakty 3 lub 6 msc.Gwarantujemy kontak z bylymi hostessami a takze
tymi ktore w Japonii obecnie pracuja.Praca nie ma podekstu sekxualnego!!!!!!

republika.pl/hostessyjaponia/
www.starpromotions.info/poland/
CZEKAM NA WASZE ZGLOSZENIA
mail : hostessyjaponia@o2.pl
Jezeli jestes zainteresowana naszą ofertą wyślij podany poniżej komplet
danych razem z 3 aktualne zdjęciami (twarz, cała sylwetka*) + dane :Twoje
imię
Twój e-mail i telefon kontaktowy
Miasto, z którego pochodzisz
Data urodzenia
Wzrost
Waga
Preferowana data wyjazdu
Rodzaj pracy: hostessa/tancerka
Długość kontraktu: 3 mies./6 mies.
Języki, którymi mówisz, dodatkowe umiejętności


KONTAKT
rekrutacja@starpromotions.info
hostessyjaponia@o2.pl
telefon 0 500 264 654
------------------------------------------------
www.starpromotions.info/hostessy/
Obserwuj wątek
    • marcos18 Re: PIOSENKARKI,HOSTESSY,TANCERKI W JAPONII.OD ZA 29.11.05, 15:53
      buahahahahahahhahahahah
      a to dobre...
      • ewelinaf UWAŻAJCIE DZIEWCZYNY 30.11.05, 07:33
        Jeżeli ktoś oferuje pracę dla hostessy w Japonii, to jest to oszustwo –
        tłumaczy jeden z pracowników Ambasady Japonii w Warszawie. – My nie wydajemy
        żadnych wiz do pracy w tym charakterze i jest to nielegalne. www.emb-
        japan.pl/
        Firmy, które często przybierają nazwy „agencji modelek i hostess” mamią
        wspaniałymi wyjazdami do Japonii. Młode dziewczyny mają pracować tam jako
        hostessy lub tancerki. Mało kto jednak wie, że np. w Japonii słowo hostessa
        jest prawie synonimem prostytutki,
        Wiele młodych kobiet, szczególnie te w trudnej sytuacji życiowej zrobi wszystko
        żeby zarobić. Wyjazd do Japonii wydaje się dziewczynie, którą na niewiele
        stać, życiową szansą na nie tylko wspaniały zarobek, ale także na przeżycie
        przygody. Rzeczywistość jednak nie zawsze jest kolorowa. Wprawdzie pracownicy
        agencji obiecują złote góry – za tydzień można według nich zarobić nawet
        tysiąc dolarow, jednak, jak twierdzi La Strada, ci ludzie nie mają żadnego
        interesu w mówieniu prawdy. Przedstawiciele firm, które oferują takie wyjazdy
        wielokrotnie podkreślają, że praca nie ma nic wspólnego z erotyką.. Brzmi
        ciekawie, prawda? Dziewczyny mają pracować jako hostessy namawiając panów do
        kupowania drinków, albo umilania im wieczoru co niejednokrotnie jest
        jednoznaczne z uprawianiem seksu za pieniądze. Hostessom nie wolno się skarżyć,
        muszą robić to, czego życzą sobie klienci.
        Nawet jeśli hostessa nie jest prostytutką, ani nikt jej do tego nie zmusza,
        musi zgodzić się na poklepywanie po pośladkach, dotykanie piersi, sprośne
        uwagi… Jak podkreśla pani Joanna Garnier z fundacji La Strada, w Japonii często
        zdarzały się klasyczne formy przymusu do prostytucji. O ilu przypadkach La
        Strada nie wie, trudno powiedzieć. Podobnie jest np. we Włoszech i na Cyprze.
        Pani Joanna przytacza kilka historii młodych kobiet, które wyjechały wierząc,
        że uczciwie zarobią wielkie pieniądze, tymczasem na miejscu okazywało się, że
        nie tylko muszą świadczyć usługi seksualne, ale także obietnice o wielkich
        pieniądzach można odłożyć między bajki. Klasyczny przykład: młoda dziewczyna
        zostaje namówiona przez znajomą do takiego wyjazdu planując wrócić za kilka
        miesięcy. Na miejscu okazuje się jednak, że jeśli chce zarobić musi stać się
        prostytutką. Wiele dziewcząt, które pracowały w Japonii, bez żenady przyznaje
        się na internetowych forach, że zarabiały tam jako prostytutki, jednak nie
        każda jadąc tam wiedziała, w jakim charakterze będzie pracować. Co robić?
        Lepiej nie jechać wcale…. La Strada odradza tego typu wyjazdy. Praca hostessy w
        zagranicznym klubie nie jest bezpieczna. Na dodatek trudno sprawdzić agencję,
        która załatwia tego rodzaju zarobek. To, że firma ma licencję znaczy tylko
        tyle, że można na nią donieść do ministerstwa. Jednak większość firm działa
        przez rok, a potem zmienia nazwę, kierownika… Poza tym tego rodzaju agencje nie
        mają zamiaru ponosić odpowiedzialności za to co dzieje się z dziewczyną
        zagranicą. One tylko organizują wyjazd, niejednokrotnie nie wiedzą nawet z kim
        podpisują umowę i do jakiego klubu wysyłają dziewczyny. Należy pamiętać także,
        że jest to praca na czarno. Jeśli dziewczyna nie dostanie ani grosza, nikt jej
        nie pomoże i na pewno pieniędzy nie odzyska. Dotyczy to często nie tylko
        agencji, które oferują pracę hostessy czy tancerki

        Na łamach "The Daily Yomiuri", angielskojęzycznej mutacji jednego z
        największych dzienników japońskich "Yomiuri Shimbun" ukazał się artykuł
        pt. "Kobiety zmuszane do prostytucji nie mają co liczyć na pomoc prawa". I nie
        chodziło bynajmniej o żaden kraj trzeciego świata, ale o Japonię i kwitnący w
        niej handel żywym towarem. W całym Tokio sex shopy, kluby ze striptizem, salony
        masażu wabią klientów "białymi europejskimi kobietami". Za tym wszystkim kryją
        się podejrzani osobnicy, którzy wykorzystując strony internetowe, rekrutują do
        pracy w Japonii kobiety ze wschodniej i zachodniej Europy. Historia Marii
        Maria jest Polką. Do Tokio przyleciała w październiku ubiegłego roku. W
        Internecie znalazła ogłoszenie o treści: "Szukamy chętnych do pracy w Japonii w
        charakterze hostessy. Gwarantujemy wysokie zarobki". Zadzwoniła do agenta w
        Warszawie, od którego usłyszała: "Będzie pani pracować w ekskluzywnym klubie
        nocnym. Wszystko, czego od pani oczekujemy, to nalewanie drinków i zabawianie
        japońskich biznesmenów. W ciągu trzech miesięcy zarobi pani 20 tysięcy dolarów"
        (Polacy mogą przebywać w Japonii jako turyści do 90 dni bez wizy). Maria,
        kobieta samotnie wychowująca córkę, długo się nie namyślała. Nie mogła sobie
        nawet wyobrazić podobnie intratnego zajęcia w kraju. Opiekę nad dzieckiem
        powierzyła matce i wyjechała. Na lotnisku Narita czekał na nią mężczyzna, zwany
        w artykule Holendrem. Zawiózł Marię do obskurnego mieszkania w centrum Tokio,
        które miała dzielić z Kanadyjką oraz kilkoma Kolumbijkami i Europejkami. Kiedy
        pokazano jej miejsce pracy - budynek, przy wejściu którego na tablicy wisiały
        zdjęcia roznegliżowanych blondynek w perwersyjnych pozach - Maria, zrozumiała,
        że ma być prostytutką. Udało jej się szczęśliwie uciec. Ale radość nie trwała
        długo, bo w tymże czasie ktoś zabrał z walizki Marii paszport, pieniądze i
        bilet powrotny na samolot. Jak by tego było mało, Holender - ten sam, który
        odebrał ją z lotniska- przypomniał Marii o pozostawionej w Polsce
        córce. "Ustalenie miejsca jej pobytu nie będzie trudne" - dodał na odchodnym.
        Groźba okazała się skuteczna. Maria ze strachu o dziecko zaczęła się
        prostytuować. Pracowała w klubie nocnym, a oprócz tego zmuszano ją do jeżdżenia
        do klientów do hoteli. Za jeden dzień dostawała 1000-2000 jenów ( ok. 9-18
        dolarów USA). Wystarczało zaledwie na jedzenie. W końcu pozwolono jej
        wyjechać. Jak to się stało, tego autorzy artykułu dokładnie nie wyjaśniają.
        Podobno, gdy wyszły na jaw okoliczności towarzyszące przyjazdowi Marii do
        Japonii i jej ciężki stan - psychiczne i fizyczne wyczerpanie- właściciel klubu
        odzyskał skradzione rzeczy, a nawet wypłacił część należnych pieniędzy. Maria
        nie mogła jednak nikogo oskarżyć w Japonii. Gdyby poszła na policję, zostałaby
        także ukarana, gdyż paranie się prostytucją jest tutaj nielegalne. Marii nie
        pozostało nic innego jak żyć z pamięcią o tym, co przeszła lub starać się o
        całym tym koszmarze jak najszybciej zapomnieć. Kanada i Australia ostrzegły już
        kobiety, rozważające możliwość pracy w charakterze hostessy w Japonii
    • Gość: anatoja Re: PIOSENKARKI,HOSTESSY,TANCERKI W JAPONII.OD ZA IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.05, 14:01
      wszystko bujdy!!!!to już szczyt wszystkiego !!! jezeli chcesz sie puszczac to
      jedz a jeżeli nie to lepiej zostań w domu!!!
    • ninus7 Re: PIOSENKARKI,HOSTESSY,TANCERKI W JAPONII.OD ZA 06.12.05, 07:59
      Kto uwierzy w takie bzdury, wszystko zagwarantowane a ty za nic nie płacisz???
      Nie w tym świecie. A może czas żeby inne władze się tym zajęły, nie wiecie może
      gdzie to można zgłosić czy na policję?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka