renepoznan
15.10.06, 00:25
Na pod-forum Kto nami rządzi znalazłem niezłą dyskusje na temat ewolucji i
kreacjonizmu. Wątek wprawdzie wywołany pomysłami Macieja Giertycha ale
trzeba było „admina geniusza” (hm hm hm) by zakwalifikować go do tego pod-
forum.
Temat bardzo ciekawy. Wprawdzie wątek podszyty nieodzowną porcją złośliwości
i przytyków ale mimo to rozwijał się nieźle. Szkoda, że admin go zepsuł.
Tylko, że mam wrażenie, że dyskutanci nie do końca znają się na tym temacie.
Pewno znowu ktoś przyczepi się, że się wymądrzam ale nie odpuszczę sobie.
Co do pomysłów typu ten M. Giertycha to podejrzewam, że wywodzą się one z
kiepskiej ich znajomości religii chrześcijańskiej. Ci ludzie po prostu nie
rozumieją istoty Boga. Oni sobie - w swoim dość prymitywnym rozumieniu -
antropomorfizują to pojęcie. Bóg dla nich to po prostu osoba istniejąca w
innym świecie, innym wymiarze czy innym czasie. Coś w rodzaju wielkiego
programisty funkcjonującego poza naszym „dyskiem” i kliknięciami myszki
kierujący naszym życiem. Nie znają lub nie rozumieją tezy o immanentnej
obecności Boga w przyrodzie/świecie – naszym świecie. A przecież już Paweł
Apostoł pisał, że „w Bogu żyjemy, poruszamy się, jesteśmy”. Przy takim
rozumieniu Boga nie ma żadnej przeszkody w usunięciu sprzeczności pomiędzy
ewolucjonizmem a myślą chrześcijańską. Tym ludziom należałoby zadedykować
myśl św. Augustyna (415 rok ne), że konflikt pomiędzy dwoma dobrze ustalonymi
prawdami może być tylko pozorny. Tylko trzeba dobrze te prawdy ustalić. Ale
to chyba wymaga większej sprawności umysłu niż są zdolni do tego wyznawcy
mocno „ludowego” wizerunku Boga – ale też zwolennicy ewolucjonizmu – w tej
skrajnie naiwnej materialistycznej postaci.
Z drugiej strony mocno prymitywnymi metodami dyskutują zwolennicy
ewolucjonizmu. Niestety ich argumenty niewiele odbiegają od argumentów
zwolenników dosłownego rozumienia zapisów Biblii. Posuwają się w swych
wywodach do przemilczania lub wręcz do fałszowania faktów niewygodnych dla
swego rozumienia ewolucji. Przemilczanie faktu nagłego pojawiania się
rozwiniętych juz form życia. Brak w wielu przypadkach kierunkowego rozwoju
organizmów (wbrew twierdzeniom ewolucjonistów) itp, itp. Niemożność
wyjaśnienia na bazie teorii ewolucji początków rozwoju materii a także
powstania form żywych doprowadza do koncepcji absurdalnych lub wręcz
świadomego przemilczania tego problemu. Jako anegdotę można przytoczyć
koncepcje Aleksandra Oparina, że ewolucją kosmiczną rządzą zasady dialektyki.
Nikt tego nie potraktował poważnie ale jest to dowodem do jakich absurdów
zdolni są materialiści by uzasadnić racjonalność ewolucji bez koncepcji
Stworzyciela. Ironią losu jest, że na gruncie ściśle rozumowym powstanie
życia i jego rozwój lepiej tłumaczą augustiańskie „zasady zarodkowe” niż
teoria ewolucji w dotychczasowym rozumieniu. (teoria ta zakładała
umieszczenie przez stwórcę wszystkich rzeczy juz w momencie stworzenia ale
dopiero gdy zaistnieją odpowiednie warunki to rzeczy te – zarodki – wydadzą z
siebie odpowiednie byty). Teoria ta z innych względów jest odrzucana. Ale ten
fragment dylematu tłumaczy lepiej niż materialiści ewolucjoniści. A zarazem
jest dowodem, że juz dawno kościół zdawał sobie sprawę z absurdalności
dosłownego tłumaczenia biblii
Powyższe wywody są niezwykle spłycone i zbyt uproszczone. Pewno specjaliści
oburza się na to. Ale jak przedstawić wielce skomplikowany problem w takiej
wypowiedzi?????
A tak w ogóle to podejrzewam, że prawda jest niezwykle daleko od naszych
obecnych o niej wyobrażeniach.
Sorry za wymądrzanie się ale to naprawdę fascynujący problem – o tyle, że
chyba zbyt trudny jak na wypowiedzi forumowe. Ale może ktoś go rozszerzy.