Gość: Rafał
IP: *.kapelusz.pl / 194.126.164.*
07.12.05, 09:10
...to było wydarzenie tego Festiwalu. I faktycznie orkiestra była najsłabszym ogniwem bo zagrala zaledwie poprawnie, czego nie mozna powiedziec o chórze. To bylo niezwykle zarliwie, modlitewnie, i uczuciowo wykonane Requiem Mozarta. Być może ta romantyczna wizja dyrygentki nie trafia do każdego..ale.. było to coś.. bez czego muzyka jest tylko stosem kropek na papierze. A Pani recenzentka była w ogole na tym koncercie?? Bo dla mnie tempa byly szybkie.. I w mojej ocenie - a znam kilkanascie wykonań płytowych tego dzieła - to wykonanie żyło swoim zycie. Bylo jednorodne i spójne. I cos nowego wnosi do wykonawstwa. Byłoby strasznie nudno gdyby wszyscy tak samo słynne Requiem wykonywali.. i opierali sie na utartych sciezkach. Ktos powie, ze nie klasycznie..a czy w latach 80-tych Karajana grał barokowo Bacha?? Mozna polemizowac, debatowac..tylko po co? Najważniejsze są te drobne chwile, ten dreszczyk na koncercie i uczucia, ktore bombardowaly słuchaczy na tym koncercie. Soliści znakomici..i wyróżnienie kieruje do wszystkich bo spiewali równie pieknie. Sle do nich swoje skromne "gratuluje". Co do braw, to sądze, że mimo, iż Msza nie jest koncertem, jednak one nastąpiły, i słusznie. Tego wiecej nie trzeba komentowac. Chcialoby sie miec tu, na swoim "poletku" takich solistów i takich chór.