der-rauber
09.06.06, 11:25
Wklejam artykuł z onetu
Gejdorado
Na Paradę Równości zjadą do Polski geje z całego świata. Branża turystyczna
już zaciera ręce. Bo gdzie geje, tam ich różowe pieniądze
Witamy gejów z całego świata - reklamuje się Lugar Gay de Buenos Aires,
najstarszy gejowski hotel w stolicy Argentyny. ,Dumni z obsługi lesbijek od
1983 roku" - chwali się The Highlands Inn, inny hotel, tym razem położony w
pobliżu New Hampshire w Stanach Zjednoczonych. "Przyjedź i weź ślub w
Kanadzie" - zachęca kanadyjska agencja Outbyview.com specjalizująca się w
wycieczkach dla gejów i lesbijek.
REKLAMA Czytaj dalej
- U nas możesz zaszyć się z Miłością Swojego Życia na niczym niezakłócone
kontemplowanie Waszego związku - zapewniają z kolei Bogdan i Janusz,
właściciele gospodarstwa agroturystycznego dla gejów w Dobsku koło Piotrkowa
Kujawskiego. Hotele, kluby, sauny, kina, biura podróży, a nawet wyspy - całe
dla gejów i lesbijek. Takich miejsc na całym świecie powstało już kilka
tysięcy. To dziś ważny i potężny segment światowego rynku usług.
Zamiast Formuły 1
Le Mans w zachodniej Francji to średniej wielkości miasto znane głównie z
wyścigów samochodowych. Ale kilka miesięcy temu postanowiło dać się poznać z
jeszcze innej strony. Blisko 30 miejscowych firm żyjących z turystyki - od
luksusowej restauracji po niewielkie hotele - zawiązało lokalny Pakt Przyjaźni
dla Gejów i Lesbijek i skłoniło lokalne władze, by się do niego przyłączyły.
Wiceburmistrz Le Mans, pani Dominique Niederkorn, przyznaje, że miastu chodzi
o kasę. - Badania wykazują, że homoseksualiści interesują się kulturą i pragną
ciekawie spędzać wolny czas. Dodatkowo dysponują sporymi pieniędzmi. Dlatego
nasi przedsiębiorcy postanowili ich zaprosić, aby swoje pieniądze wydali u nas
- wyjaśnia bez ogródek.
Wydział promocji miasta w berlińskim ratuszu jest równie bezpośredni. - Geje i
lesbijki to bardzo ważna grupa turystów. Jest ich w Berlinie z roku na rok
coraz więcej, a dziś wydają już niemal tyle samo pieniędzy co turyści
heteroseksualni - wyjaśnia "Przekrojowi".
Zachodnia dzielnica RPA - KwaZulu-Natal, tradycyjna ojczyzna Zulusów - od
kilku miesięcy też reklamuje się jako nowa ojczyzna dla gejów. W ciągu 10 lat
w jej największym mieście Durban powstało 7 barów, 85 hoteli i 12 restauracji
przyjaznych dla gejów oraz 2 kluby nocne, 2 sauny, 3 studia masażu i 8 kin
przeznaczonych już tylko dla nich.
Jeszcze dalej poszły władze Nova Iguacu, miasta w pobliżu Rio de Janerio.
Zobowiązały one kluby, dyskoteki, kina, centra handlowe i duże restauracje nie
tylko do przyjaznego stosunku do mniejszości seksualnych. Nakazały także
urządzić dodatkowe toalety dla transwestytów. Ci stanowią bowiem blisko 27
procent lokalnej społeczności, a uskarżali się na frustrację podczas wyboru
toalety w miejscach publicznych.
W Le Mans, Berlinie, Nova Iguacu i KwaZulu-Natal potrafią liczyć. Dotarła tam
wiadomość, że sami tylko amerykańscy geje wydają rocznie na turystykę 54
miliardy dolarów, z czego ponad miliard jedynie na podróże ślubne i miodowe
miesiące.
Najnowsze amerykańskie badania potwierdzają opłacalność inwestycji w
gejturystykę. Geje wydają podczas podróży o 30 procent więcej niż hetero.
Każdy dolar zainwestowany w USA w tę dziedzinę usług zwraca się 153-krotnie.
Mobilni i atrakcyjni
Nie gorzej jest z gejami w Europie. Według agencji marketingowej Out Now
wartość turystycznego gejrynku w Wielkiej Brytanii szacowana jest na trzy
miliardy funtów. To suma porównywalna z PKB Mongolii. A badania austriackie
wykazały, że homoseksualiści częściej niż hetero wybierają droższe usługi.
Potwierdza to w rozmowie z "Przekrojem" Robert Wilson z organizacji
zrzeszającej firmy działające na rynku turystyki dla gejów Gay and Lesbian
Travel Association (GLTA). - Gejowski turysta woli jechać tam, gdzie nie
patrzą na niego wilkiem, kiedy idzie ulicą, trzymając swego przyjaciela za
rękę, lub kiedy zamawiają wspólny pokój w hotelu - tłumaczy Wilson. - I jest
gotów za to płacić.
Zgodnie z badaniami międzynarodowego instytutu badawczego Tourism Intelligence
International w 2000 roku turystyka gejowska stanowiła blisko 10 procent
światowego rynku turystycznego, obejmując ponad 70 milionów podróży gejów i
lesbijek po całym świecie. Dziś GLTA mówi już o ponad 12 procentach rynku.
- Geje i lesbijki to klienci poszukiwani na rynku - zaznacza dalej Wilson. -
Bardzo mobilni, dobrze zarabiający, chętni do eksperymentowania z nowymi
szlakami i atrakcjami turystycznymi.
Potwierdzają to wyniki najnowszych badań rynkowych Community Marketing. Wynika
z nich, że aż 91 procent żyjących w USA gejów udało się w ciągu ostatnich 12
miesięcy w podróż w celach wypoczynkowych (ogólnoamerykańska średnia to 64
procent), a homoseksualny mężczyzna podróżuje aż 10 razy częściej niż jego
heteroseksualny kolega.
Gejdorado
Na Paradę Równości zjadą do Polski geje z całego świata. Branża turystyczna
już zaciera ręce. Bo gdzie geje, tam ich różowe pieniądze
Ciąg dalszy...
REKLAMA Czytaj dalej
Homoseksualiści są w forpoczcie przemian społecznych i idealnie pasują do
ulubionej przez reklamodawców grupy DINK - Double Income, No Kids, czyli
"podwójny dochód, żadnych dzieci". I dlatego wydają pieniądze z większą
fantazją niż hetero. W amerykańskim badaniu na pytanie, na co przeznaczyliby
sto tysięcy dolarów, geje wymieniali podróże i luksusowe przedmioty, a hetero
woleli te pieniądze zaoszczędzić na starość lub przekazać dzieciom.
Navigaytor po Polsce
- O tak, widziałam stanowiska z ofertą dla homoseksualistów w Berlinie podczas
targów turystycznych - przyznaje Katarzyna Draba z Polskiej Organizacji
Turystycznej. - Ale my nie widzimy potrzeby, by tak się reklamować. To za
wąski i za młody rynek, by przyniósł nam korzyść.
- Z tą młodością nie ma co przesadzać - śmieje się Robert Biedroń z Kampanii
przeciw Homofobii. - Wprawdzie tak duży biznes przyniosło ostatnich kilka lat,
ale początki turystyki gejowskiej sięgają już 40 lat wstecz. To wtedy zaczęły
się pojawiać pierwsze jawne kluby gejowskie i wtedy pojawiła się biblia
gejowskich i lesbijskich podróżników, czyli "Spartacus".
Ten niemiecki gejowski przewodnik po świecie doczekał się już 36 edycji. Dziś
opisuje 22 tysiące barów, restauracji, hoteli, klubów, kin i saun w ponad 160
krajach. W ślad za nim poszły poszczególne miasta i państwa. I tak niemal
każda stolica europejska doczekała się własnego gejowskiego przewodnika. Od
roku ma go również Warszawa. "Navigaytor" wydawany przez Roberta Biedronia to
na razie tylko 10 tysięcy nakładu rozdawanego za darmo w warszawskich
miejscach gay-friendly. - W porównaniu z przewodnikami po Wiedniu, Paryżu czy
Londynie wydawanych w kilkuset tysiącach egzemplarzy to oczywiście mała rzecz,
ale nasz powstaje bez żadnego wsparcia władz lokalnych - wyjaśnia Biedroń.
W "Navigaytorze" wymienionych jest 19 miejsc, z których większość to
dyskoteki, kluby i bary, ale są też dwa sex shopy i hotel położony przy ulicy
Sienkiewicza Friends Gesthouse. - Działamy w Warszawie od czterech lat.
Specjalnie nigdzie się nie reklamujemy, ale nie narzekamy na brak klientów -
opowiada jego właściciel, który, jak zastrzega, sam jest hetero, ale i tak
wolałby się nie przedstawiać. - Drugi hotel mamy w Krakowie. Ten jest jeszcze
bardziej oblegany.
I rzeczywiście, Kraków wśród gejów staje się coraz bardziej popularny. - Na
naszą korzyść działają relatywnie niskie ceny, zabytki i niepowtarzalna
atmosfera, czyli wszystko to, co przyciąga też zwykłych turystów - wyjaśnia
Radosław Oliwa, właściciel gejowskiego hotelu 2nd Floor z ulicy Nowowiejskiej.
- Klientela to niemal wyłącznie geje z zagranicy.
Nie jest to jedyny gejowski hotel w Krakowie. Na Kazimierzu działa jeszcze
jeden, w Internecie reklamujący się jako "dyskretny i zadbany pensjonat
gejowski w centrum Krakowa". Oba nie mają żadnych kłopotów z sąsiadami,
mieszkańcy kamienic wiedzą o ich działalności, ale ją akcep