arvenha_81
30.12.06, 12:20
Teraz już tylko czas na decyzję... Odwiedziłam Św. Rodzinę, Raszeję i Lutycką.
Na Polnej powiedziano mi, że nie można oglądać porodówek, ponieważ to
przeszkadza rodzącym, a poza tym można się przedwcześnie przestraszyć ;-)
Szkoda, chociaż ja i tak już od jakiegoś czasu - po przeczytaniu tak różnych,
skrajnych opinii - obawiałabym się tam rodzić... moją ciążę od niedawna
prowadzi lekarz z Lutyckiej, termin mam na 7-10 lutego, ciąża w zasadzie bez
powikłań, chyba, że jest nim rozwarcie na 1 cm, które towarzyszy mi od 7.
miesiąca i przyjmowana z tego powodu Luteina. Ale do rzeczy ;-) Poniżej
przedstawiam zapis swoich (i mojego męża, który dzielnie podróżował ze mną po
szpitalach) obserwacji porodówkowych:
ŚW. RODZINA (JAROCHOWSKIEGO):
- 2 oddzielne zamykane sale do porodów rodzinnych z łazienkami (koszt 300 zł)
oraz dodatkowa 1 sala z takim samym łóżkiem, ale nieco gorszym wystrojem bez
łazienki (wg mnie jest całkiem ok) - bezpłatna, żeby ją otrzymać należy
wcześniej napisać pismo do ordynatora - wzór w szpitalu,
- jeśli poród przebiega prawidłowo, to personel propaguje formę w miarę
aktywną, jest piłka, worek sako, prysznic,
- możliwość otrzymania zzo, ze wskazań medycznych - z zastrzeżeniem, że się je
otrzyma tylko wtedy, gdy poród przebiega w 100% prawidłowo, a skurcze są
bardzo wyraźne; anestezjolog oczywiście podaje to znieczulenie, ale później
nie jest już obecny przy pacjentce (chyba, że są jakieś komplikacje); wtedy
już nie można chodzić, ponieważ czucie w nogach owszem jest, ale nie aż takie,
żeby się na nich samodzielnie utrzymać; jeśli poród postępuje bardzo szybko -
odradzają ten rodzaj znieczulenia, położna dość beztrosko wypowiadała się o
Dolarganie - "działa tylko 2 godzinki, więc jak dziecko urodzi się po tym
czasie, to już nie jest pod jego wpływem, a jeśli przed ich upływem, to
najwyżej nie jest takie rozdarte jak normalnie, ale zaraz dostaje zastrzyk
"antidotum" i już jest ok",
- nie ma systemu rooming in - dzieci są przynoszone tylko na wyraźne życzenie
mamy lub samego dziecka (karmienie), ale jeśli mama podejmie decyzję, że chce
mieć malucha cały czas przy sobie - wtedy dostaje łóżeczko (w normalnej
sytuacji mamy mają dzieci w swoich łóżkach i jest tylko jedno łóżeczko na
kółkach, takie awaryjne dla wszystkich),
- nie ma odwiedzin w pokojach, tylko w czymś w rodzaju świetlicy, tato może
zobaczyć dziecko jedynie przez szybę,
- są pokoje z prysznicami i takie, gdzie prysznic jest dopiero na korytarzu -
jak się trafi; jest też możliwość wykupienia 1-osobowego pokoju (120 zł/dobę),
w którym jest łazienka, są odwiedziny i można mieć dzidzi non stop przy sobie,
a łóżeczko dostaje się "z automatu",
- położna przyznała, że dość często zdarza im się, że nie mają wolnych sal do
porodów rodzinnych i wtedy kobieta musi rodzić bez osoby towarzyszącej, albo
szukać innego szpitala, np. takie "przepełnienie" sal pojedynczych było
wczoraj w okolicach godz. 10,
- nie trzeba brać dla siebie żadnych ubrań (tylko kosmetyki), a dla malucha
nawet tego nie trzeba - dają wszystko,
- budynek jest obskurny, stary, ślady reperowania go widoczne gołym okiem,
zdarzają się jakieś kable, instalacje na wierzchu ;-) wygląd i zapach stricte
szpitalny w tym gorszym rozumieniu, sale do porodów rodzinnych (te płatne) są
od razu przy schodach, po wejściu na piętro - na oddział, sala operacyjna jest
- z tego co widziałam - na parterze.
RASZEJA (MICKIEWICZA)
- poród rodzinny kosztuje 50 zł (cena "ubrania" dla osoby towarzyszącej),
widziałam słynną salę z wanną - rzeczywiście robi bardzo pozytywne wrażenie,
jest kolorowa i przytulna, dostaje się ją, jeśli jest wolna - bez
wcześniejszych zapisów i bez dodatkowych opłat, można z niej korzystać rodząc
"na lądzie" ;-) a wannę stosując jako miejsce relaksu i masażu,
- wygląd szpitala i oddziału lepszy niż w Św. Rodzinie, chociaż też nie różni
się za bardzo od powszechnych wyobrażeń, na oddziale ciepło, żeby obejrzeć
sale porodowe przechodziłam korytarzem obok sal, w których leżały mamy (chyba
i te z brzuszkami się pojawiały i te po porodzie, bo widziałam w jednej sali
łóżeczka) - schludne, przyjazne kolory,
- zachęcają do chodzenia podczas porodu, można brać prysznic (nie ma go w
salach bez wanny - jest na korytarzu), stosować inne formy aktywności ;-),
- nie ma zzo, podobno z braku anstezjologów,
- są odwiedziny w sali,
- jest system rooming in (można na trochę oddać dziecko, ale trzeba to zgłosić
lekarzowi i on "wydaje decyzję"),
- sale porodowe znajdują się na korytarzu razem z pokojami pacjentek, są jakby
kolejnymi salami.
LUTYCKA (JURASZóW)
- 6 pojedynczych sal porodowych (poród rodzinny jest bezpłatny), mniejszych
gabarytowo od tych, które widziałam w Św. Rodzinie czy Raszei, (ale dzięki
temu nie słyszałam, żeby ktoś z powodu braku sali nie mógł rodzić z bliską osobą),
- nie dają zzo,
- jest prysznic na korytarzu i możliwość poproszenia o worek sako, jeśli
wszystko przebiega prawidłowo - można chodzić,
- sale do porodów są w osobnym skrzydle - po drugiej stronie oddziału, na
którym leży się już dłużej z maluszkiem, jest bardzo ciepło i niezwykle cicho,
sale porodowe są często otwarte,
- mierzenie i ważenie dziecka odbywa się w innym pomieszczeniu - w obecności
osoby towarzyszącej,
- szpital jest bardzo duży (w końcu wojewódzki), ale sam oddział porodowy itd.
jest dość kameralny, nie ma zapachu szpitalnego ;-) całość odnowiona i
bardzo czysta, jeśli chodzi o wygląd - ten szpital jest najnowocześniejszy z
całej trójki,
- nie czekają niepotrzebnie długo z podjęciem decyzji o cesarskim cięciu -
sala operacyjna jest od razu vis a vis sal porodowych, jeśli zdarza się, że
jest jednocześnie więcej niż jedno cc - wtedy jest operacja na innym bloku,
(np. tego dnia, kiedy ja oglądałam oddział lekarz mówił, że były 3 porody sn i
2 cc),
- jest system rooming in (można oddać dziecko na trochę, jeśli się czuje taką
potrzebę), przy każdym łóżku jest łóżeczko stacjonarne - szczebelkowe,
- dają ubrania dla mamy i dziecka (podobno te dziecięce są niewymiarowe i
sztywne i można wziąć swoje), trzeba mieć własne chusteczki nawilżone dla
malucha, trochę pieluch (dają mało), przy wyjściu ze szpitala dostaje się
kuferek z różnymi próbkami kosmetyków do pielęgnacji niemowląt,
- po porodzie sn leży się jakiś czas (chyba ok. 2 godz., jeśli dobrze
pamiętam) na sali bez dziecka (ono w tym czasie jest odśluzowywane i
odpoczywa) - wracając do sił, tam jest się pod szczególną obserwacją, czy
wszystko po porodzie jest ok, potem przewożą do sąsiedniego skrzydła - do
pokoju z mamami po sn (tam są dzieci) lub do pokoju po cc - są inne kobiety po
cc, dziecko dostaje się dużo później niż po sn,
- pokoje są maks. 3-osobowe, z łazienką (wc+prysznic) w pokoju, dodatkowa
łazienka jest na korytarzu, są odwiedziny w pokojach,
- jeśli dziecko przebywa na oddziale noworodkowym, to mama może je bez
ograniczeń odwiedzać - oddział jest na końcu korytarza, w którym leży mama i
zwiedzający nie mają tam wstępu.
To wszystko, co udało mi się zauważyć i zapamiętać, jeśli macie jakieś pytania
to piszcie - może zapomniałam o czymś wspomnieć... Poza tym pamiętajmy, że to
są obserwacje "na gorąco" oraz wiadomości otrzymane od personelu szpitalnego,
więc mogą czasem różnić się od tego, co jest w rzeczywistości stosowane.
Bardzo się cieszę, że można zobaczyć te miejsca przed porodem i każdemu to
polecam - po przeczytaniu informacji na forum, rozmowach ze znajomymi, które
już rodziły i wynikach akcji "Rodzić po ludzku" miałam już wrażenie, że te
szpitale niczym się nie różnią - teraz myślę już inaczej. Ja w 99% jestem
zdecydowana na Lutycką ;-)